WIEŚCI ZE ŚWIATA

Helga zrywa sojusz z Phyonix! Nikt nie będzie bezczelnie palił jej królestwa!

Lerodas szykuje się do największego ślubu w historii. Przy tym wszystkim co się dzieje, ślub zdaje się miłym zapomnieniem. Gratulacje dla Wana i Fei.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Polsza wystawia nowy list gończy i proponuje niebotycznie wysoką nagrodę. Byłą księżniczkę Polszy - Gabrielę - Perun pragnie dostać żywą!

23 lipca 2020

Spisane przez: Pingwin

Zmęczone oczy potrzebują odpoczynku Serce staje się szare i powolne W przytomnym śnie o wolności

For the beat and the broken
For the lost and forsaken
Let us never surrender
Now we rise unto the call
Chains that we are breaking
Fate that we are awaiting
Nylian Virrieth

Nylian Virrieth

najemnik 104 lata 29.01 urodzony w Oclarii 190 cm

Życie pisze najróżniejsze scenariusze i Nylian przekonał się, że czasem wystarczy przypadkowe spotkanie, kilka ostrych słów i odrobina szczerego współczucia, by na nowo odnaleźć właściwy kierunek. Od kilku miesięcy nie pije, pogodził się ze starszą siostrą, zyskał młodszą — albo córkę, bo sam nie jest już pewny — a jego serce powoli uczy się ponownie kochać. Dawne maski schował razem z butelką. Nadal jest spokojnym, uprzejmym elfem o lekkim poczuciu humoru, romantykiem i erudytą, lecz przestał udawać, że nic go nie obchodzi. Wciąż nie wybaczył sobie utraty części rodziny i uważa się za człowieka obciążonego wieloma winami, ale po raz pierwszy od dawna dostrzega możliwość odkupienia.

Dziś jest najemnikiem i poszukiwaczem przygód, który swoje wygnanie traktuje jak pielgrzymkę. Nie chce odzyskać honoru przez tytuły ani cudze uznanie, lecz przez życie zgodne z prawdziwym kodeksem rycerskim Oclarii. Pomaga słabszym, dotrzymuje słowa i stara się wybierać to, co słuszne, nawet jeśli nie zawsze jest to łatwe.

Do Phyonix dotarł razem z Pirittą. Dziewczynka podczas podróży stała się wyjątkowo nieposłuszna, coraz częściej ignoruje jego rady, a ostatnio zaczęła nawet planować ucieczkę. Nylian coraz boleśniej odkrywa więc, że walka z mieczem bywa znacznie prostsza niż wychowywanie dziecka. Między zleceniami odkłada na nową broń, pisze listy miłosne do Klary i przy każdej okazji szuka dla niej odpowiedniego prezentu. Próbuje również na trzeźwo zrozumieć argarską magię, feniksy i wszystko inne, co przeczy jego dotychczasowej wiedzy o świecie. Radzi sobie z tym zaskakująco dobrze, choć wspiera się przy tym lekkim żartem. Coraz chętniej mówi też o przeszłości. Nadal boli, lecz nie jest już zamkniętym rozdziałem, do którego nie wolno wracać. Nylian zaczyna rozumieć, że honoru nie odzyskuje się jednym wielkim czynem. Buduje się go każdego dnia, przez wybory, dotrzymane słowa i miecz użyty we właściwej sprawie.

Hear my plea to the fallen Leave me to be with the broken One last time before I go
poprzednia karta — [LINK] tytuł i cytat — 2WEI - The Call ft. Louis Leibfried, Edda Hayes ostatnia aktualizacja — 05.07.2026 wizerunek — Fenris z Dragon Age - własne fanarty
zapraszamy do wspólnego wątkowania

104 odpisów

  1. Kiedy wyprawa do Azylu ruszyła, w Argarze atmosfera mocno się zmieniła. Jakby dopiero teraz do wszystkich naprawdę dotarło co się zbliża. Mało tego, na dniach przybyła do Argaru grupa terrańskich wojowników, a oni nie słynęli z okrzesania, więc Mohe zdecydowanie bardziej zabezpieczał na noce swoje obozowisko. Od dłuższego czasu miał po sąsiedzku Emmę i dla jej bezpieczeństwa zadbał o pułapki nad wyraz dobrze. Nie chciał by spotkała ją jakaś przykra sytuacja, dziewczyna dość już wycierpiała. Jako jedyna, poza nim, wiedziała teraz jak bezpiecznie dostać się do obozu w nocy, Mohe prosił by informowała o odpowiedniej drodze tylko zaufane osoby. Pułapki nie były w stanie zabić ewentualnych nieproszonych gości, ale mogły im uprzykrzyć nieco życie, a i obudzić śpiących. Tor przeszkód znajdował się w obrębie pięciu metrów od namiotów, wszystko było stosownie zamaskowane. Gdzieniegdzie zostały rozsypane skupiska muszelek, raz, że były mało widoczne nocą, to przy nadepnięciu robiły sporo hałasu. Poza tym, przez losowe gałązki przechodziły sznurki prowadzące do skorup po kokosach. Jakikolwiek większy ruch powodował obijanie się skorup o siebie. W innych miejscach Mohe wykopał dołki, które zasypał bardzo grząskim gruntem. Na pierwszy rzut oka wyglądały stabilnie, jednak po wdepnięciu noga potrafiła zakopać się aż po stopę. Ostatnią pułapkę pomogła mu wymyślić sama Emma, chodziło o stosownie umieszczone szkiełka, które odbijały nocne światło z nieba i raziło po oczach, gdy ktoś zbliżał się do wejścia namiotu nie od tej strony co trzeba. Oczywiście poza pułapkami byli jeszcze sami obozowicze, a zarówno w przypadku obudzenia Mohe, jak i Emmy… szczególnie Emmy, napastnika czekało raczej niemiłe zaskoczenie.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  2. Ennis zachichotała.
    - Skoro tak mówisz, dzięki, teraz będę wiedziała by dla utarcia Ci nosa skupiać się na twarzy – stwierdziła dalej z rozbawieniem, nim jeszcze zaczęła wykrzykiwać swoje. Białowłosa nic sobie nie robiła z jego krzyków, dalej jęczała głośno, w międzyczasie się ubierając. – Och, wybacz, myślałam, że lubisz tą pozycję! – rzuciła na jego „przestań”. – Lepiej? O tak, tak… - nie przestawała. Stanęła sobie spokojnie, patrząc na niego z rozbawionym uśmieszkiem i dalej wydawała swoje dźwięki. – Co Ty gadasz głupolu? Dotykasz i to jaaaaak… Ochh, Nylian! – krzyknęła głośno. – Na plecach, och, zrobię Ci blizny, wszystko Ci zrobię, jak tylko chcesz, tak, tak, tak… - ponowiła głośne jęki.

    Ennis

    OdpowiedzUsuń
  3. Klara patrzyła w oczy Nyliana z czułością.
    - Co tak naprawdę oznacza vhenan? - zapytała. Pytała już kiedyś, ale jego odpowiedź zdawała się dość wymijająca. Kiedy pochylił się do jej czoła, przymknęła oczy, a po ciele przepłynął przyjemny, ciepły prąd. Poczuła lekki dreszcz rozchodzący się do samych czubków palców, a policzki przyjemnie zapiekły. Otworzyła oczy by znowu spojrzeć w te Nyliana, pokręciła głową.
    - Nie mam czego wybaczać - przyznała z czułością wypisaną na twarzy. - To... To było bardzo... Bardzo przyjemne - dodała sięgając do jego policzka dłonią i delikatnie go po nim pogłaskała. - Przy Tobie odechciewa mi się przesadnie kontrolować - szepnęła trochę tak, jakby mówiła coś zakazanego, zaraz spuściła lekko wzrok. - Wybacz... Nie powinnam, to... dość... To bardzo prowokacyjne z mojej strony, ale... Tak jakoś... - zawstydziła się wyraźnie i upiła jeszcze więcej łyków jagodowego soku. To trochę ją uspokoiło, ale i zabarwiło delikatnie skórę nad jej wargami przez co nabyła delikatnego wąsa. Uśmiechnęła się na stwierdzenie co do innych szlaków. - Dziękuję Nylianie, te słowa naprawdę wiele dla mnie znaczą - przyznała. - A skoro już mowa o szlakach to... Może moja propozycja będzie nad wyraz śmiała, ale... Słyszałam o trwającym w Ardei festynie i... - zarumieniła się wyraźnie. - Pomyślałam, że... - założyła kosmyk włosów za ucho. - Może... Może chciałbyś... Ty i... Ty i Twoje siostry... Może... Może wybralibyśmy się razem? - wydukała w końcu patrząc po nim niepewnie.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  4. Ennis spojrzała po twarzy Oclarczyka z triumfem w oczach. Ta jego powaga mówiła wiele. Nie wnikała z czym konkretnie przesadziła, ważne, że przesadziła.
    - Och Nylianie, przychodź częściej na słodkie igraszki - posłała mu buziaczka na odchodne i strzepała z siebie kilka niewidzialnych paproszków, poprawiła włosy po czym udała się w stronę centrum miasteczka. Te drobne wygłupy starczyły by się uspokoić, teraz trzeba było zacząć działać i dopaść Helgę.

    Ennis

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy tłumaczył znaczenie, Klara wpatrywała się w niego intensywnie, prawie zapominając o mruganiu. To co mówił łapało za serce i sprawiało, że przyjemne ciepło dalej krążyło po całym ciele.
    - To... To naprawdę piękne, to co mówisz... - przyznała rumiana na twarzy. - Lubię gdy... tak mnie nazywasz - uśmiechnęła się do niego nieco śmielej, patrząc mu w oczy. Przy Nylianie czuła się naprawdę bezpieczna, a to co powiedział jej o przekraczaniu granic i własnych myślach... nawet niedokończone dało jej ogromne poczucie bezpieczeństwa. Elf zdawał się dopuszczać do siebie te brudniejsze wizje, a mimo to dbał by emocje nie wzięły góry. Ciało Klary po tych słowach wyraźnie się rozluźniło, pokręciła głową i teraz dotknęła jego dłoni. - Myślę, że za myśli ciężko przepraszać... Ja... Ja chętnie poczekam na ten odpowiedni czas. Jeżeli dane nam będzie go doczekać, to kiedyś mi powiesz - uśmiechnęła się do niego łagodnie. Kiedy złapał jej podbródek i się zbliżył by przetrzeć jej usta nie czuła skrępowania. Policzki dalej ją piekły, jednak nie bała się tej bliskości. Uśmiechnęła się odrobinkę rozbawiona jego słowami. - Doprawdy Nylianie, jesteś niesamowity. Przy Tobie nawet drobna gafa potrafi doprowadzić do sytuacji, w której serce wyrwać się chce z piersi - przyznała, śląc mu kolejny uśmiech. Na zaakceptowanie zaproszenia wyraźnie się ucieszyła. - A więc postanowione! - spojrzała po nim weselej. - Tylko daj mi tak z dwa dni. Będę się pakować i przenosić do Gospody, od razu przygotuję sobie tobołek na naszą wędrówkę, ale przed tym... Obiecałam Akane, że pojawie się na organizowanym przez nią kobiecym wieczorku. Po tym wieczorze możemy ruszać. Czy odpowiada Ci taki plan? - zapytała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  6. Ponownie posłała mu uśmiech, słysząc tak piękne słowa. Tak, nadzieja była dość specyficznym uczuciem, ale dziewczyna również lubiła się jej trzymać. Klara spojrzała po Nylianie czule.
    - Nie bądź dla siebie przesadnie krytyczny Nylianie, dla mnie o wiele bardziej liczy się to co ostatecznie robisz i mówisz. Moje myśli też nie zawsze są czyste, też się za to łajam, ale... Mam dziwne wrażenie, że mimo wszystko patrzę na to przychylniej niż Ty. Ciężko będzie Ci się skupić na lepszym poznawaniu mojej osoby, gdy będziesz zajmować głowę tym o czym nie wolno Ci myśleć, a ja... Ja naprawdę bardzo bym chciała lepiej Cię poznać i dać poznać się Tobie - uśmiechnęła się do niego subtelnie. Spojrzała na niego pytająco, gdy wspomniał o godności. - Co masz na myśli mówiąc "wystarczająco"? Musisz coś konkretnego zrobić, by takim być? - zainteresowała się. Zaśmiała się, gdy wziął winę na siebie. - Myślę, że nie ma co w tej sytuacji doszukiwać się czyjejkolwiek winy - przyznała pogodnie i zarumieniła się na jego słowa o kłamaniu. - Cóż, ja również skłamałabym, mówiąc, że i mi nie przyniosło to przyjemności - odpowiedziała mu również drobnym flirtem. Na potwierdzenie przysunęła się do niego i ucałowa w polik. - Naprawdę bardzo mnie to cieszy - wyznała. Delikatnie pokręciła głową na jego pytanie. - Bardzo miło, że pytasz, ale mam naprawdę niewiele... Po tym co spotkało mnie w drodze tutaj przepadła zdecydowana większość moich rzeczy, ale dzięki uprzejmości Akane już nieco nadrobiłam. To ona pomoże mi w przeprowadzce, a we dwie spokojnie sobie poradzimy - zapewniła z lekkim uśmiechem i w końcu wzięła pierwszy kęs potrawy. Smaki wyraźnie ją zaskoczyły, a ona delikatnie oblizała usta.
    - Nylianie, to jest przepyszne! - rzuciła entuzjastycznie. - Czy dobrze wyczuwam paproziele? A może macie w swoich stronach coś podobnego? Smak zdaje się zbliżony, jednak jakby była w tym odrobina słodyczy...

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  7. Z początku zastanawiała się czy nie powiedziała czegoś niestosownego, ale kiedy Nylian ostatecznie zapewnił, że postara się nie rozpraszać, posłała mu szeroki, wdzięczny uśmiech. Przysłuchiwała się jego odpowiedzi co do honoru z wyraźną troską w oczach, ale i z czułością. Doceniała to, że czuł potrzebę by stać się jej "godzien" i nawet serce mocniej zabiło w piersi Klary.
    - Liczę więc, że niebawem dokonasz czegoś na tyle pięknego, że sam uznasz się za istotę godną wszystkiego co najlepsze - szepnęła w jego stronę, szczerze mając nadzieję, że właśnie tak będzie. Rumieniec wstąpił na jej lico przy kolejnych drobnych czułościach oraz komentarzach. Skubnęła delikatnie własną wargę, gdy ucałował policzek tak blisko kącika ust. Zapierał jej dech w piersi, gdy robił coś takiego. Słów również nie szczędził, co dodatkowo wzmacniało rumieniec na jej twarzy. Przytaknęła głową na jego propozycję pomocy. - Zdaję sobie sprawę z Twojej uczynności Nylianie, bardzo Ci za nią dziękuję i na pewno się zgłoszę, gdy będziemy potrzebować pomocy - zapewniła go. Z zainteresowaniem słuchała szczegółów co do przygotowanej potrawy, a na wieść o krewetkach nie ukrywała zaskoczenia. - Och, będę niezwykle rada jeżeli przyjdzie mi ich skosztować. Bardzo mnie intrygują takie różnice smakowe. Niesamowicie to fascynujące, wystarczy inna ziemia, inny kąt padania słońca, a nawet rośliny rosnące obok siebie mogą inaczej smakować. Podobnie ze stworzeniami, inna woda, inne powietrze, inna dieta, a mięso potrafi zupełnie inaczej smakować... Chciałabym kiedyś dojść w tym temacie do perfekcji, mieć swój własny zielnik, w którym wszystko będzie idealnie posadzone, tak, by wydobyć najlepszy smak i aromat - wyraźnie się rozmarzyła i zaraz spojrzała w oczy Nyliana. - A Ty, poza odzyskaniem honoru jakie masz jeszcze cele lub marzenia? - zainteresowała się.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  8. - Zapewne nie będzie, ale ja w Ciebie wierzę - oświadczyła, patrząc na niego czule. Uśmiechnęła się szerzej, gdy zaczął wymieniać co też już udało mu się osiągnąć. - No widzisz, dobrze Ci idzie. Jestem pewna, że Twój honor jest do odzyskania - miło było patrzeć na Nyliana pełnego nadziei. Gdy go poznała był inną istotą, a teraz... w jej oczach chwilami to nawet promieniał. Odrobinę zawstydziła się na wyznanie co do egoizmu. Zaśmiała się delikatnie. - Obawiam się, że Akane nie wyrazi zgody na taki układ, lubi swoją samowystarczalność i wołanie o pomoc w tak błahej sprawie raczej nie jest w jej naturze. Już słyszę te jej prześmiewcze komentarze na wieść, że przychodzisz nam pomóc - ponownie lekko się zaśmiała na wyobrażenie sobie reakcji przyjaciółki. "Nie miała baba problemu to se zniewieściałego elfa do pomocy przyzwała" ... oj tak, a do tego ten łobuzerski uśmiech przyjaciółki i pyłek wirujący w tęczówkach. - Zobaczymy czy uda mi się coś tu wskórać - posłała Nylianowi rozbawiony uśmiech.
    Na wzmiankę o zabraniu do wielu miejsc oczy Klary aż zalśniły.
    - Och, byłabym niezwykle rada na taką... - odrobinę spoważniała i spięła się mimowolnie. Na chwilę zapomniała o swoich doświadczeniach z poprzedniej podróży, ale przy Nylianie zdawała się czasem odpływać mocniej niż zwykle - ... podróż... - dokończyła niepewnie i posłała elfowi przepraszający uśmiech. - Małe kroczki, na razie jednak zostałabym przy krótszych dystansach, ale z czasem... Z czasem i dłuższa podróż zapewne będzie przeze mnie brana pod uwagę - uśmiechnęła się subtelnie. Pomysł z poznawaniem i pytaniami brzmiał naprawdę zacnie, Klara delikatnie przytaknęła głową. - To doprawdy brzmi bardzo obiecująco, zdecydowanie popieram ten pomysł - przyznała z pogodniejszym uśmiechem, a kiedy odpowiedział na jej pytanie zastygła, wpatrując się w niego zauroczona.
    - To zdecydowanie najpiękniejszy komplement jaki kiedykolwiek usłyszałam - szepnęła, gdy w końcu odzyskała mowę, oczywiście nie zabrakło rumieńców na jej twarzy.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  9. Mohe był mocno wyczulony gdy chodziło o podejrzane dźwięki usłyszane nocą. Rozpoznawał jak chrzęści nawet ściółka pod kopytem zwierza, a jak gdy ktoś staje na niej stopą. Otworzył oczy, czując, że ktoś próbuje wtargnąć do obozu, sięgnął nawet nóż i powoli wstał, czając się za płachtą swojego tipi, co by wyskoczyć w odpowiednim momencie na przeciwnika. Zaraz jednak uśmiechnął się pod nosem, a słysząc znajomy głos spokojniej wystawił głowę z namiotu i schował nóż za krawędź swojej przepaski.
    - Wiedziałem, że kiedyś spróbujesz, specjalnie na tą okazję pomyślałem o czymś w co wpadnie nawet ktoś z dobrym wzrokiem - zaśmiał się jednorazowo i złapał misę gulaszu, by ostentacyjnie zacząć sobie brać małe kęsy nad Nylianem. - Mmm, wyszedł wyjątkowo dobry, wiesz? A jeszcze to pieczywo od Gava i tak sobie maczać w sosie... Właśnie, pieczywo... - ruszył i po Ardeiski chleb, po czym usiadł i patrząc na Nyliana dalej wcinał.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  10. Uśmiechnęła się na jego słowa, miała cichą nadzieję, że rzeczywiście to co mówi było dla niego istotne i tylko upewniła się, że rzeczywiście jest, i to bardzo. Zaśmiała się i zarumieniła wyraźnie na te propozycje co do Akane.
    - Obawiam się, że An nie specjalnie jest łasa na takie pochlebstwa, ale mogę spróbować przekonać ją w ten sposób - uśmiechnęła się do niego lekko rozbawiona. Dotyk przy dłoni odebrała z wdzięcznym spojrzeniem.
    - Prawda - kiwnęła lekko głową na pytanie o Ardeie. Uśmiechnęła się czule do elfa, wdzięczna za tą wyrozumiałość. - Jak najbardziej odpowiada mi takie założenie - przyznała, odrobinkę rozmarzona wizją przyszłych krótkich i dalekich podróży. Naprawdę liczyła, że strach jaki nosi w sercu powoli zacznie znikać, a z czasem zniknie całkowicie. Lubiła to, jak Nylian się w nią czasami wpatrywał, jednak widząc, że nic nie znika z jego talerza, odrobinkę się zaniepokoiła. - Czyżby Tobie nie smakowało? - zapytała i uznała, że może sobie pozwolić na drobny żart skierowany w jego stronę. - A może dodałeś coś do jedzenia i chcesz bym tylko ja poczuła na sobie tego efekt? - rzuciła z nutką żartu w głosie. Słowa o kradzieży fragmentów serca wywołały u niej kolejne rumieńce, przy Nylianie czuła się dosłownie tak, jakby była bez skazy, a to niezwykle pobudzało jej serce. - Jesteś doprawdy niemożliwy z tymi komplementami, równie wyjątkowy, przynajmniej w moich oczach - przyznała czując przyjemne połechtanie swojego sposobu bycia. Coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że naprawdę jest wyjątkowa.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  11. Klara ponownie lekko się zaśmiała.
    - Na pewno się postaram - obiecała, a przy temacie wycieczki przytaknęła mu głową. Nie musiała już tu nic więcej dodawać. Żart obrócony w flirt sprawił, że policzki Klary wyraźnie ją zapiekły, jednak poczuła też pewnego rodzaju odwagę.
    - Jestem pewna, że Twoje oczy widziały już wiele piękna tego Świata, tym bardziej czuję się rada, że to akurat na mnie je zawieszasz - szepnęła i zaraz uśmiechnęła się delikatnie. - Akurat znajomość z Argarczykami nauczyła mnie tyle, że nie zawsze musi chodzić o truciznę. Gdybyś usłyszał jakie oni czasami potrafią sobie wykręcać numery - zaśmiała się delikatnie. - Pomieszkując u medyczki można dowiedzieć się całkiem sporo - dodała rozbawiona. Uśmiechnęła się, gdy przyznał wagę jej opinii. - Twoja dla mnie również bardzo się liczy, skłamałabym, gdybym mówiła inaczej - przyznała. To ile radości w sercu dawały jej zadowolone oczy Nyliana to chyba mało kto zdawał sobie sprawę. Czuła jakby to właśnie przy nim rozkwitała.
    - Och, oczywiście, że mam. Chociaż muszę przyznać, że poznawanie nowych jest dla mnie chyba najbardziej ekscytujące, ale poza tym to... Uwielbiam słodycz świeżo zerwanych owoców, szczególnie leśne jagody, gumijagody oraz maliny. Poza tym pieczeń z wędzoną śliwką, niezwykle upodobałam sobie łączenie tych i podobnych smaków. Odrobinę przypalony sos pieczeniowy i młode ziemniaczki posypane świeżutkim koperkiem - delikatnie zwilżyła usta. - Ale uwielbiam też mniej wykwintne dania, zupa z soczewicy czy ziemniaczana, no i oczywiście chleb, chleb prosto z pieca czy domowe wypieki. Na przykład drożdżówka z owocami... Mmm... - aż się na chwilę rozmarzyła. - A Ty Nylianie? Masz swoje ulubione smaki?

