In the darkest of night, there's Light to be found
When a hero is born of fire
Shine through the shadow of doubt”
Księżniczka Phyonix i następczyni Lexi Parabellum jako Kapłanka. Młoda kobieta o długich czarnych włosach, najczęściej układanych w misterne warkocze i wyraźnie kobiecej sylwetce — smukłej, lecz pełnej krągłości, z obfitym biustem, pełnymi biodrami oraz płaskim brzuchem wyćwiczonym przez lata tańca. Po matce odziedziczyła także intensywnie szmaragdowe oczy oraz ciepły, pełen czułości i radości uśmiech. Choć na co dzień łatwo dostrzec w niej pogodę ducha i serdeczność, Darcy potrafi również doskonale panować nad własnymi emocjami, kiedy wymaga tego sytuacja, obowiązek lub polityka. Umie ukryć strach, gniew czy smutek za spokojem godnym księżniczki. Jest pogodna, energiczna i otwarta na ludzi. Uwielbia rozmawiać, żartować i śmiać się, nawet jeśli jej poczucie humoru bardzo często bawi przede wszystkim ją samą. Nie stroni również od czarnego humoru i potrafi znaleźć coś absurdalnie zabawnego nawet w chwili, w której zdecydowanie nie powinna. Pozostaje przy tym niepoprawną romantyczką, choć pierwszy pocałunek został jej skradziony, zanim zdążyła zakochać się po raz pierwszy.
Wobec rodziny, przyjaciół i ludzi, których uznaje za swoich, jest ciepła, troskliwa i opiekuńcza. Potrafi słuchać, wspierać i stanąć obok nawet wtedy, gdy sama niewiele może zrobić. Nie oznacza to jednak łagodności wobec wszystkich. Darcy przypomina ogień — dla bliskich może być ciepłem domowego ogniska, lecz wobec wrogów staje się twarda, oschła i nieposkromiona. Szczególnie wtedy, gdy ktoś zagraża jej rodzinie, przyjaciołom lub Phyonix.
Coraz pewniej odnajduje się w roli przyszłej Kapłanki. Rozwój i dobrobyt kraju widzi przede wszystkim w ludziach, którzy zamieszkują jej ojczyznę. Wierzy, że władca powinien służyć swojemu ludowi, a nie jedynie nim rządzić. Nie wierzy natomiast w idealne decyzje. Jej zdaniem można jedynie działać zgodnie z własnym sumieniem i przekonaniami, a osąd pozostawić historii. Sama nie wstydzi się tego, w co wierzy, ani decyzji, które podejmuje w zgodzie ze sobą.
Phyonix jest jej domem, ojczyzną i największą odpowiedzialnością, nie może jednak przyznać, że dobro kraju zależy wyłącznie od tego, co dzieje się wewnątrz jego granic. Dlatego uważnie obserwuje wydarzenia w Mathyr i nie odwraca wzroku od konfliktów, które mogą wpłynąć na przyszłość jej królestwa oraz ludzi, których kocha.
To, kim stała się po odkryciu swojej prawdziwej przemiany, napawa ją dumą — nie czuje wstydu wobec samej siebie i nie chce się zmieniać, jedynie odkrywać, co dalej na nią czeka i jak jeszcze może się rozwinąć.
That's right I'm lighting a fire, I'm a survivor
Ain't nobody wearing any nicer attire
Already got an exotic designer”
Tony wzruszył ramionami.
OdpowiedzUsuń- Cholera cię wie - stwierdził. - Ciebie akurat, w tym temacie, stać na wszystko - mruknął. - Mogłaś równie dobrze mówić to pół serio i pół żartem... by wyczuć moją reakcję i zdecydować czy będziesz próbować czy jednak nie - zauważył swobodnie, po czym parsknął śmiechem. - Żartujesz sobie? Gotowanie przy majsterkowaniu to czarna magia. Tu wszystko może pójść nie tak i nie wszystko możesz naprawić. Przy majsterkowaniu, źle skręcisz i spokojnie możesz rozkręcić i poprawić - wyjaśnił jej spokojnie, chwytając za czosnek i dodając go do wszystkiego. Zalał zaraz wszystko bulionem i przemieszał miksturę. - Morganę - odparł w sprawie seksów. - Ale nie zareagowała aż tak tragicznie, a ja jej wyjaśniłem co i jak zaraz... - westchnął ciężko.
Tony
Chłopak przystanął chwilę po tym jak i ona to zrobiła, omal na nią nie wpadając. Tak już było, jak się rozglądało dookoła i wprost chłonęło tę atmosferę. Uniósł wysoko brew, kiedy Darcy bezceremonialnie zaczęła tańczyć taniec brzucha. Niezwykle zmysłowy taniec brzucha. Musiał przyznać, że w tej otoczce wyglądała niesamowicie dobrze. Cała atmosfera się na to składała. Uśmiechnął się delikatnie obserwując jej tańce i dołączając do wiwatujących Feniksów, kiedy ci zaczęli radować się i zagrzewać dziewczynę do dalszego szaleństwa. Była niesamowita w tym co robiła.
OdpowiedzUsuńRyu
O ile uważał się za całkiem wygimnastykowanego i gibkiego, to obserwowanie tańca Darcy przyprawiało go o pewnego rodzaju dreszcze i podziw. Jej ciało potrafiło wygiąć się niesamowicie, w zupełnie inny sposób niż jego. Bardziej finezyjny, płynny. To było coś, co trudno było opisać słowami. Widać było lata praktyki tej dziewczyny. Uśmiech nie schodził mu z ust, gdy obserwował ją w akcji, a gdy podeszła, puścił do niej oczko, złożył ręce przed sobą w gest "amen" i poruszał w rytm muzyki to na prawo to na lewo.
OdpowiedzUsuń- Zapraszałem, ale tak tańczyć to ja nie potrafię - przyznał bez bicia. - Zaburzę tylko swym krokiem i próbą perfekcję - wskazał ją dłonią. - Zachwycasz, ruszasz się tak, jakbyś była jednością z muzyką.
Ryu
[Już widzę tego nowicjusza... xD]
OdpowiedzUsuńMiał jej powiedzieć, że tak właściwie to nie do końca chce. Ten taniec był bardzo zmysłowy i pociągający, a wszyscy tu tańczyli go jakby mieli go we krwi. Przez moment patrzył ponad nią, naprawdę nie sądząc, że uda mu się cokolwiek takiego z siebie wykrzesać, niezależnie od tego czy będzie tańczył męską czy damską wersję. Z drugiej strony, w danej chwili, nikt go tu nie znał. Nie miał nic do stracenia. Nawet jeśli kompletnie się zbłaźni to nic się nie stanie. Odetchnął głęboko i położył dłonie na jej ramię i biodro, obserwując ten cały ruch.- I ty naprawdę oczekujesz, że powtórzę ten ruch składający się z wielu małych w taki sposób? - zerknął na nią i zacisnął wargi, by nie wybuchnąć śmiechem. - Dar, wiedziałem, że lubisz marzyć, ale to już zakrywa o wiarę w coś więcej niż cuda - zaśmiał się, właściwie z własnej niemocy, bo chociaż to co ona robiła ze swoim ciałem było piękne, tak on jedynie co mógł wykrzesać to nieco pofalowana klatka od czasu do czasu, bo dorzucenie do tego bioder wychodziło mu po prostu komicznie. Imo nie rezygnował z tego niepełnego tańca. - Widzę - pokiwał głową i zbliżył usta do jej ucha. - Ale widzieć i podziwiać, rozumieć...a zrobić... o pani... - dmuchnął w jej uszko.
Ryu
Gave zmarszczył lekko brwi. Nie bardzo podobało mu się to co mówiła ta cała Rava. Będzie musiał dopytać Darcy o reguły panujące w Phyonix, bo przecież być może mieli jakiś taki chory zapis o tym, że za mąż pójść może dziecko, które kończy 7 - 10 lat. Wątpił, ale nie znał reguł Phyonix i wolał gafy nie popełnić.
OdpowiedzUsuń- Wiesz, jeśli nie chcesz feniksa to wraz z Azylowiczami przybyło dużo Azylskich dzieci - zauważył. - Może tam znajdziesz swojego przyszłego męża? - zaproponował i pogłaskał ją po głowie, ale nie obiecał niczego na mały paluszek. Zresztą nawet jakby to zrobił to i tak nie dotrzymałby obietnicy. - Nie bój się, nic Pani Ravie nie powiem - obiecał jej tylko. - Nawet jej nie znam - wyszczerzył się, po czym znów zmarszczył brwi. - Dzidzię? Ale feniksową dzidzię? Taką ludzką czy taką zwierzęcą? - zapytał straszliwie zaniepokojony. - Chodź, powinniśmy wejść do spiżarni. Nie musicie tak kombinować, ale nie możecie też sami zajmować się maluszkiem...
Gave
Sam doskonale wiedział jak musi wyglądać próbując wykonać te jej ruchy, więc dołączył do niej ze śmiechem. Totalna pokraka. Wychodził z niego sztywniak, nie ma co. Owszem, potrafił wczuć się w rytm muzyki i potrafił tańczyć, po swojemu. Mimo wszystko widział, jak jej zależy na tym by chociaż coś podłapał, toteż nie wygłupiał się, a faktycznie słuchał tego co mówi. Dla niej to było proste. Unosić klatkę i ją opuszczać, bez unoszenia barków. Dla niego - ten ruch był tak obcy, że wydawał się niewykonalny. Mmo to próbował cierpliwie dalej, olewając biodra i całą resztą. Dorzucił brzuch dopiero po chwili, wsłuchując się bardziej w rytm muzyki.
OdpowiedzUsuń- Już chyba wiem, czemu kariera tancerza jest mi niepisana - rzucił ze śmiechem, bo chociaż łapał to czuł się w tym ruchu dość skrępowany. Wywrócił oczyma na wieść, że jest uparty. - Phi, raczej uparta Darcy - odbił piłeczkę z szelmowskim uśmiechem na twarzy. - A skąd. Ja nie zawstydzam, ja płynę z prądem - puścił do niej oczko.
Ryu
Tony wzruszył ramionami. Miała trochę racji, gdy chodziło o to przypalanie, ale przypalenie to nie wszystko. Można było pomylić sól i cukier, przesolić, dosłodzić za bardzo, zrobić za ostre, za łagodne. Tyle rzeczy można było spierniczyć, że włos się jeżył na głowie. Musiał też oddać jej punkt, gdy chodziło o to całe dokręcenie jeszcze mocniejsze czy naruszenie jakiegoś elementu. Jednak to nie wydawało mu się tak straszne jak spieprzenie gotowania. Potem na głodnego trzeba było chodzić aż się coś nowego zrobiło. Nie, zdecydowanie gorsze było spieprzanie gotowania. Przemierzał odruchowo duszone warzywa i mięso w bulionie.
OdpowiedzUsuń- Mhm no nie jestem - przyznał szczerze, po czym wzruszył ramionami. - Jakoś to poszło. Nie będę jej ulubionym kumplem, ale może też nie takim najgorszym - uśmiechnął się lekko.
Tony
To była na tyle silna teoria, że wybuchnął gromkim śmiechem przy tym i przez chwilę wyszedł z rytmu. Śmiał się szczerze, ocierając łzy z oczu.
OdpowiedzUsuń- Oj mój język wyprzedza ciało o sto lat świetlnych - poruszał zabawnie brwiami. Dopiero po dłuższej chwili wrócił na ziemię, jeszcze trochę się śmiejąc z tego wszystkiego. Spróbował dostosować się do swojej nauczycielki. Do jej ruchów. Kiedy zbliżyła się sugerując mu ruszenie w tył, odchylił się lekko, acz wciąż dość sztywno. Ciężko było to wszystko wgrać w jedno. Kiedy mniej więcej tuptali w tym samym miejscu, ogarniał ruchy. Mniej lub bardziej, ale kiedy już miał zrobić większy krok, gubił rytm. Nie poddawał się jednak. - Mówisz, że to nie jest trudne, a ja ci mówię, że jest. Dar, ten taniec to jakiś kosmos. Nie wiedzialem nawet że moje ciało może jakoś tak się poruszać...
Ryu
Na to nie odpowiedział. Zwykle był za chudy, jadł za mało i nie traktował ciała jak coś co warto cenić. Mógł się z nią zgodzić, że nisko je cenił, więc po prostu nie odpowiedział.
OdpowiedzUsuń- Walka a taniec to dwa różne zagadnienia. Wiem, że czasem wygląda się jakby się tańczyło, ale inaczej się o tym wtedy myśli - mruknął. - W tańcu nie używam tak wszystkich mięśni - odparł szczerze, w danej chwili w ogóle nie napinając mięśni. Przymknął oczy. - Po prostu inaczej myślę o tych dwóch sprawach - wyjaśnił szczerze.
Ryu
- Wiem - odparł tylko Tony. Nie pierwszy raz obcował z Morganą. Nawet kiedyś ją podrywał. Jeszcze zanim oficjalnie została dziewczyną Natana, ale o tym nie zamierzał wspominać. - Swój do swego ciągnie. Dziwak do dziwaka - stwierdził i pomachał jeszcze trochę chochlą na patelni, zanim chlupnął do środka całe mięso i rozprowadził je równomiernie. Skupił się na tym, żeby faktycznie było różno obsadzone na patelni. Chciał by każde mięsko miało pulę swoich warzyw obok siebie.. Zamieszał spokojnie całość i przykrył znów pokrywką. - Ty też jesteś specyficzna, wiesz? - spojrzał po Darcy. - Strasznie dużo mówisz - dodał na potwierdzenie swych własnych słów.
OdpowiedzUsuńTony
Chłopak uśmiechnął się pod nosem.
OdpowiedzUsuń- Szczerze mówiąc, nie sądzę, by ktoś pragnął się podszywać pod kogoś z naszej paczki - skomentował. - Za dużo zawiłości i nasrania w głowach - stwierdził słodko gorzkim tonem. Kochał wszystkich całym swoim sercem, ale jednocześnie nie wyobrażał sobie by wchodzić w czyjeś buty. Za dużo się zadziało i zbyt wiele emocji w nich siedziało. Wzdrygnął się na samą myśl, że mógłby kiedyś znaleźć się w Ryu czy Gavie. Podejrzewał, że ich emocje i myśli po prostu by go zwaliły z nóg i doprowadziły do szaleństwa. Potrząsnął głową, by tę straszną wizję jakoś wybić sobie z niej i skupił tylko na gotowaniu. Przemieszał znów potrawę, zerkając na zarumienione mięsko. Wyglądało już całkiem nieźle, ale gdy go dotknął chochlą, uznał że jest wciąż zbyt twarde do spożycia. - Nie wiem czy w ogóle istnieje ktoś taki jak "normalny człek" - dodał, spoglądając po Darcy. - Bo kim jest normalny człowiek? Dlaczego ty czy ja mielibyśmy tym kimś nie być? - zapytał jej. - Jaka jest definicja normalnego człowieka? Czemu takie a nie inne normy reprezentuje? Wreszcie... znasz kogoś kto mógłby wpisać się w stu procentach w tę definicję? Albo chociaż w 90 procentach?
Tony
- Nigdy nie słyszałem takiego powiedzenia - odparł szczerze. - Zgoda, masz rację. W obu chodzi o to samo, ale jednak nie tak samo się tańczy i nie tak samo walczy - zauważył spokojnie. - Porównywanie tych rzeczy mi nie pomaga, bo widzę coraz więcej różnic - przyznał z uśmiechem i podrapał się lekko po głowie. - Nie powiedziałbym, że walczę niesamowicie, ale dziękuję. Miło mi to słyszeć - przyznał z delikatnym uśmiechem na twarzy. Przytaknął jej. Nie używał wszystkich mięśni w walce, ale znów nie potrafił tego przełożyć od razu na taniec. Dla niego nie było to takie łatwe. - Nie sprawia mi dyskomfortu - zapewnił spokojnie. - Po prostu... heh - spojrzał po tych wszystkich tańczących wokół. - Ten ruch jest dla mnie na tyle nowy, że ciężko jest go załapać, ale to nie znaczy że nie chcę kontynuować - uśmiechnął się. - Uważam po prostu, że w tym tłumie znalazłabyś sobie znacznie lepszego partnera do tańca, a jak masz szaleć... to wiesz, kiepsko sobie ze mną poszalejesz. Z takim nowicjuszem.
OdpowiedzUsuńRyu
- Naprawdę - pokiwał głową, po czym zastanowił się. - Dobre pytanie - stwierdził. - Wystarczająco dobrze by obronić samego siebie i swoich bliskich - powiedział w końcu. - Mam jednak sporo do poprawy - dodał. - Walka to ciągła nauka, tu nie można się zatrzymać, bo osiądziesz na laurach, a właśnie te wszystkie mięśnie się zastoją - uśmiechnął się delikatnie. Ukłonił się jej niczym prawdziwy dżentelmen, za którego się nie miał. Może niekiedy miał parę zakusów co do tego, ale ostatecznie wiele mu brakowało do prawdziwego dżentelmena. - Mhm w takim razie, będziesz musiała dalej znosić moje pokraczne ruchy - parsknął śmiechem.
OdpowiedzUsuńRyu
Ryu pokręcił lekko głową.
OdpowiedzUsuń- To nie przesadna skromność, Darcy - odparł spokojnie. - To po prostu świadomość, że zawsze może być lepiej - powiedział tylko. - Głupotą jest wychwalać swoje umiejętności, bo zawsze może znaleźć się ktoś lepszy od ciebie - stwierdził. - Znam swoje umiejętności i swoje ograniczenia. Przesuwam je coraz bardziej, ale... - pokręcił głową. - ...nigdy nie nazwę się mistrzem - stwierdził jeszcze i pokiwał głową. - Oczywiście, że poprowadzę, ale może jak jeszcze raz spróbujesz mnie douczyć swojego tańca - zaproponował.
Ryu
Ryu zmarszczył brwi i przekręcił lekko głowę
OdpowiedzUsuń.- Zaraz się pokłócimy, Dar - powiedział dość stanowczo. - Sugerujesz mi, że umniejszam swoim umiejętnościom - poinformował ją. - Nie, Dar. Nie umniejszam. Znam siebie i wiem co potrafię - poinformował ją rzeczowym tonem. - Więc pozwól, że będę sobie myślał tak jak chcę myśleć. Ty chcesz o swoich myśleć inaczej, proszę bardzo. Mi to nie przeszkadza - zauważył wprost. - Ale odpieprz się od mojego myślenia - dorzucił jeszcze. - Bo kompletnie mijasz się z tym co naprawdę sądzę, odbierasz moje słowa jak jakieś umniejszanie i nie docenianie się, a w żadnym momencie tego nie zrobiłem - pokręcił lekko głową i nabrał kilku głębszych oddechów, by uspokoić swe emocje. Co prawda mówił to wszystko dość spokojnie, acz stanowczo, to mimo to potrzebował chwili na oddech. Nie powiedziałby, że ten ruch będzie jego ulubionym, ale nie należał też do najgorszych, więc po prostu skinął głową. - Okay, jestem gotowy do tortur, pani nauczyciel.
