WIEŚCI ZE ŚWIATA

Helga wypowiada otwartą wojnę Phyonix i Heimurinn! Nikt nie będzie bezczelnie palił i zalewał jej królestwa!

Lerodas szykuje się do największego ślubu w historii. Przy tym wszystkim co się dzieje, ślub zdaje się miłym zapomnieniem. Gratulacje dla Wana i Fei.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Polsza wystawia nowy list gończy i proponuje niebotycznie wysoką nagrodę. Byłą księżniczkę Polszy - Gabrielę - Perun pragnie dostać żywą!

22 lutego 2022

Spisane przez: Mara_Jade

Na niebie grzmi, od wiatru lecą łzy...


Tony

21 lat (30.08) | Argar | Włada powietrzem | 180 cm
 
 
 
Tony przyszedł na świat w Argarze. Jego rodzice zostawili go w sierocińcu, kiedy ten miał 7 lat. Od tamtej pory był sam. Dawno temu porzucił nadzieję, że wróci do domu. Mimo młodego wieku, przeżył wiele. Przez pewien czas poruszał się na wózku inwalidzkim, ale dzięki przygodzie w "lustrze" odzyskał władzę w nogach i zyskał bliskich przyjaciół.

Tony lubi naukę. W poprzednim świecie można go było spotkać z nosem w książkach, jak i wykonującego różne, często kontrowersyjne eksperymenty. Jego jedynym i jednocześnie najlepszym argumentem na własne wybryki było - "to w imię nauki". Zamykał tym buzie swych rówieśników, a dorosłych przyprawiał o ból głowy.

Tu w Mathyr układa sobie życie na nowo. Ten świat pozwala mu na wiele nowych możliwości. To tu rozwija swe talenty i tworzy nowe rzeczy. Eksperymentuje do woli. Zdołał również zawrócić w głowie pewnej szalonej goblince i stworzyć z nią rodzinę. Jest również szczęśliwym ojcem - ma wspaniałą córeczkę i synka, a kolejne już w drodze. 
 
 
 


131 odpisów

  1. - Sam jesteś kluseczka - bąknęła. - Powiedziałam, że bym chciała Kuleczkę, a nie, że go wezmę i basta - cały ten czas była naburmuszona. - Powiedziałam, że Rei mi opowiadała o chrzcie, i że fajny jest zwyczaj z tymi drugimi rodzicami, że to bym chciała zrobić po naszemu. Po jakie licho proponowałabym robienie czegoś po naszemu, gdybym chciała chrzest, który już kto inny wymyślił?! Mało logiki w tej Twojej logice! - bąknęła i zaraz kucnęła, bo znalazła błyskotkę. Akurat w szukanie takich skarbów była dobra. Wcisnęła sobie pierścionek na palec. - Bujaj się, będę Twoją przyszłą żoną tak długo, aż sam mi pierścionka nie zabierzesz. A jak zabierzesz to już nigdy Twoją żoną nie będę, ani przyszłą, ani poszłą - fuknęła pod nosem i ruszyła w stronę jednego z drzew, by zacząć się na nie wspinać.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  2. - Nie, że sama zrobię Grimowanie, nie chrzest, Grimowanie - bąknęła pod nosem. - Nie mówiłam, że z Kuleczką, a już na pewno nie z jakąś kluską... Mówiłam, że skoro nie chcesz ze mną to zrobię sama i po swojemu, ale ani razu nie powiedziałam, że wbrew Tobie. To już sam sobie dodałeś - zwinęła się w kulkę, oczywiście na tyle, na ile mogła, owinęła się ogonem i leżała tak skulona.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  3. - Nieprawda. Zgodziłeś się na Grimowanie ale nie chciałeś w tym uczestniczyć, więc powiedziałam, że nie musisz, że to będzie moje i dzieci, a skoro moje to po mojemu. Sam powiedziałeś, że nie chcesz uczestniczyć, a kiedy wspomniałam o Kulce to nagle mi zabroniłeś. To Ty zarzuciłeś mi brak zaufania, a ja jedynie odpowiedziałam tym samym. Nigdzie nie upierałam się na Kuleczkę, nawet się zgodziłam by Was poznać i dopiero wtedy podjąć decyzję, a Ty dalej gderałeś swoje - mówiła nawet na niego nie patrząc, dalej zwinięta w kulkę, przekręciła się jednak by być do niego plecami. - Jak skończysz kłamać to możemy wrócić do rozmowy. Nie mam ochoty już tego słuchać i źle się czuję - oznajmiła ponuro.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  4. - A ja mówiłam, że możesz go poznać i nigdzie nie powiedziałam, że wybiorę go bez Twojej zgody, a Ty dalej gadałeś swoje. Mówiłam, że nie chodziło mi o chrzest, a Ty nawet teraz dalej gadasz to samo. Jesteś zacięty jak siekiera w pniaku! W ogóle Cię nie interesuje to co tłumaczę tylko czepiasz się ciągle o to samo, mimo, że już dawno wytłumaczyłam, że jest inaczej! I tak, zarzuciłam brak zaufania, bo Ty jako pierwszy zarzuciłeś mi to samo i to z równie głupiego powodu! - fuknęła na niego i dalej zwinęła się w kulkę. - Nie - bąknęła. - Ta rozmowa mnie boli i to jaki jesteś paskudny. Łapiesz się jednego i nie chcesz puścić, nawet jak tłumaczę, że nie o to chodziło. Zostaw mnie Tony, chcę po prostu odpocząć - rzuciła cicho, nie patrząc na chłopaka.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  5. - Dla mnie to nie jest decydowanie kto lepszy, a kto gorszy i nie będziesz mi wmawiał, że właśnie tak na to patrzę. Ty sobie tak patrz, ja nie muszę - odpowiedziała. - Mhm, od początku też mówiłeś, że ja Tobie nie ufam, mimo, że zaprzeczyłam, Ty dalej to mówiłeś. Więc sobie idź i rozmawiaj sam ze sobą skoro tak to ma wyglądać - odparła i zamknęła oczy. - Tak, bywam - dodała na jego zarzut i nic więcej już nie powiedziała.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  6. Grima fuknęła pod nosem.
    - No tak, bo Grima jest przecież głupia i trzeba jej naście razy mówić to samo... - dalej na niego nie patrzyła, ale kiedy znowu zaprzeczył, że coś powiedział spojrzała na niego wściekłym, zaszklonym wzrokiem. - Powiedziałeś! - warknęła zła. - Powiedziałeś, że najwyraźniej Ci nie ufam!! I gadałeś to dalej, mimo, że zaprzeczyłam!! Powiedziałeś i o nim, i o mnie!! - aż się zatrząsnęła ze złości. Robił z niej jakąś głupią.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  7. Grimie zadrżała lekko warga i zaraz znowu zwinęła się w kulkę, czując kolejny napływ łez w oczach. Chwilkę sobie pochlipała, zaraz jednak podniosła głowę i spojrzała prosto w oczy Tonego.
    - Mógłbyś się w końcu zamknąć i mnie po prostu przytulić! - bąknęła zła, smutna i ... w sumie to sama już nie wiedziała jaka. Znowu zwinęła się w kulkę, owinęła się ogonem i skuliła uszy cicho podciągając nosem.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  8. - Jesteś okropnie ograniczony! - bąknęła. - Wystarczyłoby mnie okryć sobą od góry! - dodała, dalej ciągnąc nosem. W pierwszej chwili gdy wyciągnął dłoń spięła się mocno, trochę jakby spodziewała się ciosu, jednak kiedy ją pogłaskał rozluźniła ciało, a jej oddech odrobinę się uspokoił. - Moja pozycja nic nie krzyczy... - bąknęła znowu pod nosem, jednak dużo łagodniejszym tonem.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  9. Posmutniała mocniej na jego odpowiedź.
    - A więc Grima się dla Ciebie nie nadaje... Grima nie jest prosta... - szepnęła cicho. Często wywalała słowa bez większego zastanowienia, mówiła co ślina na język przyniosła i to, co właśnie wpadało jej do głowy. W ciąży to wszystko robiło się jeszcze bardziej skomplikowane. Nadęła odrobinę policzki na kolejne słowa. - Grima zawsze chce przytulania - bąknęła i lekko się otworzyła w swojej pozycji, co by opleść Tonego ramionami w pasie i mocno się w niego wtulić. - Tak! Bardzo głupi w te klocki! - fuknęła, podnosząc do niego gniewne spojrzenie, ale gdy tylko trafiła na jego błękitne oczy to z jej twarzy zniknął gniew, a ona potulnie ułożyła po sobie uszy by zaraz znowu się w niego mocno wtulić. - Ale i tak Cię kocham - stwierdziła, a gdy wspomniał o gałęzi lekko się uśmiechnęła. Tak, rzeczywiście nie zszedł.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  10. Wtuliła się w niego mocniej i lekko zacisnęła łapki na jego koszulce. To co mówił mogło być prawdą, ale nie brzmiało wcale prosto.
    - Kiedy ja nie wiem czy umiem się tak nauczyć albo nauczyć Ciebie - podciągnęła lekko nosem. Naburmuszyła zaraz nieco policzki. - Kiedy się złoszczę to jeszcze bardziej chcę! Taki przytulas zabiera złości, nawet jak nie od razu to zaraz zabiera i pryskają, i ich nie ma, i zostaje tylko przytulas... - wbiła w jego brzuch swoją twarz, dalej się wtulając. Wyznanie mocno ją uspokoiło, a co za tym szło, zaczęła się łasić, ocierając głowę w okolicach brzucha Tonego.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  11. Jej warga zadrżała delikatnie.
    - Nie wiem - odparła. Skąd miała wiedzieć takie rzeczy? - Złości się czasami po prostu dzieją i nie zawsze wiadomo dlaczego przyszły. Czasem mnie coś rozgniewa, a czasem nie... Nie wiem Tony jak to się dzieje - przyznała smutno, ale całusa przyjęła z lekkim uśmiechem. Spojrzała na blondyna czulej. - Ale Twoim skomplikowanym stworzeniem - zauważyła wpatrując się w niego swoimi dużymi ślepiami. - Ja też nie wiem, ale na pewno będę próbować - zapewniła.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  12. Grima spojrzała po nim trochę pytająco.
    - Przecież nie robię tego celowo... Słowa z mojej buzi czasem po prostu wypadają, jak się gniewam to tym bardziej... - przekręciła głowę, gdy tak krzyczał na próbę i zaraz zachichotała pod nosem. - To chyba troszkę nienaturalne tak krzyczeć w złości. No i jak się gniewam to na wierzch często wychodzi pierwsze co siedzi na języku, a nie to co jest w środku - popukała go palcem po sercu. Na jego ostatnie wyznanie uniosła troszkę zaskoczona brwi i zaraz mocniej posmutniała. To zabrzmiało jakby wcale się nie cieszył, że czuje coś do innych, że czuje coś do niej. Została przy nim tak jak była, ale oczy ją lekko zapiekły.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  13. Przekręciła głowę patrząc po Tonym.
    - Kiedy ja przecież na co dzień tak nie robię, tylko w złości. To silniejsze niż Grima... Ty też tak robisz... W złości mówisz inaczej, nie zawsze zgodnie z tym co w środku - znowu popukała go palcem w serce. Przekręciła głowę w drugą stronę i lekko się od niego odsunęła, co by otulić mu policzki dłońmi i cmoknąć w usta. - Szanujesz mnie przecież jak nikt inny - zaznaczyła spokojnie i zaraz dała się przytulić, sama go mocno przytuliła. - Tońciu? Bo tak sobie pomyślałam, może głupio, ale... Twojego "nie" nie posłuchali, wtedy... kiedy Cię tak bardzo skrzywdzili... - szepnęła cicho, wtulając się w niego mocno. - Czy dlatego tak bardzo się o to martwisz?

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  14. - No właśnie, jak czujesz na daną chwilę, pod wpływem emocji. Nie jak czujesz na co dzień... Jak jesteś zły to krzyczysz słowa, których nie zawsze chcesz, po prostu głupio wpadają na język i się do niego przyklejają - naburmuszyła się. - Jakoś u innych umiesz te słowa zlekceważyć i tak czy siak robisz po swojemu, nawet jak krzyczą, że nie chcą... - dodała. Słyszała przecież o tych kilku konfliktach z jego przyjaciółmi. Spojrzała po nim czule, gdy mówił o krzywdzeniu. - Ja Ciebie też nie chcę Tońciu, ale... czasami samo tak jakoś wychodzi - przyznała smutno. Przytuliła go mocniej, gdy zesztywniał. - No dobrze, rozumiem, że się martwisz, to chyba całkiem normalne... Ale ja tak nie mogę Ci powiedzieć, że na pewno już więcej nie krzyknę takich poprzyklejanych do języka rzeczy bo... No ja nie umiem tak tego dobrze kontrolować jak się złoszczę... Ty sam nie umiesz... A... A kiedy mam dzidziusia w brzuszku to już jeszcze mniej umiem i czasem nawet sama nie wiem czemu się złoszczę... - wtuliła się w niego mocno.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  15. Darcy ostatnie kilka dni spędziła z rodziną, chociaż najwięcej czasu spędzała na treningach latania z matką, która wydawała się wyjątkowo szczęśliwa, że mogą spędzić razem więcej czasu. Ba, sama za nią tęskniła i mimo że ćwiczenia były ciężkie, to każda chwila była dla niej po prostu na swój sposób cudowna. Tego dnia z kolei miała więcej luzu, żadnych obowiązków, żadnych ćwiczeń, bo rodzice byli zajęci, a ona mogła sobie zwyczajnie pobumelować. Ashan zajął dzisiaj Akane i stajnie, Gave był zajęty dzieciakami, a Grima poszła sobie na misję wybrania jaką biżuterię i ubrania chciałaby sobie wziąć od Darcy, żeby pokazać się Tonemu w czymś seksowniejszym. Co prawda kreacje potem będą skracać, ale goblinka i tak zabrała część jej garderoby i buszowała w “tajnym” pokoju, co by blondyn się niczego nie domyślił. Toteż ona przysiadła do czytania sobie książki dla zwykłej przyjemności. Wybrała sobie horror, którego nie miała okazji jeszcze czytać. Była właśnie na dokładnym opisie skórowania jednej z ofiar i zaczynała rozumieć skąd Ashan bierze swoje pomysły na tortury, kiedy Tony zaskoczył ją tym swoim tekstem. Podskoczyła na łóżku i zaklęła pod nosem. Zaraz jednak się poprawiła i wróciła do swojej leżącej pozycji, dalej czytając. Drzwi były otwarte, więc mógł sobie wejść co i tak zrobił. Dopiero wtedy spojrzała na niego znad książki. Uśmiechnęła się ciepło.
    — Hej — odpowiedziała, zaznaczyła zakładką, gdzie skończyła i odłożyła tomiszcze. Sama usiadła po turecku i spojrzała na blondyna. Spojrzała na słówko. Zaśmiała się lekko. — No, no, interesujące — mruknęła. — /ˈæːlioˌyø/ — odpowiedziała fonetycznie i spojrzała po Tonym. — Kogo chcesz idiotą nazwać? — zainteresowała się. — Och, jak się uczysz, doszedłeś już do żywiołów? — zapytała jeszcze, bo bardzo ją interesowało, jak zareaguje na fakt jak bardzo wiatr i ogień są do siebie podobne po fińsku. Na pytanie o Grimę zastanowiła się przez chwilę. — Jeśli chcecie być sami, sami to mogę Ci pokazać ukrytą oazę. A jeśli coś w mieście, to polecam nocą się udać do “Płomiennego Cudu” świetna karczma, pyszne jedzenie, a wieczorem są też pokazy tańca i ognia, myślę, że spodobają jej się występy. Mogę wam też zarezerwować najlepsze miejsca na konkretny dzień jak chcesz — zaproponowała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  16. — Hej, Ash nie jest idiotą, czasami się tak zachowuje, ale nie jest najgorszy — stanęła w obronie starszego brata. Zaśmiała się zaraz jednak cicho. Tony miał pewnie swoje powody, żeby nie pałać do niego zbyt ciepłymi uczuciami. Jej brat nie należał do najcieplejszych osób. Słuchała całej wiązanki, którą skomentowała kolejnym parsknięciem. — Rozumiem, poszerzasz arsenał wyzwisk, nieźle. Fajnie czasami kogoś wyzwać, tak aby nie wiedział o czym do niego mówisz — przytaknęła mu. — No cóż, phyoński nie należy do najprostszych pod względem zapamiętania, czasami możesz mieć wrażenie, że niektóre słowa to zbiór losowych liter, ale z czasem wchodzi. Mogę Ci rozpisać fonetycznie cały alfabet jak chcesz — zaproponowała jeszcze. Zgodziła się ruchem głowy. — Pewnie, później Ci pokażę jak tam trafić, mogę też wam przygotować kilka przysmaków Grimy, żebyście nie zgłodnieli przypadkiem na randce — zarumieniła się lekko. — Znając was szybko kalorie spalicie — dodała. — I świetny wybór, spokojny czas we dwójkę dobrze wam zrobi, Ri będzie wniebowzięta – uśmiechnęła się zaraz cieplej.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń

  17. Zaśmiała się lekko.
    — Proszę Cię, ja to sobie nawet przetłumaczę, jestem ekspertem od niecenzuralnych słów, kurwy i cholery to moje ulubione słówka w każdym języku — przypomniała mu. Przytaknęła mu. — Oczywiście, że tak. Kiedyś nauczę górskie trolle przeklinać — powiedziała jeszcze z pewnością godną księżniczki. Jej pobratymcy na pewno będą kibicować Tonemu, zwłaszcza, że nie każdy znał jego ojczysty język, a większość, na których tutaj trafi powinna być przyjaźnie nastawiona. Zaczęła zaraz rozpisywać fonetykę. Na początek zajęła się literami, których jeszcze Tony nie ogarnął samodzielnie. Potem zerknęła na to co sam zrobił.
    — Większość masz dobrze — pochwaliła go. — O tutaj, dwa błędy tylko — wskazała odpowiednie litery. — Tego można się spodziewać po tej mądrzejszej połowie — dodała jeszcze. Zaśmiała się cicho, patrząc wymownie po blondynie. — Przede wszystkim to na Ciebie — odpowiedziała mu. — A poza tym, pewnie, już mi przy śniadaniu nieco wspominała co by zjadła tutaj, dopytam później jak się spotkamy jeszcze — zapewniła go.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  18. An smacznie sobie spała w tym wielkim łożu, jakie znajdowało się w każdej gościnnej komnacie. Dziś postawiła na zwykłe gatki i luźną koszulkę, nawet za mocno się nie przykrywała, chłód nocy był dla niej przyjemnym doświadczeniem. Musiała przyznać, że sen miała tu nad wyraz dobry. Przebudził ją już dźwięk otwieranych drzwi, ale nie czuła zagrożenia, więc tylko mruknęła niezadowolona.
    - Nosz! - rzuciła kiedy łóżko zadrżało wyraźnie. - Toooonyyy nooo... - miałknęła, tuląc się do podusi i kręcąc głową na nie. Próbowała odgonić jego rękę od swojej twarzy, ale kiedy nią wstrząsnął i wspomniał o rytuale, otworzyła oczy i podniosła się na łokciu, przecierając powieki.
    - Że co? - zmarszczyła lekko czoło, nie do końca rozumiejąc. Usiadła zaraz, patrząc w oczy przyjaciela. - Znalazłeś coś w księdze? - zacisnęła zęby. Zwykle to co tam znajdywali nie było niczym przyjemnym do czytania.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  19. — Rozumiem, że zazwyczaj jesteś idealny w kwestii nauki, tak? — zainteresowała się — Wiesz, te dwa mankamenty to i tak tyle co nic, zazwyczaj jak ktoś się uczy to na starcie łapie się za głowę i nie wie jak cokolwiek wymówić — zapewniła go. — Jesteś najmądrzejszą osobą jaką znam — uśmiechnęła się ciepło — Chciałbyś mi pomóc z matematyką i fizyką? — zapytała. — Co prawda ja szkołę ukończyłam z wyróżnieniem, ale wiem, że u was poziom nauczania był wyższy, nie chcę skończyć z mniejszą wiedzą niż Gave — poprosiła. — Nie mówię, że dzisiaj, ale kiedyś — zaraz zaznaczyła, bo dzisiaj przecież chciał zabrać Grimę na randkę. Przytaknęła mu. — Na deser na pewno będzie chciała owoce w polewie i bitej śmietanie, bo mówiła o nich i zastanawiała się czy tutaj bita śmietana przetrwa, mamy zaklęty lód, więc przetrwa. Do tego ciasto z cytrusów. Co do słonych muszę zrobić wywiad, bo wymieniła zbyt dużo potraw na jedną randkę — zaczęła myśleć na głos. — Ale w większości mówiła o rzeczach, które sam jej szykujesz, bo uwielbia wszystko co “Toncio dla niej robi” — zacytowała przyjaciółkę na koniec.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  20. Druga ciąża Morgany była zdecydowanie inna niż ta z Eljasem, a im dalej w las, tym dziewczyna miała wrażenie, że więcej pożera. Dziś nawet królewskie śniadanie z rodziną było "za małe", a raczej po prostu zbyt wykwintne, bo Mor naszło na najzwyklejszą przypiekaną kiełbasę w chlebie. Całe szczęście w jej dłoniach kiełbasa szybko przypominała tą robioną nad paleniskiem, więc danie miała wykonane ekspresowo. Akurat wgryzała się w swoją "ogniskową" kanapkę, gdy do kuchni wszedł Tony. Spojrzała po nim unosząc brew. Czy on naprawdę się jej przedstawiał? Pobyt w pałacu chyba uszkodził mu coś w głowie. Patrzyła na niego wymownie. "Elektron wokół Akane", ta, nawet jej się spodobała taka definicja. Wzięła kolejnego kęsa i wzruszyła ramionami na jego pytanie.
    - Ciężarnych to chyba lepiej o takie sprawy nie pytać - stwierdziła gdy przełknęła kęs. Oblizała usta, trzymając swoje jedzenie w dłoniach. - Wara od kiełbasy, aktualnie jest moja - zaznaczyła, patrząc po nim tym swoim pustym wzrokiem, zaraz jednak wyraz spojrzenia wrócił do normy - resztę sobie bierz do woli. Przynajmniej na razie, bo za kilka minut menu może mi się drastycznie zmienić - ponownie wgryzła się w kanapkę.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  21. — Mówię o wiedzy ogólnej, ogólnie wiesz najwięcej. Poza tym, życiowo tak czy siak wiesz raczej więcej ode mnie — zauważyła. Mimo wszystko ona była całkiem chroniona większość życia przed światem, dalej czuła, że uczy się prawdziwej odpowiedzialności. Była jednak z siebie dumna, bo powoli szło coraz lepiej. — Myślę, że ze swoją wiedza ławo byś przetrał w wielu sytuacjach, nie bądź dla siebie taki surowy — dodała jeszcze, po czym tyknęła go palcem w czoło, skoro to był taki znak w ich grupie, który świadczył o trosce. Uśmiechnęła się zadowolona na jego zgodę. — Bardzo chętnie. Jak mówiłam, nie chcę odstawać wiedzą, zwłaszcza od niektórych. Mam swoją rozpieszczoną dumę do obrony, poza tym lubiłam się uczyć, o ile to nie był elfi — odparła. Osobiście nie mogła doczekać się korepetycji. Kto wie, może sama będzie mogła rozkręcić radio i zbudować baterie za kilka lat. Uśmiechnęła się na tę myśl.
    — No to przede wszystkim zrobimy desery z bitą śmietaną — zakomunikowała. Zastanowiła się chwilę nad kolejnymi rzeczami. — To czekaj, chcesz ją zaskoczyć tak, żeby uwielbiała, tak? — wstała z łóżka i podeszła do swojego biurka. Wyjęła z szafki dziennik, który ocalał w podróży. — Tutaj mam dziennik z przepisami — zaczęła, wracając do blondyna. — Przy ulubionych rzeczach Grimy są narysowane zielone serduszka, przy ciążowych masz kilka serduszek — zaczęła wertować kartki, pokazując mu różne przepisy. — Możemy z tego wybrać to co pokrywa się ze specjałami, których nie znasz i na pewno ją zaskoczysz, a ona będzie zachwycona — zaproponowała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  22. Akane z lekkim niepokojem obserwowała działania przyjaciela. Miała już cholernie dość tego sabatu, a fakt, że Tony budził ją tak gwałtownie sprawiał, że jej zęby samoistnie się zaciskały. Słysząc o kim znalazł informacje zamknęła na chwilę oczy i postarała się odetchnąć najspokojniej jak umiała. Zebrała się zaraz po tym z łóżka i skubiąc wargę ruszyła w stronę blondyna. Usiadła obok, ale jej mina dalej była nietęga. Słysząc o geniuszu przewróciła oczyma.
    - Pfy… geniuszom to ona raczej to pięt nie dorasta… - prychnęła i przysunęła się bliżej Tonego, patrząc po tych wszystkich notatkach, które dla nich stworzył. Uśmiechnęła się mimowolnie. On był geniuszem, jej przyjaciel, a nie ta tępa cipa czająca się na jej ciało.
    - Durna franca nie ma pojęcia z kim zadarła – szepnęła z zawzięciem na twarzy i zaraz uniosła spojrzenie do oczu Tonego i uśmiechnęła się wdzięcznie na słowa o duszy. Objęła go ramionami i na chwilę się w niego wtuliła.
    - A Ty masz tęgą głowę, ogarniemy ten szajs – przytaknęła mu głową. Zdecydowanie nie zamierzała nikomu oddawać ciała, ani nawet skrawka duszy. Miała zbyt wielkie ambicje, zbyt wiele planów i chociaż kilka marzeń do spełnienia. Butne stwierdzenie przyjaciela tylko dodatkowo ją upewniało, że dadzą radę. Odkleiła się od niego i spojrzała na wers, który znalazł. Przerwała na chwilę by wysłuchać co Tony o tym myśli i zaraz znowu skubnęła wargę zębami. Wróciła do tekstu, pokazując mu palcem by chwilkę poczekał, a kiedy przebrnęła przez tekst wypuściła głośno oddech i pomasowała sobie skronie.
    - Pierdole… Co za gówno… - podsumowała i raz jeszcze nabrała głębokiego oddechu. Spojrzała też na inne zapiski i zmarszczyła czoło. – Coś mi się tu nie klei. Cały czas coś się nie klei… Możesz mieć rację, śmierć może wzmacniać jej siłę… ale… - zatrzymała wzrok na jego oczach. – Gave mi powiedział, że rozmawiał z duchami i że powinniśmy bardziej zwrócić uwagę na legendę o Pierwszej Latrala. Pogadałam z Lexi i dostaliśmy na własny użytek jedną z sali strategicznych. Jest tam wielka tablica, na której można przyczepiać notatki. Spisałam tam parę rzeczy… Chciałam dać kilku osobą znać, no wiesz, zrobić tam taką burze mózgów i skonfrontować te wszystkie informacje jakie mamy. To co nam przychodzi do głowy… Już widzę, że to co znalazłeś daje odpowiedzi, na niektóre pytania, które tam zapisałam, ale dalej… Cholera no. Cały czas mam wrażenie, że coś tu się kupy nie trzyma – przyznała zaciskając usta w wąską kreskę.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  23. Skrzywiła się lekko, kiedy nie dał się tyknąć w czoło. Pf, hipokryzja. Oni mogli, a ona nie. Jeszcze czego. Oj już ona kiedyś tyknie blondyna w to czoło. Niech tylko poczeka na dogodną okazję.
    — Nie mogę się doczekać — odpowiedziała w kwestii tortur z matmy i zabrała rękę. — A widziałeś kiedyś elfi alfabet? To nie są litery tylko szlaczki, poza tym w zależności od intencji masz nowy zestaw szlaczków, tego się czytać nie da. A niektóre słowa to szlaczki z alfabetu, tak po prostu, ale też zmieniają kształt, a jak uczysz się pisać vallaslin to już w ogóle wygląda jak jeden wielki szlaczek a nie normalny tekst. Widziałeś Nyliana, prawda? Jego tatuaże to technicznie rzecz biorąc napisy, ale nie wygląda ni chuja i weź się ucz tego czytać. Nienawidziłam tego, zwłaszcza jak w międzyczasie uczyłam się innych, normalnych języków — wyjaśniła, przy okazji na pustej kartce, którą wyjęła z dziennika zaczęła mu pisać “kurwa” po elfiemu - w trzech formach, po prostu, w zdaniu i w formie vallaslin. Pewnie nie było idealnie, ale nie było tutaj nikogo, kto by ją poprawił, a Nyliana tutaj absolutnie nie wpuści. Uśmiechnęła się zaraz i wyrzuciła frustracje na elfi, gdy wrócili do przepisów. Przytaknęła mu ruchem głowy.
    — No pewnie, Grima na pewno się ucieszy — odpowiedziała — A więc robimy tażin i mięso mielone z grilla. Dobry wybór, jedno i drugie jest genialne — zapewniła go.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  24. Morgana przesunęła po nim spojrzeniem.
    - Czasem? - zacisnęła lekko usta, to chyba było dość spore niedopowiedzenie, ale raczej nie powinna tego mówić na głos. Kiwnęła głową na jego pytanie.
    - Jak studnia bez dna, na szczęście tylko chwilami. Jest dobrze - odpowiedziała mu dość dumna z samej siebie. To było całkiem niezłe zdanie jak na nią. Spojrzała na brzuch i zaraz na Tonego unosząc lekko brew.
    - Wiesz... Akurat w moim przypadku to chyba już masz na myśli kąpiele w lawie... - chrząknęła. To teraz walnął, ciepłe kąpiele. - Bycie zbyt gorącą to w tej ciąży akurat norma. Dziecko jest dużo cieplejsze niż Eli. Czasem nawet ja czuję jego żar - zdradziła, głaszcząc brzuch i zaraz biorąc kolejnego kryza kanapki. Na pytanie o tutejsze atrakcje wzruszyła ramionami.
    - Arenę. Walki odbywają się dość często. Większość to zwykłe sparingi więc krew się tam nie leje przesadnie. Jest też przypałacowy kowal, szkoli młodych w fachu. Można się nauczyć u niego wykuwać broń, zbroje czy inne rzeczy - dodała, dalej jedząc.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  25. An przewróciła oczyma i westchnęła lekko.
    - Wiem, wiem Tony... Nie zamierzam jej lekceważyć, ani jej, ani sabatu. Domyślam się, że nie bez powodu tak się nad nią spuszczają, głupi aż tak nie są... Po prostu... już i tak jestem zła bo wkręcono mnie w coś na co nie miałam wpływu i... nie zamierzam się tu teraz zachwycać jej geniuszem - przyznała. - Jak Ty mnie wkurzysz to też nie powiem, że jesteś genialny, mimo, że często jesteś - dodała i uśmiechnęła się do niego lekko. Na pytanie o Gava przytaknęła głową.
    - Gave ich nie lubi i wie więcej niż mi powiedział, ale nie pchałby nas w złą stronę. Nie chce z nami współpracować... ze mną nie chce... ale nie działałby na naszą niekorzyść - tego akurat była pewna. - Nie traciłby naszego czasu - dodała. - Z tym, że nie chce mieć nic wspólnego to bym też nie przesadzała, chce się ich pozbyć, zmieść z powierzchni ziemi, ale nie moim sposobem - poinformowała go po czym zaśmiała się lekko na ten błyszczący wzrok Tonego.
    - Już mamy - wyszczerzyła się do niego i zaraz kiwnęła głową. Wstała z poduszek by ruszyć po coś czym może się chociaż trochę okryć. Nie zamierzała latać po pałacu w bieliźnie. Dopadła jakąś przydługą koszulę i wciągnęła na siebie, ważne, że zasłaniała jej tyłek.
    - Kojarzysz to takie uczucie, gdy ktoś opowiada Ci niby spójną historię, ale Ty masz wrażenie, że coś w tej historii się nie zgadza, że są jakieś sprzeczności? Bo ja właśnie mam takie uczucie. Niby historia nabiera sensu, ale dalej... cały czas w tyle głowy mi świergocze taki cichy głosik szepczący "czy aby na pewno to tak było? Czy na pewno jest?" - skrzywiła się i spojrzała po przyjacielu. - To co, idziemy? - była gotowa by poprowadzić go do piwnic i wspomnianej salki.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  26. Mor nie specjalnie wierzyła w to jego "tylko", ale nic nie powiedziała, chociaż jej wzrok mógł tu mówić dość wiele. Zaraz zamrugała szybciej na tą mnogość pytań, które jej zadał i spojrzała na niego z wyraźnym niedowierzaniem. Wgryzła się w kiełbaskę.
    - To chyba tyle by było z Twoje "tylko" - podsumowała. - Tak, to normalne, chociaż Eljas aż tak ciepłem nie emanował. Prawdopodobnie dziecko będzie przejawiać większy ognisty potencjał skoro już teraz tak grzeje - odpowiedziała na to co pamiętała, że zapytał i jednocześnie to co uważała, że Tony może wiedzieć. Reszty pytań nawet nie próbowała sobie przypomnieć. Pokręciła zaraz głową.
    - Nie stresujesz. Czekam po prostu aż powiesz co Cię sprowadza, bo raczej nie towarzyska rozmowa - stwierdziła. Tony raczej nie miał w zwyczaju zagadywać dla samego zagadywania. Może nie znali się jakoś super, ale to akurat łatwo było zauważyć. Przytaknęła mu głową na pytanie o wykuwanie broni. Na pytanie o zgodę kowala ponowiła gest.
    - Na pewno, cieszy się kiedy młode osobniki interesują się jego fachem. Mawia wtedy, że "serce mu rośnie". Będzie zachwycony takim uczniem, uwielbia odpowiadać na najróżniejsze pytania. Tylko raczej nastaw się na długie odpowiedzi. Jak zapytasz o zastosowanie rękojeści miecza, to poznasz całą jej budowę, z opisem na co trzeba zwrócić uwagę przy jej tworzeniu, a dopiero później zejdzie na temat rzeczywistego zastosowania - uznała, że warto chłopaka uprzedzić.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  27. An uchyliła się lekko przed trzepnięciem, ale ręka Tonego i tak nieco ją musnęła i w odruchu pomasowała sobie trafione miejsce, z lekkim grymasem na twarzy.
    - Mhm - mruknęła tylko już za dużo nie komentując sprawy gorących kąpieli. Przytaknęła głową na słowa o "nie głupim" pomyśle.
    - Jasne, że nie jest głupi. Mnie tylko martwi to całe kąpanie w gorącej wodzie. Mam po prostu nadzieję, że Gave nie ruszy z motyką na księżyc - przyznała spokojnie. - Niestety, ale patrząc na to, że nie chce nawet podstaw co do Sabatu wysłuchać to obawiam się, że Sabat może bardziej zaskoczyć jego niż on Sabat, no ale... Będę mimo wszystko trzymać kciuki by jednak było inaczej - kiwnęła głową na swoje własne słowa. Nadziei i wiary to akurat jej nie brakowało. Spojrzała po Tonym pytająco, gdy zacmokał z dezaprobatą, a na słowa o jej ciele parsknęła śmiechem i pokręciła głową.
    - Daj mi spokój w tym temacie, okey? Ostatnie o czym aktualnie myślę to łapanie jakiś ledwo znanych feniksów za rogi. Przypominam, że u mnie to działa inaczej i niezobowiązujące romanse mnie nie interesują - sama go trzepnęła przez głowę po czym ruszyła z nim do wyjścia z komnaty, a później skierowała swoje kroki w stronę schodów.
    - Dokładnie, może być stronnicza to raz, ale jest też spisana ewidentnie przez jakiegoś słuchacza. Ktoś spisał te dzieje nie jako osoba doświadczająca tych wszystkich zdarzeń, a jako ktoś kto zadawał pytania i otrzymywał odpowiedzi. Jasne, nie wierzę, że wszystko jest ściemą, ale wątpię, że nie doszło do tak popularnego zjawiska jakim jest przekoloryzowanie tu czy tam - przyznała.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  28. Spojrzała uważniej po tym jego notesie, nie komentowała jednak. Skończyła konsumpcję i oblizała delikatnie palce. Zmrużyła oczy, gdy zapytał o charakter, a kiedy kontynuował pytanie nie ukrywała zdziwienia.
    - Nie - odparła dość prosto. Nie sądziła by zdolności miały jakikolwiek wpływ na zachowanie dziecka.
    - Akurat ze mną? - spojrzała po nim uważniej. Miała nadzieję, że to nie jest jego jakiś dziwny sposób na podryw. Ona miała Natana, a on Grimę, to byłoby wysoce niestosowne. Słysząc o problemie z bratem uniosła jedną brew. Ach, więc o to chodziło.
    - Świętym Gralem? - nie bardzo rozumiała co miał tu na myśli. Nie sądziła by miała jakiś większy wpływ na rodzeństwo. Skrzyżowała ręce pod biustem i uważnie obserwowała blondyna. Wypiewali? No może... Darcy na pewno, ale co do braci nie była przekonana.
    - Którego brata masz na myśli? Mam ich dwóch - przypomniała mu. O ile w temacie Ashana mogła co nieco powiedzieć, to Diego i dla niej był dość skomplikowany.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  29. — Tak? To zapraszam do nauki — podała mu kartkę, na której zapisała jeszcze tłumaczenie. Ona więcej nauki tego języka tykać się nie zamierzała. Raz w życiu przez kilka lat w zupełności jej wystarczył. Nie lubiła tych szlaczków. — No właśnie — przytaknęła mu. — Obraz, a nie język. Sześcioletnia ja bardzo nie lubiła uczyć się obrazów zamiast literek — skwitowała ten temat. Pewnie przez to została jej też niechęć. Jak to było? Czym ziarno nasiąknie za młodu? Chyba jakoś tak. Uśmiechnęła się na męczenie Nyliana. Tutaj od niej miał jak najbardziej błogosławieństwo. Przytaknęła ruchem głowy.
    — To daj mi chwilę, ogarnę włosy ciaśniej, żebyście przypadkiem ich nie jedli, możesz się porozglądać, tylko szaf z ubraniami nie ruszaj proszę — odpowiedziała, sięgając po książkę, którą wcześniej czytała, co by odłożyć ją na miejsce, a potem iść umyć ręce i związać włosy w ciasny warkocz z tyłu.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  30. Darcy słysząc historię Tonego przytuliła go delikatnie. Nienawidziła tego ich sierocińca. Słyszała wystarczająco dużo historii, żeby wiedzieć, że przeszli tam piekło i za każdym razem jak sobie o tym przypominała serce po prostu jej się krajało.
    — Pewnie i tak byłbyś mądrzejszy — odpowiedziała dość pewnie. Ona bardzo długo nie potrafiła się socjalizować, a myśl o zawieraniu przyjaźni w Phyonix dalej ją przerażała. — I cieszę się, że z Ryu na siebie trafiliście — dodała, po czym odsunęła się od niego. Darcy większość czasu spędziła w łazience, więc poprawiła go raz dopiero jak wróciła, gdy czytał na głos i przed wejściem do drugiego pomieszczenia. Przytaknęła mu, idąc w stronę drzwi wyjściowych z pokoju.
    — Możemy — otworzyła drzwi i zaczęła iść z blondynem w stronę kuchni, mając pod ręką swój dziennik z przepisami.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  31. Akane spojrzała po przyjacielu spokojnie.
    - Ale ja wcale nie uważam, że w ogóle nie jestem, po prostu uważam, że tylko bywam, a nie, że jestem taka zawsze. Ty też bywasz w gorącej wodzie kąpany. Gave również, ale tak, ja też po prostu liczę na to, że nie poleci tam na łeb, na szyję. Czuję tą jego złość do Latrala, jest ogromna, nie dziwi mnie, ale po prostu się martwię, że złość może mu dość sporo przesłonić - przyznała.
    - Wiem, że mi nie powie, ale ja wcale nie chcę by mi mówił. Nie chcę znać jego planów, to by było głupie, biorąc pod uwagę jakie ma obawy. Po prostu jak widzę jak ten temat na niego działa, to wrażenie, że zrobi coś na pałę rośnie, a nie maleje - wyjaśniła spokojnie i lekko westchnęła.
    - Tony, ale ja kokietowanie dla zdobycia informacji jak najbardziej biorę pod uwagę. Nie uważam jednak by to było łapanie jakiś byków za rogi czy korzystanie z życia. Dla mnie coś takiego to bardziej praca, przynajmniej gdy pracuję nad jakimś tajnym zleceniem. W workach pokutnych nie chodzę, lubię pokazywać trochę swojego ciała, nie siedzę w kącie i nie wylewam łez. Korzystam z życia, ale to nie znaczy, że zaraz muszę się chodzić z kimś migdalić, czy biegać w bieliźnie po pałacu jakbym czekała na okazję. Jak mnie najdzie ochota by sobie z kimś pokorzystać więcej i tą osobę też najdzie, to pokorzystam, bez obaw - szturchnęła go lekko ramieniem w jego ramię i puściła oko.
    - My też nie korzystamy tylko z księgi, przypominam, że część informacji zdobyłam na własną rękę i z innych źródeł, ta księga to tylko pewnego rodzaju uzupełnienie, nie mniej, tak, to że on ma jeszcze inne źródła na pewno działa na naszą korzyść - przyznała i zaraz się zaśmiała.
    - Tak, to akurat wiem, ale mi nie przeszkadza fakt, że będzie wiedział co to my wiemy, więc Kapuś może śmiało donosić. Przynajmniej większa szansa, że chłopacy uwzględnią te informacje w swoim planie i będą wiedzieć na co rzeczywiście trzeba uważać - uśmiechnęła się do Tonego i zaraz uniosła lekko brew.
    - Serio? - zaśmiała się cicho. - No nieźle, to się wujek Melio zdziwi, takiego konkurenta w miłości to zdecydowanie jeszcze nie miał - raz jeszcze się zaśmiała i otworzyła drzwi do salki strategicznej.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  32. — Wybacz — mruknęła do Tonego, kiedy patrzył na nią, jakby właśnie zrobiła coś nad wyraz dziwnego. — Po prostu… nasłuchałam się od Ryu o waszym sierocińcu, nie zasługiwaliście na to — wyjaśniła. Nie potrafiła się powstrzymać, kiedy myślała o tym, przez co musieli wtedy przechodzić za dziecka. Prawdziwe piekło. Uśmiechnęła się lekko. — A ja jako księżniczka byłam zmuszona do myślenia o nauce języków i wielu innych, nie miałam wyboru, ale fakt, chciałam być w tym najlepsza. No może poza walką i elfim — zaśmiała się delikatnie. Na słowa o Ryu zarumieniła się delikatnie. Był wyjątkowy pod tym względem. Zawsze potrafił powiedzieć to co trzeba, a jednocześnie rozbrajał swoim zachowaniem i złośliwością. — Ciężko nie lubić Ryu — przytaknęła mu. Prowadziła go do kuchni przez korytarze, mówiąc przy okazji co jak nazywa się po phoyńsku, jeśli trafili na jakiś przedmiot nowy.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  33. Spojrzała zaskoczona na Tonego, kiedy zadał to pytania. Zamrugała kilka razy oczami, uważnie obserwując blondyna. No tak, cały on. Zaśmiała się lekko i pokręciła głową, gdy wspomniał o miłości.
    — Bo mam Cię za swojego przyjaciela i jest mi przykro, kiedy myślę o waszym dzieciństwie — zaśmiała się szczerze. — Ty też nie jesteś w moim typie, spokojnie. Nie kręcą mnie partnerzy moich przyjaciółek. Myślałam o tym, że chcę przytulić przyjaciela, na którym mi zależy, a który przeszedł przez coś chujowego… potraktuj to jako wsparcie i uspokojenie dla mnie. Lubię przytulać osoby, które traktuje jako bliskie — wyjaśniła mu. — Mam Cię nie przytulać? To było niekomfortowe? Naruszyłam Twoje granice? — sama zapytała. — Nie przejmuj się, takich pytań nie uznam za głupie — odparła jeszcze. — Wiesz, ja czasami chciałabym mieć normalniejsze dzieciństwo, zwykli znajomi, zwykła szkoła, brak obowiązków i odpowiedzialności. Ale zawsze chcemy tego czego nie mamy — zastanowiła się przez chwilę. Zaraz jednak dotarli do kuchni. Darcy poprosiła o prywatność kucharzy i dostali ustronne miejsce w kuchni, gdzie mogli spokojnie zająć się gotowaniem.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  34. Przytaknęła mu głową.
    - No i z tym się w pełni zgadzam – przyznała, bo rzeczywiście odpały obce jej nie były. Wzruszyła ramionami, gdy wspomniał dzieci. – Nie wiem, wolę nic nie obiecywać, bo akurat jak o dzieci chodzi to mam wrażenie, że poziom ryzyka w ich obronie jest bardzo mocno wywalony w kosmos – tego raczej bardziej tłumaczyć mu nie musiała. Dobrze wiedziała, że i on w akcie obrony córki mógłby odwalić coś totalnie durnego. Wtuliła się w niego kiedy mocniej ją przytulił. Uśmiechnęła się po prostu, gdy wspomniał o samym sobie i przytaknęła mu głową.
    - Okey, postaram się uważać – zapewniła, bo starać się zawsze mogła. Uśmiechnęła się zaraz pod nosem na słowa o wiedźmach, zaśmiała się ostatecznie i ponownie mu kiwnęła głową.
    - Jasne, zostanie zjadliwą wiedźmą to od dziś jedna z moim najważniejszych misji na liście rzeczy do osiągnięcia – poruszyła zabawnie brwiami. Przy słowach o Gavie raz jeszcze mu przytaknęła. Na pomysł z szarżą westchnęła lekko.
    - Mhm, nie byłby głupi, gdyby przyszło o atakowanie kilku posągów lub kogoś doprawdy niemrawego. Latrala nie potrzebują niczyich uszu i oczu by obronić się przed takim natarciem. Ich magia runiczna jest na o wiele większym poziomie niż mój, a tych wiedźm nie jest garstka, to solidna banda, a nie zwichrowane staruszki, które ledwo się ruszają. O ile wierzę w Twoje zdolności Tony, o tyle zamknięcie ponad setki żwawych wiedźm w bąblach powietrza, w danej chwili brzmi dość irracjonalnie. Pamiętaj, że mój szósty zmysł też jest od ich strony, zaskoczenie sabatu nie będzie łatwe. Tym bardziej jeżeli teoria Gava jest prawdziwa i jakkolwiek mnie podsłuchują – mówiła to spokojnie, bardziej jako luźną informację. Ponownie mu kiwnęła głową.
    - Tak, będzie trzeba mu zaufać – potwierdziła. Roześmiała się zaraz na tyle, że aż sobie samej zatkała usta, co by nikogo nie obudzić.
    - Wybacz, ale na to to jeszcze trochę sobie poczekasz – aż ją dreszcz przeszedł na samą myśl. – Bieganie na golasa zostawię Tobie i Grimie, to jest wręcz sakralny zwyczaj Waszej dwójki, nie śmiałabym się w to wpierdzielać. Już widzę minę Ri, nie, nie, zostawiam to Tobie i jej – uśmiechnęła się szerzej. Słysząc o Rei raz jeszcze lekko się zaśmiała.
    - Tym gorzej, biedny Meliodas nie będzie mógł ubić typa, który ją adoruje i męczy jednocześnie – parsknęła śmiechem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  35. Słysząc czym jest ten cały kielich lekko się spięła. Niby ona miała być kimś takim dla rodzeństwa? Mieli fiołka na jej punkcie? Zaczęła zastanawiać się czy to dobrze. Może powinna z nimi o tym porozmawiać? Ugh. Rozmawianie... No i co niby im by powiedziała? Zaczęła się nad tym zastanawiać, na chwilę zapominając w ogóle o obecności Tonego. Dopiero po chwili znowu na niego spojrzała.
    - Hm, Diego? - uśmiechnęła się lekko. Aż nazbyt wiedziała co też jej młodszy braciszek próbuje tym wysoko uniesionym nosem osiągnąć, aczkolwiek nie zamierzała go pouczać. Trafi kiedyś kosa na kamień, jak to było i w jej przypadku. Wzruszyła tylko ramionami. Skoro nie przyszedł pytać o Diego to przecież nie będzie nic o nim mówić.
    - Ashan... Ale co z nim tak właściwie? - dla niej Ashan był prosty jak sikanie. - O co chciałeś dopytać?