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  12. Mohe uśmiechnął się szerzej do Oclarczyka i dalej bacznie obserwował. Słysząc pytanie energicznie kiwnął głową.
    - Jasne, że się podzielę… - uśmiechnął się jeszcze szerzej - … jak tylko wyjdziesz z pułapki – dokończył, dalej wyraźnie rozbawiony. Chyba Nylian nie liczył na to, że przekupi go uśmiechem? Zajadał sobie zadowolony z złapania elfa. – Kara musi być, na przyszłość polecam od razu zapytać, bez prób kradzieży – dodał dumnie.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  13. Zarumieniła się na kolejne wyznanie i posłała Nylianowi wdzięczny uśmiech, miała wrażenie, że komplement potrafił znaleźć na każdą okazję. Na słowa o Argarczykach zaśmiała się sama Klara.
    - Och tak, zdecydowanie kreatywności im nie brakuje - przyznała, ponownie lekko się śmiejąc na wzmiankę o Nocy Śmiechów. - To taka noc, kiedy robicie sobie żarty, tak? - co nieco słyszała o tym święcie, ale nie miała pewności czy zasłyszane plotki były prawdziwe. - Cóż, tutaj to chyba najbardziej opiera się na skrępowaniu lub zażenowaniu drugiej osoby. Często jest zabawne, chociaż dla mnie osobiście niektóre żarty są przesadzone i wręcz niesmaczne. Argarczycy lubią innych... jak oni to? Wpuszczać w maliny? Wmawiać jakieś nieprawdziwe teorie - uśmiechnęła się lekko. - Nie zdziwiłabym się, gdyby w ramach żartu ktoś wrzucił nam do jedzenia jakieś... afrodyzjaki czy... coś na rozruszanie kiszek w żołądku, tylko po to by zobaczyć nas w... krępującej sytuacji - chrząknęła cicho i założyła kosmyk włosów za ucho.
    Posłała mu kolejny uśmiech, gdy wspomniał o zaszczycie, ponownie czując to przyjemne łechtanie w środku. Kiedy zaczął mówić o własnych preferencjach smakowych, słuchała go uważnie. To jak mówił o jedzeniu było dla niej niesamowite, zupełnie jakby wyciągał jej słowa z ust.
    - Prawda? - spojrzała na niego entuzjastycznie, gdy wspomniał o historiach do opowiedzenia. - To jest po prostu coś pięknego, że nawet zwykła pajda chleba z serem może zupełnie inaczej smakować tu, a inaczej w lesie czy na kwiecistej polanie. Inaczej smakuje w samotności, a inaczej z kimś przy boku, inaczej, gdy przyszykuję ją ja, inaczej, gdy zrobisz to Ty - uśmiechnęła się szeroko i spojrzała na główne danie. - Och jej, coś czuję, że dzisiaj moje kubki smakowe będą niesamowicie wręcz rozpieszczone - uśmiechnęła się uroczo do Nyliana.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  14. Mohe posłał mu tylko kolejny szeroki uśmiech i obserwował jego poczynania.
    - Mm, naprawdę dobry i… Chyba powoli się kończy… - zerknął na resztki w kotle, dalej zajadając swoją porcję. Przytaknął mu głową.
    - Bardzo mnie Twój test cieszy, przyznaję. Nie kojarzę jednak bym wspominał o jakiś ulgach dla znajomych, jeżeli w pułapkę wpadną – poruszył zabawnie brwiami, nie zamierzał mu odpuszczać.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  15. Słuchała go z zainteresowaniem, a uśmiech sam malował się na twarzy.
    - Brzmi niesamowicie ciekawie, bardzo chętnie zobaczyłam obchody tego święta - przyznała pogodnie. Na słowa o skrępowaniu przytaknęła mu głową. - Cóż, Argarczycy chyba nie zawsze rozumieją, że żarty powinny bawić dwie strony. Ich samych często bawią, ale ja... Hmm... No czasami po prostu czuję się przy nich dziwnie. Oni są... Bardzo tacy... wyzwoleni i... Ciężko im zrozumieć moje patrzenie na świat. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Mimo wszystko bardzo ich lubię. Po prostu jak każdy mają swoje przywary, rzecz jasna nie wszyscy takie same - uśmiechnęła się łagodnie. - Cieszę się, że i w tym temacie myślimy podobnie Nylianie - spojrzała na niego czule. Zaśmiała się delikatnie na jego zapewnienie. - Dobrze, skoro sama Piritta tego pilnowała to rzeczywiście mogę być spokojna - uśmiechnęła się do niego szerzej. - Tak przy okazji... Jak Ci się układa z siostrami? Wszystko jest dobrze? Oczywiście o ile mogę wiedzieć... - zapytała. Kiedy mówił o jedzeniu uśmiechała się zauroczona, z tym entuzjazmem na ustach wyglądał niesamowicie. Zarumieniła się, gdy tak go obserwowała. Naprawdę mocno jej się podobał. Uśmiechnęła się na jego słowa o odwdzięczaniu.
    - Jestem pewna, że jeszcze wiele razy mi się odwdzięczysz, na wiele możliwych sposobów - spojrzała mu w oczy.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  16. - Również mam taką nadzieję - przyznała bez oporów. Słuchała jego opinii co do Argarczyków z wyraźnym zainteresowaniem na twarzy, a kiedy wspomniał o Akane uśmiechnęła się delikatnie i na chwilę spojrzała w bok.
    - Nie miałam pojęcia, ale... - wróciła wzrokiem do Nyliana - ... cóż, nie dziwi mnie to ani odrobinkę. Akane bardzo często stara się by inni w otoczeniu czuli się dobrze, nawet niekiedy z tym przesadza i... zapomina o samej sobie. Cieszę się jednak, że w Twojej sytuacji zachowała zdrowy umiar i pomogła Ci trwać w Twoim postanowieniu - przyznała z uśmiechem. Przytaknęła mu na słowa o gościnności. - Tak, uczynności i gościnności im nie odmówię - stwierdziła szczerze. Na słowa o wspólnych poglądach odpowiedziała mu szerszym uśmiechem. Tak, ona również uważała to za coś niesamowitego. O Piri słuchała z zainteresowaniem i zaśmiała się delikatnie na przedstawioną wizję obrony jedzenia. - Dzieci są wyjątkowo urocze - przyznała z rozczulonym uśmiechem. Sam Nylian w towarzystwie Piritty wyglądał w mniemaniu Klary bardzo przyjemnie dla oka, ale ten komentarz zostawiła już dla siebie. Jak dla niej był na tą chwilę zbyt odważny. O siostrach białowłosego słuchała uważnie, lekko kiwając głową od czasu do czasu. Uśmiechnęła się ciepło, słysząc, że z przyjemnością opowiada jej o takich sprawach. - Nalea wygląda na bardzo zaradną, jestem pewna, że poradzi sobie w tej skomplikowanej sytuacji. Z Piritą z kolei bardzo mądrze pomyślane, takie zadanie dla tak dzielnej dziewczynki brzmi zapewne ciekawie. Misja godna uwagi - uśmiechnęła się czule do elfa. Na pytanie o brata odrobinę posmutniała i delikatnie wzruszyła ramionami. - Na tą chwilę stoimy z rodzeństwem w miejscu, wymieniamy się korespondencjami, ale pociesza nas fakt, że jakiekolwiek nowiny do nas spływają to o żywym Klemensie, o ile to rzeczywiście nowiny o nim. Ostatnio podobno ktoś widział go w porcie, wchodzącego na statek, a na morzu niestety trudniej o informacje. Już długi czas nie mamy nic nowego, ale nie zamierzamy się poddawać - uśmiechnęła się nieco pewniej, a na słowa o całym życiu serce w piersi zabiło jej mocniej. Ponownie spłonęła rumieńcem. - Mam cichą nadzieję, że właśnie tak będzie - szepnęła wpatrując się w oczy Nyliana.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  17. - Ooo, no wiesz? Mam i to nawet kilka. Serce żabodzika, kilka od gorr i od drobiu, będę szykował na nich dzisiejszy obiad - zaśmiał się i poruszył zabawnie brwiami. Na słowa o ręce uśmiechnął się pod nosem. - Mogę Ci podać, ale najpierw musiałbym ją komuś odciąć - wyszczerzył się do Nyliana i wpakował kolejną łyżkę do buzi. - Nie jestem pewien czy taka ręka podeszłaby Ci smakowo, tym bardziej surowa, trochę to zalatuje Fjelldodczykiem - puścił mu jeszcze oko, dalej zadowolony ze swojej "zdobyczy".

