Perun I bezwzględnie prze naprzód. Pali Lerodas. Jego żołnierze panoszą się na ziemiach Mathyr, wyłapują nieczystych krwiście, gwałcą, mordują, sieją zamęt.

Helga rusza w stronę Siivet Lasku. Jej oddziały ostrzą swe zęby, idąc nie zostawiają za sobą żywej duszy.

A Argar? Co z młodym państewkiem? Argar bawi się znakomicie na tańcach w Heim, śmiejąc się pozostałym w twarz.

Zmęczone oczy potrzebują odpoczynku Serce staje się szare i powolne W przytomnym śnie o wolności

For the beat and the broken
For the lost and forsaken
Let us never surrender
Now we rise unto the call
Chains that we are breaking
Fate that we are awaiting

Nylian Virrieth
abstynent| wychowawcza pielgrzymka |dwuręczny miecz | najemnik | 103 lata |urodzony w Oclarii | 190cm
Życie pisze najróżniejsze scenariusze. Nylian odzyskał chęć do życia dzięki przypadkowemu spotkaniu, które nastawiło na nowo jego kompas moralny. Od kilku miesięcy nie pije, pogodził się ze starszą siostrą, zyskał młodszą, a jego serce od nowa uczy się szczerze kochać. Schował swoje wszystkie beztroskie maski, nie udaje już, że ma wszystko gdzieś, a odkrywa na nowo jak bardzo kochał swój etos rycerski. Teraz jest dumnym najemnikiem, który swoje wygnanie traktuje jako prawdziwą pielgrzymkę, która ma mu pomóc odzyskać honor. Dalej nie wybaczył sobie utraty części rodziny, dalej uważa się za wielkiego grzesznika, ale widzi nadzieję na odkupienie. Od bardzo dawna nie czuł się taki spokojny, a wszystko dzięki temu, że pewna dziewczyna nakrzyczała na niego i okazała odrobinę szczerego współczucia.

POWIĄZANIA/DODATKOWE


 _____________________________________________________________________
Wizerunek: Fenris - Dragon Age
Cytat: 2WEI - The Call ft. Louis Leibfried, Edda Hayes
Tytuł: Leliana's Song - Dragon Age: Origins
zapraszam do wątków i powiązań :D
Poprzednia karta >klik<

48 komentarzy:

  1. Kiedy wyprawa do Azylu ruszyła, w Argarze atmosfera mocno się zmieniła. Jakby dopiero teraz do wszystkich naprawdę dotarło co się zbliża. Mało tego, na dniach przybyła do Argaru grupa terrańskich wojowników, a oni nie słynęli z okrzesania, więc Mohe zdecydowanie bardziej zabezpieczał na noce swoje obozowisko. Od dłuższego czasu miał po sąsiedzku Emmę i dla jej bezpieczeństwa zadbał o pułapki nad wyraz dobrze. Nie chciał by spotkała ją jakaś przykra sytuacja, dziewczyna dość już wycierpiała. Jako jedyna, poza nim, wiedziała teraz jak bezpiecznie dostać się do obozu w nocy, Mohe prosił by informowała o odpowiedniej drodze tylko zaufane osoby. Pułapki nie były w stanie zabić ewentualnych nieproszonych gości, ale mogły im uprzykrzyć nieco życie, a i obudzić śpiących. Tor przeszkód znajdował się w obrębie pięciu metrów od namiotów, wszystko było stosownie zamaskowane. Gdzieniegdzie zostały rozsypane skupiska muszelek, raz, że były mało widoczne nocą, to przy nadepnięciu robiły sporo hałasu. Poza tym, przez losowe gałązki przechodziły sznurki prowadzące do skorup po kokosach. Jakikolwiek większy ruch powodował obijanie się skorup o siebie. W innych miejscach Mohe wykopał dołki, które zasypał bardzo grząskim gruntem. Na pierwszy rzut oka wyglądały stabilnie, jednak po wdepnięciu noga potrafiła zakopać się aż po stopę. Ostatnią pułapkę pomogła mu wymyślić sama Emma, chodziło o stosownie umieszczone szkiełka, które odbijały nocne światło z nieba i raziło po oczach, gdy ktoś zbliżał się do wejścia namiotu nie od tej strony co trzeba. Oczywiście poza pułapkami byli jeszcze sami obozowicze, a zarówno w przypadku obudzenia Mohe, jak i Emmy… szczególnie Emmy, napastnika czekało raczej niemiłe zaskoczenie.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  2. Ennis zachichotała.
    - Skoro tak mówisz, dzięki, teraz będę wiedziała by dla utarcia Ci nosa skupiać się na twarzy – stwierdziła dalej z rozbawieniem, nim jeszcze zaczęła wykrzykiwać swoje. Białowłosa nic sobie nie robiła z jego krzyków, dalej jęczała głośno, w międzyczasie się ubierając. – Och, wybacz, myślałam, że lubisz tą pozycję! – rzuciła na jego „przestań”. – Lepiej? O tak, tak… - nie przestawała. Stanęła sobie spokojnie, patrząc na niego z rozbawionym uśmieszkiem i dalej wydawała swoje dźwięki. – Co Ty gadasz głupolu? Dotykasz i to jaaaaak… Ochh, Nylian! – krzyknęła głośno. – Na plecach, och, zrobię Ci blizny, wszystko Ci zrobię, jak tylko chcesz, tak, tak, tak… - ponowiła głośne jęki.

