Tony
21 lat (30.08) | Argar | Włada powietrzem | 180 cm

Tony przyszedł na świat w Argarze. Jego rodzice zostawili go w sierocińcu, kiedy ten miał 7 lat. Od tamtej pory był sam. Dawno temu porzucił nadzieję, że wróci do domu. Mimo młodego wieku, przeżył wiele. Przez pewien czas poruszał się na wózku inwalidzkim, ale dzięki przygodzie w "lustrze" odzyskał władzę w nogach i zyskał bliskich przyjaciół.Tony lubi naukę. W poprzednim świecie można go było spotkać z nosem w książkach, jak i wykonującego różne, często kontrowersyjne eksperymenty. Jego jedynym i jednocześnie najlepszym argumentem na własne wybryki było - "to w imię nauki". Zamykał tym buzie swych rówieśników, a dorosłych przyprawiał o ból głowy.Tu w Mathyr układa sobie życie na nowo. Ten świat pozwala mu na wiele nowych możliwości. To tu rozwija swe talenty i tworzy nowe rzeczy. Eksperymentuje do woli. Zdołał również zawrócić w głowie pewnej szalonej goblince i stworzyć z nią rodzinę. Jest również szczęśliwym ojcem - ma wspaniałą córeczkę i synka, a kolejne już w drodze.

- Sam jesteś kluseczka - bąknęła. - Powiedziałam, że bym chciała Kuleczkę, a nie, że go wezmę i basta - cały ten czas była naburmuszona. - Powiedziałam, że Rei mi opowiadała o chrzcie, i że fajny jest zwyczaj z tymi drugimi rodzicami, że to bym chciała zrobić po naszemu. Po jakie licho proponowałabym robienie czegoś po naszemu, gdybym chciała chrzest, który już kto inny wymyślił?! Mało logiki w tej Twojej logice! - bąknęła i zaraz kucnęła, bo znalazła błyskotkę. Akurat w szukanie takich skarbów była dobra. Wcisnęła sobie pierścionek na palec. - Bujaj się, będę Twoją przyszłą żoną tak długo, aż sam mi pierścionka nie zabierzesz. A jak zabierzesz to już nigdy Twoją żoną nie będę, ani przyszłą, ani poszłą - fuknęła pod nosem i ruszyła w stronę jednego z drzew, by zacząć się na nie wspinać.
OdpowiedzUsuńGrima
- Nie, że sama zrobię Grimowanie, nie chrzest, Grimowanie - bąknęła pod nosem. - Nie mówiłam, że z Kuleczką, a już na pewno nie z jakąś kluską... Mówiłam, że skoro nie chcesz ze mną to zrobię sama i po swojemu, ale ani razu nie powiedziałam, że wbrew Tobie. To już sam sobie dodałeś - zwinęła się w kulkę, oczywiście na tyle, na ile mogła, owinęła się ogonem i leżała tak skulona.
OdpowiedzUsuńGrima
- Nieprawda. Zgodziłeś się na Grimowanie ale nie chciałeś w tym uczestniczyć, więc powiedziałam, że nie musisz, że to będzie moje i dzieci, a skoro moje to po mojemu. Sam powiedziałeś, że nie chcesz uczestniczyć, a kiedy wspomniałam o Kulce to nagle mi zabroniłeś. To Ty zarzuciłeś mi brak zaufania, a ja jedynie odpowiedziałam tym samym. Nigdzie nie upierałam się na Kuleczkę, nawet się zgodziłam by Was poznać i dopiero wtedy podjąć decyzję, a Ty dalej gderałeś swoje - mówiła nawet na niego nie patrząc, dalej zwinięta w kulkę, przekręciła się jednak by być do niego plecami. - Jak skończysz kłamać to możemy wrócić do rozmowy. Nie mam ochoty już tego słuchać i źle się czuję - oznajmiła ponuro.
OdpowiedzUsuńGrima
- A ja mówiłam, że możesz go poznać i nigdzie nie powiedziałam, że wybiorę go bez Twojej zgody, a Ty dalej gadałeś swoje. Mówiłam, że nie chodziło mi o chrzest, a Ty nawet teraz dalej gadasz to samo. Jesteś zacięty jak siekiera w pniaku! W ogóle Cię nie interesuje to co tłumaczę tylko czepiasz się ciągle o to samo, mimo, że już dawno wytłumaczyłam, że jest inaczej! I tak, zarzuciłam brak zaufania, bo Ty jako pierwszy zarzuciłeś mi to samo i to z równie głupiego powodu! - fuknęła na niego i dalej zwinęła się w kulkę. - Nie - bąknęła. - Ta rozmowa mnie boli i to jaki jesteś paskudny. Łapiesz się jednego i nie chcesz puścić, nawet jak tłumaczę, że nie o to chodziło. Zostaw mnie Tony, chcę po prostu odpocząć - rzuciła cicho, nie patrząc na chłopaka.
OdpowiedzUsuńGrima
- Dla mnie to nie jest decydowanie kto lepszy, a kto gorszy i nie będziesz mi wmawiał, że właśnie tak na to patrzę. Ty sobie tak patrz, ja nie muszę - odpowiedziała. - Mhm, od początku też mówiłeś, że ja Tobie nie ufam, mimo, że zaprzeczyłam, Ty dalej to mówiłeś. Więc sobie idź i rozmawiaj sam ze sobą skoro tak to ma wyglądać - odparła i zamknęła oczy. - Tak, bywam - dodała na jego zarzut i nic więcej już nie powiedziała.
OdpowiedzUsuńGrima
Grima fuknęła pod nosem.
OdpowiedzUsuń- No tak, bo Grima jest przecież głupia i trzeba jej naście razy mówić to samo... - dalej na niego nie patrzyła, ale kiedy znowu zaprzeczył, że coś powiedział spojrzała na niego wściekłym, zaszklonym wzrokiem. - Powiedziałeś! - warknęła zła. - Powiedziałeś, że najwyraźniej Ci nie ufam!! I gadałeś to dalej, mimo, że zaprzeczyłam!! Powiedziałeś i o nim, i o mnie!! - aż się zatrząsnęła ze złości. Robił z niej jakąś głupią.
Grima
Grimie zadrżała lekko warga i zaraz znowu zwinęła się w kulkę, czując kolejny napływ łez w oczach. Chwilkę sobie pochlipała, zaraz jednak podniosła głowę i spojrzała prosto w oczy Tonego.
OdpowiedzUsuń- Mógłbyś się w końcu zamknąć i mnie po prostu przytulić! - bąknęła zła, smutna i ... w sumie to sama już nie wiedziała jaka. Znowu zwinęła się w kulkę, owinęła się ogonem i skuliła uszy cicho podciągając nosem.
Grima
- Jesteś okropnie ograniczony! - bąknęła. - Wystarczyłoby mnie okryć sobą od góry! - dodała, dalej ciągnąc nosem. W pierwszej chwili gdy wyciągnął dłoń spięła się mocno, trochę jakby spodziewała się ciosu, jednak kiedy ją pogłaskał rozluźniła ciało, a jej oddech odrobinę się uspokoił. - Moja pozycja nic nie krzyczy... - bąknęła znowu pod nosem, jednak dużo łagodniejszym tonem.
OdpowiedzUsuńGrima
Posmutniała mocniej na jego odpowiedź.
OdpowiedzUsuń- A więc Grima się dla Ciebie nie nadaje... Grima nie jest prosta... - szepnęła cicho. Często wywalała słowa bez większego zastanowienia, mówiła co ślina na język przyniosła i to, co właśnie wpadało jej do głowy. W ciąży to wszystko robiło się jeszcze bardziej skomplikowane. Nadęła odrobinę policzki na kolejne słowa. - Grima zawsze chce przytulania - bąknęła i lekko się otworzyła w swojej pozycji, co by opleść Tonego ramionami w pasie i mocno się w niego wtulić. - Tak! Bardzo głupi w te klocki! - fuknęła, podnosząc do niego gniewne spojrzenie, ale gdy tylko trafiła na jego błękitne oczy to z jej twarzy zniknął gniew, a ona potulnie ułożyła po sobie uszy by zaraz znowu się w niego mocno wtulić. - Ale i tak Cię kocham - stwierdziła, a gdy wspomniał o gałęzi lekko się uśmiechnęła. Tak, rzeczywiście nie zszedł.
Grima
Wtuliła się w niego mocniej i lekko zacisnęła łapki na jego koszulce. To co mówił mogło być prawdą, ale nie brzmiało wcale prosto.
OdpowiedzUsuń- Kiedy ja nie wiem czy umiem się tak nauczyć albo nauczyć Ciebie - podciągnęła lekko nosem. Naburmuszyła zaraz nieco policzki. - Kiedy się złoszczę to jeszcze bardziej chcę! Taki przytulas zabiera złości, nawet jak nie od razu to zaraz zabiera i pryskają, i ich nie ma, i zostaje tylko przytulas... - wbiła w jego brzuch swoją twarz, dalej się wtulając. Wyznanie mocno ją uspokoiło, a co za tym szło, zaczęła się łasić, ocierając głowę w okolicach brzucha Tonego.
Grima
Jej warga zadrżała delikatnie.
OdpowiedzUsuń- Nie wiem - odparła. Skąd miała wiedzieć takie rzeczy? - Złości się czasami po prostu dzieją i nie zawsze wiadomo dlaczego przyszły. Czasem mnie coś rozgniewa, a czasem nie... Nie wiem Tony jak to się dzieje - przyznała smutno, ale całusa przyjęła z lekkim uśmiechem. Spojrzała na blondyna czulej. - Ale Twoim skomplikowanym stworzeniem - zauważyła wpatrując się w niego swoimi dużymi ślepiami. - Ja też nie wiem, ale na pewno będę próbować - zapewniła.
Grima
Grima spojrzała po nim trochę pytająco.
OdpowiedzUsuń- Przecież nie robię tego celowo... Słowa z mojej buzi czasem po prostu wypadają, jak się gniewam to tym bardziej... - przekręciła głowę, gdy tak krzyczał na próbę i zaraz zachichotała pod nosem. - To chyba troszkę nienaturalne tak krzyczeć w złości. No i jak się gniewam to na wierzch często wychodzi pierwsze co siedzi na języku, a nie to co jest w środku - popukała go palcem po sercu. Na jego ostatnie wyznanie uniosła troszkę zaskoczona brwi i zaraz mocniej posmutniała. To zabrzmiało jakby wcale się nie cieszył, że czuje coś do innych, że czuje coś do niej. Została przy nim tak jak była, ale oczy ją lekko zapiekły.
Grima
Przekręciła głowę patrząc po Tonym.
OdpowiedzUsuń- Kiedy ja przecież na co dzień tak nie robię, tylko w złości. To silniejsze niż Grima... Ty też tak robisz... W złości mówisz inaczej, nie zawsze zgodnie z tym co w środku - znowu popukała go palcem w serce. Przekręciła głowę w drugą stronę i lekko się od niego odsunęła, co by otulić mu policzki dłońmi i cmoknąć w usta. - Szanujesz mnie przecież jak nikt inny - zaznaczyła spokojnie i zaraz dała się przytulić, sama go mocno przytuliła. - Tońciu? Bo tak sobie pomyślałam, może głupio, ale... Twojego "nie" nie posłuchali, wtedy... kiedy Cię tak bardzo skrzywdzili... - szepnęła cicho, wtulając się w niego mocno. - Czy dlatego tak bardzo się o to martwisz?
Grima
- No właśnie, jak czujesz na daną chwilę, pod wpływem emocji. Nie jak czujesz na co dzień... Jak jesteś zły to krzyczysz słowa, których nie zawsze chcesz, po prostu głupio wpadają na język i się do niego przyklejają - naburmuszyła się. - Jakoś u innych umiesz te słowa zlekceważyć i tak czy siak robisz po swojemu, nawet jak krzyczą, że nie chcą... - dodała. Słyszała przecież o tych kilku konfliktach z jego przyjaciółmi. Spojrzała po nim czule, gdy mówił o krzywdzeniu. - Ja Ciebie też nie chcę Tońciu, ale... czasami samo tak jakoś wychodzi - przyznała smutno. Przytuliła go mocniej, gdy zesztywniał. - No dobrze, rozumiem, że się martwisz, to chyba całkiem normalne... Ale ja tak nie mogę Ci powiedzieć, że na pewno już więcej nie krzyknę takich poprzyklejanych do języka rzeczy bo... No ja nie umiem tak tego dobrze kontrolować jak się złoszczę... Ty sam nie umiesz... A... A kiedy mam dzidziusia w brzuszku to już jeszcze mniej umiem i czasem nawet sama nie wiem czemu się złoszczę... - wtuliła się w niego mocno.
OdpowiedzUsuńGrima
Darcy ostatnie kilka dni spędziła z rodziną, chociaż najwięcej czasu spędzała na treningach latania z matką, która wydawała się wyjątkowo szczęśliwa, że mogą spędzić razem więcej czasu. Ba, sama za nią tęskniła i mimo że ćwiczenia były ciężkie, to każda chwila była dla niej po prostu na swój sposób cudowna. Tego dnia z kolei miała więcej luzu, żadnych obowiązków, żadnych ćwiczeń, bo rodzice byli zajęci, a ona mogła sobie zwyczajnie pobumelować. Ashan zajął dzisiaj Akane i stajnie, Gave był zajęty dzieciakami, a Grima poszła sobie na misję wybrania jaką biżuterię i ubrania chciałaby sobie wziąć od Darcy, żeby pokazać się Tonemu w czymś seksowniejszym. Co prawda kreacje potem będą skracać, ale goblinka i tak zabrała część jej garderoby i buszowała w “tajnym” pokoju, co by blondyn się niczego nie domyślił. Toteż ona przysiadła do czytania sobie książki dla zwykłej przyjemności. Wybrała sobie horror, którego nie miała okazji jeszcze czytać. Była właśnie na dokładnym opisie skórowania jednej z ofiar i zaczynała rozumieć skąd Ashan bierze swoje pomysły na tortury, kiedy Tony zaskoczył ją tym swoim tekstem. Podskoczyła na łóżku i zaklęła pod nosem. Zaraz jednak się poprawiła i wróciła do swojej leżącej pozycji, dalej czytając. Drzwi były otwarte, więc mógł sobie wejść co i tak zrobił. Dopiero wtedy spojrzała na niego znad książki. Uśmiechnęła się ciepło.
OdpowiedzUsuń— Hej — odpowiedziała, zaznaczyła zakładką, gdzie skończyła i odłożyła tomiszcze. Sama usiadła po turecku i spojrzała na blondyna. Spojrzała na słówko. Zaśmiała się lekko. — No, no, interesujące — mruknęła. — /ˈæːlioˌyø/ — odpowiedziała fonetycznie i spojrzała po Tonym. — Kogo chcesz idiotą nazwać? — zainteresowała się. — Och, jak się uczysz, doszedłeś już do żywiołów? — zapytała jeszcze, bo bardzo ją interesowało, jak zareaguje na fakt jak bardzo wiatr i ogień są do siebie podobne po fińsku. Na pytanie o Grimę zastanowiła się przez chwilę. — Jeśli chcecie być sami, sami to mogę Ci pokazać ukrytą oazę. A jeśli coś w mieście, to polecam nocą się udać do “Płomiennego Cudu” świetna karczma, pyszne jedzenie, a wieczorem są też pokazy tańca i ognia, myślę, że spodobają jej się występy. Mogę wam też zarezerwować najlepsze miejsca na konkretny dzień jak chcesz — zaproponowała.
Darcy
— Hej, Ash nie jest idiotą, czasami się tak zachowuje, ale nie jest najgorszy — stanęła w obronie starszego brata. Zaśmiała się zaraz jednak cicho. Tony miał pewnie swoje powody, żeby nie pałać do niego zbyt ciepłymi uczuciami. Jej brat nie należał do najcieplejszych osób. Słuchała całej wiązanki, którą skomentowała kolejnym parsknięciem. — Rozumiem, poszerzasz arsenał wyzwisk, nieźle. Fajnie czasami kogoś wyzwać, tak aby nie wiedział o czym do niego mówisz — przytaknęła mu. — No cóż, phyoński nie należy do najprostszych pod względem zapamiętania, czasami możesz mieć wrażenie, że niektóre słowa to zbiór losowych liter, ale z czasem wchodzi. Mogę Ci rozpisać fonetycznie cały alfabet jak chcesz — zaproponowała jeszcze. Zgodziła się ruchem głowy. — Pewnie, później Ci pokażę jak tam trafić, mogę też wam przygotować kilka przysmaków Grimy, żebyście nie zgłodnieli przypadkiem na randce — zarumieniła się lekko. — Znając was szybko kalorie spalicie — dodała. — I świetny wybór, spokojny czas we dwójkę dobrze wam zrobi, Ri będzie wniebowzięta – uśmiechnęła się zaraz cieplej.
OdpowiedzUsuńDarcy
OdpowiedzUsuńZaśmiała się lekko.
— Proszę Cię, ja to sobie nawet przetłumaczę, jestem ekspertem od niecenzuralnych słów, kurwy i cholery to moje ulubione słówka w każdym języku — przypomniała mu. Przytaknęła mu. — Oczywiście, że tak. Kiedyś nauczę górskie trolle przeklinać — powiedziała jeszcze z pewnością godną księżniczki. Jej pobratymcy na pewno będą kibicować Tonemu, zwłaszcza, że nie każdy znał jego ojczysty język, a większość, na których tutaj trafi powinna być przyjaźnie nastawiona. Zaczęła zaraz rozpisywać fonetykę. Na początek zajęła się literami, których jeszcze Tony nie ogarnął samodzielnie. Potem zerknęła na to co sam zrobił.
— Większość masz dobrze — pochwaliła go. — O tutaj, dwa błędy tylko — wskazała odpowiednie litery. — Tego można się spodziewać po tej mądrzejszej połowie — dodała jeszcze. Zaśmiała się cicho, patrząc wymownie po blondynie. — Przede wszystkim to na Ciebie — odpowiedziała mu. — A poza tym, pewnie, już mi przy śniadaniu nieco wspominała co by zjadła tutaj, dopytam później jak się spotkamy jeszcze — zapewniła go.
Darcy
An smacznie sobie spała w tym wielkim łożu, jakie znajdowało się w każdej gościnnej komnacie. Dziś postawiła na zwykłe gatki i luźną koszulkę, nawet za mocno się nie przykrywała, chłód nocy był dla niej przyjemnym doświadczeniem. Musiała przyznać, że sen miała tu nad wyraz dobry. Przebudził ją już dźwięk otwieranych drzwi, ale nie czuła zagrożenia, więc tylko mruknęła niezadowolona.