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla Klary kolacja z Nylianem była naprawdę cudownym wydarzeniem. Jeszcze nigdy przy nikim nie czuła się tak kokietowana, z zachowaniem należytego szacunku. Mimo mnogich pochlebstw nie czuła się przez elfa osaczana, a sama nie raz miała ochotę skosztować jego ust. Powstrzymywała się jednak, wiedząc, że mimo wszystko nie wypada. Podróż z białowłosym niezwykle ją ekscytowała, naprawdę chciała z nim dłużej pobyć i lepiej go poznać. Z drugiej strony wiedziała, że zapewne nie raz dojdzie do sytuacji, w której ciężko będzie powstrzymać swoje zapędy, ale... ale uważała, że warto.
    Spakowała się w niewielki plecak, wzięła kilka luźniejszych sukienek na zmianę i najpotrzebniejsze przybory, a kiedy sama się już uszykowała, truptała po pokoju w gospodzie, z kąta w kąt. Uczesana była w warkocz opadający jej nad lewym ramieniem, suknia zwiewna, lekka, idealna na podróż, którą sobie zaplanowali. Kiedy usłyszała pukanie do drzwi, szeroki uśmiech sam zagościł na twarzy, a gdy ujrzała Nyliana nie mogła powstrzymać czułości, która wylewała się z jej spojrzenia. Nawet na co dzień wyglądał po prostu niesamowicie. Jeszcze to "vhenan" w jego ustach. Klara miała wrażenie, że zaraz się rozpłynie.
    - Witaj - patrzyła mu prosto w oczy z radosnym wyrazem twarzy i mocno bijącym sercem. Zarumieniła się na flirt i gest z pocałunkiem. - Przyznam, że i ja nie mogłam się doczekać - szepnęła. - Jestem gotowa, możemy ruszać, wstąpię tylko do tutejszej kuchni i dam znać Febe, Akane prosiła bym nie znikała bez słowa, wie już gdzie idę i z kim ale... Po prostu dam znać, że już wychodzę - zamknęła swój pokój i zakluczyła zamek. Stanęła przy boku Nyliana. - Dużo podróżujesz, dla Ciebie to pewnie jak zwykły spacer. Nie brałeś żadnego tobołka? - zainteresowała się spoglądając po jego mieczu. Przełknęła głośno ślinę, wolała by Nylian nie musiał go używać, ale cieszyła się, że elf posiada jakąkolwiek broń.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  19. Klara uśmiechnęła się wdzięcznie za jego wyrozumiałość, a słysząc o Akane uśmiechnęła się delikatnie.
    - Tak, troszczy... Czasem bardzo mnie to denerwuje, troszczy się o wszystkich dookoła, a najmniej o samą siebie - westchnęła lekko, zaraz jednak uśmiechnęła się krótko do elfa. - Ale jestem jej wdzięczna, mimo wszystko. Po prostu chciałabym czasem przydać jej się bardziej, bo ona... ona bardzo mi się przydaje - wyznała. Słysząc o tobołku zaśmiała się delikatnie. - Ta mała jest doprawdy niesamowita - stwierdziła. Czuła drobny niepokój na wspomnienie Nali, jej w końcu jeszcze nie poznała, a rodzeństwo różnie reagowało na osoby będące zainteresowane bratem czy siostrą. Szybko jednak przestała myśleć o starszej siostrze, na rzecz informacji o Piri. Nylian opowiadał jej, że przygarnął dziewczynkę, ale Klara nie znała szczegółów tej historii. - Och... Biedna... - złapała się lekko za serce. - Chociaż fakt, że trafiła na Ciebie wzbudza we mnie wiele nadziei. W końcu trafiła na odpowiednią osobę - uśmiechnęła się do elfa, bo szczerze wątpiła, że ten byłby w stanie porzucić Piritte.
    Kasztanowłosa przystanęła, gdy Nylian ujął jej dłoń. Mimowolnie wizja pijanego dzika odrobinę ją rozbawiła i na buzi namalował się drobny uśmiech.
    - W razie takiej sytuacji daj mi chociaż chwilę nadumać się nad widokiem pijanego dzika, jeszcze nigdy takiego nie widziałam - przyznała ze śmiechem, ale zaraz wzięła oddech i spoważniała. Stanęła na palcach i cmoknęła policzek elfa. - Wiem, że to dla bezpieczeństwa, po prostu... Dalej mam jeszcze przykre skojarzenia, ale... Jednocześnie czuję się bezpieczniejsza - przyznała, po czym ruszyła do kuchennych drzwi, by zawiadomić Febe o swoim wyjściu. Już zaraz była znowu na korytarzu, trzymając w ręce koszyk z świeżo wypieczonymi słodkimi bułeczkami. - Bez tego by mnie nie puściła - uśmiechnęła się odrobinkę zawstydzona i wzruszona jednocześnie. Jej mama też szykowała wypieki, gdy ktokolwiek z rodziny gdzieś wybywał. Klara spojrzała na Nyliana.
    - Możemy... możemy ruszać - zapewniła patrząc na koszyk z sentymentem w oczach.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  20. Klara uśmiechnęła się delikatnie i przytaknęła Nylianowi głową.
    - Tak, troszczę - przyznała po czym wysłuchała tego, co miał w tym temacie do powiedzenia. Czy ona również zapominała o samej sobie? Musiała chwilę się nad tym zastanowić. - Hmm... Chyba jednak niektóre osoby mają do tego większe predyspozycje od innych... - stwierdziła i zaraz mu pogroziła palcem. - Najważniejsze, że ostatecznie obrałeś słuszną drogę - posłała mu łagodny uśmiech. - Tak, ma... Ale... Teraz długo nie będzie mnie miała, a jej brakuje kogoś takiego... no... po prostu ciepłego. Większość jej znajomych jest dość... po prostu mało u nich ciepła, którego ona potrzebuje. No wiesz, takiego... które ma mama dla rozwydrzonego dziecka i je tuli, bez względu na wszystko - westchnęła lekko. Wysłuchała po tym słów o Piri i uśmiechnęła się nieco szerzej, na chwilę przytrzymując dłoń przy dłoni elfa. - Jak dla mnie to bardzo się starasz, a ostatecznie tylko ona może Cię w tym temacie ocenić. Osobiście mam wrażenie, że podoba jej się to co ma przy Tobie - zapewniła i puściła jego dłoń. Sama się delikatnie zaśmiała i wdzięcznie kiwnęła głową, gdy zapewnił, że dla niej zrobi wszystko. Skrzyżowała z nim wzrok, kiedy się zbliżył i uważnie słuchała co miał do powiedzenia. Posłała mu wdzięczny uśmiech. - Dobrze. Dziękuję Nylianie - szepnęła w jego stronę i przymknęła oczy, gdy muskał czubek jej głowy. Przyjemny dreszcz przeszył jej ciało na ten uroczy gest.
    Kiedy wróciła od Febe, spojrzała po Nylianie. Zastanowiła się chwilę nad jego słowami i zaraz w odruchu obróciła głowę, by spojrzeć na wejście do kuchni. Uśmiechnęła się do myśli, którą białowłosy przekazał. - Tak, bardzo ją przypomina, ciepły uśmiech i ścierka w ręce, w razie gdyby trzeba było jakie głupoty z głowy wytrzepać - zaśmiała się delikatnie. Coraz łatwiej było jej wspominać rodziców w ten wesoły sposób, musiała przyznać, że to co zorganizowano jej na ich pożegnaniu znacznie ułatwiło jej ten proces. - Och nie, nie ma opcji, bułeczki zjemy przy najbliższym postoju, zapewniam Cię, że znajdziemy wiele urokliwych miejsc, przy których chętnie ostanę chociaż chwilkę. Z nimi nie będziemy czekać do dnia następnego, są zbyt dobre na świeżo - upomniała go i sama sobie przytaknęła głową.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  21. - Och, bywają ciepli, ale ostatnio mają dość mało wyrozumiałości do zachowań Akane, dużo krytyki, mało prób postawienia się w jej sytuacji. Tak przynajmniej wnioskuję z moim rozmów z An. Ona wcale na nich nie narzeka, ale czasami jest... Taka smutna... Gdy mówi o tym jak jej nie rozumieją i większość tego co mówi negują. Bardzo nieprzyjemnie się na to patrzy - przyznała. Na słowa o Azylu uśmiechnęła się do niego lekko. - Będę wdzięczna jak czasem na nią zerkniesz, ale... Lepiej za bardzo się nie angażuj, Akane potrafi być naprawdę okropna dla osób, które nie są dla niej ważne - aż zrobiła duże oczy na wspomnienie kilku sytuacji z życia.
    Na jego uśmiech odpowiedziała własnym, odrobinę kokieteryjnym.
    - W takim razie muszę się dobrze nad życzeniem zastanowić - zaśmiała się lekko, a przy pytaniu o danie, oblizała usta i już je otwierała, by otworzyć, ale zaraz energicznie pokręciła głowa. - O nie, tym razem Ty pierwszy odpowiadasz na takie pytanie. Powiedź co Ty byś chętnie zjadł - odbiła piłeczkę i uśmiechnęła się uroczo.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  22. Klara uśmiechnęła się wdzięcznie do Nyliana.
    - Dziękuję, jesteś naprawdę … wspaniały – zarumieniła się delikatnie, bo do głowy wpadło jej inne słowo, ale wolała nie zapeszać. Uśmiechnęła się szerzej na jego słowa o ćwiczeniach, miło było słyszeć, że przydaje mu się w tak prozaiczny sposób. Klara odpowiedziała śmiechem na jego śmiech.
    - Wolę te życzenia jednak dawkować, podobno jak za dużo na raz to niezbyt zdrowo – stwierdziła, patrząc czule na elfa. – Chociaż pewnie niektóre rzeczy bardzo przyjemne są w nadmiarze… - jakoś tak samo jej się wyrwało. Dobrze, że szybko zeszło na temat jedzenia i to jeszcze takiego! Propozycja z grzankami była w jej oczach wręcz doskonała.
    - Och Nylianie, aż mi kiszki marsza zagrały! Samo wyobrażenie tych grzanek sprawia, że robię się jeszcze bardziej głodna. To doprawdy wspaniały pomysł – rzuciła wesoło. – W tym pięknym lesie grzybów na pewno nie brakuje – zaznaczyła, od razu zaczynając się za jakimiś rozglądać.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  23. Mohe uśmiechnął się pod nosem.
    - Przepada, zawsze gdy udaje mi się utrzeć nosa tym nazbyt pewnym swego - zaśmiał się lekko i wyszczerzył do elfa, gdy wspomniał o dłoni. - Musisz być naprawdę głodny, skoro planujesz zeżreć pomocną dłoń - dodał rozbawiony, obserwując uważnie jak białowłosy wydostaje się z pułapki. Kiedy już się wygrzebał i leżał by nabrać oddechy, Indianin nałożył mu porcję, jednak podał dopiero po zadaniu przez Nyliana pytania.
    - Zasłużyłeś, chociaż następnym razem zadbam o to, by dookoła dziury wyrosły ostre kolce, które skutecznie utrudnią ten sposób wydostania się z niej - uśmiechnął się zadziornie.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  24. Klara uśmiechnęła się delikatnie do Nyliana, popatrzyła po nim uważniej i przez chwilę milczała, przytakując mu ostrożnie głową.
    - A cóż Twoim zdaniem prowadzi do zniszczenia? – zainteresowała się. – Co Ciebie by zniszczyło? – wyjaśniła ponownie na niego zerkając. Wzięło ją na jakieś głębsze przemyślenia i sama zaczęła się nad tym zastanawiać, nad tym co ją mogłoby zniszczyć.
    - Nie mogę się już doczekać – przyznała w temacie grzybów. Wyobraźnia podpowiadała jej, że te grzanki będą pysznie wyglądać, szczególnie gdy wyjdą spod rąk elfa.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  25. Na pierwsze stwierdzenie Klara przytaknęła mu delikatnie głową, tak, wierzyła, że właśnie tak jest i każdy miał tą granicę w innym miejscu. Słuchała go uważnie, gdy mówił o sobie, zrobiło jej się przykro, że musiał przez coś takiego przechodzić. Uśmiechnęła się do niego kojąco, czule, gdy na nią spojrzał. Na słowa o bliskich zerknęła na swoje dłonie i uśmiechnęła się delikatnie, przytakując mu głową.
    - Tak, gdyby nie bliscy to nie wiem, czy nie miałabym właśnie swojego kryzysowego momentu - przyznała i lekko objęła samą siebie ramionami. - Czasami przychodziły do mnie bardzo czarne myśli... - oznajmiła i zaraz wróciła do niego wzrokiem. Uśmiechnęła się szerzej, gdy zaczął wymieniać co takiego ma, a policzki lekko ją zapiekły, gdy ona znalazła się na tej liście, ba, ją wymienił pierwszą. Na pytanie o nią zwilżyła usta i musiała się chwilę zastanowić. Co by ją zniszczyło? Posmutniała odrobinę i skrzyżowała z nim spojrzenie.
    - Gdyby ktoś mnie... zchańbił... Chyba... Chyba po czymś takim to już nigdy bym się nie podniosła, a jak podniosła to... To byłabym zupełnie inną osobą... - przyznała. Aż ją nieprzyjemny dreszcz przeszedł gdy pomyślała o tych kilku sytuacjach z jej życia, tych kilku obrazach, których była świadkiem. Czasami dalej jej się śniły... Sceny z płonącego Sivet, gwałcone kobiety. Odruchowo przysunęła się bliżej Nyliana i uśmiechnęła wdzięcznie, gdy tak ładnie ją zaprosił na grzybobranie. Weszła na ledwo widoczną ścieżkę.
    - To jakieś Twoje sprawdzone miejsce? - zapytała rozglądając się dookoła. - Ależ my tu mamy piękne widoki - westchnęła rozmarzona. Okolica była naprawdę urocza.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  26. Mohe uśmiechnął się do niego zadziornie.
    - Jakoś ostatnio Ci smakowało i zachwalałeś - patrzył po nim uważnie i zaraz się zaśmiał. - Ee, bez przesady, znam takich, którzy nauczyli się jeść stopami, pewnie też byś sobie poradził - poruszył zabawnie brwiami. - Aczkolwiek rzeczywiście dużo przyjemności by Ci odpadło, dłonie to jedna z moich ulubionych części ciała, szczególnie w kontakcie z kobietami - wyszczerzył się do elfa i ponownie lekko zaśmiał.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  27. Klara spojrzała po nim czule, niby to wiedziała, w końcu to ona pomogła mu zacząć walczyć z jego demonami, więc zdawała sobie sprawę, że Nylian mówił po prostu z doświadczenia. Wdzięczna była niezmiernie za te słowa otuchy, co wyraźnie okazywało jej spojrzenie.
    - Ja... - zarumieniła się delikatnie. - Ja zdecydowanie sama nie jestem - przyznała, delikatnie przy tym przytakując głową na własne słowa. Dziewczyna odruchowo odrobinkę przygryzła wargę od wewnątrz, kiedy złapała białowłosego na zerkanie w stronę jej ust. Fakt, że byli tu teraz sami, na uroczej łące, wyjątkowo pobudzał wyobraźnie i dziewczyna spłonęła większym rumieńcem, odwracając nieco zawstydzona głowę. Coraz częściej kusiła wizja chwili zapomnienia z Nylianem, Klara przełknęła jednak głośniej ślinę i wypchnęła z głowy niegrzeczne fantazje. Czasami to aż się miała ochotę zapowietrzyć na to co jej własna głowa podsuwała. Wystarczyło tak niewiele, by zapomniała o tym jak ważny temat omawiali... Przywróciła się jednak w myślach do porządku i chociaż jego dotyk był niesamowicie przyjemny, to chociaż starała się skupić na słowach. Przymknęła lekko oczy, gdy ją przytulił, wtuliła w niego głowę, czując przyjemne rozluźnienie ciała. W jego ramionach czuła się tak niesamowicie bezpieczna...
    - Wiem, ale nie zawsze będziesz przy mnie Ty, czy moi bliscy - szepnęła trochę tym faktem zmartwiona. Słysząc propozycję o sztuczkach zamrugała szybciej oczyma. - Mi? - podniosła oczy do oczu elfa i zacisnęła mocno usta. Wizja posiadania broni bardzo ją przerażała, niby wiedziała, że ta bywa przydatna, ale... Zupełnie nie widziała się w roli wojowniczki. Spojrzała na czubki swoich butów. - Ja... Ja się nie nadaję, ja... nie lubię broni... nie w moich rękach... - szepnęła z lekkim grymasem na twarzy. Uśmiechnęła się jednak do niego, gdy mówił o grzybach, szła obok z zainteresowaniem słuchając. - Też miałam w Slavit swoje ulubione miejsce, matula szykowała nawet specjalną maść z muchomora, ten nie nadaje się do jedzenia, ale w medycynie potrafi być przydatny - przyznała z lekką nostalgią w głosie i zaraz posłała elfowi kolejny uśmiech, trochę słabszy. - Teraz będę raczej musiała znaleźć inne ulubione miejsce... - spojrzała po dużych okazach i kucnęła przy nich, z czułością dotykając jednego kapelusza. - Aż szkoda zrywać, wyglądają tu bardzo dostojnie... - zauroczona patrzyła po krajobrazie jaki miała przed sobą.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  28. - Nic dziwnego, zwabił Cię zapach, nie pytałeś z czego zrobiony był gulasz - zaśmiał się i zaraz mu przytaknął głową. - Przyznaję, stopy to zdecydowanie nie to samo - uśmiechnął się pod nosem. Zaśmiał się ponownie na słowa o żonie. - Hmm, patrząc na to w jakie panny celujesz to nie jestem pewny czy w małżeństwie dłonie tak bardzo Ci się przydadzą. Zbyt wiele miejsc, w których "nie wypada" wsunąć ręki pod koszulkę - poruszył zabawnie brwiami.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  29. Klara spojrzała po nim wdzięcznie i posłała mu łagodny uśmiech, gdy wspomniał, że do niczego nie będzie jej zmuszać.
    - Ach tak... Akane mi już wspominała o tej... samoobronie - przyznała, przypominając sobie słowa przyjaciółki. Klara lekko przygryzła wargę i zaraz przytaknęła głową. - Myślę, że... Myślę... że moglibyśmy, że mógłbyś mi... Mi pokazać kilka takich ruchów - stwierdziła ostatecznie. To rzeczywiście nie brzmiało źle, w razie gdyby sytuacja była podprogowa, warto byłoby mieć jakiegoś asa w rękawie.
    Dziewczyna rzeczywiście poza obserwacją grzybów co chwilę na coś zerkała zauroczona. Tu kropla osadzona w wgłębieniu liścia, tam ptaki spijające sobie z dziubków. Miejsce wydawało jej się szczególnie urokliwe. Kiedy Nylian przy niej kucnął, zarumieniła się delikatnie, patrząc po nim. To co mówił napełniało jej serce nadzieją i wlewało do niego ogromne pokłady ciepła. Uśmiechnęła się rozczulona, gdy wspomniał o karczmie i utrzymanej spuściźnie. Patrzyła po nim czule, nawet wtedy, gdy on spojrzał na grzyby, a kiedy wrócił do niej spojrzeniem i zapytał o historię, nie wytrzymała i pochyliła się w jego stronę, delikatnie muskając usta elfa własnymi. Litości, niech jej Bóg wybaczy, ale przecież pocałunek nie był jeszcze czymś bezwzględnie zabronionym, prawda?