    Morgana

    OdpowiedzUsuń

  36. — Ryu to powiedziałam jak zaczął się przytulać i całować jak dopiero co go poznawałam. Nie lubię przytulać zanim komuś nie zaufam w pełni, że jest… bezpieczny. Ogólnie lubię przytulanie. Jest przyjemne, jeśli ufasz danej osobie i ją lubisz. Robi się wtedy ciepło w sercu i wiesz, że jest tuż obok Ciebie. To bardzo miłe uczucie. Z kolei jeśli kogoś poznaję i nie jestem przyzwyczajona to się boję, przypomina mi się jak chcieli mnie zabić za dziecka i zaczynam się stresować — wyjaśniła mu z lekkim uśmiechem na ustach, trzymając się rzeczowego tony, który chyba trafiał dość mocno do blondyna. — Randomowych… czyli random, losowych, tak? — upewniła się jeszcze, korzystając przy okazji z tego, aby podszkolić swój angielski. Zaśmiała się cicho. — No to przepraszam, mi było smutno. Serce mi pęka jak myślę o waszym sierocińcu.
    W kuchni przytaknęła mu. Na początek otworzyła przepis w rodzinnym języku i zaczęła dyktować mu wszystko w argarskim, co by mógł zrozumieć. — No to jak mamy to… to teraz składniki. Ja lubię przygotować sobie wszystko w jednym miejscu od razu, a Ty? Wolisz latać od spiżarki do szafek czy organizujesz sobie przed gotowaniem? — zapytała go.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  37. Akane wzruszyła ramionami.
    - Obawiam się, że zaskoczenie ich, na ich własnym terenie graniczy mimo wszystko z cudem, ale tak, nie znaczy, że jest totalnie niemożliwe - przyznała i przy kolejnych słowach przytaknęła mu głową. - Tak, to niech pozostanie dla mnie tajemnicą - z tym nie zamierzała się spierać. Kiwnęła głową raz jeszcze.
    - Tak, oni akurat mojego pyłku nie mają, ale mają inne rzeczy. Mogą na przykład zamknąć Was w takiej barierze jaką i ja umiem stworzyć, mogą nałożyć na barierę odpowiednie runy, mogą sprawić, że objęci barierą będą czuć tylko i wyłącznie ból... tylko wstyd, tylko upokorzenie... złość... bezgraniczne rozbawienie. Śmiałeś się kiedyś nieustannie? Podobno cholernie boli... - skrzywiła się wyraźnie. Uśmiechnęła się nieco pogodniej na jego słowa co do zawartości głowy i skrzeczenia. Tak, tu rzeczywiście mógłby je zaskoczyć. Zaśmiała się przy wizji wspólnego nagiego biegu.
    - Jeszcze w ich towarzystwie miałabym biec nago? No chyba oszalałeś... - parsknęła śmiechem. - Ja w ramach protestu na ucisk piersi już teraz mało kiedy noszę staniki. Koszulki z lekkim gorsetem całkiem nieźle się przy tym sprawdzają - pokazała mu język.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  38. Uśmiechnęła się i przytaknęła Tonemu.
    — W porządku, każdy ma swoje granice, a ja naruszać nie lubię. Zapisałam sobie w głowie, więc nie musisz się martwić, będę się powstrzymywać — zapewniła go. Dalej już nie drążyła tego tematu. Sama wiedziała najlepiej jak to jest przyzwyczajać się do kogoś i nie chciała Tonego do siebie zrazić. Mimo wszystko lubiła towarzystwo blondyna.
    W kwestii przygotowania składników przytaknęła mu. Czyli mieli bardzo podobnie.
    — Czyli mamy tak samo. Gotować będziesz pewnie chciał sam, ale pomogę Ci składniki przygotować, żebyś się nie gubił za bardzo. Chodź, najpierw weźmiemy mięso i warzywa ze spiżarki — zaprosiła go gestem ręki, prowadząc w stronę sporych drzwi, gdzie były przechowywane takie rzeczy.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  39. Uśmiechnęła się do niego wdzięcznie. Miło, że podzielał entuzjazm w tej sprawie. Przytaknęła mu głową.
    - "Bo jak nie my to kto..." - zaintonowała lekko i szturchnęła go ramieniem, szczerząc się odrobinę. To całe podnoszenie na duchu jej osobiście nie dziwiło, Tony lubił wiedzieć takie rzeczy, łatwiej było się bronić przed wiadomym, więc akurat rozumiała go w tej kwestii. Prychnęła zaraz pod nosem na słowa o urodzinach.
    - No jeszcze sam sobie prezenty będzie wybierał, nie, nie mój drogi - pogroziła mu palcem i zaraz się roześmiała. - Kupę możesz dostać, to owszem, ale nie jestem pewna czy rzeczywiście będzie to satysfakcjonujący upominek - ponownie się zaśmiała. - Z drugiej strony, ileż badań będziesz mógł przeprowadzić z taką próbką, oho ho... - poruszyła zabawnie brwiami.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  40. — A kiedy powiedziałam, że Cię zostawię? — zapytała, unosząc lekko brew do góry. — Mówiłeś, że chcesz sam gotować, więc będę stać obok i Ci pomagać, ale Ty będziesz głównym kucharzem, żebyś mógł pochwalić się Grimie, że to Twoja robota — wyjaśniła mu, biorąc odpowiednie składniki do rąk.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  41. Morgana spojrzała po Tonym i wzruszyła ramionami.
    - Jest trudny - przyznała i uśmiechnęła się kącikiem ust na porównanie do siebie. - Kiedyś byłam trudniejsza. Każdy ma ku temu jakieś powody, Diego ma swoje - stwierdziła spokojnie. Nie zabrała głosu w sprawie pomysłu o zagadanie do młodszego brata, kiwnęła tylko głową. Może to się jakoś komuś przysłuży. Zmarszczyła jednak czoło słysząc o Ashanie.
    - Gnębi? - raz jeszcze spojrzała uważniej po Tonym. - Gdyby mój brat Cię gnębił, to zdecydowanie nie wyglądałbyś tak zdrowo jak aktualnie - zaznaczyła. Nie sądziła by miała zbawienny wpływ na Asha, no ale trudno było z tym dyskutować. Wzięła głębszy wdech, gdy wyjaśniał swoje.
    - Dotyka Cię gdzie nie powinien? Mój brat?! - temu akurat nie dawała wiary i wyraźnie się zirytowała na takie słowa. - No chyba trochę tu koloryzujesz! - zaznaczyła aż wstając na równe nogi.

    Morgana xD

    OdpowiedzUsuń
  42. — O to się nie martw, będę cały czas obok i będę obserwować oraz pomagać. Nie zostawię Cię z całą robotą samego. Chcemy kilka rzeczy zrobić, więc lepiej współpracować i zrobić to dobrze a nie byle jak, żeby potem udawać, że smaczne — odpowiedziała mu z uśmiechem. Spojrzała zaraz na kawał mięsa, o który pytał. — Nie wyjdzie Ci idealnie równie. Wzięliśmy najlepszy kawał steka, kilogram i jest niesymetryczny. Najważniejsze jest to, aby kostki były raczej większe mniej takie — pokazała blondynowi — w trakcie gotowania puści sok i się zmniejszy, a ma kawałki mięsa mają być raczej na dwa trzy kęsy i soczyste. Małe szybko zrobią się twarde — wyjaśniła mu. — Ale dokładnych centymetrów Ci nie podam, nie mam linijki w oczach — dodała zaraz z delikatnym śmiechem.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  43. Darcy obserwowała jak Tony męczy się z krojeniem wszystkiego na idealnie równe kostki. Uśmiechnęła się pod nosem, odkładając ścinki do osobnej miski i przytaknęła mu ruchem głowy. Przyniosła wagę kuchenną do odmierzania proporcji i położyła na niej mięso. Skoro Tony chciał być taki idealny to proszę bardzo.
    — Teraz brakuje nam 187 gram — zauważyła i wróciła do niego wzrokiem. — To co teraz? Mięso to ważny składnik w potrawie — dodała zaraz patrząc z pełną powagą po Tonym. Przytaknęła mu ruchem głowy.
    — A bardziej czy mniej? Bo mogę zaproponować jedno i drugie — puściła mu oczko.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  44. — Warzywa i tak są. Jesteś pewny, że nie chcesz trzymać się dokładnie rodzimego przepisu? — zapytała Tonego, uśmiechając się przy tym wesoło. Przecież skoro już tak dokładnie kroił to założyła, że wszystko musiało być na tip top. Oczywiście nic się nie stanie jak czegoś będzie trochę mniej czy więcej, ale była ciekawa jak wygląda perfekcjonizm blondyna. Zaśmiała się, gdy powiedział o Łapie.
    — A weź, tragedia, dałam Mohe już zażalenie. Powinno się ich za ten trunek porządnie spić. Nigdy więcej nie tknę tego do ust. Pierwszy raz się spiłam na embrionalną. A kac.... Myślałam że zabije kogoś ughm..