OdpowiedzUsuń- Nosz! - rzuciła kiedy łóżko zadrżało wyraźnie. - Toooonyyy nooo... - miałknęła, tuląc się do podusi i kręcąc głową na nie. Próbowała odgonić jego rękę od swojej twarzy, ale kiedy nią wstrząsnął i wspomniał o rytuale, otworzyła oczy i podniosła się na łokciu, przecierając powieki.
- Że co? - zmarszczyła lekko czoło, nie do końca rozumiejąc. Usiadła zaraz, patrząc w oczy przyjaciela. - Znalazłeś coś w księdze? - zacisnęła zęby. Zwykle to co tam znajdywali nie było niczym przyjemnym do czytania.
Akane
— Rozumiem, że zazwyczaj jesteś idealny w kwestii nauki, tak? — zainteresowała się — Wiesz, te dwa mankamenty to i tak tyle co nic, zazwyczaj jak ktoś się uczy to na starcie łapie się za głowę i nie wie jak cokolwiek wymówić — zapewniła go. — Jesteś najmądrzejszą osobą jaką znam — uśmiechnęła się ciepło — Chciałbyś mi pomóc z matematyką i fizyką? — zapytała. — Co prawda ja szkołę ukończyłam z wyróżnieniem, ale wiem, że u was poziom nauczania był wyższy, nie chcę skończyć z mniejszą wiedzą niż Gave — poprosiła. — Nie mówię, że dzisiaj, ale kiedyś — zaraz zaznaczyła, bo dzisiaj przecież chciał zabrać Grimę na randkę. Przytaknęła mu. — Na deser na pewno będzie chciała owoce w polewie i bitej śmietanie, bo mówiła o nich i zastanawiała się czy tutaj bita śmietana przetrwa, mamy zaklęty lód, więc przetrwa. Do tego ciasto z cytrusów. Co do słonych muszę zrobić wywiad, bo wymieniła zbyt dużo potraw na jedną randkę — zaczęła myśleć na głos. — Ale w większości mówiła o rzeczach, które sam jej szykujesz, bo uwielbia wszystko co “Toncio dla niej robi” — zacytowała przyjaciółkę na koniec.
OdpowiedzUsuńDarcy
Druga ciąża Morgany była zdecydowanie inna niż ta z Eljasem, a im dalej w las, tym dziewczyna miała wrażenie, że więcej pożera. Dziś nawet królewskie śniadanie z rodziną było "za małe", a raczej po prostu zbyt wykwintne, bo Mor naszło na najzwyklejszą przypiekaną kiełbasę w chlebie. Całe szczęście w jej dłoniach kiełbasa szybko przypominała tą robioną nad paleniskiem, więc danie miała wykonane ekspresowo. Akurat wgryzała się w swoją "ogniskową" kanapkę, gdy do kuchni wszedł Tony. Spojrzała po nim unosząc brew. Czy on naprawdę się jej przedstawiał? Pobyt w pałacu chyba uszkodził mu coś w głowie. Patrzyła na niego wymownie. "Elektron wokół Akane", ta, nawet jej się spodobała taka definicja. Wzięła kolejnego kęsa i wzruszyła ramionami na jego pytanie.
OdpowiedzUsuń- Ciężarnych to chyba lepiej o takie sprawy nie pytać - stwierdziła gdy przełknęła kęs. Oblizała usta, trzymając swoje jedzenie w dłoniach. - Wara od kiełbasy, aktualnie jest moja - zaznaczyła, patrząc po nim tym swoim pustym wzrokiem, zaraz jednak wyraz spojrzenia wrócił do normy - resztę sobie bierz do woli. Przynajmniej na razie, bo za kilka minut menu może mi się drastycznie zmienić - ponownie wgryzła się w kanapkę.
Morgana
— Mówię o wiedzy ogólnej, ogólnie wiesz najwięcej. Poza tym, życiowo tak czy siak wiesz raczej więcej ode mnie — zauważyła. Mimo wszystko ona była całkiem chroniona większość życia przed światem, dalej czuła, że uczy się prawdziwej odpowiedzialności. Była jednak z siebie dumna, bo powoli szło coraz lepiej. — Myślę, że ze swoją wiedza ławo byś przetrał w wielu sytuacjach, nie bądź dla siebie taki surowy — dodała jeszcze, po czym tyknęła go palcem w czoło, skoro to był taki znak w ich grupie, który świadczył o trosce. Uśmiechnęła się zadowolona na jego zgodę. — Bardzo chętnie. Jak mówiłam, nie chcę odstawać wiedzą, zwłaszcza od niektórych. Mam swoją rozpieszczoną dumę do obrony, poza tym lubiłam się uczyć, o ile to nie był elfi — odparła. Osobiście nie mogła doczekać się korepetycji. Kto wie, może sama będzie mogła rozkręcić radio i zbudować baterie za kilka lat. Uśmiechnęła się na tę myśl.
OdpowiedzUsuń— No to przede wszystkim zrobimy desery z bitą śmietaną — zakomunikowała. Zastanowiła się chwilę nad kolejnymi rzeczami. — To czekaj, chcesz ją zaskoczyć tak, żeby uwielbiała, tak? — wstała z łóżka i podeszła do swojego biurka. Wyjęła z szafki dziennik, który ocalał w podróży. — Tutaj mam dziennik z przepisami — zaczęła, wracając do blondyna. — Przy ulubionych rzeczach Grimy są narysowane zielone serduszka, przy ciążowych masz kilka serduszek — zaczęła wertować kartki, pokazując mu różne przepisy. — Możemy z tego wybrać to co pokrywa się ze specjałami, których nie znasz i na pewno ją zaskoczysz, a ona będzie zachwycona — zaproponowała.
Darcy
Akane z lekkim niepokojem obserwowała działania przyjaciela. Miała już cholernie dość tego sabatu, a fakt, że Tony budził ją tak gwałtownie sprawiał, że jej zęby samoistnie się zaciskały. Słysząc o kim znalazł informacje zamknęła na chwilę oczy i postarała się odetchnąć najspokojniej jak umiała. Zebrała się zaraz po tym z łóżka i skubiąc wargę ruszyła w stronę blondyna. Usiadła obok, ale jej mina dalej była nietęga. Słysząc o geniuszu przewróciła oczyma.
OdpowiedzUsuń- Pfy… geniuszom to ona raczej to pięt nie dorasta… - prychnęła i przysunęła się bliżej Tonego, patrząc po tych wszystkich notatkach, które dla nich stworzył. Uśmiechnęła się mimowolnie. On był geniuszem, jej przyjaciel, a nie ta tępa cipa czająca się na jej ciało.
- Durna franca nie ma pojęcia z kim zadarła – szepnęła z zawzięciem na twarzy i zaraz uniosła spojrzenie do oczu Tonego i uśmiechnęła się wdzięcznie na słowa o duszy. Objęła go ramionami i na chwilę się w niego wtuliła.
- A Ty masz tęgą głowę, ogarniemy ten szajs – przytaknęła mu głową. Zdecydowanie nie zamierzała nikomu oddawać ciała, ani nawet skrawka duszy. Miała zbyt wielkie ambicje, zbyt wiele planów i chociaż kilka marzeń do spełnienia. Butne stwierdzenie przyjaciela tylko dodatkowo ją upewniało, że dadzą radę. Odkleiła się od niego i spojrzała na wers, który znalazł. Przerwała na chwilę by wysłuchać co Tony o tym myśli i zaraz znowu skubnęła wargę zębami. Wróciła do tekstu, pokazując mu palcem by chwilkę poczekał, a kiedy przebrnęła przez tekst wypuściła głośno oddech i pomasowała sobie skronie.
- Pierdole… Co za gówno… - podsumowała i raz jeszcze nabrała głębokiego oddechu. Spojrzała też na inne zapiski i zmarszczyła czoło. – Coś mi się tu nie klei. Cały czas coś się nie klei… Możesz mieć rację, śmierć może wzmacniać jej siłę… ale… - zatrzymała wzrok na jego oczach. – Gave mi powiedział, że rozmawiał z duchami i że powinniśmy bardziej zwrócić uwagę na legendę o Pierwszej Latrala. Pogadałam z Lexi i dostaliśmy na własny użytek jedną z sali strategicznych. Jest tam wielka tablica, na której można przyczepiać notatki. Spisałam tam parę rzeczy… Chciałam dać kilku osobą znać, no wiesz, zrobić tam taką burze mózgów i skonfrontować te wszystkie informacje jakie mamy. To co nam przychodzi do głowy… Już widzę, że to co znalazłeś daje odpowiedzi, na niektóre pytania, które tam zapisałam, ale dalej… Cholera no. Cały czas mam wrażenie, że coś tu się kupy nie trzyma – przyznała zaciskając usta w wąską kreskę.
Akane
Skrzywiła się lekko, kiedy nie dał się tyknąć w czoło. Pf, hipokryzja. Oni mogli, a ona nie. Jeszcze czego. Oj już ona kiedyś tyknie blondyna w to czoło. Niech tylko poczeka na dogodną okazję.
OdpowiedzUsuń— Nie mogę się doczekać — odpowiedziała w kwestii tortur z matmy i zabrała rękę. — A widziałeś kiedyś elfi alfabet? To nie są litery tylko szlaczki, poza tym w zależności od intencji masz nowy zestaw szlaczków, tego się czytać nie da. A niektóre słowa to szlaczki z alfabetu, tak po prostu, ale też zmieniają kształt, a jak uczysz się pisać vallaslin to już w ogóle wygląda jak jeden wielki szlaczek a nie normalny tekst. Widziałeś Nyliana, prawda? Jego tatuaże to technicznie rzecz biorąc napisy, ale nie wygląda ni chuja i weź się ucz tego czytać. Nienawidziłam tego, zwłaszcza jak w międzyczasie uczyłam się innych, normalnych języków — wyjaśniła, przy okazji na pustej kartce, którą wyjęła z dziennika zaczęła mu pisać “kurwa” po elfiemu - w trzech formach, po prostu, w zdaniu i w formie vallaslin. Pewnie nie było idealnie, ale nie było tutaj nikogo, kto by ją poprawił, a Nyliana tutaj absolutnie nie wpuści. Uśmiechnęła się zaraz i wyrzuciła frustracje na elfi, gdy wrócili do przepisów. Przytaknęła mu ruchem głowy.
— No pewnie, Grima na pewno się ucieszy — odpowiedziała — A więc robimy tażin i mięso mielone z grilla. Dobry wybór, jedno i drugie jest genialne — zapewniła go.
Darcy
Morgana przesunęła po nim spojrzeniem.
OdpowiedzUsuń- Czasem? - zacisnęła lekko usta, to chyba było dość spore niedopowiedzenie, ale raczej nie powinna tego mówić na głos. Kiwnęła głową na jego pytanie.
- Jak studnia bez dna, na szczęście tylko chwilami. Jest dobrze - odpowiedziała mu dość dumna z samej siebie. To było całkiem niezłe zdanie jak na nią. Spojrzała na brzuch i zaraz na Tonego unosząc lekko brew.
- Wiesz... Akurat w moim przypadku to chyba już masz na myśli kąpiele w lawie... - chrząknęła. To teraz walnął, ciepłe kąpiele. - Bycie zbyt gorącą to w tej ciąży akurat norma. Dziecko jest dużo cieplejsze niż Eli. Czasem nawet ja czuję jego żar - zdradziła, głaszcząc brzuch i zaraz biorąc kolejnego kryza kanapki. Na pytanie o tutejsze atrakcje wzruszyła ramionami.
- Arenę. Walki odbywają się dość często. Większość to zwykłe sparingi więc krew się tam nie leje przesadnie. Jest też przypałacowy kowal, szkoli młodych w fachu. Można się nauczyć u niego wykuwać broń, zbroje czy inne rzeczy - dodała, dalej jedząc.
Morgana
An przewróciła oczyma i westchnęła lekko.
OdpowiedzUsuń- Wiem, wiem Tony... Nie zamierzam jej lekceważyć, ani jej, ani sabatu. Domyślam się, że nie bez powodu tak się nad nią spuszczają, głupi aż tak nie są... Po prostu... już i tak jestem zła bo wkręcono mnie w coś na co nie miałam wpływu i... nie zamierzam się tu teraz zachwycać jej geniuszem - przyznała. - Jak Ty mnie wkurzysz to też nie powiem, że jesteś genialny, mimo, że często jesteś - dodała i uśmiechnęła się do niego lekko. Na pytanie o Gava przytaknęła głową.
- Gave ich nie lubi i wie więcej niż mi powiedział, ale nie pchałby nas w złą stronę. Nie chce z nami współpracować... ze mną nie chce... ale nie działałby na naszą niekorzyść - tego akurat była pewna. - Nie traciłby naszego czasu - dodała. - Z tym, że nie chce mieć nic wspólnego to bym też nie przesadzała, chce się ich pozbyć, zmieść z powierzchni ziemi, ale nie moim sposobem - poinformowała go po czym zaśmiała się lekko na ten błyszczący wzrok Tonego.
- Już mamy - wyszczerzyła się do niego i zaraz kiwnęła głową. Wstała z poduszek by ruszyć po coś czym może się chociaż trochę okryć. Nie zamierzała latać po pałacu w bieliźnie. Dopadła jakąś przydługą koszulę i wciągnęła na siebie, ważne, że zasłaniała jej tyłek.
- Kojarzysz to takie uczucie, gdy ktoś opowiada Ci niby spójną historię, ale Ty masz wrażenie, że coś w tej historii się nie zgadza, że są jakieś sprzeczności? Bo ja właśnie mam takie uczucie. Niby historia nabiera sensu, ale dalej... cały czas w tyle głowy mi świergocze taki cichy głosik szepczący "czy aby na pewno to tak było? Czy na pewno jest?" - skrzywiła się i spojrzała po przyjacielu. - To co, idziemy? - była gotowa by poprowadzić go do piwnic i wspomnianej salki.
Akane
Mor nie specjalnie wierzyła w to jego "tylko", ale nic nie powiedziała, chociaż jej wzrok mógł tu mówić dość wiele. Zaraz zamrugała szybciej na tą mnogość pytań, które jej zadał i spojrzała na niego z wyraźnym niedowierzaniem. Wgryzła się w kiełbaskę.
OdpowiedzUsuń- To chyba tyle by było z Twoje "tylko" - podsumowała. - Tak, to normalne, chociaż Eljas aż tak ciepłem nie emanował. Prawdopodobnie dziecko będzie przejawiać większy ognisty potencjał skoro już teraz tak grzeje - odpowiedziała na to co pamiętała, że zapytał i jednocześnie to co uważała, że Tony może wiedzieć. Reszty pytań nawet nie próbowała sobie przypomnieć. Pokręciła zaraz głową.
- Nie stresujesz. Czekam po prostu aż powiesz co Cię sprowadza, bo raczej nie towarzyska rozmowa - stwierdziła. Tony raczej nie miał w zwyczaju zagadywać dla samego zagadywania. Może nie znali się jakoś super, ale to akurat łatwo było zauważyć. Przytaknęła mu głową na pytanie o wykuwanie broni. Na pytanie o zgodę kowala ponowiła gest.
- Na pewno, cieszy się kiedy młode osobniki interesują się jego fachem. Mawia wtedy, że "serce mu rośnie". Będzie zachwycony takim uczniem, uwielbia odpowiadać na najróżniejsze pytania. Tylko raczej nastaw się na długie odpowiedzi. Jak zapytasz o zastosowanie rękojeści miecza, to poznasz całą jej budowę, z opisem na co trzeba zwrócić uwagę przy jej tworzeniu, a dopiero później zejdzie na temat rzeczywistego zastosowania - uznała, że warto chłopaka uprzedzić.
Morgana
An uchyliła się lekko przed trzepnięciem, ale ręka Tonego i tak nieco ją musnęła i w odruchu pomasowała sobie trafione miejsce, z lekkim grymasem na twarzy.
OdpowiedzUsuń- Mhm - mruknęła tylko już za dużo nie komentując sprawy gorących kąpieli. Przytaknęła głową na słowa o "nie głupim" pomyśle.
- Jasne, że nie jest głupi. Mnie tylko martwi to całe kąpanie w gorącej wodzie. Mam po prostu nadzieję, że Gave nie ruszy z motyką na księżyc - przyznała spokojnie. - Niestety, ale patrząc na to, że nie chce nawet podstaw co do Sabatu wysłuchać to obawiam się, że Sabat może bardziej zaskoczyć jego niż on Sabat, no ale... Będę mimo wszystko trzymać kciuki by jednak było inaczej - kiwnęła głową na swoje własne słowa. Nadziei i wiary to akurat jej nie brakowało. Spojrzała po Tonym pytająco, gdy zacmokał z dezaprobatą, a na słowa o jej ciele parsknęła śmiechem i pokręciła głową.
- Daj mi spokój w tym temacie, okey? Ostatnie o czym aktualnie myślę to łapanie jakiś ledwo znanych feniksów za rogi. Przypominam, że u mnie to działa inaczej i niezobowiązujące romanse mnie nie interesują - sama go trzepnęła przez głowę po czym ruszyła z nim do wyjścia z komnaty, a później skierowała swoje kroki w stronę schodów.
- Dokładnie, może być stronnicza to raz, ale jest też spisana ewidentnie przez jakiegoś słuchacza. Ktoś spisał te dzieje nie jako osoba doświadczająca tych wszystkich zdarzeń, a jako ktoś kto zadawał pytania i otrzymywał odpowiedzi. Jasne, nie wierzę, że wszystko jest ściemą, ale wątpię, że nie doszło do tak popularnego zjawiska jakim jest przekoloryzowanie tu czy tam - przyznała.
Akane
Spojrzała uważniej po tym jego notesie, nie komentowała jednak. Skończyła konsumpcję i oblizała delikatnie palce. Zmrużyła oczy, gdy zapytał o charakter, a kiedy kontynuował pytanie nie ukrywała zdziwienia.
OdpowiedzUsuń- Nie - odparła dość prosto. Nie sądziła by zdolności miały jakikolwiek wpływ na zachowanie dziecka.
- Akurat ze mną? - spojrzała po nim uważniej. Miała nadzieję, że to nie jest jego jakiś dziwny sposób na podryw. Ona miała Natana, a on Grimę, to byłoby wysoce niestosowne. Słysząc o problemie z bratem uniosła jedną brew. Ach, więc o to chodziło.
- Świętym Gralem? - nie bardzo rozumiała co miał tu na myśli. Nie sądziła by miała jakiś większy wpływ na rodzeństwo. Skrzyżowała ręce pod biustem i uważnie obserwowała blondyna. Wypiewali? No może... Darcy na pewno, ale co do braci nie była przekonana.
- Którego brata masz na myśli? Mam ich dwóch - przypomniała mu. O ile w temacie Ashana mogła co nieco powiedzieć, to Diego i dla niej był dość skomplikowany.