    Ennis

    OdpowiedzUsuń
  3. Klara patrzyła w oczy Nyliana z czułością.
    - Co tak naprawdę oznacza vhenan? - zapytała. Pytała już kiedyś, ale jego odpowiedź zdawała się dość wymijająca. Kiedy pochylił się do jej czoła, przymknęła oczy, a po ciele przepłynął przyjemny, ciepły prąd. Poczuła lekki dreszcz rozchodzący się do samych czubków palców, a policzki przyjemnie zapiekły. Otworzyła oczy by znowu spojrzeć w te Nyliana, pokręciła głową.
    - Nie mam czego wybaczać - przyznała z czułością wypisaną na twarzy. - To... To było bardzo... Bardzo przyjemne - dodała sięgając do jego policzka dłonią i delikatnie go po nim pogłaskała. - Przy Tobie odechciewa mi się przesadnie kontrolować - szepnęła trochę tak, jakby mówiła coś zakazanego, zaraz spuściła lekko wzrok. - Wybacz... Nie powinnam, to... dość... To bardzo prowokacyjne z mojej strony, ale... Tak jakoś... - zawstydziła się wyraźnie i upiła jeszcze więcej łyków jagodowego soku. To trochę ją uspokoiło, ale i zabarwiło delikatnie skórę nad jej wargami przez co nabyła delikatnego wąsa. Uśmiechnęła się na stwierdzenie co do innych szlaków. - Dziękuję Nylianie, te słowa naprawdę wiele dla mnie znaczą - przyznała. - A skoro już mowa o szlakach to... Może moja propozycja będzie nad wyraz śmiała, ale... Słyszałam o trwającym w Ardei festynie i... - zarumieniła się wyraźnie. - Pomyślałam, że... - założyła kosmyk włosów za ucho. - Może... Może chciałbyś... Ty i... Ty i Twoje siostry... Może... Może wybralibyśmy się razem? - wydukała w końcu patrząc po nim niepewnie.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  4. Ennis spojrzała po twarzy Oclarczyka z triumfem w oczach. Ta jego powaga mówiła wiele. Nie wnikała z czym konkretnie przesadziła, ważne, że przesadziła.
    - Och Nylianie, przychodź częściej na słodkie igraszki - posłała mu buziaczka na odchodne i strzepała z siebie kilka niewidzialnych paproszków, poprawiła włosy po czym udała się w stronę centrum miasteczka. Te drobne wygłupy starczyły by się uspokoić, teraz trzeba było zacząć działać i dopaść Helgę.

