WIEŚCI ZE ŚWIATA

Helga zrywa sojusz z Phyonix! Nikt nie będzie bezczelnie palił jej królestwa!

Lerodas szykuje się do największego ślubu w historii. Przy tym wszystkim co się dzieje, ślub zdaje się miłym zapomnieniem. Gratulacje dla Wana i Fei.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Polsza wystawia nowy list gończy i proponuje niebotycznie wysoką nagrodę. Byłą księżniczkę Polszy - Gabrielę - Perun pragnie dostać żywą!

10 sierpnia 2022

Spisane przez: Pingwin

Despite this cruel world II

Sometimes I doubt the path I chose
Sometimes my dreams feel all on hold
There's no doubt that this will make me strong
'Cause it's the hardest thing I've ever done
Orianna Wiśniowiecka
Orianna Wiśniowiecka
alchemik i pomocnica Febe wysoko urodzona hybryda Polsza · Argar 170 cm 24 lata · 04.12

Z pomocą Emmy i Satoru uciekła spod oka Peruna, po raz pierwszy wybierając samą siebie. Nie chciała już być narzędziem w cudzych rękach ani pionkiem przesuwanym po planszy przez ludzi, którzy zawsze wiedzieli lepiej, czego powinna chcieć i gdzie jest jej miejsce. Wolność wyobrażała sobie kiedyś jako coś pięknego. Nie wiedziała, że może być również przerażająca.

Orianna jest cicha, nieśmiała i delikatna w sposób, którego sama zaczyna nienawidzić. Mówi łagodnie, często spuszcza wzrok i potrzebuje czasu, zanim komuś zaufa. Po porwaniu i torturach nosi w sobie przekonanie, że odebrano jej coś więcej niż bezpieczeństwo. Czasami wydaje jej się, że straciła własną godność, czystość i część siebie, która potrafiła dostrzegać w ludziach dobro. Chciałaby ją odzyskać, choć nie wie, czy takie rzeczy można odbudować.

Pod warstwą strachu wciąż żyje jednak ciekawość, której nigdy nie udało się z niej wykorzenić. Świat potrafi ją przerazić, by chwilę później zachwycić czymś zupełnie błahym: nową rośliną, zmianą barwy wywaru czy reakcją substancji, których wcześniej ze sobą nie łączono. Fascynują ją procesy przemiany — leczenie, rozkład, obumieranie i granica, na której lekarstwo przestaje ratować, a zaczyna zabijać.

Jest lekarzem i alchemikiem, a w jej żyłach płynie również krew czarownic. Łączy wiedzę o anatomii, ziołach i chorobach z alchemią oraz magią, tworząc lekarstwa, antidota, trucizny i mikstury o znacznie bardziej osobliwym przeznaczeniu. W pracy potrafi zapomnieć o własnym lęku. Nad stołem alchemicznym jej dłonie przestają drżeć, a nieśmiała kobieta staje się badaczką gotową godzinami obserwować najmniejszą zmianę.

Nie każdą próbą dzieli się z innymi. Część badań ukrywa, bo panicznie boi się, że ktoś ponownie zdecyduje za nią, czego nie wolno jej robić dla jej własnego dobra.

Troszczy się o innych z naturalną czułością. Przy rannych jest cierpliwa i spokojna nawet wtedy, gdy sama ledwo utrzymuje się w całości. Łatwiej przychodzi jej zszywanie cudzych ran niż patrzenie na własne. Nadal pragnie pomagać, choć coraz częściej zastanawia się, czy dobre serce jest siłą, czy jedynie kolejną słabością, którą można wykorzystać.

When I'm at my wit’s end
And I'm losing my head
You remind me of just how lucky I am
poprzednia karta — zobacz
tytuł i cytat — Halou — Honeythief
ostatnia aktualizacja — 06.07.2026
wizerunek — autorski projekt postaci
zapraszamy do wspólnego wątkowania

4 odpisy

  1. Acair nie chciał się przytulać. Przynajmniej nie do kogoś, kogo prawie nie znał. Zabawne, kiedyś nie robiłoby mu to różnicy... chociaż może i robiłoby? Przynajmniej w chwilach takich jak te. Zesztywniał więc w jej objęciach i tylko starał się równomiernie oddychać. Jeszcze parę godzin temu się go bała. Wyraźnie panikowała, a teraz... teraz jak gdyby nigdy nic przytulała. Tak, wiedział, że nie mógł go uratować. Wiedział, że nie było szans, a jednak "morderca" dalej obijało mu się po uszach. Dalej męczyło i dalej nie chciało dać spokoju. Zacisnął mocno wargi, milcząc. Milcząc i nie specjalnie ruszając się w jej objęciach. 