Ryu
Gave uśmiechnął się delikatnie do Katji i przytaknął odruchowo głową.
OdpowiedzUsuń- Ładni, ale to już sama musisz ocenić - odparł rzeczowym tonem. - Myślę, że znajdziesz tam całkiem interesujących kandydatów na przyjaciół lub może w przyszłości męża - dodał, mierzwiąc włosy dziewczynki dłonią. - Ale nie spiesz się z tym. Jesteś jeszcze dzieckiem. Poczekaj z wyborem męża, nie musisz wychodzić za mąż już teraz - szepnął. Nie wiedział co powiedzieć jej w kontekście opiekunki sierocińca, ale Darcy dobierała sobie naprawdę słabych pracowników. - Macie tylko jedną opiekunkę? - zapytał dziewczynki ostrożnie. Na oko było ich tu ze 40-stu. Jedna opiekunka to skrajna nieodpowiedzialność. - Dorośli mają swoje przywary - zgodził się z nią. - Czasem robią głupoty, wiesz? Nawet większe niż dzieci - dodał. - Tacy już jesteśmy - wzruszył ramionami. Chłopak pokiwał lekko głową. - A pokażesz mi tę małą dzidzię? - zapytał spokojnie. - Sprawdzę tylko, czy nic jej nie potrzeba - uśmiechnął się do niej łagodnie, po czym przytaknął ponownie. - Pewnie, że wejdę - zapewnił z uśmiechem.
Gave
Chłopak spojrzał po niej uważnie.
OdpowiedzUsuń- Masz rację, źle odebrałaś me słowa - zgodził się z nią. - Chociaż nie wiem jak to w ogóle możliwe, skoro wyraźnie zaznaczyłem, że dobrze radzę sobie w walce, na tyle dobrze by obronić siebie i swych bliskich - zauważył, patrząc jej prosto w oczy. - Mam wrażenie, że próbujesz mnie pocieszać na siłę. Naprawdę nie ma ku temu potrzebny. Aktualnie nie jestem w wielkiej depresji - uśmiechnął się delikatnie. Po prostu nie był wielkim śmieszkiem, ale takim to on nie był nigdy. To nie leżało w jego charakterze. Jasne, pośmiać się lubił, ale w granicach rozsądku. - Dar, po prostu nie próbuj na siłę, proszę cię - poprosił robiąc krok w jej stronę i wpatrując się w te jej tęczówki. - Chętnie poznam więcej kroków twojego tańca. Mój własny już znasz - zauważył, bo przecież już kiedyś z nią tańczył.
Ryu
Nie chodziło mu o nie mówienie miłych rzeczy, ale nie wchodził już w szczegóły. Czymś innym było prawienie komplementów, a czymś innym robienie czegoś takiego, co jeszcze chwilę temu zrobiła Darcy. Zaśmiał się pod nosem.- Mój cały repertuar składa się z samych tanców połamańców. Czyli wczuj się w muzykę i daj się ponieść. Nigdy nie pobierałem profesjonalnej nauki tańca - przyznał z lekkim uśmiechem na twarzy.
OdpowiedzUsuń- A stylów mieliśmy od cholery i ciut ciut - dodał wesoło, po czym złapał jej dłoń i położył drugą na jej talii, by mogła go zacząć prowadzić. Ten typ tańca spodobał mu się bardziej niż zmysłowy taniec brzucha. Był zdecydowanie lżejszy i przyjemniejszy do opanowania.
Ryu
Pokręcił przecząco głową. Dalej nie widział potrzeby ku temu by ktokolwiek mógł się pod nich podszywać. Zdecydowanie nie. Przecież od razu by go wyczuli. To mógłby zrobić jedynie skończony idiota. Skupił się zaraz na jej odpowiedzi dotyczącej normalnego człowieka. Z wieloma sprawami się z nią zgadzał, ale też nie ze wszystkimi.
OdpowiedzUsuń- Zgoda, masz wiele racji w tym temacie - przyznał. - Ale tylko wtedy, jeśli normalność potraktujemy takimi właściwie kryteriami - przytaknął. - Jeśli jednak spojrzymy na charakter takiego przeciętnego pracownika fabryki szkła to może się okazać, że wcale przeciętny nie jest. Bo jak można zmierzyć normalność charakteru. Spójrzmy na przykład na mnie... nie chcę zabijać niepotrzebnie, raczej mam gdzieś politykę, pragnę normalnego życia i staram się przestrzegać reguł i prawa. Nie mam jeszcze stabilnej pracy, ale moje życie uczuciowe jest stabilne, towarzyskie również. Według twojej definicji... to całkiem normalny jestem, a jednak... nie wydaje mi się, żebym wpisywał się w normy normalności - zauważył.
Tony
Gave nie był przekonany do tych kilku opiekunów, ale nie zamierzał się spierać z dziewczynką. Słowa dzieci trzeba było brać przez kalkę. To wiedział z autopsji. Zakodował sobie w głowie, że będzie musiał porozmawiać z Rei. Może kobieta pomoże Darcy w doborze opiekunek i opiekunów do sierocińca, bo jeśli tak to wyglądało, to selekcję naturalną należało zrobić.
OdpowiedzUsuń- Jesteś dużą dziewczynką. Jeśli nikt nie opowiada bajeczek na dobranoc to zorganizuj bajeczki sama - poczochrał ją po włosach. - Opowiadaj innym dzieciom... będą ci wdzięczne - szepnął, delikatnie się uśmiechając. - Katjo, mylisz się trochę w swoich słowach - stwierdził spokojnie. - Powiedziałaś, że dzidzia śpi i płacze i jest malutka. Teraz mówisz, że ta sama dzidzia jest duża - pstryknął ją w ucho. - Mam doświadczenie z dzidziami - rzucił wesoło, bo przecież miał swoje dwie Fasole i jednego Groszka. - Nie wiem - odparł na jej kolejne pytania. - O nocowankę trzeba będzie zapytać ciocię - pogłaskał ją po włoskach. Sam wątpił, by został na noc, bo miał swoje własne plany. Wychodził na miasto. Był umówiony z Aadą.
Gave
Gave posadził sobie Katję na ramionach i wrócił z nią w ten sposób do Darcy, po czym spojrzał po części dzieci i gwizdnął głośno.
OdpowiedzUsuń- Kto chcę pokopać piłkę? - rzucił lekkim tonem i kiedy zgłosiło się z 15 dzieciaków, to skinął głową. - Świetnie się składa - powiedział swobodnie. - To w takim razie, najpierw trzeba posprzątać wasze pokoje, a potem pójdziemy się bawić na dworze - klasnął w dłonie. - Reszty też to tyczy - odstawił Katję na ziemię. - No już, raz, raz - ponaglił dzieci, a gdy te niechętnie bo niechętnie ale rozbiegły się do pokojów, przysiadł przy Darcy. - Kiepskich ludzi zatrudniasz - skomentował. - Pogadam z Rei, co by ci tu trochę pomogła może w dojściem do ładu - rzucił propozycję, którą niezależnie od tego co Darcy sobie pomyśli, zamierzał wykonać.
Gave
Tony wzruszył ramionami.
OdpowiedzUsuń- Ja tylko pokazuję ci, że to nie takie proste - poinformował ją. - No i ten pracownik fabryki, który prowadzi zwyczajne, spokojne życie, wcale nie musi być normalny jeśli jego charakter właśnie taki nie jest - zauważył, po czym prychnął pod nosem. - Dobra, ale to tylko jeśli uznamy, że przynależność do jakiejś grupy społecznej od razu zapewnia ci miano normalnego bądź nie. Wcale nie brałbym tego pod uwagę, bo wystarczy jeden szaleniec w grupie, by już skazać cię na los nienormalnego - rzucił, po czym cmoknął. - A co nienormalnego jest w próbie ulepszania świata poprzez swoje twory, hm? - spojrzał po niej. - Poza tym... moją pracą będą te wynalazki, opatentuje je i stanę się jednym z bardziej uznanych wynalazców na całym Mathyr - uniósł lekko głową i uśmiechnął się do niej delikatnie. - No i właśnie tu jest też moje pytanie... dlaczego za normalne uważasz życie tego człowieka z fabryki szkła, a nie na przykład życie Gava? - zapytał. - Dlaczego normalnym tytułujemy właśnie tamte normy... a nie co innego? No bo jeśli tytułujemy te normy, które nazwałaś, to zarówno ja, jak i ty, ktora marzy po części o takim rodzinnym życiu, wpisujemy się w te normy - zauważył, patrząc po niej uważnie. - Ale z drugiej strony... gdybyśmy spojrzeli z mojego punktu widzenia i tego, że na przykład uważałbym się za normalnego, wówczas ty czy Akane czy Gave jesteście po prostu nienormalni. Poza skalą jak cholera...
Tony
Ryu pokiwał głową i pokłonił się jej w pół.
OdpowiedzUsuń- Niezmiernie czuję się zaszczycony pobierając profesjonalną naukę od profesjonalisty - uśmiechnął się i złapał jej za rękę, trochę przejmując kontrolę nad tańcem i zwyczajnie dodając już to co dobrze znał. Zaśmiał się cicho. - Tony nie ma rytmu - zauważył ze śmiechem. - Ale, pani raczy wybaczyć, ale uważam, że poziom Akane jest dużo niższy od twojego - okręcił ją wokół własnej osi, a potem wygiął do tyłu, by pochylić się nad nią i spojrzeć jej prosto w oczy. - A mi z prowadzeniem idzie lepiej niż Gavowi - uśmiechnął sę do niej zawadiacko.
Ryu
Dalej ją obejmował, pozwalając by wylewała te swoje łzy.
OdpowiedzUsuń- Mhm - mruknął. - Mi też miło, że jednak postanowiłaś wrócić - dziękować tu nie zamierzał, ale jak na niego to i tak padły tu właśnie ciepłe słowa. Kącik jego ust drgnął lekko, gdy wspomniała o pozostaniu bratem. Tym razem nie uciekał od czułości, po prostu stał i dał jej się wypłakać. Wiedział, że jest czuła, że boli ją jego zachowanie, ale nie umiał, czasami po prostu nie umiał inaczej.
- Ta, zostanę... Z własnej, nieprzymuszonej woli - skomentował lekkim tonem. - Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi żałować - dodał, co by nie było zbyt słodko.
Diego
Gave tak czy siak postanowił powiedzieć co nieco Rei, bo cała ta sytuacja była po prostu dziwna. Zwłaszcza, że Darcy opuściła Phyonix na tak długo i nikt nie nadzorował tych przybytków. Tak to przynajmniej wyglądało. Dar musiała się wiele nauczyć o zarządzaniu ludźmi i budynkami typu szkoła czy sierociniec, a on nie mógł jej w tym pomóc, bo sam tego nie umiał. Rei miała doświadczenie w temacie, więc byłoby głupotą nie wykorzystać jej wiedzy dla polepszenia sytuacji. Nawet będąc w ciąży mogła doradzić co nieco Darcy, a co za tym idzie zmienić sytuację tych dzieci na lepsze.
OdpowiedzUsuń- A to jedyny sierociniec? - zapytał, bo jeśli tu był taki burdel to może gdzie indziej również taki był. - Nie jestem pewien czy zabieranie dzieci do pałacu i wywalanie personelu to dobry pomysł - skomentował, po czym spojrzał po Darcy. - Zatrudnij mnie, w roli opiekuna - zaproponował. - No wiesz, poczekam, porozmawiam sobie z moimi nowymi kolegami z pracy, jak już tu wrócą... - uśmiechnął się lekko. - Zobaczymy co w trawie piszczy - rzucił lekko.
Gave
Ryu odniósł inne wrażenie, gdy chodziło o poziomy tańca. Wyraźnie podzieliła ich na trzy kategorie, a to znaczyło że w pewien sposób postawiła między nimi znak równości. Może nie miała tego na myśli, ale tak to po prostu wypadło. Nie mniej, przytaknął jej na to wyjaśnienie i okręcił znów wokół jej własnej osi, a potem przywarł do jej pleców, przesuwając dłońmi po obu stronach jej boków. Zarysował tym samym jej talię i piersi, by ostatecznie złączyć dłonie nieco poniżej brzucha Darcy i po prostu kołysać się z nią tak w dość zmysłowy sposób.
OdpowiedzUsuń- Mhm miło mi to słyszeć - szepnął jej do ucha, pozostając przy tego rodzaju tańca. - Nie wiem, nie miałem okazji obserwować ciebie i Akane razem w tańcu, ale An... cóż, Żaba ma dryg, ale ma też te swoje dziwne ruchy - zaśmiał się cicho. - No jej taniec jest po prostu wielką improwizacją... ty... u ciebie widać, że ćwiczysz go od maleńkości - stwierdził.
Ryu
Tony wzruszył ramionami.
OdpowiedzUsuń- Biorąc pod uwagę opinię innych ludzi... nazwałbym Gava życie normalnością wśród Argardzkiego narodu. Tam wielu jest właśnie tak pokręconych i dla nas takie życie jest po prostu normalne. Co z tego, że Gave gada z duchami, jak ktoś inny świergocze z ptakami, a jeszcze inny oddycha pod wodą - zaproponował. - Jeśli spojrzeć statystycznie to jeszcze bardziej się odsuwamy od zrozumienia słowa normalność - mruknął. - Bo dla każdej rasy w Mathyr ta normalnoś, statystycznie, będzie czymś innym, prawda? - spojrzał po Darcy z delkatnym uśmiechem na twarzy. - To po prostu jedno z tych głupich pojęć, których nie da się zdefiniować, bo ktoś wyczaił jakieś tam zjawisko i wymyślił sobie ku temu słówko - pokręcił głową zniesmaczony i przemieszał potrawę wciąż duszącą się na ogniu.
Tony
Chłopak przesuwał dłońmi od czasu do czasu po jej talii i kołysał się z nią w dość zmysłowy sposób. Dopiero po chwili ponownie okręcając ją wokół własnej osi i przylegając do niej teraz całkowicie przodem. No dobra, to czas było taniec brzucha uruchomić, co łatwe nie było i dość pokraczne, acz akurat pasowało mu by właśnie w ten sposób zejść z nią niżej w przysłowiowy przykuc słowiański, a potem z powrotem do góry.
OdpowiedzUsuń- Przyznaję, miło patrzy się na to jak potrafisz tańczyć. Idzie na czym zawiesić swe oko - uśmiechnął się delikatnie, po czym zaśmiał cicho. - Hm... jak to jest mieć coś takiego swojego dla wyrażenia swych emocji? - zainteresował się.
Ryu
Gave skinął lekko głową słuchając jej. Rozumiał ją w kwestii samych dzieci. Sam uwielbiał dzieciaki i nie chciał im robić krzywdy. Poczochrał Darcy po głowie, kiedy się o niego oparła i uśmiechnął się delikatnie.
OdpowiedzUsuń- Nie sprawdzaj ich sama - poradził jej. - Weź sobie zorganizuj Zespół do spraw pomocy małym dzieciom i porozsyłaj ich - rzucił. - Sama zerkniesz to jeszcze jednego czy dwóch, a reszta zrobi resztę za ciebie. Skorzystaj czasem z tego że masz przyjaciół - zaproponował, samemu chętnie zakasając rękawy. - A te tu dzieciaki będą ze mną bezpieczne - zapewnił ją. - Będę najlepszym opiekunem na świecie - puścił do niej oczko. - O i przyprowadzę Argardzkie maluchy, co by mogły się pointegrować - dorzucił.
Gave
- Na tobie - odparł zgodnie z prawdą. Powoli wsunął kolano między jej nogi i, nie odrywając od niej spojrzenia, poprowadził ją w kolejnym kroku. Jego dłoń pewnie spoczywała na jej plecach, dając oparcie, gdy odchyliła się do tyłu. Ani przez moment nie pozwolił, by straciła równowagę. Następnie, powoli uniósł ją z powrotem do pionu. Ich twarze znalazły się niebezpiecznie blisko siebie, lecz Ryu nie skrócił tej odległości bardziej. Zamiast tego obrócił ją pod własnym ramieniem, pozwalając, by jej włosy zatańczyły razem z nią. Kiedy wróciła do niego, przechwycił jej dłoń i miękkim ruchem przyciągnął ją znów do siebie. Jego dłonie przesunęły się niżej, przez moment spoczywając na jej pośladkach. Ścisnął je nieznacznie. - Mhm czyli sztuka pozwala wyrazić ci to, czego nie potrafią słowa - szepnął z lekkim uśmiechem, wracając dłońmi w bezpieczne rejony. - Nigdy nie umiałem mówić o sobie zbyt wiele - przyznał szczerze. - Może kiedyś i ja znajdę coś, co pozwoli mi swobodnie wyrażać swe uczucia...
OdpowiedzUsuńRyu
Gave spojrzał po niej i położył jej palec na ustach.
OdpowiedzUsuń- Ej, nie obrażaj Tonego i Grimy - poprosił jej. - Wbrew pozorom potrafią być dyskretni jeśli wymaga od tego sytuacja - mruknął. - A na dodatek oni to ci ze szczegółami powiedzą co dokładnie nie działa w twoim systemie. To idealna parka do tego zadania - uśmiechnął się szeroko, opuszczając na moment dłoń. - A poza tym... kto powiedział, że to jedyna rzecz którą możemy robić? - uniósł lekko brew. - Akane wciśnie pomoc małym dzieciom w swój grafik. Jak poprosisz Nyliana to też ci pomoże. Wyślesz Rokarę, Maryl i Pirittę na zwiady to dostaniesz szczegółowy raport, a dziewczynki będą się świetnie bawić - zauważył. - Wykorzystaj swe zasoby - pogłaskał ją znów po głowie.
Gave
Odwzajemnił jej spojrzenie, a na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech. W jego oku błysnęło rozbawienie. Zauważył jej rumieniec i przyspieszony oddech. Odważniej odpowiadała na jego ruchy. Gdy otarła się o niego biustem, a jej pośladki zatańczyły pod jego dłońmi uniósł delikatnie brew. Czyżby tak chciała się bawić? Przesunął na nie swe dłonie, skoro już go zapraszała i ponownie je ścisnął, tym razem mocniej i pewniej.
OdpowiedzUsuń- Może - odparł na jej podsumowanie i wzruszył ramionami. - Ale nie czuję, że to jest to - dodał wprost do jej ucha, po czym przesunął usta niżej, by złożyć lekki pocałunek na zagłębieniu jej szyi. W miejscu gdzie ta łączyła się z ramionami. Muzyka dalej płynęła, a on zamiast przyciągnąć ją bliżej, poprowadził ją do kolejnego obrotu, by zaraz ponownie zamknąć ją w ramionach. Złapał ją pod kolanem, unosząc jej nogę wyżej na swoje biodro i przez moment właśnie tak ocierał się o nią swym własnym ciałem. - Lubię taniec, ale zostawię go tobie do wyrażania swych uczuć - szepnął, obracając ją znów tyłem do siebie. Przywarł do niej plecami. - Bo tobie wychodzi to najlepiej - znów szepnął jej do ucha.