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  30. Klara delikatnie przytaknęła mu głową, gdy wspomniał o jej gotowości. Nie miała pojęcia czy rzeczywiście się o to upomni albo raczej czy kiedykolwiek będzie gotowa, ale starała się przekonać siebie samą, że będzie to przydatna umiejętność, tak w razie co.
    Klara lekko drgnęła, gdy objął ją w talii, bo chociaż uczucie było przyjemne, to dalej kojarzyło jej się mocno z tym co zaszło między nią, a Ryu, a przecież ona nie chciała aż tak przekraczać granic. Na chwilę jednak o nich zapomniała, bo Nylian oddał czułość, robił to tak subtelnie, że Klara miała wrażenie, że zaraz rozpłynie się mu w ramionach. Miała przymknięte oczy, nawet gdy Nylian już się odsunął os jej ust, musiała odrobinę uspokoić oddech, aż w końcu podniosła powieki patrząc elfowi prosto w oczy. Spłonęła rumieńcem jeszcze mocniej, gdy szepnął swoje słowa i musnął kciukiem jej policzek. - Wybacz... - sama sięgnęła go jego twarzy dłonią, wpatrzona w jego oczy. - Sama nie do końca... umiem się powstrzymać - przyznała cicho przeskakując wzrokiem na jego ust i zagryzając swoje wargi. To było takie przyjemne... Od tak dawna miała ochotę na ten pocałunek, że teraz ciężko było się odsunąć. Jeszcze te jego słodkie komplementy, serce Klary mocno biło w piersi.
    - Skoro tak, to powinieneś dobrze ten smak zapamiętać, by go przypadkiem z niczym nie pomylić - szepnęła ujmując twarz elfa w obie swoje dłonie i pocałowała go raz jeszcze.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  31. Klara miała wrażenie, że jej buzia wręcz płonie, jednak nie ze wstydu a pewnego rodzaju ekscytacji. Oddech miała odrobinę przyspieszony, a kiedy ich czułość znowu została przedłużona poczuła się nad wyraz błogo. Inaczej niż wtedy, tu nikt nie sięgał nigdzie dalej rękoma, tu pocałunek nie był jednoznaczny z obmacywaniem. Słowa Nyliana dodatkowo sprawiły, że czuła się nad wyraz czysto z tym co właśnie między nimi zachodziło. Oblizała delikatnie swoje wargi i zaraz wtuliła głowę w tors elfa, dopiero tam przytakując na jego słowa. Poczuła nawet lekkie pieczenie przy oczach, zebrały się w nich łzy wzruszenia. Przymknęła powieli, pozwalając by po każdym policzku spłynęła pojedyncza kropla, wtuliła się mocniej w elfa.
    - Jesteś jedyny w swoim rodzaju Nylianie - szepnęła naprawdę rozczulona i zaraz podniosła wzrok by spojrzeć mu czule w oczy. - Odzyskanie Twojego honoru to tylko kwestia czasu, jestem tego pewna - szepnęła w jego stronę, dalej z czułością w spojrzeniu.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  32. Klara uśmiechnęła się cieplej na to wyróżnienie. Cieszył ją fakt, że tak ważne dla niego jest jej zdanie, że nie potrzebował do uśmiechu chwały wśród wielu, że starczyła mu garstka tych najcenniejszych. Pogłaskała jego policzek, gdy mówił o honorze.
    - Nawet jeżeli ktoś mi umniejszy, to zrobi to z czystej złośliwości, nie wiedzy o Tobie, ja będę Cię znała i będę wiedziała lepiej od tych wszystkich złośliwców, z tego i z innego świata - uśmiechnęła się do niego czule. Słysząc przypomnienie o obiedzie przygryzła lekko wargę i zaśmiała się delikatnie. No tak, przecież zbierali grzyby, a właściwie to mieli zacząć. Przytaknęła mu głową. - Nawet jeżeli nieco przegapiony, to będzie najpiękniejszy festyn ze wszystkich jakie przeżyłam - szepnęła, czule w niego wpatrzona i uraczyła go jeszcze jednym promiennym uśmiechem. Czuła się leciutka jak płatek chabrowy, odsunęła się od elfa nieco. - Kto uzbiera cięższy koszyk grzybów, ten ma prawo do życzenia! - rzuciła wesoło i doskoczyła do tego dorodnego kapelusznika, by go zerwać i z rozbawionym śmiechem zaczęła zbierać kolejne sztuki.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  33. Klara uśmiechnęła się na jego samolubne stwierdzenie.
    - Z grzeczności to nawet nie zaprzeczę, przyznam w tajemnicy, że Twoja obecność zdecydowanie ma tu znaczenie - odpowiedziała na jego zaczepkę i przytaknęła mu głową, gdy wspomniał o utrzymaniu zdania. - Ach tak? A ja myślę, że spełnienie mojego życzenia było by dla Ciebie równie przyjemne - zaśmiała się delikatnie, dalej zbierając grzyby. Nie zamierzała oddać tego wyzwania. - Została nam jeszcze minutka! - rzuciła, dalej rozbawiona. Co prawda nie ustalali czasu, ale stawiała, że bez tego wyzbieraliby wszystkie tutejsze grzyby, a przecież nie o to chodziło.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  34. - Załóżmy więc, dla Twojego świętego spokoju, że rzeczywiście był z dziczyzny - ponownie poruszył rozbawiony brwiami. A niech się zastanawia skubaniec co też tu zjadł. Wzruszył ramionami na słowa o czekaniu.
    - Nie wiem, ja tam w czasie tego Twojego czekania wolę doznać wielu przyjemności, ale każdy niech robi po swojemu - stwierdził, unosząc dłonie lekko w górę. Nie zamierzał tu się sprzeczać, które podejście jest lepsze. Najedzony odłożył swoją miseczkę na bok i spojrzał jeszcze po elfie.
    - Coś konkretnego Cię właściwie do mnie sprowadza, czy tak chciałeś sobie z nudy sprawdzić moje zabezpieczenia? - zapytał elfa.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  35. Klara obejrzała się na Nyliana z uśmiechem i rumianymi policzkami.
    - Nikomu innemu bym go nie zaproponowała - odpowiedziała mu wesoło, kontynuując swoje zbieranie. Na kolejne słowa już tylko lekko się zaśmiała i z wyraźnym entuzjazmem na twarzy zbierała swoje grzyby.
    - Och, ależ piękny kapelusz Panie Borowiku... a Pan, Pan to wyhodował doprawdy dostojną nogę! - zwracała się do zbieranych grzybów i już zaraz miała uzbierane kilka naprawdę dorodnych sztuk, a to sprawiało, że jej koszyk w ostatecznym rozrachunku był cięższy. Zaśmiała się zadowolona z tego wyniku, chociaż intrygowało ją to czego zażyczyłby sobie Nylian.
    - Wygląda na to, że nawet grzyby zbieram idealnie - rzuciła z szerszym uśmiechem i ukłoniła mu się elegancko, grzecznie pochylając przy tym głowę. - Nie mniej, takie konkurencje z Panem, Panie Dostojny, to prawdziwa przyjemność - podniosła spojrzenie do jego oczu i uśmiechnęła się do niego ciepło. - Moim życzeniem jest to byś... - zbliżyła się do niego na krok - ... byś już zawsze patrzył na mnie tak, jak patrzysz teraz - szepnęła nieco zawstydzonym głosem, jednak sama czule w niego wpatrzona.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  36. Mohe kiwnął Nylianowi głową.
    - Mhm, dzięki - odpowiedział na te życzenia wielu przyjemności. Aktualnie większość jego "przyjemności" była nieobecna, więc albo będzie sobie trzeba sprawić kolejne albo również czekać. Czas pokaże. Uśmiechnął się pod nosem na słowa o dotrzymywaniu słowa.
    - Nie kojarzę byś mi cokolwiek obiecywał w tym temacie, ale skoro tak na to patrzysz - wzruszył ramionami po czym spojrzał na swój namiot. - Przynajmniej mam potwierdzenie co do swoich zabezpieczeń - stwierdził luźno i posłał białowłosemu uśmiech. - Tak czy siak, ja "jak to elf" nie funkcjonuję, przynajmniej nie kiedy nie muszę - uśmiechnął się do niego kącikiem ust. - Pozwolisz więc, że wrócę na posłanie. Zerwałem się w obawie przed niebezpieczeństwem, a Ty nim zdecydowanie nie jesteś - przyznał. - Możesz zostać w obozie rzecz jasna, ale ja muszę pospać. Jutro czeka mnie wyprawa - wyjaśnił.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  37. Klara zarumieniła się lekko na stwierdzenie Nyliana. Cieszyła się, że potrafi mu sprawiać przyjemność w byciu po prostu sobą. Dla niej było to niesamowite, bez krępacji, mogła mówić proste słowa, a elfowi to w zupełności starczyło. Subtelnie i spokojnie, chociaż z powiewami świeżości, która bardzo jej się podobała. Bez tych wszystkich sugestywnych, brudno zawstydzających zaczepek i zadziorności. Żarty Nyliana, czy nawet te jego lekkie sugestie były szeptane ze smakiem. Tak... Ujmował ją tym niesamowicie.
    Nawet teraz, gdy gratulował jej zwycięstwa, robił to w taki sposób, że Klara czuła jakby jej nogi miały zaraz zapaść się pod ziemię. Reakcja na jej życzenie również była godna. Klara przytrzymała buzię przy jego torsie, sama troszkę mocniej się wtulając i przymykając oczy na jego delikatny pocałunek. Podniosła zaraz do niego spojrzenie.
    - Teraz byś nie umiał, ale... Nie wiemy gdzie nas los powiedzie i co się wydarzy... - szepnęła, dalej po nim czując. - Ja bym chciała byś... byś mimo wszystko... byś nigdy nie przestawał - dodała, dalej cicho i zaraz znowu wtuliła się w jego tors. - A to już jest życzenie... - dodała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  38. Klara mogłaby zostać w tej chwili, tak właśnie czuła. Obietnica jaką składał trafiała prosto w serce dziewczyny. Oczy jej się odrobinkę zaszkliły ze wzruszenia, a uśmiech jakim obdarowała Nyliana po tych słowach był wyjątkowo czuły i ciepły.
    - To najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałam - przyznała z szybko bijącym w piersi sercem. Nie była w stanie powiedzieć nic więcej, ale nie mogła też zmyć z twarzy tego ogromnego uśmiechu. Kiedy tylko próbowała poważnieć, uśmiech na nowo się malował. Klara splotła palce z Nylianem, kiedy chwycił ją za rękę i przytaknęła mu głową, a potem w skowronkach ruszyła z nim szykować grzanki.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  39. Na twarzy Klary entuzjazm malował się o wiele wyraźniej, gdy tylko w oddali nadal było słychać festiwalowe odgłosy. Jej oczy zaraz się powiększyły, jakby wypatrywała wszelkiego rodzaju inności, tak też rzeczywiście było, nie chciała przegapić niczego, więc bacznie obserwowała otoczenie. Na jej buzi rozciągał się wesoły uśmiech, a palce na dłoni Nyliana ściskała od czasu do czasu delikatniej, gdy czuła jakiegokolwiek rodzaju ekscytację. Na pytanie elfa spojrzała po nim uradowana.
    - Wspaniale! - zapewniła wesoło. - Ależ ja bym chciała, by każdy tydzień kończył się w ten sposób, pełen barw, kolorów i uśmiechów! - przyznała i zaraz pociągnęła go w stronę straganu z ręcznie wyszywanymi narzutami, chustami i innego rodzaju materiałami do lekkiego okrycia ramion, czy mebli. - Zobacz! Ależ wspaniałe! Ten dobór barw! - z zachwytem oglądała chustę, na której wyszyto łąkę pełną maków i chabrów. Chwyciła jeszcze inną chustę i przyłożyła do Nyliana. - A w tej jak prezentowałbyś się jeszcze dostojniej - zauważyła z szerokim uśmiechem.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  40. Fakt, że tak ją obserwował przyprawiał Klarę o wyraźne rumieńce, ale było też to przyjemne łaskotanie w brzuchu. Przy Nylianie czuła się nad wyraz wyjątkowo, a kiedy ciepło wylewało się z jego oczu w tych chwilach, w których była w pełni sobą, wtedy nie mogła pozbyć się wrażenia, że historie o połówkach przekrojonych owoców, które się zawsze odnajdą, są prawdziwe. Przysunęła mu do twarzy kolejną chustę o chłodnych barwach, ale zaraz ją odsunęła i przysunęła taką ze złotymi zdobieniami, w kolorach nieba, na którym zachodzi słońce. Patrząc na elfa teraz, była pewna, że znalazła tą swoją drugą połowę. Uśmiechnęła się do niego rozczulona.
    - Na chłodne niebo codziennie wschodzi rozpromienione słońce i jakoś do siebie pasują - szepnęła, patrząc mu w oczy.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  41. Klara patrzyła po nim ciepło.
    - Wschodzącym... - poprawiła. - Przy Tobie wschodzę coraz wyżej, ale na razie jestem jeszcze dość nisko - otworzyła się bardziej ze swoją interpretacją. - Przyjdzie taki czas, że będę na tym niebie rozpromieniać cały Twój świat - szepnęła. - Będę świecić niczym słońce w najwyższym zenicie - zbliżyła się do niego i na chwilę wtuliła. - Jeszcze nie teraz, ale kiedyś będę - przyznała cicho i zaraz odsunęła się lekko, by posłać elfowi uroczy uśmiech. - Będzie, bo chcę Ci ją sprezentować - oznajmiła i spojrzała po sprzedawcy. - Poproszę tę chustę, jest przepiękna! - uśmiechnęła się do mężczyzny i sięgnęła po swoje monety, zaraz zerkając na Nyliana surowo. - Nawet nie próbuj! - zaznaczyła. - Ja ją kupuję! - dodała i wróciła z pogodnym uśmiechem do sprzedawcy, by mu zapłacić. Złapała zaraz materiał i zarzuciła Nylianowi przez ramiona, trzymając oba końce w dłoniach i stojąc teraz tuż, tuż obok elfa. - Nie chcę. Ta w zupełności starczy. Będzie... nasza... - zarumieniła się wyraźnie. - Liczę, że przyniesie Ci szczęście w podróży i... ewentualnym boju. Liczę, że z nią do mnie wrócisz - dodała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  42. - Och! - Klara nie ukrywała zaskoczenia, kiedy Nylian złapał ją i uniósł wysoko. Odruchowo oparła się lekko dłońmi o jego ramiona i spojrzała w dół, w jego rozczulone oczy. Widząc jego minę i słysząc słowa, sama czuła wzruszenie. Przysunęła jedną z dłoni do jego policzka i pogłaskała go, delikatnie kręcąc głową.
    - Nie każdy, Twój... jaki widział Twój świat... - poprawiła go z czułym uśmiechem. - "Każdy" mnie nie interesuje - dodała cicho i na chwilę głos utknął jej w gardle. Kiedy ją odstawił, dalej patrzyłam u w oczy. - Ja też nie mogę się doczekać - przyznała i pokręciła głową na jego przeprosiny. - Nie przepraszaj, nie za to ciepło jakie wlałeś do mego serca tym uroczym gestem. Poczułam się naprawdę wyjątkowo - szepnęła nim jeszcze przystąpiła do transakcji.
    Klara uśmiechnęła się czule, gdy Nylian klęknął przed nią niczym prawdziwy rycerz, policzki dalej miała rumiane, a że przyklękanie kojarzyło się jej z bardzo romantycznym gestem, to rumień tylko się nasilił. Deklaracja białowłosego ponownie zabrała jej głos, patrzyła po nim z ciepłem w spojrzeniu i z szerokim uśmiechem na twarzy.
    - Ja ślubuję... - w końcu udało jej się odezwać - ... że gdziekolwiek rzuci mnie los, będę czekać - obiecała cicho, patrząc po chuście jaką mu wiązała przy szyi, a potem po ustach elfa, ostatecznie kierując wzrok do jego oczu.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  43. Klarze ciężko było powstrzymać wzruszenie i szczery uśmiech. Cały czas słała go Nylianowi, wdzięczna za te wszystkie piękne słowa jakimi ją raczy. Przy tym pięknym poemacie jaki zdawał się wymyślić na poczekaniu, poczuła łzy zebrane w kącikach oczu. Policzki piekły ją niesamowicie, nie mogła przestać się w niego wpatrywać, świat dookoła jakby nie istniał. Był tylko on i ona... i ich słowa pełne uczuć. Na pytanie o taniec delikatnie skinęła głową.
    - Z Tobą zawsze... i wszędzie - odpowiedziała, dalej wpatrując się w niego z czułością i pozwoliła by poprowadził ją w tańcu.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  44. Klara uśmiechnęła się na to jego urocze stwierdzenie i ochoczo powędrowała za nim. Wcale jej nie przeszkadzało, że tańczyli troszkę wolniej niż brzmiał rytm melodii, dla niej w tej chwili bliskość Nyliana była najcenniejszym darem, więc czerpała z niego, dopóty elf był przy niej. Myśl o niedługim rozstaniu tylko czasem migotała w głowie, nie chciała jej wpuszczać dalej, nie chciała już teraz tracić humoru. Klara w pewnej chwili wtuliła twarz w pierś Nyliana, a słysząc bicie jego serca uśmiechnęła się ciepło.
    - Uwielbiam je słyszeć - szepnęła, dalej bujając się z nim na parkiecie. Miała tu teraz swój mały raj na ziemi. Otworzyła oczy powoli. - Ciebie uwielbiam - przyznała cicho i niepewnie podniosła głowę, by spojrzeć w oczy białowłosego. Czuła jak jej własne serce bije mocno, jak ciepło rozlewa się po całym ciele. Miała wrażenie, że jej buzia zaraz spłonie od żaru jaki aktualnie w niej czuła. Buzująca krew zabarwiła już nie tylko policzki, ale całą buzię dziewczyny. Wpatrywała się w Nyliana uważnie. - Ja... - odetchnęła głębiej i przełknęła ślinę. - Ja... - uciekła na chwilę spojrzeniem w bok, ale zaraz pokręciła głową i znowu spojrzała w oczy mężczyzny. - Ja Cię kocham Nylianie - przyznała rozczulona, przyznała przed nim, ale i przed samą sobą. Poczuła przyjemne ciepło przy sercu i jakąś taką ulgę, gdy w końcu powiedziała to na głos.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  45. Klara pozwoliła się poprowadzić w cichsze miejsce, przynajmniej ten kawałeczek, później już nie wytrzymała. Nylian wyglądał na takiego zatroskanego, nie chciała by się martwił, więc w końcu to powiedziała. Dziewczyna czuła dziwną kulkę w gardle, miała wrażenie, że jej serce stanęło na chwilę, w oczekiwaniu na reakcję. Fakt, że Nyli tak zastygł wywoływał lekki niepokój. Czyżby się pospieszyła? A może powinna wybrać dogodniejszą chwilę? Och! A co jeżeli właśnie to zawaliła?! Oczy jej się delikatnie zaszkliły, ale kiedy się odwrócił i na nią w końcu spojrzał, to łzy przybrały, jednak łzy szczęścia. Zaśmiała się rozradowana, gdy złapał jej dłonie i zaczął całować. Śmiała się nie tylko głosem, ale całą sobą. Kiedy ją obcałowywał czuła przyjemne ciepło i pewną niecierpliwość, dopiero gdy ją pocałował, wtedy niecierpliwość zniknęła. Oddała mu ten pocałunek, wkładając w niego całe ciepło jakie aktualnie czuła. Skrzyżowała z nim spojrzenie, po jej policzkach też płynęły łzy szczęścia. Te jego starła kciukami i uśmiechnęła się szeroko na jego wyznanie, a po tym ochoczo wpadła w jego ramiona i mocno się w niego wtuliła.
    - To ja dziękuję, dziękuję, że się pojawiłeś w moim życiu - szepnęła, czuła się przy nim naprawdę szczęśliwa. Troski znikały w obecności białowłosego, zupełnie jakby przy spotkaniu z nim odkrywała inny świat, ich świat.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  46. Klara objęła go mocno ramionami, gdy tak się wtulał. Czerpała z tej chwili przyjemności, jego ciepło, jego zapach, jego bliskość, wszystko było niesamowicie przyjemne i przyprawiało ją o lekkie ciarki na ciele. Rozczulona uśmiechnęła się na kolejną deklarację, to brzmiało naprawdę pięknie. Przecież na fundamentach stawiało się domy, a jej niezwykle odpowiadała wizja, w której stawiali go razem. Patrzyła mu w oczy, gdy się odsunął, przyjmowała te jego czułości i okryła drżące dłonie elfa swoimi własnymi.
    - A ja jako dumny fundament będę wypatrywać Cię zawsze i wszędzie – obiecała wzruszona, by zaraz znów schować się w jego objęciach. Ciężko było uspokoić serce w tak pięknej chwili, ale w końcu się udało. Dalej w lekkich emocjach, pozwoliła poprowadzić się na polanę i zauroczona jej aktualnym wyglądem rozejrzała się rozmarzona. Spojrzała po Nylianie, gdy wspomniał jej karczmę. Otworzyła trochę szerzej oczy.
