Perun I wystawia nowe listy gończe, wśród których pojawiają się imiona - Akane, Gave, Emma, Natan, Morgana - chce ich żywych lub martwych.

Helga się nie zatrzymuje. Sieje zniszczenie w okolicach Ardei i Argaru. Gwałcą, jedzą kończyny, wyrywają serca. Brutalność nie zna granic!

Nikllaus zamyka bramy do Argaru. Wzmaga straż. Argar zbroi się po zęby. Przygotowuje do ostatecznego starcia.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Na niebie grzmi, od wiatru lecą łzy...



Tony

21 lat (30.08) | Argar | Włada powietrzem | 180 cm

Tony przyszedł na świat w Argarze. Jego rodzice zostawili go w sierocińcu, kiedy ten miał 7 lat. Od tamtej pory był sam. Dawno temu porzucił nadzieję, że wróci do domu. Mimo młodego wieku, przeżył wiele. Przez pewien czas poruszał się na wózku inwalidzkim, ale dzięki przygodzie w "lustrze" odzyskał władzę w nogach i zyskał bliskich przyjaciół. Braterskim uczuciem darzy Ryu, z którym dzielił pokój w sierocińcu. Uwielbia również Akane, ale z jej ojcem nie dogaduje się najlepiej (kwestia charakteru).

Tony lubi naukę. W poprzednim świecie można go było spotkać z nosem w książkach, jak i wykonującego różne, często kontrowersyjne eksperymenty. Jego jedynym i jednocześnie najlepszym argumentem na własne wybryki było - "to w imię nauki". Zamykał tym buzie swych rówieśników, a dorosłych przyprawiał o ból głowy (no bo jak tu się nie denerwować i wyjaśnić, że tak nie można?).

Do Siivet Lasku trafił poprzez portal i ukochał to miejsce niczym swoje. Drakony, choć z początku niechętnie, szybko przyjęły go do swojego grona, a wszystko za sprawą umiejętności Tonego. Chłopak nie czuje się tam wybrykiem natury. 

OBECNIE:

1. Układa sobie myśli w głowie, po gwałtach których doświadczył.

2. Mieszka w Argarze wraz z Grimą i Kevą Marią Skłodowską Currie.

3. Dogryza Grimie i często ją przytula.

4. Szykuje się na rozstanie ze swoją małą rodzinką.  


Gdybyś chciał do niego zagadać - wal śmiało i nie zrażaj się jego osobowością. Potrafi kąsać, ale dla przyjaciół zrobi wszystko. 


[Kontakt: m.e.wiggin@gmail.com
 Wizerunek został znaleziony na Pintereście.
 Przyjmiemy wszystkie wątki :) ]


52 komentarze:

  1. - Sam jesteś kluseczka - bąknęła. - Powiedziałam, że bym chciała Kuleczkę, a nie, że go wezmę i basta - cały ten czas była naburmuszona. - Powiedziałam, że Rei mi opowiadała o chrzcie, i że fajny jest zwyczaj z tymi drugimi rodzicami, że to bym chciała zrobić po naszemu. Po jakie licho proponowałabym robienie czegoś po naszemu, gdybym chciała chrzest, który już kto inny wymyślił?! Mało logiki w tej Twojej logice! - bąknęła i zaraz kucnęła, bo znalazła błyskotkę. Akurat w szukanie takich skarbów była dobra. Wcisnęła sobie pierścionek na palec. - Bujaj się, będę Twoją przyszłą żoną tak długo, aż sam mi pierścionka nie zabierzesz. A jak zabierzesz to już nigdy Twoją żoną nie będę, ani przyszłą, ani poszłą - fuknęła pod nosem i ruszyła w stronę jednego z drzew, by zacząć się na nie wspinać.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  2. - Nie, że sama zrobię Grimowanie, nie chrzest, Grimowanie - bąknęła pod nosem. - Nie mówiłam, że z Kuleczką, a już na pewno nie z jakąś kluską... Mówiłam, że skoro nie chcesz ze mną to zrobię sama i po swojemu, ale ani razu nie powiedziałam, że wbrew Tobie. To już sam sobie dodałeś - zwinęła się w kulkę, oczywiście na tyle, na ile mogła, owinęła się ogonem i leżała tak skulona.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  3. - Nieprawda. Zgodziłeś się na Grimowanie ale nie chciałeś w tym uczestniczyć, więc powiedziałam, że nie musisz, że to będzie moje i dzieci, a skoro moje to po mojemu. Sam powiedziałeś, że nie chcesz uczestniczyć, a kiedy wspomniałam o Kulce to nagle mi zabroniłeś. To Ty zarzuciłeś mi brak zaufania, a ja jedynie odpowiedziałam tym samym. Nigdzie nie upierałam się na Kuleczkę, nawet się zgodziłam by Was poznać i dopiero wtedy podjąć decyzję, a Ty dalej gderałeś swoje - mówiła nawet na niego nie patrząc, dalej zwinięta w kulkę, przekręciła się jednak by być do niego plecami. - Jak skończysz kłamać to możemy wrócić do rozmowy. Nie mam ochoty już tego słuchać i źle się czuję - oznajmiła ponuro.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  4. - A ja mówiłam, że możesz go poznać i nigdzie nie powiedziałam, że wybiorę go bez Twojej zgody, a Ty dalej gadałeś swoje. Mówiłam, że nie chodziło mi o chrzest, a Ty nawet teraz dalej gadasz to samo. Jesteś zacięty jak siekiera w pniaku! W ogóle Cię nie interesuje to co tłumaczę tylko czepiasz się ciągle o to samo, mimo, że już dawno wytłumaczyłam, że jest inaczej! I tak, zarzuciłam brak zaufania, bo Ty jako pierwszy zarzuciłeś mi to samo i to z równie głupiego powodu! - fuknęła na niego i dalej zwinęła się w kulkę. - Nie - bąknęła. - Ta rozmowa mnie boli i to jaki jesteś paskudny. Łapiesz się jednego i nie chcesz puścić, nawet jak tłumaczę, że nie o to chodziło. Zostaw mnie Tony, chcę po prostu odpocząć - rzuciła cicho, nie patrząc na chłopaka.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  5. - Dla mnie to nie jest decydowanie kto lepszy, a kto gorszy i nie będziesz mi wmawiał, że właśnie tak na to patrzę. Ty sobie tak patrz, ja nie muszę - odpowiedziała. - Mhm, od początku też mówiłeś, że ja Tobie nie ufam, mimo, że zaprzeczyłam, Ty dalej to mówiłeś. Więc sobie idź i rozmawiaj sam ze sobą skoro tak to ma wyglądać - odparła i zamknęła oczy. - Tak, bywam - dodała na jego zarzut i nic więcej już nie powiedziała.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  6. Grima fuknęła pod nosem.
    - No tak, bo Grima jest przecież głupia i trzeba jej naście razy mówić to samo... - dalej na niego nie patrzyła, ale kiedy znowu zaprzeczył, że coś powiedział spojrzała na niego wściekłym, zaszklonym wzrokiem. - Powiedziałeś! - warknęła zła. - Powiedziałeś, że najwyraźniej Ci nie ufam!! I gadałeś to dalej, mimo, że zaprzeczyłam!! Powiedziałeś i o nim, i o mnie!! - aż się zatrząsnęła ze złości. Robił z niej jakąś głupią.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  7. Grimie zadrżała lekko warga i zaraz znowu zwinęła się w kulkę, czując kolejny napływ łez w oczach. Chwilkę sobie pochlipała, zaraz jednak podniosła głowę i spojrzała prosto w oczy Tonego.
    - Mógłbyś się w końcu zamknąć i mnie po prostu przytulić! - bąknęła zła, smutna i ... w sumie to sama już nie wiedziała jaka. Znowu zwinęła się w kulkę, owinęła się ogonem i skuliła uszy cicho podciągając nosem.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  8. - Jesteś okropnie ograniczony! - bąknęła. - Wystarczyłoby mnie okryć sobą od góry! - dodała, dalej ciągnąc nosem. W pierwszej chwili gdy wyciągnął dłoń spięła się mocno, trochę jakby spodziewała się ciosu, jednak kiedy ją pogłaskał rozluźniła ciało, a jej oddech odrobinę się uspokoił. - Moja pozycja nic nie krzyczy... - bąknęła znowu pod nosem, jednak dużo łagodniejszym tonem.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  9. Posmutniała mocniej na jego odpowiedź.
    - A więc Grima się dla Ciebie nie nadaje... Grima nie jest prosta... - szepnęła cicho. Często wywalała słowa bez większego zastanowienia, mówiła co ślina na język przyniosła i to, co właśnie wpadało jej do głowy. W ciąży to wszystko robiło się jeszcze bardziej skomplikowane. Nadęła odrobinę policzki na kolejne słowa. - Grima zawsze chce przytulania - bąknęła i lekko się otworzyła w swojej pozycji, co by opleść Tonego ramionami w pasie i mocno się w niego wtulić. - Tak! Bardzo głupi w te klocki! - fuknęła, podnosząc do niego gniewne spojrzenie, ale gdy tylko trafiła na jego błękitne oczy to z jej twarzy zniknął gniew, a ona potulnie ułożyła po sobie uszy by zaraz znowu się w niego mocno wtulić. - Ale i tak Cię kocham - stwierdziła, a gdy wspomniał o gałęzi lekko się uśmiechnęła. Tak, rzeczywiście nie zszedł.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  10. Wtuliła się w niego mocniej i lekko zacisnęła łapki na jego koszulce. To co mówił mogło być prawdą, ale nie brzmiało wcale prosto.
    - Kiedy ja nie wiem czy umiem się tak nauczyć albo nauczyć Ciebie - podciągnęła lekko nosem. Naburmuszyła zaraz nieco policzki. - Kiedy się złoszczę to jeszcze bardziej chcę! Taki przytulas zabiera złości, nawet jak nie od razu to zaraz zabiera i pryskają, i ich nie ma, i zostaje tylko przytulas... - wbiła w jego brzuch swoją twarz, dalej się wtulając. Wyznanie mocno ją uspokoiło, a co za tym szło, zaczęła się łasić, ocierając głowę w okolicach brzucha Tonego.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  11. Jej warga zadrżała delikatnie.
    - Nie wiem - odparła. Skąd miała wiedzieć takie rzeczy? - Złości się czasami po prostu dzieją i nie zawsze wiadomo dlaczego przyszły. Czasem mnie coś rozgniewa, a czasem nie... Nie wiem Tony jak to się dzieje - przyznała smutno, ale całusa przyjęła z lekkim uśmiechem. Spojrzała na blondyna czulej. - Ale Twoim skomplikowanym stworzeniem - zauważyła wpatrując się w niego swoimi dużymi ślepiami. - Ja też nie wiem, ale na pewno będę próbować - zapewniła.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  12. Grima spojrzała po nim trochę pytająco.
    - Przecież nie robię tego celowo... Słowa z mojej buzi czasem po prostu wypadają, jak się gniewam to tym bardziej... - przekręciła głowę, gdy tak krzyczał na próbę i zaraz zachichotała pod nosem. - To chyba troszkę nienaturalne tak krzyczeć w złości. No i jak się gniewam to na wierzch często wychodzi pierwsze co siedzi na języku, a nie to co jest w środku - popukała go palcem po sercu. Na jego ostatnie wyznanie uniosła troszkę zaskoczona brwi i zaraz mocniej posmutniała. To zabrzmiało jakby wcale się nie cieszył, że czuje coś do innych, że czuje coś do niej. Została przy nim tak jak była, ale oczy ją lekko zapiekły.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  13. Przekręciła głowę patrząc po Tonym.
    - Kiedy ja przecież na co dzień tak nie robię, tylko w złości. To silniejsze niż Grima... Ty też tak robisz... W złości mówisz inaczej, nie zawsze zgodnie z tym co w środku - znowu popukała go palcem w serce. Przekręciła głowę w drugą stronę i lekko się od niego odsunęła, co by otulić mu policzki dłońmi i cmoknąć w usta. - Szanujesz mnie przecież jak nikt inny - zaznaczyła spokojnie i zaraz dała się przytulić, sama go mocno przytuliła. - Tońciu? Bo tak sobie pomyślałam, może głupio, ale... Twojego "nie" nie posłuchali, wtedy... kiedy Cię tak bardzo skrzywdzili... - szepnęła cicho, wtulając się w niego mocno. - Czy dlatego tak bardzo się o to martwisz?