Ryu
- Doskonale wiesz co wyrażasz swym tańcem - odparł cicho, muskając ustami jej usta i przylegając do niej jeszcze mocniej. - Kusisz mnie - szepnął bez cienia zawahania. Zaśmiał się zaraz delikatnie, obracając ją powoli w swoją stronę. Uniósł dłoń i odgarnął niesforny kosmyk włosów z jej policzka. - Zresztą... całkiem skutecznie - przyjrzał się jej uważniej. Nabrał głębokiego wdechu w płuca, kiedy zaproponowała taniec, którego jeszcze mu nie pokazywała. - Mhm... jeśli tylko jesteś pewna, że chcesz mi go pokazać... - odetchnął głęboko, nachylając się odrobinę bliżej, by niemal stykać się z nią nosami. - ...to z przyjemnością zatańczę go z tobą... w twej komnacie - wymruczał, obserwując uważnie jej oczy.
OdpowiedzUsuńRyu
Jej odwaga rosła z każdym kolejnym ruchem. Zadziwiało go to jak mocno się do niego przyssała. Jakim zmysłowym pocałunkiem go obdarzyła, a jeszcze tak niedawno w ogóle nie chciała go dotykać. Z tyłu głowy miał świadomość, że jest w nim zadurzona. Zauroczona... i powinien powstrzymać tę lawinę. A jednak nie chciał tego robić. Zaśmiał się w duchu. Cóż, jeśli to miało z niego zrobić pieprzonego egoistę to trudno. Oddał ten jej pocałunek, przesuwając dłońmi nieco niżej i zahaczając nimi o jej piersi.
OdpowiedzUsuń- Co się stało z nieśmiałą Darcy? - zapytał jej, gdy wróciła do niego, a jej dłoń znalazła się na jego karku. Dotknął jej swoją własną, nakrywając nią swą dłonią i poprowadził ją tanecznym krokiem pod ścianę, gdzie przesunął dłoń po jej policzku, by położyć ją tuż obok jej głowy. - Niedawno bałaś się zrobić pierwszy krok, a teraz? - uniósł lekko kącik ust i pokręcił lekko głową. - Zapraszasz do tańca - parsknął pod nosem, by musnąć jej wargi i przesunąć się ustami niżej. Ponownie upodobał sobie to samo miejsce. Zagłębienie na jej szyi i przyssał się do niego, zostawiając na nim malinkę. - Mhm... tylko patrzeć? - wrócił do niej spojrzeniem, a jego kolano odnalazło drogę pomiędzy jej nogami. Przesunął nim delikatnie po jej kobiecości. - Nie wiem czy będę w stanie się powstrzymać - szepnął w jej usta, zanim złączył je w pocałunku.
Ryu
Przez dłuższą chwilę nie odpowiadał, tylko chłonął chwilę. W jego spojrzeniu widać było rozbawienie, ale i czułość. Uśmiechnął się pod nosem, gdy zobaczył jak Darcy zawstydziła się swą śmiałością. Urocza dziewczyna.
OdpowiedzUsuń- Nie widać - szepnął tuż przy jej uchu, napierając na nią mocniej. Westchnął z lekkiej przyjemności, gdy tak ładnie oddawała te drobne pieszczoty i po prostu oddziaływała na jego ruchy. Przesunął dłoń po jej udzie, wsuwając ją pod materiał spódnicy i wędrując sobie odważniej wyżej. Muskał jej wargi swoimi, nie przestając ani na moment. - Nie musisz uczyć się flirtować przez taniec - mruknął, przesuwając swe wargi na jej biust i muskając zagłębienie między jej piersiami. Przesunął kolanem mocniej po jej kobiecości, dostosowując się do ruchów jej własnych bioder przy tym. Czuł to jej podniecenie. Czuł i podobało mu się to co widzi. Przerwał, gdy jego dłoń znalazła się na jej kobiecości, a ona ponownie wspomniała komnatę. Niecierpliwa, strasznie niecierpliwa. Musnął palcami jej okrytą kobiecość i spojrzał jej prosto w oczy. - Myślę, że już będziesz jutro na językach całego Phyonix - szepnął biorąc, urywając pieszczoty, by objąć ją ramieniem. - Mhm... no to chodźmy do twojej komnaty...
Ryu
Szczerze go zaskoczyła stwierdzeniem, że ją straszy. Obejrzał się dookoła i wyraźnie zobaczył innych ludzi, którzy wraz z nimi uczestniczyli w tańcach. Niektórzy już posyłali w ich stronę znaczące uśmieszki, inni szeptali między sobą, a Darcy zdawała się tego nie zauważać. Spojrzał jej prosto w oczy i posłał jej uspokajający uśmiech.
OdpowiedzUsuń- Czasem muszę, bo się udusze - szepnął jej do ucha i kiedy już zaczął ją prowadzić to starał się to zrobić tak, by nie ocknęła się z cudownej niewiedzy co do gapiów. Nie potrzebowała więcej stresów, a co się wylało to się wylało. Rano i tak pogłoski się rozniosą. Był tego pewien, niestety. Poprowadził ją bocznymi uliczkami, do miejsca, gdzie zostawili swą tratwę. Odbił ich od brzegu i przez moment prowadził, jednak w tą stronę było łatwiej. Płynęli bowiem z prądu, więc zbliżył się do Darcy i ucałował jej usta, powoli kładąc ją na tratwie, przesunął dłonią po jej piersiach, dotykając ich raz za razem trochę śmielej. Wsunął palce pod jej górną bieliznę i westchnął czując jej delikatną skórę pod swoją dłonią. - Nie możemy przecież dopuścić do utraty tej odwagi - szepnął, muskając ustami jej wargi.
Ryu
Przyjemnie było usłyszeć, że ktoś się przy nim nie nudził. Osobiście nie uważał się jednocześnie za najbardziej nudnego faceta na świecie, ale taka opinia miło połechtała jego ego. Przywarł do niej ustami, gdy tylko poczuł jej kobiecość ocierającą się o jego przyrodzenie. W głowie znów zaświtała myśl o tym, że ona coś do niego czuje, ale zepchnął ją na chwilę na bok. Przesunął dłoń wprost do jej kobiecości i wsunął ją pod jej bieliznę by zacząć masować jej łechtaczkę palcami.
OdpowiedzUsuń- Dar... tak nie robimy - szepnął jej do ucha, kiedy ponownie otarła się o jego przyrodzenie. - Nie jestem przekonany czy zdołam się powstrzymać - przyznał jej szeptem, wsuwając jeden palec w jej rozpaloną brzoskwinkę i rozpoczynając masowanie jej wnętrza.
Ryu
Odsunął dłoń od jej wnętrza, ale zostawił ją na jej łechtaczce, jeszcze chwilę delikatnie ją masując i uciskając, gdy ta tak mocno przylgnęła do niego. Wpatrywał się w jej tęczówki, kiedy jej biodra znów zrobiły swój ruch, przyprawiając go o przyjemny dreszcz, a potem zapytała, a on odetchnął głęboko. To pytanie trochę go otrzeźwiło. Dotarła świadomość, że Darcy była jeszcze bardzo niedoświadczona. Nie, żeby on był specjalnie biegły w te klocki, ale jednak... miał tego doświadczenia trochę więcej. Wsunął dłoń w jej włosy.- Bo jak tak dalej pójdzie to wejdę w ciebie i cię wezmę tu i teraz - szepnął do jej ucha, robiąc kilka mocniejszych ruchów biodrami, by otarły się o jej kobiecość. Mocniej na nią natarł swym przyrodzeniem.
OdpowiedzUsuń- Nie robisz niczego złego - zapewnił ją. - Po prostu... - odetchnął głęboko, przesuwając dłońmi po jej ciele i schodząc niżej. Zahaczył palcami o jej bieliznę i powoli rozpoczął zsuwanie jej. Spódnicę oczywiście zostawił. Kiedy udało mu się je zsunąć do końca uśmiechnął się lekko i z pewną premedytacją i zawadiackim uśmiechem, wrzucił ją do rzeki, jednocześnie splatając ich usta w głębokim pocałunku.
Ryu
Widział to jej lekkie wahanie, jakby to dopiero zdała sobie sprawę z tego co tak naprawdę robią. Spoglądał po niej uważnie, kiedy przyznała że chce. Zwilżył swe wargi językiem i wrócił ustami do jej warg i szyi, a dłoń wsunął z powrotem pod jej spódnicę, by zacząć ją na powrót masować po łechtaczce. Westchnął ciężko, kiedy usłyszał, że ma poczekać z chwilą, bo ona koniecznie chce mu zatańczyć. Jezus, do tej pory myślał, że ona kuma czaczę i aluzję, a teraz czar po prostu prysnął. Zaprzestał swoich pieszczot i oparł czoło o jej ramię.
OdpowiedzUsuń- Dar... - nawet nie wiedział co ma jej na to odpowiedzieć. Odetchnął głęboko, pozwalając jej się ucałować, po czym spojrzał w jej oczy. - Królową taktu to nie jesteś - szepnął jej do ucha. - Zdołałaś mnie rozpalić... a teraz jednym zdaniem gasisz - westchnął. - A nie możesz zatańczyć dla mnie później? - zapytał cicho.
Ryu
Kiedy dotknęła jego przyrodzenia, poczuł przechodzący go elektryzujący wręcz dreszcz. Nie potrafił powstrzymać cichego westchnienia i nawet nie chciał go powstrzymywać. Spojrzał jej prosto w oczy i westchnął raz jeszcze, kiedy zaczęła schodzić pocałunkami na jego szyję. Odchylił się do tyłu przymykając oczy.
OdpowiedzUsuń- Możesz mi pokazać...przed drugą rundą - sapnął. Naprawdę nie sądził, by teraz to było konieczne. Był pewien czego chce i zdecydowanie nie uśmiechało się czekanie i oglądanie tańca zanim będzie mógł się w niej zanurzyć. Złapał jej podbródek, kiedy wspomniała o kosztowaniu go i wpił się mocno w jej usta, zamieniając ich pozycjami, tak by leżała tuż pod nim. Przesunął dłonią po jej talii i podwinął jej "stanik" do góry, by uwolnić te piękne, kształtne piersi. Drugą dłonią zaczął pieścić jej sutki oraz piersi lekko je ugniatając. - Chcę ciebie, Dar - szepnął jej do ucha.
Ryu
- Piękna jesteś, mówił ci to ktoś już? - szepnął, patrząc na jej zarumienioną twarz, na to jak się wiła pod jego dotykiem. Jaka była niepewna i urocza w tej swojej niepewności. Niepewna swojego własnego wyglądu. Ścisnął mocniej jej sutek i westchnął przeciągle, gdy dotknęła jego prącia. Dotyk jej dłoni był elektryzujący, nie pozostawiał złudzeń. Przesunął swoją dłoń na jej wnętrze, delikatnie rozsuwając jej nogi nieco bardziej. Oddychał ciężko i chrapliwie. Jezu, jak on tego chciał. Nie odpowiedział na pytanie Darcy tylko zanurzył jeden palec w jej kobiecości przez moment masując ją nim, by po chwili dołożyć drugi i zacząć ją rozciągać. - Mhm pozwolę, później pozwolę - szepnął w jej usta. - Na razie musimy cię dobrze przygotować - dodał cicho, muskając jej wargi raz za razem. - To co robisz... - jęknął gdy mocniej zacisnęła dłoń na jego członku. - ...jest wystarczająco...mocno...pobudzające - dodał śmiejąc się nieco.
OdpowiedzUsuńRyu
Mimo zaciśniętych ud, wsunął pale jeszcze parę razy, zanim je wyciągnął. Darcy mogła nie wiedzieć na co się pisze i mimo wszystko chociaż delikatne przygotowanie chciał jej zaserwować. Dopiero wtedy wsunął sobie swoje własne palce do ust smakując jej.
OdpowiedzUsuń- Mhm... dobrze - zwilżył swe wargi językiem, po czym nakierował swe przyrodzenie na jej wnętrze. Spojrzał jej prosto w oczy, szukając w nich jeszcze jakiegoś zawahania, a gdy go nie zobaczył, to spokojnym acz pewnym ruchem wsunął się do środka, przyciągając ją mocniej do siebie i wpijając w jej usta swoimi własnymi. Boże, jakaż ona tam była ciasna. Jak go otulała swym wnętrzem. Jęknął z odczuwanej przyjemności i dopiero po chwili zaczął się w niej poruszać.
Ryu
Z początku poruszał się w niej powoli. Przyzwyczajając ją do swojej obecności. Zajmował się jej ustami. Scałował też łzy, które spłynęły jej z oczu i cierpliwie czekał. Kiedy zaczęła ocierać się o niego swym biustem, mruknął z zadowolenia. wsunął dłonie w jej włosy i zaczął masować jej skórę głowy palcami, a gdy rozpoczęła coraz mocniej go całować, pozwolił sobie wreszcie na szybsze ruchy bioder. Wchodził w nią teraz pewnie, szybko i rytmicznie. Zagłębiał się po same jądra. Jęczał w jej usta od czasu do czasu, brał ją tak po prostu, chcąc zapewnić jej jak najwięcej przyjemności. I to nie tylko jej.
OdpowiedzUsuńRyu
Zdecydowanie nie zamierzał teraz przestawać. Mało tego przyspieszał, przyspieszał z każdą chwilą coraz bardziej. Pragnął jej, pragnął w niej być. Oddychał ciężko, cały drżał, a jednocześnie ustami odnajdował jej własne wargi, przesuwał się niżej, smakując jej brody, jej szyi, jej wszystkiego co było w zasięgu. Wymruczał w jej usta, kiedy poczuł się jeszcze lepiej, Przesunął sobie jej dłoń na swoje plecy, ściskał jej piersi jedną ze swych dłoni.
OdpowiedzUsuń- Dar... - sapnął w miedzy czasie zwalniając na moment, by pokręcić młynki biodrami zagłębiając się w nią i wychodząc powoli, ale robił to tylko kilka razy zanim wrócił do poprzedniego rytmu.
Ryu
Widział jak na nią działa, jak bardzo jej się to wszystko podoba. Przesunął językiem do jej piersi i zassał się na jej sutku, gryząc go zaraz lekko. Oddech miał coraz bardziej przyspieszony, ale utrzymywał dalej ten swój rytm. Mocno wbijał się w nią po same jądra, od czasu do czasu sprzedając jej również klapsa w odsłonięte pośladki. Kiedy odwróciła głowę, złapał ją za brodę i spojrzał jej prosto w oczy.
OdpowiedzUsuń- Nie... - sapnął. - Nie powstrzymuj się... - jęknął głośno, czując jak mu jest z nią dobrze. - Patrz na mnie, patrz... chcę widzieć twój wzrok... gdy dochodzisz... - dodał robiąc kilka mocniejszych ruchów. Po każdym z nich, na moment się zatrzymywał, jakby chciał wbić się jeszcze głębiej.
Ryu
- T...Tak... - odparł przy kolejnym mocniejszym pchnięciu. Ścisnął mocniej jej pośladek i klepnął go w nią raz jeszcze. Złapał ją za biodra, przysuwając sobie je mocniej i kładąc na ramionach. Wbijał się w nią teraz jeszcze mocniej. Jęczał razem z nią, sapał i całował. Widział, że jest blisko i sam był już na skraju. Jego ciało drżało. Jeszcze kilka mocnych ruchów, jeszcze kilka pchnięć. Zobaczył jak jej twarz wykrzywia błogi grymas, jak jej ciało drży, jak wygina się pod wpływem bezdennej przyjemności i kiedy doszła, on przyspieszył jeszcze bardziej by przedłużyć jej przyjemność aż w końcu i on wystrzelił z głośnym jękiem przyjemności, następnie lekko na nią opadając. Tratwa zakołysała się wówczas niebezpiecznie, ale on już się tym nie martwił. Objął ją ramionami, opierając czoło o jej ramię. - Jezus... jesteś niesamowita...
OdpowiedzUsuńRyu
- Fiu, fiu... - Alex gwizdnął z podziwu. - Co w rodzinie to nie zginie... xD
UsuńGave obrzucił Darcy spojrzeniem i odebrał jej maluszka na moment. Odłożył go opatulonego na kanapę, obkładając poduszkami by nie spadł, po czym złapał Dar za rękę. Ściągnął ją z kanapy i usiadł na jej miejscu, zaraz biorąc ją sobie na kolana. Opatulił ją swoimi ramionami.
OdpowiedzUsuń- Maluszka weź do pałacu - poradził jej cicho. - Aktualnie sporo tam maluszków, więc na pewno będzie zaopiekowany - szepnął, dając jej po prostu otuchę w ten sposób. - Nie znasz ich za dobrze - szepnął na podsumowanie Tonego i Grimy. On wierzył i wiedział, że w takich momentach jak te potrafili stać na wysokości zadania. - A co w tym dziwnego? - zapytał jej. - Po prostu daliście możliwość pracy Argarczykom, a że nie nadają się do niczego innego to padło na najtrudniejszą robotę na świecie. Praca z dziećmi to bardzo wymagająca praca - zaśmiał się cicho, chociaż rozumiał to co przekazywała mu Darcy. Rozumiał też jej obawy, więc nie namawiał jej zbyt długo. Słysząc o Akane zmarszczył lekko brwi. - Akane i tak, co takiego...? - zainteresował się. - Och dziewczynki ucieszą się jak będą mogły poznać inne dzieci - dodał wesoło. - Przyprowadzę je tu. Nyliana też, jako gościnną gwiazdę.
Gave
Ryu na to nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się lekko pod nosem, trzymając ją w objęciach i powoli, bardzo powoli równając swój oddech. Starał się dojść do siebie jak najszybciej. W międzyczasie poprawił swoje spodnie wsuwając je z powrotem i przekręcił się na bok, by móc po prostu podziwiać Darcy z tej odległości. Tak bliskiej odległości. Przesunął dłonią po jej policzku, muskając go kilkakrotnie.
OdpowiedzUsuń- Dziękuję - uśmiechnął się do niej lekko i po dłuższej chwili usiadł, by doprowadzić i koszulę do porządku. Byli już w pobliżu zamku. Należało wreszcie zacumować.
Ryu
- Uważaj, żebym ci jej nie podwinął w trakcie spaceru pałacowymi błoniami do twojej komnaty - szepnął jej do ucha i roześmiał się serdecznie. - Albo podczas długiego spaceru korytarzami pałacowymi... - mruknął raz jeszcze i przesunął dłoń po jej plecach, by wsunąć ją za materiał spódnicy i ścisnąć sobie bezczelnie jej pośladki. - To by dopiero było - poruszał zabawnie brwiami, po czym wyciągnął dłoń i ostatecznie zacumował, by podać jej dłoń i pomóc wysiąść. Idąc w stronę zamku, szedł bardzo blisko niej, a kiedy mijali strażników, niepostrzeżenie ścisnął jej pośladki, tak o. Dla czystej psoty.
OdpowiedzUsuńRyu
Pamiętał, co jej obiecywał, więc przytaknął tylko głową, po czym zsunął swoje buty i odrzucił koszulę na bok, zostając w samych spodniach, by wlać sobie wody i usiąść wygodnie na fotelu przy łóżku Darcy. Skoro już obiecał, to przecież z przyjemnością obejrzy ten jej pokaz. Był nawet ciekawy tego co sobie wymyśliła i jak to wszystko pokaże.