Morgana
— Tak? To zapraszam do nauki — podała mu kartkę, na której zapisała jeszcze tłumaczenie. Ona więcej nauki tego języka tykać się nie zamierzała. Raz w życiu przez kilka lat w zupełności jej wystarczył. Nie lubiła tych szlaczków. — No właśnie — przytaknęła mu. — Obraz, a nie język. Sześcioletnia ja bardzo nie lubiła uczyć się obrazów zamiast literek — skwitowała ten temat. Pewnie przez to została jej też niechęć. Jak to było? Czym ziarno nasiąknie za młodu? Chyba jakoś tak. Uśmiechnęła się na męczenie Nyliana. Tutaj od niej miał jak najbardziej błogosławieństwo. Przytaknęła ruchem głowy.
OdpowiedzUsuń— To daj mi chwilę, ogarnę włosy ciaśniej, żebyście przypadkiem ich nie jedli, możesz się porozglądać, tylko szaf z ubraniami nie ruszaj proszę — odpowiedziała, sięgając po książkę, którą wcześniej czytała, co by odłożyć ją na miejsce, a potem iść umyć ręce i związać włosy w ciasny warkocz z tyłu.
Darcy
Darcy słysząc historię Tonego przytuliła go delikatnie. Nienawidziła tego ich sierocińca. Słyszała wystarczająco dużo historii, żeby wiedzieć, że przeszli tam piekło i za każdym razem jak sobie o tym przypominała serce po prostu jej się krajało.
OdpowiedzUsuń— Pewnie i tak byłbyś mądrzejszy — odpowiedziała dość pewnie. Ona bardzo długo nie potrafiła się socjalizować, a myśl o zawieraniu przyjaźni w Phyonix dalej ją przerażała. — I cieszę się, że z Ryu na siebie trafiliście — dodała, po czym odsunęła się od niego. Darcy większość czasu spędziła w łazience, więc poprawiła go raz dopiero jak wróciła, gdy czytał na głos i przed wejściem do drugiego pomieszczenia. Przytaknęła mu, idąc w stronę drzwi wyjściowych z pokoju.
— Możemy — otworzyła drzwi i zaczęła iść z blondynem w stronę kuchni, mając pod ręką swój dziennik z przepisami.
Darcy
Akane spojrzała po przyjacielu spokojnie.
OdpowiedzUsuń- Ale ja wcale nie uważam, że w ogóle nie jestem, po prostu uważam, że tylko bywam, a nie, że jestem taka zawsze. Ty też bywasz w gorącej wodzie kąpany. Gave również, ale tak, ja też po prostu liczę na to, że nie poleci tam na łeb, na szyję. Czuję tą jego złość do Latrala, jest ogromna, nie dziwi mnie, ale po prostu się martwię, że złość może mu dość sporo przesłonić - przyznała.
- Wiem, że mi nie powie, ale ja wcale nie chcę by mi mówił. Nie chcę znać jego planów, to by było głupie, biorąc pod uwagę jakie ma obawy. Po prostu jak widzę jak ten temat na niego działa, to wrażenie, że zrobi coś na pałę rośnie, a nie maleje - wyjaśniła spokojnie i lekko westchnęła.
- Tony, ale ja kokietowanie dla zdobycia informacji jak najbardziej biorę pod uwagę. Nie uważam jednak by to było łapanie jakiś byków za rogi czy korzystanie z życia. Dla mnie coś takiego to bardziej praca, przynajmniej gdy pracuję nad jakimś tajnym zleceniem. W workach pokutnych nie chodzę, lubię pokazywać trochę swojego ciała, nie siedzę w kącie i nie wylewam łez. Korzystam z życia, ale to nie znaczy, że zaraz muszę się chodzić z kimś migdalić, czy biegać w bieliźnie po pałacu jakbym czekała na okazję. Jak mnie najdzie ochota by sobie z kimś pokorzystać więcej i tą osobę też najdzie, to pokorzystam, bez obaw - szturchnęła go lekko ramieniem w jego ramię i puściła oko.
- My też nie korzystamy tylko z księgi, przypominam, że część informacji zdobyłam na własną rękę i z innych źródeł, ta księga to tylko pewnego rodzaju uzupełnienie, nie mniej, tak, to że on ma jeszcze inne źródła na pewno działa na naszą korzyść - przyznała i zaraz się zaśmiała.
- Tak, to akurat wiem, ale mi nie przeszkadza fakt, że będzie wiedział co to my wiemy, więc Kapuś może śmiało donosić. Przynajmniej większa szansa, że chłopacy uwzględnią te informacje w swoim planie i będą wiedzieć na co rzeczywiście trzeba uważać - uśmiechnęła się do Tonego i zaraz uniosła lekko brew.
- Serio? - zaśmiała się cicho. - No nieźle, to się wujek Melio zdziwi, takiego konkurenta w miłości to zdecydowanie jeszcze nie miał - raz jeszcze się zaśmiała i otworzyła drzwi do salki strategicznej.
Akane
— Wybacz — mruknęła do Tonego, kiedy patrzył na nią, jakby właśnie zrobiła coś nad wyraz dziwnego. — Po prostu… nasłuchałam się od Ryu o waszym sierocińcu, nie zasługiwaliście na to — wyjaśniła. Nie potrafiła się powstrzymać, kiedy myślała o tym, przez co musieli wtedy przechodzić za dziecka. Prawdziwe piekło. Uśmiechnęła się lekko. — A ja jako księżniczka byłam zmuszona do myślenia o nauce języków i wielu innych, nie miałam wyboru, ale fakt, chciałam być w tym najlepsza. No może poza walką i elfim — zaśmiała się delikatnie. Na słowa o Ryu zarumieniła się delikatnie. Był wyjątkowy pod tym względem. Zawsze potrafił powiedzieć to co trzeba, a jednocześnie rozbrajał swoim zachowaniem i złośliwością. — Ciężko nie lubić Ryu — przytaknęła mu. Prowadziła go do kuchni przez korytarze, mówiąc przy okazji co jak nazywa się po phoyńsku, jeśli trafili na jakiś przedmiot nowy.
OdpowiedzUsuńDarcy
Spojrzała zaskoczona na Tonego, kiedy zadał to pytania. Zamrugała kilka razy oczami, uważnie obserwując blondyna. No tak, cały on. Zaśmiała się lekko i pokręciła głową, gdy wspomniał o miłości.
OdpowiedzUsuń— Bo mam Cię za swojego przyjaciela i jest mi przykro, kiedy myślę o waszym dzieciństwie — zaśmiała się szczerze. — Ty też nie jesteś w moim typie, spokojnie. Nie kręcą mnie partnerzy moich przyjaciółek. Myślałam o tym, że chcę przytulić przyjaciela, na którym mi zależy, a który przeszedł przez coś chujowego… potraktuj to jako wsparcie i uspokojenie dla mnie. Lubię przytulać osoby, które traktuje jako bliskie — wyjaśniła mu. — Mam Cię nie przytulać? To było niekomfortowe? Naruszyłam Twoje granice? — sama zapytała. — Nie przejmuj się, takich pytań nie uznam za głupie — odparła jeszcze. — Wiesz, ja czasami chciałabym mieć normalniejsze dzieciństwo, zwykli znajomi, zwykła szkoła, brak obowiązków i odpowiedzialności. Ale zawsze chcemy tego czego nie mamy — zastanowiła się przez chwilę. Zaraz jednak dotarli do kuchni. Darcy poprosiła o prywatność kucharzy i dostali ustronne miejsce w kuchni, gdzie mogli spokojnie zająć się gotowaniem.
Darcy
Przytaknęła mu głową.
OdpowiedzUsuń- No i z tym się w pełni zgadzam – przyznała, bo rzeczywiście odpały obce jej nie były. Wzruszyła ramionami, gdy wspomniał dzieci. – Nie wiem, wolę nic nie obiecywać, bo akurat jak o dzieci chodzi to mam wrażenie, że poziom ryzyka w ich obronie jest bardzo mocno wywalony w kosmos – tego raczej bardziej tłumaczyć mu nie musiała. Dobrze wiedziała, że i on w akcie obrony córki mógłby odwalić coś totalnie durnego. Wtuliła się w niego kiedy mocniej ją przytulił. Uśmiechnęła się po prostu, gdy wspomniał o samym sobie i przytaknęła mu głową.
- Okey, postaram się uważać – zapewniła, bo starać się zawsze mogła. Uśmiechnęła się zaraz pod nosem na słowa o wiedźmach, zaśmiała się ostatecznie i ponownie mu kiwnęła głową.
- Jasne, zostanie zjadliwą wiedźmą to od dziś jedna z moim najważniejszych misji na liście rzeczy do osiągnięcia – poruszyła zabawnie brwiami. Przy słowach o Gavie raz jeszcze mu przytaknęła. Na pomysł z szarżą westchnęła lekko.
- Mhm, nie byłby głupi, gdyby przyszło o atakowanie kilku posągów lub kogoś doprawdy niemrawego. Latrala nie potrzebują niczyich uszu i oczu by obronić się przed takim natarciem. Ich magia runiczna jest na o wiele większym poziomie niż mój, a tych wiedźm nie jest garstka, to solidna banda, a nie zwichrowane staruszki, które ledwo się ruszają. O ile wierzę w Twoje zdolności Tony, o tyle zamknięcie ponad setki żwawych wiedźm w bąblach powietrza, w danej chwili brzmi dość irracjonalnie. Pamiętaj, że mój szósty zmysł też jest od ich strony, zaskoczenie sabatu nie będzie łatwe. Tym bardziej jeżeli teoria Gava jest prawdziwa i jakkolwiek mnie podsłuchują – mówiła to spokojnie, bardziej jako luźną informację. Ponownie mu kiwnęła głową.
- Tak, będzie trzeba mu zaufać – potwierdziła. Roześmiała się zaraz na tyle, że aż sobie samej zatkała usta, co by nikogo nie obudzić.
- Wybacz, ale na to to jeszcze trochę sobie poczekasz – aż ją dreszcz przeszedł na samą myśl. – Bieganie na golasa zostawię Tobie i Grimie, to jest wręcz sakralny zwyczaj Waszej dwójki, nie śmiałabym się w to wpierdzielać. Już widzę minę Ri, nie, nie, zostawiam to Tobie i jej – uśmiechnęła się szerzej. Słysząc o Rei raz jeszcze lekko się zaśmiała.
- Tym gorzej, biedny Meliodas nie będzie mógł ubić typa, który ją adoruje i męczy jednocześnie – parsknęła śmiechem.
Akane
Słysząc czym jest ten cały kielich lekko się spięła. Niby ona miała być kimś takim dla rodzeństwa? Mieli fiołka na jej punkcie? Zaczęła zastanawiać się czy to dobrze. Może powinna z nimi o tym porozmawiać? Ugh. Rozmawianie... No i co niby im by powiedziała? Zaczęła się nad tym zastanawiać, na chwilę zapominając w ogóle o obecności Tonego. Dopiero po chwili znowu na niego spojrzała.
OdpowiedzUsuń- Hm, Diego? - uśmiechnęła się lekko. Aż nazbyt wiedziała co też jej młodszy braciszek próbuje tym wysoko uniesionym nosem osiągnąć, aczkolwiek nie zamierzała go pouczać. Trafi kiedyś kosa na kamień, jak to było i w jej przypadku. Wzruszyła tylko ramionami. Skoro nie przyszedł pytać o Diego to przecież nie będzie nic o nim mówić.
- Ashan... Ale co z nim tak właściwie? - dla niej Ashan był prosty jak sikanie. - O co chciałeś dopytać?
Morgana
OdpowiedzUsuń— Ryu to powiedziałam jak zaczął się przytulać i całować jak dopiero co go poznawałam. Nie lubię przytulać zanim komuś nie zaufam w pełni, że jest… bezpieczny. Ogólnie lubię przytulanie. Jest przyjemne, jeśli ufasz danej osobie i ją lubisz. Robi się wtedy ciepło w sercu i wiesz, że jest tuż obok Ciebie. To bardzo miłe uczucie. Z kolei jeśli kogoś poznaję i nie jestem przyzwyczajona to się boję, przypomina mi się jak chcieli mnie zabić za dziecka i zaczynam się stresować — wyjaśniła mu z lekkim uśmiechem na ustach, trzymając się rzeczowego tony, który chyba trafiał dość mocno do blondyna. — Randomowych… czyli random, losowych, tak? — upewniła się jeszcze, korzystając przy okazji z tego, aby podszkolić swój angielski. Zaśmiała się cicho. — No to przepraszam, mi było smutno. Serce mi pęka jak myślę o waszym sierocińcu.
W kuchni przytaknęła mu. Na początek otworzyła przepis w rodzinnym języku i zaczęła dyktować mu wszystko w argarskim, co by mógł zrozumieć. — No to jak mamy to… to teraz składniki. Ja lubię przygotować sobie wszystko w jednym miejscu od razu, a Ty? Wolisz latać od spiżarki do szafek czy organizujesz sobie przed gotowaniem? — zapytała go.
Darcy
Akane wzruszyła ramionami.
OdpowiedzUsuń- Obawiam się, że zaskoczenie ich, na ich własnym terenie graniczy mimo wszystko z cudem, ale tak, nie znaczy, że jest totalnie niemożliwe - przyznała i przy kolejnych słowach przytaknęła mu głową. - Tak, to niech pozostanie dla mnie tajemnicą - z tym nie zamierzała się spierać. Kiwnęła głową raz jeszcze.
- Tak, oni akurat mojego pyłku nie mają, ale mają inne rzeczy. Mogą na przykład zamknąć Was w takiej barierze jaką i ja umiem stworzyć, mogą nałożyć na barierę odpowiednie runy, mogą sprawić, że objęci barierą będą czuć tylko i wyłącznie ból... tylko wstyd, tylko upokorzenie... złość... bezgraniczne rozbawienie. Śmiałeś się kiedyś nieustannie? Podobno cholernie boli... - skrzywiła się wyraźnie. Uśmiechnęła się nieco pogodniej na jego słowa co do zawartości głowy i skrzeczenia. Tak, tu rzeczywiście mógłby je zaskoczyć. Zaśmiała się przy wizji wspólnego nagiego biegu.
- Jeszcze w ich towarzystwie miałabym biec nago? No chyba oszalałeś... - parsknęła śmiechem. - Ja w ramach protestu na ucisk piersi już teraz mało kiedy noszę staniki. Koszulki z lekkim gorsetem całkiem nieźle się przy tym sprawdzają - pokazała mu język.
Akane
Uśmiechnęła się i przytaknęła Tonemu.
OdpowiedzUsuń— W porządku, każdy ma swoje granice, a ja naruszać nie lubię. Zapisałam sobie w głowie, więc nie musisz się martwić, będę się powstrzymywać — zapewniła go. Dalej już nie drążyła tego tematu. Sama wiedziała najlepiej jak to jest przyzwyczajać się do kogoś i nie chciała Tonego do siebie zrazić. Mimo wszystko lubiła towarzystwo blondyna.
W kwestii przygotowania składników przytaknęła mu. Czyli mieli bardzo podobnie.
— Czyli mamy tak samo. Gotować będziesz pewnie chciał sam, ale pomogę Ci składniki przygotować, żebyś się nie gubił za bardzo. Chodź, najpierw weźmiemy mięso i warzywa ze spiżarki — zaprosiła go gestem ręki, prowadząc w stronę sporych drzwi, gdzie były przechowywane takie rzeczy.
Darcy
Uśmiechnęła się do niego wdzięcznie. Miło, że podzielał entuzjazm w tej sprawie. Przytaknęła mu głową.
OdpowiedzUsuń- "Bo jak nie my to kto..." - zaintonowała lekko i szturchnęła go ramieniem, szczerząc się odrobinę. To całe podnoszenie na duchu jej osobiście nie dziwiło, Tony lubił wiedzieć takie rzeczy, łatwiej było się bronić przed wiadomym, więc akurat rozumiała go w tej kwestii. Prychnęła zaraz pod nosem na słowa o urodzinach.
- No jeszcze sam sobie prezenty będzie wybierał, nie, nie mój drogi - pogroziła mu palcem i zaraz się roześmiała. - Kupę możesz dostać, to owszem, ale nie jestem pewna czy rzeczywiście będzie to satysfakcjonujący upominek - ponownie się zaśmiała. - Z drugiej strony, ileż badań będziesz mógł przeprowadzić z taką próbką, oho ho... - poruszyła zabawnie brwiami.
Akane
— A kiedy powiedziałam, że Cię zostawię? — zapytała, unosząc lekko brew do góry. — Mówiłeś, że chcesz sam gotować, więc będę stać obok i Ci pomagać, ale Ty będziesz głównym kucharzem, żebyś mógł pochwalić się Grimie, że to Twoja robota — wyjaśniła mu, biorąc odpowiednie składniki do rąk.
OdpowiedzUsuńDarcy
Morgana spojrzała po Tonym i wzruszyła ramionami.
OdpowiedzUsuń- Jest trudny - przyznała i uśmiechnęła się kącikiem ust na porównanie do siebie. - Kiedyś byłam trudniejsza. Każdy ma ku temu jakieś powody, Diego ma swoje - stwierdziła spokojnie. Nie zabrała głosu w sprawie pomysłu o zagadanie do młodszego brata, kiwnęła tylko głową. Może to się jakoś komuś przysłuży. Zmarszczyła jednak czoło słysząc o Ashanie.
- Gnębi? - raz jeszcze spojrzała uważniej po Tonym. - Gdyby mój brat Cię gnębił, to zdecydowanie nie wyglądałbyś tak zdrowo jak aktualnie - zaznaczyła. Nie sądziła by miała zbawienny wpływ na Asha, no ale trudno było z tym dyskutować. Wzięła głębszy wdech, gdy wyjaśniał swoje.
- Dotyka Cię gdzie nie powinien? Mój brat?! - temu akurat nie dawała wiary i wyraźnie się zirytowała na takie słowa. - No chyba trochę tu koloryzujesz! - zaznaczyła aż wstając na równe nogi.
Morgana xD
— O to się nie martw, będę cały czas obok i będę obserwować oraz pomagać. Nie zostawię Cię z całą robotą samego. Chcemy kilka rzeczy zrobić, więc lepiej współpracować i zrobić to dobrze a nie byle jak, żeby potem udawać, że smaczne — odpowiedziała mu z uśmiechem. Spojrzała zaraz na kawał mięsa, o który pytał. — Nie wyjdzie Ci idealnie równie. Wzięliśmy najlepszy kawał steka, kilogram i jest niesymetryczny. Najważniejsze jest to, aby kostki były raczej większe mniej takie — pokazała blondynowi — w trakcie gotowania puści sok i się zmniejszy, a ma kawałki mięsa mają być raczej na dwa trzy kęsy i soczyste. Małe szybko zrobią się twarde — wyjaśniła mu. — Ale dokładnych centymetrów Ci nie podam, nie mam linijki w oczach — dodała zaraz z delikatnym śmiechem.