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  14. - No właśnie, jak czujesz na daną chwilę, pod wpływem emocji. Nie jak czujesz na co dzień... Jak jesteś zły to krzyczysz słowa, których nie zawsze chcesz, po prostu głupio wpadają na język i się do niego przyklejają - naburmuszyła się. - Jakoś u innych umiesz te słowa zlekceważyć i tak czy siak robisz po swojemu, nawet jak krzyczą, że nie chcą... - dodała. Słyszała przecież o tych kilku konfliktach z jego przyjaciółmi. Spojrzała po nim czule, gdy mówił o krzywdzeniu. - Ja Ciebie też nie chcę Tońciu, ale... czasami samo tak jakoś wychodzi - przyznała smutno. Przytuliła go mocniej, gdy zesztywniał. - No dobrze, rozumiem, że się martwisz, to chyba całkiem normalne... Ale ja tak nie mogę Ci powiedzieć, że na pewno już więcej nie krzyknę takich poprzyklejanych do języka rzeczy bo... No ja nie umiem tak tego dobrze kontrolować jak się złoszczę... Ty sam nie umiesz... A... A kiedy mam dzidziusia w brzuszku to już jeszcze mniej umiem i czasem nawet sama nie wiem czemu się złoszczę... - wtuliła się w niego mocno.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  15. Darcy ostatnie kilka dni spędziła z rodziną, chociaż najwięcej czasu spędzała na treningach latania z matką, która wydawała się wyjątkowo szczęśliwa, że mogą spędzić razem więcej czasu. Ba, sama za nią tęskniła i mimo że ćwiczenia były ciężkie, to każda chwila była dla niej po prostu na swój sposób cudowna. Tego dnia z kolei miała więcej luzu, żadnych obowiązków, żadnych ćwiczeń, bo rodzice byli zajęci, a ona mogła sobie zwyczajnie pobumelować. Ashan zajął dzisiaj Akane i stajnie, Gave był zajęty dzieciakami, a Grima poszła sobie na misję wybrania jaką biżuterię i ubrania chciałaby sobie wziąć od Darcy, żeby pokazać się Tonemu w czymś seksowniejszym. Co prawda kreacje potem będą skracać, ale goblinka i tak zabrała część jej garderoby i buszowała w “tajnym” pokoju, co by blondyn się niczego nie domyślił. Toteż ona przysiadła do czytania sobie książki dla zwykłej przyjemności. Wybrała sobie horror, którego nie miała okazji jeszcze czytać. Była właśnie na dokładnym opisie skórowania jednej z ofiar i zaczynała rozumieć skąd Ashan bierze swoje pomysły na tortury, kiedy Tony zaskoczył ją tym swoim tekstem. Podskoczyła na łóżku i zaklęła pod nosem. Zaraz jednak się poprawiła i wróciła do swojej leżącej pozycji, dalej czytając. Drzwi były otwarte, więc mógł sobie wejść co i tak zrobił. Dopiero wtedy spojrzała na niego znad książki. Uśmiechnęła się ciepło.
    — Hej — odpowiedziała, zaznaczyła zakładką, gdzie skończyła i odłożyła tomiszcze. Sama usiadła po turecku i spojrzała na blondyna. Spojrzała na słówko. Zaśmiała się lekko. — No, no, interesujące — mruknęła. — /ˈæːlioˌyø/ — odpowiedziała fonetycznie i spojrzała po Tonym. — Kogo chcesz idiotą nazwać? — zainteresowała się. — Och, jak się uczysz, doszedłeś już do żywiołów? — zapytała jeszcze, bo bardzo ją interesowało, jak zareaguje na fakt jak bardzo wiatr i ogień są do siebie podobne po fińsku. Na pytanie o Grimę zastanowiła się przez chwilę. — Jeśli chcecie być sami, sami to mogę Ci pokazać ukrytą oazę. A jeśli coś w mieście, to polecam nocą się udać do “Płomiennego Cudu” świetna karczma, pyszne jedzenie, a wieczorem są też pokazy tańca i ognia, myślę, że spodobają jej się występy. Mogę wam też zarezerwować najlepsze miejsca na konkretny dzień jak chcesz — zaproponowała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  16. — Hej, Ash nie jest idiotą, czasami się tak zachowuje, ale nie jest najgorszy — stanęła w obronie starszego brata. Zaśmiała się zaraz jednak cicho. Tony miał pewnie swoje powody, żeby nie pałać do niego zbyt ciepłymi uczuciami. Jej brat nie należał do najcieplejszych osób. Słuchała całej wiązanki, którą skomentowała kolejnym parsknięciem. — Rozumiem, poszerzasz arsenał wyzwisk, nieźle. Fajnie czasami kogoś wyzwać, tak aby nie wiedział o czym do niego mówisz — przytaknęła mu. — No cóż, phyoński nie należy do najprostszych pod względem zapamiętania, czasami możesz mieć wrażenie, że niektóre słowa to zbiór losowych liter, ale z czasem wchodzi. Mogę Ci rozpisać fonetycznie cały alfabet jak chcesz — zaproponowała jeszcze. Zgodziła się ruchem głowy. — Pewnie, później Ci pokażę jak tam trafić, mogę też wam przygotować kilka przysmaków Grimy, żebyście nie zgłodnieli przypadkiem na randce — zarumieniła się lekko. — Znając was szybko kalorie spalicie — dodała. — I świetny wybór, spokojny czas we dwójkę dobrze wam zrobi, Ri będzie wniebowzięta – uśmiechnęła się zaraz cieplej.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń

  17. Zaśmiała się lekko.
    — Proszę Cię, ja to sobie nawet przetłumaczę, jestem ekspertem od niecenzuralnych słów, kurwy i cholery to moje ulubione słówka w każdym języku — przypomniała mu. Przytaknęła mu. — Oczywiście, że tak. Kiedyś nauczę górskie trolle przeklinać — powiedziała jeszcze z pewnością godną księżniczki. Jej pobratymcy na pewno będą kibicować Tonemu, zwłaszcza, że nie każdy znał jego ojczysty język, a większość, na których tutaj trafi powinna być przyjaźnie nastawiona. Zaczęła zaraz rozpisywać fonetykę. Na początek zajęła się literami, których jeszcze Tony nie ogarnął samodzielnie. Potem zerknęła na to co sam zrobił.
    — Większość masz dobrze — pochwaliła go. — O tutaj, dwa błędy tylko — wskazała odpowiednie litery. — Tego można się spodziewać po tej mądrzejszej połowie — dodała jeszcze. Zaśmiała się cicho, patrząc wymownie po blondynie. — Przede wszystkim to na Ciebie — odpowiedziała mu. — A poza tym, pewnie, już mi przy śniadaniu nieco wspominała co by zjadła tutaj, dopytam później jak się spotkamy jeszcze — zapewniła go.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  18. An smacznie sobie spała w tym wielkim łożu, jakie znajdowało się w każdej gościnnej komnacie. Dziś postawiła na zwykłe gatki i luźną koszulkę, nawet za mocno się nie przykrywała, chłód nocy był dla niej przyjemnym doświadczeniem. Musiała przyznać, że sen miała tu nad wyraz dobry. Przebudził ją już dźwięk otwieranych drzwi, ale nie czuła zagrożenia, więc tylko mruknęła niezadowolona.
    - Nosz! - rzuciła kiedy łóżko zadrżało wyraźnie. - Toooonyyy nooo... - miałknęła, tuląc się do podusi i kręcąc głową na nie. Próbowała odgonić jego rękę od swojej twarzy, ale kiedy nią wstrząsnął i wspomniał o rytuale, otworzyła oczy i podniosła się na łokciu, przecierając powieki.
    - Że co? - zmarszczyła lekko czoło, nie do końca rozumiejąc. Usiadła zaraz, patrząc w oczy przyjaciela. - Znalazłeś coś w księdze? - zacisnęła zęby. Zwykle to co tam znajdywali nie było niczym przyjemnym do czytania.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  19. — Rozumiem, że zazwyczaj jesteś idealny w kwestii nauki, tak? — zainteresowała się — Wiesz, te dwa mankamenty to i tak tyle co nic, zazwyczaj jak ktoś się uczy to na starcie łapie się za głowę i nie wie jak cokolwiek wymówić — zapewniła go. — Jesteś najmądrzejszą osobą jaką znam — uśmiechnęła się ciepło — Chciałbyś mi pomóc z matematyką i fizyką? — zapytała. — Co prawda ja szkołę ukończyłam z wyróżnieniem, ale wiem, że u was poziom nauczania był wyższy, nie chcę skończyć z mniejszą wiedzą niż Gave — poprosiła. — Nie mówię, że dzisiaj, ale kiedyś — zaraz zaznaczyła, bo dzisiaj przecież chciał zabrać Grimę na randkę. Przytaknęła mu. — Na deser na pewno będzie chciała owoce w polewie i bitej śmietanie, bo mówiła o nich i zastanawiała się czy tutaj bita śmietana przetrwa, mamy zaklęty lód, więc przetrwa. Do tego ciasto z cytrusów. Co do słonych muszę zrobić wywiad, bo wymieniła zbyt dużo potraw na jedną randkę — zaczęła myśleć na głos. — Ale w większości mówiła o rzeczach, które sam jej szykujesz, bo uwielbia wszystko co “Toncio dla niej robi” — zacytowała przyjaciółkę na koniec.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  20. Druga ciąża Morgany była zdecydowanie inna niż ta z Eljasem, a im dalej w las, tym dziewczyna miała wrażenie, że więcej pożera. Dziś nawet królewskie śniadanie z rodziną było "za małe", a raczej po prostu zbyt wykwintne, bo Mor naszło na najzwyklejszą przypiekaną kiełbasę w chlebie. Całe szczęście w jej dłoniach kiełbasa szybko przypominała tą robioną nad paleniskiem, więc danie miała wykonane ekspresowo. Akurat wgryzała się w swoją "ogniskową" kanapkę, gdy do kuchni wszedł Tony. Spojrzała po nim unosząc brew. Czy on naprawdę się jej przedstawiał? Pobyt w pałacu chyba uszkodził mu coś w głowie. Patrzyła na niego wymownie. "Elektron wokół Akane", ta, nawet jej się spodobała taka definicja. Wzięła kolejnego kęsa i wzruszyła ramionami na jego pytanie.
    - Ciężarnych to chyba lepiej o takie sprawy nie pytać - stwierdziła gdy przełknęła kęs. Oblizała usta, trzymając swoje jedzenie w dłoniach. - Wara od kiełbasy, aktualnie jest moja - zaznaczyła, patrząc po nim tym swoim pustym wzrokiem, zaraz jednak wyraz spojrzenia wrócił do normy - resztę sobie bierz do woli. Przynajmniej na razie, bo za kilka minut menu może mi się drastycznie zmienić - ponownie wgryzła się w kanapkę.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  21. — Mówię o wiedzy ogólnej, ogólnie wiesz najwięcej. Poza tym, życiowo tak czy siak wiesz raczej więcej ode mnie — zauważyła. Mimo wszystko ona była całkiem chroniona większość życia przed światem, dalej czuła, że uczy się prawdziwej odpowiedzialności. Była jednak z siebie dumna, bo powoli szło coraz lepiej. — Myślę, że ze swoją wiedza ławo byś przetrał w wielu sytuacjach, nie bądź dla siebie taki surowy — dodała jeszcze, po czym tyknęła go palcem w czoło, skoro to był taki znak w ich grupie, który świadczył o trosce. Uśmiechnęła się zadowolona na jego zgodę. — Bardzo chętnie. Jak mówiłam, nie chcę odstawać wiedzą, zwłaszcza od niektórych. Mam swoją rozpieszczoną dumę do obrony, poza tym lubiłam się uczyć, o ile to nie był elfi — odparła. Osobiście nie mogła doczekać się korepetycji. Kto wie, może sama będzie mogła rozkręcić radio i zbudować baterie za kilka lat. Uśmiechnęła się na tę myśl.
    — No to przede wszystkim zrobimy desery z bitą śmietaną — zakomunikowała. Zastanowiła się chwilę nad kolejnymi rzeczami. — To czekaj, chcesz ją zaskoczyć tak, żeby uwielbiała, tak? — wstała z łóżka i podeszła do swojego biurka. Wyjęła z szafki dziennik, który ocalał w podróży. — Tutaj mam dziennik z przepisami — zaczęła, wracając do blondyna. — Przy ulubionych rzeczach Grimy są narysowane zielone serduszka, przy ciążowych masz kilka serduszek — zaczęła wertować kartki, pokazując mu różne przepisy. — Możemy z tego wybrać to co pokrywa się ze specjałami, których nie znasz i na pewno ją zaskoczysz, a ona będzie zachwycona — zaproponowała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  22. Akane z lekkim niepokojem obserwowała działania przyjaciela. Miała już cholernie dość tego sabatu, a fakt, że Tony budził ją tak gwałtownie sprawiał, że jej zęby samoistnie się zaciskały. Słysząc o kim znalazł informacje zamknęła na chwilę oczy i postarała się odetchnąć najspokojniej jak umiała. Zebrała się zaraz po tym z łóżka i skubiąc wargę ruszyła w stronę blondyna. Usiadła obok, ale jej mina dalej była nietęga. Słysząc o geniuszu przewróciła oczyma.
    - Pfy… geniuszom to ona raczej to pięt nie dorasta… - prychnęła i przysunęła się bliżej Tonego, patrząc po tych wszystkich notatkach, które dla nich stworzył. Uśmiechnęła się mimowolnie. On był geniuszem, jej przyjaciel, a nie ta tępa cipa czająca się na jej ciało.
    - Durna franca nie ma pojęcia z kim zadarła – szepnęła z zawzięciem na twarzy i zaraz uniosła spojrzenie do oczu Tonego i uśmiechnęła się wdzięcznie na słowa o duszy. Objęła go ramionami i na chwilę się w niego wtuliła.
    - A Ty masz tęgą głowę, ogarniemy ten szajs – przytaknęła mu głową. Zdecydowanie nie zamierzała nikomu oddawać ciała, ani nawet skrawka duszy. Miała zbyt wielkie ambicje, zbyt wiele planów i chociaż kilka marzeń do spełnienia. Butne stwierdzenie przyjaciela tylko dodatkowo ją upewniało, że dadzą radę. Odkleiła się od niego i spojrzała na wers, który znalazł. Przerwała na chwilę by wysłuchać co Tony o tym myśli i zaraz znowu skubnęła wargę zębami. Wróciła do tekstu, pokazując mu palcem by chwilkę poczekał, a kiedy przebrnęła przez tekst wypuściła głośno oddech i pomasowała sobie skronie.
    - Pierdole… Co za gówno… - podsumowała i raz jeszcze nabrała głębokiego oddechu. Spojrzała też na inne zapiski i zmarszczyła czoło. – Coś mi się tu nie klei. Cały czas coś się nie klei… Możesz mieć rację, śmierć może wzmacniać jej siłę… ale… - zatrzymała wzrok na jego oczach. – Gave mi powiedział, że rozmawiał z duchami i że powinniśmy bardziej zwrócić uwagę na legendę o Pierwszej Latrala. Pogadałam z Lexi i dostaliśmy na własny użytek jedną z sali strategicznych. Jest tam wielka tablica, na której można przyczepiać notatki. Spisałam tam parę rzeczy… Chciałam dać kilku osobą znać, no wiesz, zrobić tam taką burze mózgów i skonfrontować te wszystkie informacje jakie mamy. To co nam przychodzi do głowy… Już widzę, że to co znalazłeś daje odpowiedzi, na niektóre pytania, które tam zapisałam, ale dalej… Cholera no. Cały czas mam wrażenie, że coś tu się kupy nie trzyma – przyznała zaciskając usta w wąską kreskę.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  23. Skrzywiła się lekko, kiedy nie dał się tyknąć w czoło. Pf, hipokryzja. Oni mogli, a ona nie. Jeszcze czego. Oj już ona kiedyś tyknie blondyna w to czoło. Niech tylko poczeka na dogodną okazję.