OdpowiedzUsuńRyu
Ryu przez chwilę nic nie powiedział, zbyt oniemiały tym wszystkim co zrobiła. Sam taniec był w przyjemny. Podobało mu się to jak się przed nim wiła. To jak ruszała swoimi biodrami. Dzwoneczki dodawały temu wszystkiemu uroku, ale to co robiła później, zdecydowanie bardziej mu się podobało. To jak na niego usiadła, jak poruszała biodrami, drażniąc go przy tym. Jęknął wówczas cicho i odstawił wodę na stolik, a gdy ostatecznie skończyła, bez słowa pozbawił ją jej góry ubioru, dotknął dłonią jej brody, by upewnić się, że cały czas na niego patrzy, a drugą dłoń zacisnął na jej piersi.
OdpowiedzUsuń- Mhm podobało - przyznał cicho. - Z przyjemnością wezmę cię taką po raz drugi... ale... - chwycił ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie. - Nie krępuj ich już ubiorem - szepnął jej do ucha. - Chciałbym... żebyś zatańczyła jeszcze raz - polizał ją po uchu. - Tylko teraz... bez żadnych niepotrzebnych... warstw - pomasował jej pośladki i klepnął je jednorazowo. - Łobuziara z ciebie - skubnął ustami jej wargę.
Ryu
- Może być tylko tę ostatnią część - szepnął, zamykając na moment oczy. Przez chwilę nie robił nic, tylko delektował się jej dotykiem, jej pieszczotami, którymi go obdarzała. Odetchnął głęboko, kiedy znów się na nim zassała i spojrzał po niej nieco bardziej łapczywie. Złapał jej podbródek i przysunął do siebie, po czym sam również oddał jej malinkę, po drugiej stronie jej szyi. Symetrycznie, po czym znów na nią spojrzał i ucałował jej wargi, by wstać z miejsca i wziąć ją na ręce. Przeniósł ją do łóżka i położył obok niej, by spokojnie muskać ją swoimi dłońmi.
OdpowiedzUsuńRyu
Złapał jej pewnie za talię i przekręcił tak, by siedziała na nim okrakiem. Poruszał biodrami przy tym, by otrzeć się o jej szparkę i kiedy zahaczyła o jego przepaskę na oku uśmiechnął się lekko.
OdpowiedzUsuń- Nie masz za co przepraszać - odparł spokojnie. - Noszę ją, żeby nie straszyć nikogo swoim wyglądem - dodał wzruszając ramionami i unosząc się na łokciach, żeby spojrzeć po niej uważnie. - To... pozostałość po pobycie w Lesie - wyjaśnił tylko, muskając jej szyję i ramiona, obcałowując ją całą. - Nic specjalnego - dodał, bo nie wstydził się tego jak wygląda bez opaski. Mógłby i ją zdjąć. Po prostu przyzwyczaił się, że prawie zawsze ją na sobie ma. Przesunął dłońmi po jej włosach, zerkając na nią poważniej. - Chcesz zobaczyć? - zapytał jej cicho i musnął ustami jej wargi. - Wy, kobietki, macie naprawdę podzielną uwagę - zaśmiał się cicho.
Darcy
Przez moment zawahał się, trzymając dłoń, przy opasce, ale ostatecznie opuścił ją i pokręcił głową. Nie sądził, żeby ten konkretny moment był dobrym na oglądanie go w takiej postaci. Zdecydowanie wolał to zachować dla siebie, przynajmniej teraz. Może później, w normalnych warunkach... ale nie podczas seksu. Przybliżył się do niej i ucałował jej nos.
OdpowiedzUsuń- Ale ja nie chcę - powiedział spokojnie. - Nie zrozum mnie źle - dodał zaraz. - Myślę, że w tej chwili... - pokręcił głową. - W tej chwili po prostu tego nie chcę - zacisnął mocno wargi i usiadł, przytrzymując ją przy sobie. Objął ją mocno ramionami, opierając czoło o jej ramię. - W tej chwili wolałbym całą uwagę poświęcić tylko tobie. To tobie ma być dziś dobrze - szepnął, odsuwając się zaraz od niej i łapiąc jej nos w dwa palce. - A mnie przy okazji jest zdecydowanie... dobrze - puścił do niej oczko.
Ryu
Ryu spojrzał po niej, nie do końca wiedząc jak zareagować. Najchętniej parsknąłby po prostu śmiechem, bo tekst jaki rzuciła niemal zwalił go z nóg. Zanim jednak odpowiedział, musnął jej usta i posadził obok siebie, by zdjąć z siebie swoje spodnie i bieliznę.
OdpowiedzUsuń- Nie - odparł, patrząc po niej z figlarnym uśmiechem na twarzy. - Chciałbym, żebyś zrobiła to co tylko chcesz - poinformował ją i poruszał przy tym zabawnie brwiami, zbliżając się do niej i znów ją całując. - Powiedz czego chcesz, zrób to tak jak tylko ty sobie to wymyśliłaś.
Ryu
Położył się wygodniej na jej posłaniu i sapnął, kiedy przesunęła językiem po jego główce. Obserwował wszystkie jej ruchy z nikłym uśmiechem na twarzy. Chciał zobaczyć do czego jest zdolna, jak sobie poradzi i czy po prostu chciałaby coś przetestować. Posmakować go chciała już wcześniej, więc teraz po prostu ułożył sobie ręce pod głową posyłając jej figlarne spojrzenie.
OdpowiedzUsuń- Mhm... no to działaj - rzucił, zwilżając swe wargi językiem. Mruknął z przyjemności, kiedy znów go polizała. Mimowolnie poruszał biodrami, gdy zaczęła się dobierać do niego bardziej i zacisnął dłonie na pościeli, kiedy wsunęła go do buzi. Z jego gardła wydarł się gardłowy pomruk, mięśnie nieco mu się spięły. Rozchylił nogi, by mogła wygodniej operować swoimi ustami i po prostu delektował się tą przyjemnością.
Ryu
Ryu przymknął na moment oko, a z jego ust wyrwał się cichy, urywany oddech. Palce zacisnęły się na prześcieradle. Westchnął przeciągle, sięgając dłońmi do jej policzka. Uniósł się na łokciach, by ostatecznie usiąść i złapać lekko jej głowę w dłonie. Chciała, żeby był władczy, prawda? Uniósł kąciki ust i zaczął prowadzić jej ruchy, by nadać odpowiedni rytm.
OdpowiedzUsuń- Mhm... tak... - jęknął przeciągle, czując jak w niej rośnie, jak twardnieje coraz bardziej. Przyjemne dreszcze zaczęły go przechodzić i przeradzać się w fale. Odchylił do tyłu głowę, poddając się temu doświadczeniu, a kiedy poczuł, że to już to, zatrzymał ją jednym ruchem. - Dar, chodź tu - rzucił i kiedy usiadła na nim okrakiem, nakierował swojego członka, na jej gorące wnętrze. - Weź go w całości - szepnął jej do ucha, ściskając jej pośladki i masując je przy okazji.
Ryu
Trochę nie rozumiał pytań o to czy jest grzeczna, zamiast więc odpowiedzieć, trzepnął ją w tyłek i skorzystał z tych chętnych ust. Poruszył biodrami kilkakrotnie, by jeszcze mocniej się w nią wbić, po czym spojrzał w jej oczy, by znów musnąć te jej wargi.
OdpowiedzUsuń- Patrz na mnie - rozkazał, kiedy chwycił jej pośladki i uniósł je wyżej, by szybko na siebie opuścić. - Zacznij ruszać biodrami, nadaj rytm - mruknął do jej ucha. - Kombinuj - szepnął, znów sprzedając jej klapsa i wzdychając z przyjemności. Było mu po prostu dobrze, gdy tak na nim siedziała.
Ryu
On sam trzymał ją pewnie, raz za razem strzelając w jej pośladek, uparcie obserwował jej tęczówki. Widział jej frustrację, kiedy powolność swych ruchów po prostu ją irytowała. Oddychał coraz szybciej, od czasu do czasu poruszając nieco biodrami, by mogła poczuć go lepiej, mocniej, ale tym razem pozwalał jej kontrolować stosunek, jednocześnie, pomagając jej, kiedy odnalazła odpowiedni rytm. Odpowiedni dla samej siebie jak i niego samego. Złapał wówczas jej pośladki, ścisnął jej mocniej i zaczął pomagać jej przy zachowaniu rytmu. Jęknął gardłowo i zamruczał z zadowolenia.
OdpowiedzUsuń- Tak, tak działaj - sapnął, muskając jej usta. - Mhm... mocniej - klepnął ją w pośladek. - Pokaż na co cię stać.
Ryu
Ryu zaśmiał się cicho i oddał się jej pocałunkowi. Fajnie było słyszeć jak bardzo jej się to wszystko podobało. Jeszcze chwilę jej pomagał, ale kiedy doszło do punktu kulminacyjnego jęknął głośno w jej usta, dochodząc wraz z nią i obejmując ją mocno ramionami, by ją podtrzymać na sobie, kiedy opadła na niego oddychając ciężko.
OdpowiedzUsuń- Byłaś wspaniała - szepnął jej do ucha. - Dziękuję - rzucił jeszcze głaszcząc ją łagodnie po plecach, zanim ostrożnie położył ją na jej łożu i zszedł z niego, by wsunąć na sobie spodnie i swą koszulę. Przysiadł na moment obok niej, okrywając ją lekko i przez moment muskając palcami jej głowę. Przeczesał jej włosy, zanim wstał. - Dziękuję za wspaniały wieczór - uśmiechnął się do niej, zanim opuścił jej komnatę.
Ryu
Zawahał się i przystanął przy drzwiach, po czym spojrzał po niej i pokręcił lekko głową.
OdpowiedzUsuń- Wolałbym jednak wyjść teraz - przyznał szczerze. Mógł przecież wykorzystać swoją iluzję i swój drugi dar by nikt go nie zauważył, gdy się od niej wymyka. Zdecydowanie bardziej wolał spędzić resztę nocy w komnacie Tonego. On i Grima... nie powinni specjalnie dziwić się czymś takim. Jeszcze chwilę ją obserwował, po czym uśmiechnął się lekko. - Nie wszyscy będą wiedzieli. Wezmę kąpiel u Tonego - zasalutował jej i wyszedł.
Ryu
Ryu spojrzał po niej z nieco ciężkim serduchem. Dał się ponieść chwili i dopiero teraz to do niego docierało. Kurwa, myślenie penisem miało swoje pieprzone konsekwencje. Zacisnął mocno swoje pięści i wydmuchał powietrze z płuc.
OdpowiedzUsuń- Przepraszam - powiedział w końcu. - Zachowałem się jak ostatni idiota... jak kretyn - mruknął, zagryzając lekko swoje warg. - Dar, ja wiem... wiem że darzysz mnie uczuciem... - szepnął. - Ale ja... - podrapał się po głowie. - ...ja nie jestem w stanie go odwzajemnić. Nie teraz - powiedział całkowicie poważnie. - Nie w tej chwili, nie w tym momencie... nie tu gdzie stoję ze swoim życiem... i powinienem przeprowadzić z tobą tą rozmowę wcześniej, przed... przed tym wszystkim - powiódł wzrokiem do łóżka. - Nie zrozum mnie źle, było mi z tobą naprawdę dobrze. Naprawdę... - pokiwał lekko głową. - Jesteś niesamowita, piękna, kochana, bardzo empatyczna... - zgrzytnął zębami. - ...a ja twoje dobre serce wykorzystałem - wyjaśnił cicho. - Pytasz mnie, czy jest szansa na podobne noce... - pokręcił przecząco głową. - Myślę, że nie może być takiej szansy. Nie, dopóki ty darzysz mnie uczuciami, a ja... nie jestem w stanie ich odwzajemnić - wyjaśnił. - Może kiedyś to się zmieni. Nie mówię, że nie... ale - pokręcił przecząco głową. - ...ale dopóki tak się nie stanie to nie możemy sobie pozwolić na więcej, bo to tylko... to tylko będzie cię dodatkowo raniło - zacisnął mocno pięści i spojrzał po niej poważnie. - A czy się przyjaźnimy... - uśmiechnął się do niej lekko. - To już pozostawi tobie do ocenienia. Z mojej strony... zawsze możesz na mnie liczyć, pomogę ci jeśli tylko będziesz tego potrzebowała i chętnie spędzę z tobą czas - skinął głową. - Ale to już ty musisz ocenić... czego ty chcesz i oczekujesz.
Ryu
Ryu wypuścił powietrze że światem, obserwując jej mimikę twarzy. Wyraźnie widział, że to co zrobił i powiedział ją zabolało i chociaż serce mu się krajało to nie wycofał swych słów. Byłby skończonym idiotą, gdyby teraz zaczął jej mydlić oczy i mówić, że spróbuje z nią być. Nie czuł się w odpowiednim miejscu, by kogokolwiek obdarzać miłością. Swe serce otworzył już dwa razy i zostało mu zgniecione. Nie chciał tego nigdy więcej czuć. Przynajmniej w tej cholernej chwili.
OdpowiedzUsuń- Mogłaś - przyznał jej rację. - Ale ja również mogłem cię zatrzymać. Zasługujesz na kogoś kto będzie cię kochał równie mocno co ty tego kogoś - dodał. - A ja nie jestem tym kimś - pokręcił lekko głową. - Nie Dar. Nie musisz mnie za nic przepraszać. Ty niczym nie zawiniłaś - pokręcił przecząco głową. Tak właśnie było. Ona po prostu chciała zrobić to z kimś, do kogo czuła coś więcej, a on... bezczelnie to wykorzystał. Skrzywił się lekko na samą myśl. No, no. Nie był lepszy od Gava. W żaden sposób. Zdecydowanie nie. Widząc co robi i co wyciąga jęknął przeciągle. - Dar, to naprawdę nie jest najlepszy moment na prezenty - zacisnął mocno wargi. - Nie mogę ich przyjąć - pokręcił lekko głową. - I nie mogę obiecać ci tego - dodał zaraz. - Mogę obiecać, że nie będę opowiadał szczegółów, ale... Nie mogę obiecać że niczego nie powiem - powiedział stanowczo, po czym nie oglądając się na nią, opuścił jej komnatę. Nie pozwolił się jej dłużej zatrzymywać, bo czuł że im dłużej by tak stał, tym bardziej mógłby wpaść w spirale glupoty. Ugiąć się i dać jej jeszcze większą nadzieję.
Ryu
Chłopak spojrzał po niej słuchając tego co do niego mówiła i nie dowierzał w to co słyszy. Wszystko rozumiał, naprawdę, ale Darcy bardzo mu w tej chwili przypominała przypadek Akane. Broniła go zawzięcie, tłumacząc dlaczego nie był aż takim skurwielem za jakiego się uważał aktualnie. Patrzył po niej ponuro.
OdpowiedzUsuń- Tak, Darcy. Wiedziałaś - potwierdził. - A ja wiedziałem, że żywisz do mnie głębsze uczucia - dodał. - I to sprawia, że w ogóle nie powinienem cię kusić. Nie powinienem nawet pomyśleć, że do czegoś może dojść. Nie powinienem próbować, właśnie dlatego, że ty czujesz więcej - oznajmił patrząc po niej surowo. - Nie próbuj pomniejszać mojej winy - żachnął się. - Darcy, nie patrz na mnie, tylko na siebie i na swoje uczucia - poprosił ją. - Jeśli będziesz dalej robić tak jak teraz, tu ze mną... to kiedyś trafi ci się taki chłopak, który wykorzysta cię do cna i nawet nie mrugnie - pokręcił lekko głową, po czym oddał jej prezent. - Naprawdę, to nie jest moment na prezenty - mruknął. - Powinniśmy tę rozmowę przeprowadzić zanim... doszło do zbliżenia - skomentował. - Wiedziałem o tym, a jednak pozwoliłem nam na to wszystko... - przeczesał dłonią swe włosy i spojrzał jej w oczy. - Nikt mi niczego nie nagadał, Dar - poinformował ją jeszcze i zagryzł mocniej swą wargę. - Na razie - pożegnał ją, już teraz nakładając na siebie iluzję, by chronić się i przed jej wzrokiem. Nie chciał by znowu go zatrzymywała.
Ryu
Ryu zacisnął mocno pięści słysząc, co mówi i wziął głęboki wdech.
OdpowiedzUsuń- Nie powinienem wiedzieć?! - fuknął na nią. - Nie powinienem wiedzieć i powinienem żyć w błogiej nieświadomości?! Czy ty się słyszysz?! - warknął na nią wyprowadzony z równowagi. - Poza tym... tym bardziej - wziął głębszy wdech. - Przyjaciele nie chodzą ze sobą do łóżek! No chyba, że tu w Phyonix macie inne zwyczaje, to sorry, nie wiedziałem. W takim wypadku nic się, kurwa, nie stało! - uderzył pięścią w drzwi. - Zastanów się, co mówisz, dziewczyno! Przestań mnie w końcu usprawiedliwiać - fuknął. Zaczynał rozumieć, co tak frustrowało Gava w chwili, gdy ewidentnie skrzywdzona osoba broniła twoich własnych krzywych akcji. - Wykorzystałem cię, takie są fakty - zacisnął pięści. - I żałuję. Żałuję, że to zrobiłem - zgrzytnął zębami. - Nie żałuję naszego zbliżenia, było świetne, ale żałuję że do niego doszło - warknął. - Nie jestem ślepy, widzę jak udajesz. Przestań udawać. Masz pieprzone prawo być na mnie wściekła i czuć się podle - dokończył i trzasnął drzwiami (i już nie wrócił, nawet słysząc jej odpowiedź).
Ryu
- Ciężko jest nie wiedzieć, kiedy się samemu to słyszało - odparł cicho, sam do siebie, przemykając korytarzem do komnaty Tonego i Grimy.
OdpowiedzUsuńRyu
Gave wzruszył ramionami na tę jej pretensję. No co poradzić, że o Grimie miał zdecydowanie lepsze zdanie od samej Darcy i był w stanie wyobrazić sobie ją jako szpiega. Byłaby w tym niezastąpiona. Swoim gadulstwem wywiedziałaby się dosłownie wszystkiego. Był tego pewien. Nie mniej skinął głową. Miała prawo mieć swoje wahania i nie być pewna niektórych rzeczy czy osób. Nie skomentował tego już w żaden inny sposób, tylko spokojnie głaskał ją po ramionach, obserwując ją.
OdpowiedzUsuń- Wiem i ma rację - stwierdził prosto z mostu. - Rozpuszczacie go jak dziadowski bicz... - mruknął. - Wszystko co chce to dostaje, chce bawić się w Cowboyów, proszę bardzo, nowy miecz, proszę bardzo. A może coś do jedzenia, już ci daję i to nie tylko jedno ale i dziesięć innych wyborów. Nic dziwnego, że daje im potem popalić bo robi się rozpuszczony - stwierdził prosto z mostu. Na wieść o Akane, spojrzał po Darcy trochę dziwnie. - Mhm... no jasne, to wcale nie chodzi o jej tajną misję w tajnym miejscu, nie? - uniósł lekko brew i puknął ją w czoło. - Naucz się lepiej kłamać - puścił do niej oczko. - Pewnie, brzmi świetnie. Jedne i drugie dzieci będą zachwycone.