OdpowiedzUsuńDarcy
Darcy obserwowała jak Tony męczy się z krojeniem wszystkiego na idealnie równe kostki. Uśmiechnęła się pod nosem, odkładając ścinki do osobnej miski i przytaknęła mu ruchem głowy. Przyniosła wagę kuchenną do odmierzania proporcji i położyła na niej mięso. Skoro Tony chciał być taki idealny to proszę bardzo.
OdpowiedzUsuń— Teraz brakuje nam 187 gram — zauważyła i wróciła do niego wzrokiem. — To co teraz? Mięso to ważny składnik w potrawie — dodała zaraz patrząc z pełną powagą po Tonym. Przytaknęła mu ruchem głowy.
— A bardziej czy mniej? Bo mogę zaproponować jedno i drugie — puściła mu oczko.
Darcy
— Warzywa i tak są. Jesteś pewny, że nie chcesz trzymać się dokładnie rodzimego przepisu? — zapytała Tonego, uśmiechając się przy tym wesoło. Przecież skoro już tak dokładnie kroił to założyła, że wszystko musiało być na tip top. Oczywiście nic się nie stanie jak czegoś będzie trochę mniej czy więcej, ale była ciekawa jak wygląda perfekcjonizm blondyna. Zaśmiała się, gdy powiedział o Łapie.
OdpowiedzUsuń— A weź, tragedia, dałam Mohe już zażalenie. Powinno się ich za ten trunek porządnie spić. Nigdy więcej nie tknę tego do ust. Pierwszy raz się spiłam na embrionalną. A kac.... Myślałam że zabije kogoś ughm..
Darcy
Akane już po prostu pokręciła głową. W aktualnym momencie zdecydowanie nie zamierzała spełniać tej specyficznej zachcianki Tonego.
OdpowiedzUsuńKiedy już skończył zwiedzanie sali i zapisał swoje na tablicy, spojrzała po niej. Lekko przygryzła wargę się zastanawiając.
- No dobra, czyli zakładasz, że Kali jako pierwsza została wskrzeszona, i że Loretta jest bezpośrednio z jej linii, tak? – spojrzała na pierwszą dopiskę chłopaka. – Ciekawa koncepcja… - przyznała. - Może Loretta chciała się w ten sposób do niej upodobnić? Do Kali… Stać się tą co to jej dorówna… albo i przewyższy - zaproponowała po czym przesunęła spojrzenie na jego propozycje odpowiedzi. – Co do dwójki, nie jestem przekonana do tego placebo. Mam wrażenie, że zmieniło się zbyt wiele na zbyt wielu płaszczyznach by to było zwykłe placebo. Nie kojarzę też przypadku gdzie jeden rytuał uwzględnia inny rytuał jako „krok”. Wydaje mi się, że mimo wszystko doszło do unormowania tej mocy, stabilizacji w jakimś podstawowym sensie - przyznała. - Czwórka, dobre, kupuje mnie… - przyznała i sama dopisała swoje do tego punktu. Przy piątce kiwnęła głową i postawiła “ptaszka”. - Szóstki bym jakoś specjalnie nie komplikowała - przyznała również dopisując swoje. - Siódemka… hm… Zwiększenie mocy brzmi sensownie… chociaż mam tu i swoje domysły - dopisała i tutaj co nieco. W ósemce też coś dopisała, no i odpowiedziała jeszcze na pytanie, które postawił sam Tony.
- Z linii Loretty została tylko Mey i … prawdopodobnie Lorenzo, przywódca sabatu. Jest dość młody, posprawdzałam sobie co nieco i by się zgdzało… Wydaje mi się, że Lorenzo jest synem Loretty, to to dziecko, które urodziła w psychiatryku… - wyznała. - Poza nimi zostałam jeszcze ja i tylko ja nie jestem w pełni Latrala. Mey ma chopla by tych czystej krwi nie poświęcać… Mówiła mi o tym nim jeszcze wiedziałam, że to moja… - skrzywiła się. - Mniejsza… Po prostu myślę, że po poświęceniu Vivienne jej jeszcze bardziej zależy by to był ktoś z zewnątrz… A ja jestem z zewnątrz, więc nadaję się na poświęcenie idealnie… - wyjaśniła.
Akane
Spojrzała na warzywo, które miał na myśli i przechyliła dokładnie głowę.
OdpowiedzUsuń— A więc nie jesteś aż takim perfekcjonistą — mruknęła sobie, uśmiechając się lekko. — Wybór dobry, smak nie jest inwazyjny, ale my tracimy na soczystości brakiem mięsa, więc ja osobiście dodałabym to warzywo, sztukę więcej, co by nadrobić, żeby nam się ładnie gulasz klarował i zachował płynność — zaproponowała. — Moralny? Sumienie Cię gryzło? — zapytała.
Darcy
— Czasami, a czasami coś wybucha? — zapytała. — Jestem ciekawa jaki był Twój najmniej i najbardziej udany eksperyment — powiedziała, biorąc się za obieranie warzyw. Wstawiła też wodę, żeby wrzątek pomógł obrać pomidory. Zaczęła przy tym sobie nucić. Spojrzała po Tonym. Nie przytuliła go, ale uśmiechnęła się ciepło. — Cóż, Ashan opowiadał, że mu głowę tak przesuszyłeś, że mu się odechciało grać na lutni, z tego powinieneś być z siebie dumny — powiedziała, zaczynajac zalewać warzywa i zdzierać z nich skórę. Obrane warzywa dawała Tonemu do krojenia.
OdpowiedzUsuńDarcy
Akane kiwnęła głową.
OdpowiedzUsuń- Mhm, tyle, że ją wskrzesił jakiś Stwórca, byt dużo wyższy rangą, ktoś kto dał początek magii tego typu. magii Latrala. Jeżeli Loretta chciała to jakkolwiek przebić to muszę przyznać, że miała niezły przyrost ambicji... - stwierdziła i słuchała go dalej. Przytaknęła na jego przypuszczenia co do prawdopodobnego pochodzenia. Na słowa o placebo postukała się palcem po brodzie.
- A co jeżeli właśnie na tym polega rytuał? Latrala w końcu podkręcają emocje... Może rzeczywiście to była moja broszka, a oni tym rytuałem tylko pchnęli mnie w odpowiednią stronę? Może rytuał polega na podkręceniu pewności siebie? - to co mówił rzeczywiście mogło mieć większy sens. Szczególnie gdy wspomniał o testowaniu. Skrzyżowała z nim wzrok.
- To... To się może kleić Tony... To samo zrobili w kamieniami... Podpuścili mnie bym przeprowadziła rytuał sama, myślałam, że mi pomagają, a oni tylko odstawiali szopkę. Sprawdzali czy dam radę... Możesz rzeczywiście mieć rację... Może już wtedy mnie sprawdzali... - przygryzła wargę. Czyżby rzeczywiście ją w ten swój pokrętny spsoób egzaminowali? Kiedy pytał o Mey musiała się chwilę zastanowić.
- Ona... ona zdecydowanie nosi w sobie jakieś emocje, ale... Sprawia wrażenie jakby nie chciała ich pokazywać. Tylko wiesz, to znowu nie jest takie dziwne, ledwo ją znam, też się przed nią emocjonalnie nie uzewnętrzniałam... Chociaż stwierdzenie "chłodna kalulacja" jak najbardziej mi do niej pasuje - przyznała.
- Mhm, ale jest też mowa o byciu z lini Lotty, myślę, że to jest jednak istotniejsze niż sama czystokrwistość - zauważyła i zaraz zerknęła po Tonym.
- Tony... Ja wiem, że Tobie to nie robi i masz innych w dupie, ale ja nie zamierzam tego przerzucać na kogokolwiek. Skopię Latrala dupę raz, a porządnie, nie będą unicestwiać żadnych innych dusz - zaznaczyła pewnym tonem.
Akane
Diego w trakcie korytarzowych wymijanek nie specjalnie zwracał uwagę na Tonego. Zarejestrował jego obecność, wiedział kim jest, ale nie miał w zwyczaju bez konkretnej przyczyny wchodzić z kimkolwiek w interakcje.
OdpowiedzUsuńTego dnia, kiedy trenował obecność blondyna również nie była niczym godnym większej uwagi. Już nie raz miał gapiów przy swoim treningu. Szkolił się od najmłodszych lat, więc w jego ciosach nie brakowało gładkości i finezji. Często trzymał jedną z dłoni za plecami, miecz utrzymując w drugiej ręce i tylko nią zadawał ciosy. Poruszał się w tym wszystkim nienagannie, prosta sylwetka i zgrabne ruchy. Pewność siebie tego chłopaka się wylewała z każdej strony. W chwili przerwy odszedł od manekinów i złapał kawałek chusty, by przetrzeć pot z ciała. Kiedy blondyn do niego zagadał, zerknął tylko po nim, po jego dłoni i znowu po nim.
- Wiem kim jesteś - poinformował, zdjął rękawicę bez palców z dłoni, otarł ją i podał chłopakowi.
- Niesfornym uczniem, który swoim podejściem irytuje mego brata. Godne pochwały - przyznał, a kącik jego ust drgnął lekko. Zaraz po tym oparł koniec miecza o podłogę i odwrócił się przodem do Tonego. Odłożył swoją chustę na miejsce, bo tak, miał swoją indywidualną. Angażujący trening i pytania, zapowiadało się nieźle. Złapał bukłak wody i upił spory łyk po czym na nowo nałożył rękawicę na dłoń.
- Pytaj - polecił, patrząc mu w oczy pewnie. Stał prosto i twardo, dumnie, jakby nic aktualnie nie mogło go ruszyć.
Diego
Ashan zdążył już usłyszeć niezwykle ciekawą historię od Morgany dotyczącą Tonego. Niesamowite, że ten blondyn był w stanie pójść do jego własnej siostry na skargę i jeszcze opowiadać wszystko w tak pokręcony sposób. Nie zmieniało to jednak faktu, że on za nim chodzić nie miał zamiaru z propozycją treningów. Jeśli tak bardzo mu zależało, powinien sam podejść i to powiedzieć, a nie robić jakieś nienormalne podchody. Na ten czas pozwolił sobie ten fakt zwyczajnie zignorować. Dzisiaj nie miał z nikim żadnych planów, więc całą swoją energię postanowił spożytkować na własnym treningu. Wiedział już jaką wagę ma jego miecz, kowal był w trakcie ustawiania kryształu i rycia run. Miał więc podobne ostrze w ręku i trenował samodzielnie, aby nie wyjść z formy.
OdpowiedzUsuńAshan
— Eksperymenty to niekoniecznie leki. Wydaje mi się, że próba zbudowania czegoś to też eksperymentowanie. Zwłaszcza, że w tym świecie nie masz takich samych materiałów ani technologii. Nie wszystko wychodzi za pierwszym razem, robisz prototypy, dochodzisz do swojego, wydaje mi się, że to właśnie eksperymentowanie — wyjaśniła swój punkt widzenia. Uśmiechnęła się do niego. — Gave jest zachwycony gitarą. Prysznica jeszcze nie widziałam, ale chętnie zobaczę. Chociaż dalej to dla mnie dziwne. Tak stać i się myć jak Ci woda leci… trochę jakby człowiek mył się w trakcie deszczu — opowiedziała mu. Pokręciła głową i poklepała Tonego po ramieniu pocieszająco. — Ja nie mówię o treningach. Jak się spiłeś Łapą, to mówił, że poszedłeś do niego i zacząłeś mu wyrzucać, że Cię kurwą nazywa, jak śpiewał swoje słynne chryzantemy. Jak ma problemy sercowe to zawsze to gra — wyjaśniła mu. — A co do treningów, to Ashan niestety jest specyficzny bardzo. Poza mną nikogo nie zaciąga na trening wbrew woli, chujek. Jest gburem, jak Cię spławia to po prostu go zaatakuj i postaw przed faktem dokonanym, jeśli chcesz z nim poćwiczyć — zaproponowała, po czym klasnęła w dłonie. — Ale teraz ćwiczymy gotowanie dla Grimy. Co dalej w przepisie, szefie kuchni?
OdpowiedzUsuńDarcy
Diego uśmiechnął się lekko pod nosem, na to tłumaczenie jakim uczniem jest Tony.
OdpowiedzUsuń- Mój brat jest mocno ograniczony w temacie nauczania innych, szczególnie takich co to mają penisy i odmienne od niego zdanie. Uczył się walczyć i umie to robić, ale nauczyć czegoś sensownego umie tylko "wybranych" - oznajmił z lekkim rozbawieniem na twarzy. Sam wzruszył ramionami kiedy blondyn stwierdził, że kariera nauczyciela nie jest dla Ashana, cóż, nie zamierzał się z tym kłócić. Obserwował Tonego, kiedy padały jego stwierdzenia.
- Na pewnym poziomie umiejętności walki mieczem pozwolić sobie można na niepraktyczne ćwiczenia, służące bardziej do wzmocnienia mięśni ramion czy całych rąk - odpowiedział. - Nie stosuję tej metody na polu walki. Po prostu ćwiczę raz prawą, raz lewą rękę, aby je wzmocnić. Pewniej wtedy utrzymuje się broń w dłoni, dłużej można jej używać, gdy ręce są silne. Poza tym to dobre ćwiczenie na koordynację czy wyrównanie do ręki i nogi wiodącej. Zawsze mamy jedną kończynę słabszą, ale nie jest to do niewypracowania. Aktualnie trenuję moją słabszą rękę, aby lepiej walczyć w przypadku niedomagania wiodącej - wyjaśnił, dalej w tej swojej nienagannej pozycji.
- Jestem leworęczny - dodał dla jasności.
Diego
Morgana patrzyła po Tonym podejrzliwie, jednak kiedy rzucił o olewaniu negatywne emocje z niej uszły. Ten chłopak naprawdę powinien uważać na słowa.
OdpowiedzUsuń- Nie sądziłam, że Ashan jest dla Ciebie aż tak ważny, że rani Cię swoim sposobem bycia. On olewa zdecydowaną większość. Może po prostu nie trafiasz w jego gusta - stwierdziła, lekko wzruszając ramionami. - Ty sam nie przyjaźnisz się z kim popadnie, więc nie oczekuj tego od mojego brata - dodała. Westchnęła lekko na słowa o wybuchaniu.
- Lepiej by było dla Ciebie byś jednak nie wybuchał - stwierdziła. Dla niej wynik konfrontacji Tonego z Ashanem był bardzo jasny. Blondyn nie miał szans w starciu z wojownikiem takiej rangi. Irytacja jaką poczuła wobec oskarżeń na szczęście szybko minęła i pokręciła głową na pytania Tonego.
- Nic z tych rzeczy nie jest mi potrzebne, po prostu mów do rzeczy... Czego oczekujesz? Bo nie sądzę bym była odpowiednią osobą na zwierzenia w temacie mojego brata. Od tego masz raczej bliskich przyjaciół - zauważyła i uspokajając oddech znowu spojrzała po blondynie uważnie. - Po co mi się na niego skarżysz? Nie mam wpływu na to kogo lubi, a kogo nie - zauważyła.
Morgana
Ashan zauważył ruch przy wejściu, ale nie zatrzymał się. Przyjął to po prostu do wiadomości i wrócił do tego, co robił. Trzymał w dłoni nowy miecz. Przekręcił go lekko, sprawdzając ciężar i wyważenie. Zrobił krok w bok, zmienił ustawienie stóp. Spróbował prostego pchnięcia, zatrzymał je w połowie, jakby badał opór oraz ciężar. Poprawił chwyt. Palce zacisnęły się mocniej na rękojeści, ale zaraz znów się rozluźniły. Szukał właściwego balansu. Miecz był imponujący jego zdaniem - kowal przeszedł samego siebie. A jednak przez obecność kryształu miał wrażenie, że ostrze jest cięższe niż powinno. Zapewne siedziało to w głowie. Klinga miała wyżłobione runy tuż pod mieniącym się kryształem, który zdobył w podróży. Poruszał się powoli po swojej części sali, wykonując krótkie sekwencje - obrót, półkrok, cięcie z góry, zatrzymanie. Nie spieszył się. Każdy ruch był próbą dopasowania się do broni. Czuł jak bije od niego żar, kiedy tylko pomyślał o przetopieniu wyimaginowanego przeciwnika. Zatrzymał się na chwilę i ruchem głowy powitał blondyna z czystej kultury. Po chwili uniósł ostrze jeszcze raz i powtórzył serię, tym razem płynniej, wracając do swojego świata. Chciał zgrać się z bronią zanim wyruszy z Akane na misję, żeby nie powodowała żadnych problemów, a skoro blondyn nie prosił o towarzystwo nie miał zamiaru się narzucać.
OdpowiedzUsuńAshan
Ashan nie zajmował sobie głowy wewnętrznym monologiem Tonego i jego rozterkami. Nie czytał przecież w myślach, więc nie miał nawet o nich pojęcia. Z jego perspektywy blondyn przyszedł tutaj sobie poćwiczyć. Sala nie należała do nikogo, więc każdy miał tutaj prawo przebywać, a czerwonowłosy nie chciał teraz przerywać rytmu. Dostrajał się do swojej nowej broni - chciał mieć penwość, że porusza się z nią perfekcyjnie - właśnie nad tym miał zamiar pracować cały dzień. Jego ostrze przecięło powietrze szybciej, ostrzej, zatrzymując się tuż przy kukle, zanim znów wróciło do ruchu. Następnie półobrót, zmiana osi, płynne przejście w kolejne pchnięcie, wszystko spięte w jeden rytm, równy i kontrolowany.
OdpowiedzUsuńAshan
- Jak jakaś trafia w jego gusta to tak, następuje magiczny przyrost cierpliwości i nauki stają się dla niego przyjemnością - przyznał bez ogródek po czym lekko wzruszył ramionami. - Wiesz jak jest, Akane przyciąga spojrzenia, raczej nie z każdą dziewczyną by tak miał. Chociaż może mu się zmieniło i jest jeszcze gorzej, nie wiem - stwierdził. Przytaknął lekko głową, kiedy Tony zaznaczył, że nie każdy aspekt ma na myśli. Nie dodawał nic więcej, przeszedł po prostu do tłumaczenia swojego treningu.