    — Nie mogę się doczekać — odpowiedziała w kwestii tortur z matmy i zabrała rękę. — A widziałeś kiedyś elfi alfabet? To nie są litery tylko szlaczki, poza tym w zależności od intencji masz nowy zestaw szlaczków, tego się czytać nie da. A niektóre słowa to szlaczki z alfabetu, tak po prostu, ale też zmieniają kształt, a jak uczysz się pisać vallaslin to już w ogóle wygląda jak jeden wielki szlaczek a nie normalny tekst. Widziałeś Nyliana, prawda? Jego tatuaże to technicznie rzecz biorąc napisy, ale nie wygląda ni chuja i weź się ucz tego czytać. Nienawidziłam tego, zwłaszcza jak w międzyczasie uczyłam się innych, normalnych języków — wyjaśniła, przy okazji na pustej kartce, którą wyjęła z dziennika zaczęła mu pisać “kurwa” po elfiemu - w trzech formach, po prostu, w zdaniu i w formie vallaslin. Pewnie nie było idealnie, ale nie było tutaj nikogo, kto by ją poprawił, a Nyliana tutaj absolutnie nie wpuści. Uśmiechnęła się zaraz i wyrzuciła frustracje na elfi, gdy wrócili do przepisów. Przytaknęła mu ruchem głowy.
    — No pewnie, Grima na pewno się ucieszy — odpowiedziała — A więc robimy tażin i mięso mielone z grilla. Dobry wybór, jedno i drugie jest genialne — zapewniła go.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  24. Morgana przesunęła po nim spojrzeniem.
    - Czasem? - zacisnęła lekko usta, to chyba było dość spore niedopowiedzenie, ale raczej nie powinna tego mówić na głos. Kiwnęła głową na jego pytanie.
    - Jak studnia bez dna, na szczęście tylko chwilami. Jest dobrze - odpowiedziała mu dość dumna z samej siebie. To było całkiem niezłe zdanie jak na nią. Spojrzała na brzuch i zaraz na Tonego unosząc lekko brew.
    - Wiesz... Akurat w moim przypadku to chyba już masz na myśli kąpiele w lawie... - chrząknęła. To teraz walnął, ciepłe kąpiele. - Bycie zbyt gorącą to w tej ciąży akurat norma. Dziecko jest dużo cieplejsze niż Eli. Czasem nawet ja czuję jego żar - zdradziła, głaszcząc brzuch i zaraz biorąc kolejnego kryza kanapki. Na pytanie o tutejsze atrakcje wzruszyła ramionami.
    - Arenę. Walki odbywają się dość często. Większość to zwykłe sparingi więc krew się tam nie leje przesadnie. Jest też przypałacowy kowal, szkoli młodych w fachu. Można się nauczyć u niego wykuwać broń, zbroje czy inne rzeczy - dodała, dalej jedząc.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  25. An przewróciła oczyma i westchnęła lekko.
    - Wiem, wiem Tony... Nie zamierzam jej lekceważyć, ani jej, ani sabatu. Domyślam się, że nie bez powodu tak się nad nią spuszczają, głupi aż tak nie są... Po prostu... już i tak jestem zła bo wkręcono mnie w coś na co nie miałam wpływu i... nie zamierzam się tu teraz zachwycać jej geniuszem - przyznała. - Jak Ty mnie wkurzysz to też nie powiem, że jesteś genialny, mimo, że często jesteś - dodała i uśmiechnęła się do niego lekko. Na pytanie o Gava przytaknęła głową.
    - Gave ich nie lubi i wie więcej niż mi powiedział, ale nie pchałby nas w złą stronę. Nie chce z nami współpracować... ze mną nie chce... ale nie działałby na naszą niekorzyść - tego akurat była pewna. - Nie traciłby naszego czasu - dodała. - Z tym, że nie chce mieć nic wspólnego to bym też nie przesadzała, chce się ich pozbyć, zmieść z powierzchni ziemi, ale nie moim sposobem - poinformowała go po czym zaśmiała się lekko na ten błyszczący wzrok Tonego.
    - Już mamy - wyszczerzyła się do niego i zaraz kiwnęła głową. Wstała z poduszek by ruszyć po coś czym może się chociaż trochę okryć. Nie zamierzała latać po pałacu w bieliźnie. Dopadła jakąś przydługą koszulę i wciągnęła na siebie, ważne, że zasłaniała jej tyłek.
    - Kojarzysz to takie uczucie, gdy ktoś opowiada Ci niby spójną historię, ale Ty masz wrażenie, że coś w tej historii się nie zgadza, że są jakieś sprzeczności? Bo ja właśnie mam takie uczucie. Niby historia nabiera sensu, ale dalej... cały czas w tyle głowy mi świergocze taki cichy głosik szepczący "czy aby na pewno to tak było? Czy na pewno jest?" - skrzywiła się i spojrzała po przyjacielu. - To co, idziemy? - była gotowa by poprowadzić go do piwnic i wspomnianej salki.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  26. Mor nie specjalnie wierzyła w to jego "tylko", ale nic nie powiedziała, chociaż jej wzrok mógł tu mówić dość wiele. Zaraz zamrugała szybciej na tą mnogość pytań, które jej zadał i spojrzała na niego z wyraźnym niedowierzaniem. Wgryzła się w kiełbaskę.
    - To chyba tyle by było z Twoje "tylko" - podsumowała. - Tak, to normalne, chociaż Eljas aż tak ciepłem nie emanował. Prawdopodobnie dziecko będzie przejawiać większy ognisty potencjał skoro już teraz tak grzeje - odpowiedziała na to co pamiętała, że zapytał i jednocześnie to co uważała, że Tony może wiedzieć. Reszty pytań nawet nie próbowała sobie przypomnieć. Pokręciła zaraz głową.
    - Nie stresujesz. Czekam po prostu aż powiesz co Cię sprowadza, bo raczej nie towarzyska rozmowa - stwierdziła. Tony raczej nie miał w zwyczaju zagadywać dla samego zagadywania. Może nie znali się jakoś super, ale to akurat łatwo było zauważyć. Przytaknęła mu głową na pytanie o wykuwanie broni. Na pytanie o zgodę kowala ponowiła gest.
    - Na pewno, cieszy się kiedy młode osobniki interesują się jego fachem. Mawia wtedy, że "serce mu rośnie". Będzie zachwycony takim uczniem, uwielbia odpowiadać na najróżniejsze pytania. Tylko raczej nastaw się na długie odpowiedzi. Jak zapytasz o zastosowanie rękojeści miecza, to poznasz całą jej budowę, z opisem na co trzeba zwrócić uwagę przy jej tworzeniu, a dopiero później zejdzie na temat rzeczywistego zastosowania - uznała, że warto chłopaka uprzedzić.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  27. An uchyliła się lekko przed trzepnięciem, ale ręka Tonego i tak nieco ją musnęła i w odruchu pomasowała sobie trafione miejsce, z lekkim grymasem na twarzy.
    - Mhm - mruknęła tylko już za dużo nie komentując sprawy gorących kąpieli. Przytaknęła głową na słowa o "nie głupim" pomyśle.
    - Jasne, że nie jest głupi. Mnie tylko martwi to całe kąpanie w gorącej wodzie. Mam po prostu nadzieję, że Gave nie ruszy z motyką na księżyc - przyznała spokojnie. - Niestety, ale patrząc na to, że nie chce nawet podstaw co do Sabatu wysłuchać to obawiam się, że Sabat może bardziej zaskoczyć jego niż on Sabat, no ale... Będę mimo wszystko trzymać kciuki by jednak było inaczej - kiwnęła głową na swoje własne słowa. Nadziei i wiary to akurat jej nie brakowało. Spojrzała po Tonym pytająco, gdy zacmokał z dezaprobatą, a na słowa o jej ciele parsknęła śmiechem i pokręciła głową.
    - Daj mi spokój w tym temacie, okey? Ostatnie o czym aktualnie myślę to łapanie jakiś ledwo znanych feniksów za rogi. Przypominam, że u mnie to działa inaczej i niezobowiązujące romanse mnie nie interesują - sama go trzepnęła przez głowę po czym ruszyła z nim do wyjścia z komnaty, a później skierowała swoje kroki w stronę schodów.
    - Dokładnie, może być stronnicza to raz, ale jest też spisana ewidentnie przez jakiegoś słuchacza. Ktoś spisał te dzieje nie jako osoba doświadczająca tych wszystkich zdarzeń, a jako ktoś kto zadawał pytania i otrzymywał odpowiedzi. Jasne, nie wierzę, że wszystko jest ściemą, ale wątpię, że nie doszło do tak popularnego zjawiska jakim jest przekoloryzowanie tu czy tam - przyznała.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  28. Spojrzała uważniej po tym jego notesie, nie komentowała jednak. Skończyła konsumpcję i oblizała delikatnie palce. Zmrużyła oczy, gdy zapytał o charakter, a kiedy kontynuował pytanie nie ukrywała zdziwienia.
    - Nie - odparła dość prosto. Nie sądziła by zdolności miały jakikolwiek wpływ na zachowanie dziecka.
    - Akurat ze mną? - spojrzała po nim uważniej. Miała nadzieję, że to nie jest jego jakiś dziwny sposób na podryw. Ona miała Natana, a on Grimę, to byłoby wysoce niestosowne. Słysząc o problemie z bratem uniosła jedną brew. Ach, więc o to chodziło.
    - Świętym Gralem? - nie bardzo rozumiała co miał tu na myśli. Nie sądziła by miała jakiś większy wpływ na rodzeństwo. Skrzyżowała ręce pod biustem i uważnie obserwowała blondyna. Wypiewali? No może... Darcy na pewno, ale co do braci nie była przekonana.
    - Którego brata masz na myśli? Mam ich dwóch - przypomniała mu. O ile w temacie Ashana mogła co nieco powiedzieć, to Diego i dla niej był dość skomplikowany.