    - Dla mnie…? – och… i jak ona miała wytrwać w tych wszystkich swoich postanowieniach, kiedy on z tą niesamowitą szczerością i ciepłem deklarował kolejne rzeczy?! Zbliżyła się do niego, by raz jeszcze skosztować jego ciepłych warg.
    - Marzę o tym… - szepnęła, na chwilę przerywając pocałunek i krzyżując z nim spojrzenie. – Marzę byś to Ty pomógł mi je spełnić – wyznała. – Nawet tu, w Ardei… Gdziekolwiek… Byle z Tobą – wpatrywała się w jego oczu z czułością.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  47. Klara patrzyła po nim rozczulona, wdzięczna za ten całus w nos. Miała wrażenie, że przy Nylianie szybko mogłaby stracić głowę, a później znowu by żałowała swoich kroków. W tym przypadku bardzo by tego nie chciała, za mocno jej zależało na białowłosym by zaprzepaścić relację przez zwykłą chuć. Wizja jaką jej opisywał była wspaniała.
    - Brzmi idealnie - przyznała z rozmarzonym wyrazem twarzy i raz jeszcze rozejrzała się dookoła. - Niestety obawiam się, że wybór takiego miejsca wcale nie będzie łatwy... - westchnęła delikatnie i oparła głowę o Nyliego. - Przy Tobie wszędzie zdaje się wspaniale... Mam wrażenie, że nawet zgliszcza nie byłyby tak tragiczne do oglądania... Gdybyś tylko był obok... - zacisnęła lekko zęby, bo mimowolnie przed oczyma stanęło jej wspomnienie spalonej gospody i całego Slavit. Wtuliła się od razu trochę mocniej w elfa, teraz to ona chwyciła mocniej jego koszulę, jakby bała się, że białowłosy zniknie, ale tu był, co pozwoliło jej mimo wszystko się uśmiechnąć. Podniosła spojrzenie do jego oczu.
    - Czuję się przy Tobie taka bezpieczna... - szepnęła z czułością w głosie i oczach. - Tylko w domu miewałam podobnie, nigdzie indziej... - przyznała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  48. Klara wtulała się w niego przymykając oczy, ale kiedy zadał swoje pytanie, podniosła głowę i spojrzała mu prosto w oczy. Widać było w tym spojrzeniu wzruszenie, poczuła aż ucisk na sercu. Ten specyficzny gorzko-słodki smak w ustach. Z jednej strony ból zgniatał ją od środka, z drugiej nadzieja kręciła piękne piruety na jej sercu. Wpatrywała się w Nyliana i słuchała uważnie, łykała wręcz jego słowa, lecz potrzebowała chwili by przetrawić buzujące w niej emocje. Pozwoliła przyciągnąć się do ziemi i ułożyła głowę na ramieniu elfa.
    - To piękna wizja Nylianie, ale... nie wiem czy dam radę - przyznała cicho. Ból po stracie tego miejsca zdawał się aktualnie na zbyt duży. - Nie chciałabym zastygać w smutkach, gdy jedno czy drugie wspomnienie mnie zaatakuje. W tamtym miejscu... tam... mogę nie dać rady się tym wspomnieniom wciągnąć zbyt głęboko... - przyznała, bo tego się bardzo obawiała. Gdyby nie ten lęk, to nie zastanawiałaby się nad miejscem dla swojej ewentualnej karczmy. Spojrzała po nim czule i tak samo się uśmiechnęła.
    - Jesteś - przyznała. - Pragnę, byś nigdy z niej nie schodził... Nawet omyłkowo... - teraz to ona dotknęła jego policzka, a kiedy szepnął swoje wyznanie, musiała mu skraść kolejnego całusa.
    - A ja kocham Ciebie - powtórzyła zaraz po czułości. Patrzyła na niego tak długo jak nie wspomniał o gwiazdach, dopiero wtedy odwróciła do nich spojrzenie i ponownie ułożyła się na ramieniu białowłosego, jedna z dłoni lekko przesuwając po jego brzuchu, do drugiego boku, by tam ją ułożyć. Słuchała jak mówi o gwiazdach, a uśmiech rozciągał się na jej twarzy. Czuła się nad wyraz błogo. Zacisnęła lekko palce na materiale jego koszuli, gdy nazwał ją Słońcem i zerknęła na jego lico. Przygryzła delikatnie wargę. Ależ on był przystojny. Troskliwy, czuły... Romantyczny, honorowy i dostojny. Pieścił ją samym głosem, a co dopiero słowami czy gestami. Odwróciła spojrzenie od twarzy i znowu spojrzała na gwiazdy, skupiając się na tym, co jej mówił. Myśli niebezpiecznie wędrowały w rejony, których mimo wszystko wolała jeszcze nie ruszać. Gwiazdy nadawały się idealnie do odwrócenia uwagi. Klara podniosła palec i przesunęła nim po konstelacji, jaką jej pokazał na niebie.
    - Serce solium - powtórzyła cicho nazwę. - Tajna mapa do Nyliana - uśmiechnęła się uroczo, znowu patrząc mu w oczy. - Gdy tylko się zagubię, będę Cię szukać przy jej pomocy - zapewniła.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  49. Słuchała go z ciepłem rosnącym w sercu i uśmiechem widniejącym na ustach. Oparła brodę o jego tors i spojrzała mu w oczy.
    - Nie zapominajmy tylko w tym wszystkim i o Twoich marzeniach - poprosiła, patrząc po nim czule. Jego pocałunek przyjęła z ogromną przyjemnością, ciepłe wargi elfa wyjątkowo mocno jej smakowały. Może nawet trochę za mocno, bo gdy się odsunął poczuła niedosyt i lekko przygryzła wargę by zaraz skrzyżować z białowłosym spojrzenie.
    - Twoje smakują równie dobrze... - przełknęła lekko ślinę. - Aż za dobrze... - szepnęła, czując to specyficzne wirowanie w podbrzuszu, już kiedyś czuła coś podobnego, ale teraz było inaczej. Speszona zerknęła w bok i zaraz znowu się w niego wtuliła. - Obawiam się, że nie jestem tak wytrwała i doświadczona jak Ty... - dodała cicho. On pewnie już nie raz znalazł się w podobnej sytuacji, a ona... ona nie miała zbyt wiele podobnych doświadczeń i ciało reagowało w bardzo specyficzny sposób. Skupiła się zaraz na słuchaniu o konstelacji, nawet dla zwykłego odwrócenia uwagi od ust i... reszty... Nyliana. Troszkę nerwowo przy tym miętosiła koszulę elfa i dla uspokojenia sunęła palcami to w jedną, to w drugą stronę. W końcu jednak znowu uniosła spojrzenie do jego twarzy. Rumieńce z policzków ani na chwilę jej nie zniknęły.
    - Ja też, też mam taką nadzieję - przyznała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  50. Klara uraczyła go ciepłym uśmiechem.
    - Skoro tak, to pewna jestem, że szybko spełnisz swoje marzenie - przyznała. Dla niej odzyskanie honoru przez Nyliana to była tylko kwestia czasu. - Cieszę się, że moje własne marzenia haczą chociaż trochę o Twoje ideały - dodała, rzeczywiście szczęśliwa. Kiedy znowu ją pocałował miała wrażenie, że się rozpływa, po tej drobnej czułości chwilę jeszcze trwała z przymkniętymi oczyma, w końcu jednak skrzyżowała ponownie wzrok z elfem. Znowu poczuła to niesamowite ciepło, które rozlało się po sercu, a potem po reszcie ciała. Miała wrażenie, że aktualnie gorącem biły nawet opuszki jej pacy u stóp. Dotknęła jego policzek gdy jeszcze raz kosztował jej ust. W głowie aż jej wirowało od tych pocałunków, a słowa jakimi ją raczył i deklaracje sprawiły, że nie potrzebowała nic więcej. Teraz to ona skosztowała warg Nyliana, smakując ich z pełną namiętnością jaką do niego czuła. Zacisnęła palce na materiale jego koszuli, pozwalając sobie na to szaleństwo, tak niesamowicie przyjemne szaleństwo. Dopiero po chwili oderwała się od jego ust, bowiem musiała nieco uspokoić oddech i nabrać w płuca powietrza.
    - Wybacz, ja... - szepnęła patrząc mu w oczy i głaszcząc jego polik kciukiem. - Chyba tylko tą Twoją słodką udrękę pogłębiam... nie powinnam, przepraszam... - wyraźnie się zawstydziła.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  51. Klara nie potrzebowała właściwie więcej słów, nogi dalej miała ułożony przy boku Nyliana, ale od pasa w górę nachodziła mocno na jego ciało, oddając się błogim pocałunkom. Przedłużała jego czułości i zaraz oddawała swoje, z coraz to głębiej wydychanym oddechem. Nigdy nie czuła się tak jak w danej chwili, jej ciało delikatnie drżało z ekscytacji, dreszcz przyjemnie sunął po skórze, a ona dalej kosztowała usta elfa. W końcu jednak potrzebowała chwili przerwy na nabranie oddechu, wtuliła się wtedy mocno w białowłosego i powoli uspokajała wydychane powietrze. Zaciskała i puszczała materiał jego koszuli.
    - Czy... - odważyła się ponownie spojrzeć mu w oczy. - Czy zbliżenie... Czy ono jest... dużo bardziej intensywne? - zapytała. Och losie! Nie powinna, oczywiście, że nie powinna... Uciekła wzrokiem gdzieś w bok. - Wybacz... Nie wypada pytać o takie sprawy... - speszyła się wyraźnie. Nic nie mogła poradzić, że jej myśli zawędrowały akurat w tę stronę.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  52. Aktualnie czułe gesty Nyliana wpływały na nią o wiele mocniej niż zazwyczaj. Ciało było rozgrzane i drżało bardzo delikatnie. Zwykłe poprawienie włosów sprawiało nieziemską wręcz przyjemność, a kiedy ujął jej podbródek i nakierował znowu twarz na własną, wypuściła oddech z rozkosznym westchnieniem. Przygryzła wargę, widząc te jego cudne oczy i twarz. To co mówił napełniało jej serce ciepłem, ale nie takim namiętnym, a tym czułym, uspokajającym żądze. Patrzyła po nim czule, wiedziała, że przed nią były inne, ale wierzyła w jego słowa, w to, że nigdy mocniej innej nie kochał. Przymknęła oczy i schowała twarz przy jego szyi, wtuliła się w nią buzią, jak i w całego Nyliana ciałem. Jakże ona była rada, że na niego trafiła. Miała nadzieję, że zdobędą te doświadczenia wspólnie, ale nie mówiła tego na głos, nie chcąc zapeszać. Zaczęła rysować palcem po jego koszuli, chwilę się zastanawiając co powinna mu powiedzieć w takiej chwili.
    - Ja... ja też jeszcze niczego nie czułam tak intensywnie - przyznała cicho. - Z nikim nie było to aż tak przyjemne - dodała, bo chociaż miała tylko raz okazję doświadczyć podobnej sytuacji, to ta, która miała miejsce tu była dla niej o wiele ważniejsza. Zarumieniła się wyraźnie.
    - Nie sądziłam, że po tak intensywnych pocałunkach można poczuć zmęczenie... - zaśmiała się delikatnie i ponownie na niego spojrzała. - Zaczynam powoli rozumieć dlaczego rodzice opuszczali składzik aż tak bardzo zziajani - pozwoliła sobie na to niegrzeczne spostrzeżenie.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  53. Gave zapukał do pokoju, który właśnie zajmował Nylian w samo południe, a gdy elf otworzył drzwi, uśmiechnął się do niego lekko.
    - Nie masz może ochoty pokręcić się po mieście? - zapytał go wprost. Jeśli nie to sam to zrobi, ale zawsze fajnie byłoby mieć towarzystwo. Przynajmniej do kręcenia się w pobliżu zamku, bo na slumsy nie zamierzał zabierać nikogo, kto mógłby zaraz go wydać, a wygląd Nyliana pozostawiał niestety wiele do życzenia. - Może znajdziemy jakąś fajną tawernę albo stragan z tutejszymi przysmakami? - zaproponował. - Zobaczymy jak bawią się Feniksy. Nie daj się prosić.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  54. Widząc wyraźne zmęczenie Nylian, nie pytał co się stało. Mógł tylko podejrzewać, że chodzi o małą. Sam cieszył się, że jego maluchy są mniejsze. Nie był pewien co by zrobił, gdyby tak jak Piri chciały wrócić z nim do Mathyr. Nawet nie chciał się nad tym zastanawiać. Podejrzewał że by im uległ.
    - Jasne, alkoholu to mam aktualnie dość - skrzywił się lekko. - Cały dzień od chorowałem ostatnio - przyznał. - Mam ochotę na uliczne żarcie, a Dar wspominała o świetnej ulicy, pełnej Phyonixowych przysmaków - rzucił luźno. - Może tam? - zaproponował mu i już ruszał wraz z nim do wyjścia z Pałacu.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  55. Gave odetchnął głęboko.
    - No, "Szkarłatny Szatan" - powiedział. - Bez kija tego nie ruszaj... wystarczyły 3, by w głowie trzeszczało i szumiało, a ja... no wiesz... - zacisnął mocno wargi. - ...przez tę włócznię byłem w lekkim dołku, więc na trzech się nie zatrzymałem - przyznał cicho i pokręcił lekko głową. - Dlatego teraz robię sobie detoks alkoholowy. Nie zamierzam pić przez najbliższy miesiąc - uśmiechnął się do niego lekko. - Ooo... a znasz jej podniebienie na tyle dobrze, by wybrać takie, które połechtają jej własne podniebienie? Bo jeśli nie to musimy spróbować różnych rodzajów i wówczas dać jej całą gamę możliwości - wyszczerzył się do niego.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  56. Klara uśmiechnęła się delikatnie na jego stwierdzenie i zaraz znowu pogłaskała jego policzek.
    - Chyba jednak wiem - przyznała szeptem, bo i dla niej to co mówił było nad wyraz istotne. Na propozycję co do snu lekko zagryzła wargę, ale zaraz przytaknęła mu delikatnie głową.
    - Chyba, chyba tak... Dzisiejszy dzień był niesamowicie aktywny. Chętnie już odpocznę - wtuliła się w niego jeszcze na chwilę. Mogłaby zasnąć nawet teraz, przy nim i tak czuła się bezpieczna i wiedziała, że nie da jej zrobić krzywdy, ani sam nie zrani.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  57. Zarumieniła się wyraźnie, gdy ją podniósł w tej sposób, posłała mu zaraz uroczy uśmiech.
    - To chyba nieco ponad prowadzenie, ale zdecydowanie mi nie przeszkadza - przyznała wpatrując się w niego z czułością. Zbliżyła swoje usta do jego i skosztowała ich raz jeszcze. To jak dbał o to by nie wypadła źle w oczach innych ludzi było dla niej naprawdę niesamowite. Wieść o osobnym pokoju była w tym wszystkim słodko-gorzka. Z jednej strony mogłaby spać przy nim, z drugiej, wiedziała, że to po prostu nie przystoi. Nylian jako jeden z niewielu szanował jej zwyczaje i nie kłócił się z tego typu "głupimi" przesądami czy plotkami. Klara to doceniała, bardzo.
    - Dziękuję - szepnęła po tym delikatnym pocałunku. Wtuliła się zaraz w niego i pozwoliła by zaniósł do izby.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  58. Klara zaśmiała się delikatnie na jego słowa.
    - Jesteś najbardziej uroczym mężczyzną jakiego poznałam w swoim życiu - przyznała wesoło. Wszystko umiał ubrać w piękne słowa. - Dla mnie to również nie lada przyjemność. W Twoich ramionach czuję się niczym niesiona przez chmurkę... Bardzo dostojną, przystojną i czułą chmurkę... - ostatnie szepnęła, rumiana na twarzy. Oddaną pieszczotę przyjęła z błogim uśmiechem, a na kolejne słowa wtuliła się mocniej w jego szyję.
    - Ja również dziękuję, widziałam już jak wyglądać może nieodwzajemnione uczucie i cieszę się, że nas to ominęło - spojrzała mu w oczy raz jeszcze. - Ciebie i mnie - ponownie wtuliła głowę, ciesząc się ciepłem, które czuła w sercu.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  59. Gave skinął głową w zrozumieniu.
    - Rozumiem i nie namawiam - powiedział spokojnie. Nie namawiał go przecież przez całą podróż do azylu, więc i teraz nie zamierzał. Zwłaszcza, że i mu aktualnie alkohol śmierdział. Jego zapach doprowadzał do skrętów żołądka chłopaka. Westchnął ciężko słysząc moralizującą gadkę. - Stary, raz się schlałem - przypomniał krótko. - I nie zamierzam tego powtarzać. Mam dzieci, które chcę wychować, a alkohol temu nie sprzyja - mruknął szczerze i wzruszył ramionami. - Ach no dobrze to zostaw dla siebie chociaż ze dwa przepisy co by zaskoczyć jej podniebienie, podczas którejś z randek - zaproponował.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  60. Wtuliła się w niego zadowolona.
    - Negatywnie nacechowanych "naj" raczej się nie spodziewam - przyznała ze spokojem. Uśmiechnęła się słysząc kolejne komplementy.
    - Dziękuję Nylianie... - szepnęła, już nieco przysypiając. To jak ją kołysał idąc w połączeniu z uczuciem ciepła i bezpieczeństwa było niezwykle wręcz kojące, usypiające wręcz. Zaśmiała się jednak delikatnie na słowa o chmurce.
    - Już jesteś wszystkim Nyli... - przyznała raz jeszcze mocno wtulając głowę i ułożyła ją tak, że lekko oddechem owiewała skórę elfa.
    - Największy... - uśmiechnęła się błogo na kolejne urocze słowa.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  61. Gave skinął głową na te jego wszystkie zapewnienia co do Klary. On znał się lepiej na tych wszystkich schadzkach i innych bajerach. A już zdecydowanie lepiej na związkach. Nylian mógł być w tym lepszy od niego. Każdy był w tym temacie lepszy niż on sam. Uśmiechnął się nieco i sam nieco skrzywił na to słońce. Westchnął przeciągle.
    - Taki klimat tu mają. Nie mógłbym tu mieszkać na stałe - mruknął w odpowiedzi. - Cóż... zaczniemy od suszonego moserta - stwierdził i spojrzał po Nylianie. - Chyba że boisz się slumsów to wtedy nie - odchrząknął.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  62. Gave mu tylko na to przytaknął. Sam tęsknił za mniej gorącymi klimatami. Brakowało mu tu cienia drzew... w ogóle jakiegoś cienia, chociaż Phyonix miało swój urok. Pobyt w nim aż tak zły nie był, przypominał całkiem niezłe wakacje. No właśnie, wakacje. Tu nie było widać pokłosia wojny. Nie było widać jej na żadnym kroku. To zamknięte społeczeństwo żyło raczej innymi sprawami.
    - Są - odparł cicho. - Sam, osobiście, je uwielbiam. Mam takiego swojego ulubieńca, ale wiesz... - podrapał się lekko po głowie. - Wszystkiego trzeba spróbować, a ja nie ukrywam, mam w tych działaniach osobiste cele - mruknął szczerze. Bo jak tu wkupić się w łaski Bellhardów i samych "wyrzutków" społeczeństwa jak nie pokazując, że jest się zdolnym do takich rzeczy.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  63. Klara rzeczywiście pozwoliła sobie na krótki sen, krok Nyliana był spokojny, jego serce przyjemnie biło przy uchu, a ciało grzało. Wiedziała, że jest bezpieczna w tych ramionach. Zaczęła się trochę wybudzać już, gdy weszli do budynku, zaraz inny zapach zaczął unosić się w powietrzu i nie było czuć na twarzy tego delikatnego podmuchu wiatru. Pocałunek sprawił, że drgnęła, z początku niespokojnie, jednak czując znajomy smak otworzyła oczy, patrząc po elfie ciepło.
    - To była najprzyjemniejsza drzemka w moim życiu... - szepnęła patrząc po twarzy elfa. - Ciężko się z Tobą rozstawać... - dodała, dotykając policzka Nyliego. Patrzyła mu w oczy z czułością.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  64. Gave nie zamierzał go namawiać. Sam był ciekaw na jaką skalę jest to problem, a ususzony mosert to nie żywy mosert. Bardziej żywy nie będzie nawet jeśli go nie posmakuje. Uznał, że trzeba swoje własne śledztwo przeprowadzić w tej sprawie.
    - Mój? - spojrzał po Nylianie. - On jeszcze nie jest mój - powiedział spokojnie. - On po prostu... uhm Veiri... tak się wabi - poinformował go. - Jak to jest? Cóż... tak jak z Winterem - wskazał na swojego psa, który wylegiwał mu się na głowie. - Po prostu serce bije jakoś mocniej i wiesz, że to ten zwierzak będzie dla ciebie odpowiedni - uśmiechnął się lekko, po czym odetchnął głęboko. - Nigdy nie miałeś swojego ulubionego zwierzaka? - zdziwił się. - Mówiłeś, że ile lat masz?