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  45. Akane już po prostu pokręciła głową. W aktualnym momencie zdecydowanie nie zamierzała spełniać tej specyficznej zachcianki Tonego.
    Kiedy już skończył zwiedzanie sali i zapisał swoje na tablicy, spojrzała po niej. Lekko przygryzła wargę się zastanawiając.
    - No dobra, czyli zakładasz, że Kali jako pierwsza została wskrzeszona, i że Loretta jest bezpośrednio z jej linii, tak? – spojrzała na pierwszą dopiskę chłopaka. – Ciekawa koncepcja… - przyznała. - Może Loretta chciała się w ten sposób do niej upodobnić? Do Kali… Stać się tą co to jej dorówna… albo i przewyższy - zaproponowała po czym przesunęła spojrzenie na jego propozycje odpowiedzi. – Co do dwójki, nie jestem przekonana do tego placebo. Mam wrażenie, że zmieniło się zbyt wiele na zbyt wielu płaszczyznach by to było zwykłe placebo. Nie kojarzę też przypadku gdzie jeden rytuał uwzględnia inny rytuał jako „krok”. Wydaje mi się, że mimo wszystko doszło do unormowania tej mocy, stabilizacji w jakimś podstawowym sensie - przyznała. - Czwórka, dobre, kupuje mnie… - przyznała i sama dopisała swoje do tego punktu. Przy piątce kiwnęła głową i postawiła “ptaszka”. - Szóstki bym jakoś specjalnie nie komplikowała - przyznała również dopisując swoje. - Siódemka… hm… Zwiększenie mocy brzmi sensownie… chociaż mam tu i swoje domysły - dopisała i tutaj co nieco. W ósemce też coś dopisała, no i odpowiedziała jeszcze na pytanie, które postawił sam Tony.
    - Z linii Loretty została tylko Mey i … prawdopodobnie Lorenzo, przywódca sabatu. Jest dość młody, posprawdzałam sobie co nieco i by się zgdzało… Wydaje mi się, że Lorenzo jest synem Loretty, to to dziecko, które urodziła w psychiatryku… - wyznała. - Poza nimi zostałam jeszcze ja i tylko ja nie jestem w pełni Latrala. Mey ma chopla by tych czystej krwi nie poświęcać… Mówiła mi o tym nim jeszcze wiedziałam, że to moja… - skrzywiła się. - Mniejsza… Po prostu myślę, że po poświęceniu Vivienne jej jeszcze bardziej zależy by to był ktoś z zewnątrz… A ja jestem z zewnątrz, więc nadaję się na poświęcenie idealnie… - wyjaśniła.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  46. Spojrzała na warzywo, które miał na myśli i przechyliła dokładnie głowę.
    — A więc nie jesteś aż takim perfekcjonistą — mruknęła sobie, uśmiechając się lekko. — Wybór dobry, smak nie jest inwazyjny, ale my tracimy na soczystości brakiem mięsa, więc ja osobiście dodałabym to warzywo, sztukę więcej, co by nadrobić, żeby nam się ładnie gulasz klarował i zachował płynność — zaproponowała. — Moralny? Sumienie Cię gryzło? — zapytała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  47. — Czasami, a czasami coś wybucha? — zapytała. — Jestem ciekawa jaki był Twój najmniej i najbardziej udany eksperyment — powiedziała, biorąc się za obieranie warzyw. Wstawiła też wodę, żeby wrzątek pomógł obrać pomidory. Zaczęła przy tym sobie nucić. Spojrzała po Tonym. Nie przytuliła go, ale uśmiechnęła się ciepło. — Cóż, Ashan opowiadał, że mu głowę tak przesuszyłeś, że mu się odechciało grać na lutni, z tego powinieneś być z siebie dumny — powiedziała, zaczynajac zalewać warzywa i zdzierać z nich skórę. Obrane warzywa dawała Tonemu do krojenia.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  48. Akane kiwnęła głową.
    - Mhm, tyle, że ją wskrzesił jakiś Stwórca, byt dużo wyższy rangą, ktoś kto dał początek magii tego typu. magii Latrala. Jeżeli Loretta chciała to jakkolwiek przebić to muszę przyznać, że miała niezły przyrost ambicji... - stwierdziła i słuchała go dalej. Przytaknęła na jego przypuszczenia co do prawdopodobnego pochodzenia. Na słowa o placebo postukała się palcem po brodzie.
    - A co jeżeli właśnie na tym polega rytuał? Latrala w końcu podkręcają emocje... Może rzeczywiście to była moja broszka, a oni tym rytuałem tylko pchnęli mnie w odpowiednią stronę? Może rytuał polega na podkręceniu pewności siebie? - to co mówił rzeczywiście mogło mieć większy sens. Szczególnie gdy wspomniał o testowaniu. Skrzyżowała z nim wzrok.
    - To... To się może kleić Tony... To samo zrobili w kamieniami... Podpuścili mnie bym przeprowadziła rytuał sama, myślałam, że mi pomagają, a oni tylko odstawiali szopkę. Sprawdzali czy dam radę... Możesz rzeczywiście mieć rację... Może już wtedy mnie sprawdzali... - przygryzła wargę. Czyżby rzeczywiście ją w ten swój pokrętny spsoób egzaminowali? Kiedy pytał o Mey musiała się chwilę zastanowić.
    - Ona... ona zdecydowanie nosi w sobie jakieś emocje, ale... Sprawia wrażenie jakby nie chciała ich pokazywać. Tylko wiesz, to znowu nie jest takie dziwne, ledwo ją znam, też się przed nią emocjonalnie nie uzewnętrzniałam... Chociaż stwierdzenie "chłodna kalulacja" jak najbardziej mi do niej pasuje - przyznała.
    - Mhm, ale jest też mowa o byciu z lini Lotty, myślę, że to jest jednak istotniejsze niż sama czystokrwistość - zauważyła i zaraz zerknęła po Tonym.
    - Tony... Ja wiem, że Tobie to nie robi i masz innych w dupie, ale ja nie zamierzam tego przerzucać na kogokolwiek. Skopię Latrala dupę raz, a porządnie, nie będą unicestwiać żadnych innych dusz - zaznaczyła pewnym tonem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  49. Diego w trakcie korytarzowych wymijanek nie specjalnie zwracał uwagę na Tonego. Zarejestrował jego obecność, wiedział kim jest, ale nie miał w zwyczaju bez konkretnej przyczyny wchodzić z kimkolwiek w interakcje.
    Tego dnia, kiedy trenował obecność blondyna również nie była niczym godnym większej uwagi. Już nie raz miał gapiów przy swoim treningu. Szkolił się od najmłodszych lat, więc w jego ciosach nie brakowało gładkości i finezji. Często trzymał jedną z dłoni za plecami, miecz utrzymując w drugiej ręce i tylko nią zadawał ciosy. Poruszał się w tym wszystkim nienagannie, prosta sylwetka i zgrabne ruchy. Pewność siebie tego chłopaka się wylewała z każdej strony. W chwili przerwy odszedł od manekinów i złapał kawałek chusty, by przetrzeć pot z ciała. Kiedy blondyn do niego zagadał, zerknął tylko po nim, po jego dłoni i znowu po nim.
    - Wiem kim jesteś - poinformował, zdjął rękawicę bez palców z dłoni, otarł ją i podał chłopakowi.
    - Niesfornym uczniem, który swoim podejściem irytuje mego brata. Godne pochwały - przyznał, a kącik jego ust drgnął lekko. Zaraz po tym oparł koniec miecza o podłogę i odwrócił się przodem do Tonego. Odłożył swoją chustę na miejsce, bo tak, miał swoją indywidualną. Angażujący trening i pytania, zapowiadało się nieźle. Złapał bukłak wody i upił spory łyk po czym na nowo nałożył rękawicę na dłoń.
    - Pytaj - polecił, patrząc mu w oczy pewnie. Stał prosto i twardo, dumnie, jakby nic aktualnie nie mogło go ruszyć.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  50. Ashan zdążył już usłyszeć niezwykle ciekawą historię od Morgany dotyczącą Tonego. Niesamowite, że ten blondyn był w stanie pójść do jego własnej siostry na skargę i jeszcze opowiadać wszystko w tak pokręcony sposób. Nie zmieniało to jednak faktu, że on za nim chodzić nie miał zamiaru z propozycją treningów. Jeśli tak bardzo mu zależało, powinien sam podejść i to powiedzieć, a nie robić jakieś nienormalne podchody. Na ten czas pozwolił sobie ten fakt zwyczajnie zignorować. Dzisiaj nie miał z nikim żadnych planów, więc całą swoją energię postanowił spożytkować na własnym treningu. Wiedział już jaką wagę ma jego miecz, kowal był w trakcie ustawiania kryształu i rycia run. Miał więc podobne ostrze w ręku i trenował samodzielnie, aby nie wyjść z formy.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  51. — Eksperymenty to niekoniecznie leki. Wydaje mi się, że próba zbudowania czegoś to też eksperymentowanie. Zwłaszcza, że w tym świecie nie masz takich samych materiałów ani technologii. Nie wszystko wychodzi za pierwszym razem, robisz prototypy, dochodzisz do swojego, wydaje mi się, że to właśnie eksperymentowanie — wyjaśniła swój punkt widzenia. Uśmiechnęła się do niego. — Gave jest zachwycony gitarą. Prysznica jeszcze nie widziałam, ale chętnie zobaczę. Chociaż dalej to dla mnie dziwne. Tak stać i się myć jak Ci woda leci… trochę jakby człowiek mył się w trakcie deszczu — opowiedziała mu. Pokręciła głową i poklepała Tonego po ramieniu pocieszająco. — Ja nie mówię o treningach. Jak się spiłeś Łapą, to mówił, że poszedłeś do niego i zacząłeś mu wyrzucać, że Cię kurwą nazywa, jak śpiewał swoje słynne chryzantemy. Jak ma problemy sercowe to zawsze to gra — wyjaśniła mu. — A co do treningów, to Ashan niestety jest specyficzny bardzo. Poza mną nikogo nie zaciąga na trening wbrew woli, chujek. Jest gburem, jak Cię spławia to po prostu go zaatakuj i postaw przed faktem dokonanym, jeśli chcesz z nim poćwiczyć — zaproponowała, po czym klasnęła w dłonie. — Ale teraz ćwiczymy gotowanie dla Grimy. Co dalej w przepisie, szefie kuchni?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  52. Diego uśmiechnął się lekko pod nosem, na to tłumaczenie jakim uczniem jest Tony.
    - Mój brat jest mocno ograniczony w temacie nauczania innych, szczególnie takich co to mają penisy i odmienne od niego zdanie. Uczył się walczyć i umie to robić, ale nauczyć czegoś sensownego umie tylko "wybranych" - oznajmił z lekkim rozbawieniem na twarzy. Sam wzruszył ramionami kiedy blondyn stwierdził, że kariera nauczyciela nie jest dla Ashana, cóż, nie zamierzał się z tym kłócić. Obserwował Tonego, kiedy padały jego stwierdzenia.
    - Na pewnym poziomie umiejętności walki mieczem pozwolić sobie można na niepraktyczne ćwiczenia, służące bardziej do wzmocnienia mięśni ramion czy całych rąk - odpowiedział. - Nie stosuję tej metody na polu walki. Po prostu ćwiczę raz prawą, raz lewą rękę, aby je wzmocnić. Pewniej wtedy utrzymuje się broń w dłoni, dłużej można jej używać, gdy ręce są silne. Poza tym to dobre ćwiczenie na koordynację czy wyrównanie do ręki i nogi wiodącej. Zawsze mamy jedną kończynę słabszą, ale nie jest to do niewypracowania. Aktualnie trenuję moją słabszą rękę, aby lepiej walczyć w przypadku niedomagania wiodącej - wyjaśnił, dalej w tej swojej nienagannej pozycji.
    - Jestem leworęczny - dodał dla jasności.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  53. Morgana patrzyła po Tonym podejrzliwie, jednak kiedy rzucił o olewaniu negatywne emocje z niej uszły. Ten chłopak naprawdę powinien uważać na słowa.
    - Nie sądziłam, że Ashan jest dla Ciebie aż tak ważny, że rani Cię swoim sposobem bycia. On olewa zdecydowaną większość. Może po prostu nie trafiasz w jego gusta - stwierdziła, lekko wzruszając ramionami. - Ty sam nie przyjaźnisz się z kim popadnie, więc nie oczekuj tego od mojego brata - dodała. Westchnęła lekko na słowa o wybuchaniu.
    - Lepiej by było dla Ciebie byś jednak nie wybuchał - stwierdziła. Dla niej wynik konfrontacji Tonego z Ashanem był bardzo jasny. Blondyn nie miał szans w starciu z wojownikiem takiej rangi. Irytacja jaką poczuła wobec oskarżeń na szczęście szybko minęła i pokręciła głową na pytania Tonego.
    - Nic z tych rzeczy nie jest mi potrzebne, po prostu mów do rzeczy... Czego oczekujesz? Bo nie sądzę bym była odpowiednią osobą na zwierzenia w temacie mojego brata. Od tego masz raczej bliskich przyjaciół - zauważyła i uspokajając oddech znowu spojrzała po blondynie uważnie. - Po co mi się na niego skarżysz? Nie mam wpływu na to kogo lubi, a kogo nie - zauważyła.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  54. Ashan zauważył ruch przy wejściu, ale nie zatrzymał się. Przyjął to po prostu do wiadomości i wrócił do tego, co robił. Trzymał w dłoni nowy miecz. Przekręcił go lekko, sprawdzając ciężar i wyważenie. Zrobił krok w bok, zmienił ustawienie stóp. Spróbował prostego pchnięcia, zatrzymał je w połowie, jakby badał opór oraz ciężar. Poprawił chwyt. Palce zacisnęły się mocniej na rękojeści, ale zaraz znów się rozluźniły. Szukał właściwego balansu. Miecz był imponujący jego zdaniem - kowal przeszedł samego siebie. A jednak przez obecność kryształu miał wrażenie, że ostrze jest cięższe niż powinno. Zapewne siedziało to w głowie. Klinga miała wyżłobione runy tuż pod mieniącym się kryształem, który zdobył w podróży. Poruszał się powoli po swojej części sali, wykonując krótkie sekwencje - obrót, półkrok, cięcie z góry, zatrzymanie. Nie spieszył się. Każdy ruch był próbą dopasowania się do broni. Czuł jak bije od niego żar, kiedy tylko pomyślał o przetopieniu wyimaginowanego przeciwnika. Zatrzymał się na chwilę i ruchem głowy powitał blondyna z czystej kultury. Po chwili uniósł ostrze jeszcze raz i powtórzył serię, tym razem płynniej, wracając do swojego świata. Chciał zgrać się z bronią zanim wyruszy z Akane na misję, żeby nie powodowała żadnych problemów, a skoro blondyn nie prosił o towarzystwo nie miał zamiaru się narzucać.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  55. Ashan nie zajmował sobie głowy wewnętrznym monologiem Tonego i jego rozterkami. Nie czytał przecież w myślach, więc nie miał nawet o nich pojęcia. Z jego perspektywy blondyn przyszedł tutaj sobie poćwiczyć. Sala nie należała do nikogo, więc każdy miał tutaj prawo przebywać, a czerwonowłosy nie chciał teraz przerywać rytmu. Dostrajał się do swojej nowej broni - chciał mieć penwość, że porusza się z nią perfekcyjnie - właśnie nad tym miał zamiar pracować cały dzień. Jego ostrze przecięło powietrze szybciej, ostrzej, zatrzymując się tuż przy kukle, zanim znów wróciło do ruchu. Następnie półobrót, zmiana osi, płynne przejście w kolejne pchnięcie, wszystko spięte w jeden rytm, równy i kontrolowany.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  56. - Jak jakaś trafia w jego gusta to tak, następuje magiczny przyrost cierpliwości i nauki stają się dla niego przyjemnością - przyznał bez ogródek po czym lekko wzruszył ramionami. - Wiesz jak jest, Akane przyciąga spojrzenia, raczej nie z każdą dziewczyną by tak miał. Chociaż może mu się zmieniło i jest jeszcze gorzej, nie wiem - stwierdził. Przytaknął lekko głową, kiedy Tony zaznaczył, że nie każdy aspekt ma na myśli. Nie dodawał nic więcej, przeszedł po prostu do tłumaczenia swojego treningu.
    - Mam tu na myśli poziom, gdzie podstawy masz w małym palcu i pewność w boju cię nie opuszcza. Nauki, i to nie tylko walki, zaczynasz od podstaw i na nich się skupiasz. Jak już je ogarniesz, to wtedy łatwiej o tworzenie własnego stylu czy szlifowanie niedociągnięć - odpowiedział. Zapamiętał informację o roku ćwiczeń, ale nie odnosił się do tej informacji. Rok to nie było wiele, szczególnie jeżeli nie ćwiczył codziennie. Blondyn przynajmniej wiedział na czym stoi, był amatorem i nie upiększał tu swoich umiejętności. Diego przytaknął tylko głową. Kącik jego ust drgnął lekko kiedy Tony analizował to co musi zrobić. Słysząc o "całkiem naturalnym" miał wrażenie, że przez chwilę rozmawia z kimś innym, nie z Blondynem. Trochę ją przypominał.
    - Myślisz, że tak to działa? - zapytał. - Rzeczywiście sporo nas różni, ale nie wiem czy to sięga aż tak głęboko. Z tego co mi wiadomo macie w swoim gronie co najmniej dwie parki bliźniąt. U nich też zaobserwowałeś takie zależności? - zapytał z lekko uniesionym kącikiem ust. Miał ochotę jeszcze trochę posłuchać Amalowych teorii.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  57. Morgana wzruszyła ramionami.
    - To już chyba zależy od poglądów. Nikt nie każe Ci akurat z nim działać, jeżeli nie dogadujecie się na jakiejś płaszczyźnie to po co próbować na niej wspólnie działać? - zapytała. - Najwyraźniej mieliście wobec siebie wymogi, które przerosły obu. Jeżeli Ashan nie pasuje Ci jako trener, a Ty mu nie pasujesz jako uczeń to nie wiem po co mielibyście to ciągnąć - wzruszyła ramionami. Słysząc o tym, że jest siostrą spojrzała na Tonego trochę zmęczonym wzrokiem.
    - Dla siostry i rodziny zawsze ma większe serce. Jak chcesz akurat z nim trenować to się dostosuj do jego zasad treningu. To Ty chcesz się czegoś od niego nauczyć, nie on od Ciebie. On robi przysługę Tobie, nie Ty jemu. Nie każe Ci płacić za te lekcje, nic z tego nie ma poza stratą czasu - stwierdziła dość prosto. - Jak nie odpowiadają Ci techniki nauczania mojego brata to po prostu zmień nauczyciela. Ashan się nigdzie nie ogłasza jako trener idealny dla wszystkich. Nie do każdego trafi i nie każdy mu przypadnie do gustu. Nie musi, to nie jego zawód, jeżeli Cię uczy to tylko dlatego, że może i chce, nie dlatego, że musi - ponownie wzruszyła ramionami. Mówiąc to wszystko miała neutralny ton i nawet pomasowała się po żuchwie. Powiedziała nad wyraz dużo jak na nią. Tematu więzi nie komentowała, po prostu kiwnęła głową. Skoro chciał, miała się otwierać na takie sytuacje, więc nie szkodziło spróbować.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  58. To nie tak, że Ashan miał blondyna w poważaniu. Aktualnie był zwyczajnie skupiony na swoim własnym treningu. Nigdy nie miał kryształowego miecza ani miecza zrobionego z takiej mieszanki różnych rud. Kowal zdecydowanie wyjątkowo przyłożył się do roboty, kiedy tylko dostał zdobycz z podróży czerwonowłosego. Rzemieślnik nawet nazwał swoje dzieło, uznając że na ten moment to jego ulubiony wyrób tej dekady. Fenalis chciał się w pełni zgrać z nowym ostrzem. Ciężkość była nieco inna, trenował więc każdy możliwy cios, idealne ułożenie oraz rytm. Sam czuł bijący żar od miecza i magię jaką emanował, jakby sam się prosił o wykorzystanie czegoś więcej niż suchych cięć. Sam mógł się dowiedzieć dzięki temu czegoś więcej na temat kryształów. Kiedy był już pewny, że jego ciało współpracowało z mieczem, a broń była dla niego jak przedłużenie ręki, skończył swój własny trening. Schował ostrze do pochwy, którą dostał od Morgany. Podszedł do ławki, na której przysiadł. Nalał sobie wody z dzbanka i odpalił papierosa, przenosząc wzgląd na trenującego Tonego.
    — Zmień wyważenie ciała, przenieś ciężar na stopę, którą masz z tyłu — powiedział, wypuszczając dym z ust. Widać było, że szło mu opornie, a jednak był zdeterminowany, żeby się poprawić. A powtarzenie błędów, tylko je utrwalało. — Rozluźnij bardziej nadgarstek, musisz nim płynniej pracować. Pchnięcie zaczyna się od nogi i biodra, ręką kończysz ruch. Unieś czubek nieco wyżej i popraw też gardę, żeby nie utrwalać błędów — doradził mu, po czym wziął kolejnego bucha z papierosa.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  59. — Hmm… oszczędność czasu? Och, to mogłoby się przydać, zwłaszcza jak po treningu człowiek ma jeszcze sporo pracy, a chciałby się szybko odświeżyć. Zapowiada się bardzo ciekawie ten prysznic — odpowiedziała Tonemu, patrząc jak szykuje mięso na idealnie równe kostki.
    — To co ja słyszałam było bardzo urocze — uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, przypominając sobie rozmowy z Grimą i Akane, które prowadził blondyn. — Ale nie pamiętam idealnie, sama wtedy przeszłam na inny tryb trochę — dodała, śmiejąc się lekko. — A nie lepiej najpierw zamarynować mięso, żeby zdążyło trochę posiedzieć, kiedy będziemy kroić warzywa? — zapytała go, kiedy wspomniał o dalszym krojeniu.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  60. Przytaknęła mu i aż się wzdrygnęła. Dalej miała ochotę trzepnąć Gavovi za ten numer. Nieźle ich wtedy jebaniutki porobił.
    — Nie Ty jeden. Nie piję więcej niczego co poda mi Gave, a Łapy jakby smaczne nie były, absolutnie nie-e, są inne alkohole — zgodziła się z Tonym, gestykulując przy tym ręką. Przejechała wzrokiem po przyprawach, które mieli do dyspozycji.
    — Mięso z marynatą będziemy wrzucać do całości potrawki tak czy siak, jeśli lubi łagodniejsze mięsiwo, to użyjmy po prostu delikatniejszych przypraw. Bez ostrego smaku, ale tak, żeby całość miała przyjemny smak. To w takim razie użyj samych ziół z tego słoika, sól, odrobinę pieprzu cytrynowego i oliwy o i odrobina suszonej papryki słodkiej — zaproponowała, wskazując Tonemu na odpowiednie przyprawy.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  61. Ashan dalej obserwował postępy Tonego, kiedy wprowadził już wcześniejsze rady, mężczyzna zaczął skupiać wzrok bardziej na pracy samego rapiera, aby wypatrzyć kolejne niedoskonałości.
    — Za bardzo napinasz bark w momencie pchnięcia, widać to na ciele i końcówce ostrza. Napnij bardziej mięśnie kapturowe a sam bark rozluźnij, pchnięcie będzie wychodzić szybciej, będzie też mocniejsze, trochę jak atakujący wąż — zaczął, dalej sobie popalając w spokoju. — Do tego spróbuj wziąć wdech przed pchnięciem, ale subtelnie i uderzaj na wydechu, będzie Ci lżej, stracisz mniej energii. W trakcie walki i treningu pamiętaj o odpowiednim oddychaniu, żeby nie marnować energii — dodał kolejną radę. Nie oceniał tego jak mu idzie, więc nie krytykował czy nie chwalił tego co dalej poczynał. Dalej też uważał, że trening siłowy pomógłby mu bardziej w ogólnym rozrachunku, aktualnie blondyn może i miał kondycję, ale było widać, że siły mu brakuje co może okazać się problematyczne w trakcie parowania ciosów, przed którymi nie da rady uskoczyć, no ale to już jego sprawa.
    Kiedy Tony do niego podszedł Ashan zdążył już zgasić pierwszego i drugiego papierosa. Wyjął miecz z pochwy, słysząc komentarze.
    — Które ozdoby? — zapytał, bo nie był pewny, o które chodzi. — Rękojeść nie przeszkadza, dużo kowali robi takie ozdobne rękojeści jako swój znak rozpoznawczy, Ilmari lubi zaznaczać własne skojarzenia odnośnie wojowników. Z kolei nierówne ostrze, te kolce służą do dodatkowego ranienia przeciwnika, w trakcie cięcia dodatkowo rozrywasz tkanki, mięso, żyły, obrażenia są poważniejsze. Przy odpowiedniej sile ciosu w ogóle nie psuje to pędu ani płynności uderzenia — wyjaśnił.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  62. — I chwała Ci za to, ja tam wolę nie ryzykować, że następnym razem obudzę się w kolorowych różach i beżach na środku rzeki — uśmiechnęła się do Tonego. Nie miała zamiaru nic blondynowi narzucać, ale sama wolała się wstrzymać, dopóki Gave nie odzyska jej alkoholowego zaufania. Poza tym większość alkoholi i tak zdecydowanie jej nie smakowała - piwo, wódka, bimber, rum, whisky… wolała pozostać przy dobrym winie, ginie i drinkach. Patrzyła jak Tony dodaje swoją inwencję twórczą do mięsa.
    — Lecisz na żywioł, czy używałeś już tych przypraw? — zapytała. Mimo wszystko było podpisane w jej ojczystym języku, nie mówiąc o tym, że nie mieli przy sobie za dużo importowanych ziół.
    — Dobra teraz zaczynamy od duszenia pomidorów i varki na oliwie — zaczęła objaśniać mu przepis. — Ach, właśnie. Potrafisz przenosić powietrze zachowując, jego temperaturę? — zagaiła pomiędzy wskazówkami.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  63. Ashan nie miał nic przeciwko, aby Tony wziął jego miecz do ręki. Podał mu miecz, po tym jak wyjaśnił co i jak z rękojeścią jak i samym ostrzem. Spodziewał się, że nie przypadnie mu ciężarem, broń była robiona specjalnie pod fenalisa, a ten miał jednak tężyznę fizyczną.
    — Ciekawą? — powtórzył po nim, samemu przyglądając się uważniej ostrzu. — Faktycznie nie jest to dość standardowy wybór, ale mi odpowiada. Każdy musi znaleźć coś dla siebie. Rapier też nie jest jakoś często spotykany — zauważył na koniec. Kiedy Tony skończył oględziny miecza, odebrał go, po czym schował na powrót.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  64. Diego uśmiechnął się pod nosem nieco rozbawiony.
    - Bez obaw, to nie jego liga. Kuśka mojego brata nie jest na tyle cierpliwa by połasić się na tak skomplikowaną osobę. W zupełności mu wystarczy piracka dziupla, niestety - podsumował. Wcale by się nie obraził, gdyby brat miał wyższe standardy, no ale cóż.
    Słysząc co ma do powiedzenia w temacie własnych podstaw przyjrzał mu się uważniej.
    - O ile dobrze kojarzę, to jesteś tym, który włada powietrzem, tak? - bardziej stwierdził niż zapytał. - Co rozumiesz przez "jak używam umiejek to dopracowany jest do perfekcji"? Wiatr nie koniecznie kojarzy się z celnym strzałem. Masz dzięki niemu dość szerokie spektrum na udany atak. Trąba powietrza i bez celności robi rozpierdol - stwierdził. - Nie łączył bym więc tego z celnym okiem, a tym bardziej ze skoordynowaniem ręki do oka. Kiedy kontrolujesz powietrze i używasz go na przedmiocie, to masz nad przedmiotem pełną władzę, nie musisz brać pod uwagę kierunku wiatru i innych aspektów, bo ty nadajesz kierunek. Kiedy rzucasz bronią i nie wpływasz na przestrzeń, wtedy jesteś od niej zależny, dzieją się rzeczy na które nie masz wpływu i stąd różnice czy błędy. Kilka odpowiednich ćwiczeń i powinien się Twój cel poprawić - stwierdził bez ogródek. Słuchał o bliźniętach z uniesionym kącikiem ust.
    - Brzmi to wszystko rzeczywiście dość prawdopodobnie - przyznał, więcej w tej kwestii wiedzieć aktualnie nie potrzebował.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  65. — O jadłeś coś podobnego? — zapytała z lekkim zaskoczeniem. Wybrali rodzimy przepis, więc nie spodziewała się, żeby Tony kojarzył ten smak. Niemniej uśmiechnęła się lekko. Skoro kojarzył i nie odrzucił znaczy, że akceptował taką kuchnię. — To jest mieszanka suszonej varki, owocu takiego i ognistej soli, czerwonych bulw i ziół i strączków — wyjaśniła, po czym podała mu wszystkie nazwy po fińsku i to jak brzmiały. Kultapalko, Tulisuola, Tulikarra, Aurinkokynsi - wymieniła każdą z nazw po kolei. — Sama mieszanka z kolei nosi nazwę Auringonmauste, czyli przyprawa słońca. Nie pali w usta, nadaje głębie smaku i lekki posmak pikanterii, ledwo wyczuwalny, więc nie będzie was palić w usta — dodała jeszcze. Odchrząknęła następnie.
    — Pytam, bo jest szansa, że jeszcze nieraz będziemy walczyć na opancerzonych żołnierzy, a na treningu z Akane odkryłam, że mogę podgrzać powietrze do naprawdę niebezpiecznych temperatur w swojej przemianie, ale to powietrze, nie mogę tego żaru przenieść, jedynie rozszerzyć im większa temperatura tym większy zasięg. Gdybyś mógł przenieść takie gorące powietrze to byłby świetny atak z zaskoczenia, bardzo by ich osłabił, gdyby stal zaczęła wtapiać się w skórę — wyjaśniła. — Warto być przygotowanym na różne okoliczności w trakcie wojny — dodała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  66. Ashan przytaknął lekko głową, śledząc wzrokiem smukłą linię rapieru. Potrafił docenić subtelność broni blondyna, nawet jeśli sam walczył zupełnie inaczej. Sam przecież polecił mu tę broń.
    — Zdradliwe to dobre słowo — odezwał się Ashan, wypuszczając dym z papierosa. — Większość osiłków z ciężkimi mieczami myśli, że rapier to tylko zabawka do robienia małych dziurek. Nie rozumieją, że zanim zdążą unieść ramię do zamachu, Ty możesz ich ukłuć trzy razy w gardło. Poza tym jest lekki i precyzyjny. Myślę, że możesz też dobrze połączyć swoje moce ze stylem odpowiadającym rapierowi, jak już opanujesz samą broń — dodał z rzetelnym tonem, nie spuszczając spojrzenia z broni. Tak, zdecydowanie widział ciekawe manewry w jego wykonaniu, jeśli wystarczy mu cierpliwości i dyscypliny.
    — Zgrabne ostrze wymaga jednak zgrabnego umysłu — dodał — Wyobraźni Ci nie brakuje, więc myślę, że to naprawdę dobry wybór z bronią. — Uważaj tylko przy parowaniu, aby nie dać sobie złamać ostrza, najlepsze będą szybkie uniki — zaznaczył jeszcze.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  67. W temacie serca Ashana, Diego już po prostu uśmiechnął się lekko pod nosem. Tutaj czerwonowłosy był beznadziejnym przypadkiem, totalnie nie miał gustu, więc Diego obstawiał, że kiedyś jednak to się skończy złamanym sercem. Nie mówił jednak już nic więcej, a spojrzał po zamyślonej twarzy blondyna. Patrzył jak wyciąga sztylet i demonstruje mu swoje. Cela rzeczywiście miał fatalnego. Diego aż spojrzał na trafione ramię kukły, unosząc brew wysoko. Jeszcze nic nie mówił, dalej oglądał. Kolejny rzut był już trafiony, a Diego kiwnął głową.
    - O tym właśnie mówiłem. Kiedy wspomagasz się powietrzem to nie musisz nawet dobrze wypuścić ostrza z ręki, wszystko robi wiatr, nakierowuje sztylet w odpowiednie miejsce. Mógłbyś nawet rzucić ten sztylet tyłem do przodu, a wiatrem i tak nakierujesz go odpowiednio. Kontrolujesz wiatr więc sprawiasz, że trafiasz tam gdzie chcesz. Nie kontrolujesz, nie trafiasz. Nie masz odpowiednio wyćwiczonej ręki. Brak koordynacji ruchowej oko-dłoń – sam odstawił miecz i złapał za sztylety na stojakach. – Dawaj, mówisz w co mam trafić. Noga? Głowa? Ramię? – pokazał mu cztery sztylety, które trzymał w dłoni. – Dajesz cztery różne miejsca i patrzysz na moją dłoń – polecił, a kiedy Tony wskazał cele, rzucił jeden sztylet za drugim, trafiając dokładnie tam gdzie trzeba. Spojrzał na chłopaka. – To z czym masz problem jest łatwe do wyćwiczenia – idąc w stronę kukły zboczył z drogi, by ruszyć po akcesoria do ćwiczeń. Wyciągnął lekkie kółko ze szpikulcem. Podszedł do kukły, wyjął sztylety, a w tors wbił szpikulec. Koło zaznaczało konkretne miejsce, tors. Koło miało średnicę piętnastu centymetrów.
    - To jest kółko dla amatorów, każde kolejne jest coraz mniejsze. Twoim zadaniem jest trafić sztyletem w obręb koła. Jak już sto razy pod rząd trafisz bez pudła, to możesz sobie podnieść poziom i zmniejszyć kółko. Metoda prób i błędów, sam musisz zobaczyć przy jakim ułożeniu dłoni i użyciu siły trafisz w to miejsce. Położenie kółka możesz później zmieniać. Tors jest najłatwiejszy. Później masz brzuch, kolejny poziom to ramiona i uda, następny to łydki i ręce, ostatecznie głowa – wyjaśnił. – Praca nadgarstka, siła i kąt rzutu, to wszystko jest istotne by trafić – dodał, wracając w stronę Tonego.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  68. Morgana słuchała Tonego patrząc po nim bez większego wyrazu na twarzy.
    - Jedno nie wyklucza drugiego, dalej możesz go cenić, możesz też wziąć sobie do siebie jego rady i poćwiczyć przełamywanie własnych granic, a możesz pozostać przy tym, że go cenisz, a o rady nie pytasz, bo są Ci nie w smak - wzruszyła ramionami. Jej osobiście było to obojętne. Jasne, dobrze, gdyby Ashan poszerzył grono znajomych, nawet o takich cudaków jakich reprezentuje Tony, ale z drugiej strony, jak nie on to będą inni. Słysząc propozycję co do treningu uraczyła blondyna bardzo, ale to bardzo specyficznym spojrzeniem.
    - Cierpliwa jestem w rozmowie. Nie będę Cię trenować. Już dość drażni mnie mój własny stan i brzuch przez który moje ruchy są ograniczone. Znoszenie błędów żółtodzioba zdecydowanie nie jest czymś co teraz mi potrzebne. Cierpliwość mam jedynie do Eliego, a Ty nim nie jesteś - oznajmiła bez ogródek.
    - Dziękuję jednak za docenienie mojej techniki... - dodała już przyjemniejszym tonem i nawet się lekko uśmiechnęła do Tonego. Wyszło trochę sztucznie, ale zawsze to coś. Na jego pytanie machnęła ręką, nie musiała się nawet zastanawiać nad odpowiedzią.
    - Ogromną... - westchnęła. Normalnie by na tym zakończyła, ale podobno wypadało się w takich chwilach rozwinąć z wypowiedzią. Chrząknęła więc. - Z Elim nie byłam aż tak głodna, jadłam mniej... No i Eli nie emanował aż tak dużym ciepłem... Bywa, że robi mi się gorąco i trochę słabo... - wymieniła pierwsze różnice. Przy kolejnym pytaniu spojrzała po blondynie pytająco.
    - A po co Ci to wiedzieć? Nie zamierzam z Tobą uprawiać seksu, a Natan wie jakie pozycje lubię. Dziwne te Twoje "przyjacielskie" pytania - stwierdziła. Na słowa o Darcy i włosach, spojrzała po własnych.
    - Są cenne, ale mogę bez nich żyć - stwierdziła. - Jednak gdyby to mi obcięto włosy "dla beki", to ja obcięłabym co nieco innego - w tej chwili jej spojrzenie było dość puste. Uśmiechnęła się w ten specyficzny sposób, oczami wyobraźni widziała jak robi komuś krzywdę, przyjemny obrazek. Wróciła na ziemię przy pytaniu o Phyonix. Rozejrzała się dookoła i uśmiechnęła, tym razem nieco przyjemniej.
    - Cieplej niż zazwyczaj. Chyba po raz pierwszy trochę bardziej jak w domu, a nie w wielkich, zimnych ścianach Pałacu... - przyznała.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  69. Zaśmiała się wesoło, unosząc dłonie w przepraszającym geście.
    — Nie wiem, musiałbyś zapytać twórcę języka, to musisz do Gava uderzyć, żeby Cię z duchem skontaktował — wyjaśniła mu, uśmiechając się przy tym niewinnie. — Wiem, że jest ciężko, ale właśnie próbuj sylabami i poczuć rytm, to będzie lżej — zaproponowała mu, po czym zaczęła lekko stukać rytmicznie o blat, powtarzając kilka różnych nazw przedmiotów, które mieli obok siebie.
    — Atak z zaskoczenia na początku może ułatwić dalszy przebieg bitwy — zauważyła. — Chętnie to przetestuję w wolnym czasie, bo może nam się przydać. I tak robimy niezły rozpierdol jak się połączy taka grupa uderzeniowa — uśmiechnęła się nieco bardziej zadziornie z błyskiem w oku. Może o nich pieśni nie śpiewali, ale we trójkę z Akane w trakcie jednej z bitew też urządzili prawdziwe piekło przeciwnikom.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  70. Wysłuchał Tonego i przytaknął na komentarz odnośnie Meliodasa. Sam miał okazję do paru treningów z wujkiem - te zdecydowanie potrafiły wyciągnąć siódme poty z człowieka, co osobiście akurat traktował bardzo pozytywnie. Lubił walkę, więc czerpał z tego bardzo dużo przyjemności. Poza tym mógł jeszcze bardziej udoskonalić swoją technikę. Potem obserwował jak blondyn ćwiczy, nie odzywając się przy tym poza momentami, kiedy zaczynał ponawiać jakiś błąd, tak aby nie weszło mu to przypadkiem w krew.
    — Teorią i praktyką. Masz wiele różnych stylów walki, każda broń ma ich z kilka, tak samo walka wręcz - każda ma wady i zalety, każda uczy czegoś innego, broń, styl, metoda. W trakcie walki biorę pod uwagę każdą możliwą zależność: przeciwnik, broń, pancerz, otoczenie, morale, różnice fizyczne, fechtunku, okoliczności, pogoda, pora dnia… — urwał na chwilę drapiąc się w tył głowy. — Staram się przejąć prowadzenie i wykorzystać każdą różnicę na swoją korzyść, nie pozwalając temu z kim walczę zrobić tego samego. Każdy oddech, każdy krok to przypomina trochę rytm, jak przy tańczeniu, tylko bardziej okrutnym. Nie wiem też czy jestem aż tak kreatywny, walczę tak, żeby zabić jak najszybciej, chyba, że chcę sprawić komuś celowo jak najwięcej bólu, a na to też nie zawsze można sobie pozwolić — wyjaśnił, wstając na równe nogi. Podszedł do stojaka na broń i zaczął szukać rapiera.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  71. — Tak, dlatego to można robić tylko, kiedy sytuacja na to pozwala, w większej bitwie liczy się efektywność ponad sam wygląd stylu czy popisy — zaznaczył spokojnie, tym samym przytakując na jego stwierdzenie. Ostatecznie wziął kilka drewnianych rapierów, miecz treningowy oraz rapier. Podszedł do blondyna, kładąc wszystko w pobliżu.
    — Czemu krzywo celujesz? — zapytał go, podając mu drewniany rapier, a sam chwycił miecz. — Zobacz na swoją postawę, w trakcie celowania ustawiasz krzywo stopę i reszta ciała sunie krzywo, pracuj nad stopami — wyjaśnił, poprawiając chwyt na mieczu, obrócił nim w dłoni i wycelował w rapier Tonego z całej siły. Chciał zobaczyć jak się obroni przed ciosem.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  72. — A ja nie mówiłam tego w pełni poważnie tylko żartowałam bardziej — puściła mu oczko. Przytaknęła na kolejne słowa.
    — Nie zakładam, że to będzie jedyna metoda zaskoczenia, raczej jeden ze sposóbów, który mógłby się przydać. Kombinacje można różne potestować, różne ataki z różnymi osobami, możliwości konwergencji naszych zdolności raczej jest naprawdę dużo — odpowiedziała już bardziej rzeczowo. Następnie, wzięła kawałek papryki pokrojonej przez Tonego, zjadła go.
    — Jak Ci idzie gotowanie? — dopytała. Sama mogła to ocenić, ale przecież chciał się uczyć.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  73. — Tak, żartowałam — potwierdziła mu z uśmiechem na twarzy. — Bardzo często żartuje. Zazwyczaj moje żarty możesz rozpoznać po tym, że albo są słabą grą słów, mówią o sytuacjach bezsensownych, bezcelowych, absurdalnych, żarty sytuacyjne. Zazwyczaj, kiedy żartuje to mogę zrobić albo śmiertelnie poważną minę i mówić trochę jak po mleku makowym bez żadnych emocji, albo uśmiecham się wymownie — tutaj zaprezentowała mu kilka min — Albo… tak, że nie jestem w stanie teraz tego idealnie pokazać, bo wszystko zależy od kontekstu i sytuacji — dodała na sam koniec swoich wyjaśnień. Na kolejne pytanie zastanowiła się nieco.
    — Chciałabym się dowiedzieć więcej o tej osobie, co lubi robić, czy ma jakieś pasje, zainteresowania, co myśli na ważne dla mnie tematy, jej charakter. Pytania, które pozwalają mi stworzyć rzetelny obraz tej osoby pod kontekstem tego co jest dla mnie ważne w mojej wizji przyjaciela. A Ty? — odbiła piłeczkę, po tym jak spokojnie mu opisała swoje pytania. Odpaliła ogień na kuchni. — Czemu ciężko? Rozmawiamy i gotujemy — zauważyła, dla niej to było dość normalne, z mamą sporo rozmawiały w trakcie wspólnego gotowania. — Wszystkie składniki są gotowe, teraz masło sulara na patelnię z ząbkami czosnku i warzywa, żeby się zaczęło robić powolutku — wyjaśniła i czekała aż to zrobi.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  74. Ashan nie zatrzymał miecza po chybionym cięciu, tylko pozwolił, by impet naturalnie poprowadził ostrze dalej, obracając przy tym biodra. Kątem oka wychwycił zejście Tony'ego z linii ataku i niemal natychmiast dostrzegł wyprowadzony rapier. Zamiast wracać do pozycji wyjściowej, skrócił krok i odchylił tors z toru pchnięcia, pozwalając ostrzu minąć go o włos. Jednocześnie płazem miecza zbił rapier na zewnątrz, krótkim, precyzyjnym ruchem nadgarstka. Wykorzystując odsłoniętą linię, wszedł barkiem w przestrzeń między nimi, odbierając Tony'emu możliwość swobodnego operowania długą bronią. Obrócił miecz w dłoni i tępą częścią klingi zatrzymał go przy jego żebrach, wyraźnie zaznaczając miejsce śmiertelnego trafienia. Unik blondyna co prawda był dobry, ale brakowało mu jeszcze wielu innych elementów, które przychodziły po ataku.
    — Potrafisz wymienić swoje błędy? — zapytał spokojnie.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  75. — Mam częściej żartować, żebyś szybciej się nauczył? — zapytała, uśmiechając się do niego wymownie, poruszając przy tym brwiami. Oczywiście nie była to w pełni poważna propozycja. Zaśmiała się lekko i przytaknęła głową.
    — To dość standardowe pytanie jak na Ciebie — zauważyła — Nie wiem czemu, ale bardzo lubisz wypytywać innych o ich intymne sprawy — dodała coś czego zdążyła się już dowiedzieć na zasadzie samych obserwacji. — I czemu zawaliłeś? Kogo zapytałeś? — zainteresowała jeszcze. — Nie każdemu takie pytania przeszkadzają, są osoby, które otwarcie mówią o seksie, a są osoby, które wolą trzymać takie tematy dla siebie, trzeba wiedzieć, kiedy takie pytanie nie będzie dla kogoś nieprzyjemne — wytłumaczyła mu. Zaśmiała się lekko.
    — Ale teraz masz już wszystko równo pokrojone, jedyne co, to musisz zerkać teraz co jakiś czas, żeby pilnować jak się wszystko nam dusi i podsmaża — poinformowała go. — Nie wiem czy ciężki… raczej, taki, który wkłada całego siebie w jedną rzecz, która go zajmuje aktualnie mocno i ciekawi. Ze mnie jest gaduła, z mojej mamusi, więc jak z nią gotuje, to trajktowamy sobie bez przerwy i pichcimy na raz, ale wiesz… ja też muszę słuchać, gadać i robić coś innego. Na przykład w trakcie spotkać, kiedy służę jako podczasy, muszę pilnować, aby każdy miał napitki, jedzenie, dokumenty, których potrzebuje i samej odpowiadać na zadane pytania. O teraz szpatułką rozgnieć całkowicie czosnek, bo zmiękł nam ładnie i zmieszaj wszystko, potem dolej bulionu z drugiego garnka…