OdpowiedzUsuń- Mam tu na myśli poziom, gdzie podstawy masz w małym palcu i pewność w boju cię nie opuszcza. Nauki, i to nie tylko walki, zaczynasz od podstaw i na nich się skupiasz. Jak już je ogarniesz, to wtedy łatwiej o tworzenie własnego stylu czy szlifowanie niedociągnięć - odpowiedział. Zapamiętał informację o roku ćwiczeń, ale nie odnosił się do tej informacji. Rok to nie było wiele, szczególnie jeżeli nie ćwiczył codziennie. Blondyn przynajmniej wiedział na czym stoi, był amatorem i nie upiększał tu swoich umiejętności. Diego przytaknął tylko głową. Kącik jego ust drgnął lekko kiedy Tony analizował to co musi zrobić. Słysząc o "całkiem naturalnym" miał wrażenie, że przez chwilę rozmawia z kimś innym, nie z Blondynem. Trochę ją przypominał.
- Myślisz, że tak to działa? - zapytał. - Rzeczywiście sporo nas różni, ale nie wiem czy to sięga aż tak głęboko. Z tego co mi wiadomo macie w swoim gronie co najmniej dwie parki bliźniąt. U nich też zaobserwowałeś takie zależności? - zapytał z lekko uniesionym kącikiem ust. Miał ochotę jeszcze trochę posłuchać Amalowych teorii.
Diego
Morgana wzruszyła ramionami.
OdpowiedzUsuń- To już chyba zależy od poglądów. Nikt nie każe Ci akurat z nim działać, jeżeli nie dogadujecie się na jakiejś płaszczyźnie to po co próbować na niej wspólnie działać? - zapytała. - Najwyraźniej mieliście wobec siebie wymogi, które przerosły obu. Jeżeli Ashan nie pasuje Ci jako trener, a Ty mu nie pasujesz jako uczeń to nie wiem po co mielibyście to ciągnąć - wzruszyła ramionami. Słysząc o tym, że jest siostrą spojrzała na Tonego trochę zmęczonym wzrokiem.
- Dla siostry i rodziny zawsze ma większe serce. Jak chcesz akurat z nim trenować to się dostosuj do jego zasad treningu. To Ty chcesz się czegoś od niego nauczyć, nie on od Ciebie. On robi przysługę Tobie, nie Ty jemu. Nie każe Ci płacić za te lekcje, nic z tego nie ma poza stratą czasu - stwierdziła dość prosto. - Jak nie odpowiadają Ci techniki nauczania mojego brata to po prostu zmień nauczyciela. Ashan się nigdzie nie ogłasza jako trener idealny dla wszystkich. Nie do każdego trafi i nie każdy mu przypadnie do gustu. Nie musi, to nie jego zawód, jeżeli Cię uczy to tylko dlatego, że może i chce, nie dlatego, że musi - ponownie wzruszyła ramionami. Mówiąc to wszystko miała neutralny ton i nawet pomasowała się po żuchwie. Powiedziała nad wyraz dużo jak na nią. Tematu więzi nie komentowała, po prostu kiwnęła głową. Skoro chciał, miała się otwierać na takie sytuacje, więc nie szkodziło spróbować.
Morgana
To nie tak, że Ashan miał blondyna w poważaniu. Aktualnie był zwyczajnie skupiony na swoim własnym treningu. Nigdy nie miał kryształowego miecza ani miecza zrobionego z takiej mieszanki różnych rud. Kowal zdecydowanie wyjątkowo przyłożył się do roboty, kiedy tylko dostał zdobycz z podróży czerwonowłosego. Rzemieślnik nawet nazwał swoje dzieło, uznając że na ten moment to jego ulubiony wyrób tej dekady. Fenalis chciał się w pełni zgrać z nowym ostrzem. Ciężkość była nieco inna, trenował więc każdy możliwy cios, idealne ułożenie oraz rytm. Sam czuł bijący żar od miecza i magię jaką emanował, jakby sam się prosił o wykorzystanie czegoś więcej niż suchych cięć. Sam mógł się dowiedzieć dzięki temu czegoś więcej na temat kryształów. Kiedy był już pewny, że jego ciało współpracowało z mieczem, a broń była dla niego jak przedłużenie ręki, skończył swój własny trening. Schował ostrze do pochwy, którą dostał od Morgany. Podszedł do ławki, na której przysiadł. Nalał sobie wody z dzbanka i odpalił papierosa, przenosząc wzgląd na trenującego Tonego.
OdpowiedzUsuń— Zmień wyważenie ciała, przenieś ciężar na stopę, którą masz z tyłu — powiedział, wypuszczając dym z ust. Widać było, że szło mu opornie, a jednak był zdeterminowany, żeby się poprawić. A powtarzenie błędów, tylko je utrwalało. — Rozluźnij bardziej nadgarstek, musisz nim płynniej pracować. Pchnięcie zaczyna się od nogi i biodra, ręką kończysz ruch. Unieś czubek nieco wyżej i popraw też gardę, żeby nie utrwalać błędów — doradził mu, po czym wziął kolejnego bucha z papierosa.
Ashan
— Hmm… oszczędność czasu? Och, to mogłoby się przydać, zwłaszcza jak po treningu człowiek ma jeszcze sporo pracy, a chciałby się szybko odświeżyć. Zapowiada się bardzo ciekawie ten prysznic — odpowiedziała Tonemu, patrząc jak szykuje mięso na idealnie równe kostki.
OdpowiedzUsuń— To co ja słyszałam było bardzo urocze — uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, przypominając sobie rozmowy z Grimą i Akane, które prowadził blondyn. — Ale nie pamiętam idealnie, sama wtedy przeszłam na inny tryb trochę — dodała, śmiejąc się lekko. — A nie lepiej najpierw zamarynować mięso, żeby zdążyło trochę posiedzieć, kiedy będziemy kroić warzywa? — zapytała go, kiedy wspomniał o dalszym krojeniu.
Darcy
Przytaknęła mu i aż się wzdrygnęła. Dalej miała ochotę trzepnąć Gavovi za ten numer. Nieźle ich wtedy jebaniutki porobił.
OdpowiedzUsuń— Nie Ty jeden. Nie piję więcej niczego co poda mi Gave, a Łapy jakby smaczne nie były, absolutnie nie-e, są inne alkohole — zgodziła się z Tonym, gestykulując przy tym ręką. Przejechała wzrokiem po przyprawach, które mieli do dyspozycji.
— Mięso z marynatą będziemy wrzucać do całości potrawki tak czy siak, jeśli lubi łagodniejsze mięsiwo, to użyjmy po prostu delikatniejszych przypraw. Bez ostrego smaku, ale tak, żeby całość miała przyjemny smak. To w takim razie użyj samych ziół z tego słoika, sól, odrobinę pieprzu cytrynowego i oliwy o i odrobina suszonej papryki słodkiej — zaproponowała, wskazując Tonemu na odpowiednie przyprawy.
Darcy
Ashan dalej obserwował postępy Tonego, kiedy wprowadził już wcześniejsze rady, mężczyzna zaczął skupiać wzrok bardziej na pracy samego rapiera, aby wypatrzyć kolejne niedoskonałości.
OdpowiedzUsuń— Za bardzo napinasz bark w momencie pchnięcia, widać to na ciele i końcówce ostrza. Napnij bardziej mięśnie kapturowe a sam bark rozluźnij, pchnięcie będzie wychodzić szybciej, będzie też mocniejsze, trochę jak atakujący wąż — zaczął, dalej sobie popalając w spokoju. — Do tego spróbuj wziąć wdech przed pchnięciem, ale subtelnie i uderzaj na wydechu, będzie Ci lżej, stracisz mniej energii. W trakcie walki i treningu pamiętaj o odpowiednim oddychaniu, żeby nie marnować energii — dodał kolejną radę. Nie oceniał tego jak mu idzie, więc nie krytykował czy nie chwalił tego co dalej poczynał. Dalej też uważał, że trening siłowy pomógłby mu bardziej w ogólnym rozrachunku, aktualnie blondyn może i miał kondycję, ale było widać, że siły mu brakuje co może okazać się problematyczne w trakcie parowania ciosów, przed którymi nie da rady uskoczyć, no ale to już jego sprawa.
Kiedy Tony do niego podszedł Ashan zdążył już zgasić pierwszego i drugiego papierosa. Wyjął miecz z pochwy, słysząc komentarze.
— Które ozdoby? — zapytał, bo nie był pewny, o które chodzi. — Rękojeść nie przeszkadza, dużo kowali robi takie ozdobne rękojeści jako swój znak rozpoznawczy, Ilmari lubi zaznaczać własne skojarzenia odnośnie wojowników. Z kolei nierówne ostrze, te kolce służą do dodatkowego ranienia przeciwnika, w trakcie cięcia dodatkowo rozrywasz tkanki, mięso, żyły, obrażenia są poważniejsze. Przy odpowiedniej sile ciosu w ogóle nie psuje to pędu ani płynności uderzenia — wyjaśnił.
Ashan
— I chwała Ci za to, ja tam wolę nie ryzykować, że następnym razem obudzę się w kolorowych różach i beżach na środku rzeki — uśmiechnęła się do Tonego. Nie miała zamiaru nic blondynowi narzucać, ale sama wolała się wstrzymać, dopóki Gave nie odzyska jej alkoholowego zaufania. Poza tym większość alkoholi i tak zdecydowanie jej nie smakowała - piwo, wódka, bimber, rum, whisky… wolała pozostać przy dobrym winie, ginie i drinkach. Patrzyła jak Tony dodaje swoją inwencję twórczą do mięsa.
OdpowiedzUsuń— Lecisz na żywioł, czy używałeś już tych przypraw? — zapytała. Mimo wszystko było podpisane w jej ojczystym języku, nie mówiąc o tym, że nie mieli przy sobie za dużo importowanych ziół.
— Dobra teraz zaczynamy od duszenia pomidorów i varki na oliwie — zaczęła objaśniać mu przepis. — Ach, właśnie. Potrafisz przenosić powietrze zachowując, jego temperaturę? — zagaiła pomiędzy wskazówkami.
Darcy
Ashan nie miał nic przeciwko, aby Tony wziął jego miecz do ręki. Podał mu miecz, po tym jak wyjaśnił co i jak z rękojeścią jak i samym ostrzem. Spodziewał się, że nie przypadnie mu ciężarem, broń była robiona specjalnie pod fenalisa, a ten miał jednak tężyznę fizyczną.
OdpowiedzUsuń— Ciekawą? — powtórzył po nim, samemu przyglądając się uważniej ostrzu. — Faktycznie nie jest to dość standardowy wybór, ale mi odpowiada. Każdy musi znaleźć coś dla siebie. Rapier też nie jest jakoś często spotykany — zauważył na koniec. Kiedy Tony skończył oględziny miecza, odebrał go, po czym schował na powrót.
Ashan
Diego uśmiechnął się pod nosem nieco rozbawiony.
OdpowiedzUsuń- Bez obaw, to nie jego liga. Kuśka mojego brata nie jest na tyle cierpliwa by połasić się na tak skomplikowaną osobę. W zupełności mu wystarczy piracka dziupla, niestety - podsumował. Wcale by się nie obraził, gdyby brat miał wyższe standardy, no ale cóż.
Słysząc co ma do powiedzenia w temacie własnych podstaw przyjrzał mu się uważniej.
- O ile dobrze kojarzę, to jesteś tym, który włada powietrzem, tak? - bardziej stwierdził niż zapytał. - Co rozumiesz przez "jak używam umiejek to dopracowany jest do perfekcji"? Wiatr nie koniecznie kojarzy się z celnym strzałem. Masz dzięki niemu dość szerokie spektrum na udany atak. Trąba powietrza i bez celności robi rozpierdol - stwierdził. - Nie łączył bym więc tego z celnym okiem, a tym bardziej ze skoordynowaniem ręki do oka. Kiedy kontrolujesz powietrze i używasz go na przedmiocie, to masz nad przedmiotem pełną władzę, nie musisz brać pod uwagę kierunku wiatru i innych aspektów, bo ty nadajesz kierunek. Kiedy rzucasz bronią i nie wpływasz na przestrzeń, wtedy jesteś od niej zależny, dzieją się rzeczy na które nie masz wpływu i stąd różnice czy błędy. Kilka odpowiednich ćwiczeń i powinien się Twój cel poprawić - stwierdził bez ogródek. Słuchał o bliźniętach z uniesionym kącikiem ust.
- Brzmi to wszystko rzeczywiście dość prawdopodobnie - przyznał, więcej w tej kwestii wiedzieć aktualnie nie potrzebował.
Diego
— O jadłeś coś podobnego? — zapytała z lekkim zaskoczeniem. Wybrali rodzimy przepis, więc nie spodziewała się, żeby Tony kojarzył ten smak. Niemniej uśmiechnęła się lekko. Skoro kojarzył i nie odrzucił znaczy, że akceptował taką kuchnię. — To jest mieszanka suszonej varki, owocu takiego i ognistej soli, czerwonych bulw i ziół i strączków — wyjaśniła, po czym podała mu wszystkie nazwy po fińsku i to jak brzmiały. Kultapalko, Tulisuola, Tulikarra, Aurinkokynsi - wymieniła każdą z nazw po kolei. — Sama mieszanka z kolei nosi nazwę Auringonmauste, czyli przyprawa słońca. Nie pali w usta, nadaje głębie smaku i lekki posmak pikanterii, ledwo wyczuwalny, więc nie będzie was palić w usta — dodała jeszcze. Odchrząknęła następnie.
OdpowiedzUsuń— Pytam, bo jest szansa, że jeszcze nieraz będziemy walczyć na opancerzonych żołnierzy, a na treningu z Akane odkryłam, że mogę podgrzać powietrze do naprawdę niebezpiecznych temperatur w swojej przemianie, ale to powietrze, nie mogę tego żaru przenieść, jedynie rozszerzyć im większa temperatura tym większy zasięg. Gdybyś mógł przenieść takie gorące powietrze to byłby świetny atak z zaskoczenia, bardzo by ich osłabił, gdyby stal zaczęła wtapiać się w skórę — wyjaśniła. — Warto być przygotowanym na różne okoliczności w trakcie wojny — dodała.
Darcy
Ashan przytaknął lekko głową, śledząc wzrokiem smukłą linię rapieru. Potrafił docenić subtelność broni blondyna, nawet jeśli sam walczył zupełnie inaczej. Sam przecież polecił mu tę broń.
OdpowiedzUsuń— Zdradliwe to dobre słowo — odezwał się Ashan, wypuszczając dym z papierosa. — Większość osiłków z ciężkimi mieczami myśli, że rapier to tylko zabawka do robienia małych dziurek. Nie rozumieją, że zanim zdążą unieść ramię do zamachu, Ty możesz ich ukłuć trzy razy w gardło. Poza tym jest lekki i precyzyjny. Myślę, że możesz też dobrze połączyć swoje moce ze stylem odpowiadającym rapierowi, jak już opanujesz samą broń — dodał z rzetelnym tonem, nie spuszczając spojrzenia z broni. Tak, zdecydowanie widział ciekawe manewry w jego wykonaniu, jeśli wystarczy mu cierpliwości i dyscypliny.
— Zgrabne ostrze wymaga jednak zgrabnego umysłu — dodał — Wyobraźni Ci nie brakuje, więc myślę, że to naprawdę dobry wybór z bronią. — Uważaj tylko przy parowaniu, aby nie dać sobie złamać ostrza, najlepsze będą szybkie uniki — zaznaczył jeszcze.
Ashan
W temacie serca Ashana, Diego już po prostu uśmiechnął się lekko pod nosem. Tutaj czerwonowłosy był beznadziejnym przypadkiem, totalnie nie miał gustu, więc Diego obstawiał, że kiedyś jednak to się skończy złamanym sercem. Nie mówił jednak już nic więcej, a spojrzał po zamyślonej twarzy blondyna. Patrzył jak wyciąga sztylet i demonstruje mu swoje. Cela rzeczywiście miał fatalnego. Diego aż spojrzał na trafione ramię kukły, unosząc brew wysoko. Jeszcze nic nie mówił, dalej oglądał. Kolejny rzut był już trafiony, a Diego kiwnął głową.
OdpowiedzUsuń- O tym właśnie mówiłem. Kiedy wspomagasz się powietrzem to nie musisz nawet dobrze wypuścić ostrza z ręki, wszystko robi wiatr, nakierowuje sztylet w odpowiednie miejsce. Mógłbyś nawet rzucić ten sztylet tyłem do przodu, a wiatrem i tak nakierujesz go odpowiednio. Kontrolujesz wiatr więc sprawiasz, że trafiasz tam gdzie chcesz. Nie kontrolujesz, nie trafiasz. Nie masz odpowiednio wyćwiczonej ręki. Brak koordynacji ruchowej oko-dłoń – sam odstawił miecz i złapał za sztylety na stojakach. – Dawaj, mówisz w co mam trafić. Noga? Głowa? Ramię? – pokazał mu cztery sztylety, które trzymał w dłoni. – Dajesz cztery różne miejsca i patrzysz na moją dłoń – polecił, a kiedy Tony wskazał cele, rzucił jeden sztylet za drugim, trafiając dokładnie tam gdzie trzeba. Spojrzał na chłopaka. – To z czym masz problem jest łatwe do wyćwiczenia – idąc w stronę kukły zboczył z drogi, by ruszyć po akcesoria do ćwiczeń. Wyciągnął lekkie kółko ze szpikulcem. Podszedł do kukły, wyjął sztylety, a w tors wbił szpikulec. Koło zaznaczało konkretne miejsce, tors. Koło miało średnicę piętnastu centymetrów.
- To jest kółko dla amatorów, każde kolejne jest coraz mniejsze. Twoim zadaniem jest trafić sztyletem w obręb koła. Jak już sto razy pod rząd trafisz bez pudła, to możesz sobie podnieść poziom i zmniejszyć kółko. Metoda prób i błędów, sam musisz zobaczyć przy jakim ułożeniu dłoni i użyciu siły trafisz w to miejsce. Położenie kółka możesz później zmieniać. Tors jest najłatwiejszy. Później masz brzuch, kolejny poziom to ramiona i uda, następny to łydki i ręce, ostatecznie głowa – wyjaśnił. – Praca nadgarstka, siła i kąt rzutu, to wszystko jest istotne by trafić – dodał, wracając w stronę Tonego.
Diego
Morgana słuchała Tonego patrząc po nim bez większego wyrazu na twarzy.
OdpowiedzUsuń- Jedno nie wyklucza drugiego, dalej możesz go cenić, możesz też wziąć sobie do siebie jego rady i poćwiczyć przełamywanie własnych granic, a możesz pozostać przy tym, że go cenisz, a o rady nie pytasz, bo są Ci nie w smak - wzruszyła ramionami. Jej osobiście było to obojętne. Jasne, dobrze, gdyby Ashan poszerzył grono znajomych, nawet o takich cudaków jakich reprezentuje Tony, ale z drugiej strony, jak nie on to będą inni. Słysząc propozycję co do treningu uraczyła blondyna bardzo, ale to bardzo specyficznym spojrzeniem.