Gave
- I dlatego Fasolki i Groszka masz pod swoją opieką bardzo rzadko - skwitował jej słowa Gave, po czym wywrócił oczyma. - Nikt nie mówi, że twoja siostra nie jest częścią twojej rodziny - dodał. - Mówią jedynie, że ma w sobie trochę Grandsandów - zauważył jeszcze, po czym uniósł lekko brew. - A po co mam udawać, że czegoś nie wiem, jak to wiem? Rozmawiam z tobą i wiem, że ty wiesz, to co mam rżnąć głupa? - zacmokał i uśmiechnął się szeroko, wstając z miejsca. - Dzieci mówiły, że jadły. Wiesz, dzieci są zaradne - stwierdził. - Nie mniej dobrze by było zapewnić im ciepły posiłek. Tu się z tobą zgadzam - przyznał. - To ty zajmij się posiłkiem, ja ogarnę ci posiłki i zajmę uwagę reszty maluchów.
OdpowiedzUsuńGave
Miał ochotę przyjść do Darcy zaraz po tym jak Alex powiedział mu co jest pięć a co dziewięć, ale wspaniałomyślnie postanowił poczekać do rana. Kiedy pierwsze promienie słońca wpadły do jego okna, on udał się do komnaty Darcy i zapukał do drzwi. Miał przy sobie zrobione przez samego siebie chipsy w misce i winko zwinięte z prywatnej komnaty Lexi i Sangiusa, no i swoje nowe, rude włosy. Co to się nie robiło dla przyjaciół? Kiedy Dar mu otworzyła wsunął się do środka i udał od razu na jej łóżko, pakując się na nie. Postawił chipsy przed sobą i zamachał winkiem.
OdpowiedzUsuń- No to spowiadaj się - rzucił. - Jakie pozycje seksualne przetestowałaś? Co ci się podobało? - zapytał wgryzając się w pierwszego chipsa. Wyszedł od wniosku, że może warto zacząć luźniej. - Jak tam cię dotykał? Zabezpieczaliście się?
Gave
Chrupnął jednym chipsem, obserwując jak zsuwa się na ziemię, zakrywając twarz i odłożył na bok miskę, by do niej podejść z winem. Usiadł naprzeciw niej, obserwując ją przez dłuższy czas.
OdpowiedzUsuń- Błąd, bardzo duży błąd... - mruknął, po czym dotknął jej kolana dłonią. - Ale jeśli... - zacisnął mocno wargi. - To naprawdę może nie być to aż tak złe - dodał zaraz i pogłaskał go po kolanie. - Dlaczego zły? - zapytał jej spokojnie, chcąc dowiedzieć się co ona o tym wszystkim myśli, a nie osoby postronne. Spokojnie czekał, nie wydając żadnego werdyktu.
Gave
Gave spojrzał po niej i upił spory łyk.
OdpowiedzUsuń- To dobrze, przyda mi się znieczulenie coś czuję - dodał i spojrzał po niej uważnie, słuchając jej w milczeniu. Nie wszystko rozumiał. Nie był pewien o czym mówi, ale zmarszczył lekko brwi. - Dlaczego zaraz dziwka? Zapłacił ci? - zapytał jej unosząc lekko brew w górę. Tego się po Ryu nie spodziewał. W żadnym scenariuszu tego nie miał. Wypił łyk wina, nosz kurwa... - Idiotki ci nie odmówię, masz lepsze momenty Dar, ale... - machnął ręką, po czym westchnął ciężko. - Dar, nie chcesz myśleć i chcesz zapomnieć, to nie brzmi tak jakby było dobrze - upił znów łyk wina. - Obowiązki mogą poczekać, zwalisz na mnie - wywrócił oczyma. - Musiałaś niańczyć moją uchlaną dupę.
Gave
- Taki już mój urok - odparł z krzywym uśmiechem, znów upijając trochę wina. Kiedy położyła się na jego kolanach, bezwiednie zaczął głaskać ją po włosach. Słuchał jej w milczeniu. Wiedział, że Darcy czuła miętę do Ryu, ale nie sądził, że to eskaluje tak szybko. Zdecydowanie nie tak szybko. Zacisnął mocno wargi słysząc jak to się bawili i flirtowali i wciągnął mocno powietrze, gdy wspomniała o oddawaniu swojego dziewictwa bez związku i miłości. - Dar... - westchnął ciężko i znów pociągnął łyk wina. Jak tak dalej pójdzie to jego słowa o doprowadzaniu do porządku jego zachlanej dupy zmienią się w prawdę. - ...o czym ty mówisz? Co się stało z Darcy, która chciała swojego własnego księcia... i to jemu chciała się oddać? - zapytał, głaszcząc ją dalej po włosach. - Mhm dobrze, że mimo wszystko było dobrze i nie skrzywdził ci tak... ważnej sprawy. Seks jest świetny - odchrząknął. Może to nie było na miejscu, ale uznał, że warto o tym wspomnieć. Dalej też słuchał o tym jak Ryu ją zostawił i co jej powiedział. Skrzywił się lekko, bo chłopak zdawał się być w tym bezwzględny, a jednocześnie... rozumiał go. Musiał wreszcie przywrócić myślenie tym swoim głupim, szarym komórkom i postanowił nie wodzić jej dalej za nos. Rychło w czas, nie ma co... ale jednak. Zrobił coś, czego on sam nie potrafił zrobić z Akane. Kurwa... znów upił łyk. Szlag by to. - A co miał zrobić? Zostać do rana? Co by to zmieniło, Dar? - zapytał jej cicho. - Weź się uspokój z tą całą szmatą - burknął. - W tej chwili nią jesteś, leżysz na podłodze jak szmata podłogowa. Dziękuję, gratulacje - puknął ją palcem w czoło. - Czy kiedykolwiek pomyślałaś o Akane, jak o szmacie? - zapytał jej zaraz. - A ja przecież taką ją potraktowałem. Jak szmatę. Czy to, że uprawiała ze mną seks zmienia ją w szmatę? - wywrócił oczyma. - Przestań sobie wrzucać na łeb takie idiotyzmy - zgrzytnął zębami. - I skoro było magicznie... to dawaj, opowiadaj o tym jak było, co robiliście? - zadał kolejne pytania. - Jak się czułaś podczas zbliżenia?
OdpowiedzUsuńGave
Gave nie sądził, żeby to co powiedział Ryu miało taki wydźwięk, bo to po prostu było nie w charakterze starszego chłopaka. Nie powiedział tego jednak Darcy, bo uznał, że najpierw musiałby poznać drugą stronę, by cokolwiek takiego stwierdzić. Odetchnął głęboko i zatkał jej usta dłonią.
OdpowiedzUsuń- Ja mu powiedziałem - poinformował ją. - Ale on nie był zaskoczony. Wiedział już wcześniej - dodał i złapał jej nos w dwa palce. - Nie krzycz - mruknął po chwili milczenia. - W zasadzie to nie wiem co sądzisz o moich akcjach - odparł śmiejąc się pod nosem. - Zawsze mówiłaś tylko, że nie wtrącasz się w nasz konflikt i że mam nic nie mówić, więc ci nie mówię - poinformował ją. - I w zasadzie nie chcę wiedzieć, co sądzisz o tych moich akcjach, bo pewnie znów się nasłucham o tym jaka święta przy mnie była Akane - skomentował głucho i wzruszył ramionami. - Ale dziś nie rozmawiamy o mnie - pokręcił głową i odetchnął ponownie. - Masz rację, nie ma prawa odbierać ci sprawczości - potwierdził. - Ani głupoty - dodał, bo tak uważał, że to że Darcy dała się tak ponieść było głupotą. - Ale mimo, że nie uważasz tych sytuacji za podobne... to ja podobieństwo widzę - mruknął. - I powiem to już, teraz... ocknij się dziewczyno, bo to co mówisz bardzo przypomina mi Akane - mruknął. - I wybacz, ale nie zamierzam oglądać cię w tej odsłonie. Ona się nauczyła ale jakim kosztem... ty... nie wchodź w coś takiego - pokręcił głową. - Proszę, po prostu w to nie wchodź...
Gave
- Ała - pacnął ją dłonią w głowę. - Sam sobie nadałem to prawo - syknął. - Poza tym to wyszło tak o... bo trzeba było do niego jakoś zagadać - mruknął. - Możesz być wściekła - wzruszył ramionami, uznając że nie ona pierwsza i zdecydowanie na pewno nie ostatnia. Upił znów łyk swojego wina, po czym wydmuchał powietrze z płuc i spojrzał po niej pobłażliwie. - Z tym pierdolonym bronieniem go - warknął. - Z tym, że umniejszasz jego winie. Skoro mówi ci, że jest winny to jest winny. Wybielasz go w swoich i moich oczach - dorzucił. - Mało tego, jesteś zła na niego, bo on bierze na siebie winę. Oczywiście, jesteś zła i z innych powodów. Jasne, rozumiem, że to nie tylko to, ale jednak... dużo mówisz jak to on się wini, a ty nie masz prawa winić samej siebie - pokręcił głową. - Skończ z tym Dar, bo od tego prosta droga do... - wzruszył ramionami. - ...do tego całego pieprzonego burdlu...
OdpowiedzUsuńGave
W ścianę to ona nie uderzyła, bo Gave w ostatniej chwili pociągnął ją za włosy do tyłu czym ochronił jej główkę przed tym niezbyt miłym spotkaniem ze ścianą. Uniósł wysoko brew i popukał ją w ten pusty łeb.- Jest tam kto? - zapytał jej. - Serio, Dar? Czy ja ci czegokolwiek zabraniam, hm? - spojrzał po niej wymownie. - Czy mówię, że jesteś nieskazitelnie czysta? Czy bronię wszystkiego? - pokręcił głową. - Nie, to ty sobie wmawiasz - warknął. - Ty sobie wmawiasz, że ci na to nie pozwalam - pokręcił głową. - Ja tylko mówię, że z twoich słów wynika, że chcesz go bronić, a stąd jest szybka równia pochyła w stronę tego burdelu, w którym byłem jeszcze nie tak dawno temu i nikomu tego nie życzę - powiedział ostro. - Tak, spierdoliłaś po całości. Wiesz czym najbardziej? Tym, że sama mu nie powiedziałaś co czujesz - fuknął. - Tak, nie miał jaj, że ci nie powiedział - przytaknął. - Nic go w tym nie usprawiedliwia - dodał. - Był skurwielem - przyznał i zgrzytnął zębami. - Ale do tanga trzeba dwojga. Równie dobrze sama powinnaś mu powiedzieć. Dar, przyjaciele się kurwa ze sobą nie kochają. Twoje słowa o oddawaniu wianka i pozostawaniu przyjaciółmi... przyjaciele tak kuźwa nie robią, a ty nie masz 5 lat żeby tego nie wiedzieć.
OdpowiedzUsuńGave
Gave westchnął ciężko i spojrzał po niej z wyraźnym zrezygnowaniem. Coraz trudniej było utrzymywać mu wściekłość na nią. Za to jej pierdololo.
OdpowiedzUsuń- To pozwól sobie do winy - powiedział wprost. - Bo jak na razie to jesteś jedyną z nas, która walczy z wiatrakami, które uroniła sobie w głowie - upił łyk wina, odstawiając na bok butelkę. - Pozwól mu też robić co chce. Jeśli uważa się za winnego to z jakiej paki na mówić że coś było twoją winą? - wzruszył ramionami. - Nie, Darcy. To nie jest trudne, tylko że póki co to ty nie widzisz jak jest. Ani razu w przeciągu tej rozmowy nie mówiłem, że nie jesteś winna - zauważył. - Spierdoliłaś po całości - skwitował. - Jak głupia idiotka dałaś ponieść się emocjom i teraz zakrywasz to definicją przyjaźni wyssaną z palca - stwierdził po prostu. - A teraz jak głupia idiotka miękisz temat, w którym to bronisz go , twierdząc że tego nie robisz! Bo co? Bo on sobie wziął winę na siebie. I bardzo, kurwa, dobrze - pokiwał głową. - On też jest, kurwa, winny całego zajścia, a ty usilnie próbujesz mi udowodnić że ty również. Po co? Przecież ja od początku mówię że zjebałaś... Od początku - wzruszył ramionami. - Mi niczego nie musisz udowadniać. Ja pozwalam ci czuć się winną. Mam tylko wrażenie, że to ty sama potrzebujesz od siebie takiego pozwolenia i najwyraźniej ciężko ci jest je sobie dać - skomentował, puszczając ją, gdy wstała z miejsca. - A kiedy miałaś? No nie wiem, może dziś? Może jak poszliście tańczyć? - zaproponował. - A może kiedy zaczęliście się do siebie dobierać? - dodał znowu. - Okazji miałaś od cholery! - wywrócił oczyma. - I nie zasłaniaj się, kurwa, Klarą. Tam też mogłaś to mu już powiedzieć - mruknął. - Ale rozumiem to, że się bałaś i chciałaś chronić siebie przed zranieniem. To jak najbardziej jest normalne i naturalne - potwierdził. - Mimo to, w tej sytuacji jak jesteście teraz, to oboje powinniście coś powiedzieć zanim doszło do czego doszło. A tak... To ty masz pokruszone serce, a nie on - mruknął jeszcze oddychając głęboko. - Darcy, do diabła, a gdzie ty chciałaś rozmowę? Po seksie? Jak oboje byliście w emocjach? Jak jeszcze do końca trzeźwo nie myślałaś? - pokręcił lekko głową. - Do niczego by was ona nie doprowadziła. Pogadać to możecie jak oboje ochłoniecie. Wtedy jest szansa na normalną rozmowę - westchnął ciężko. - W innym wypadku skończycie drąc się na siebie nawzajem - skomentował. - I masz prawo do tego wszystkiego co powiedziałaś, więc sobie na nie pozwól - powtórzył niczym zdarta płyta. Na ostatnie pytanie wzruszył ramionami. - Jak mam strzelać to Tony i Akane się dowiedzą bardzo szybko - rzucił krótko. - Pewnie jeszcze Rei - dorzucił po chwili milczenia. - Dar, każde z was może przeżywać to na swój sposób i każde z was ma prawo porozmawiać z innymi - wstał na równe nogi. - Ja tam jego wersji jeszcze nie słyszałem - uśmiechnął się krzywo. - Ale pewnie niedługo się dowiem, Gavcio to niezły plotkarz - rzucił a propos swojego brata.
Gave
Gave zbliżył się wówczas do niej i schował ją w swoich ramionach, chowając ja tym samym przed całym światem i pozwalając płakać.
OdpowiedzUsuń- Nie wiem dlaczego on też sobie pozwolił. Nie wiem, dlaczego nie zatrzymał tego wcześniej - powiedział spokojnie. - Ale podejrzewam, że to właśnie to sprawia, że czuje się winny - wyjaśnił cicho, po czym pogłaskał ją po plecach. Po prostu trzymał w ramionach. - A wolałabyś żeby nie był czuły? Wolałabyś żeby twój pierwszy raz kojarzył się z czymś okropnym? - zapytał jej cicho. - Bo ja... Szczerze mówiąc, cieszę się, że w tym wszystkim nie zrobił ci z tym krzywdy - mruknął. - Że to zbliżenie wasze było dla ciebie przyjemne - mówił dalej, cały czas trzymając ją w ramionach i przytulając.
Gave
OdpowiedzUsuń- Nie wiem, Dar. Jego o takie rzeczy pytaj - odparł Gave nie chcąc spekulować w tym temacie. On mógł wypowiadać się tylko na podstawie tego co wiedział lub tego co mówił mu Gavin, a ten jeszcze nie przyszedł z płotami. Śmiał więc przypuszczać, że Ryu jeszcze nie rozmawiał z Akane. Może w tamtym momencie z Dar, Ryu po prostu bardzo mocno jej chciał. Może podobało mu się to jak się dla niego wdzięczy i jaka przy tym jest seksowna. Może po prostu miał ochotę poruchać a Dar po prostu była obok. Cholera jedna wiedziała o co chodziło. On nie był w stanie tego powiedzieć. Po prostu myślał penisem przez pewien czas. Gave nie powiedział nic więcej tylko dalej trzymał ją w objęciach, lekko klaszcząc po plecach i włosach.
Gave
-Nie wiem, Dar - powtórzył, dalej po prostu ją trzymając w ramionach. - To nie mnie powinnaś o to pytać, tylko jego. I zanim powiesz że spierdolil... Tak, ale nie on chce rozmawiać, a ty najwyraźniej. Nie czekaj znów. Jak chce pogadać to do niego idź i po prostu gadaj - mruknął.
OdpowiedzUsuńGave
Gave odetchnął głęboko.
OdpowiedzUsuń- Wszystko spoko - mruknął. - Nie mówię, że masz za nim biegać, ale... - odsunął ją na moment od siebie na odległość ramion. - Ale z tego co mówisz wynika, że on ci wyjaśnił swoje. Powiedział co chciał - mruknął. - Może nie zdawać sobie sprawy z tego, że ty oczekujesz od niego większych wyjaśnień - wyjaśnił, krzywiąc się lekko. - Sam bym nie miał pojęcia, że dziewczyna chce większych wyjaśnień i jeśli mu tego nie zaznaczysz w jakikolwiek sposób to faktycznie, w twoich oczach będzie chujem - wzruszył ramionami. - A on nie będzie miał pojęcia dlaczego - dodał zaraz. - Nie mówię, że masz za nim latać. Po prostu weź i to pod uwagę... - poradził jej.
Gave
Gave potrząsnął przecząco głową.
OdpowiedzUsuń- Po prostu z nim porozmawiaj, kiedy go spotkasz - mruknął.- Powiedz czego oczekujesz, bo myślę że jak będziesz czekać to się nie doczekasz. To co mówiłaś jest dla mnie jasne. On nie będzie wiedział że oczekujesz rozmowy. Dar, oboje byliście w emocjach. Jestem pewien że nie tylko ty - mruknął. - Poza tym... MowisZ, że jako przyjaciel powinien chcieć poznać twoją opinię... Jeśli w tamtej chwili mówiłaś coś w emocjach i uznal to za twoją opinię to myślę że on nie będzie się zastanawiał czy była prawdziwa czy fałszywa. Czy powiedziałaś wszystko czy nie - żachnął się. - Po prostu z nim pogadaj jesli chcesz wyjaśnień. Czekając narażasz siebie na niepotrzebne stresy - zgrzytnął zębami.
Gave
Gave wydął policzki, po czym zagryzł lekko wnętrze jednego z nich. No jaki był, hm? Przystojny? Wredny? Zadziorny? Kurwa... Zerknął na odstawione wino. Może powinien jednak się napić po raz kolejny? Potrząsnął lekko głową i znów na nią spojrzał.