    Morgana

    OdpowiedzUsuń
  29. — Tak? To zapraszam do nauki — podała mu kartkę, na której zapisała jeszcze tłumaczenie. Ona więcej nauki tego języka tykać się nie zamierzała. Raz w życiu przez kilka lat w zupełności jej wystarczył. Nie lubiła tych szlaczków. — No właśnie — przytaknęła mu. — Obraz, a nie język. Sześcioletnia ja bardzo nie lubiła uczyć się obrazów zamiast literek — skwitowała ten temat. Pewnie przez to została jej też niechęć. Jak to było? Czym ziarno nasiąknie za młodu? Chyba jakoś tak. Uśmiechnęła się na męczenie Nyliana. Tutaj od niej miał jak najbardziej błogosławieństwo. Przytaknęła ruchem głowy.
    — To daj mi chwilę, ogarnę włosy ciaśniej, żebyście przypadkiem ich nie jedli, możesz się porozglądać, tylko szaf z ubraniami nie ruszaj proszę — odpowiedziała, sięgając po książkę, którą wcześniej czytała, co by odłożyć ją na miejsce, a potem iść umyć ręce i związać włosy w ciasny warkocz z tyłu.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  30. Darcy słysząc historię Tonego przytuliła go delikatnie. Nienawidziła tego ich sierocińca. Słyszała wystarczająco dużo historii, żeby wiedzieć, że przeszli tam piekło i za każdym razem jak sobie o tym przypominała serce po prostu jej się krajało.
    — Pewnie i tak byłbyś mądrzejszy — odpowiedziała dość pewnie. Ona bardzo długo nie potrafiła się socjalizować, a myśl o zawieraniu przyjaźni w Phyonix dalej ją przerażała. — I cieszę się, że z Ryu na siebie trafiliście — dodała, po czym odsunęła się od niego. Darcy większość czasu spędziła w łazience, więc poprawiła go raz dopiero jak wróciła, gdy czytał na głos i przed wejściem do drugiego pomieszczenia. Przytaknęła mu, idąc w stronę drzwi wyjściowych z pokoju.
    — Możemy — otworzyła drzwi i zaczęła iść z blondynem w stronę kuchni, mając pod ręką swój dziennik z przepisami.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  31. Akane spojrzała po przyjacielu spokojnie.
    - Ale ja wcale nie uważam, że w ogóle nie jestem, po prostu uważam, że tylko bywam, a nie, że jestem taka zawsze. Ty też bywasz w gorącej wodzie kąpany. Gave również, ale tak, ja też po prostu liczę na to, że nie poleci tam na łeb, na szyję. Czuję tą jego złość do Latrala, jest ogromna, nie dziwi mnie, ale po prostu się martwię, że złość może mu dość sporo przesłonić - przyznała.
    - Wiem, że mi nie powie, ale ja wcale nie chcę by mi mówił. Nie chcę znać jego planów, to by było głupie, biorąc pod uwagę jakie ma obawy. Po prostu jak widzę jak ten temat na niego działa, to wrażenie, że zrobi coś na pałę rośnie, a nie maleje - wyjaśniła spokojnie i lekko westchnęła.
    - Tony, ale ja kokietowanie dla zdobycia informacji jak najbardziej biorę pod uwagę. Nie uważam jednak by to było łapanie jakiś byków za rogi czy korzystanie z życia. Dla mnie coś takiego to bardziej praca, przynajmniej gdy pracuję nad jakimś tajnym zleceniem. W workach pokutnych nie chodzę, lubię pokazywać trochę swojego ciała, nie siedzę w kącie i nie wylewam łez. Korzystam z życia, ale to nie znaczy, że zaraz muszę się chodzić z kimś migdalić, czy biegać w bieliźnie po pałacu jakbym czekała na okazję. Jak mnie najdzie ochota by sobie z kimś pokorzystać więcej i tą osobę też najdzie, to pokorzystam, bez obaw - szturchnęła go lekko ramieniem w jego ramię i puściła oko.
    - My też nie korzystamy tylko z księgi, przypominam, że część informacji zdobyłam na własną rękę i z innych źródeł, ta księga to tylko pewnego rodzaju uzupełnienie, nie mniej, tak, to że on ma jeszcze inne źródła na pewno działa na naszą korzyść - przyznała i zaraz się zaśmiała.
    - Tak, to akurat wiem, ale mi nie przeszkadza fakt, że będzie wiedział co to my wiemy, więc Kapuś może śmiało donosić. Przynajmniej większa szansa, że chłopacy uwzględnią te informacje w swoim planie i będą wiedzieć na co rzeczywiście trzeba uważać - uśmiechnęła się do Tonego i zaraz uniosła lekko brew.
    - Serio? - zaśmiała się cicho. - No nieźle, to się wujek Melio zdziwi, takiego konkurenta w miłości to zdecydowanie jeszcze nie miał - raz jeszcze się zaśmiała i otworzyła drzwi do salki strategicznej.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  32. — Wybacz — mruknęła do Tonego, kiedy patrzył na nią, jakby właśnie zrobiła coś nad wyraz dziwnego. — Po prostu… nasłuchałam się od Ryu o waszym sierocińcu, nie zasługiwaliście na to — wyjaśniła. Nie potrafiła się powstrzymać, kiedy myślała o tym, przez co musieli wtedy przechodzić za dziecka. Prawdziwe piekło. Uśmiechnęła się lekko. — A ja jako księżniczka byłam zmuszona do myślenia o nauce języków i wielu innych, nie miałam wyboru, ale fakt, chciałam być w tym najlepsza. No może poza walką i elfim — zaśmiała się delikatnie. Na słowa o Ryu zarumieniła się delikatnie. Był wyjątkowy pod tym względem. Zawsze potrafił powiedzieć to co trzeba, a jednocześnie rozbrajał swoim zachowaniem i złośliwością. — Ciężko nie lubić Ryu — przytaknęła mu. Prowadziła go do kuchni przez korytarze, mówiąc przy okazji co jak nazywa się po phoyńsku, jeśli trafili na jakiś przedmiot nowy.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  33. Spojrzała zaskoczona na Tonego, kiedy zadał to pytania. Zamrugała kilka razy oczami, uważnie obserwując blondyna. No tak, cały on. Zaśmiała się lekko i pokręciła głową, gdy wspomniał o miłości.
    — Bo mam Cię za swojego przyjaciela i jest mi przykro, kiedy myślę o waszym dzieciństwie — zaśmiała się szczerze. — Ty też nie jesteś w moim typie, spokojnie. Nie kręcą mnie partnerzy moich przyjaciółek. Myślałam o tym, że chcę przytulić przyjaciela, na którym mi zależy, a który przeszedł przez coś chujowego… potraktuj to jako wsparcie i uspokojenie dla mnie. Lubię przytulać osoby, które traktuje jako bliskie — wyjaśniła mu. — Mam Cię nie przytulać? To było niekomfortowe? Naruszyłam Twoje granice? — sama zapytała. — Nie przejmuj się, takich pytań nie uznam za głupie — odparła jeszcze. — Wiesz, ja czasami chciałabym mieć normalniejsze dzieciństwo, zwykli znajomi, zwykła szkoła, brak obowiązków i odpowiedzialności. Ale zawsze chcemy tego czego nie mamy — zastanowiła się przez chwilę. Zaraz jednak dotarli do kuchni. Darcy poprosiła o prywatność kucharzy i dostali ustronne miejsce w kuchni, gdzie mogli spokojnie zająć się gotowaniem.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  34. Przytaknęła mu głową.
    - No i z tym się w pełni zgadzam – przyznała, bo rzeczywiście odpały obce jej nie były. Wzruszyła ramionami, gdy wspomniał dzieci. – Nie wiem, wolę nic nie obiecywać, bo akurat jak o dzieci chodzi to mam wrażenie, że poziom ryzyka w ich obronie jest bardzo mocno wywalony w kosmos – tego raczej bardziej tłumaczyć mu nie musiała. Dobrze wiedziała, że i on w akcie obrony córki mógłby odwalić coś totalnie durnego. Wtuliła się w niego kiedy mocniej ją przytulił. Uśmiechnęła się po prostu, gdy wspomniał o samym sobie i przytaknęła mu głową.
    - Okey, postaram się uważać – zapewniła, bo starać się zawsze mogła. Uśmiechnęła się zaraz pod nosem na słowa o wiedźmach, zaśmiała się ostatecznie i ponownie mu kiwnęła głową.
    - Jasne, zostanie zjadliwą wiedźmą to od dziś jedna z moim najważniejszych misji na liście rzeczy do osiągnięcia – poruszyła zabawnie brwiami. Przy słowach o Gavie raz jeszcze mu przytaknęła. Na pomysł z szarżą westchnęła lekko.
    - Mhm, nie byłby głupi, gdyby przyszło o atakowanie kilku posągów lub kogoś doprawdy niemrawego. Latrala nie potrzebują niczyich uszu i oczu by obronić się przed takim natarciem. Ich magia runiczna jest na o wiele większym poziomie niż mój, a tych wiedźm nie jest garstka, to solidna banda, a nie zwichrowane staruszki, które ledwo się ruszają. O ile wierzę w Twoje zdolności Tony, o tyle zamknięcie ponad setki żwawych wiedźm w bąblach powietrza, w danej chwili brzmi dość irracjonalnie. Pamiętaj, że mój szósty zmysł też jest od ich strony, zaskoczenie sabatu nie będzie łatwe. Tym bardziej jeżeli teoria Gava jest prawdziwa i jakkolwiek mnie podsłuchują – mówiła to spokojnie, bardziej jako luźną informację. Ponownie mu kiwnęła głową.
    - Tak, będzie trzeba mu zaufać – potwierdziła. Roześmiała się zaraz na tyle, że aż sobie samej zatkała usta, co by nikogo nie obudzić.
    - Wybacz, ale na to to jeszcze trochę sobie poczekasz – aż ją dreszcz przeszedł na samą myśl. – Bieganie na golasa zostawię Tobie i Grimie, to jest wręcz sakralny zwyczaj Waszej dwójki, nie śmiałabym się w to wpierdzielać. Już widzę minę Ri, nie, nie, zostawiam to Tobie i jej – uśmiechnęła się szerzej. Słysząc o Rei raz jeszcze lekko się zaśmiała.
    - Tym gorzej, biedny Meliodas nie będzie mógł ubić typa, który ją adoruje i męczy jednocześnie – parsknęła śmiechem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  35. Słysząc czym jest ten cały kielich lekko się spięła. Niby ona miała być kimś takim dla rodzeństwa? Mieli fiołka na jej punkcie? Zaczęła zastanawiać się czy to dobrze. Może powinna z nimi o tym porozmawiać? Ugh. Rozmawianie... No i co niby im by powiedziała? Zaczęła się nad tym zastanawiać, na chwilę zapominając w ogóle o obecności Tonego. Dopiero po chwili znowu na niego spojrzała.
    - Hm, Diego? - uśmiechnęła się lekko. Aż nazbyt wiedziała co też jej młodszy braciszek próbuje tym wysoko uniesionym nosem osiągnąć, aczkolwiek nie zamierzała go pouczać. Trafi kiedyś kosa na kamień, jak to było i w jej przypadku. Wzruszyła tylko ramionami. Skoro nie przyszedł pytać o Diego to przecież nie będzie nic o nim mówić.
    - Ashan... Ale co z nim tak właściwie? - dla niej Ashan był prosty jak sikanie. - O co chciałeś dopytać?