- Cierpliwa jestem w rozmowie. Nie będę Cię trenować. Już dość drażni mnie mój własny stan i brzuch przez który moje ruchy są ograniczone. Znoszenie błędów żółtodzioba zdecydowanie nie jest czymś co teraz mi potrzebne. Cierpliwość mam jedynie do Eliego, a Ty nim nie jesteś - oznajmiła bez ogródek.
- Dziękuję jednak za docenienie mojej techniki... - dodała już przyjemniejszym tonem i nawet się lekko uśmiechnęła do Tonego. Wyszło trochę sztucznie, ale zawsze to coś. Na jego pytanie machnęła ręką, nie musiała się nawet zastanawiać nad odpowiedzią.
- Ogromną... - westchnęła. Normalnie by na tym zakończyła, ale podobno wypadało się w takich chwilach rozwinąć z wypowiedzią. Chrząknęła więc. - Z Elim nie byłam aż tak głodna, jadłam mniej... No i Eli nie emanował aż tak dużym ciepłem... Bywa, że robi mi się gorąco i trochę słabo... - wymieniła pierwsze różnice. Przy kolejnym pytaniu spojrzała po blondynie pytająco.
- A po co Ci to wiedzieć? Nie zamierzam z Tobą uprawiać seksu, a Natan wie jakie pozycje lubię. Dziwne te Twoje "przyjacielskie" pytania - stwierdziła. Na słowa o Darcy i włosach, spojrzała po własnych.
- Są cenne, ale mogę bez nich żyć - stwierdziła. - Jednak gdyby to mi obcięto włosy "dla beki", to ja obcięłabym co nieco innego - w tej chwili jej spojrzenie było dość puste. Uśmiechnęła się w ten specyficzny sposób, oczami wyobraźni widziała jak robi komuś krzywdę, przyjemny obrazek. Wróciła na ziemię przy pytaniu o Phyonix. Rozejrzała się dookoła i uśmiechnęła, tym razem nieco przyjemniej.
- Cieplej niż zazwyczaj. Chyba po raz pierwszy trochę bardziej jak w domu, a nie w wielkich, zimnych ścianach Pałacu... - przyznała.
Morgana
Zaśmiała się wesoło, unosząc dłonie w przepraszającym geście.
OdpowiedzUsuń— Nie wiem, musiałbyś zapytać twórcę języka, to musisz do Gava uderzyć, żeby Cię z duchem skontaktował — wyjaśniła mu, uśmiechając się przy tym niewinnie. — Wiem, że jest ciężko, ale właśnie próbuj sylabami i poczuć rytm, to będzie lżej — zaproponowała mu, po czym zaczęła lekko stukać rytmicznie o blat, powtarzając kilka różnych nazw przedmiotów, które mieli obok siebie.
— Atak z zaskoczenia na początku może ułatwić dalszy przebieg bitwy — zauważyła. — Chętnie to przetestuję w wolnym czasie, bo może nam się przydać. I tak robimy niezły rozpierdol jak się połączy taka grupa uderzeniowa — uśmiechnęła się nieco bardziej zadziornie z błyskiem w oku. Może o nich pieśni nie śpiewali, ale we trójkę z Akane w trakcie jednej z bitew też urządzili prawdziwe piekło przeciwnikom.
Darcy
Wysłuchał Tonego i przytaknął na komentarz odnośnie Meliodasa. Sam miał okazję do paru treningów z wujkiem - te zdecydowanie potrafiły wyciągnąć siódme poty z człowieka, co osobiście akurat traktował bardzo pozytywnie. Lubił walkę, więc czerpał z tego bardzo dużo przyjemności. Poza tym mógł jeszcze bardziej udoskonalić swoją technikę. Potem obserwował jak blondyn ćwiczy, nie odzywając się przy tym poza momentami, kiedy zaczynał ponawiać jakiś błąd, tak aby nie weszło mu to przypadkiem w krew.
OdpowiedzUsuń— Teorią i praktyką. Masz wiele różnych stylów walki, każda broń ma ich z kilka, tak samo walka wręcz - każda ma wady i zalety, każda uczy czegoś innego, broń, styl, metoda. W trakcie walki biorę pod uwagę każdą możliwą zależność: przeciwnik, broń, pancerz, otoczenie, morale, różnice fizyczne, fechtunku, okoliczności, pogoda, pora dnia… — urwał na chwilę drapiąc się w tył głowy. — Staram się przejąć prowadzenie i wykorzystać każdą różnicę na swoją korzyść, nie pozwalając temu z kim walczę zrobić tego samego. Każdy oddech, każdy krok to przypomina trochę rytm, jak przy tańczeniu, tylko bardziej okrutnym. Nie wiem też czy jestem aż tak kreatywny, walczę tak, żeby zabić jak najszybciej, chyba, że chcę sprawić komuś celowo jak najwięcej bólu, a na to też nie zawsze można sobie pozwolić — wyjaśnił, wstając na równe nogi. Podszedł do stojaka na broń i zaczął szukać rapiera.
Ashan
— Tak, dlatego to można robić tylko, kiedy sytuacja na to pozwala, w większej bitwie liczy się efektywność ponad sam wygląd stylu czy popisy — zaznaczył spokojnie, tym samym przytakując na jego stwierdzenie. Ostatecznie wziął kilka drewnianych rapierów, miecz treningowy oraz rapier. Podszedł do blondyna, kładąc wszystko w pobliżu.
OdpowiedzUsuń— Czemu krzywo celujesz? — zapytał go, podając mu drewniany rapier, a sam chwycił miecz. — Zobacz na swoją postawę, w trakcie celowania ustawiasz krzywo stopę i reszta ciała sunie krzywo, pracuj nad stopami — wyjaśnił, poprawiając chwyt na mieczu, obrócił nim w dłoni i wycelował w rapier Tonego z całej siły. Chciał zobaczyć jak się obroni przed ciosem.
Ashan
— A ja nie mówiłam tego w pełni poważnie tylko żartowałam bardziej — puściła mu oczko. Przytaknęła na kolejne słowa.
OdpowiedzUsuń— Nie zakładam, że to będzie jedyna metoda zaskoczenia, raczej jeden ze sposóbów, który mógłby się przydać. Kombinacje można różne potestować, różne ataki z różnymi osobami, możliwości konwergencji naszych zdolności raczej jest naprawdę dużo — odpowiedziała już bardziej rzeczowo. Następnie, wzięła kawałek papryki pokrojonej przez Tonego, zjadła go.
— Jak Ci idzie gotowanie? — dopytała. Sama mogła to ocenić, ale przecież chciał się uczyć.
Darcy
— Tak, żartowałam — potwierdziła mu z uśmiechem na twarzy. — Bardzo często żartuje. Zazwyczaj moje żarty możesz rozpoznać po tym, że albo są słabą grą słów, mówią o sytuacjach bezsensownych, bezcelowych, absurdalnych, żarty sytuacyjne. Zazwyczaj, kiedy żartuje to mogę zrobić albo śmiertelnie poważną minę i mówić trochę jak po mleku makowym bez żadnych emocji, albo uśmiecham się wymownie — tutaj zaprezentowała mu kilka min — Albo… tak, że nie jestem w stanie teraz tego idealnie pokazać, bo wszystko zależy od kontekstu i sytuacji — dodała na sam koniec swoich wyjaśnień. Na kolejne pytanie zastanowiła się nieco.
OdpowiedzUsuń— Chciałabym się dowiedzieć więcej o tej osobie, co lubi robić, czy ma jakieś pasje, zainteresowania, co myśli na ważne dla mnie tematy, jej charakter. Pytania, które pozwalają mi stworzyć rzetelny obraz tej osoby pod kontekstem tego co jest dla mnie ważne w mojej wizji przyjaciela. A Ty? — odbiła piłeczkę, po tym jak spokojnie mu opisała swoje pytania. Odpaliła ogień na kuchni. — Czemu ciężko? Rozmawiamy i gotujemy — zauważyła, dla niej to było dość normalne, z mamą sporo rozmawiały w trakcie wspólnego gotowania. — Wszystkie składniki są gotowe, teraz masło sulara na patelnię z ząbkami czosnku i warzywa, żeby się zaczęło robić powolutku — wyjaśniła i czekała aż to zrobi.
Darcy
Ashan nie zatrzymał miecza po chybionym cięciu, tylko pozwolił, by impet naturalnie poprowadził ostrze dalej, obracając przy tym biodra. Kątem oka wychwycił zejście Tony'ego z linii ataku i niemal natychmiast dostrzegł wyprowadzony rapier. Zamiast wracać do pozycji wyjściowej, skrócił krok i odchylił tors z toru pchnięcia, pozwalając ostrzu minąć go o włos. Jednocześnie płazem miecza zbił rapier na zewnątrz, krótkim, precyzyjnym ruchem nadgarstka. Wykorzystując odsłoniętą linię, wszedł barkiem w przestrzeń między nimi, odbierając Tony'emu możliwość swobodnego operowania długą bronią. Obrócił miecz w dłoni i tępą częścią klingi zatrzymał go przy jego żebrach, wyraźnie zaznaczając miejsce śmiertelnego trafienia. Unik blondyna co prawda był dobry, ale brakowało mu jeszcze wielu innych elementów, które przychodziły po ataku.
OdpowiedzUsuń— Potrafisz wymienić swoje błędy? — zapytał spokojnie.
Ashan
— Mam częściej żartować, żebyś szybciej się nauczył? — zapytała, uśmiechając się do niego wymownie, poruszając przy tym brwiami. Oczywiście nie była to w pełni poważna propozycja. Zaśmiała się lekko i przytaknęła głową.
OdpowiedzUsuń— To dość standardowe pytanie jak na Ciebie — zauważyła — Nie wiem czemu, ale bardzo lubisz wypytywać innych o ich intymne sprawy — dodała coś czego zdążyła się już dowiedzieć na zasadzie samych obserwacji. — I czemu zawaliłeś? Kogo zapytałeś? — zainteresowała jeszcze. — Nie każdemu takie pytania przeszkadzają, są osoby, które otwarcie mówią o seksie, a są osoby, które wolą trzymać takie tematy dla siebie, trzeba wiedzieć, kiedy takie pytanie nie będzie dla kogoś nieprzyjemne — wytłumaczyła mu. Zaśmiała się lekko.
— Ale teraz masz już wszystko równo pokrojone, jedyne co, to musisz zerkać teraz co jakiś czas, żeby pilnować jak się wszystko nam dusi i podsmaża — poinformowała go. — Nie wiem czy ciężki… raczej, taki, który wkłada całego siebie w jedną rzecz, która go zajmuje aktualnie mocno i ciekawi. Ze mnie jest gaduła, z mojej mamusi, więc jak z nią gotuje, to trajktowamy sobie bez przerwy i pichcimy na raz, ale wiesz… ja też muszę słuchać, gadać i robić coś innego. Na przykład w trakcie spotkać, kiedy służę jako podczasy, muszę pilnować, aby każdy miał napitki, jedzenie, dokumenty, których potrzebuje i samej odpowiadać na zadane pytania. O teraz szpatułką rozgnieć całkowicie czosnek, bo zmiękł nam ładnie i zmieszaj wszystko, potem dolej bulionu z drugiego garnka…
Darcy
Ashan przytaknął na jego słowa, jednak nie blondyn nie wymienił wszystkiego.
OdpowiedzUsuń— Poza tym, założyłeś, że możesz zaatakować, bo moje pierwsze cięcie nie trafiło, nie miałeś żadnej pewności co zrobię, poszedłeś we własne założenia, zamiast obserwować mowę ciała przeciwnika, pchnięcie poszło tylko z ramienia a nie całego ciała, dalej źle układasz stopy, nie zmieniłeś konta ataku, więc mogłem łatwo być poza linią Twojego ostrza, nie wykorzystujesz przewagi jaką może dać rapier, nie powinieneś tak stać w miejscu, powinieneś ruszać się bardziej po polu, zwodzić, robić sobie okazje do idealnego pchnięcia, a nie liczyć na łut szczęścia — wymienił mu wszystkie niedopatrzenia, które zauważył w trakcie tej krótkiej wymiany. — Nie było tragicznie, ale nie masz wyczucia rytmu walki, analizujesz za mało elementów. Zastanów się jak powinieneś się zachować po uniku, biorąc pod uwagę moje ruchy — polecił mu tym razem, odsuwając miecz, który oparł aktualnie czubkiem o podłogę.
Ashan
Podziw jaki otrzymywał zdecydowanie mu nie przeszkadzał, nie był też nad wyraz istotny, ale przyjemnie łechtał ego. Kiedy przyszła pora na rzuty blondyna, Diego stanął sobie kawałek za nim i po prostu obserwował. Kiedy pudłował jego mina nie wyrażała większych emocji, bardziej interesowały go zmiany jakie chłopak wprowadzał przy chwycie czy swojej pozycji. Nie komentował słów co do braku prostoty w zadaniu, a kiedy doszło do pierwszego trafu, uniósł lekko kącik ust i klasnął trzy razy w dłonie.
OdpowiedzUsuń- Brawo - uśmiechnął się nikle. - Teraz jeszcze 99 razy podobnych rzutów i możesz zmieniać cel - rzucił. - Jedno pudło i licznik się zeruje. Sto celnych rzutów pod rząd - przypomniał mu, postanawiając jeszcze chwilę poobserwować.
Diego
Diego spojrzał po Tonym poważnie.
OdpowiedzUsuń- Presja nie zawsze działa źle. To nic złego, że chcesz się postarać i wypaść dobrze, szczególnie przy obserwatorach - powiedział prosto. - Trochę więcej wiary, zepnij dupę i rzucaj. Nie trafisz, trudno. Jak nie zawalisz treningu to przyjdzie taki dzień, że trafisz nawet na ślepo. Tym się motywuj, do tego dąż i po prostu działaj - dodał, dalej bez zbędnego entuzjazmu. Na jego pytanie uśmiechnął się pod nosem.
- Wyobraziłem sobie, że celuję w Ashana i powiem Ci... trafiałem bezbłędnie - rzucił w pierwszej chwili, a potem parsknął pod nosem. - Raczej kurwa, że pudłowałem, ale byłem szczyl, ledwo odrastałem od podłogi - Szacuj to raczej od 500, a nie do... - polecił. - Pamiętaj, że tu masz spokój i ciszę, nie jak na polu bitwy. Zaraz wrócę do trenowania obok Ciebie, sam zobaczysz jak coś takiego umie rozproszyć - zaznaczył i rzeczywiście sięgnął po swój miecz. Jeszcze nic konkretnego z nim nie robił, dalej po obserwował blondyna.
Diego
OdpowiedzUsuńDarcy zaśmiała się, słysząc słowa Tonego i pokręciła głową.
— A myślisz, że moja propozycja była poważna czy raczej w formie żartu? — zapytała, przechylając głowę lekko w bok. Nigdy nie pomyślała, że wkręcanie blondyna będzie takie proste. Kurwa, czemu wcześniej nigdy nie próbowała tego zrobić? Wróciła wzrokiem do jedzenia.
— No to skoro w majsterkowaniu masz w tym doświadczenie, to z gotowaniem też Ci wejdzie. Przy majsterkowaniu wiesz co robisz, jesteś pewny swego i wiesz, że i tak Ci wyjdzie, przy gotowaniu musisz mieć podobną pewność, mimo wszystko wstawienie kilku składników na ogień jest prostsze niż robienie wynalazków, zwłaszcza tych Twoich — zauważyła spokojnie. — Tony, ale weź ten czosnek na patelni teraz szpatułką ściśnij i zalej wszystko bulionem — przypomniała mu jeszcze. — Zapomniałeś też mi powiedzieć kogo pytałeś o seksy — rzuciła, opierając się łokciami o blat stołu.
Darcy
— A obserwowałeś ją cały czas? — zapytał spokojnie. Według jego oceny Tony przestał skupiać się na jego ruchach w momencie, gdy uniknął pierwszego ciosu. — W walce nie możesz pozwolić sobie na zbyt wiele rozpraszających emocji, nie daj się też zmylić, jeśli przeciwnik Ci je pokazuje, mogą być na pokaz, dla rozproszenia — wyjaśnił. Przytaknął na kolejne słowa. — Zacząłem bez ostrzeżenia, żeby zobaczyć Twoje odruchu, reakcję masz dobrą na zaskoczenie, potrafisz zrobić bardzo dobrze pierwszy ruch, ale potem się gubisz. Toteż powtarzam pytanie, co powinieneś zrobić po pierwszym uniku?
OdpowiedzUsuńAshan
— Oj, zaraz tam na wszystko, mam swoje granice, spokojna Twoja potargana wiatrem czuprynka — odpowiedziała śmiejąc się przy tym cicho pod nosem. — Może, ale przy majsterkowaniu możesz coś skręcić też na amen i nigdy nie odkręcić na przykład, albo naruszyć jakimś element i jest do wywalenia, przy gotowaniu szybciej pojawiają się oznaki, że coś jest nie tak, na przykład czujesz, że coś sie zaczyna przypalać — odpowiedziała to w jaki sposób ona to widzi. Otworzyła szeroko usta, zwyczajnie opadłą jej szczęka, kiedy usłyszała kogóż to zaszczycił takimi pytaniami. Zamknęła buzię dopiero po chwili.
OdpowiedzUsuń— No nie jesteś skwarkiem, więc naprawdę trafiłeś na jej dobry dzień. Morgana to ktoś kogo nie pyta się o takie rzeczy faktycznie. Woli inne tematy, bardziej bojowe — wyjaśniła mu.
Darcy
— Morgana potrzebuje cierpliwości, czasu, aby się z kimś zaprzyjaźnić, jest introwertyczna, ma też specyficzne poczucie humoru i przede wszystkim jest przywiązana do tych, na których już jej zależy. Chce mieć własne grono znajomych, ale nie będzie się pod nikogo zmieniać. Jeśli chcesz się z nią zaprzyjaźnić musisz do tego podejść na spokojnie i znaleźć z nią wspólny język, coś o czym oboje możecie porozmawiać… Hmm… Ty też mówiłeś, że nie jestem mistrzem zawierania przyjaźni, bo jesteś specyficzny, prawda? Mor też jest specyficzna, tylko w inny sposób, możecie wymienić się chociażby doświadczeniami — zaproponowała, uśmiechając się do niego, po czym wróciła wzrokiem do gotującego się jedzenia. — Ładnie — pochwaliła Tonego — A teraz dodajesz mięso z marynatą — poleciła dalej. — I lekko mieszasz co jakiś czas, pilnujesz, żeby zrobił się teraz z tego ładny gulasz
OdpowiedzUsuńDarcy
OdpowiedzUsuńPrzytaknęła Tonego na jego słowa, w pewnym sensie każdy tutaj był dziwakiem i nie widziała w tym nic złego, dla niej to było całkiem normalne, w końcu każdy był inny, wyjątkowy i pokręcony w jakiś sposób przez życie, ciężko, aby z tego nie wychodziły różnego rodzaju gagatki. Zaśmiała się wesoło na kolejne słowa.