OdpowiedzUsuń- Jak cię wyśmieje, to przynajmniej będziesz wiedziała, że nie ma co z nim rozmawiać i potwierdzisz swą teorię o tym jaki jest okropny - powiedział po prostu. - Będzie bardzo bolało, ale jeśli nie spróbujesz... to będziesz się głowić dużo dłużej nad tym wszystkim i pogrążać w myślach... tylko przedłużysz ten stan. A być może rozmowa pomoże ci wszystko sobie w głowie poukładać - wyjaśnił cicho. - Wiem, że to trudne i wiem że się boisz, ale Dar... - zgrzytnął zębami. - ...ja, byłem w innej sytuacji, jasne... ale też się bałem... i co wyszło? Gówno wyszło... gówno... - mruknął. - Tylko wszystko skomplikowałem jeszcze bardziej... i zjebałem życie An i swoje własne...
Gave
- Nie mówię, że sam zjebałem. Mówię, że zjebałem - powiedział spokojnie i przez chwilę pozwolił jej ścisnąć swe dłonie, ale zaraz wzruszył ramionami i je zabrał. - Ja ci tylko mówię co miałem i co na podstawie mojego doświadczenia wiem... żeby nie powtarzać - wymamrotał. - Tylko tyle - odetchnął głęboko. - Dar, ale wiesz, że teraz kręcisz się jak mucha w smole, nie? - uniósł lekko brew. - Chcesz żeby on przyszedł i pogadał i zebrać ciężar z twych barków, ale sama nie chcesz wyjść, bo nie wiesz czy jesteś gotowa - pokręcił głową. - Okay, powiem mu że masz tysiąc pytań do i ma przyjść z tobą pogadać - powiedział wprost. - Jeśli tego od niego chcesz to dostaniesz to - wzruszył ramionami. - Ale wolałbym, żebyś sama zrobiła pierwszy krok. To w końcu ty masz pytania...
OdpowiedzUsuńGave
- Ooo czyli chciałaś iść pracować i narażać swoich poddanych na bardzo, ale to bardzo zmęczoną księżniczkę, która będzie popełniać błędy przez brak snu? Dobrze, że jednak wbiłem - mruknął. - Nie całe, połowę - odchrząknął, po czym wziął ją pod rękę i poprowadził do jej własnej łazienki. - Zrobimy ci kąpiel z bąbelkami, usiądziesz, zrelaksujesz się - stwierdził spokojnie. - No i znów nie zauważyłaś, że powiedziałem... nie szukaj go, tylko jak go spotkasz to po prostu zagadaj - przypomniał.
OdpowiedzUsuńGave
- Moja dupa potrzebuje dużo więcej, żeby się upić - poinformował ją z lekkim uśmiechem na twarzy. - Mhm w porządku, mogą być kajo i chipsy - zgodził się z nią i pociągnął ją na łóżko, by podać jej miskę z chipsami, a samemu legnąć na nim z błogim uśmiechem na twarzy. - To co? Powiesz mi wreszcie jak to zrobiliście? Gdzie? Było nudno czy nie? - zapytał jej. - No weź... mój pierwszy raz był w jaskini - parsknął śmiechem. - Wziąłem An w obie dziurki - dodał na to wspomnienie. - No, to było coś... - dorzucił. - A potem był też ten, kiedy na plaży trzaskałem jej poślady i ten, kiedy była związana...
OdpowiedzUsuńGave
Złapał poduszkę śmiejąc się lekko i trzepnął nią nim.
OdpowiedzUsuń- Nie paruj tak, bo ci mózg wyparuje - wyrzucił ze śmiechem. - Pytam z ciekawości. Jestem ciekaw co cię kręci jeśli już wiesz, a co nie - wzruszył ramionami. - Nah, nie pytałem o szczegóły. Wiesz, w razie co zarzucę wędkę i się dowiem, ale... - wzruszył ramionami. - Nie potrzebuję takich szczegółów, jak mogę je od ciebie dostać, w zwykłej rozmowie - rzucił lekko i poczęstował się kajo. - Nie mogę więcej, mam ognisko do zorganizowania - przypomniał jej w kwestii alko.
Gave
Spojrzał po łóżku i uznał, że to w sumie nudne, ale zaraz usłyszał "tratwa" i zastrzygł uchem.
OdpowiedzUsuń- Tratwa...? - uniósł się na łokciach, by przysunąć się bliżej Darcy. - Ciekawe... baaardzo ciekawe - wyszczerzył się do niej. - I które miejsce było lepsze twoim zdaniem? Gdzie ci się bardziej podobało? - chciał wiedzieć, bo mimo wszystko Dar rumieniła się niezwykle i strasznie krępowała tymi tematami. Na pytanie o ognisko uśmiechnął się do niej zawadiacko. - A takie tam... będzie jedzonko, śpiewy, tańce i sami swoje. Ty również - powiedział wesoło.
Gave
- Ja ci wywiadu nie będę robił - Gave poczochrał ją po włosach. - A Grima i Tony mają swój rozum i jestem pewien, że nie ruszą sprawy - dodał. - Nie rób z nich takich wielkich potworów do jasnej anielki. Oni potrafią być taktowni, bardziej niż ja - burknął. - A ja... ja nic nie powiem - zakluczył sobie usta. - Będę milczał jak grób i rozmawiał o dupie Maryny. No weź... Dar... chociaż na godzinkę - zrobił smutną minkę. - Będzie coś pysznego, czego jeszcze nie smakowałaś... - zrobił usta w podkówkę i pociągnął nosem., sprawę seksu zostawiając na boku na razie. Najpierw rzeczy ważne, a potem te ważniejsze.
OdpowiedzUsuńGave
- No tu ci robię - skinął głową. - To na ognisku tego nie zrobię - burknął unosząc brodę wyżej i wgryzając się w kali ze smakiem i przez moment w milczeniu konsumując owoc. - Oczywiście, że pogadamy o dupie maryny i się wytańczysz - podał jej swój mały paluszek i przyciągnął ją bliżej siebie na niego. - A teraz.. powiedz... - zwilżył swe usta językiem i zsunął się z jej łóżka. - Jakiż to taniec mu zaproponowałaś? - zapytał przesuwając swoimi dłońmi po swojej talii i kręcąc przy tym biodrami. Zrzucił powoli swą koszulę i niczym tygrys wszedł na jej łoże, nawet zadbał o "mrau" z ręką robiącą gest tygrysowy. - Takiż? No i kiedy zaproponowałaś ten taniec? Jak to wyglądało? - zainteresował się. - I co ciekawego zadziało się w łóżku?
OdpowiedzUsuńGave
Gave wywrócił oczyma. Czyli po prostu striptiz, ale z tego co zrozumiał zaproponowała mu go, kiedy byli na wyjściu i robiła dopiero po powrocie, wybuchnął gromkim śmiechem, leżąc znów na wyrku.
OdpowiedzUsuń- Dar, oh sweet summer child... - jęknął przeciągle. - Taki taniec proponuje się jako no wiesz... grę wstępną - mruknął. - To ten... no, jak już obie strony są napalone to idzie się na żywioł - dodał po chwili milczenia i zachichotał. - Nic dziwnego, że nie zrozumiał - stwierdził wprost. - Dużo... ciekawych rzeczy... - powtórzył po niej. - Mhm co takiego? - zapytał. - Może wosk ze świec na siebie laliście? Albo kazałaś mu sobie usługiwać? Albo... on cię... wziął od tyłu? - podrzucił kilka propozycji.
Gave
Gave słuchał jej z zainteresowaniem, kończąc swoje pierwsze kajo i zabierając się za chipsy.
OdpowiedzUsuń- No... nie wiem, to się po prostu czuje? - zaproponował z lekkim uśmiechem na twarzy. - Wiesz... o ile pierwsze to jeszcze rozumiem, tak później... no wydaje mi się, że mogłaś poczuć, że to już nie to... że to hm...będzie już bardziej seksowne - skomentował, dmuchając sobie w grzywkę i wzruszając lekko ramionami. Na te całe pociąganie pomasował sobie skronie. - Jakoś nie bardzo mnie pociąga - cmoknął z miną znawcy. - Więc muszę tylko zaufać ci na słowo - parsknął śmiechem. - Intensywnie, wspaniale, mocno i głęboko... uuu moja wyobraźnia wylądowała pod sufitem, przebiła się przez niego jeszcze wyżej - wyszczerzył się do Dar, po czym spojrzał po jej nogach. - No... nic dziwnego... odkryłaś w końcu te zupełnie inne mięśnie...
Gave
Gave uśmiechnął się nieco słuchając jej i pokiwał lekko głową. To było coś od czego można było wyjść. Mimo chujowego zagrania Darcy, widziała wiele pozytywów. Wsunął do buzi chipsa i chrupnął nim dość mocno.
OdpowiedzUsuń- Mhm... takie podniecające? - uniósł lekko brew, po czym zajął się jedzeniem chipsów, przez długą chwilę tylko chrupiąc w milczeniu. - Dobrze, że odbierasz to na tyle pozytywnie - przyznał szczerze, bo nie sądził, żeby mu Darcy kłamała. Nie wyglądała na taką.
Gave
- I przyznaj się... chciałabyś kolejnego seksu z nim, co? - poruszał zabawnie brwiami i poczochrał się po włosach. Pewnie, że by chciała. Wyraźnie to widział. Niemniej zdecydowanie wolał, że do niego nie doszło. Jeszcze tylko jej serducho bardziej zmęczone by było. Usiadł na moment i wgryzł się w kolejne kali. - Skoro nie spałaś całą noc, to wypadałoby się, żebyś się przespała - rzucił. - A na ognisko... odstrzel się tak, żeby zobaczył co traci - pokazał jej język. -No wiesz, seks w czystej postaci.
OdpowiedzUsuńGave
Gave skinął głową.
OdpowiedzUsuń- To lepiej w to nie wchodzić - stwierdził po prostu. - Jeśli wykluczasz posiadanie chłopka na jedną noc to nie ma takiej opcji - wzruszył ramionami. - Za dużo czujesz, żeby to wyszło - skomentował, po czym dmuchnął sobie w grzywkę. - Zaraz zadziała... słyszałem, że tak możesz pokazać swoją siłę - stwierdził. - No wiesz, przychodzisz świeża i dumna - skomentował. - Nie wiem co sobie pomyśli - pokręcił głową. - Nie odpowiem ci na to...
Gave
Gave spojrzał po niej i uśmiechnął się pod nosem. Przeszło mu przez myśl, że nim samym, w takim razie mogłaby się podniecić. Gave skinął głową.
OdpowiedzUsuń- Myślę, że gdybyś mu się nie podobała, choćby fizycznie... to by nie poszedł w to - odchrząknął. - Nie wiem jak to wyglądało z jego strony, nie rozmawiałem z nim - przyznał szczerze, po czym wzruszył ramionami. - Mhm... skoro tak mówisz to dobrze - uśmiechnął się do niej i złapał ją za nos i pociągnął mocnie. - Tylko żebyś mi tu Pinokia nie uprawiała... - pogroził jej palcem.
Gave
Gave spojrzał po niej wzrokiem, który mówił "serio? mnie pytasz o NIEGO?!" i podrapał się po głowie.
OdpowiedzUsuń- Taa, zakładał, że go pociągałaś - skomentował krótko. - Gdybyś go nie kręciła to zdecydowanie by się do ciebie nie dobierał, no chyba że zakładamy, że jest totalnym zwyrolem i po prostu wziął cię, bo zobaczył jak na niego leci i wykorzystał sytuację - dorzucił po chwili i spojrzał po niej z lekkim powątpiewaniem. - Mimo wszystko, nie sądzę by druga opcja była tą prawdziwą - wzruszył ramionami. - Trochę go już znamy - dokończył i uśmiechnął się lekko na wieść o garderobie, po czym parsknął śmiechem. - A Tonemu nie, bo... nie masz ogona? - zapytał śmiejąc się teraz głośno.
Gave
Gave uniósł lekko brew.
OdpowiedzUsuń- Nie powiedziałaś, że to była lekcja tańca brzucha... - zauważył unosząc lekko brew. - Ja... to ty od początku prosiłaś się o taki rezultat. No jak nic... przecież ten taniec brzucha jest taki seksowny... - wywrócił oczyma i klepnął sobie otwartą dłonią w czoło. - Dar... ty to jesteś jednak niewydarzona - skomentował. - Całą podróż z nami podczas przejścia z Argaru do Phyonix i dalej nie nauczyłas się jak Argarczycy są niewyżyci? - zacmokał z dezaprobatą. - Shit... - pokręcił głową. - A żebyś się nie zdziwiła... jak cię z pogardą obrzuci - zaśmiał się lekko. - Że taka roznegliżowana - puścił jej oczko a propo Tonego.
Gave
- No... i masz tę próbę podrywu - spojrzał po niej wymownie. - Jak już podrywasz to licz się z tym co potem, głupolu - pacnął ją w łeb i parsknął śmiechem. - Matko ponętna Dar... no nie... jakoś tego nie widzę - zachichotał i aż się wzdrygnął delikatnie. Kiedyś ją podrywał, ale obecnie... straciła dla niego jakiekolwiek seksualne znaczenie. - To jeszcze zobaczymy - puścił do niej oczko. - Kontrola Tonego potrafi być bardzo ale to baaaardzo surowa.
OdpowiedzUsuńGave
Gave pokręcił głową.
OdpowiedzUsuń- Daleko mi do oceniania cię, ja cię po prostu komentuje - dmuchnął w jej nos i położył się na plecach na jej wyrku. - Brakuje tylko zioła... - skomentował i udał, że je sobie popala, po czym usiadł na równe poślady. - Ty... gdzie Ashan składuje swoje zioło? - zapytał ją zaraz. - Zwinę mu trochę na nasze ognicho - klasnął w dłonie. - Zdecydowanie się przyda. Słyszałem, że to to nawet lecznicze to i w ciąży będą babeczki mogły popykać - zeskoczył z jej łóżka i wsunął na siebie swoją koszulę. - No dawaj, na pewno znasz jego tajne skrytki czy coś - zrobił proszące oczęta, machając już ręką na sprawę Grimy i Tonego. Jego zdaniem, Tony pozwalał Grimie na zdecydowanie za dużo w kwestii ubioru. Przecież ona często chodziła bardzo wyuzdana, ale... jako że jedno i drugie widziało tylko siebie nawzajem to nic nie komentował. Zresztą, Tony nie powinien dyktować dziewczynie co ta ma założyć a czego nie. To kwestia zaufania.
Gave
- No o Grimie mówię, a o kim innym? - spojrzał po niej, przenosząc wzrok na jej brzuszek. - No chyba, że byś chciała, to... no wiesz - pokazał palcem na jej brzuch. - Posiadanie córek jest cudowne - dorzucił z dumnym uśmiechem na twarzy, niczym rasowy, dumny tata, po czym zmarszczył brwi. - Wiesz, ja tu chcę dobrą zabawę, a nie wizytę na magicznym SORZE u Rei później - odchrząknął. - Ten cały dym i ogień w żołątku to w ogóle bezpieczne dla kogoś, kto nie jest z phyonix? - zainteresował się i wzruszył ramionami. - A ja ci zabroniłem? Komentować moich seksów? A proszę cię bardzo, komentuj.
OdpowiedzUsuńGave
Gave nie wiedział jak bardzo wszyscy lubią pikanterię w gardle, więc wzruszył lekko ramionami.
OdpowiedzUsuń- Wolałbym, żeby ta impreza była bez większych wybuchów - przyznał szczerze. - Ale skoro mówisz, że to bezpieczne to czemu nie? - uśmiechnął się do niej lekko. Nie komentował sprawy dzieci więcej, bo rozumiał ją doskonale w temacie momentu. - Jak to? No wiesz, czy na ostro czy łagodnie? - zaproponował. - Jakie szczegóły by cię interesowały? W co była ubrana Akane? Jakie miny robiła? No poza tym, że była rozpalona do białości... i jęczała pode mną z przyjemności... to ciężko coś powiedzieć...
Gave
Gave zastanowił się chwilę, po czym wzruszył ramionami.
OdpowiedzUsuń- Tak po prawdzie to nie do końca wiem - przyznał szczerze. - Nie zwracałem uwagi na to, kto miał większą kontrolę czy kto nie mógł się bardziej doczekać, tylko na to czy jej się podoba czy nie, a jak się podobało to w pewien sposób łechtało to moje własne ego - przyznał szczerze. - Takie szczegóły to może Akane będzie pamiętała. No wiesz, wy kobiety lubicie te wszystkie uczuciowe szmery bajery - odchrząknął. - Dla mnie sprawa była dość prosta - mruknął. - Albo się podoba, albo nie i wtedy trzeba poszukać sposobu, żeby się podobało. Coś odjąć, coś dodać... no wiesz, trzeba być elastycznym w tym co się robi - stwierdził idąc wraz z Dar do pokoju Ashana.
Gave
Gave miał po tym wyznaniu taki mały, ociupinki, problem... Nie wiedział, czy chciał to wszystko wiedzieć i o zgrozo... co się raz usłyszało to nie dało się tego już odsłyszeć. Postanowił więc, wspaniałomyślnie dla samego siebie ale i dla Darcy, po prostu tego nie komentować. Zamiast tego, pozwolił jej potruchtać, samemu tylko przyspieszając wzrok. Boże. Miał wrażenie, że Ryu odblokował seksualną bestię. Patrzył po Darcy, na jej plecy i włosy, które tak kochała... i zastanawiał się, dlaczego dzieci tak szybko dorastają.
OdpowiedzUsuńGave xD
A Gave łaskawie dotarł chwilkę po niej i spojrzał po niej unosząc lekko brew.
OdpowiedzUsuń- Nie... - zaczął łapiąc się za serducho. - Serio? - spojrzał po niej. - Mam użyć moich lepkich paluchów na zamku w samym zamku Phyonix? - pokręcił głową z niedowierzaniem i posłał w jej stronę szelmowski uśmiech. - My Lady, nie musisz mnie dwa razy o to prosić - skłonił się jej w pół i zabrał się za robotę. - Ciekawy mechanizm - stwierdził po 30 sekundach. - ...ale przestarzały - dorzucił i chwilę później, drzwi stały otworem. - Tadam... zapraszam do pieczary Ashana- Grzyba-Pospolitego.
Gave
- Moje piękne, złote usteczka są stworzone do tego, by ich używać w odpowiednich warunkach. Są wyjątkowe - puścił do niej oczko, po czym spojrzał po niej wymownie. Wręcz pobłażliwie. - Jestem wymagającym nauczycielem, a ty wyraźnie pogardzałaś mymi umiejętnościami - przypomniał. - Zastanowię się - dokończył, wchodząc do pokoju Ashana. Gwizdnął nieco. - Normalnie, pokój nastolatka - parsknął śmiechem. Zamiast plakatów skóry i czaszki. Nic dodać nic ująć. - Chłop się zatrzymał w nastoletnim wieku ewidentnie - roześmiał się serdecznie. - Dobra, ale my tu po ziolooo - przypomniał sobie ich cel.
OdpowiedzUsuńGave
W temacie normalności Tony już za dużo nie powiedział. Jedynie przytaknął jej lekko głową i posmakował potrawy, nad którą przecież cały czas ślęczył. Słów o szczęściu nie skomentował. Uznał, że fajnie by było, gdyby to była ta definicja normalności, ale wtedy też szczęście nie byłoby aż tak porządaną rzeczą, a przynajmnij tak mu się wydawało.