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  65. Klara nie oponowała przed objęciem, wtulała się w elfa nadal czując lekkie zaspanie. Uśmiechnęła się rozczulona na jego słowa i spojrzała po nim wdzięcznie, gdy zaznaczył jak jej godność jest dla niego ważna. Z przymkniętymi oczyma przyjęła drobne czułości przy czole i policzkach. Oczywiście, że chętnie skosztowałaby i ust elfa, ale w danej chwili wiedziała do czego to może ich doprowadzić. Nie chciała dodatkowo utrudniać ani sobie, ani jemu całej tej sytuacji.
    - Ty również śpij dobrze i... dziękuję Nyli... - uśmiechnęła się do niego czule, patrzyła po twarzy białowłosego jeszcze trochę i dopiero po chwili zniknęła za drzwiami pokoju. Długo jeszcze nie spała, czując jak serce szybko bije w piersi, w końcu jednak sen ją zmorzył, a uśmiech dalej rozciągał jej lico.

    Rano, kiedy już otworzyła oczy, czuła się nad wyraz rześko. Jakby zło całego świata nie istniało, jakby była w swojej własnej bajce. Jej ukochany z szacunku do niej spał niedaleko, dbał o nią i o jej bezpieczeństwo. Uczucie jakim ją darzył sprawiało, że Klara funkcjonowała dziś jak na skrzydłach. Te wszystkie wyznania dnia codziennego. Troski zdawały się przy tym znikać.
    Ubrała dziś na siebie lżejszą sukienkę, taką, która nie blokowała ruchów. Miała dziś ambitne plany skorzystać z propozycji Nyliana, więc nawet włosy rozczesała i uplotła z nich solidny warkocz. Ledwo skończyła robić fryzurę, a usłyszała pukanie do drzwi. Podniosła się energicznie i ruszyła je otworzyć.
    - Nyli, dziękuję - uśmiechnęła się uroczo i również mu skłoniła. Dała ucałować dłoń, patrząc czule po tym geście. Zaciągnęła się zaraz zapachami z korytarza i mruknęła zadowolona. - Masz racje, pachnie niesamowicie - przyznała i przystanęła bliżej niego.
    - Ja z kolei po śniadaniu chciałabym byś mnie pouczył tych... Tych obronnych ruchów - spojrzała po nim proszącym wzrokiem. Niedługo mieli się rozstać i to na długo, chciała by wiedział, że będzie umiała się chociaż jako tako obronić przed ewentualnymi opryszkami.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  66. Gave skinął głową.
    - Tak, lubię go - przyznał spokojnie. - Ale nie mogę powiedzieć, że jest on mój. Nie przyklepałem go przecież, ani nie wiem czy wielka pani Lexi pozwoli mi go ze sobą zabrać - mruknął, chociaż miał już nawet plan jak wykraść Moserta im sprzed nosa, ale przecież nie będzie się nim chwalił przed Nylianem. Zwłaszcza, że zdawał się on być cholernym służbistą. Lepiej przed takimi trzymać język za zębami. Spojrzał po nim i zacisnął mocno wargi. - A co mają zwierzaki do twojej dezercji? - spojrzał po nim i westchnął przeciągle. No nie. Właśnie zagotował się konkretnie. Zacisnął mocno pięści i nabrał kilka głębokich oddechów. - To miała być jakaś chora kara czy co? - mruknął. - Masz wyjątkowo nie rozgarniętego kapitana - skomentował. - Miałeś to jest. Ja to bym tego kapitana ubił - prychnął pod nosem, zapisując sobie to na listę do zrobienia. Choćby to miało być ostatnie co zrobi. Ubije tego gościa. Uniósł lekko brew, gdy Nylian powiedział swoje. - Rany stary... 104 lata? - pokręcił głową. - Jak jest z pamięcią? Pamiętasz wszystko z tego okresu? Dużo widziałeś już... nie można mówić, że jesteś ledwo pełnoletni... bo masz za sobą szmat czasu. Jesteś mocno doświadczony już... 

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  67. Gave skrzywił się nieco. Nie powiedziałby, że tak przyjaźni się z księciem, a Darcy... cóż tu tak, przyjaźnił się, ale nie był pewien czy ona ma aż taki wpływ na swoich rodziców, by tak po prostu mógł zabrać Veriego ze sobą. Zresztą... zabierze go i co? Nie zawsze przecież będzie mógł z nim podróżować. A zostawić go gdzieś... no nie wyobrażał sobie tego. Chociaż to akurat było jeszcze do ugrania. Spojrzał po nim.
    - No właśnie przyjaźnię się z księżniczką, a nie kapłanką - uśmiechnął się do niego lekko i wzruszył ramionami i zaczął słuchać tego co Nylian ma do powiedzenia. Zmarszczył brwi słysząc to wszystko i pokręcił lekko głową. Nie rozumiał. Oczywiście, że nie rozumiał tego. Zacisnął mocno wargi. - Dlatego właśnie lepiej nie wstępować do żadnej armii - skomentował. - Na wolną rękę działa się zdecydowanie lepiej - mruknął jeszcze i ścisnął dłoń Nyliana. - Rozumiem twój ból i rozżalenie - spojrzał mu prosto w oczy i odetchnął głęboko. - Rozumiem jak to cię boli... - dodał. - Ale nie pójdziemy się teraz napić - mruknął. - Możemy zmienić kierunek zwiedzania i zrobić sobie wyścig na pustyni. Pobiegać, wyżyć się w ten sposób - zaproponował, bo miał wrażenie, że Nylian potrzebuje w tej chwili właśnie czegoś takiego. Już nie skomentował tego wyjaśnienia co do długości życia elfów. Mimo wszystko dalej uważał, że w wieku 100 lat Nylian powinien być bardziej doświadczony od niego.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  68. Patrzyła po Nylianie trochę niepewnie, prośba wyraźnie go zdziwiła i przez chwilę myślała, że może przesadziła? Może nie powinna się jednak zgadzać, czy prosić o coś takiego? Zaraz jednak zobaczyła jego uśmiech i to chwilowe strapienie zniknęło. Uśmiechnęła się szeroko, zadowolona i zaraz ucałowała policzek elfa.
    - Tak! - rzuciła wesoło po czym przyjęła jego ramię, pozwalając by poprowadził ją na jedzenie. - Śniadanie i spacer brzmią wybornie. Nie mogę się doczekać kolejnego dnia spędzone w Twoim towarzystwie - znowu przyjemnie ją coś zagilgotało w podbrzuszu.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  69. Klara uśmiechnęła się cieplej na jego słowa i przytaknęła mu głową.
    - Więcej przyjemnych wspomnień do rozpamiętywania - dodała, bo rzeczywiście wspominanie tych wszystkich chwil z bliskimi działało na nią kojąco, nawet w trudnych chwilach.
    Szła przy jego boku z przyjemnym uśmiechem rozciągniętym na twarzy. Spojrzała po elfie, gdy wspomniał o jedzeniu.
    - Chyba niekoniecznie, ale nadziewane bułki brzmią naprawdę dobrze. Ja... Ja chyba skuszę się na owsiankę z nasion, jest bardzo pożywna, idealna do wysiłku fizycznego. Tak przynajmniej zawsze mówił papo, kiedy wybywał z braćmi na żerowanie lub polowanie - wyznała, dalej z uśmiechem.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  70. Gave zerknął na niego i westchnął ciężko.
    - Wiem, że jest tu ważna i może i nie miałaby problemu z podarowaniem jednego moserta jako prezent - powiedział spokojnie. - Ale ja tego nie chcę - pokręcił głową. - Nie chcę wykorzystywać jej statusu dla własnej korzyści... - skrzywił się lekko. Już to robił, chociaż niezbyt chętnie. Przyjął pokój w zamku, szlajał się po nim tam gdzie tylko chciał, choć normalnemu człowiekowi nie byłoby to dane. Odetchnął głęboko. - W miarę możliwości wolałbym moją relację z księżniczką traktować jak normalną, a nie taką, z której mam materialne korzyści. Nie chcę się z nią kumplować dla korzyści, tylko dla niej samej - westchnął. - A ona i tak ma niską samoocenę. Gdyby jeszcze okazało się, że przyjaźnię się z nią bo ciągle coś dostaję... w jakim świetle by mnie to postawiło? A jak bardzo by ją przygniotło? - mruknął. - Wiem, jestem mordercą... z moralnością - parsknął śmiechem na to podsumowanie.Słuchał o jego wojskowej przeszłości i spojrzał gdzieś w bok w momencie słow o ojcu. Cóż, ojcowie mieli coś do tego, że wybierali ścieżkę za swoje dzieci. Sam został wplątany w coś takiego przez własnego staruszka. Skinął głową bo to akurat był w stanie zrozumieć. Uśmiechnął się krzywo.- To wyrywaj włosy i krzycz, znajdź inną odskocznię niż alkohol - klepnął go w plecy. Nie zamierzał namawiać go do zmiany postanowienia. 

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  71. - A co ty taki obcykany w sprawy Mosertów? - Gave spojrzał po nim z lekkim uśmiechem błądzącym mu po buzi. Nylian wyjątkowo zdawał się naciskać na to całe wyprowadzanie z cudzych stajni, a on sam nie był przekonany czy to dobry pomysł. Zwłaszcza przy jego własnym trybie życia. Owszem chciałby mieć Moserta, chciałby się nim zajmować i Veri naprawdę ujął go za serce, ale... czy bylby w stanie poświęcać mu tyle czasu ile ten faktycznie potrzebował? Takiej pewności nie miał. Wzruszył ramionami na wieść o tym, że nie widać by traktował jej jak wysokości. Uniósł lekko brew na kolejne pytanie. - To już moja sprawa - poinformował go spokojnie. Nie przepadał za aż takim wypytywaniem, bo choć nie sądził, aby Nylian chciał tę wiedzę w jakiś sposób wykorzystać, tak nie zamierzał kusić losu w razie gdyby jednak coś poszło w inną stronę. - Mhm...Klarową odskocznię, co nie? - spojrzał po nim i mrugnął do niego. - To kiedy spodziewać się pierwszych spraw łóżkowych? - zainteresował się. Skoro ten tak go męczył o Darcy to on mógł odbić piłeczkę. Spojrzał po nim jeszcze i wzruszył ramionami. - Z tego co słyszałem to najlepsze są tam za rogiem - wskazał dłonią odpowiednią stronę. - Znjduje się tam czarny rynek - szepnął do niego.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  72. Miał na końcu języka słowa, że technicznie rzecz ujmując cofnięcie czasu jest możliwe. Wystarczyłoby pomęczyć trochę Shi lub Niklausa, ale zmiął te słowa w ustach i odetchnął głęboko, słuchając go dalej. Chwilę zastanowił się nad jego podejściem co do cnotliwej cnotki niewydymki i wzruszył ramionami.
    - Napuść ją na Akane i inne rozwiązłe kobiety to... może zmieni zdanie - puścił do niego oczko. - Wiesz osobiście uważam, że seks przed ślubem jest ważnym i istotnym elementem bo to dzięki niemu dowiesz się czy partner ci odpowiada w każdym aspekcie. Nie tylko psychicznym, rozmowy i przytulania czy innych czułych gestów, ale też w łóżku. Owszem to dodatek do związku, ale... - spojrzał po nim. - ...ale miejscami jest to istotny dodatek - odchrząknął. - I pewne niedogodności można przeżyć czy wypracować z partnerem, a innych już nie - mruknął, po czym popatrzył po nim mrugając kilkakrotnie. - Stary... chcesz powiedzieć, że na trzeźwo jesteś prawiczkiem? - rozdziawił usta. - O... no to nie ma się co martwić. Klara też jest niedoświadczona, więc wspólnie dojdziecie do tego co lubicie a czego nie - uśmiechnął się szeroko, po czym wprowadził Nyliana na czarny rynek i tym razem nawet nie próbował wtapiać się w tłum. Podszedł do pierwszych straganów, na których można było kupić wszystko... od suszonego mięsa mosertów po... ciastka, które miały hamować moce Argarczyków. Zmarszczył lekko brwi i kilka z takich specyfików kupił, uznając że przetestuje je na Tonym i Akane.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  73. Gave nie uważał seksu za najistotniejszy element w związku i dobrze, że nie słyszał myśli mężczyzny, bo chyba by padł.
    - Mhm nie znasz? - spojrzał po nim. - Pogadaj z byle którą argarką, a dowiesz się że niemal każda jest w waszych oczach rozwiązła, bo chodzi na seks zanim poślubi mężczyznę - rzucił spokojnie. - Nie mówię o przymuszaniu jej do czegokolwiek - Gave pokręcił głową. - Bo to już zdecydowana przesada, ale wiesz... ty mówisz tak jakbyś miał szanować jej zdanie kosztem samego siebie - mruknął. - Wiesz rozumiem, że tak ją kochasz, ale takim działaniem w końcu staniesz się pantoflem... albo po prostu się wypalisz - mruknął tylko. Podboje Nyliana skwitował całkiem sporym gwizdem. - No skoro tak, to może już się wyszalałeś - rzucił z przekąsem i uśmiechnął się szerzej. Kiedy Nylian poszedł po stal, on sam wziął sobie kilka ciekawszych trutek. Część miał zamiar zachować dla Onyx, jedną czy dwie dać Tonemu, a resztę dla samego siebie. Warto było mieć plan B i C i D, gdyby jeden z poprzednich nie wypalił. Dopiero po zakupie poszedł za Nylianem, smakując suszonego moserta. W sumie nie był on aż taki zły. Zaskakująco smaczny. Spojrzał po stali.
    - Planujesz coś zakupić?

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie skomentował już sprawy rąk, inspiracji i wypukłości Nyliana. Wolał nie wiedzieć takich szczegółów, choć z drugiej strony anatomia elfa mogła go nieźle zaskoczyć.
    - Wlaściwie... jak duże są... - przesunął wzrok do jego spodni. - Te wasze... zastanawiam się czy różnią się rozmiarem od ludzkich - przyznał szczerze, po czym spojrzał po stali i zaraz przytaknął mu podchodząc do straganu. Płynnie przeszedł na fiński by wypytać o cenę i nawet przy pomocy duchów, które powiedziały mu jak targują się prawdziwe Phyonixy zaczął to przez chwilę robić, by ostatecznie dmuchnąć sobie w grzywkę i spojrzeć na Nyliana. - Nie stać cię - powiedział krótko. - Chcą 1000 złotych monet i twoją broń - mruknął. - A to już i tak cena po obniżce...

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  75. Gave zastanowił się chwilę, po czym spojrzał na swoje spodnie i znów na Nyliana.
    - No gdzieś taki - pokazał dłońmi wielkość. - Powiedziałbym, że w skali Argardzkiej nie jest on wielki, ale nie jest też mały - dodał. - Tak gdzieś w połowie stawki bym go wrzucił - mruknął bez specjalnej krępacji. - Kolor ma taki jak moja karnacja, a jak twardnieje  to robi się większy - wzruszył ramionami. - Nie ma żadnych cech charakterystycznych do tego - uśmiechnął się do niego lekko, po czym wzruszył ramionami. - Po prostu odpowiedz na pytania, które zadałem - skomentował krótko, a kiedy Nylian zaciągnął go w bok i pokazał świecidełko to skrzywił się lekko. Kryształ wyglądał podobnie, ale... nie emanował mocą. Widział ten u Ryu i ten to potrafił zjeżyć włos na ciele, a to świecidełko... nie robiło takiego wrażenia. - Możesz spróbować, ale może beze mnie w pobliżu - spojrzał po nim poważnie. - Ja tu mam robotę do załatwienia jeszcze, ale... możemy spróbować zwykłą aferą. No wiesz... że co on sobie myśli, że tyle chce brać za kawałek stali...