— Wiem, jestem dziwakiem po całości i nie tylko przez gadanie, mam dużo więcej cech, które wypieprzają mnie z kartoniku “normalny człek”, ale nie widzę w tym nic złego, można czuć się przez to bardziej wyjątkowym — puściła mu oczko. — Nikogo nie da się podrobić, jeśli jest takim swoim własnym rodzajem dziwaka, bo kto się da radę podszyć pod kogokolwiek z paczki? Albo pod kogoś z rodzeństwa, hm?
Darcy
— No chyba, że właśnie jego własne życie zdawałoby mu się strasznie, okropecznie nudne i chciałby zaznać dreszczyku emocji, wtedy jak najbardziej mógłby się kusić na podszywanie kogoś z naszej paczki — pozwoliła sobie zauważyć całkiem spokojnie. Zastanowiła się dłuższą chwilę nad kolejnymi rozważaniami.
OdpowiedzUsuń— Myślę, że ta taka typowa normalność zależy od wielu czynników, aczkolwiek jak najbardziej w każdym miejscu możnaby stworzyć taki portret typowego człeka, który nie wyróżnia się z tłumu i pragnie spokojnego życia. Przede wszystkim czy przestrzega prawo, ma stabilną pracę, jak burzliwe jest jego życie uczuciowe i towarzyskie, jakie ma umiejętności i jak je wykorzystuje, jakie ma ambicje i cele w życiu, marzenia. W Phyonix myślę, że takim idealnym przykładem obywatela prostego i człeka normalnego bez problemów większych byłby pracownik fabryki szkła o stabilnym zatrudnieniu, totalnie niezainteresowanym polityką, który po prostu chce sielankowego życia ze swoją rodzinką, którego przemiana w feniksa była spokojna, bez żadnych komplikacji. Nie oznacza to, że ten ktoś jest nudny czy nie warty uwagi, czy nieszczęśliwy, wręcz przeciwnie, taka osoba czuje się wspaniale ze swoją spokojną normalnością i nie chciałaby w niej niczego zmienić. Co sądzisz o takim podejściu?
Darcy
OdpowiedzUsuńAshan wysłuchał tego co Tony miał do powiedzenia, ale widział sporo, jego zdaniem, błędów w myśleniu. Zauważył pewne podobieństwo z inną osobą, którą trenował, co sprawiło, że na chwilę się lekko uśmiechnął, zaraz jednak spoważniał. Takie pomysły prowadziły do grobu, a nie zwycięstwa w walce.
— Za bardzo szukasz czegoś efektownego. Schylenie się pod miecz brzmi dobrze tylko do momentu, aż przeciwnik minimalnie skoryguje cięcie i stracisz głowę. Obrót po zbiciu oddaje mi kontrolę nad walką, a kopnięcie z takiego dystansu to proszenie się o odcięcie nogi. Szukaj prostych rozwiązań na ten moment - jeden krok, jedno pchnięcie, jeden odskok, przynajmniej dopóki nie będziesz mógł pozwolić sobie na większą swobodę w walce. Pojedynku nie wygrywa ten kto ma lepsze umiejętności, tylko lepiej ocenia sytuację w większości przypadków. Na dalsze sprawowanie i skontrowanie mnie są prostsze sposoby. Zastanów się, jakie? — zapytał, opierając się o rękojeść, jedną ręką. Nie mówił z pretensją w głosie, wierzył, że blondyn sam znajdzie odpowiedź, jeśli dostatecznie mocno się zastanowi.
Ashan
Darcy przyglądała mu się przez chwilę z wyraźnym rozbawieniem, po czym pokręciła lekko głową.
OdpowiedzUsuń— Nie, nie, tak łatwo ci nie pójdzie. Wybrałeś sobie z mojej definicji kilka pasujących kawałków i teraz próbujesz mi wmówić, że jesteś zupełnie normalnym człekiem — zaśmiała się cicho. — To trochę tak, jakbym powiedziała, że skoro lubię spacery i czytanie książek, to prowadzę spokojne życie. Technicznie brzmi przekonująco, dopóki nie zaczniemy wymieniać całej reszty — dodała, żeby lepiej zrozumiał co miała na myśli. Zastanowiła się chwilę, lekko przechylając głowę.
— Chociaż chyba mieszasz normalność z przeciętnością. Ten pracownik fabryki szkła może mieć bardzo dziwny charakter, a nadal prowadzić zwyczajne, spokojne życie. Ty z kolei możesz pragnąć normalności i mieć całkiem normalne potrzeby, ale... cóż, spójrz na naszą paczkę. Myślę, że już samo regularne przebywanie z nami trochę utrudnia zdobycie odznaki wzorowego przedstawiciela przeciętności. Poza tym, przybyłeś z innego świata, prowadzisz ciągłe eksperymenty, konstruujesz nowe wynalazki, podatków też chyba nigdy jeszcze nie płaciłeś… no i nie wspomnę o tym, że nie masz stałej, stabilnej pracy, w której zawsze można Cię spotkać w określonych godzinach poza urlopami, chorobami i dniami wolnymi, więc wiesz… to takie “normalne” nie jest, jeśli chodzi o prowadzenie normalnego trybu życia — objaśniła mu swój punkt widzenia i uśmiechnęła się do niego ciepło.
Darcy
Grima właśnie stała w łazience i wsmarowywała w brzuszek jakiś pachnący krem od Darcy. Ten podobno miał sprawiać, że jej skóra będzie bardziej elastyczna i po porodzie ładniej wróci do poprzedniego stanu bycia, bez tych takich brzydkich zarostów, zrostów czy tam odrostów... Gwałtowne otworzenie drzwi sprawiło, że lekko podskoczyła i upuściła specyfik na ziemię, naburmuszona spojrzała w stronę wtargowywacza, ale gdy ujrzała, że to Tony, zachichotała wesoło i ruszyła do niego. Zaciekawiona zastrzygła uchem i przyspieszyła kroku, zupełnie zapominając o kremiku.
OdpowiedzUsuń- Znalezłeś? Co, co? Co takiego?! - zapytała podekscytowana i wskoczyła stopami na krzesło, by spojrzeć po tym co rozkładał na stole, z szeroko otwartymi oczyma i spiętym z ekscytacji ogonem. - Wooooaaaa... - wydała dźwięk świadczący o ewidentnym podziwie dla znaleziska. Mapa wyglądała na naprawdę starą. Kiwała głową, energicznie, gdy jej tak mówił po kolei co też robił, co chwilę zerkała to na niego, to na mapę, a szeroki uśmiech nie schodził jej z twarzy. Uśmiech poszerzył się, gdy dojrzała ten charakterystyczny błysk w jego oczach. Dawno go takiego nie widziała, aż serduszko szybciej zabiło jej na ten widok, a kiedy zamilkł, złapała jego buzię w objęcia i ucałowała go mocno. Zachichotała zaraz.
- Wybacz, nie mogłam się powstrzymnąć - ponownie zachichotała, ale po chwili zastrzygła uchem, jakby sobie przypomniała co też przed chwilą powiedział. Przekręciła głowę na bok.
- Nigdy nieszczęścia? - powtórzyła i zastrzygła uchem, spojrzała na niego przejęta. - Tońciu nie czuje szczęścia? - zapytała. Przecież nie cieszyłby się na taką możliwość, gdyby był szczęśliwy. Ponownie zastrzygła uchem i raz jeszcze spojrzała na mapę. Uśmiechnęła się lekko, gdy przyznał, że chodzi o wojnę, posłała mu nawet szeroki uśmiech, ale zaraz położyła po sobie uszy i zmarkotniała.
- Chcesz iść... A ja jestem grubaskiem... - pokazała na swój brzuszek. Miała rodzić za niecałe dwa miesiące, więc czuła się już nieco ociężała, pokazała na swoje stopy. - Nie jestem taka fikająca i brykająca... Będę Cię zwalniać... - zauważyła smutno.
Grima
Darcy słuchała go z lekkim uśmiechem, a przy wizji Tony’ego jako jednego z najbardziej uznanych wynalazców na całym Mathyr pokiwała głową z miną, jakby właśnie przyjmowała do wiadomości coś absolutnie nieuniknionego.
OdpowiedzUsuń— Oczywiście, oczywiście. Tony, wielki wynalazca Mathyr, człek zupełnie przeciętny i normalny, tylko przypadkiem zmieniający świat swoimi wynalazkami — podsumowała ze spokojną powagą, ale nie wytrzymała i już zaraz się uśmiechnęła. — Ale dobrze, masz rację, to nie jest takie proste. Tylko ja nie uważam, że człek z fabryki jest normalny dlatego, że pracuje właśnie w fabryce szkła. Bardziej dlatego, że jego życie mieści się w tym, co większość ludzi uznałaby za zwyczajne i przewidywalne. Gave może sobie żyć szczęśliwie dokładnie tak, jak chce, ale chyba sam przyznasz, że bycie medium, rozmowy z duchami i cała reszta jego życia nie należą do najczęstszych doświadczeń przeciętnego człeka. — wyjaśniła mu już nieco bardziej dosadniej, po czym zamyśliła się na moment, przesuwając spojrzeniem gdzieś w bok. Postukała kilka razy palcem o blat, po czym wróciła spojrzeniem do blondyna z pogodnym uśmiechem na ustach.
— Chyba właśnie o to mi chodzi. Nie o to, kto jest lepszy, gorszy, ciekawszy albo szczęśliwszy, tylko co występuje najczęściej. Normalność jest trochę nudnym słowem na statystykę. Gdyby nagle połowa Mathyr zaczęła rozmawiać z duchami, to Gave stałby się całkiem normalny, a człek, który żadnego nie widzi, byłby tym dziwnym.
Darcy
Ashan wysłuchał go do końca, nie przerywając ani razu. Dobrze było słyszeć, że Tony zaczął myśleć nie o pojedynczym ciosie, tylko o całej wymianie. Pokręcił jednak lekko głową.
OdpowiedzUsuń— Już lepiej. Przestałeś szukać sztuczek, a zacząłeś szukać kontroli. Nie zakładaj jednak, że przeciwnik sam się otworzy. To ty masz go do tego zmusić swoimi ruchami — odpowiedział, przytakując mu głową. W zasadzie to co powiedział było już dobrym tokiem myślenia, toteż uniósł miecz do gardy. — Spróbujemy jeszcze raz, ale pamiętaj o odpowiednim toku myślenia i nastawieniu. Priorytetem jest ustawienie sobie rytmu walki pod siebie, kiedy będziesz prowadził, łatwiej będzie Ci wyprowadzić celny cios — doradził mu jeszcze, po czym odsunął się na dwa kroki. Tym razem nie miał zamiaru zaatakować pierwszy, chciał zobaczyć co zrobi blondyn.
Ashan
Diego jeszcze chwilę go obserwował, ale później po prostu wrócił do swoich ćwiczeń i pracowania nad słabszą ręką. Skupiał się przede wszystkim na sobie, na tym by dobrze wykonywać narzucone sobie zadanie. Na pytanie o Ashana uśmiechnął się pod nosem.
OdpowiedzUsuń- No raczej. To wrzód na dupie, jak każdy starszy brat. Jako najstarszy za wszystko i wszystkich chce brać odpowiedzialność, a jeszcze ta jebana klątwa swoje dokłada - mruknął, obracając rękojeść w dłoni i ponawiając pchnięcia.
- Gava? Ee, to bym Ci musiał tu dać skrzeczącą kukłę. Temu to się morda nie zamyka. Jak masz dość bujną wyobraźnię to może się udać skojarzyć go z tą pacynką - stwierdził od niechcenia. Wykonał jeszcze kilka pchnięć i zaraz obejrzał się na Tonego, unosząc lekko brew.
- Nie? Pewien jesteś? Na polu bitwy nikt Ci nie podpadł? Żadnego ryja, którego byś chętnie jeszcze raz sklepał? - zapytał z nikłym uśmiechem na twarzy. - Nikt nie mówił, że masz szukać po znajomych - dodał. Zaśmiał się zaraz krótko na jego cel.
- Powodzenia - życzył i sam wrócił do swoich wymachów.
Diego
Darcy uśmiechnęła się lekko, obserwując, jak mieszał potrawę, i przez moment milczała,zastanawiając się nad wszystkim co mówił Tony. Miał mądrę teorie, ciężko je było przekreślić, nawet się z nim zgadzała.
OdpowiedzUsuń— Nie no, masz rację. Kiedy wymieniałam tamte rzeczy, myślałam bardziej o Phyonix i o tym, co tam większość ludzi uznałaby za zwyczajne życie. W Argarze zwyczajność będzie wyglądała inaczej, u elfów inaczej, u orkówinaczej, a gdyby zapytać hehku, pewnie wyszłoby, że normalny człek powinien spać w piecu i podjadać węgiel — stwierdziła z rozbawieniem, po czym pokręciła głową. Na ostatnie słowa zaśmiała się mocniej, bo wyobraziła sobie grupę ludzi zawiniętą w ognisku razem z hehku; urocze i zabawne jednocześnie.
— Więc tak, chyba to pojęcie jest strasznie elastyczne, tak ogólnie…. ale wiesz, jeżeli miałabym powiedzieć, co według mnie naprawdę powinno być wyznacznikiem normalności, to chyba szczęście. Nie praca, rasa, dom, liczba duchów przy stole ani to, czy ktoś gada z ptakami, wodą albo własnym garnkiem. Jeśli ktoś żyje tak, że jest szczęśliwy, nikogo przy tym nie krzywdzi i czuje, że to życie naprawdę jest jego, to dla mnie powinno być normalne. Cała reszta to tylko dekoracje, czasem ładne, czasem bardzo dziwne, ale jednak dekoracje i nie powinny mieć do tego czy ktoś jest normalny czy nie. Chociaż to pewnie nie będzie normalny pogląd dla wielu osób, ale no… osobiście ciężko mi patrzeć na przykład na moich bliskich i powiedzieć, że są nienormalni, są normalni i wyjątkowi jednocześnie. Rozumiesz co mam na myśli? — uśmiechnęła się do niego, po czym wróciła wzrokiem do potrawy. — Dobrze, teraz spróbuj jak smakuje i czy nie trzeba doprawić.
Darcy
Spojrzała na niego całkiem wdzięcznie, gdy nie wiercił dziury w brzuchu, przynajmniej w jej mniemaniu był to dość wdzięczny wzrok. Ten mógł jednak zahaczać o coś w rodzaju „masz szczęście”. Na kolejne słowa pochwały po prostu mu skinęła głową. Chyba jedno „dziękuję” starczy, w takiej sytuacji, prawda? Kiedy mówił o ciąży Grimy, słuchała, nawet zainteresowana. No tak, słyszała o tej sytuacji, o pierwszej ciąży Tony nie wiedział. Z jednej strony było to przykre, z drugiej pozwalało Morganie myśleć, że nie tylko ona ma na swoim koncie krzywe akcje względem ukochanego. Przytaknęła mu lekko głową.
OdpowiedzUsuń- Dobrze, że… Wasze życie tak się potoczyło, że… No w tej drugiej chociaż uczestniczysz… - zacisnęła lekko usta. To była próba pocieszenia, czy … ? Ech, sama nie wiedziała. Chyba po prostu stwierdzenie faktu? Wypuściła głośniej powietrze. Podrapała się zaraz lekko po głowie i dalej patrzyła na Tonego mrużąc podejrzliwie oczy. Jednak kiedy stwierdził, że to po prostu ciekawość, rozluźniła się i kiwnęła głową.
- Tego rodzaju odpowiedzi wolałabym jednak zostawić dla konkretnych osób – poinformowała. Nie czuła się zbyt komfortowo z intymnymi tematami, szczególnie gdy jej relacja z daną osobą była dość licha. Uśmiechnęła się na komentarz co do domu i przytaknęła mu głową.
- Tak, gościnne są jednak tylko troszkę mniejsze, w naszych prywatnych jest po prostu dodatkowe miejsce na nasze indywidualne hobby, czyli w sumie każdy ma w pokoju chociażby pianino lub fortepian – wyznała i raz jeszcze kiwnęła mu głową na słowa o bibliotece. Posłuchała go i zastanowiła się chwilę.
- Natan dość często przesiaduje w bibliotece. Tam odpoczywa – zaznaczyła. – Może mógłby Ci pomóc stworzyć jakiś system wyboru kolejności? Przydałyby mu się teraz jakieś błahe sprawy, głowa trochę by odpoczęła, a nie czułby się przy tym beznadziejnie bezczynny… - stwierdziła w lekkim zamyśleniu.
Morgana
— I jak potrawa? — zapytał, po tym jak blondyn jej spróbował. Uśmiechnęła się do niego ciepło, kiedy powiedział o swoich bliskich. Nie mówiła nic przez chwilę tylko go obserwowała. Pan bez emocji tak? Cholernie nie pasowało. Przynajmniej nie jej zdaniem. Tony był bardzo ekspresyjny, nie ukrywał tego co myśli, jedynie ta wiecznie kamienna twarz. No prawie, bo potrafił się uśmiechnąć.
OdpowiedzUsuń— W niektórych sprawach najlepiej być szalonym. Cieszę się, że masz swoich walniętych bliskich — dodała, po czym klasnęła w dłonie. — A teraz deser dla Grimci, tak? Owocowy, słodki i z bitą śmietaną, która wytrzyma pogodę placek, specjalnie na randkę z Ri. Gotowy?
Darcy
Ashan szybko zrozumiał, na co Tony czekał. Sam jednak nie miał najmniejszego zamiaru ułatwiać mu zadania. Stał spokojnie, z mieczem opuszczonym na tyle swobodnie, by nie zdradzać zamiaru ataku, ale jednocześnie pozostawał gotowy do natychmiastowej reakcji. Jego wzrok śledził każdy krok chłopaka, zmianę ułożenia stóp, napięcie ramion i sposób, w jaki zaciskał dłoń na rękojeści rapiera. Ashanowi nie brakowało cierpliwości, nie przy jego żywiołowym rodzeństwie. Mógł tutaj stać jeszcze naprawdę bardzo, BARDZO, długo i czekać.
OdpowiedzUsuń— Dobrze kombinujesz — odezwał się w końcu spokojnie. — Tylko pamiętaj, że jeśli obaj będziemy czekać, trening skończy się dopiero jutro — dodał jeszcze, z lekką prowokacją w głosie, a kącik jego ust uniósł się nieznacznie ku górze. Zapytany o tatuaże nie zmienił postawy, jeśli to miało go rozproszyć to niestety, ale taka taktyka też na niego nie podziała i Tony też mógł szukać winowajcy w jego rodzeństwie.