OdpowiedzUsuń- Ale z tymi bliskimi to nie mam tego problemu. Sam jestem nienormalny, więc moi bliscy, którzy z tą nienormalnością wytrzymują to naprawdę muszą mieć zdrowo nie tak pod sufitem - uśmiechnął się do swych myśli.
Tony
Gave wywrócił oczyma. Przyczepiła się do tego całego gadania. A proszę bardzo. Od tej pory, będzie bardzo milczący. Nie ma problemu. Chce to dostanie. Zakluczył swe usta i uniósł wysoko brew wyrzucając ostentacyjnie klucz przez okno. Jasne, nie może wyrzucić trofeów. Jest zwykłą emo-Gimbazą. Chłopcem, który jeszcze nie dorósł. Oczywiście milczał, ale Alex go wyręczył.
OdpowiedzUsuń"Jezu, ale creep..." skomentował duch. "Stary, a głupi"
Gave niemal nie pękł ze śmiechu, ale i nic nie powiedział. Spojrzał po wszystkich ziołach i wziął jednak bagienne zioło ze sobą. Wcale nie zwalało za pierwszym razem. Pykał je z Onyx i wcale go tak nie trzepnęło. Darcy naprawdę była niedoświadczona.
"Dzieciak z ciebie" wyręczył go Alex.
Gave i Alex
"Stwierdziła na podstawie niczego" rzucił Alex. "Wkręcaj sobie dalej" dodał jeszcze lecąc sobie za nią, a Gave niespecjalnie interesował się pieczarą Amosha, więc dał się wyprowadzić z jego pokoju. Kiedy Dar zamknęła drzwi, zamknął je z powrotem na "klucz", po czym uniósł lekko brew, patrząc po niej. W sumie to mieli już wszystko, więc złożył ręce jak do snu i pokazał na nią palcem. Powinna się przespać ewidentnie.
OdpowiedzUsuńGave
- Moich kubków smakowych ta potrawa nie odrzuciła. Nie sprawiła, że chcę uciekać ani nie doprowadziła mnie do płaczu, jednak nie zrobiła też ogromnego wrażenia... jakby czegoś w niej brakowało. Takiego aspektu, które by mi dało rozpływanie się w ustach - powiedział patrząc po daniu. - Jest dobre, smaczne nawet - pokiwał zaraz głową. - Po prostu, gdzieś nie ma tego efektu... no wiesz - spojrzał po Darcy i wzruszył ramionami. - Jakby czegoś brakowało... - nie był tylko pewien czego, rozejrzał się po kuchni i ostatecznie zdecydował się na dwie dodatkowe pzyprawy, które mogły wszystko naprawić lub zepsuć. Dodał je do potrawy i zamieszał. Pozwolił się wszystkiemu przegryźć i znów spróbował. - O! To jest to - klasnął w dłonie, zadowolony że jednak poszło w tę dobrą stronę, po czym spojrzał na Darcy, gdy wspomniała o deserze. - Tak, owocowy, słodki i z bitą śmietaną - pokiwał. - Chociaż wątpię, żeby... no wiesz, bita śmietana przetrzymała pogodę - wyjaśnił o co mu chodzi.
OdpowiedzUsuńTony
Diego patrzył po niej chwilę, sięgnął nawet do jej twarzy co by jej zetrzeć mokry ślad po płakaniu.
OdpowiedzUsuń- Mhm, jasne, wiem, że znaczy – przytaknął głową. Doskonale wiedział, że dla Darcy takie rzeczy mają znaczenie, bywała w tym temacie rozbrajająca. Mimo wszystko miała rację, był przy niej z własnej, nieprzymuszonej woli. Uśmiechnął się lekko na słowa co do sukienek, sam spojrzał po tym prezencie.
- Zobaczymy czy kiedykolwiek odważysz się je ubrać. Ta Twoja wieczna żałoba cholernie nudna jest dla oka. Z taką figurą naprawdę nie musisz się cały czas wyszczuplać – rzucił w jej stronę zaczepnie. Na pytanie o potem zastanowił się chwilę. Wzruszył ramionami.
- Sterta protokołów do spisania, ale potem możemy po prostu gdzieś wyskoczyć. Dalej lubisz nadziewane kasztany, czy argarskie powietrze zmieniło też Twoje kubki smakowe? – zapytał z wyraźnym przekąsem.
Diego
Tony przytaknął. W teorii rozumiał o co jej chodzi z tym kojącym smakiem. To musiało być fajne mieć coś takiego. On chyba nie miał kojącej potrawy. Jeszcze takiej nie odkrył. Kakao Rei było blisko, ale to jeszcze nie do końca wpisywało się w jego kojącą potrawę. Przytaknął, kiedy zapytała czy może dodać jego potrawy do spisu. Nie widział problemu w tym działaniu.
OdpowiedzUsuń- Mówisz? - spojrzał po niej i wzruszył ramionami, po czym dał się pociągnąć do spiżarni, by spojrzeć po niej. - Z cukrem i żelatyną? A nie ma takiej... no wiesz śmietany zrobionej, którą trzeba tylko ubić? - zaproponował, bo ta żelatyna jakoś do niego nie przemawiała. Chociaż wielu powiedziałoby, że powinien zaufać procesowi i w większości przypadków by się z nimi zgodził, tak tu... nie był przekonany. - Mhm jasne, że można - pokiwał głową. - Zimne kakao jest super. Dodajesz tam gałkę lodów albo po prostu sam lód. Ale te z gałką lodów są o niebo lepsze, tylko straszliwie kaloryczne - popatrzył po jej figurze. - Dalej jesz jak wróbel... wymiotujesz dalej? - zainteresował się.
Tony
Uśmiechał się lekko, ledwo widocznie, gdy z wdzięcznością dotykała jego dłoni. Wyznania się zdecydowanie nie spodziewał, szczególnie, że dawno go nie słyszał. Zaskoczenia jednak nie było po nim widać, doskonale wiedział, że Darcy kocha całą swoją rodzinę. Uśmiechnął się trochę szerzej, trochę bardziej wyraźnie.
OdpowiedzUsuń- Mhm, ja Ciebie też – odpowiedział szczerze, tym razem odpuszczając sobie sugestie o romansie, jak to było w przypadku ich politycznych przeciwników. Akurat jego miłość do siostry była zdrowa, tego był pewien. Słysząc o staraniu zerknął po niej pytająco. Przesunął spojrzeniem po jej ciuchach.
- No jakoś nie widać – zauważył, bo dalej była cała na czarno. Skrzyżował ręce na torsie, kiedy wspomniała o czekaniu. Kiwnął głową i usadowił się na jednym z foteli, co by wygodnie sobie obserwować kiedy już siostra wyjdzie. Uśmiechnął się pod nosem, kiedy pokazała się mu w butelkowej zieleni i parsknął rozbawiony na słowa o figurze.
- Ta, nawet w worku pokutnym, nie mniej wolałbym byś się jednak w takim nie pokazywała, wolę Cię w gustownych strojach. Nawet na podróż można się ubrać stosownie, a nie paradować w łachmanach – stwierdził, patrząc po niej dumnie. – Ładnie – przyznał, bo kreacja zdecydowanie mu się podobała. Nawet jeżeli w szmacie wyglądałby dobrze, nie zamierzał szmat nosić.
- Ikony seksu, tak? – spojrzał po niej uważnie. Zwykle ją peszyły takie stwierdzenia, mówiła, że wygląda ładnie, że dobrze, że coś na niej świetnie leży, ale raczej nie słyszał od niej nic co związane było z seksualnością. Nie słyszał by kiedykolwiek mówiła, że jest seksowna. Nawet w żartach. – Ciekawe stwierdzenie – zauważył. Mu osobiście latało jak bardzo jest seksowny i czy w ogóle dla kogoś jest, myślał zdecydowanie innymi kategoriami i na pewno nie kutasem. Wstał z krzesła i podał Darcy rękę, co by mogła złapać go pod ramię.
- Nie mam nic przeciwko – papierologia mu nie przeszkadzała, ale skoro mógł ją ogarnąć szybciej z pomocą siostry, to nie zamierzał narzekać. Uśmiechnął się na jej stwierdzenie co do jedzenia.
- No to protokoły, a potem kasztany – oznajmił, idąc z Dar w stronę jednego z gabinetów, gdzie leżały papiery do wypełnienia. Sushi z zielonym wasabi… brzmiało dziwnie, ale jak będzie miał okazję to na pewno posmakuje. Nie zamierzał jednak nikogo o tym zawiadamiać, ani jakoś specjalnie do tego dążyć.
Diego
Diego kiwnął głową na zapewnienia siostry. To akurat rzeczywiście się u niej nie zmieniło, dalej potrafiła się ubrać, mimo, że spory część czasu przesiedziała w jakiejś ledwo powstałej wiosce. Patrzył po niej dalej z tą samą miną, nawet gdy się zarumieniła. Przynajmniej reakcje jej zostały w miarę podobne. Parsknął śmiechem słysząc jej stwierdzenie co do podtekstów.
OdpowiedzUsuń- Czekam na dzień, kiedy nauczysz się na nie reagować normalnie – przyznał, szczerze rozbawiony. – Aktualnie zostajesz przy mianie sieroty – dodał i pokręcił głową. – W ogóle nie umiesz się przed takimi tekstami bronić, a to niestety może być dla niektórych uważane jak solidne zaproszenie – rzucił. Wiedział jak ten świat prosperuje, seks i podteksty bywały zaskakująco chodliwym towarem. Łechtanie ego i kuszenie nie jednego już doprowadziło do zguby.
- Po prostu stwierdzam fakty, jak byś wyglądała jak dupa zza krzaków, to też bym Ci powiedział – oznajmił, lekko wzruszając ramionami na jej podziękowania. Wyglądała po prostu dobrze, więc powiedział co uważa, nie sądził, że musi za to dziękować. Westchnął lekko na pytanie o protokoły.
- Chodzi o zwiady, kilka dziwnych tropów w terenie, nie znam jeszcze szczegółów, muszę doczytać. Dzieje się też wśród ludu, reakcje na azylowiczów są mieszane, podobno doszło gdzieś do starcia z Terrańczykiem, wszystko udało się uspokoić, ale co jest do spisania, to jest do spisania – wyjaśnił jej i zaraz uchylił wrota gabinetu, by przepuścić siostrę w drzwiach. Sam wszedł do środka zaraz po niej, a potem ruszył do biurka obłożonego papierami.
Diego
Diego spojrzał na nią z politowaniem.
OdpowiedzUsuń- Siostra, weź mnie kurwa nie załamuj… Jak widzisz, że ktoś sam siebie wpuszcza w maliny to brniesz w to tak długo, aż się skapnie co się dzieje, a wtedy widok zażenowania i zawstydzenia na twarzy takiej osoby jest nagrodą samą w sobie, uwierz mi, czasem nawet bawi do łez. Wątpię, że kiedykolwiek będziesz miała okazję przekonać się o tym na własnej skórze, ale naiwność bywa po prostu zabawna – rzucił. – A wiesz co się czasem dzieje z takim niewiniątkiem, gdy już załapie co zaszło? Oho, wtedy to potrafi wyjść szydło z worka – poruszył zabawnie brwiami. – Jak ktoś lubi prowokować różne sytuacje, to ta Twoja naiwność jest genialnym zaproszeniem do zaczepek – podsumował. Zaraz znowu uważniej po niej spojrzał.
- Poflirtować? Ty w ogóle wiesz jak to się robi? – zapytał, unosząc lekko brew. – E, e, e… bez użycia ciała, tańca czy tych innych dodatkowych ozdobników. Słownie… Umiesz Ty w ogóle flirtować? – chyba nie zdawała sobie sprawy z tego na co sama ma ochotę. Naczytała się czegoś lun nasłuchała i bajdurzy. Na słowa o bezczelnej szczerości uśmiechnął się tylko nikle. Nie czuł się jakoś źle z jej stwierdzeniem, więc nic tu nie dodawał.
Zajął miejsce za biurkiem, a jej kiwnął głową na krzesło po przeciwnej stronie blatu, zrobił trochę miejsca.
- Ta, ocieplić pewnie da, ale rozumiem oburzenie naszego ludu… Bellhardzi cały czas coś odpierdalają, a nasze dzieci, słabsi i ciężarne nie są pod specjalną ochroną… - zauważył, bo jego osobiście ta sytuacja mocno wkurwiała. – Najpierw powinniśmy ogarnąć własne podwórko, a potem dopiero pomagać innym… i tak, rozumiem matkę, mamy możliwości to pomagamy, czas nie wybiera, ale dalej… obcy mają lepsze względy niż nasi – podsumował, rozdzielając papiery i zaraz podał jej jedną z kupek.
- Streść te donosy na jednym papirusie, krótko i zwięźle, muszę to przedstawić później matce… - podał jej informacje, które trafiły do niego przez informatorów z ludu, a sam zabrał się za te, które przynieśli mu zwiadowcy z dalszych stron.
Diego
Spojrzał wymownie po siostrze.
OdpowiedzUsuń- Nawet ja mam jakieś granice żartów, nie widzę sensu w posyłaniu na śmierć, jak zechcę kogoś zabić to po prostu zabiję - wzruszył ramionami. - A uczucia? Proszę Cię, jak ktoś zakłada, że kogoś w uczucia wkręci to najczęściej wkręca się sam albo już te uczucia ma i się jedynie zgrywa, że jest inaczej... Jest też opcja, w której dana osoba jest socjopatą, a tego o sobie akurat powiedzieć nie mogę - stwierdził. Po raz kolejny przesunął po niej wzrokiem. Jakoś nie specjalnie wierzył w to, że coś komuś subtelnie wkręciła, chyba, że przez przypadek. Na jej stwierdzenie co do jego własnego flirtowania, wzruszył ramionami.
- Widzisz sęk w tym, że niektóre głupie pudła uważają mój cięty język za flirt, mimo, że z nimi nie flirtuję, więc to już zależy od punktu siedzenia - stwierdził dość luźno. - Nawet Twój przyszywany braciszek rozochocił się na pstryknięcie palca i zaczął mnie całować. Coś chyba próbował udowodnić albo mnie zirytować, ale mu nie wyszło - wzruszył ramionami. Spojrzał po Darcy niepewnie.
- Nie siostra, wtedy to by była z Ciebie niepoprawna marzycielka, naiwność to inna cecha i Ty ją niestety posiadasz - poprawił ją. Parsknął śmiechem na jej słowa o flircie.
- Bardzo bym chciał zobaczyć jak flirtem przekonujesz jakichkolwiek dygnitarzy do czegokolwiek - przyznał rozbawiony, bo o ile siostrze wizualnego wdzięku nie odbierał, to gdy przychodziło o gadanie często wychodził z niej po prostu dzieciak. Zmarszczył czoło, słysząc o konkretnym "kimś".
- Kto? - zapytał od razu. Jeszcze tego brakowało by ta wpieprzyła się w jakiś durny romans. Zaczął przeglądać papiery, kiedy Darcy mówiła swoje, zerkał na nią od czasu do czasu, ale minę miał nietęgą. Od kiedy jej wygarnął co nieco to nad wyraz zaczęła się interesować sprawami ludu, niby dobrze, szkoda tylko, że nie była to jej własna inicjatywa.
- Ta, ciekawe pomysły, ale wiesz, może zamiast iść na ilość to skup się na jakości. Co z tego, że zasypiesz matkę sprawami, które trzeba zrobić? Ona doskonale wie co trzeba... Istotniejsze jest jak zrobić, jak wprowadzić, co należy zrobić by to rzeczywiście dobrze działało... Jak rzeczywiście chcesz pomóc to może lepiej się skup na konkretach, a nie skaczesz po wszystkim jak poparzona i skubiesz problemy po wierzchu, zamiast znaleźć rzeczywiste rozwiązanie... - wrócił do przeglądania papierów i podkreślał konkretniejsze informacje w notatkach.
Diego
Diego kiwnął już po prostu głową na sprawę żartów. Nie zakładał, że Darcy mówiła o nim, ale rzeczywiście odniósł swój komentarz do siebie, bo w sumie tak patrzył na świat, przez pryzmat swojej osoby. Na komentarz o marzeniu i wmawianiu sobie, przewrócił oczyma.
OdpowiedzUsuń- Idiotyczne do cna... - podsumował i wzruszył ramionami. - Nie wiem, nie wnikam - to akurat ile serc złamał tym sposobem miał naprawdę głęboko w zakątku dupy. Na pytanie o naiwność westchnął ciężko.
- Naprawdę muszę wymieniać? Twój pomysł z wypadem na koncert to kwintesencja naiwności, Twoje nastawienie do Morgany i wiara, że więzy krwi starczą by obklejać innych czułościami, ale to stare, przyznaję... więc wymienię z nowych. Twoje przybycie tu i spodziewanie się ode mnie na dzień dobry czułych fanfarów, myślenie, że nic się nie zmieniło, to jest naiwność. Twoje przekonanie, że jak pociągniesz naście srok za ogon to nadrobisz jakkolwiek swoją nieobecność tutaj... to naiwność. Przekonanie, że po tym jak rzewnie broniłaś swoich racji co do Twojego zaangażowania się w sprawy obce, uwierzę, że byłaś jednak bardziej zaangażowana w sprawy nasze niż rzeczywiście byłaś, to jest naiwność Darcy - wymienił spokojnie, wręcz znudzonym głosem i ponownie wrócił do notatek.
- Może kiedyś - podsumował sprawę jej flirtowania. Widząc reakcję siostry na pytanie kogo miała na myśli, zacisnął lekko zęby. Ja pierdolę... Miał wrażenie, że jego rodzeństwo naprawdę jest w niektórych tematach ułomne. Jebany Argarczyk, szok i niedowierzanie. Uniósł brew i zakodował sobie w głowie to imię, ale nic nie powiedział, po prostu pokręcił głową. Sprawę jej pomysłów skomentował wymownym spojrzeniem rzuconym w stronę siostry. W temacie naiwności wystarczająco wiele powiedział, nie musiał więc tutaj powtarzać, bo mocno się jedno z drugim pokrywało. Gdyby rzeczywiście tak sporo myślała o sprawach ojczyzny tam w Argarze, to przyszła by z czymś gotowym, a nie niedopracowanym.
- Mhm... Dlatego zamiast przedstawić konkrety jedynie zapewniasz, że o ojczyźnie myślałaś. Dar, skończ... Gdyby to co mówisz było prawdą, to nikogo byś nie musiała o niczym zapewniać, to by po prostu było widać... - rzucił po prostu.
Diego
Kiedy uporali się z Gavem i odprowadził dziewczyny pod ich komnaty to sam udał się do Tonego i Grimy. Wraz z nimi jeszcze posiedział dobre pół godziny cicho rozmawiając o wielu sprawach, po czym poszedł się wykąpać i przebrał w luźne ciuchy Tonego. Trochę dla niego za duże, ale podwinięcie rękawów czy nogawek wystarczyło. Zsunął nawet opaskę z oka, bo nigdy w niej nie spał. Nie potrzebował jej, a Grima ani Kevusia nie czuły obrzydzenia czy strachu na ten widok. Bandaż na dłoni z kryształem jednak zachował. Zmienił go jedynie na nowy. Mimo wszystko nie był u siebie i nie wedzał, kto mógł tu wejść. Poza tym wchodziło też przyzwyczajenie w tym temacie. Nawet nie wiedział, kiedy zasnął po dniu pełnym wrażeń, ale w końcu odpłynął w krainę Morfeusza.