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  76. Klara uśmiechnęła się do Nyliana ciepło i przytaknęła delikatnym ruchem głowy. Tak, miał rację, takich wspomnień nigdy za wiele.
    - Och, doprawdy? - spojrzała zaskoczona po elfie. - A cóż to za koszary, w których mieliście na tyle dobre warunki by zajadać owsiankę? A może była to jakaś uboższa jej wersja? - zainteresowała się. Bój raczej nie kojarzył jej się z tak czasochłonnymi potrawami. - Jedliście ją na ciepło, czy zimno? - dopytała jeszcze szczerze zainteresowana. Podeszła z nim do stołu i posłała wdzięczny uśmiech za te wszystkie kulturalne gesty. Usiadła na odsuniętym krześle, czując przyjemne łechtanie przy sercu. Zarumieniła się delikatnie na jego pytanie.
    - Nie tak wygodnie jak w Twoich ramionach, ale... - tu spłonęła jeszcze większym rumieńcem i zerknęła na Nyliana odrobinkę speszona. - Znaczy... Wygodnie, tak... acz... spałam w wygodniejszych miejscach - chrząknęła, poprawiając włosy. Czasami miała wrażenie, że przy Nylianie głupieje.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  77. Klara słuchała go wyraźnie zainteresowana, z łagodnym uśmiechem namalowanym na twarzy.
    - Och, rozumiem, chodziło zapewne o coś treściwego na żołądek. W starciu wygląd potrawy ma raczej małe znaczenie, lepiej by dało się nim szybko najeść, w razie konieczności pośpiechu - w gospodzie rodziców nie raz ucztowali wojacy, sporo można się było przy ich stołach nasłuchać komentarzy w temacie "żarcia" koszarowego.
    - Z jednej strony to przykre, nie dość, że trapi Was walka, to nawet dobrze zjeść nie idzie, z drugiej strony tym bardziej rozumiem radość z powrotu do domu. To musi być piękna wizja. Powrót do domu, do żony, która czeka z pysznym, ciepłym posiłkiem - szepnęła trochę zamyślona, z delikatnym rumieńcem na policzku. Wyobraziła się w roli takiej żony witającej... zerknęła na Nyliana i jeszcze bardziej się zarumieniła. W jej wizji nie był to byle jaki wojownik, był to właśnie elf. Lekko przygryzła wargę.
    - Co byś najchętniej zjadł po takiej tułaczce? - zapytała, patrząc mu niepewnie w oczy. Do tego wszystkiego doszła wizja wspólnego spania, którą białowłosy sam przytoczył i buzia Klary płonęła wręcz w rumieńcach. Cóż, wojacy dość często prawili też o tym jak ciepło żony ich witały w łożach, nie tylko przy stole, więc chcąc nie chcąc i takie myśli zawitały teraz pod rudawą czupryną młódki.
    - T...tak, tak... To... To rzeczywiście bardzo zachęcająca wizja - wydukała nieco speszona, miała wrażenie, że jej nieco śliny brakuje w ustach. Czuły pocałunek dłoni rozczulił jej spojrzenie, ale dzięki niemu trochę wróciła na ziemię.
    - Nie chcę byś myślał, że narzekam, oj nie, po prostu... Po prostu tak mi się wyrwało. Po prawdzie spałam już nie raz w o wiele mniej wygodnych izbach, ta nie jest taka najgorsza, a poza tym, tak... Masz rację, tu stawiają na jadło, a tym śmiało mogę się tu zachwycać - przyznała z uśmiechem i tym samym uśmiechem obdarowała kobietę, która właśnie przyniosła ich zamówienie.
    - Wygląda bajecznie! - uśmiechnęła się szerzej na widok przyzdobionej owocami owsianki i zaraz skrzyżowała wzrok z Nylianem. - Smacznego - życzyła i złapała łyżkę.
    - Od czego właściwie zaczyna się takie treningi jaki mamy w planach? - zapytała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  78. Gave przyjrzał się pokazywanemu rozmiarze penisa i pokręcił lekko głową.
    - Łee... to raczej taki standardzik - skomentował swobodnie, po czym parsknął śmiechem. - Ruchy fal? Masz na myśli ruchy bioder? - zaprezentował kilka podłóżnych ruchów. - Cóż... skoro twe partnerki były zadowolone to dobra twoja. W takim wypadku jestem przekonany że całkiem niezły jesteś w tte klocki - wyszczerzył się do niego. - Ale daj znać jak po raz pierwszy wylądujesz w łóżku z Klarcią.Koniecznie wypytam ją o jej wrażenia i te ruchy fal... - poruszał sugestywnie brwiami i parsknął śmiechem, po czym pokiwał głową. - No, no... ja również odczuwam brak tatuaży na pośladkach i sprzęcie - skomentował, po czym spojrzał w stronę straganu słuchając o tej legendarnej stali. Przez chwilę stukał palcami o swoje udo. - Hm... no to co? Możemy poczekać aż stragan się zwinie, pośledzić handlarza i... z nienacka zaatakować - rzucił konspiracyjnym szeptem. - Oczywiście handlarzowi nie zrobimy krzywdy, ale ty... ty zyskasz stal - spojrzał po nim z zawadiackim uśmiechem. - Bo wiesz istnieją inne sposoby niż pieniężne na zdobycie tego co się chce - wyszczerzył się do niego. Zapłata kryształami brzmiała dobrze, ale Gave po prostu obawiał się, że za szybko wypłynie sprawa ich fałszywości na światło dzienne.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  79. Gave prychnął pod nosem i roześmiał się serdecznie.
    - Zaraz, zaraz... czy ty naprawdę sądzisz, że będziesz przy tej rozmowie, w której padną te pytania? - uniósł wysoko brew. - Śnij dalej - puścił mu oczko i parsknął radosnym śmiechem. Naprawdę niesamowity obrońca uciśnionych. Nie będzie miał szans na obronę, skoro podczas spotkania z Klarą go nie będzie. Zaskoczony spojrzał po nim i rozsunął swoją koszulę, żeby pokazać mu swoją klatkę piersiową, na którym widniał całkiem pokaźny zwierzyniec. Od Fasolek, przez Groszka, Lwicę, Żabę, Łośka i inne zwierzyńce. Zaraz też zasłonił pierś zapinając koszulę. - A kilka ich tam jest - uśmiechnął się do niego lekko, po czym uniósł lekko brew, kiedy ten odciągnął go od straganu. - A nie sądzisz, że teraz właśnie wyglądasz niesamowicie podejrzanie? - spojrzał po nim z powątpiewaniem. - No wiesz nagle szeptasz i odsuwasz się od straganu, od czasu do czego łypiąc na niego okiem? - mruknął. - Zobacz, facet już węszy podstęp - mruknął, wracając do straganu i kładąc kilka sztuk złota, by wybrać sobie całkiem ładny sztylet. Przetestował go zaraz i dopiero, kiedy uznał że jest w porządku dopłacił resztę, chowając sztylet za pas i wracając do Nyliana. - Spokojnie, ciebie zakamuflujemy, a ja... mi się przyda taki rozgłos - mruknął. - Oczywiście nie jako uchodźca - mruknął. 

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  80. Gave pokiwał głową dalej śmiejąc się z tej całej sytuacji z Klarą, po czym przytaknął na jego domysły.
    - A reszta zostaje moją tajemnicą, głęboko pogrzebaną w sercu - poinformował go. Przecież nie będzie mu się przyznawał do tego jaka z niego sentymentalna dupa jest. Przyznał mu rację co do braku doświadczenia z kradzieżami, przy okazji niepostrzeżenie zwijając sobie swój ulubiony Phyonixowy owoc, kiedy przechodzili obok straganu. Po kilku kolejnych krokach użył świeżo zakupionego sztyletu do podzielenia się nim z Nylianem. Wgryzł się w niego zanim odpowiedział na kolejne pytanie.- Dobry złodziej powinien otrzymać rozgłos w odpowiednich kręgach. Złodziej bez renomy nie dostanie żadnej fuchy - spojrzał po nim i wzruszył ramionami. - A tu... taka fucha przyda się mojemu Phyonixowemu alter ego. 

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  81. Gave uśmiechnął się tylko w odpowiedzi i wzruszył ramionami. Może mu kiedyś rzeczywiście powie. Może nawet zasłuży na swoje własne miejsce wśród zwierzyńca, ale na tę chwilę nie miał ochoty o tym rozprawiać. Podzielił się za to zwiniętym owocem, wciskając połowę Nylianowi.
    - Sam spróbuj - uśmiechnął się lekko. - To mój ulubiony owoc - przyznał. - Właściwie to jest jednym z tych rzeczy, które spróbowałem w Mathyr dość dawno i... chyba jako pierwszy taki ulubiony - mruknął, aż samemu się dziwiąc, że może już coś nazwać swoim ulubionym. Miła to była odmiana. Uśmiechnął się do swoich myśli, po czym parsknął śmiechem. - Z pewnością, ona tak... gorzej z jej tatuśkiem - rzucił pół żartem pół serio. - Przecież wiem, że tobie nie odpowiada taki styl życia.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  82. - Prawda? - Gave ugryzł jeszcze kawałek swojej części owocu. - Jest pyszny, ma w sobie taką delikatną słodycz, ale nie aż taką mdlącą. Ma też taką nutę orzeźwienia, która jest tak potrzebna w tym klimacie - wyszczerzył się do niego, po czym pokiwał głową. - Mówisz, że jest jak siostra, a zachowywałeś się trochę jak jej ojciec w trakcie podróży - zauważył spokojnie, po czym wzruszył ramionami. - No, ale skoro tak uważasz to przepraszam - rzucił jeszcze, bo przecież w takim wypadku popełnił gafę nazywając go jej ojcem. Parsknął śmiechem na wieści o tej następczyni Mścicieli. Nie do końca był pewien czy tak szybko swój tytuł odda następcom, ale zaraz też skinął głową. - Pewnie, wezmę ją i Maryl na spacer, może jakiś mały trening i poopowiadam trochę i pokażę jej co nieco... tylko nie zdziw się, że zaczną ci znikać sakiewki z monetami... na twoim miejscu już dziś szukałbym na nie inne skrytki - puścił do niego oko.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  83. Klara słuchała go z uśmiechem na ustach.
    - Miło słyszeć, że i dobre wspomnienia przyniosłeś z takiego miejsca – przyznała. Dość w życiu miał przykrych wydarzeń, przyjemnie słuchało się o czymś innym. Na odpowiedź co do dania czuła ciepło rozlewające się po ciele. Podniosła się dość niespodziewanie i pochyliła w stronę Nyliana. Z początku celowała w usta, jednak ostatecznie pocałowała go w policzek, z wyraźnym rumieńcem na twarzy. Usiadła na swoje miejsce.
    - To… to była najmilsza odpowiedź, jaką mogłabym sobie wyobrazić – przyznała troszkę speszona. W głowie już powstawały pomysły na ewentualne dania, za każdym razem inne. Uśmiechnęła się do samej siebie na tą myśl.
    - Skądkolwiek wrócisz, nie ważne czy z długiej wyprawy, czy z jednodniowej nieobecności… Na pewno przyszykuję Ci coś ciepłego – spojrzała mu w oczy z radosnymi iskierkami. To co mówił dalej sprawiało, że tylko jeszcze bardziej się rozpływała.
    - Karczma prowadzona z Tobą to zdecydowanie spełnienie moich marzeń – przyznała. Zaraz jednak powiedział coś, co bardzo ją zainteresowało.
    - Gryfem? Och… miałeś własnego gryfa? – słyszała, że to bardzo majestatyczne stworzenia. Nawet jej nie dziwiło, że ktoś taki jak Nylian posiadał własnego.
    Przy jedzeniu uśmiechnęła się rozczulona, gdy pochwalił zapach potraw i pogłaskał jej dłoń.
    - Z Tobą czuję się bardzo komfortowo, a posłanie nie jest na tyle złe, by szukać innego – zapewniła, a kiedy mówił o naukach, słuchała uważnie. Pokręciła się chwilę na miejscu z lekkiego podekscytowania.
    - Brzmi to wszystko bardzo intrygująco – zaśmiała się delikatnie. Nie sądziła, że kiedykolwiek przyjdzie jej trenować coś takiego i to jeszcze z… kimś takim. Raz jeszcze rozczulona spojrzała po jasnowłosym.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  84. Nigdy się nie zastanawiał nad takimi szczegółami, toteż tylko wzruszył ramionami. Nie miał pojęcia jak osiągają taki smak, ale dla niego liczyło się tylko to, że smak został osiągnięty i mógł smakować pyszne owoce. Gave odetchnął głęboko. Tak, wiedział już że elf postrzega się za 18-latka, więc dmuchnął sobie tylko w grzywkę.
    - Sam siebie też nie wyobrażałem w roli ojca - skomentował. - A jakoś tam sobie radzę i nawet śmiem twierdzić, że wcale nie najgorzej - wyszczerzył się do niego, po czym skrzywił się lekko. - Mhm niektórzy rodzice są okrutni - skomentował. - Innych do okrucieństwa zmusza los... - dodał. - Mhm dobrze, że na siebie wpadliście - uśmiechnął się lekko, po czym parsknął śmiechem. - Nauczę ją, że na bliskich się praktykuje, a potem... dopiero idzie na tych, których wzięło się na cel - rzucił gładko. - No wiesz... lepiej by praktykowała na tobie, niż na kimś obcym. Jeszcze by jej ręce ucięli albo coś innego - skrzywił się. - Chłosta czy coś... no wiesz świat tu jest okrutny.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  85. Chociaż chłopak był mu wdzięczny za te słowa to wcale nie czuł, żeby Fasole miały dobre dzieciństwo. Miały raczej okres maluchowania z kłócącymi się rodzicami, a teraz są przerzucane raz do jednego a raz do drugiego rodzica. Na domiar wszystkiego za chwile zostaną tu w Phyonix całkowicie same. Słabym był rodzicem, ale pocieszał się, że Akane była równie słaba co on, bo robiła dokładnie to samo. 
    - Dzięki - skomentował i odetchnął głęboko. Ugryzł się w język aby nie powiedzieć za wiele. Być może po prostu za dużo od siebie oczekiwał. Zastanowił się nad jego słowami i prychnął pod nosem. - W takim wypadku strasznie okrutna ze mnie bestia, a moje czyny rodzą tylko przemoc - uśmiechnął się krzywo. - I wiesz co? Wcale mi jakoś z tym nie jest źle - dodał ze śmiechem i pokiwał głową. - To jest mój świat - mruknął, poprawiając go. - Tamten świat był... hm... nie powiedziałbym, że był mniej okrutny. W tamtym świecie ludzie pokazywali jak można być pozornie miłym, a w praktyce niezwykle okrutnym. Okrucieństwo przyjmowało inne formy - wyjaśnił tak względnie. 

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  86. - Nikogo nie przekonuję o swym okrucieństwie - odparł krótko Gave. - Wspominam tylko o tym od czasu do czasu - dorzucił, po czym pokręcił głową. - Sam wspomniałeś, że przemoc rodzi przemoc, a jeśli tak jest to zarówno ty jak i ja, wykazujemy się szczególnym okrucieństwem - skomentował, oddychając głęboko. - Nie, nie chodzi mi o politykę - rzucił po chwili namysłu. - Po prostu uważam, że tamten świat miał wyrafinowane sposoby okrucieństwa. Ten... do pięt mu z tym nie dorasta, ale za to w tym drugim okrucieństwie, bardziej fizycznym... przoduje - mruknął przeciągając się lekko. - Masz rację, okrucieństwo przyjmuje wiele twarzy i każda z nich jest gorsza od poprzedniej - dokończył i wydmuchał powietrze. - Na przykład my teraz, wykazujemy się niezwykłym okrucieństwem, knując obrabowanie tamtego biednego człowieka. Bo choćby niewiadomo jaki szemrany był to pewnie ma rodzinę na utrzymaniu...  i gęby do wykarmienia, a my... tak po prostu zabierzemy mu źródło jego dochodów - uśmiechnął się do niego krzywo. - Tak o, dla zabawy, dla chęci posiadania tamtej broni.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  87. - Niestety nie jestem w stanie podać przykładu, bo w moim przykładzie musiałbym wyjaśniać dużo technologicznych nowinek i czuję, że mógłbyś po prostu tego nie wyłapać. To znaczy nie zrozumieć ostatecznie tego okrucieństwa - wyjaśnił spokojnie. Bo jak niby wyjaśnić elfowi hejt w internecie? Hejt do tego stopnia, że odechciewało się żyć? Jak wyjaśnić rozpuszczanie treści, które z prędkością światła docierały do każdego. Jak wyjaśnić to, że hejt wylewał się od najmłodszych lat? Nie miał bladego pojęcia. Bez przyprawienia Nyliana o ból głowy było to fizycznie niemożliwe. Zamrugał jednak, kiedy usłyszał, że Nylian wycofuje się z akcji.- Aha... - skomentował. - Tchórzysz tak? - uniósł lekko brew. - No nic... to powodzenia w zarabianiu... będzie ci potrzebne - odchrząknął nieco.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  88. Gave odruchowo przytaknął głową. Nie było powiedziane, że Mathyr pójdzie w tą stronę co stary Argar, ale nowinki technologiczne mogły powodować okrucieństwo. Choćby pistolety, karabiny, strzelby - fizyczne okrucieństwo, a i inne telefony czy internety z wszechobecnym hejtem. Westchnął ciężko.
    - Nie wiem czy ten nasz świat pójdzie w tą samą stronę co tamten. Mam nadzieję, że nie do końca, ale myślę, że nowa technologia to i nowe okrucieństwo. To jest raczej nieuniknione - stwierdził cicho. Wywrócił oczyma na wieść, że jego argumenty do Nyliana trafiły i ostatecznie pokiwał głową, wsuwając dłonie w kieszenie. Kradzież byłaby zdecydowanie łatwiejsza niż zarobek z tablicy ogłoszeń. Nie spodziewał się zobaczyć na niej niczego specjalnie interesującego. Wodził po niej znudzonym spojrzeniem, póki jego uwagi nie przykuł jego własny portret i... całkiem pokaźna sumka pod nim. O żesz...
    - Znalazłeś coś ciekawego? - zainteresował się, spoglądając po Nylianie.

    Gave [zanim coś powiesz - Phyonix sobie ich wrzuca dla jaj i to wyselekcjonowanych, bez Parabellum, jestem po konsultacji]