— Każdy z nich oznacza coś bardzo ważnego. Wbrew temu co mówią niektórzy, nie wymiziałem sobie torsu z nudów czy na pokaz dla cipek. Są dla mnie i mojej własnej przyjemności oraz aprobaty — wyjaśnił mu spokojnym tonem.
Ashan
Uśmiechnęła się lekko rozbawiona jego opinią. Była nad wyraz szczegółowa. Przytaknęła zaraz głową Tonemu.
OdpowiedzUsuń— A konkretnie? Aspekt ma jakieś… warianty smakowe? — zapytała, uśmiechając się nieco szerzej. Naprawdę przyjemnie się go słuchało, gadał prawie tyle samo co ona, więc nie czuła się taka samotna w tym swoim trajkotaniu. No i był całkiem zabawny jak na swoją kamienną twarz. Naprawdę się cieszyła, że Grima na niego trafiła. Byli cudowni razem. Spróbowała kiedy już doprawił, skupiła się dokładnie na poznaniu smaku.
— Jest… inne niż ojczysta wersja, ciekawa, hmm… dla mnie wcześniej smak był taki kojący, wiesz, kiedy po ciężkim dniu masz ochotę na coś ciepłego miłego, rozgrzewającego, a teraz… to ma takie wow, bombkę w trakcie przeżuwania, pozwolisz, że sobie dopisze, teraz to więcej niż przyjemny golasz — pozwoliła sobie ocenić i zaraz chwyciła węgielek i dopisała na boku “od Tonego efekt wow: dodać” i wypisała obie przyprawy. Zaśmiała się lekko.
— Gwarantuję, że bita śmietana przetrzyma — puściła mu oczko. — Może ja nie lubię zimnych dań, ale mamy na to sposoby — wyjaśniła mu, po czym złapała go lekko za nadgarstek, żeby zaprowadzić go do chłodnej spiżarni wypełnionej lodem, zwykłym i zaklętym z Fjelodd. — Przede wszystkim składników użyjemy stąd, bitą śmietanę zrobimy ze specjalnym cukrem lodowym i żelatyną i gwarantuję, że przetrzyma bita śmietana — zapewniła go. — Myślisz, że kakao też można by zrobić na zimno? — zapytała go, biorąc składniki do placka, te które tutaj były przechowywane, owoce, śmietanka, mleko i tak dalej.
Darcy
Ashan nie odpuszczał i nie atakował. Cały czas podążał wzrokiem za Tonym, dając mu jasno do zrozumienia, że jego postawa, chociaż luźna pozostawała w pełnej gotowości, nie da się zaskoczyć, nawet mimo rozmów. Nie pierwsza rozmowa w trakcie treningu czy prawdziwej walki. Zagadywanie przeciwnika było mądrą taktyką, więc uniósł lekko kąciki ust ku górze w chwalącym blondyna geście.
OdpowiedzUsuń— Zobaczymy — odpowiedział w kwestii toalety. Walki i bitwy były okrutne. — Wystarczy przywyknąć i przetrzymać, w prawdziwej walce nie robisz przerwy na sikanie i sranie. Kwestia przyzwyczajenia — dodał nieco żartobliwie. Czasami bitwy potrafiły trwać nawet cały dzień bez żadnej przerwy i trzeba było trzymać.
— Zależy które, rodzeństwo, rodzice, sentencje, pieczęcie… każdy oznacza coś innego
Ashan
Diego nie przerywał swoich ćwiczeń.
OdpowiedzUsuń- W takich stwierdzeniach zwykle ma się na myśli stereotypy, a nie to jaka rzeczywiście jest indywidualna osoba – zauważył, skupiając się na własnej broni. Uśmiechnął się pod nosem na słowa o Gavie.
- Pytanie więc czy to Ciebie, czy też mnie traktuje wyjątkowo. Informacje zdecydowanie przestarzałe nie są – odpowiedział mu. Słysząc o chłopaku miał trochę bardziej wrażenie jakby słuchał o samym sobie. „Oswojony z relacjami międzyludzkimi”. Uśmiechnął się pod nosem.
- Ach, mówisz, że tego dzikusa trzeba oswoić… Ciekawe, ale raczej nie jestem zainteresowany. Czas spędzony z tymi stabilniejszymi jednostkami zdaje się jednak mniej stracony – stwierdził dumnie i trochę przyspieszył swoje ruchy. Jednorazowo zerknął na Tonego, gdy ten mówił o krysztalniku.
- To sobie kogoś wymyśl. Kogoś kto próbuje wyrżnąć Ci bliskich, albo coś… wymyśl, że musisz trafić w środek… wymyśl guzik, w który musisz trafić by… - tu wzruszył ramionami – uwolnić swoją córkę z klatki opadającej do lawy czy innego cholerstwa – podpowiedział.
Diego
— Noo… — spojrzała nie bardzo rozumiejąc pytania Tonego. — Póki jest zimna to i bez żelatyny się utrzyma, ale bez ja tak zawsze robiłam Grimie bitą śmietanę. Zmrozić tłustą, słodką, potem dodać pół łyżeczki żelatyny, cukier puder i ubijać… zawsze jej smakowała bardzo — wyjaśniła i przechyliła głowę na bok. — A Ty jak robisz bitą śmietanę? — zapytała jeszcze, bo może miał ciekawszy przepis. Uśmiechnęła się lekko do niego. — Lody też można zrobić, jak chcesz, mamy wszystkie składniki — zaproponowała. — A kakao na zimno… hm… myślałam, żeby zrobić takie gęste, puszyste, ale to chyba już nie będzie kakao i na to lody o różnych smakach… — dodała. Pokręciła głową na jego kolejne pytanie.
OdpowiedzUsuń— Nie, nie wymiotuje. Na ognisku po prostu zjadłam za dużo na raz przy tym ile wariowałam w przełożeniu na zmęczenie i emocje. Mój żołądek nie lubi jak się przejadam, a w ciągu godziny zjadłam duże kawałki pizzy, owoce i przekąski, ale no… Grima robi genialne warzywa z serkiem w liściach… więc no… — wyjaśniła i zaśmiała się lekko. — Nie uważam, żebym jadła jak wróbel, Tony, jestem najedzona, zapewniam. Nie widziałeś jak jem normalnie posiłki, więc nie wiem też czy Twoja opinia jest w pełni poparta niezbitymi dowodami. Zjadłam dzisiaj porządną porcję szakszuki na śniadanie z dwoma jajkami, uważam, że to dość dużo — uśmiechnęła się do niego. — A potem zjem jeszcze normalny posiłek — zapewniła go jeszcze.
Darcy
Przytaknął głową na jego słowa. Tak adrenalina swoje robiła, nie mniej ciało też pewnych rzeczy zaczynało się powoli uczyć. Nie spuszczał z niego wzroku. Ewidentnie blondyn zaczynał coś kombinować.
OdpowiedzUsuń— Na torsie jest rodzeństwo, ręce i ramiona to rodzice — rzucił krótko, po czym uchylił się lekko w bok, kiedy ten rzucił w niego sztyletem. Ładna zmyłka. Nie mniej nie dawał mu tak łatwo wygrać. Ashan zablokował rapier krótkim ruchem, wiążąc ich ostrza, ale nie odepchnął Tony’ego. Pozwolił mu zostać w ruchu, żeby nie zgubił całego impetu.
— Pomysł ze sztyletem był dobry. Wejście też nie było złe — ocenił spokojnie — Teraz nie zatrzymuj się przez blok — polecił, przesuwając lekko swoje własne ostrze. Pokazał mu możliwe rozwiązanie. Subtelnie, ale jednak.
— Zmień linię. Zsuń rapier po moim ostrzu, zejdź krok w bok i spróbuj wejść pchnięciem pod ramię. Albo wykorzystaj pęd, skróć dystans i uderz barkiem, zanim zdążę odzyskać gardę. Najgorsze, co możesz teraz zrobić, to stanąć i czekać, aż ja zdecyduję za ciebie i przejmę inicjatywę. Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem przy zaskakiwaniu, grunt, to nie dać się rozproszyć.
Ashan
Diego spojrzał na Tonego unosząc lekko brew. Nie bardzo rozumiał czemu ma służyć ta dogłębna analiza.
OdpowiedzUsuń- Potoczne stwierdzenie, używane w każdej normalnej rozmowie. Porównywanie, rzucanie ogólnikami… Odróżniam zwykłą rozmowę od prowadzenia badań czy naukowych dyskusji… w normalnej rozmowie raczej nie rozkłada się na czynniki pierwsze każdego stwierdzenia czy słowa – zauważył. To byłoby idiotyczne, przesadne analizowanie cudzych wypowiedzi dla niego było zwykłą stratą czasu. Jak z tymi babami, co w głowie mają „tak, chcę”, a mówią „nie”. Jak mówią „nie” to niech spierdalają. – Ashan miewa stereotypowe zachowania – sprostował, bo nie sądził, że gdziekolwiek powiedział coś źle. Wrócił do swoich ćwiczeń i zaśmiał się krótko na słowa o interpretacji.
- A co tu interpretować? Jak gość widzi mnie pierwszy raz i na podstawie kilku zdań rzuca test o nieomylnym książątku to co nie dba o swoich pracowników, to co tu niby jest do interpretacji? – ponownie się zaśmiał, nie przerywając swoich wymachów.
- Skoro dla Ciebie takie sprzed kilku dni są przestarzałe… - wzruszył ramionami. Dla niego nie były, widział jak chłopak działa, słyszał co mówi i nie zamierzał wnikać głębiej w to co też chciał powiedzieć. Skoro nie umiał przekazać tego co rzeczywiście miał na myśli to najwyraźniej był uwsteczniony. Proste. Uśmiechnął się pod nosem na słowa o jego sprawie.
- Moja, słusznie – przyznał, bo nie było tu z czym dyskutować. Wykonał kilka bardziej skomplikowanych ruchów ręką i zaraz znowu się zatrzymał, patrząc po Tonym i jego manekinie. Tak, z jego wyobraźnią naprawdę musiało być kiepsko, no ale przynajmniej o tym wiedział.
- Skoro tak wolisz – odparł i zaczął pewniej i szybciej poruszać się po placu treningowym. W pewnej chwili był nawet blisko linii rzutu Tonego, nie wchodził mu centralnie pod rzut, ale majaczył bardzo wyraźnie w zasięgu wzroku blondyna.
Diego
Grima dalej miała lekki grymas na twarzy, jednak zapewnienie, że razem z Kevusią dają mu szczęście wyraźnie się rozchmurzyła.
OdpowiedzUsuń- Tak dla zabezpieczyć tak, to można – energicznie przytaknęła mu głową i zaraz uśmiechnęła się szeroko.
- Najszczęśliwa na świecie – zachichotała, wtulając w niego swoją buźkę. Zaraz jednak znowu trochę jej mina zbladła i mówiła o byciu grubaskiem bardzo przejęta.
- Jak to nie? Jestem… Słodziutkim, ale jestem… - lekko wydęła usta, ale na słowa o najwspanialszej po prostu mocno go ucałowała i obdarzyła szerokim uśmiechem, uśmiechała się tak na każde kolejne rozwiązanie problemu. Kiwała głową z wesołym „Tak” na pomysł z poleceniem, „Tak” na pomysł w chwili niebezpieczeństwa i „Tak” na kwestie zdrowia. W odruchu nawet kiwnęła na „tak” kiedy wspomniał o przyjaciołach, ale zaraz zrobiła duże oczy.
- Nie!!! Znaczy nie!! – zaczęła energicznie kręcić głową i zaraz mocno się w niego wtuliła. – Nie oddam, przyjacioły inne razy sobie wezmą, ja kce, kce… Idziemy my, Ty – pokazała na siebie, a potem na Tonego - i Tońcio, Tońcio i Grima – przytaknęła sobie i uśmiechnęła się wesoło.
Grima
— No cóż… wtedy nie byłaby taka kremowa i nie trzymałaby się długo — wyjaśniła mu spokojnie. — Na taką bez dodatków mówi się u nas mleczny puch. Po przygotowaniu musisz ją szybko spożyć, bo nie utrzyma się długo w tej temperaturze. Z kolei cukier puder i odrobina żelatyny sprawi, że będzie wytrzymalsza, bardziej puszysta i słodsza w smaku — wyjaśniła mu. Sprawę bitej śmietany miała akurat obcykaną specjalnie dla Grimy i jej ciąży, bardzo często robiła jej deserki z dodatkiem bitej śmietany, bo goblinka zwyczajnie je uwielbiała. Zaśmiała się też lekko na wyjaśnienia Tonego.
OdpowiedzUsuń— Rozumiem — odpowiedziałą mu. Zabrała się zaraz za robienie śmietany. Wzięła drewnianą miotełkę kuchenną i zaczęła szykować ją w metalowej misie nad schłodzoną wodą. Wróciła wzrokiem do blondyna nie przerywając ubijania.
— Teoretycznie wszyscy dorastamy jeszcze, jeśli przyjąć, że organizm rozwija się przynajmniej do 21 roku życia — zauważyła spokojnie. — Przede wszystkim przy posiłkach ważniejsza jest jakość a nie ilość przy dorastaniu. Lepiej zjeść mniejszą porcję wartościowego dania niż objeść się i zapchać czymś tłustym i pozbawionym witamin — pozwoliła sobie na kolejną rzeczową uwagę. Nie była niedożywiona, owszem, była szczupła, ale zdecydowanie nie można było powiedzieć, że ma na sobie tylko skórę i kości, dbała o swoją sylwetkę bardzo mocno czy to przy aspekcie odżywiania czy ćwiczeń. — Możesz obserwować, dopóki nie będziesz karmić mnie na siłę, bo ostrzegam, jeśli mnie przejesz i będę rzygać mogę z zemsty celować na Twoje portki i buty — uśmiechnęła się do niego bardziej zaczepnie.
Darcy
Spojrzała jak Tony idealnie kroi i uśmiechnęła się szerzej.
OdpowiedzUsuń— Przypomina mi się, jak Grima uczyła mnie gotować. Kroiłam strasznie pokracznie, pierwszy mój gulasz wyglądał tragicznie. Jakby był już przetrawiony, przynajmniej pachniał — zaśmiała się lekko. — Ty za to robisz to jak zawodowiec — dodała jeszcze, bo nie zajmowało mu to wiele czasu, a wszystko było dosłownie jakby kroił od jakiś specjalnych foremek. Wizualnie deser będzie wyglądać nieziemsko.
— Chuda jak? No słucham, dokończ — zaśmiała się lekko na jego opinię. Pokręciła zaraz głową. — Skąd takie wnioski? Czego Twoim zdaniem brakuje w mojej diecie? Czym byś ją urozmaicił? — zadała mu wiązankę pytań. Nie chciała na siłę mu udowadniać, że odżywia się dobrze. Cały czas też zajmowała się bitą śmietaną, dopóki nie miała idealnej puszystej konsystencji. Zaśmiała się lekko. — Brzmi jak wyzwanie — uśmiechnęła się wesoło.
Darcy
Kopnięcie, które wykonał Tony, w zgięcie kolana zmusiło go do krótkiej korekty postawy, ale gdy tylko Tony wypuścił rapier i zszedł nisko, czerwonowłosy dostrzegł znacznie większy problem niż sztylet zmierzający w jego biodro. Cofnął biodro poza jego zasięg, a stopą kopnął leżący rapier, posyłając go kilka metrów dalej po ziemi. Jednocześnie obrócił miecz w nadgarstku i położył tępą stronę klingi w poprzek pleców pochylonego Tony'ego, zatrzymując ją tam bez uderzenia.
OdpowiedzUsuń— I tutaj umarłeś — stwierdził spokojnie jak to miał w zwyczaju przy trenowaniu innych — Sam pomysł z zejściem niżej nie jest zły, ale zostałeś tam za długo. Przy takim dystansie jesteś pode mną, z głową i karkiem dokładnie tam, które nawet w zbroi zazwyczaj mają bardzo słabą obronę. Ja nawet nie muszę być teraz specjalnie finezyjny — wyjaśnił. Docisnął płaz jedynie symbolicznie, pokazując mu, jak niewiele brakowałoby do rzeczywistego cięcia, po czym spojrzał w stronę odkopniętego rapiera, zabierając ostrze z jego pleców.
— I nigdy dobrowolnie nie wyrzucaj głównej broni w środku wymiany. Szczególnie po to, żeby sekundę później próbować ją podnieść. Jeśli schodzisz nisko, wykorzystujesz ten ruch i natychmiast wychodzisz z mojej strefy, albo robisz szybko zwód, a broń zostaje w ręce. Nigdy nie stój zbyt długo w jednym miejscu, zwłaszcza, kiedy schodzisz niżej — dodał jeszcze, odsuwając się od niego na dwa kroki, aby blondyn mógł przestudiować te rady w swojej głowie. — Jak myślisz jaka byłaby poprawna wersja Twojego zwodu w takim razie? — zapytał po chwili, którą uznał za wystarczającą, aby się zastanowić.
Ashan
Słysząc o fortepianie uśmiechnęła się bardzo delikatnie i przytaknęła mu głową.
OdpowiedzUsuń- Tak, stoi w pokoju każdego Parabellum – odpowiedziała. – To taki nasz… rodzimy instrument. Odskocznia od nauki walki z ojcem – odpowiedziała i poczuła pewnego rodzaju dumę. Całkiem nieźle jej wyszło, nawet nie musiała tego dukać. Zastanowiła się nad kolejnym pytaniem i wzruszyła ramionami.
- To już zależy co rozumiesz przez „często”. Wydaje mi się, że gram na nim… od czasu do czasu – kiwnęła lekko głową, zgadzając się ze swoim werdyktem w tej sprawie. Ponownie kiwnęła głową. – Jestem – tu odpowiedziała standardowo, krótko i na temat, ale tak, uważała, że jest dobra. Inaczej nikogo by nie uczyła grać na tym instrumencie. Przy pytaniu o lekcję uniosła lekko brew i przesunęła spojrzeniem po Tonym. Jakoś ciężko jej było wyobrazić sobie tego chłopaka przy pianinie. Skrzywiła się na samo wyobrażenie mnogości pytań, jakie mógł zadać w trakcie lekcji.
- No nie wiem… - odparła. – Uczę grać, rozumieć nuty, trafiać w odpowiednie dźwięki, ale nie znam odpowiedzi na jakieś dogłębne sprawy w temacie tego instrumentu – zaznaczyła. – Nie lubię upierdliwych uczniów – dodała, patrząc po nim dość znacząco. Słysząc o Natanie spojrzała uważniej po Tonym, a jej spojrzenie zrobiło się dużo chłodniejsze niż było jeszcze przed chwilą.
- Sugerujesz, że go zaniedbuję? – zapytała chłodno.
Morgana