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  76. Ashan przytaknął na jego słowa, jednak nie blondyn nie wymienił wszystkiego.
    — Poza tym, założyłeś, że możesz zaatakować, bo moje pierwsze cięcie nie trafiło, nie miałeś żadnej pewności co zrobię, poszedłeś we własne założenia, zamiast obserwować mowę ciała przeciwnika, pchnięcie poszło tylko z ramienia a nie całego ciała, dalej źle układasz stopy, nie zmieniłeś konta ataku, więc mogłem łatwo być poza linią Twojego ostrza, nie wykorzystujesz przewagi jaką może dać rapier, nie powinieneś tak stać w miejscu, powinieneś ruszać się bardziej po polu, zwodzić, robić sobie okazje do idealnego pchnięcia, a nie liczyć na łut szczęścia — wymienił mu wszystkie niedopatrzenia, które zauważył w trakcie tej krótkiej wymiany. — Nie było tragicznie, ale nie masz wyczucia rytmu walki, analizujesz za mało elementów. Zastanów się jak powinieneś się zachować po uniku, biorąc pod uwagę moje ruchy — polecił mu tym razem, odsuwając miecz, który oparł aktualnie czubkiem o podłogę.


    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  77. Podziw jaki otrzymywał zdecydowanie mu nie przeszkadzał, nie był też nad wyraz istotny, ale przyjemnie łechtał ego. Kiedy przyszła pora na rzuty blondyna, Diego stanął sobie kawałek za nim i po prostu obserwował. Kiedy pudłował jego mina nie wyrażała większych emocji, bardziej interesowały go zmiany jakie chłopak wprowadzał przy chwycie czy swojej pozycji. Nie komentował słów co do braku prostoty w zadaniu, a kiedy doszło do pierwszego trafu, uniósł lekko kącik ust i klasnął trzy razy w dłonie.
    - Brawo - uśmiechnął się nikle. - Teraz jeszcze 99 razy podobnych rzutów i możesz zmieniać cel - rzucił. - Jedno pudło i licznik się zeruje. Sto celnych rzutów pod rząd - przypomniał mu, postanawiając jeszcze chwilę poobserwować.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  78. Diego spojrzał po Tonym poważnie.
    - Presja nie zawsze działa źle. To nic złego, że chcesz się postarać i wypaść dobrze, szczególnie przy obserwatorach - powiedział prosto. - Trochę więcej wiary, zepnij dupę i rzucaj. Nie trafisz, trudno. Jak nie zawalisz treningu to przyjdzie taki dzień, że trafisz nawet na ślepo. Tym się motywuj, do tego dąż i po prostu działaj - dodał, dalej bez zbędnego entuzjazmu. Na jego pytanie uśmiechnął się pod nosem.
    - Wyobraziłem sobie, że celuję w Ashana i powiem Ci... trafiałem bezbłędnie - rzucił w pierwszej chwili, a potem parsknął pod nosem. - Raczej kurwa, że pudłowałem, ale byłem szczyl, ledwo odrastałem od podłogi - Szacuj to raczej od 500, a nie do... - polecił. - Pamiętaj, że tu masz spokój i ciszę, nie jak na polu bitwy. Zaraz wrócę do trenowania obok Ciebie, sam zobaczysz jak coś takiego umie rozproszyć - zaznaczył i rzeczywiście sięgnął po swój miecz. Jeszcze nic konkretnego z nim nie robił, dalej po obserwował blondyna.

    Diego

    OdpowiedzUsuń

  79. Darcy zaśmiała się, słysząc słowa Tonego i pokręciła głową.
    — A myślisz, że moja propozycja była poważna czy raczej w formie żartu? — zapytała, przechylając głowę lekko w bok. Nigdy nie pomyślała, że wkręcanie blondyna będzie takie proste. Kurwa, czemu wcześniej nigdy nie próbowała tego zrobić? Wróciła wzrokiem do jedzenia.
    — No to skoro w majsterkowaniu masz w tym doświadczenie, to z gotowaniem też Ci wejdzie. Przy majsterkowaniu wiesz co robisz, jesteś pewny swego i wiesz, że i tak Ci wyjdzie, przy gotowaniu musisz mieć podobną pewność, mimo wszystko wstawienie kilku składników na ogień jest prostsze niż robienie wynalazków, zwłaszcza tych Twoich — zauważyła spokojnie. — Tony, ale weź ten czosnek na patelni teraz szpatułką ściśnij i zalej wszystko bulionem — przypomniała mu jeszcze. — Zapomniałeś też mi powiedzieć kogo pytałeś o seksy — rzuciła, opierając się łokciami o blat stołu.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  80. — A obserwowałeś ją cały czas? — zapytał spokojnie. Według jego oceny Tony przestał skupiać się na jego ruchach w momencie, gdy uniknął pierwszego ciosu. — W walce nie możesz pozwolić sobie na zbyt wiele rozpraszających emocji, nie daj się też zmylić, jeśli przeciwnik Ci je pokazuje, mogą być na pokaz, dla rozproszenia — wyjaśnił. Przytaknął na kolejne słowa. — Zacząłem bez ostrzeżenia, żeby zobaczyć Twoje odruchu, reakcję masz dobrą na zaskoczenie, potrafisz zrobić bardzo dobrze pierwszy ruch, ale potem się gubisz. Toteż powtarzam pytanie, co powinieneś zrobić po pierwszym uniku?

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  81. — Oj, zaraz tam na wszystko, mam swoje granice, spokojna Twoja potargana wiatrem czuprynka — odpowiedziała śmiejąc się przy tym cicho pod nosem. — Może, ale przy majsterkowaniu możesz coś skręcić też na amen i nigdy nie odkręcić na przykład, albo naruszyć jakimś element i jest do wywalenia, przy gotowaniu szybciej pojawiają się oznaki, że coś jest nie tak, na przykład czujesz, że coś sie zaczyna przypalać — odpowiedziała to w jaki sposób ona to widzi. Otworzyła szeroko usta, zwyczajnie opadłą jej szczęka, kiedy usłyszała kogóż to zaszczycił takimi pytaniami. Zamknęła buzię dopiero po chwili.
    — No nie jesteś skwarkiem, więc naprawdę trafiłeś na jej dobry dzień. Morgana to ktoś kogo nie pyta się o takie rzeczy faktycznie. Woli inne tematy, bardziej bojowe — wyjaśniła mu.


    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  82. — Morgana potrzebuje cierpliwości, czasu, aby się z kimś zaprzyjaźnić, jest introwertyczna, ma też specyficzne poczucie humoru i przede wszystkim jest przywiązana do tych, na których już jej zależy. Chce mieć własne grono znajomych, ale nie będzie się pod nikogo zmieniać. Jeśli chcesz się z nią zaprzyjaźnić musisz do tego podejść na spokojnie i znaleźć z nią wspólny język, coś o czym oboje możecie porozmawiać… Hmm… Ty też mówiłeś, że nie jestem mistrzem zawierania przyjaźni, bo jesteś specyficzny, prawda? Mor też jest specyficzna, tylko w inny sposób, możecie wymienić się chociażby doświadczeniami — zaproponowała, uśmiechając się do niego, po czym wróciła wzrokiem do gotującego się jedzenia. — Ładnie — pochwaliła Tonego — A teraz dodajesz mięso z marynatą — poleciła dalej. — I lekko mieszasz co jakiś czas, pilnujesz, żeby zrobił się teraz z tego ładny gulasz

    Darcy

    OdpowiedzUsuń

  83. Przytaknęła Tonego na jego słowa, w pewnym sensie każdy tutaj był dziwakiem i nie widziała w tym nic złego, dla niej to było całkiem normalne, w końcu każdy był inny, wyjątkowy i pokręcony w jakiś sposób przez życie, ciężko, aby z tego nie wychodziły różnego rodzaju gagatki. Zaśmiała się wesoło na kolejne słowa.
    — Wiem, jestem dziwakiem po całości i nie tylko przez gadanie, mam dużo więcej cech, które wypieprzają mnie z kartoniku “normalny człek”, ale nie widzę w tym nic złego, można czuć się przez to bardziej wyjątkowym — puściła mu oczko. — Nikogo nie da się podrobić, jeśli jest takim swoim własnym rodzajem dziwaka, bo kto się da radę podszyć pod kogokolwiek z paczki? Albo pod kogoś z rodzeństwa, hm?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  84. — No chyba, że właśnie jego własne życie zdawałoby mu się strasznie, okropecznie nudne i chciałby zaznać dreszczyku emocji, wtedy jak najbardziej mógłby się kusić na podszywanie kogoś z naszej paczki — pozwoliła sobie zauważyć całkiem spokojnie. Zastanowiła się dłuższą chwilę nad kolejnymi rozważaniami.
    — Myślę, że ta taka typowa normalność zależy od wielu czynników, aczkolwiek jak najbardziej w każdym miejscu możnaby stworzyć taki portret typowego człeka, który nie wyróżnia się z tłumu i pragnie spokojnego życia. Przede wszystkim czy przestrzega prawo, ma stabilną pracę, jak burzliwe jest jego życie uczuciowe i towarzyskie, jakie ma umiejętności i jak je wykorzystuje, jakie ma ambicje i cele w życiu, marzenia. W Phyonix myślę, że takim idealnym przykładem obywatela prostego i człeka normalnego bez problemów większych byłby pracownik fabryki szkła o stabilnym zatrudnieniu, totalnie niezainteresowanym polityką, który po prostu chce sielankowego życia ze swoją rodzinką, którego przemiana w feniksa była spokojna, bez żadnych komplikacji. Nie oznacza to, że ten ktoś jest nudny czy nie warty uwagi, czy nieszczęśliwy, wręcz przeciwnie, taka osoba czuje się wspaniale ze swoją spokojną normalnością i nie chciałaby w niej niczego zmienić. Co sądzisz o takim podejściu?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń

  85. Ashan wysłuchał tego co Tony miał do powiedzenia, ale widział sporo, jego zdaniem, błędów w myśleniu. Zauważył pewne podobieństwo z inną osobą, którą trenował, co sprawiło, że na chwilę się lekko uśmiechnął, zaraz jednak spoważniał. Takie pomysły prowadziły do grobu, a nie zwycięstwa w walce.
    — Za bardzo szukasz czegoś efektownego. Schylenie się pod miecz brzmi dobrze tylko do momentu, aż przeciwnik minimalnie skoryguje cięcie i stracisz głowę. Obrót po zbiciu oddaje mi kontrolę nad walką, a kopnięcie z takiego dystansu to proszenie się o odcięcie nogi. Szukaj prostych rozwiązań na ten moment - jeden krok, jedno pchnięcie, jeden odskok, przynajmniej dopóki nie będziesz mógł pozwolić sobie na większą swobodę w walce. Pojedynku nie wygrywa ten kto ma lepsze umiejętności, tylko lepiej ocenia sytuację w większości przypadków. Na dalsze sprawowanie i skontrowanie mnie są prostsze sposoby. Zastanów się, jakie? — zapytał, opierając się o rękojeść, jedną ręką. Nie mówił z pretensją w głosie, wierzył, że blondyn sam znajdzie odpowiedź, jeśli dostatecznie mocno się zastanowi.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  86. Darcy przyglądała mu się przez chwilę z wyraźnym rozbawieniem, po czym pokręciła lekko głową.
    — Nie, nie, tak łatwo ci nie pójdzie. Wybrałeś sobie z mojej definicji kilka pasujących kawałków i teraz próbujesz mi wmówić, że jesteś zupełnie normalnym człekiem — zaśmiała się cicho. — To trochę tak, jakbym powiedziała, że skoro lubię spacery i czytanie książek, to prowadzę spokojne życie. Technicznie brzmi przekonująco, dopóki nie zaczniemy wymieniać całej reszty — dodała, żeby lepiej zrozumiał co miała na myśli. Zastanowiła się chwilę, lekko przechylając głowę.
    — Chociaż chyba mieszasz normalność z przeciętnością. Ten pracownik fabryki szkła może mieć bardzo dziwny charakter, a nadal prowadzić zwyczajne, spokojne życie. Ty z kolei możesz pragnąć normalności i mieć całkiem normalne potrzeby, ale... cóż, spójrz na naszą paczkę. Myślę, że już samo regularne przebywanie z nami trochę utrudnia zdobycie odznaki wzorowego przedstawiciela przeciętności. Poza tym, przybyłeś z innego świata, prowadzisz ciągłe eksperymenty, konstruujesz nowe wynalazki, podatków też chyba nigdy jeszcze nie płaciłeś… no i nie wspomnę o tym, że nie masz stałej, stabilnej pracy, w której zawsze można Cię spotkać w określonych godzinach poza urlopami, chorobami i dniami wolnymi, więc wiesz… to takie “normalne” nie jest, jeśli chodzi o prowadzenie normalnego trybu życia — objaśniła mu swój punkt widzenia i uśmiechnęła się do niego ciepło.