    Morgana

    OdpowiedzUsuń

  36. — Ryu to powiedziałam jak zaczął się przytulać i całować jak dopiero co go poznawałam. Nie lubię przytulać zanim komuś nie zaufam w pełni, że jest… bezpieczny. Ogólnie lubię przytulanie. Jest przyjemne, jeśli ufasz danej osobie i ją lubisz. Robi się wtedy ciepło w sercu i wiesz, że jest tuż obok Ciebie. To bardzo miłe uczucie. Z kolei jeśli kogoś poznaję i nie jestem przyzwyczajona to się boję, przypomina mi się jak chcieli mnie zabić za dziecka i zaczynam się stresować — wyjaśniła mu z lekkim uśmiechem na ustach, trzymając się rzeczowego tony, który chyba trafiał dość mocno do blondyna. — Randomowych… czyli random, losowych, tak? — upewniła się jeszcze, korzystając przy okazji z tego, aby podszkolić swój angielski. Zaśmiała się cicho. — No to przepraszam, mi było smutno. Serce mi pęka jak myślę o waszym sierocińcu.
    W kuchni przytaknęła mu. Na początek otworzyła przepis w rodzinnym języku i zaczęła dyktować mu wszystko w argarskim, co by mógł zrozumieć. — No to jak mamy to… to teraz składniki. Ja lubię przygotować sobie wszystko w jednym miejscu od razu, a Ty? Wolisz latać od spiżarki do szafek czy organizujesz sobie przed gotowaniem? — zapytała go.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  37. Akane wzruszyła ramionami.
    - Obawiam się, że zaskoczenie ich, na ich własnym terenie graniczy mimo wszystko z cudem, ale tak, nie znaczy, że jest totalnie niemożliwe - przyznała i przy kolejnych słowach przytaknęła mu głową. - Tak, to niech pozostanie dla mnie tajemnicą - z tym nie zamierzała się spierać. Kiwnęła głową raz jeszcze.
    - Tak, oni akurat mojego pyłku nie mają, ale mają inne rzeczy. Mogą na przykład zamknąć Was w takiej barierze jaką i ja umiem stworzyć, mogą nałożyć na barierę odpowiednie runy, mogą sprawić, że objęci barierą będą czuć tylko i wyłącznie ból... tylko wstyd, tylko upokorzenie... złość... bezgraniczne rozbawienie. Śmiałeś się kiedyś nieustannie? Podobno cholernie boli... - skrzywiła się wyraźnie. Uśmiechnęła się nieco pogodniej na jego słowa co do zawartości głowy i skrzeczenia. Tak, tu rzeczywiście mógłby je zaskoczyć. Zaśmiała się przy wizji wspólnego nagiego biegu.
    - Jeszcze w ich towarzystwie miałabym biec nago? No chyba oszalałeś... - parsknęła śmiechem. - Ja w ramach protestu na ucisk piersi już teraz mało kiedy noszę staniki. Koszulki z lekkim gorsetem całkiem nieźle się przy tym sprawdzają - pokazała mu język.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  38. Uśmiechnęła się i przytaknęła Tonemu.
    — W porządku, każdy ma swoje granice, a ja naruszać nie lubię. Zapisałam sobie w głowie, więc nie musisz się martwić, będę się powstrzymywać — zapewniła go. Dalej już nie drążyła tego tematu. Sama wiedziała najlepiej jak to jest przyzwyczajać się do kogoś i nie chciała Tonego do siebie zrazić. Mimo wszystko lubiła towarzystwo blondyna.
    W kwestii przygotowania składników przytaknęła mu. Czyli mieli bardzo podobnie.
    — Czyli mamy tak samo. Gotować będziesz pewnie chciał sam, ale pomogę Ci składniki przygotować, żebyś się nie gubił za bardzo. Chodź, najpierw weźmiemy mięso i warzywa ze spiżarki — zaprosiła go gestem ręki, prowadząc w stronę sporych drzwi, gdzie były przechowywane takie rzeczy.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  39. Uśmiechnęła się do niego wdzięcznie. Miło, że podzielał entuzjazm w tej sprawie. Przytaknęła mu głową.
    - "Bo jak nie my to kto..." - zaintonowała lekko i szturchnęła go ramieniem, szczerząc się odrobinę. To całe podnoszenie na duchu jej osobiście nie dziwiło, Tony lubił wiedzieć takie rzeczy, łatwiej było się bronić przed wiadomym, więc akurat rozumiała go w tej kwestii. Prychnęła zaraz pod nosem na słowa o urodzinach.
    - No jeszcze sam sobie prezenty będzie wybierał, nie, nie mój drogi - pogroziła mu palcem i zaraz się roześmiała. - Kupę możesz dostać, to owszem, ale nie jestem pewna czy rzeczywiście będzie to satysfakcjonujący upominek - ponownie się zaśmiała. - Z drugiej strony, ileż badań będziesz mógł przeprowadzić z taką próbką, oho ho... - poruszyła zabawnie brwiami.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  40. — A kiedy powiedziałam, że Cię zostawię? — zapytała, unosząc lekko brew do góry. — Mówiłeś, że chcesz sam gotować, więc będę stać obok i Ci pomagać, ale Ty będziesz głównym kucharzem, żebyś mógł pochwalić się Grimie, że to Twoja robota — wyjaśniła mu, biorąc odpowiednie składniki do rąk.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  41. Morgana spojrzała po Tonym i wzruszyła ramionami.
    - Jest trudny - przyznała i uśmiechnęła się kącikiem ust na porównanie do siebie. - Kiedyś byłam trudniejsza. Każdy ma ku temu jakieś powody, Diego ma swoje - stwierdziła spokojnie. Nie zabrała głosu w sprawie pomysłu o zagadanie do młodszego brata, kiwnęła tylko głową. Może to się jakoś komuś przysłuży. Zmarszczyła jednak czoło słysząc o Ashanie.
    - Gnębi? - raz jeszcze spojrzała uważniej po Tonym. - Gdyby mój brat Cię gnębił, to zdecydowanie nie wyglądałbyś tak zdrowo jak aktualnie - zaznaczyła. Nie sądziła by miała zbawienny wpływ na Asha, no ale trudno było z tym dyskutować. Wzięła głębszy wdech, gdy wyjaśniał swoje.
    - Dotyka Cię gdzie nie powinien? Mój brat?! - temu akurat nie dawała wiary i wyraźnie się zirytowała na takie słowa. - No chyba trochę tu koloryzujesz! - zaznaczyła aż wstając na równe nogi.