    OdpowiedzUsuń
  89. Gave uśmiechnął się delikatnie na to pobożne życzenie Nyliana. Sam wątpił, by to nastąpiło tak szybko. Wątpił, by żyły w czasach spokojnych. Wojna i jej pokłosie mogła trwać przez długi czas. Zwłaszcza późniejsze sprawy. Nowy ustrój, zamieszki, bo nie każdemu się to będzie podobały. Bunty, kruchość świata. Hejt nie odejdzie tak łatwo. Hejt zostaje zawsze, tylko w nieco zmienionej formie. Nie wypowiadał tych słów na głos, bo nie chciał by się spełniły. Obawiał się jednak, że Nylian po prostu bardzo się jeszcze zdziwi.
    - Mówisz? - spojrzał po swojej podobiźnie i zaśmiał się lekko - Szkoda, że nie można się oddać samemu. No wiesz, idę, oddaję się, zgarniam kasę i... potem ktoś mnie odbija i dzielimy się sumką - spojrzał po Nylianie. - Dałoby się taki szwindel zrobić - skomentował i zerwał z tablicy podobiznę Akane, co by oprawić w ramkę i zawiesić jej nad łóżkiem. A niech ma i się cieszy.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  90. Gave wzruszył ramionami.
    - Nah za dużo zmiennych - skomentował. - Nie ma co próbować oddawać się w ich ręce - mruknął, kiwając lekko głową, chociaż taki Ryu dałby radę to zrobić w jego imieniu. Trzeba by to kiedyś przetestować. W końcu jego własną egzekucję poprowadził doskonale. - Tu? - spojrzał po nim i pokręcił lekko głową. - Szczerze wątpię - mruknął. - Ale dobrze wiesz, że dla mnie być dzisiaj tu, a dwie godziny później w Lerodas... to niewielki problem - zauważył z lekkim uśmiechem na ustach, po czym dmuchnął sobie w grzywkę. - No dobra, co to za zlecenie znalazłeś? - zainteresował się.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  91. Uśmiechnęła się wdzięcznie na jego podsumowanie co do najmilszej osoby. Buzia trochę mocniej się zarumieniła, szczególnie gdy powiedział to w ten specyficzny sposób. Uśmiechnęła się szerzej, już wyraźnie mniej speszona, gdy mówił o powrocie do niej. Podobnie było w temacie wspólnie budowanej przyszłości. Te słowa były dla niej tak ciepłe i ważne, że ciężko było cokolwiek sensownego odpowiedzieć, po prostu jej twarz, jej uśmiech, jej spojrzenie, to wszystko nie przestawało się cieszyć. Słuchając tych wszystkich życiowych historii, doświadczając życiowych tragedii, nie mogła chwilami uwierzyć, że wpadła na tego konkretnego elfa, że wzajemnie coś do siebie poczuli i razem widzieli swoją przyszłość. Musiała mieć naprawdę szczęście w tym przypadku.
    Na słowa o gryfie, uważnie słuchała.
    - A co jeżeli dwa lub więcej piskląt wybierze jednego jeźdźcę? – zainteresowała się. Nie znała zwyczajów gryfów, a wspomniana sytuacja wydawała jej się dość prawdopodobna. W końcu dość często bywało tak, że dwóm osobom podobała się jedna i ta sama… Skubnęła lekko wargę na tę myśl, zaraz jednak wróciła do słuchania o tych majestatycznych stworzeniach. Uśmiechnęła się wyraźnie zafascynowana.
    - To muszą być naprawdę dostojne stworzenia, ale i pewnie bardzo niebezpieczne, gdy zachowasz się wobec nich niestosownie… - wysnuła swoje przypuszczenie, a na słowa o nauce wsunęła w usta kilka ostatnich łyżek owsianki.
    - Zaraz się przekonamy. Zgłaszam gotowość do działania – zaznaczyła i zaśmiała się delikatnie, oblizując przy tym usta z resztek śniadaniowych. Posłała jeszcze Nyliemu ciepłe spojrzenie, nie mogła się doczekać tych całych nauk.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  92. Gave klepnął go w plecy i pokręcił głową.- Mało kusząca - odparł krótko, po czym spojrzał na ten drugi list gończy. - Tancerki... no wiesz takiej, dla której idziesz i się rozbierasz, bo tak cię rozpala, a potem lądujecie w łóżku, ale twoja kieszeń cierpi, bo okazuje się, że to płatna impreza - poinformował go i parsknął śmiechem. - Niesamowita ta pomocnica kapłanki - roześmiał się serdecznie. - Mhm... do dzieła rumaku. Bierz go - dorzucił, uznając że pomoże, oczywiście że pomoże, ale... tylko jak będzie to potrzebne. Nagrody nie musiał zgarnąć. Nie potrzebował jej.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  93. - Czy ty mnie właśnie zapraszasz do Phyonixowego Zamtuzu? Stary... z przyjemnością ci pomogę - zaśmiał się szczerze, bo adres wyraźnie wskazywał na całkiem popularny Zamtuz w tym kraju. - Tancerka i kurtyzana na pewno ne oznacza to samo, ale mówię ci... tu jest ładnie napisane, że to była tancerka do towarzystwa... a adres jej mówi jedno... Zamtuz "Plomień Uciechy" zaprasza w swe progi - poprowadził go do tego przybytku i spojrzał po Nylianie. - Wstęp wymaga opłaty i chcą, żeby pozbyć się wszelkiej broni jaką przy sobie masz - dorzucił.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  94. Słuchała tych wyjaśnień z nie malejącą fascynacją na twarzy. Strażnik Gniazd brzmiał w jej uszach bardzo dumnie.
    - Brzmi doprawdy wyjątkowo – przyznała z ciepłym uśmiechem. Na kolejne słowa o gryfach lekko się rozmarzyła. Musiały być naprawdę bardzo inteligentne, skoro ceniły każde istnienie.
    - To raczej nie często spotykane podejście, gdy spojrzy się na świat przyrody. Ten wydaje się dość brutalny. Ty z kolei opisujesz Gryfy nie jak zwykłe zwierzęta… Ich opis w Twoich ustach brzmi naprawdę dostojnie – przyznała, a kiedy złapał jej dłoń, czulej spojrzała mu w oczy. Słysząc wyznanie otworzyła szerzej oczy.
    - Och, naprawdę? Więc byłaby szansa, że posiadalibyśmy własnego gryfa?! – zapytała z wyraźną nutką ekscytacji w głosie. Zaśmiała się na pytanie o problem, złapała jego twarz w dłonie i pocałowała go szybko, acz mocno. Zaraz też odeszła od stołu i zakręciła się dookoła własnej osi.
    - Chyba żartujesz? Problem? Jeżeli to rzeczywiście tak wspaniałe stworzenia to chętnie przyjmę jednego pod… znaczy… na swój dach – zaśmiała się delikatnie i posłała kolejny ciepły uśmiech elfowi. Przyszłość przy jego boku malowała się w coraz ciekawszych barwach. Zaraz jednak trochę posmutniała.
    - Ale ta więź… Więź miedzy Tobą, a gryfem? Czy ja… czy ja nie byłabym w niej problemem? – zapytała i zaraz się zarumieniła mocno - … dzieci… by nie były problemem? – rodzina w końcu zabiera czas.
    Kiedy wyciągnął w jej stronę dłoń, złapała ją i podeszła bliżej. Uśmiechnęła się do niego uroczo.
    - Będę szła tuż obok – odpowiedziała na jego zaproszenie, starając się być w tym też trochę zaczepna.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  95. Gave uśmiechnął się lekko i spokojnie poprowadził go w stronę odpowiedniego przybytku, ale na chwilę przed nim przystanął.
    - Wydaje mi się, że najlepiej będzie tu zagrać nieco podpitych - stwierdził spokojnie. - Wówczas ludziom się bardziej język rozwiązuje. No wiesz, podpity to nie do końca świadom swych akcji i słów, łatwiej się przy takim otworzyć - zauważył i nabrał głębokiego wdechu by nieco się przygarbić i z lekkim pomrukiem wejść do środka. - Ślicznych pań szukamy... - rzucił głośniej niż ustawa przewidywała, podając odpowiednią cenę portierowi. - Mój kolega żoony szuka - zaśmiał się.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  96. To w jaki sposób to widział i tłumaczył sprawiało, że Klara uśmiechała się delikatnie. Zamyśliła się jednak na chwilę i trochę spoważniała.
    - A ta Selemene? Jaką jest boginią? Jakie nauki głosi? – zapytała zainteresowana. Była innej wiary niż Nylian, chociaż jej rodzina nigdy nie należała do skrajnych katolików. Ojciec i matka wpajali jej pewne wartości od małego, trzeba było po prostu się starać być dobrym człowiekiem i przestrzegać pewnych zasad. Pamiętała, że Nylian już jej kiedyś co nieco opowiadał, ale nigdy jakoś bardziej ogólnie.
    Na zapewnienia co do relacji z gryfem lekko się zarumieniła.
    - Och, nie to miałam na myśli… - zaśmiała się delikatnie i spojrzała mu w oczy. – Nie ewentualny romans, raczej to, czy Twoja vhenan też musi być osobno zaakceptowana przez takiego gryfa, czy… czy dzieci muszą… - przyznała. Skoro istota ta sama sobie wybierała towarzystwo, to przecież nie musiało jej polubić. Mówiąc to i myśląc o tym i tak się uśmiechała, słowa o posiadaniu serca Nyliana dawały zbyt wiele ciepła by na twarzy mogła teraz pojawić się troska czy zmartwienie. Zaśmiała się delikatnie na słowa o dziobie.
    - Czuła bym się tym nad wyraz dotknięta – przyznała rozbawiona. Dalej jednak więź rodzinna nie musiała oznaczać akceptacji, a to ją po prostu ciekawiło.
    Wtuliła się w niego i zaciągnęła jego zapachem, by zaraz spojrzeć mu w oczy czule. Chwilę tak się po prostu w niego wpatrywała.
    - To… idziemy? – zapytała z łagodnym uśmiechem.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  97. Gave śmiał się przy tym lekko, w tonie pijackim, chociaż wcale nie musiał udawać śmiechu tym razem. 
    - Tamże ona jest... tamże - wskazał na stolik, gdzie siedziały już dwie piękne damy. Wsunął Nyliana pomiędzy je, a sam zabrał się za polewanie postawionego trunku. - Mój szanowny pan...przyjaaaciel, poszukuje żony dla samego siebie - powiedział z przepraszająco pijackim uśmiechem na twarzy. - Drogie panie... przepiękne panie... nie widziałyście tu żadnej chętnej kandydatki? 

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  98. Słuchała o Selemene z subtelnym uśmiechem na ustach. Brzmiało to w niektórych aspektach dość podobnie do tego co ona sama wyznawała. Kiwnęła głową, wdzięczna, że jej to wyjaśnił. Na jego indywidualne stwierdzenie uśmiechnęła się trochę szerzej.
    - Tak, to rzeczywiście jest temat ciężki do wyczerpania i rozpatrywany na bardzo wiele sposobów. Z jednej strony to miłe, bo każdy znajdzie coś dla siebie, gorzej jednak jak narzucają to co im pasuje komuś zupełnie innemu. Wtedy rodzą się niepotrzebne konflikty – ona również pozwoliła sobie na wyrażenie zdania.
    Kiedy wyjaśniał sprawę relacji, wyraźnie się ucieszyła i również spłonęła rumieńcem. Mimo wszystko wiedziała z czym się wiąże wizja posiadania dzieci, a to co musiało zajść by te przyszły na świat, przy elfie wyjątkowo mocno kusiło. Szczególnie, gdy ją tak całował jak w tej chwili. Przytrzymała go delikatnie za koszulę przy sobie i sama odrobinę przedłużyła czułość. Zaraz jednak nabrała głębokiego powietrza i chrząknęła cicho, wracając na ziemię, chociaż troszkę tym wszystkim rozbawiona. To co wyprawiał jej umysł było doprawdy niesamowite. Starała się skupić na tym całym turlum i lekko kiwała głową. Aż skubnęła nieco własną wargę, gdy tak uroczo się zaśmiał na wspomnienie dzieci, zaraz i ona się delikatnie zaśmiała, a potem trochę speszona na chwilę odwróciła wzrok. Zaraz jednak wróciła spojrzeniem do Nyliana i było ono zdecydowanie bardziej zaczepne niż zwykle. Miała wrażenie, że ich myśli w takich chwilach szły w podobną stronę. „Nasz rodzina” brzmiało tak wspaniale w jej uszach, że nawet nie wiedziała co powinna tu odpowiedzieć.
    - Bardzo… Bardzo mnie to cieszy – wydukała, wtulając się w jego ramię, gdy ją prowadził w stronę polany.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  99. Patrzyła na niego czule. Im więcej mówił, im bardziej się otwieram, tym bardziej czuła, że naprawdę trafiła na swojego jedynego. Czasami ciężko było jej uwierzyć w to jak dobrze się przy nim czuła i to nawet przy zwykłej rozmowie.
    - Masz rację. Jak dla mnie – tu spojrzała w stronę nieba – to całkiem przyjemna wizja, że Oni wszyscy siedzą tam i debatują nad losami ludu, albo biesiadują, gdy dobrze się na Świecie dzieje – wróciła do patrzenia na Nyliana z szczerym uśmiechem na ustach.
    Kiedy w trakcie pocałunku chwycił ją pewniej, zakręciło jej się z przyjemności lekko w głowie, dreszcz przeszył ciało, a ona musiała mocno się powstrzymać by nie pogłębić aż nadto oddechu. Smak jego ust był w takich chwilach zniewalający. Kiedy już się od siebie oderwali, słyszała ten ciężki oddech, widziała przymknięte oczy i czuła pewnego rodzaju satysfakcję. Zaraz jednak skarciła się w myślach, nie powinna go doprowadzać do takiego stanu, jeszcze nie… Co jednak mogła z tym zrobić? Czasami po prostu nie umiała się przed pewnymi gestami powstrzymać…
    Reakcji na skubnięcie wargi takiej się zdecydowanie nie spodziewała, całe szczęście, że całus był lekki, bo ciepło w podbrzuszu jakie poczuła było naprawdę intensywne i nie wiedziała… a raczej bardzo dobrze wiedziała… co by zrobiła, gdyby pocałunek był dłuższy. Z buraczaną wręcz twarzą pokręciła głową na jego przeprosiny.
    - Nie… nie mam czego, to było… - przełknęła głośno ślinę i założyła włosy za ucho – przyjemne – przytaknęła głową i spojrzała po Nylianie ciepło. Tą dalszą część drogi była dość milcząca, bo starała się po prostu ostudzić myśli. Kiedy dotarli już na polanę, odwzajemniła jego uśmiech i lekko kiwnęła głową.
    - Całkiem dobrze, trochę, trochę mi ciepło, ale… ale całkiem dobrze – zapewniła, prawie znowu skubnęła wargę, jednak tym razem przed gestem się powstrzymała. – To… To od czego… od czego zaczynamy? – zapytała odrobinkę poddenerwowana.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  100. Zamrugała szybciej oczyma na jego uwagę.
    - Och… Doprawdy tak sądzisz? – spojrzała po nim wyraźnie zaskoczona. – Cóż… w mojej wizji to chyba jednak byty trochę bardziej roztropne… Podobno stworzeni jesteśmy tylko na ich podobieństwo, więc jakieś istotne różnice chyba jednak muszą być – nie widziała tego, by Bóg czerpał przyjemność z bitwy na jedzenie. Jak dla niej to już było bardzo niepoważne, jedzenia się nie powinno marnować, a co dopiero w taki sposób. – Może jacyś próżni bogowie, oni owszem, takich widzę przy tego typu rozrywkach – przyznała ostatecznie, lekko przytakując sobie głową. Dla niej jednak ten Bóg, w którego wierzyła był godny i w jej wizji zachowywał się godnie.
    Kiedy stali już na polanie , a Nylian zaczął tłumaczyć, starała się słuchać go uważnie. Jak się porusza? Poczuła kolejny rumieniec przy twarzy. Przecież widział to na co dzień… chyba, że, chodziło o inny rodzaj poruszania… W WALCE na przykład! Wbiła sobie do głowy i zaraz odetchnęła spokojniej. W walce, tak. Tam przecież też się ruszano. Przełknęła ponownie ślinę i przytaknęła głową. Właściwie to nie miała pojęcia jak się wtedy porusza, nigdy się nad tym nie zastanawiała, po prostu starała się takich sytuacji unikać, a kiedy już do nich dochodziło, działała instynktownie. Spojrzała na jego rękę ufnie, uśmiechnęła się i ją chwyciła, pozwalając poprowadzić się dalej. Zesztywniała na złapanie nadgarstka i zaraz spojrzała po Nylianie. Co przychodziło…? Co…? Trzasnęła go w tą rękę swoją własną i zaraz zasłoniła usta, patrząc na niego przepraszająco.
    - Wybacz! Miałam tylko powiedzieć, tak? Przepraszam… Ja, ja nie chciałam Cię uderzyć… - speszyła się wyraźnie.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  101. Klara oblizała lekko usta i kiwnęła głową.
    - Cóż, w mojej wierze tym nieroztropnym jest Szatan, ale to nie Bóg, ze Stwórcą mierzyć się on nie może – przyznała. Jak dla niej nawet jak istnieli inni bogowie, to po prostu w hierarchii zasiadali na niższych szczeblach, a im niższy szczebel, tym większe prawdopodobieństwo na więcej cech wspólnych z grzesznym ludem. Nie wychylała się jednak teraz z tymi przemyśleniami. Uśmiechnęła się na wizję spojrzenia w niebo i lekko mu przytaknęła głową. Tak, rzeczywiście byłoby to zapewne niesamowite doświadczenie.
    Zagryzła wargę, gdy wspomniał, że ma nie przepraszać, trochę się spięła całą tą sytuacją. Przytaknęła mu jednak głową i głęboko odetchnęła. Zaraz jednak zamrugała szybciej oczyma.
    - Co mam zrobić? – zapytała nie do końca rozumiejąc. Spojrzała na jego dłoń przy nadgarstku. Zwykle takie trzepnięcie ręki w trakcie zaczepek mimo wszystko pomagało, ale… No dziś mieli ćwiczyć obronę przed czymś więcej niż zwykła zaczepka. Wzięła kolejny oddech… O ile złapanie za nadgarstek był dla niej dość zrozumiały, o tyle to przejście pod ręką… Przecież tym sposobem pchała się wręcz w ramiona sprawcy.
    - To… To naprawdę może pomóc? – zapytała, próbując bardzo niepewnie, cała spięta przeszła pod jego ręką, trzymając za nadgarstek. Ponownie szybko zamrugała oczyma. Miała mu ją wykręcić? To było…
    - W… w prawo, czy w lewo…? – szepnęła niepewnie, próbując trochę tak i trochę tak. Przeskoczyła za jego plecy i spróbowała mu ten nadgarstek do nich docisnąć. Miała wrażenie, że serce wali jej w piersi jak szalone, jednak tym razem to nie była chuć, a po prostu stres. Czy naprawdę musiała robić aż tyle tych wszystkich dziwnych przejść by uwolnić się z takiego chwytu. Na Boga! To co będzie jak ktoś mocniej ją złapie?! Wyglądała na wyraźnie przejętą.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  102. Gave jeszcze specjalnie pomiział go trochę po brzuszku tymi swoimi łapami, po czym usiadł obok dam i umoczył łyk w trunku, którym przed chwilą wszystkich poczęstował. Nie wtrącał się za bardzo w śledztwo Nyliana. Postanowił mu po prostu asystować, ciekaw jak elf radzi sobie w takich sytuacjach. Może i sam wyciągnie z tego jakieś ciekawe wnioski? Może się czegoś nauczy. Czasem dobrze było poobserwować. Uśmiechnął się błogo, gdy jedna z kobiet objęła go ramieniem i wsunęła dłoń pod jego koszulkę. Zamruczał przy tym i pomiział kobietę po ramieniu.
    - Mhm... twe ręce cuda czynią... - rzucił z głupawym, pijanym uśmieszkiem.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  103. - ... płomień - pomógł mu Gave, w zebraniu myśli i mruknął przeciągle, kiedy dłoń jego kurtyzany musnęła jego klatkę piersiową. Cóż miał powiedzieć, kiedy takie pieszczoty po prostu działały. Spojrzał kobiecie w oczy i sam sięgnął dłonią do jej policzka. Pogłaskał ją po nim i przesunął palcem po jej wardze. - Oczy piękne, a wargi pełne i soczyste niczym... varkha - wydukał naśladując szelmowski ton pijanego Nyliana. Niczym grzeczny uczeń. Padawan, zwał jak zwał. - Och widziałyśmy dużo więcej - jego kurtyzana zabrała głos i zachichotała nieco, wtulając się w pierś Nyliana i wędrując po jego torsie swą dłonią. Do góry i w dół. - Lepsze niż Pan? - spojrzała po nim i gorliwie zaprzeczyła głową. - Och taki piękny to po raz pierwszy w tym przybytku. Piękny i egzotyczny... - szepnęła. - A ja mam to wyjątkowe szczęście dziś panu towarzyszyć.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  104. Dziewczyna zaśmiała się delikatnie, gdy ten złapał jej dłoń i przesunęła ją do jego twarzy. Palcami sprawdziła jego wargi i przytuliła się do jego piersi.
    - Och, nie żartuj tak sobie nawet, egzotyczny i piękny to nie znaczy od razu, że naiwny i głupi - zauważyła, spoglądając mu w oczy i muskając policzek ustami. - Nie przeczę jednak, że chcętnie bym cię na śniadanie schrupała - przyznała cicho, a Gave w tym czasie zdołał podmienić Nyliana drinka na bezalkoholową wodę. 

    Gave

    OdpowiedzUsuń
Puść wodze wyobraźni! Czuj się wolny i leć w morenki!

Use your imagination! Feel free, only +18 here!