    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  87. Grima właśnie stała w łazience i wsmarowywała w brzuszek jakiś pachnący krem od Darcy. Ten podobno miał sprawiać, że jej skóra będzie bardziej elastyczna i po porodzie ładniej wróci do poprzedniego stanu bycia, bez tych takich brzydkich zarostów, zrostów czy tam odrostów... Gwałtowne otworzenie drzwi sprawiło, że lekko podskoczyła i upuściła specyfik na ziemię, naburmuszona spojrzała w stronę wtargowywacza, ale gdy ujrzała, że to Tony, zachichotała wesoło i ruszyła do niego. Zaciekawiona zastrzygła uchem i przyspieszyła kroku, zupełnie zapominając o kremiku.
    - Znalezłeś? Co, co? Co takiego?! - zapytała podekscytowana i wskoczyła stopami na krzesło, by spojrzeć po tym co rozkładał na stole, z szeroko otwartymi oczyma i spiętym z ekscytacji ogonem. - Wooooaaaa... - wydała dźwięk świadczący o ewidentnym podziwie dla znaleziska. Mapa wyglądała na naprawdę starą. Kiwała głową, energicznie, gdy jej tak mówił po kolei co też robił, co chwilę zerkała to na niego, to na mapę, a szeroki uśmiech nie schodził jej z twarzy. Uśmiech poszerzył się, gdy dojrzała ten charakterystyczny błysk w jego oczach. Dawno go takiego nie widziała, aż serduszko szybciej zabiło jej na ten widok, a kiedy zamilkł, złapała jego buzię w objęcia i ucałowała go mocno. Zachichotała zaraz.
    - Wybacz, nie mogłam się powstrzymnąć - ponownie zachichotała, ale po chwili zastrzygła uchem, jakby sobie przypomniała co też przed chwilą powiedział. Przekręciła głowę na bok.
    - Nigdy nieszczęścia? - powtórzyła i zastrzygła uchem, spojrzała na niego przejęta. - Tońciu nie czuje szczęścia? - zapytała. Przecież nie cieszyłby się na taką możliwość, gdyby był szczęśliwy. Ponownie zastrzygła uchem i raz jeszcze spojrzała na mapę. Uśmiechnęła się lekko, gdy przyznał, że chodzi o wojnę, posłała mu nawet szeroki uśmiech, ale zaraz położyła po sobie uszy i zmarkotniała.
    - Chcesz iść... A ja jestem grubaskiem... - pokazała na swój brzuszek. Miała rodzić za niecałe dwa miesiące, więc czuła się już nieco ociężała, pokazała na swoje stopy. - Nie jestem taka fikająca i brykająca... Będę Cię zwalniać... - zauważyła smutno.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  88. Darcy słuchała go z lekkim uśmiechem, a przy wizji Tony’ego jako jednego z najbardziej uznanych wynalazców na całym Mathyr pokiwała głową z miną, jakby właśnie przyjmowała do wiadomości coś absolutnie nieuniknionego.
    — Oczywiście, oczywiście. Tony, wielki wynalazca Mathyr, człek zupełnie przeciętny i normalny, tylko przypadkiem zmieniający świat swoimi wynalazkami — podsumowała ze spokojną powagą, ale nie wytrzymała i już zaraz się uśmiechnęła. — Ale dobrze, masz rację, to nie jest takie proste. Tylko ja nie uważam, że człek z fabryki jest normalny dlatego, że pracuje właśnie w fabryce szkła. Bardziej dlatego, że jego życie mieści się w tym, co większość ludzi uznałaby za zwyczajne i przewidywalne. Gave może sobie żyć szczęśliwie dokładnie tak, jak chce, ale chyba sam przyznasz, że bycie medium, rozmowy z duchami i cała reszta jego życia nie należą do najczęstszych doświadczeń przeciętnego człeka. — wyjaśniła mu już nieco bardziej dosadniej, po czym zamyśliła się na moment, przesuwając spojrzeniem gdzieś w bok. Postukała kilka razy palcem o blat, po czym wróciła spojrzeniem do blondyna z pogodnym uśmiechem na ustach.
    — Chyba właśnie o to mi chodzi. Nie o to, kto jest lepszy, gorszy, ciekawszy albo szczęśliwszy, tylko co występuje najczęściej. Normalność jest trochę nudnym słowem na statystykę. Gdyby nagle połowa Mathyr zaczęła rozmawiać z duchami, to Gave stałby się całkiem normalny, a człek, który żadnego nie widzi, byłby tym dziwnym.


    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  89. Ashan wysłuchał go do końca, nie przerywając ani razu. Dobrze było słyszeć, że Tony zaczął myśleć nie o pojedynczym ciosie, tylko o całej wymianie. Pokręcił jednak lekko głową.
    — Już lepiej. Przestałeś szukać sztuczek, a zacząłeś szukać kontroli. Nie zakładaj jednak, że przeciwnik sam się otworzy. To ty masz go do tego zmusić swoimi ruchami — odpowiedział, przytakując mu głową. W zasadzie to co powiedział było już dobrym tokiem myślenia, toteż uniósł miecz do gardy. — Spróbujemy jeszcze raz, ale pamiętaj o odpowiednim toku myślenia i nastawieniu. Priorytetem jest ustawienie sobie rytmu walki pod siebie, kiedy będziesz prowadził, łatwiej będzie Ci wyprowadzić celny cios — doradził mu jeszcze, po czym odsunął się na dwa kroki. Tym razem nie miał zamiaru zaatakować pierwszy, chciał zobaczyć co zrobi blondyn.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  90. Diego jeszcze chwilę go obserwował, ale później po prostu wrócił do swoich ćwiczeń i pracowania nad słabszą ręką. Skupiał się przede wszystkim na sobie, na tym by dobrze wykonywać narzucone sobie zadanie. Na pytanie o Ashana uśmiechnął się pod nosem.
    - No raczej. To wrzód na dupie, jak każdy starszy brat. Jako najstarszy za wszystko i wszystkich chce brać odpowiedzialność, a jeszcze ta jebana klątwa swoje dokłada - mruknął, obracając rękojeść w dłoni i ponawiając pchnięcia.
    - Gava? Ee, to bym Ci musiał tu dać skrzeczącą kukłę. Temu to się morda nie zamyka. Jak masz dość bujną wyobraźnię to może się udać skojarzyć go z tą pacynką - stwierdził od niechcenia. Wykonał jeszcze kilka pchnięć i zaraz obejrzał się na Tonego, unosząc lekko brew.
    - Nie? Pewien jesteś? Na polu bitwy nikt Ci nie podpadł? Żadnego ryja, którego byś chętnie jeszcze raz sklepał? - zapytał z nikłym uśmiechem na twarzy. - Nikt nie mówił, że masz szukać po znajomych - dodał. Zaśmiał się zaraz krótko na jego cel.
    - Powodzenia - życzył i sam wrócił do swoich wymachów.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  91. Darcy uśmiechnęła się lekko, obserwując, jak mieszał potrawę, i przez moment milczała,zastanawiając się nad wszystkim co mówił Tony. Miał mądrę teorie, ciężko je było przekreślić, nawet się z nim zgadzała.
    — Nie no, masz rację. Kiedy wymieniałam tamte rzeczy, myślałam bardziej o Phyonix i o tym, co tam większość ludzi uznałaby za zwyczajne życie. W Argarze zwyczajność będzie wyglądała inaczej, u elfów inaczej, u orkówinaczej, a gdyby zapytać hehku, pewnie wyszłoby, że normalny człek powinien spać w piecu i podjadać węgiel — stwierdziła z rozbawieniem, po czym pokręciła głową. Na ostatnie słowa zaśmiała się mocniej, bo wyobraziła sobie grupę ludzi zawiniętą w ognisku razem z hehku; urocze i zabawne jednocześnie.
    — Więc tak, chyba to pojęcie jest strasznie elastyczne, tak ogólnie…. ale wiesz, jeżeli miałabym powiedzieć, co według mnie naprawdę powinno być wyznacznikiem normalności, to chyba szczęście. Nie praca, rasa, dom, liczba duchów przy stole ani to, czy ktoś gada z ptakami, wodą albo własnym garnkiem. Jeśli ktoś żyje tak, że jest szczęśliwy, nikogo przy tym nie krzywdzi i czuje, że to życie naprawdę jest jego, to dla mnie powinno być normalne. Cała reszta to tylko dekoracje, czasem ładne, czasem bardzo dziwne, ale jednak dekoracje i nie powinny mieć do tego czy ktoś jest normalny czy nie. Chociaż to pewnie nie będzie normalny pogląd dla wielu osób, ale no… osobiście ciężko mi patrzeć na przykład na moich bliskich i powiedzieć, że są nienormalni, są normalni i wyjątkowi jednocześnie. Rozumiesz co mam na myśli? — uśmiechnęła się do niego, po czym wróciła wzrokiem do potrawy. — Dobrze, teraz spróbuj jak smakuje i czy nie trzeba doprawić.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  92. Spojrzała na niego całkiem wdzięcznie, gdy nie wiercił dziury w brzuchu, przynajmniej w jej mniemaniu był to dość wdzięczny wzrok. Ten mógł jednak zahaczać o coś w rodzaju „masz szczęście”. Na kolejne słowa pochwały po prostu mu skinęła głową. Chyba jedno „dziękuję” starczy, w takiej sytuacji, prawda? Kiedy mówił o ciąży Grimy, słuchała, nawet zainteresowana. No tak, słyszała o tej sytuacji, o pierwszej ciąży Tony nie wiedział. Z jednej strony było to przykre, z drugiej pozwalało Morganie myśleć, że nie tylko ona ma na swoim koncie krzywe akcje względem ukochanego. Przytaknęła mu lekko głową.
    - Dobrze, że… Wasze życie tak się potoczyło, że… No w tej drugiej chociaż uczestniczysz… - zacisnęła lekko usta. To była próba pocieszenia, czy … ? Ech, sama nie wiedziała. Chyba po prostu stwierdzenie faktu? Wypuściła głośniej powietrze. Podrapała się zaraz lekko po głowie i dalej patrzyła na Tonego mrużąc podejrzliwie oczy. Jednak kiedy stwierdził, że to po prostu ciekawość, rozluźniła się i kiwnęła głową.
    - Tego rodzaju odpowiedzi wolałabym jednak zostawić dla konkretnych osób – poinformowała. Nie czuła się zbyt komfortowo z intymnymi tematami, szczególnie gdy jej relacja z daną osobą była dość licha. Uśmiechnęła się na komentarz co do domu i przytaknęła mu głową.
    - Tak, gościnne są jednak tylko troszkę mniejsze, w naszych prywatnych jest po prostu dodatkowe miejsce na nasze indywidualne hobby, czyli w sumie każdy ma w pokoju chociażby pianino lub fortepian – wyznała i raz jeszcze kiwnęła mu głową na słowa o bibliotece. Posłuchała go i zastanowiła się chwilę.
    - Natan dość często przesiaduje w bibliotece. Tam odpoczywa – zaznaczyła. – Może mógłby Ci pomóc stworzyć jakiś system wyboru kolejności? Przydałyby mu się teraz jakieś błahe sprawy, głowa trochę by odpoczęła, a nie czułby się przy tym beznadziejnie bezczynny… - stwierdziła w lekkim zamyśleniu.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  93. — I jak potrawa? — zapytał, po tym jak blondyn jej spróbował. Uśmiechnęła się do niego ciepło, kiedy powiedział o swoich bliskich. Nie mówiła nic przez chwilę tylko go obserwowała. Pan bez emocji tak? Cholernie nie pasowało. Przynajmniej nie jej zdaniem. Tony był bardzo ekspresyjny, nie ukrywał tego co myśli, jedynie ta wiecznie kamienna twarz. No prawie, bo potrafił się uśmiechnąć.
    — W niektórych sprawach najlepiej być szalonym. Cieszę się, że masz swoich walniętych bliskich — dodała, po czym klasnęła w dłonie. — A teraz deser dla Grimci, tak? Owocowy, słodki i z bitą śmietaną, która wytrzyma pogodę placek, specjalnie na randkę z Ri. Gotowy?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  94. Ashan szybko zrozumiał, na co Tony czekał. Sam jednak nie miał najmniejszego zamiaru ułatwiać mu zadania. Stał spokojnie, z mieczem opuszczonym na tyle swobodnie, by nie zdradzać zamiaru ataku, ale jednocześnie pozostawał gotowy do natychmiastowej reakcji. Jego wzrok śledził każdy krok chłopaka, zmianę ułożenia stóp, napięcie ramion i sposób, w jaki zaciskał dłoń na rękojeści rapiera. Ashanowi nie brakowało cierpliwości, nie przy jego żywiołowym rodzeństwie. Mógł tutaj stać jeszcze naprawdę bardzo, BARDZO, długo i czekać.
    — Dobrze kombinujesz — odezwał się w końcu spokojnie. — Tylko pamiętaj, że jeśli obaj będziemy czekać, trening skończy się dopiero jutro — dodał jeszcze, z lekką prowokacją w głosie, a kącik jego ust uniósł się nieznacznie ku górze. Zapytany o tatuaże nie zmienił postawy, jeśli to miało go rozproszyć to niestety, ale taka taktyka też na niego nie podziała i Tony też mógł szukać winowajcy w jego rodzeństwie.
    — Każdy z nich oznacza coś bardzo ważnego. Wbrew temu co mówią niektórzy, nie wymiziałem sobie torsu z nudów czy na pokaz dla cipek. Są dla mnie i mojej własnej przyjemności oraz aprobaty — wyjaśnił mu spokojnym tonem.


    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  95. Uśmiechnęła się lekko rozbawiona jego opinią. Była nad wyraz szczegółowa. Przytaknęła zaraz głową Tonemu.
    — A konkretnie? Aspekt ma jakieś… warianty smakowe? — zapytała, uśmiechając się nieco szerzej. Naprawdę przyjemnie się go słuchało, gadał prawie tyle samo co ona, więc nie czuła się taka samotna w tym swoim trajkotaniu. No i był całkiem zabawny jak na swoją kamienną twarz. Naprawdę się cieszyła, że Grima na niego trafiła. Byli cudowni razem. Spróbowała kiedy już doprawił, skupiła się dokładnie na poznaniu smaku.
    — Jest… inne niż ojczysta wersja, ciekawa, hmm… dla mnie wcześniej smak był taki kojący, wiesz, kiedy po ciężkim dniu masz ochotę na coś ciepłego miłego, rozgrzewającego, a teraz… to ma takie wow, bombkę w trakcie przeżuwania, pozwolisz, że sobie dopisze, teraz to więcej niż przyjemny golasz — pozwoliła sobie ocenić i zaraz chwyciła węgielek i dopisała na boku “od Tonego efekt wow: dodać” i wypisała obie przyprawy. Zaśmiała się lekko.
    — Gwarantuję, że bita śmietana przetrzyma — puściła mu oczko. — Może ja nie lubię zimnych dań, ale mamy na to sposoby — wyjaśniła mu, po czym złapała go lekko za nadgarstek, żeby zaprowadzić go do chłodnej spiżarni wypełnionej lodem, zwykłym i zaklętym z Fjelodd. — Przede wszystkim składników użyjemy stąd, bitą śmietanę zrobimy ze specjalnym cukrem lodowym i żelatyną i gwarantuję, że przetrzyma bita śmietana — zapewniła go. — Myślisz, że kakao też można by zrobić na zimno? — zapytała go, biorąc składniki do placka, te które tutaj były przechowywane, owoce, śmietanka, mleko i tak dalej.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  96. Ashan nie odpuszczał i nie atakował. Cały czas podążał wzrokiem za Tonym, dając mu jasno do zrozumienia, że jego postawa, chociaż luźna pozostawała w pełnej gotowości, nie da się zaskoczyć, nawet mimo rozmów. Nie pierwsza rozmowa w trakcie treningu czy prawdziwej walki. Zagadywanie przeciwnika było mądrą taktyką, więc uniósł lekko kąciki ust ku górze w chwalącym blondyna geście.
    — Zobaczymy — odpowiedział w kwestii toalety. Walki i bitwy były okrutne. — Wystarczy przywyknąć i przetrzymać, w prawdziwej walce nie robisz przerwy na sikanie i sranie. Kwestia przyzwyczajenia — dodał nieco żartobliwie. Czasami bitwy potrafiły trwać nawet cały dzień bez żadnej przerwy i trzeba było trzymać.
    — Zależy które, rodzeństwo, rodzice, sentencje, pieczęcie… każdy oznacza coś innego