OdpowiedzUsuń...
Obudził się krótko przed świtem, gdy ciepło zdawało się być już zbyt denerwujące i usiadł na posłaniu wstając. Zamierzał podejść i zasłonić okiennicę. Ziewnął szeroko i zrobił kilka kroków w przód, zanim coś go zatrzymało. Poczuł szarpnięcie, delikatne, do tyłu i zmarszczył lekko brwi, by powieść wzrokiem po tym całym zdarzeniu. Na posłaniu spała sobie Darcy, a łańcuch, który go zatrzymał w miejscu był przyczepiony i do jej nadgarstka. W pokoju też nie było już ani Tonego ani Grimy. Zacisnął mocno wargi próbując zdjąć z siebe łańcuch, ale nie był w stanie. Nawet rozejrzał się za czymś, czym udałoby mu się zamek otworzyć, ale niczego nie dostrzegł w obrębie wzroku. Cholera... co za... niefart. Zaczynał uważać, że ta wizyta w Phyonix nie mogła być gorsza...
Ryu
Ryu spojrzał po niej, kiedy zaczęła lekko "panikować". Szok był naturalny, on sam nie bardzo wiedział jak poradzić sobie z tą sytuacją, ale zważywszy na to gdzie się znajdowali i kogo w tej komnacie nie było, śmiał podejrzewać czyja to sprawka. Pokręcił lekko głową, gdy zapytała o wytrych. Nie było niczego, czym mógłby otworzyć te cholerne kajdany. Przysiadł na drugim końcu łóżka i spojrzał w okno. Świetnie, wręcz znakomicie.
OdpowiedzUsuń- Zostawili nam śniadanie - rzucił, patrząc po zastawionym stole. - I jakieś listy - dodał jeszcze, ale nie miał ochoty na razie tego przeglądać. Zastanawiał się po prostu jak wybrnąć z tej sytuacji. Jak się do niej odnieść i zwyczajnie co zrobić, żeby się z niej wyplątać. Pomachał ręką z łańcuchem i westchnął po raz kolejny. - Ciekawy pomysł - skomentował, sięgając do stolika nocnego po opaskę, by założyć ją sobie na oko.
Ryu
Chłopak wzruszył ramionami. Słyszał o tej terapii i nawet uważał, że przyniosła sporo pozytywnych skutków. Nie był tylko pewien czy i w ich wypadku tak się stanie. Dokończył zakładanie opaski, zanim z powrotem na nią spojrzał. Nie odezwał się w tym temacie. Zwyczajnie przywykł już do tego, że kiedy wstaje to ją zakładał. Nie potrzebował w nikim wzbudzać uczucia litości czy jakiegoś tam żalu z powodu tego, co mu się stało. Zerknął po jej bransolecie, po czym spojrzał na swoją i uśmiechnął się krzywo.
OdpowiedzUsuń- Cóż, jeśli zadbali nawet o to, to myślę, że nie znajdziesz tu żadnego wytrychu - stwierdził, ale kiedy otworzyła szafkę to nie zrobił nic, by jej w tym przeszkodzić. Sam sięgnął sobie po szklankę z wodą i upił łyk, zanim odstawił ją na jej miejsce. Przeciągnął się lekko i padł na łóżko, obracając się na nim tak by znaleźć się po jego drugiej stronie, głównie po to by Darcy miała większe pole manewru w trakcie swoich poszukiwań i większą przestrzeń na "smyczy".
Ryu
Doskonale wiedział, że to nie musiał być wytrych, ale znał też Grimę i Tonego na tyle dobrze, by wiedzieć, że pozbyli się nawet najmniejszej spineczki. Można to było zaobserwować po samej Darcy. Nawet warkocza nie miała spiętego gumką, bo jej ją zabrali. Żadnej spineczki. Niczego. Poczekał więc, aż jej nadzieja zupełnie zginie, po czym usiadł na łóżku.
OdpowiedzUsuń- Ja zgłodniałem - stwierdził i ruszył w stronę stołu, pociągając za sobą lekko Darcy. - Jakbyś mogła ruszyć cztery literki i usiąść na fotelu, będę wdzięczny - skomentował, chcąc się chociaż posilić.
Ryu
Ryu sięgnął sobie za to po pieczywo i posmarował je masłem, a następnie wziął plasterek szynki i trochę pomidora i ogórka do tego. Upił łyk wody i wgryzł się w kanapkę. Dopiero po przełknięciu na nią spojrzał.
OdpowiedzUsuń- Mhm dzięki i też, smacznego - rzucił swobodnie, po czym spojrzał na okno. - Ty przecież lubisz ciepło. Może powinno się nagrzać? - spojrzał po niej i pokiwał głową. - Chciałem to rano zrobić, ale to... - pomachał łańcuchem i wzruszył ramionami. Po prostu się nie dało, póki ona spała, a on nie chciał jej niepotrzebnie budzić. Znów aż tak gorąco jeszcze nie było.
Ryu
Ryu skinął lekko głową. Co prawda nie wiedział jak na niego zadziała dużo wyższa temperatura to nie chciało mu się a propo tego kłócić.
OdpowiedzUsuń- Nie mam większego problemu z wyższą temperaturą, ale tak... niższe lubię zdecydowanie bardziej - przyznał jej szczerze i nawet posłał w jej stronę nikły uśmiech. - Potem zasłonimy okno - skomentował jeszcze, wracając do swej kanapki. Jedną nogę ułożył na fotelu, podpierając głowę na kolanie i w milczeniu kontynuował jedzenie. - Jak się bawiłaś na ognisku? - zapytał jej, żeby chociaż rozładować jakoś atmosferę.
Ryu
Ryu machnął lekko ręką.
OdpowiedzUsuń- Tony wybaczy - stwierdził spokojnie, odwracając od niej wzrok. - Jego najbardziej zabolała twoja ucieczka - dodał jeszcze po prostu, po czym upił łyk swojej wody. - Mhm ja też - przyznał. - Nie bawiłem się najgorzej - stwierdził, bo w ogólnym rozrachunku naprawdę nie było tak źle, choć momentów gorszych nie mógł zapomnieć, dokończył kanapkę i objął oparł dłonie o kolano, patrząc wprost przed siebie. - Szkoda tylko, że Gava rozłożyło - skomentował.
Ryu
Ryu parsknął śmiechem.
OdpowiedzUsuń- Przy tym bawiłem się wyśmienicie - zgodził się z nią. Swoje zadania uważał za całkiem udane. Dostarczyły wiele uciechy oglądającym ich wykonanie. Naukę tańca Tonego wciąż miał przed oczyma, a kalambury niezwykle go bawiły. Zwłaszcza przy próbach Darcy w wyjaśnieniu tego co było dość trudne do wyjaśnienia. Zaśmiał się lekko. - Ale miała minę podczas kalamburów... - roześmiał się serdecznie. Skinął głową w sprawie Gava. - Mhm tak, wyjdzie z tego - zgodził się z nią. Nie takie licho go brało, a zawsze spadał na cztery łapy. Czasem mocno potłuczone, ale jednak. - Nawet mnie ciekawi jaką stylizację dostaniesz od Grimy i Tonego - skomentował jeszcze.
Ryu
Ryu prychnął pod nosem.
OdpowiedzUsuń- Bo takie nie z czapy są nudne - poinformował ją unosząc lekko brodę, unosząc się tym samym dumą. - Po prostu nudne, przewidywalne... - pokręcił lekko głową. - Poza tym, znam tamtą widownię i wiem czego oczekują. Widowiska, które na długo zapamiętają, a nie hasło pod tytułem "tango we dwoje" - uśmiechnął się tylko i sięgnął sobie po listę zostawioną przez Grimę i Tonego, by przestudiować ją wzrokiem. No nieźle. - Mhm brzmi nieźle - skomentował jej sprawę co do przebierania się i zaśmiał się nieco. - Zawsze możesz ten styl sobie wrzucić do szafy - zauważył, wachlując się nieco "Pytaniami grozy" i podając je Dary, do przejrzenia. - Hm... chyba wspólne śpiewy i tańce - stwierdził. - No i momenty w wodzie - dodał zaraz. - Ostatnio bardzo lubię w niej przebywać.
Ryu
- Po prostu - spojrzał po niej, kiedy wstała. - Już? Za gorąco ci? - uniósł lekko brew. - A podobno lubisz gorącą atmosferę i gorące powietrze - rzucił jeszcze wyciągając się tak by jego ręka poszła sobie z nią kawałek, a drugą sięgnął po swoją wodę i sączył sobie ją przez chwilę, po czym dopiero wtedy wstał i zrobił dwa kroki za nią. Wachlował się dla zwykłej teatralności i dla dodania dramaturgii pytaniom, które zaserwowali im przyjaciele.
OdpowiedzUsuńRyu
- Wczoraj odniosłem wrażenie, że lodów to ty raczej nie tykasz - zauważył. - Bałaś się tej zimnej wody, jakby... no nie wiem....jakby to była najgorsza rzecz na świecie, a ta woda... wcale nie była zimna. W Argarze, tam w tym małym jeziorku przy wodospadzie... - przypomniał jej miejsce gdzie skakali z klifów. - Tam była dużo zimniejsza i jakoś ci ona nie przeszkadzała wtedy - skomentował. - To jak to jest z tą wodą? Lubisz taką czy nie? A jeśli tak, to po co wczoraj były te dziwne akcje z wodą? - zainteresował się, kiedy wróciła na swoje miejsce. Sięgnął sobie jeszcze po marchewkę i wgryzł się w nią jak na królika przystało. - Oj tak, nieźle tymi kuprami kręciłyście - rzucił ze śmiechem. - Zdobywanie żetonów było... interesujące - przyznał. - Ale fajnie było je mieć potem - uśmiechnął się lekko. - Urozmaicało to co niego.
OdpowiedzUsuńRyu
Tony nie bardzo wiedział, bo nigdy jej nie robił. Zawsze oddawał tę przyjemność Rei, która na kuchni i gotowaniu znała się zdecydowanie bardziej niż on sam.
OdpowiedzUsuń- Wydaję mi się, że po prostu przez ubijanie, bez dodawania żelatyny - przyznał szczerze. - Ale nie wiem, może i tam się dodaje tej żelatyny? - wzruszył ramionami. - Rei ją zawsze robi, ja tylko ładnie podbieram i pięknie kładę na deserze, ale nigdy nie twierdzę, że sam to zrobiłem - poinformował Darcy i wzruszył ramionami. - Myślę, że bez lodów będzie dobrze - dodał. - Same owoce z bitą śmietaną będą idealne - zabrał się za krojenie odpowiednich owoców, oddając sprawę śmietany Darcy. Spojrzał po niej sceptycznie. - Wcale nie zjadłaś dużo - sprzeciwił się, bo czymże były dwa kawałki pizzy i kilka warzyw w liściach od Grimy. - Dorastasz jeszcze, powinnaś próbować jeść więcej - stwierdził tylko i wzruszył ramionami. - Dobrze więc... skoro tak mówisz to będę cię obserwował - ostrzegł ją.
Tony
Słuchał jej w milczeniu, czując ciężki ciężar w piersi. Nie miała ani dnia, żeby wypocząć, a on jeszcze ją do tego wykorzystał. Potwór. Ewidentnie potwór. Wstał z miejsca i podszedł do niej, po czym bez słowa wziął ją na ręce i wpakował do łóżka, by okryć ją lekką narzutą.
OdpowiedzUsuń- W takim razie, skorzystaj z tego dnia... - pomachał jej łańcuchem przed oczyma. - ...i wypocznij - dodał zaraz, nie kontynuując sprawy wody. Jego zdaniem to było coś dziwnego, bo gdyby faktycznie chodziło o zjazd przy silnym wyczerpaniu to Darcy w ogóle nie weszłaby do wody. Za żadne skarby. Może nawet straciłaby przytomność na chwilę. Skinął głową co do tego wszystkiego co wymyślili i przytargał sobie fotel do łóżka, żeby na nim usiąść, gdy ona leżała. - Postarali się - przytaknął. - Dobrze, że na nim bawiłem - skomentował jeszcze.
Ryu
Sprawę bitej śmietany zostawił już w cholerę. Przyjął do wiadomości, że jest niedouczony w tych klockach i wrócił do krojenia owoców. Robił to metodycznie i z wielką uwagą, upewniając się by każdy kawałek był takiej samej długości i szerokości. Nie było to specjalnie ważne dla Grimy, ale dla niego jeszcze jak.
OdpowiedzUsuń- Zgadzam się co do jakości, ale ty jesteś chuda jak... - zacisnął mocno wargi. - ...poszło ci w piersi, to widać, ale poza tym... - spojrzał po niej uważnie. - Po prostu mam wrażenie, że twoja dieta nie dostarcza organizmowi wszystkiego tego czego potrzebujesz, zwłaszcza zważywszy na to jak używasz swoje ciałko i do czego zmuszasz organizm. Dużo wysiłku oznacza więcej jedzenia - poinformował ją. - Spokojnie, nie jestem przywiązany do mych portków i butów - skomentował. - Zawsze mogę je wymienić, jak już tam wycelujesz.
Tony
Chłopak nie komentował jej zajęć zbyt mocno czy długo. Rozumiał brak oszczędzania samego siebie. Sam często robił podobnie, a jednak zawsze szukał dni, kiedy mógł po prostu odsapnąć i nie robić nic Tylko to jego nic, ten jego relaks też wyglądać mógł dla niektórych jak wysiłek fizyczny, a on po prostu odpoczywał. Skinął więc tylko głową, po czym pomasował sobie skronie.
OdpowiedzUsuń- Więc masz teraz możliwość na odpoczęcie i odsapnięcie. Może nawet jakaś drzemka ci wleci? - zaproponował spokojnie, zamykając się później żeby jej nie przeszkadzać, gdyby jednak próbowała zasnąć.
Ryu
Ryu uniósł lekko brew.
OdpowiedzUsuń- I uważasz, że nawet nie pół przespanej nocy... - zaczął, bo przecież najpierw pomagali Gavowi, a on doskonale wiedział o której Grima wróciła do pokoju, bo jeszcze z Tonym wtedy nie spali, nadrabiając trochę zaległości między sobą w sprawie ich własnych żyć. - ...na ten etap wyczerpania, o którym mówiłaś... wystarczy, tak? - uniósł lekko brew i zamknął oczy. - Myślę, że ty nie jesteś mną - odparł krótko na jej domysł. - A ja nie przypominam sobie, żebym mianował siebie okiem Saurona - dorzucił kręcąc lekko głową. - Chcesz owocka? - zapytał, wstając by znów nieco się pogimnastykować, ale wziąć miskę z truskawkami do siebie i wsuwając do buzi jedną z nich.
Ryu
Ryu słuchał jej w spokoju i pokręcił lekko głową.
OdpowiedzUsuń- Stricte mówiąc nie pytałaś, tylko założyłaś, że dla mnie to nie byłby odpoczynek - powiedział wprost. - Dawno nie miałem skrajnie wyczerpanego organizmu - stwierdził. - Nie mówię o ranach czy szpitalnych przebojach, bo to było bardzo niedawno, ale o takim wyczerpaniu, o którym ty wspominasz - zauważył, zanim zaczęłaby mu wypominać wizytę u Febe. - Dawno nie miałem skrajnie wyczerpanego organizmu, a jeśl jednak go mam - spojrzał po niej. - To spędzam dzień, może dwa w łóżku, bo no niestety ale na skrajne wyczerpanie najlepszy jest sen - zauważył. - Wówczas to wiesz.. nawet obie książkę poczytam od Tonego - stwierdził z lekkim uśmiechem, po czym podał jej miskę z truskawkami, samemu przeżuwając tę którą już wpakował sobie do buzi.
Ryu
Ryu spojrzał po niej i pokręcił przecząco głową.
OdpowiedzUsuń- Myślę, że w takim wypadku byłbym na tyle zmęczony, że tak, relaksowałoby mnie to - powiedział spokojnie. - Trochę leżenia w łóżku, czy na świeżym powietrzu jeszcze nikomu nie zaszkodziło - zauważył. Miał wrażenie, że wiele osób robiło sobie z niego obraz osoby, która nigdy nie potrafi usiedzieć na miejscu i nie docenia takich rzeczy jak leżenie, a on bardzo często relaksował się, po prostu leżąc na zielonej trawie, patrząc w korony drzew czy obserwując morze z klifów. - Nie przepadam za czytaniem - przyznał szczerze i uśmiechnął się lekko. - Ale nie jest to też czynność, której kompletnie nienawidzę. Kiedy nienawidziłem - przyznał. - A teraz... czasem sięgam po książkę - rzucił swobodnie. - Najbardziej chyba coś z kategorii grozy mi odpowiada - dokończył i spojrzał na stół, po czym na Darcy i skinął głową. Łańcuch pozwalał mu na to. Wstał z miejsca i wybrał kilka owoców, które położył jej na talerz i wrócił z nimi do dziewczyny. - Proszę bardzo - uśmiechnął się do niej.
Gave
Ryu, a nie Gave... tak to jest jak się czyta innych wątki xD
Usuń- Nie, nie przez szkołę - Ryu pokręcił lekko głową. - Po prostu nie miałem czasu na to by czytać. Tyle było do zrobienia, tyle do zobaczenia, tyle zabaw do przetestowania, że czytanie po prostu jawiło się jako zajęcie starych, nudnych ludzi - powiedział z lekkim uśmiechem. - Poza tym miałem streszczenia lektur z wieloma szczegółami na bieżąco, więc nie musiałem po nie sięgać - skomentował. - Treści najważniejszych dzieł literatury Argardzkiej znam... bo Tony mi je wszystkie streszczał. On w tym czasie utrwalał sobie wiadomości - wzruszył ramionami i sięgnął po truskawkę zajadając ją ze smakiem, kiedy ona jadła swoje owocki. - Mhm pewnie, jeśli tylko przeżyjesz z faktem, że pożyczona przeze mnie książka będzie mi towarzyszyć dłużej niż pół roku to chętnie - wzruszył ramionami.
OdpowiedzUsuńRyu
Ryu przytaknął.
OdpowiedzUsuń- Oczywiście, że słyszał, wielokrotnie - przyznał ze śmiechem. Wiele razy próbował go przekonać, że jest inaczej i dopiero niedawno się mu to nawet udało. Nie znał się na autorach czy tytułach, więc jedynie pokiwał głową. Mathyrska literatura bardziej go zainteresowała. - No to może pożyczę tę o poszukiwaczach - skomentował, bo jakoś o córce Śmierci czytać nie chciał, mając w głowie fakt, że Gave jest synem takowej. Niespecjalnie go to kupowało. Sięgnął po kolejną truskawkę i wsunął ją do buzi.
Ryu