    Morgana xD

    OdpowiedzUsuń
  42. — O to się nie martw, będę cały czas obok i będę obserwować oraz pomagać. Nie zostawię Cię z całą robotą samego. Chcemy kilka rzeczy zrobić, więc lepiej współpracować i zrobić to dobrze a nie byle jak, żeby potem udawać, że smaczne — odpowiedziała mu z uśmiechem. Spojrzała zaraz na kawał mięsa, o który pytał. — Nie wyjdzie Ci idealnie równie. Wzięliśmy najlepszy kawał steka, kilogram i jest niesymetryczny. Najważniejsze jest to, aby kostki były raczej większe mniej takie — pokazała blondynowi — w trakcie gotowania puści sok i się zmniejszy, a ma kawałki mięsa mają być raczej na dwa trzy kęsy i soczyste. Małe szybko zrobią się twarde — wyjaśniła mu. — Ale dokładnych centymetrów Ci nie podam, nie mam linijki w oczach — dodała zaraz z delikatnym śmiechem.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  43. Darcy obserwowała jak Tony męczy się z krojeniem wszystkiego na idealnie równe kostki. Uśmiechnęła się pod nosem, odkładając ścinki do osobnej miski i przytaknęła mu ruchem głowy. Przyniosła wagę kuchenną do odmierzania proporcji i położyła na niej mięso. Skoro Tony chciał być taki idealny to proszę bardzo.
    — Teraz brakuje nam 187 gram — zauważyła i wróciła do niego wzrokiem. — To co teraz? Mięso to ważny składnik w potrawie — dodała zaraz patrząc z pełną powagą po Tonym. Przytaknęła mu ruchem głowy.
    — A bardziej czy mniej? Bo mogę zaproponować jedno i drugie — puściła mu oczko.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  44. — Warzywa i tak są. Jesteś pewny, że nie chcesz trzymać się dokładnie rodzimego przepisu? — zapytała Tonego, uśmiechając się przy tym wesoło. Przecież skoro już tak dokładnie kroił to założyła, że wszystko musiało być na tip top. Oczywiście nic się nie stanie jak czegoś będzie trochę mniej czy więcej, ale była ciekawa jak wygląda perfekcjonizm blondyna. Zaśmiała się, gdy powiedział o Łapie.
    — A weź, tragedia, dałam Mohe już zażalenie. Powinno się ich za ten trunek porządnie spić. Nigdy więcej nie tknę tego do ust. Pierwszy raz się spiłam na embrionalną. A kac.... Myślałam że zabije kogoś ughm..