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  97. Diego nie przerywał swoich ćwiczeń.
    - W takich stwierdzeniach zwykle ma się na myśli stereotypy, a nie to jaka rzeczywiście jest indywidualna osoba – zauważył, skupiając się na własnej broni. Uśmiechnął się pod nosem na słowa o Gavie.
    - Pytanie więc czy to Ciebie, czy też mnie traktuje wyjątkowo. Informacje zdecydowanie przestarzałe nie są – odpowiedział mu. Słysząc o chłopaku miał trochę bardziej wrażenie jakby słuchał o samym sobie. „Oswojony z relacjami międzyludzkimi”. Uśmiechnął się pod nosem.
    - Ach, mówisz, że tego dzikusa trzeba oswoić… Ciekawe, ale raczej nie jestem zainteresowany. Czas spędzony z tymi stabilniejszymi jednostkami zdaje się jednak mniej stracony – stwierdził dumnie i trochę przyspieszył swoje ruchy. Jednorazowo zerknął na Tonego, gdy ten mówił o krysztalniku.
    - To sobie kogoś wymyśl. Kogoś kto próbuje wyrżnąć Ci bliskich, albo coś… wymyśl, że musisz trafić w środek… wymyśl guzik, w który musisz trafić by… - tu wzruszył ramionami – uwolnić swoją córkę z klatki opadającej do lawy czy innego cholerstwa – podpowiedział.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  98. — Noo… — spojrzała nie bardzo rozumiejąc pytania Tonego. — Póki jest zimna to i bez żelatyny się utrzyma, ale bez ja tak zawsze robiłam Grimie bitą śmietanę. Zmrozić tłustą, słodką, potem dodać pół łyżeczki żelatyny, cukier puder i ubijać… zawsze jej smakowała bardzo — wyjaśniła i przechyliła głowę na bok. — A Ty jak robisz bitą śmietanę? — zapytała jeszcze, bo może miał ciekawszy przepis. Uśmiechnęła się lekko do niego. — Lody też można zrobić, jak chcesz, mamy wszystkie składniki — zaproponowała. — A kakao na zimno… hm… myślałam, żeby zrobić takie gęste, puszyste, ale to chyba już nie będzie kakao i na to lody o różnych smakach… — dodała. Pokręciła głową na jego kolejne pytanie.
    — Nie, nie wymiotuje. Na ognisku po prostu zjadłam za dużo na raz przy tym ile wariowałam w przełożeniu na zmęczenie i emocje. Mój żołądek nie lubi jak się przejadam, a w ciągu godziny zjadłam duże kawałki pizzy, owoce i przekąski, ale no… Grima robi genialne warzywa z serkiem w liściach… więc no… — wyjaśniła i zaśmiała się lekko. — Nie uważam, żebym jadła jak wróbel, Tony, jestem najedzona, zapewniam. Nie widziałeś jak jem normalnie posiłki, więc nie wiem też czy Twoja opinia jest w pełni poparta niezbitymi dowodami. Zjadłam dzisiaj porządną porcję szakszuki na śniadanie z dwoma jajkami, uważam, że to dość dużo — uśmiechnęła się do niego. — A potem zjem jeszcze normalny posiłek — zapewniła go jeszcze.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  99. Przytaknął głową na jego słowa. Tak adrenalina swoje robiła, nie mniej ciało też pewnych rzeczy zaczynało się powoli uczyć. Nie spuszczał z niego wzroku. Ewidentnie blondyn zaczynał coś kombinować.
    — Na torsie jest rodzeństwo, ręce i ramiona to rodzice — rzucił krótko, po czym uchylił się lekko w bok, kiedy ten rzucił w niego sztyletem. Ładna zmyłka. Nie mniej nie dawał mu tak łatwo wygrać. Ashan zablokował rapier krótkim ruchem, wiążąc ich ostrza, ale nie odepchnął Tony’ego. Pozwolił mu zostać w ruchu, żeby nie zgubił całego impetu.
    — Pomysł ze sztyletem był dobry. Wejście też nie było złe — ocenił spokojnie — Teraz nie zatrzymuj się przez blok — polecił, przesuwając lekko swoje własne ostrze. Pokazał mu możliwe rozwiązanie. Subtelnie, ale jednak.
    — Zmień linię. Zsuń rapier po moim ostrzu, zejdź krok w bok i spróbuj wejść pchnięciem pod ramię. Albo wykorzystaj pęd, skróć dystans i uderz barkiem, zanim zdążę odzyskać gardę. Najgorsze, co możesz teraz zrobić, to stanąć i czekać, aż ja zdecyduję za ciebie i przejmę inicjatywę. Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem przy zaskakiwaniu, grunt, to nie dać się rozproszyć.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  100. Diego spojrzał na Tonego unosząc lekko brew. Nie bardzo rozumiał czemu ma służyć ta dogłębna analiza.
    - Potoczne stwierdzenie, używane w każdej normalnej rozmowie. Porównywanie, rzucanie ogólnikami… Odróżniam zwykłą rozmowę od prowadzenia badań czy naukowych dyskusji… w normalnej rozmowie raczej nie rozkłada się na czynniki pierwsze każdego stwierdzenia czy słowa – zauważył. To byłoby idiotyczne, przesadne analizowanie cudzych wypowiedzi dla niego było zwykłą stratą czasu. Jak z tymi babami, co w głowie mają „tak, chcę”, a mówią „nie”. Jak mówią „nie” to niech spierdalają. – Ashan miewa stereotypowe zachowania – sprostował, bo nie sądził, że gdziekolwiek powiedział coś źle. Wrócił do swoich ćwiczeń i zaśmiał się krótko na słowa o interpretacji.
    - A co tu interpretować? Jak gość widzi mnie pierwszy raz i na podstawie kilku zdań rzuca test o nieomylnym książątku to co nie dba o swoich pracowników, to co tu niby jest do interpretacji? – ponownie się zaśmiał, nie przerywając swoich wymachów.
    - Skoro dla Ciebie takie sprzed kilku dni są przestarzałe… - wzruszył ramionami. Dla niego nie były, widział jak chłopak działa, słyszał co mówi i nie zamierzał wnikać głębiej w to co też chciał powiedzieć. Skoro nie umiał przekazać tego co rzeczywiście miał na myśli to najwyraźniej był uwsteczniony. Proste. Uśmiechnął się pod nosem na słowa o jego sprawie.
    - Moja, słusznie – przyznał, bo nie było tu z czym dyskutować. Wykonał kilka bardziej skomplikowanych ruchów ręką i zaraz znowu się zatrzymał, patrząc po Tonym i jego manekinie. Tak, z jego wyobraźnią naprawdę musiało być kiepsko, no ale przynajmniej o tym wiedział.
    - Skoro tak wolisz – odparł i zaczął pewniej i szybciej poruszać się po placu treningowym. W pewnej chwili był nawet blisko linii rzutu Tonego, nie wchodził mu centralnie pod rzut, ale majaczył bardzo wyraźnie w zasięgu wzroku blondyna.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  101. Grima dalej miała lekki grymas na twarzy, jednak zapewnienie, że razem z Kevusią dają mu szczęście wyraźnie się rozchmurzyła.
    - Tak dla zabezpieczyć tak, to można – energicznie przytaknęła mu głową i zaraz uśmiechnęła się szeroko.
    - Najszczęśliwa na świecie – zachichotała, wtulając w niego swoją buźkę. Zaraz jednak znowu trochę jej mina zbladła i mówiła o byciu grubaskiem bardzo przejęta.
    - Jak to nie? Jestem… Słodziutkim, ale jestem… - lekko wydęła usta, ale na słowa o najwspanialszej po prostu mocno go ucałowała i obdarzyła szerokim uśmiechem, uśmiechała się tak na każde kolejne rozwiązanie problemu. Kiwała głową z wesołym „Tak” na pomysł z poleceniem, „Tak” na pomysł w chwili niebezpieczeństwa i „Tak” na kwestie zdrowia. W odruchu nawet kiwnęła na „tak” kiedy wspomniał o przyjaciołach, ale zaraz zrobiła duże oczy.
    - Nie!!! Znaczy nie!! – zaczęła energicznie kręcić głową i zaraz mocno się w niego wtuliła. – Nie oddam, przyjacioły inne razy sobie wezmą, ja kce, kce… Idziemy my, Ty – pokazała na siebie, a potem na Tonego - i Tońcio, Tońcio i Grima – przytaknęła sobie i uśmiechnęła się wesoło.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  102. — No cóż… wtedy nie byłaby taka kremowa i nie trzymałaby się długo — wyjaśniła mu spokojnie. — Na taką bez dodatków mówi się u nas mleczny puch. Po przygotowaniu musisz ją szybko spożyć, bo nie utrzyma się długo w tej temperaturze. Z kolei cukier puder i odrobina żelatyny sprawi, że będzie wytrzymalsza, bardziej puszysta i słodsza w smaku — wyjaśniła mu. Sprawę bitej śmietany miała akurat obcykaną specjalnie dla Grimy i jej ciąży, bardzo często robiła jej deserki z dodatkiem bitej śmietany, bo goblinka zwyczajnie je uwielbiała. Zaśmiała się też lekko na wyjaśnienia Tonego.
    — Rozumiem — odpowiedziałą mu. Zabrała się zaraz za robienie śmietany. Wzięła drewnianą miotełkę kuchenną i zaczęła szykować ją w metalowej misie nad schłodzoną wodą. Wróciła wzrokiem do blondyna nie przerywając ubijania.
    — Teoretycznie wszyscy dorastamy jeszcze, jeśli przyjąć, że organizm rozwija się przynajmniej do 21 roku życia — zauważyła spokojnie. — Przede wszystkim przy posiłkach ważniejsza jest jakość a nie ilość przy dorastaniu. Lepiej zjeść mniejszą porcję wartościowego dania niż objeść się i zapchać czymś tłustym i pozbawionym witamin — pozwoliła sobie na kolejną rzeczową uwagę. Nie była niedożywiona, owszem, była szczupła, ale zdecydowanie nie można było powiedzieć, że ma na sobie tylko skórę i kości, dbała o swoją sylwetkę bardzo mocno czy to przy aspekcie odżywiania czy ćwiczeń. — Możesz obserwować, dopóki nie będziesz karmić mnie na siłę, bo ostrzegam, jeśli mnie przejesz i będę rzygać mogę z zemsty celować na Twoje portki i buty — uśmiechnęła się do niego bardziej zaczepnie.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  103. Spojrzała jak Tony idealnie kroi i uśmiechnęła się szerzej.
    — Przypomina mi się, jak Grima uczyła mnie gotować. Kroiłam strasznie pokracznie, pierwszy mój gulasz wyglądał tragicznie. Jakby był już przetrawiony, przynajmniej pachniał — zaśmiała się lekko. — Ty za to robisz to jak zawodowiec — dodała jeszcze, bo nie zajmowało mu to wiele czasu, a wszystko było dosłownie jakby kroił od jakiś specjalnych foremek. Wizualnie deser będzie wyglądać nieziemsko.
    — Chuda jak? No słucham, dokończ — zaśmiała się lekko na jego opinię. Pokręciła zaraz głową. — Skąd takie wnioski? Czego Twoim zdaniem brakuje w mojej diecie? Czym byś ją urozmaicił? — zadała mu wiązankę pytań. Nie chciała na siłę mu udowadniać, że odżywia się dobrze. Cały czas też zajmowała się bitą śmietaną, dopóki nie miała idealnej puszystej konsystencji. Zaśmiała się lekko. — Brzmi jak wyzwanie — uśmiechnęła się wesoło.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  104. Kopnięcie, które wykonał Tony, w zgięcie kolana zmusiło go do krótkiej korekty postawy, ale gdy tylko Tony wypuścił rapier i zszedł nisko, czerwonowłosy dostrzegł znacznie większy problem niż sztylet zmierzający w jego biodro. Cofnął biodro poza jego zasięg, a stopą kopnął leżący rapier, posyłając go kilka metrów dalej po ziemi. Jednocześnie obrócił miecz w nadgarstku i położył tępą stronę klingi w poprzek pleców pochylonego Tony'ego, zatrzymując ją tam bez uderzenia.
    — I tutaj umarłeś — stwierdził spokojnie jak to miał w zwyczaju przy trenowaniu innych — Sam pomysł z zejściem niżej nie jest zły, ale zostałeś tam za długo. Przy takim dystansie jesteś pode mną, z głową i karkiem dokładnie tam, które nawet w zbroi zazwyczaj mają bardzo słabą obronę. Ja nawet nie muszę być teraz specjalnie finezyjny — wyjaśnił. Docisnął płaz jedynie symbolicznie, pokazując mu, jak niewiele brakowałoby do rzeczywistego cięcia, po czym spojrzał w stronę odkopniętego rapiera, zabierając ostrze z jego pleców.
    — I nigdy dobrowolnie nie wyrzucaj głównej broni w środku wymiany. Szczególnie po to, żeby sekundę później próbować ją podnieść. Jeśli schodzisz nisko, wykorzystujesz ten ruch i natychmiast wychodzisz z mojej strefy, albo robisz szybko zwód, a broń zostaje w ręce. Nigdy nie stój zbyt długo w jednym miejscu, zwłaszcza, kiedy schodzisz niżej — dodał jeszcze, odsuwając się od niego na dwa kroki, aby blondyn mógł przestudiować te rady w swojej głowie. — Jak myślisz jaka byłaby poprawna wersja Twojego zwodu w takim razie? — zapytał po chwili, którą uznał za wystarczającą, aby się zastanowić.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  105. Słysząc o fortepianie uśmiechnęła się bardzo delikatnie i przytaknęła mu głową.
    - Tak, stoi w pokoju każdego Parabellum – odpowiedziała. – To taki nasz… rodzimy instrument. Odskocznia od nauki walki z ojcem – odpowiedziała i poczuła pewnego rodzaju dumę. Całkiem nieźle jej wyszło, nawet nie musiała tego dukać. Zastanowiła się nad kolejnym pytaniem i wzruszyła ramionami.
    - To już zależy co rozumiesz przez „często”. Wydaje mi się, że gram na nim… od czasu do czasu – kiwnęła lekko głową, zgadzając się ze swoim werdyktem w tej sprawie. Ponownie kiwnęła głową. – Jestem – tu odpowiedziała standardowo, krótko i na temat, ale tak, uważała, że jest dobra. Inaczej nikogo by nie uczyła grać na tym instrumencie. Przy pytaniu o lekcję uniosła lekko brew i przesunęła spojrzeniem po Tonym. Jakoś ciężko jej było wyobrazić sobie tego chłopaka przy pianinie. Skrzywiła się na samo wyobrażenie mnogości pytań, jakie mógł zadać w trakcie lekcji.
    - No nie wiem… - odparła. – Uczę grać, rozumieć nuty, trafiać w odpowiednie dźwięki, ale nie znam odpowiedzi na jakieś dogłębne sprawy w temacie tego instrumentu – zaznaczyła. – Nie lubię upierdliwych uczniów – dodała, patrząc po nim dość znacząco. Słysząc o Natanie spojrzała uważniej po Tonym, a jej spojrzenie zrobiło się dużo chłodniejsze niż było jeszcze przed chwilą.
    - Sugerujesz, że go zaniedbuję? – zapytała chłodno.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  106. Diego wzruszył ramionami.
    - Czasem, gdy mówi się o czymś rzeczywiście istotnym, przynajmniej ja tak mam. W luźnej rozmowie nie ważę każdego słowa – stwierdził. Nie przerywał swoich ćwiczeń, ale zerkał czasami w stronę Tonego.
    - Nie jestem pewien czy powiedziałem dość byś rzeczywiście poprawnie poznał moje myślenie w temacie brata – przyznał z nieco zadziornym uśmiechem na twarzy.
    - Racja, podobno tak właśnie jest – przyznał w temacie pierwszego wrażenia. Wzruszył jednak po chwili ramionami. – Tragiczne to jak dla mnie złe określenie. Nie wiem jak to wygląda u niego, ale na mnie po prostu wrażenia nie zrobił. Standardowy, nudny, wyszczekany typek, który każdemu próbuje utrzeć nosa. Ja tam lubię bawić się w lustro. Całkiem zabawnie się to obserwuje, to jak ktoś reaguje na zachowania, które sam reprezentuje – mówił to w lekkim rozbawieniu, a potem wykonał ciąg bardziej skomplikowanych ruchów. Widząc, że sztylet Tonego ląduje nie tam gdzie trzeba, uśmiechnął się pod nosem. Zszedł nieco z jego linii strzału, było jeszcze za wcześnie by wprowadzać mu takie urozmaicenia. Wykonał kolejny ciąg ruchów i przyspieszył znacznie, by swój wyimaginowany atak zakończyć saltem w przód i ścięciem głowy jednego z manekinów. Ruch jego miecza był nad wyraz cichy, biorąc pod uwagę gabaryty oręża. Spojrzał na Tonego i uśmiechnął się nikle.
    - Może chcesz trochę porzucać do ruchomego celu, hm? Nawet z użyciem tego Twojego powietrza… Próbowałbyś mnie trafić, a ja poćwiczyłbym oko i odbijanie Twoich ostrzy – zaproponował, opierając miecz o bark a łokieć drugiej ręki o ściętego manekina.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  107. Diego uniósł lekko kącik ust.
    - Heh, no proszę, miła odmiana – stwierdził. Mało kiedy ktoś się po prostu dostosowywał do takich spraw, ale Diego nie miał nic przeciwko, wręcz przeciwnie. Na pytanie o lustrze pokręcił głową.
    - Nie – przyznał. – Wchodzę w rolę tylko na chwilę, świadomie, bardziej w ramach rozrywki niż rzeczywistego udawania. Jak mnie ktoś na tym złapie to punkt dla niego, ale zwykle mnie nie łapią – parsknął pod nosem. Słysząc kolejne słowa wzruszył ramionami.
    - Nie wiem, nie wydaje mi się bym miał z tym problem. Wiem kiedy jestem typowym sobą, a kiedy się zgrywam – stwierdził bez oporów. Nie czuł by te jego udawanki jakkolwiek wpływały na jego prawdziwy charakter. Ten prawdziwy pokazywał po prostu rzadziej, ale zdarzało się, kiedy nie czuł potrzeby albo dobrej chwili na kolejny zgryw, to po prostu był sobą. Uśmiechnął się zadowolony, kiedy Tony okazał zainteresowanie jego pomysłem. Wyszedł przed manekina i przygotował się do jego ataków, ustawiając odpowiednio broń.
    - Cóż, w takim razie ja postaram się w te Twoje rzuty trafiać, to też ćwiczenie dla oka – stwierdził. Najwyżej poćwiczy obronę dopiero, gdy chłopak zacznie rzucać na poważnie sztyletami.
    - Dawaj – pogonił go, gdy był już gotowy, a potem skupił się na tym, by trafiać mieczem w rzucone, w jego stronę sztylety.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  108. Ashan pokręcił głową na jego słowa. Czuł rapier tuż przy swojej szyi, ale wiedział, że blondyn nie zrobi mi żadnej krzywdy. Nie kiedy trenowali. Uśmiechnął się jednak nieznacznie. To jedno krótkie zdanie zdecydowanie u zbyt wielu osób robiło za świetny zapalnik, aby miał z tego zrezygnować. Wysłuchał co ma do powiedzenia.
    — O ile Twój rapier sięgnąłby Twojego przeciwnika przed tym jak on sięgnie Ciebie. Zwód nie jest w pełni zły, ale dalej za długo jesteś za nisko, Twój wzrok za bardzo lata. Musisz dopracować koordynację ruchową — odpowiedział mu rzeczowo. Wzruszył ramionami. — Na razie uczymy się na sucho. Lepiej jest opanować styl walki bez mocy i dopiero potem go ulepszyć o indywidualne zdolności, kiedy znasz swoje możliwości bez nich. Robiąc na odwrót narażasz się na to, że broń nigdy nie będzie Ci idealnie pasować. Musisz być gotowy na walkę, kiedy ktoś uniemożliwi Ci korzystanie z mocy. Mamy spore szanse zakładać, że to nas może czekać na wojnie — wyjaśnil mu spokojnie. — Tak, możesz udawać że popełniasz błąd, to idealny kierunek. W ten sposób można bardzo łatwo zabić. Lepiej żeby to przeciwnik lekceważył Ciebie niż na odwrót — pochwalił go.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  109. Grima spojrzała po Tonym rozczulona. Lubiła te jego słodkie słówka, nawet to jak zaznaczał, że jest „jego”. Chciała być jego i aż jej serce szybciej biło na takie stwierdzenia. Wtuliła się w niego mocno.
    - No skoro Twoim to mogę być nawet grubaskiem – zachichotała i sama mocniej się wtuliła, gdy chłopak był podekscytowany. Jej również się ta radość udzieliła i złapana za rękę energicznie przytaknęła głową.
    - Skoro jedzonko już jest to pozostają nam… ciuchy, mapa, smakoszki, mój nos, Twoja głowa – wymieniając ostatnie dwa pokazywała palcem wspominane „przedmioty” – mój ogonek – zachichotała i pomachała nim na boki, a potem wskoczyła na jeden mebel i rozejrzała się niczym pirat na bocianim gnieździe. – Skoro to skarb to może te małe szpadelki Kevusi? Może okazać się zakopany… - zaproponowała i zaraz w kilka susów znalazła się przy Tonym i torbie, którą dopakowywał. Ponownie zachichotała.
    - Akurat tego mi dzisiaj nie brakuje – również się wyszczerzyła. Wspólna wyprawa brzmiała po prostu genialnie!

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  110. Słuchała Tonego, uśmiechając się cały czas przyjaźnie. Przytaknęła mu i chwyciła po łyżeczkę, aby nabrać bitej śmietany i podać mu do spróbowania, co by ocenił. Sama zrobiła to inną łyżeczką. Jej zdaniem smakowała dobrze. Tak jak ta śmietana, którą zawsze szykowała Grimie.
    — Jesteś perfekcjonistą. Każdy ma jakiegoś świra. Ja się nakręcam łatwo i gadam jak najęta, jeśli coś mnie ekscytuje, jeśli czymś się cieszę, albo jeśli mam wrażenie, że ktoś nie zrozumiał w pełni to zaczynam gadać jeszcze więcej i więcej, rozkładać wszystko na części pierwsze. Twój świr nie przytłacza innych. Sprawia, że to co robisz zawsze wygląda jak towar z najwyższej półki — odpowiedziała. Na słowa o szkapie zaśmiała się i spojrzała po swojej sylwetce. Wzruszyła ramionami. Na jej jak szkapa nie wyglądała, była szcczupła to prawda, ale daleko jej było do kościstej figury.
    — Mi się podoba moja figura — odparła spokojnie. Skrzywiła się trochę na kolejne słowa i dotknęła swojego brzucha, głaszcząc go przez chwilę.
    — Córeczki… moje… Piper i Phoebe — szepnęła. To pomagało jej się zaaklimatyzować, ale dalej była zwyczajnie przestraszona. Będzie dobrą mamą? Da radę je kochać tak jak na to zasługują? Pokręciła głową. — Staram się jeść więcej, ale nie na tyle żeby potem wymiotować. Morgana przy każdej ciąży je za całą rodzinkę, ale… mnie muli przy podwójnej porcji. Myślisz… że same chcą się zagłodzić?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń

  111. Uśmiechnął się lekko na to jego “sięgnąłby”. Było widać, że jest pewny swoich magicznych mocy. Sam nie miał mu tego zamiaru ujmować, bo widział ile faktycznie potrafił zrobić i to robiło naprawdę spore wrażenie. Ale teraz trenowali na sucho z bronią. Przytaknął na jego słowa.
    — Nie mówiłem, że z góry by nie trafił — przypomniał mu — Mówiłem, że jest ryzyko, że by nie zdążył. W takim razie oboje byśmy zginęli — zaznaczył to “oboje” na znak, że docenia jego zdolności, które już ma. — Niemniej trenując celujemy raczej w to, żebyś wyszedł żywy, najlepiej bez ran, więc dalej trzeba ćwiczyć inne elementy. Skoro powietrze Cię nie zawodzi dojdziemy do niego bardzo, bardzo późno, bo wtedy to już będzie bardzo prostu taniec — uśmiechnął się jeszcze nieco szerzej. Minimalnie, ale jednak. A to u Ashana znaczyło pochwałę dla czyiś umiejętności. Ashan przyglądał mu się przez chwilę, kiedy Tony ponownie wykonywał zwód. Tym razem nie przerywał od razu. Chciał zobaczyć, czy blondyn rzeczywiście zastosuje się do wcześniejszych uwag, czy tylko spróbuje powtórzyć dokładnie to samo, pilnując przy tym wzroku.
    — Najpierw przestań myśleć o błędzie jak o czymś, co masz faktycznie spierdolić — zauważył spokojnie — Masz mi pokazać coś, co **ja uznam za błąd**. To różnica — dodał, chociaż zdawał sobie sprawę, że to wyjaśnienie było trochę na bakier. Myślał jak to lepiej ująć z przykładem. Przekręcił miecz w dłoni i przesunął się o krok, nadal obserwując jego postawę.
    — Odsłoń mi bok. Opuść gardę trochę za nisko. Cofnij się tak, żebym pomyślał, że tracisz równowagę. Cokolwiek, ale zanim to zrobisz, musisz wiedzieć, gdzie chcę Cię przez to zaatakować i mieć przygotowaną odpowiedź. Pokazujesz jakieś miejsce, które po prostu chciałbym zaatakować, bo trafienie byłoby śmiertelne, ale jednocześnie musisz być gotowy szybko zareagować, skontrować to i wtedy samemu uderzyć — dodał. — Na razie nawet mnie nie kontruj. Pokaż mi jak chciałbyś mnie sprowokować, zaskocz mnie — polecił, samemu przesuwając się lekko w bok, dokładnie go obserwując.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  112. Przytaknęła mu głową na pytanie. Otworzyła szafkę, wyjęła większą misę, do której ułożyła kostki lodu na spód.
    — To wieczny lód z Fjelldodd — wyjaśniła — nigdy się nie topi i będzie chłodzić deser, aby się nie rozwalił, poza tym na chłodno będzie jeszcze lepsze — uśmiechnęła się do Tonego wesoło. Trochę jednak się zmartwiła, kiedy powiedział ile czasu spędza w kuchni. Tony miał w końcu wiele pasji, zajęć, a gotowanie nie powinno odbierać sporej części dnia, zwłaszcza tej najbardziej produktywnego. Zastanowiła się przez chwilę.
    — A gdyby zrobić kilka modeli krajalnic? — zaproponowała — Żebyś nie musiał robić tego samodzielnie, krojenie nawet nierówno zawsze zajmuje najwięcej czasu przy szykowaniu — dodała, zastanawiając się nad tym. Taka automatyzacja zdawała jej się w jego stylu. Zrobi z tą propozycją co chce, ale być może mu pomoże.
    Przytaknęła mu. Sylwetka jej jak najbardziej odpowiadała. Nie była koścista, przynajmniej według samej siebie. Lubiła dbać o to, aby jej figura utrzymywała się właśnie na tym poziomie, nawet jeśli czasami musiała naprawdę mocno się nagminastykować, żeby brzuch nie pokazywał zbędnych fałdek. W wielu rzeczach daleko jej było do perfekcji, ale akurat swoją figurę za perfekcyjną uważała i nie miała zamiaru jej siłą zmieniać. No i to nie Tonemu miała się przecież podobać. Uśmiechnęła się wdzięcznie.
    — Postaram się — przytaknęła mu. Na kolejne słowa jednak zastanowiła się nieco dłużej. Nie czują i nie myślą? Tak, rozumiała to logicznie, ale subiektywnie? Zaśmiała się lekko. — Wiesz… wiem, że tam są i tak ciężko mi sobie wyobrazić, że jednak tak właśnie jest — zarumieniła się lekko, czując wzruszoną łezkę w oku. — Wczoraj zaśpiewałam im na dobranoc, żeby lepiej spały. Głupie, nie? — mruknęła. Dalej bardzo się bała tej ciąży, cholernie, ale im dłużej o nich myślała, tym bardziej chciała je kochać.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  113. Ashan nawet nie drgnął, kiedy Tony pokazał mu język, zaczął grać na nosie i wykonał swój popisowy obrót. Patrzył na niego z całkowicie spokojnym wyrazem twarzy.. Miecz pozostawał w tej samej pozycji. Dopiero kiedy Tony przeszedł do właściwego natarcia, Ashan odpowiedział ostrzem, pozwalając mu wykonać przygotowaną sekwencję.
    — Nie — skwitował po wszystkim spokojnie. — Jak zaczniesz odpierdalać balet w środku walki, nie pomyślę, że popełniłeś błąd. To oczywiste, że coś knujesz, albo jesteś na haju, więc poczekam sobie — wyjaśnił mu rzeczowo. Przekręcił miecz w dłoni i ponownie ustawił się naprzeciwko niego.
    — To musi być subtelne. Pół kroku za daleko. Minimalnie opuszczona garda. Ciężar przeniesiony odrobinę bardziej, niż powinien. Coś, co mogę zauważyć i uznać za Twój błąd, a nie zaproszenie wypisane wielkimi literami. Najlepsza pułapka wygląda jak okazja, którą sam znalazłem, nie taka, którą mi pokazałeś palcem. Pamiętaj, subtelnie. Nie na chama — dodał kolejne wyjaśnieina.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  114. Przytaknęła mu głową.
    - Tak, dokładnie - przyznała bez oporów, a kiedy wspomniał, że nawet nie próbowała, spojrzała po nim wymownie.
    - Twoja sława w tym temacie Cię wyprzedza i nie, nie chodzi tylko o mojego brata - zaznaczyła. Tony słynął wręcz z zadawania niepotrzebnych pytań i z tego, że zbyt wiele go interesuje. Widząc jego smutek zacisnęła lekko usta w wąską kreskę. Smucił się o to, że taki właśnie był? Patrzyła po nim pytająco. Czy powinna mu coś w tej chwili powiedzieć? Westchnęła ciężko i wzruszyła ramionami.
    - Taki już jesteś, co najmniej kilku to w Tobie lubi, a Twoja narzeczona zdaje się to uwielbiać - zauważyła. Na słowa o randkach i podium znowu spojrzała po nim pytająco. Nie specjalnie jej się podobały takie komentarze.
    - Skup się może na swoim związku, co? - zaznaczyła. Nie prosiła go o rady, śmiała też wątpić, że wie ile randek ma z Natanem i ile seksu uprawiają. - Nie każdy tu celuje w podium - dodała, bo taka była prawda. Ją osobiście nie bardzo obchodziły te ich dziwne wyliczanki kto czego robi więcej.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  115. Diego wzruszył ramionami.
    - Teraz na przykład – odpowiedział i pokręcił głową. – Lustro stosuję w konkretnych sytuacjach lub przy konkretnych sposobach. W Twoim przypadku nie wychodziłoby z tego nic zabawnego. Pytalibyśmy się wzajemnie o równe szczegóły i przesadnie analizowali pojedyncze słowa czy stwierdzenia, dla mnie, takie coś byłoby już męczące – stwierdził i poprawił chwyt na rękojeści. Kiedy Tony był już gotowy, ruszył w jego stronę, odpierając rzuty. Kącik ust drgnął mu lekko przy rzucie ponad swoją głową, nawet nie próbował tego obronić, z drugim poszło gładko, z trzecim też, nawet nie zwrócił specjalnie uwagi, gdzie Tony mógł trafić w razie jego pudła. Czwarty rzut był dużo szybszy i bardziej precyzyjny od pozostałych, ale ten też udało się odbić. Jego celem nie było wymijanie sztyletów, a trafienie w nie własnym mieczem.
    - Daj więcej tych szybkich – rzucił, gdy odbił też piąty sztylet. Zaczął krążył po łuku, a kiedy Tony był gotów na kolejne rzuty, ruszył prosto na niego, imitując szarżę. Ciekaw był jak blondyn zachowa się w takich chwili, czy jakkolwiek spanikuje i zapomni o swoim zadaniu, czy może utrzyma rezon.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  116. Diego tylko wzruszył lekko ramionami.
    - Przyznam rację jak będę miał ku temu dowody - oznajmił. Aktualnie za mało rozmawiali by mógł stwierdzić, czy chłopak rzeczywiście aż tyle nie analizuje. Uśmiechnął się pod nosem na słowa o jedynym w rodzaju, ale już nic na ten temat nie powiedział. Skupił się na treningu.
    - My - odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie podawał nigdzie ile Tony ma rzucać sztyletów podprowadzanych powietrzem, wspomniał jedynie by było ich więcej niż jeden. To jaką obierze technikę to już była jego broszka. Nie pogniewał się jednak na przyspieszenie i urozmaicenie rzutów. Od razu zrobiło się ciekawiej, chociaż dla niego dalej mało problematycznie. Wirujące sztylety mogły robić wrażenie, jednak odbicie ich nie było kłopotliwe. Tony zachował też zimną krew, co szło na plus do treningu. Diego wrócił do utrzymywania dystansu i krążył po terenie treningowym wraz z blondynem. Sztylety rzucane bez powietrza odbijał z łatwością, w te powietrzne zdażało mu się trafiać na ostatnią chwilę. Uśmiechnął się nikle na kolejne podniesienie poziomu trudności. Przywoływanie sztyletów powietrzem było dobrym posunięciem, znacznie skracało czas zbierania broni. W tej kombinacji jednego sztyletu nie udało mu się trafić, przeleciał o milimetry od jego klinki, ale ostatecznie nie został zraniony, uchylając ciało w odpowiedniej chwili. Zaśmiał się krótko, to było całkiem ekscytujące. Kolejne podniesienie poziomu sprawiło, że zaczął nieco głebiej oddychać. Ostrza już nie wracały do rąk właściciela, a były niczym zawzięty osy. Diego uśmiechnął się w ten specyficzny sposób, a jego oczach błysnął specyficzny rodzaj iskier, zacisnął lekko zęby i złapał miecz w swoją prowadzącą rękę. Zaczął kręcić nim, tworząc coś na wzór wiatraka, ruchy były bardzo szybkie i mimo wszystko udawało mu się większość sztyletów odbić. Jeden jednak się przebił przez zaporę i zranił ramię chłopaka. Przeciął materiał ubrania i zostawił krwawy ślad na koszuli.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  117. Uśmiechnęła się do niego i przytaknęła głową. Na siłę namawiać go nie zamierzała, jeśli tak lubił to proszę bardzo.
    — Z maluchami też tak kroisz? — dopytała zaciekawiona. To był nawet bardzo interesujący sposób na pierwsze nauki ułamków. Na czymś smacznym łatwiej było zawsze to przetłumaczyć, dzieciaki chętniej słuchały jak liczyły ile danego owoca mogą dostać. Nie odpowiedziała w kwestii dzieci. Nie wiedziała co. Odwróciła wzrok, gryząc się po wewnętrznej stronie policzka i rumieniąc lekko. Miała nadzieję, że będzie dla nich odpowiednia. Naprawdę nie chciała musieć ich oddawać na zawsze. Pokręciła głową.
    — No dobra, warstwy — przytaknęła, kiedy Tony zaczął sypać owoce, ona później układała warstwy bitej śmietany, a potem wyjęła miód i płatki migdałów. — I ozdabiamy — uśmiechnęła się szerzej, ale to zostawiła w całości blondynowi. To miała być jego niespodzianka dla Grimy. Ona tylko pomagała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  118. — Jak pomyślę, że jesteś na haju, poczekam, aż sam się przewrócisz — odparł Ashan. Nie ruszył się na zwód Tony’ego. Dopiero kiedy rapier poleciał z prawej, zbił go własnym ostrzem, wszedł krok bliżej i zatrzymał czubek broni przy jego boku.
    — Lepiej — cofnął miecz i wskazał nim jego ramię — Spiąłeś prawy bark, zanim zaatakowałeś. Było widać, z której strony pójdziesz. Nie zapowiadaj ciosu całym ciałem — odsunął się na poprzednie miejsce i ponownie ustawił broń. — Jeszcze raz. I teraz już nie będę przerywał, lecimy do końca dopóki ktoś nie dostanie śmiertelnego ciosu — wyjaśnił.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  119. Rozczulona patrzyła jak tuli jej ogonek i z szerokim uśmiechem obserwowała jak sprawnie wszystko dopakowywał. Słysząc o mosertach położyła po sobie uszy.
    - MoserTY? - zapytała. - Ale... ale... - zrobiła minkę w podkówkę. - Grima nie umie jechać na moserty... - zawstydzona spojrzała po swoich dłoniach. Nikt nigdy jej nie uczył jeżdzić na wierzchowcach, wiedziała jak trenować gamorty, ale nigdy nie miała okazji ani potrzeby dosiadać zwierzaków w celu transportowym. Pokręciła głową na pytanie o Felcie.
    - Nie obrazi... - przyznała zerkając na mapę, dalej jednak nerwowo skubiąc swoje palce. Kapelusz na głowie nieco ją rozchmurzył, ale dalej miała smutną minkę.
    - Nie możemy jechnąć na jednym? - zapytała cichutko.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  120. — Skoro tak lubisz to tak jest najlepiej dla Ciebie i Twojej rodziny — uśmiechnęła się do niego ciepło. Nie miała zamiaru mu niczego narzucać, aczkolwiek u niej, te dzieci, którymi ona się opiekowała akurat lubiły naukę matematyki z jadalnymi rekwizytami. Trochę jej to nie dziwiło, a cieszyła się, że miała dla nich zawsze ciekawy argument przetargowy na dodatkowe lekcje, gdy sobie nie radziły. Ciekawe jak jej pociechy będą podchodzić do nauki. Zaśmiała się widząc, jak wyrzucił owoce na górną warstwę, kiedy ona ewidentnie podawała mu miskę z prażonymi migdałami.
    — Pamiętasz jak mówiłam, że Grima lubi jak góra ma posypkę z migdałów i miodu? — zapytała lekko rozbawiona.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  121. Ashan nie próbował zgadywać, z której strony Tony ostatecznie zaatakuje. Obracał się razem z nim, pilnując przede wszystkim ułożenia jego stóp, ramion i broni. Kiedy rapier uderzył w miecz, przyjął cios na ostrze i zepchnął je lekko w bok. Sztylet przeleciał na tyle wysoko, że nawet nie musiał się uchylać. Ashan od razu odpowiedział krótkim cięciem, które Tony zdołał sparować. Kopnięcie w lędźwie trafiło już znacznie lepiej i wypchnęło go o krok do przodu. Ashan skrzywił się lekko, po czym spojrzał na blondyna przez ramię.
    — Czy moi uczniowie mogliby łaskawie zostawić moje lędźwie i jądra w spokoju? To nie są cele treningowe — rzucił całkowicie poważnym tonem. Nie czekał jednak na odpowiedź. Obrócił się za ciosem i ciął mieczem w odsłonięte udo Tonego, zanim ten zdążył odstawić nogę po kopnięciu. Zaraz skrócił dystans, nie pozwalając mu ponownie zacząć krążyć, i wyprowadził następne pchnięcie prosto pod żebra. Umówili się walczyć do śmiertelnego trafienia, więc na omawianie błędów przyjdzie czas, kiedy któryś z nich przegra.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  122. Morgana spojrzała po nim niepewnie, zmrużyła oczy i jeszcze chwilę czekała, tak długo aż w końcu przestanie mówić cokolwiek związanego z pianinem. Kiedy nastała trochę dłuższa cisza, uznała, że to już chyba wszystko. Rzucił wystarczającą garść zapewnień, by się zgodzić na taki rodzaj nauczania.
    - No dobrze, skoro tak, to mogę Cię trochę pouczyć – oznajmiła, zadowolona z samej siebie. Zawsze to jakiś krok do przodu, może i nieco wymusiła by Tony sam narzucił do tych lekcji zasady, które będą jej pasować, ale zgodziła się dzięki temu go uczyć. Słysząc o Grimie i o tym jak jest silna, czerwona i niewyżyta, odrobinę się spięła. Dziwnie się czegoś takiego słuchało. Rozumiała, że darzą ją podziwem w temacie walki, ale w temacie seksu…?
    - Yye… To może niech lepiej poszuka innej gwiazdy… trochę to obsesyjne… czuć konieczność naśladowania cudzych pozycji w tak intymnej sprawie… - skrzywiła się wyraźnie.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  123. Darcy zaśmiała się szczerze. Pomogła mu z zabieraniem owoców, przy okazji zjadając część z nich z uśmiechem na ustach. Mimo wszystko uwielbiała świeże owoce.
    — Wybacz, myślałam, że jak Ci podsunę prażone migdały i miód to będzie to dość wymowne — odparła przepraszającym tonem. Poza tym miał przecież jeszcze przepis przed nosem, a tam było przecież było zaznaczone, że chodzi o migdały, ba w uwagach miała przecież rozpisane jak owe migdały najlepiej uprażyć.
    — Dalej możesz zrobić artystyczny nieład. Dodamy trochę bitej śmietany, wyrównamy i zrób artystyczny nieład z migdałów i miodu. Więcej śmietany Ri z pewnością nie będzie przeszkadzać, uwielbia ją w końcu — wyjaśniła.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  124. Ashan nie próbował cofać ramienia przed pchnięciem. Tony miał szybkość i przy takim dystansie zwyczajnie nie zdążyłby zabrać całego ciała z linii. Zamiast tego skręcił bark i tors, przez co końcówka rapiera prześlizgnęła się po zewnętrznej stronie ramienia, zaznaczając trafienie, ale nie takie, które kończyło pojedynek. Wykorzystał jednak fakt, że Tony wyciągnął rękę daleko przed siebie. Natychmiast wszedł głębiej w jego zasięg, własnym ostrzem naciskając rapier na zewnątrz, żeby utrudnić mu szybkie cofnięcie broni. Jednocześnie przesunął się w stronę ręki ze sztyletem, celowo ścieśniając przestrzeń tak mocno, żeby obie bronie Tony'ego zaczęły bardziej sobie przeszkadzać, niż pomagać. Idealnie, żeby nie był w stanie teraz ich dobrze na raz wykorzystać. Nie zatrzymał natarcia nawet na moment; skoro blondyn chciał wygrać szybkością, Ashan zamierzał sprawdzić, jak poradzi sobie bez miejsca na jej wykorzystanie. Krótkim ruchem wyprowadził kolejne cięcie w bok jego szyi, zmuszając go do natychmiastowej obrony.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  125. Spojrzał po nim unosząc brew.
    - Akurat przed wydawaniem pewnych opinii dowody wolę zbierać sam, a nie posiłkować się jedynie informacjami z trzeciej ręki – oznajmił prosto.
    Zranienie rzeczywiście nie specjalnie zrobiło na Diego wrażenie, sam obserwował zachowanie Tonego, ciekaw jak zareaguje na zadanie komuś krwistej rany. Komuś z kim tylko trenuje. Zatrzymał ostrza mimo wszystko i widział ten wzrok, blondyn sam szukał reakcji. Diego uniósł kącik ust, ale nic nie powiedział, po prostu kontynuował taniec. Tego rodzaju trening był dla niego bardzo pobudzający, więc po kilku kolejnych ruchach na jego twarzy namalował się nieco szalony uśmieszek. Wirował jednak dalej, odbijając ostrza. Nie każde mu się udało trafić, ale nie pozwalał już tak łatwo na zranienie. Tempo Tonego było naprawdę szybkie, ale gwałtowność mocno go zdradzała. Zdecydowaną część ostrzy udało się Diego odbić, kilka mignęło obok niego, a kilka poleciało znacznie dalej. Teraz czarnowłosy obserwował głównie to jak długo blondyn wytrzyma. Nie wyglądał na kogoś z dobrą kondycją, może i powietrzem władał, ale ciało i mięśnie nie miały nic do tego.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  126. Położyła po sobie uszy i spojrzała na niego czule, gdy tak po prostu stwierdził, że się nauczą. Ten jego wesoły, beztroski ton bardzo ją w tej chwili rozczulił i nawet poczuła jak oczy jej się lekko szklą od wzruszenia. Tońciu był taki kochany, jakby nic nie stanowiło problemu, a nawet jak stanowiło to brał jej łapkę i rozwiązywali go razem. Wtuliła się w niego mocno.
    - Mam najlepszego narzeczonego pod słońcem! - oznajmiła, a kiedy mówił o wspólnej jeżdzie wtuliła się w niego jeszcze mocniej, owinęła swój ogonek dookoła jego nogi, a potem podniosła wzrok i spojrzała po nim poważnie. Nastawiła uszy na ten stanowczy ton, wyprostowała się po nim niczym prawdziwt żołnierz.
    - Oczywiśnie! Grima będzie pryskać z całych sił, ale sił może zbraknąć! Spróbuję się naumieć! - przyznała. To rzeczywiście brzmiało bardzo rozsądnie, szczególnie, że na pewno jak będzie uciekać, to z co najmniej jednym dzieckiem. Na grzbiecie moserta zmieści się ich nawet trochę więcej.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  127. Morgana przytaknęła mu tylko głową, a widząc radosny gest, spięła się odrobinę, jakby szykując ciało na radosne objęcie, ale to nie nadeszło. Trochę się zdziwiła i w sumie nie wiedziała czy bardziej czuje ulgę, czy zawód. Chyba mimo wszystko było w niej więcej ulgi, ale sam fakt, że pojawiła się myśl o zawodzie był dość ciekawym doświadczeniem. Słysząc słowa o inspiracji, dalej miała grymas na twarzy i kręciła głową.
    - Dalej mnie to nie przekonuje. To prywatne sprawy i nie zamierzam w nich być dla nikogo inspiracją – oznajmiła. Rozumiała rozmowy z dziećmi, czy rodzeństwem, które było w tych tematach niedoświadczone, ale nawet wtedy nie wyobrażała sobie opowiadać o konkretnych pozycjach. Z Natanem, owszem, ale tylko i wyłącznie z nim. Nikt inny w grę nie wchodził, dlatego Mor kiwnęła wdzięcznie głową na ostatnie stwierdzenie Tonego.
    - Mam nadzieję – chciała mu wierzyć, ale wcale by się nie zdziwiła, jak jeszcze kiedyś, mimo wszystko spróbuje.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  128. Darcy podała Tonemu miodulkę i poprawiła samą miskę z deserem, co by leżała, w jej mniemaniu, wygodniej do dekorowania.
    — Teraz tylko ozdabiamy, więc nabierz na miodulkę raz i rozprowadź dla lekkiego miodowego posmaku — wyjaśniła mu, pokazując płynnym ruchem jedną z propozycji artystycznego rozprowadzania.
    — A co dodawania to często zależy od ilości składników i tego czym są składniki i jaką słodkość chcesz uzyskać. Do tego konkretnego deseru w zupełności wystarczy taka jedna porcja, zwłaszcza, że śmietana jest słodkawa. Poza tym ważne też jest dla kogo deser robisz. Niektórzy lubią słodsze inni mniej słodkie, to prawie jak wzór matematyczny — zaśmiała się na koniec, wyobrażając sobie pisemne równanie na odpowiednią ilość miodu. Tonemu pewnie taka matematyka mogłaby całkiem przypaść do gustu. Przytaknęła mu na jego komentarz.
    — Grima na pewno będzie zadowolona, w razie skarg można mnie ochrzanić jednak — zapewniła go.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  129. Ashan natychmiast skręcił tułów, przepuszczając sztylet tuż obok boku, zamiast próbować zatrzymywać go siłą. Nie pozwolił jednak Tony’emu wykorzystać kroku do odzyskania dystansu i ruszył razem z nim, cały czas pozostając nieprzyjemnie blisko. Ostrzem nacisnął na jego rapier i poprowadził je w dół, zmuszając blondyna do opuszczenia ręki oraz dalszego obciążania zmęczonego nadgarstka. Jednocześnie wszedł barkiem w jego ramię ze sztyletem, blokując je pomiędzy ich ciałami, zanim Tony zdążył ponowić pchnięcie. Przesunął stopę za jego nogę i gwałtownym ruchem biodra spróbował odebrać mu równowagę, wykorzystując przewagę własnej masy. Nie zamierzał dawać mu chwili na złapanie oddechu, więc wraz z tym ruchem uwolnił miecz i skierował krótkie cięcie w odsłonięty bok szyi. Cały czas obserwował reakcję Tony’ego, sprawdzając, czy ten znajdzie wyjście również w takiej, jak mogłoby się wydawać, patowej sytuacji.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  130. Diego zauważył zmęczenie chłopaka. Sam trenował już dłuższy czas, więc i u niego nieco się udzieliło, mimo to nie zwalniał nadto, bez problemu dorównując Tonemu w ruchach. Szkolił się jednak od małego, a to robiło swoje, na brak kondycji zdecydowanie nie narzekał. Odbił jeszcze kilka sztyletów, a kiedy blondyn uniósł dłoń w górę, zatrzymał miecz, a potem oparł lekko jego ostrze o ziemie i pozwolił sobie nabrać głębszego oddechu.
    - I tak całkiem nieźle - przyznał. Prawdę mówiąc obstawiał, że chłopak szybciej się zmęczy. Diego nabrał kilku oddechów, a potem ruszył w stronę miejsca do oporządzania broni, by uważnie obejrzeć własny miecz i oczyścić go z ewentualnych zabrudzeń. Zamierzał też sprawdzić klingę i zadbać o jej perfekcyjny stan. Właśnie odłożył miecz na stosowny stojak, gdy Tony chwycił jego ramię. Czarnowłosy dalej uspokajał oddech, a o skaleczeniu praktycznie zapomniał, nie mniej, kiedy Tony zwrócił na nią uwagę, kiwnął głową.
    - Racja, lepiej się z nią publicznie nie pokazywać - stwierdził luźno i bez większej dyskusji usiadł, pozwalając by Tony go oporządził. Zamyślił się przy tym nieco, wzrok zatrzymując na własnym mieczu.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  131. - NAJLEPSZEGO! – fuknęła, nie akceptując tego sprzeciwu, nadmuchała nawet policzki zirytowana, ale trwało to zaledwie kilka sekund, bo zaraz znowu się w niego wtulała i mościła policzki w jego torsie. Jeszcze nieco mocniej zacisnęła na jego nodze ogonek, jakby za nic w świecie nie zamierzała go wypuszczać z objęć. Czuła jego szybko bijące serce i podniosła do jego oczu czułe spojrzenie, gdy przyznał, że mu miło. Ochoczo przyjęła całuska i oblizała własne usta zaraz po nim. Przyjmowała jego czułości i mruknęła zadowolona na głaskanie policzka. Zakodowała, że będzie spokojniejszy, ale kiedy ją ucałował i zaczął sunąć dłońmi przy piersiach, to szybko zapomniała o wszystkim co planowali. Przytrzymała materiał jego koszuli, tak by się nie odsunął i by swobodnie mogła przedłużyć pocałunek.
    - Teraz to mi zrobiłeś ochotę na seks – oznajmiła z lekkim chichotem, w przerwie między pocałunkami. Oplotła szyję blondyna rękoma i tym razem to ona ucałowała go mocno. Komplement zdecydowanie ją pobudził i chociaż brzuszek jej odrobinę przeszkadzał, to stopy miała na tyle sprawne, że właśnie nimi zaczęła z Tońcia zsuwać spodnie. Dla zwiększenia przyjemności wsunęła nawet ogon pod materiał, przesunęła pędzelkiem w kroku blondyna, wsunęła się między spodnie, a bieliznę i zaczęła pomagać stopom w pozbywaniu się materiału z nóg chłopaka.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
Puść wodze wyobraźni! Czuj się wolny i leć w morenki!

Use your imagination! Feel free, only +18 here!