    Aci

    OdpowiedzUsuń
  2. Acair milczał, nie mówiąc nic. Milczał uparcie, ale ostatecznie odsunął się od niej i wpatrzył w jeden, tylko dla siebie interesujący punkt nad ramieniem Orianny. Siedział tak dość tępo przez dłuższą chwilę, aż w drzwiach nie pojawił się Yerbe. 
    - Orianno, panienko ma, do łóżka już czas - poinformował kobietę z uśmiechem, a Acair zamrugał i podniósł się chwiejnie z ziemi. - Sprawdzę co z resztą - poinformował ich cicho, a Yerbe pokręcił lekko głową. - Już sprawdziłem - poinformował go. - Wszystko jest w porządku, jak coś zacznie się dziać, to cię obudzę. Spróbuj się przespać - poradził mu, a chłopak chociaż chciał zaprotestować to tego nie zrobił. Skinął tylko głową i usiadł na swym posłaniu. Wiedział, że powinien to zrobić, choćby na chwilę. Zaczerpnąć trochę snu, by móc lepiej pomagać reszcie, a jednak nie był pewien czy sen nadejdzie. Czuł się otępiały i wypruty ze wszystkich emocji.

    Aci

    OdpowiedzUsuń
  3. Yerbe wzruszył ramionami. Dla niego Florianne nie była "tą Florianne, o której piszą w książkach", tylko tą, która pasa użyła na czterech literach, kiedy był młodszy, żeby wbić oleju do głowy. Nie mniej bardzo ją kochał i nie zamieniłby na żadną inną. Zaśmiał się więc z zakłopotaniem.
    - Bo dla mnie to po prostu mama, a nie poważana przez wszystkich istota - wyjaśnił z nikłym i przepraszającym uśmiechem na twarzy. Co do zaszczytu to machnął tylko lekko ręką. - To zostawię was same na jakiś czas - stwierdził lekko, po czym skrzywił się. - Mhm... jest - zgodził się z nią. Walwan miał wiele dobrych cech i nie odmawiał mu ich a żaden sposób. Był miły, ciepły, wygadany i bardzo pomocny, a jednocześnie... wplątał się w coś, czego Yerbe nie zamierzał rozumieć ani akceptować. Zastrzygł uszkami, kiedy kobieta stwierdziła o dobrych opiniach na temat swych własnych naparów. - Ochocho, z ogromną ochotą i chęcią spróbuję coś co wyjdzie spod panienki wytwornych palców - stwierdził pogodnie. 

    Yerbe

    OdpowiedzUsuń
  4. Chłopak w tym czasie nie ruszył się nawet o milimetr. Skinął głową na wieść o herbacie, ale gdy usłyszał że ma mu pomóc lepiej spać to przeniósł tylko na nią wzrok. Nie odpowiedział. Podziękował za herbatę skinieniem głowy, a kiedy wreszcie go zostawili samego to położył się na łóżku i wlepił wzrok w sufit. Łzy same odnalazły drogę. Płakał, bezgłośnie, przez długi czas, zanim ostatecznie odpłynął w krainę Morfeusza. Nie miał jednak dobrego snu, przerywany był on tym co czaiło się w mroku umysłu chłopaka. Dlatego, kiedy wstał rano, wcale nie czuł się wypoczęty. Zdecydował się zacząć tym razem trochę inaczej. Od śniadania. Zrobił owsiankę do której dodał wielu owoców leśnych i porozlewał do różnych miseczek, by przejść się po sali i poczęstować pacjentów tym swoim tworem, po czym sam przysiadł na fotelu, unosząc kolana do góry. Sam też wziął dla siebie miseczkę i wsunął nawet kilka jej łyżek do buzi, ale chociaż smak go nie odrzucał to nie czuł go w ogóle, a przecież świeże owoce były pyszne. Jadł dość mechanicznie, ale mimo to starał się o siebie dbać. Spojrzał po Oriannie, która siedziała na swoim posłaniu, ale nie odezwał się do niej. Milczał, bojąc się przerwać tę ciszę.

    Aci

    OdpowiedzUsuń
Puść wodze wyobraźni! Czuj się wolny i leć w morenki!

Use your imagination! Feel free, only +18 here!