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  45. Akane już po prostu pokręciła głową. W aktualnym momencie zdecydowanie nie zamierzała spełniać tej specyficznej zachcianki Tonego.
    Kiedy już skończył zwiedzanie sali i zapisał swoje na tablicy, spojrzała po niej. Lekko przygryzła wargę się zastanawiając.
    - No dobra, czyli zakładasz, że Kali jako pierwsza została wskrzeszona, i że Loretta jest bezpośrednio z jej linii, tak? – spojrzała na pierwszą dopiskę chłopaka. – Ciekawa koncepcja… - przyznała. - Może Loretta chciała się w ten sposób do niej upodobnić? Do Kali… Stać się tą co to jej dorówna… albo i przewyższy - zaproponowała po czym przesunęła spojrzenie na jego propozycje odpowiedzi. – Co do dwójki, nie jestem przekonana do tego placebo. Mam wrażenie, że zmieniło się zbyt wiele na zbyt wielu płaszczyznach by to było zwykłe placebo. Nie kojarzę też przypadku gdzie jeden rytuał uwzględnia inny rytuał jako „krok”. Wydaje mi się, że mimo wszystko doszło do unormowania tej mocy, stabilizacji w jakimś podstawowym sensie - przyznała. - Czwórka, dobre, kupuje mnie… - przyznała i sama dopisała swoje do tego punktu. Przy piątce kiwnęła głową i postawiła “ptaszka”. - Szóstki bym jakoś specjalnie nie komplikowała - przyznała również dopisując swoje. - Siódemka… hm… Zwiększenie mocy brzmi sensownie… chociaż mam tu i swoje domysły - dopisała i tutaj co nieco. W ósemce też coś dopisała, no i odpowiedziała jeszcze na pytanie, które postawił sam Tony.
    - Z linii Loretty została tylko Mey i … prawdopodobnie Lorenzo, przywódca sabatu. Jest dość młody, posprawdzałam sobie co nieco i by się zgdzało… Wydaje mi się, że Lorenzo jest synem Loretty, to to dziecko, które urodziła w psychiatryku… - wyznała. - Poza nimi zostałam jeszcze ja i tylko ja nie jestem w pełni Latrala. Mey ma chopla by tych czystej krwi nie poświęcać… Mówiła mi o tym nim jeszcze wiedziałam, że to moja… - skrzywiła się. - Mniejsza… Po prostu myślę, że po poświęceniu Vivienne jej jeszcze bardziej zależy by to był ktoś z zewnątrz… A ja jestem z zewnątrz, więc nadaję się na poświęcenie idealnie… - wyjaśniła.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  46. Spojrzała na warzywo, które miał na myśli i przechyliła dokładnie głowę.
    — A więc nie jesteś aż takim perfekcjonistą — mruknęła sobie, uśmiechając się lekko. — Wybór dobry, smak nie jest inwazyjny, ale my tracimy na soczystości brakiem mięsa, więc ja osobiście dodałabym to warzywo, sztukę więcej, co by nadrobić, żeby nam się ładnie gulasz klarował i zachował płynność — zaproponowała. — Moralny? Sumienie Cię gryzło? — zapytała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  47. — Czasami, a czasami coś wybucha? — zapytała. — Jestem ciekawa jaki był Twój najmniej i najbardziej udany eksperyment — powiedziała, biorąc się za obieranie warzyw. Wstawiła też wodę, żeby wrzątek pomógł obrać pomidory. Zaczęła przy tym sobie nucić. Spojrzała po Tonym. Nie przytuliła go, ale uśmiechnęła się ciepło. — Cóż, Ashan opowiadał, że mu głowę tak przesuszyłeś, że mu się odechciało grać na lutni, z tego powinieneś być z siebie dumny — powiedziała, zaczynajac zalewać warzywa i zdzierać z nich skórę. Obrane warzywa dawała Tonemu do krojenia.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  48. Akane kiwnęła głową.
    - Mhm, tyle, że ją wskrzesił jakiś Stwórca, byt dużo wyższy rangą, ktoś kto dał początek magii tego typu. magii Latrala. Jeżeli Loretta chciała to jakkolwiek przebić to muszę przyznać, że miała niezły przyrost ambicji... - stwierdziła i słuchała go dalej. Przytaknęła na jego przypuszczenia co do prawdopodobnego pochodzenia. Na słowa o placebo postukała się palcem po brodzie.
    - A co jeżeli właśnie na tym polega rytuał? Latrala w końcu podkręcają emocje... Może rzeczywiście to była moja broszka, a oni tym rytuałem tylko pchnęli mnie w odpowiednią stronę? Może rytuał polega na podkręceniu pewności siebie? - to co mówił rzeczywiście mogło mieć większy sens. Szczególnie gdy wspomniał o testowaniu. Skrzyżowała z nim wzrok.
    - To... To się może kleić Tony... To samo zrobili w kamieniami... Podpuścili mnie bym przeprowadziła rytuał sama, myślałam, że mi pomagają, a oni tylko odstawiali szopkę. Sprawdzali czy dam radę... Możesz rzeczywiście mieć rację... Może już wtedy mnie sprawdzali... - przygryzła wargę. Czyżby rzeczywiście ją w ten swój pokrętny spsoób egzaminowali? Kiedy pytał o Mey musiała się chwilę zastanowić.
    - Ona... ona zdecydowanie nosi w sobie jakieś emocje, ale... Sprawia wrażenie jakby nie chciała ich pokazywać. Tylko wiesz, to znowu nie jest takie dziwne, ledwo ją znam, też się przed nią emocjonalnie nie uzewnętrzniałam... Chociaż stwierdzenie "chłodna kalulacja" jak najbardziej mi do niej pasuje - przyznała.
    - Mhm, ale jest też mowa o byciu z lini Lotty, myślę, że to jest jednak istotniejsze niż sama czystokrwistość - zauważyła i zaraz zerknęła po Tonym.
    - Tony... Ja wiem, że Tobie to nie robi i masz innych w dupie, ale ja nie zamierzam tego przerzucać na kogokolwiek. Skopię Latrala dupę raz, a porządnie, nie będą unicestwiać żadnych innych dusz - zaznaczyła pewnym tonem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  49. Diego w trakcie korytarzowych wymijanek nie specjalnie zwracał uwagę na Tonego. Zarejestrował jego obecność, wiedział kim jest, ale nie miał w zwyczaju bez konkretnej przyczyny wchodzić z kimkolwiek w interakcje.
    Tego dnia, kiedy trenował obecność blondyna również nie była niczym godnym większej uwagi. Już nie raz miał gapiów przy swoim treningu. Szkolił się od najmłodszych lat, więc w jego ciosach nie brakowało gładkości i finezji. Często trzymał jedną z dłoni za plecami, miecz utrzymując w drugiej ręce i tylko nią zadawał ciosy. Poruszał się w tym wszystkim nienagannie, prosta sylwetka i zgrabne ruchy. Pewność siebie tego chłopaka się wylewała z każdej strony. W chwili przerwy odszedł od manekinów i złapał kawałek chusty, by przetrzeć pot z ciała. Kiedy blondyn do niego zagadał, zerknął tylko po nim, po jego dłoni i znowu po nim.
    - Wiem kim jesteś - poinformował, zdjął rękawicę bez palców z dłoni, otarł ją i podał chłopakowi.
    - Niesfornym uczniem, który swoim podejściem irytuje mego brata. Godne pochwały - przyznał, a kącik jego ust drgnął lekko. Zaraz po tym oparł koniec miecza o podłogę i odwrócił się przodem do Tonego. Odłożył swoją chustę na miejsce, bo tak, miał swoją indywidualną. Angażujący trening i pytania, zapowiadało się nieźle. Złapał bukłak wody i upił spory łyk po czym na nowo nałożył rękawicę na dłoń.
    - Pytaj - polecił, patrząc mu w oczy pewnie. Stał prosto i twardo, dumnie, jakby nic aktualnie nie mogło go ruszyć.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  50. Ashan zdążył już usłyszeć niezwykle ciekawą historię od Morgany dotyczącą Tonego. Niesamowite, że ten blondyn był w stanie pójść do jego własnej siostry na skargę i jeszcze opowiadać wszystko w tak pokręcony sposób. Nie zmieniało to jednak faktu, że on za nim chodzić nie miał zamiaru z propozycją treningów. Jeśli tak bardzo mu zależało, powinien sam podejść i to powiedzieć, a nie robić jakieś nienormalne podchody. Na ten czas pozwolił sobie ten fakt zwyczajnie zignorować. Dzisiaj nie miał z nikim żadnych planów, więc całą swoją energię postanowił spożytkować na własnym treningu. Wiedział już jaką wagę ma jego miecz, kowal był w trakcie ustawiania kryształu i rycia run. Miał więc podobne ostrze w ręku i trenował samodzielnie, aby nie wyjść z formy.

    Ashan

    OdpowiedzUsuń
  51. — Eksperymenty to niekoniecznie leki. Wydaje mi się, że próba zbudowania czegoś to też eksperymentowanie. Zwłaszcza, że w tym świecie nie masz takich samych materiałów ani technologii. Nie wszystko wychodzi za pierwszym razem, robisz prototypy, dochodzisz do swojego, wydaje mi się, że to właśnie eksperymentowanie — wyjaśniła swój punkt widzenia. Uśmiechnęła się do niego. — Gave jest zachwycony gitarą. Prysznica jeszcze nie widziałam, ale chętnie zobaczę. Chociaż dalej to dla mnie dziwne. Tak stać i się myć jak Ci woda leci… trochę jakby człowiek mył się w trakcie deszczu — opowiedziała mu. Pokręciła głową i poklepała Tonego po ramieniu pocieszająco. — Ja nie mówię o treningach. Jak się spiłeś Łapą, to mówił, że poszedłeś do niego i zacząłeś mu wyrzucać, że Cię kurwą nazywa, jak śpiewał swoje słynne chryzantemy. Jak ma problemy sercowe to zawsze to gra — wyjaśniła mu. — A co do treningów, to Ashan niestety jest specyficzny bardzo. Poza mną nikogo nie zaciąga na trening wbrew woli, chujek. Jest gburem, jak Cię spławia to po prostu go zaatakuj i postaw przed faktem dokonanym, jeśli chcesz z nim poćwiczyć — zaproponowała, po czym klasnęła w dłonie. — Ale teraz ćwiczymy gotowanie dla Grimy. Co dalej w przepisie, szefie kuchni?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  52. Diego uśmiechnął się lekko pod nosem, na to tłumaczenie jakim uczniem jest Tony.
    - Mój brat jest mocno ograniczony w temacie nauczania innych, szczególnie takich co to mają penisy i odmienne od niego zdanie. Uczył się walczyć i umie to robić, ale nauczyć czegoś sensownego umie tylko "wybranych" - oznajmił z lekkim rozbawieniem na twarzy. Sam wzruszył ramionami kiedy blondyn stwierdził, że kariera nauczyciela nie jest dla Ashana, cóż, nie zamierzał się z tym kłócić. Obserwował Tonego, kiedy padały jego stwierdzenia.
    - Na pewnym poziomie umiejętności walki mieczem pozwolić sobie można na niepraktyczne ćwiczenia, służące bardziej do wzmocnienia mięśni ramion czy całych rąk - odpowiedział. - Nie stosuję tej metody na polu walki. Po prostu ćwiczę raz prawą, raz lewą rękę, aby je wzmocnić. Pewniej wtedy utrzymuje się broń w dłoni, dłużej można jej używać, gdy ręce są silne. Poza tym to dobre ćwiczenie na koordynację czy wyrównanie do ręki i nogi wiodącej. Zawsze mamy jedną kończynę słabszą, ale nie jest to do niewypracowania. Aktualnie trenuję moją słabszą rękę, aby lepiej walczyć w przypadku niedomagania wiodącej - wyjaśnił, dalej w tej swojej nienagannej pozycji.
    - Jestem leworęczny - dodał dla jasności.

    Diego

    OdpowiedzUsuń

Use your imagination! Feel free, only +18 here!

^