    Ennis

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy tłumaczył znaczenie, Klara wpatrywała się w niego intensywnie, prawie zapominając o mruganiu. To co mówił łapało za serce i sprawiało, że przyjemne ciepło dalej krążyło po całym ciele.
    - To... To naprawdę piękne, to co mówisz... - przyznała rumiana na twarzy. - Lubię gdy... tak mnie nazywasz - uśmiechnęła się do niego nieco śmielej, patrząc mu w oczy. Przy Nylianie czuła się naprawdę bezpieczna, a to co powiedział jej o przekraczaniu granic i własnych myślach... nawet niedokończone dało jej ogromne poczucie bezpieczeństwa. Elf zdawał się dopuszczać do siebie te brudniejsze wizje, a mimo to dbał by emocje nie wzięły góry. Ciało Klary po tych słowach wyraźnie się rozluźniło, pokręciła głową i teraz dotknęła jego dłoni. - Myślę, że za myśli ciężko przepraszać... Ja... Ja chętnie poczekam na ten odpowiedni czas. Jeżeli dane nam będzie go doczekać, to kiedyś mi powiesz - uśmiechnęła się do niego łagodnie. Kiedy złapał jej podbródek i się zbliżył by przetrzeć jej usta nie czuła skrępowania. Policzki dalej ją piekły, jednak nie bała się tej bliskości. Uśmiechnęła się odrobinkę rozbawiona jego słowami. - Doprawdy Nylianie, jesteś niesamowity. Przy Tobie nawet drobna gafa potrafi doprowadzić do sytuacji, w której serce wyrwać się chce z piersi - przyznała, śląc mu kolejny uśmiech. Na zaakceptowanie zaproszenia wyraźnie się ucieszyła. - A więc postanowione! - spojrzała po nim weselej. - Tylko daj mi tak z dwa dni. Będę się pakować i przenosić do Gospody, od razu przygotuję sobie tobołek na naszą wędrówkę, ale przed tym... Obiecałam Akane, że pojawie się na organizowanym przez nią kobiecym wieczorku. Po tym wieczorze możemy ruszać. Czy odpowiada Ci taki plan? - zapytała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  6. Ponownie posłała mu uśmiech, słysząc tak piękne słowa. Tak, nadzieja była dość specyficznym uczuciem, ale dziewczyna również lubiła się jej trzymać. Klara spojrzała po Nylianie czule.
    - Nie bądź dla siebie przesadnie krytyczny Nylianie, dla mnie o wiele bardziej liczy się to co ostatecznie robisz i mówisz. Moje myśli też nie zawsze są czyste, też się za to łajam, ale... Mam dziwne wrażenie, że mimo wszystko patrzę na to przychylniej niż Ty. Ciężko będzie Ci się skupić na lepszym poznawaniu mojej osoby, gdy będziesz zajmować głowę tym o czym nie wolno Ci myśleć, a ja... Ja naprawdę bardzo bym chciała lepiej Cię poznać i dać poznać się Tobie - uśmiechnęła się do niego subtelnie. Spojrzała na niego pytająco, gdy wspomniał o godności. - Co masz na myśli mówiąc "wystarczająco"? Musisz coś konkretnego zrobić, by takim być? - zainteresowała się. Zaśmiała się, gdy wziął winę na siebie. - Myślę, że nie ma co w tej sytuacji doszukiwać się czyjejkolwiek winy - przyznała pogodnie i zarumieniła się na jego słowa o kłamaniu. - Cóż, ja również skłamałabym, mówiąc, że i mi nie przyniosło to przyjemności - odpowiedziała mu również drobnym flirtem. Na potwierdzenie przysunęła się do niego i ucałowa w polik. - Naprawdę bardzo mnie to cieszy - wyznała. Delikatnie pokręciła głową na jego pytanie. - Bardzo miło, że pytasz, ale mam naprawdę niewiele... Po tym co spotkało mnie w drodze tutaj przepadła zdecydowana większość moich rzeczy, ale dzięki uprzejmości Akane już nieco nadrobiłam. To ona pomoże mi w przeprowadzce, a we dwie spokojnie sobie poradzimy - zapewniła z lekkim uśmiechem i w końcu wzięła pierwszy kęs potrawy. Smaki wyraźnie ją zaskoczyły, a ona delikatnie oblizała usta.
    - Nylianie, to jest przepyszne! - rzuciła entuzjastycznie. - Czy dobrze wyczuwam paproziele? A może macie w swoich stronach coś podobnego? Smak zdaje się zbliżony, jednak jakby była w tym odrobina słodyczy...

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  7. Z początku zastanawiała się czy nie powiedziała czegoś niestosownego, ale kiedy Nylian ostatecznie zapewnił, że postara się nie rozpraszać, posłała mu szeroki, wdzięczny uśmiech. Przysłuchiwała się jego odpowiedzi co do honoru z wyraźną troską w oczach, ale i z czułością. Doceniała to, że czuł potrzebę by stać się jej "godzien" i nawet serce mocniej zabiło w piersi Klary.
    - Liczę więc, że niebawem dokonasz czegoś na tyle pięknego, że sam uznasz się za istotę godną wszystkiego co najlepsze - szepnęła w jego stronę, szczerze mając nadzieję, że właśnie tak będzie. Rumieniec wstąpił na jej lico przy kolejnych drobnych czułościach oraz komentarzach. Skubnęła delikatnie własną wargę, gdy ucałował policzek tak blisko kącika ust. Zapierał jej dech w piersi, gdy robił coś takiego. Słów również nie szczędził, co dodatkowo wzmacniało rumieniec na jej twarzy. Przytaknęła głową na jego propozycję pomocy. - Zdaję sobie sprawę z Twojej uczynności Nylianie, bardzo Ci za nią dziękuję i na pewno się zgłoszę, gdy będziemy potrzebować pomocy - zapewniła go. Z zainteresowaniem słuchała szczegółów co do przygotowanej potrawy, a na wieść o krewetkach nie ukrywała zaskoczenia. - Och, będę niezwykle rada jeżeli przyjdzie mi ich skosztować. Bardzo mnie intrygują takie różnice smakowe. Niesamowicie to fascynujące, wystarczy inna ziemia, inny kąt padania słońca, a nawet rośliny rosnące obok siebie mogą inaczej smakować. Podobnie ze stworzeniami, inna woda, inne powietrze, inna dieta, a mięso potrafi zupełnie inaczej smakować... Chciałabym kiedyś dojść w tym temacie do perfekcji, mieć swój własny zielnik, w którym wszystko będzie idealnie posadzone, tak, by wydobyć najlepszy smak i aromat - wyraźnie się rozmarzyła i zaraz spojrzała w oczy Nyliana. - A Ty, poza odzyskaniem honoru jakie masz jeszcze cele lub marzenia? - zainteresowała się.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  8. - Zapewne nie będzie, ale ja w Ciebie wierzę - oświadczyła, patrząc na niego czule. Uśmiechnęła się szerzej, gdy zaczął wymieniać co też już udało mu się osiągnąć. - No widzisz, dobrze Ci idzie. Jestem pewna, że Twój honor jest do odzyskania - miło było patrzeć na Nyliana pełnego nadziei. Gdy go poznała był inną istotą, a teraz... w jej oczach chwilami to nawet promieniał. Odrobinę zawstydziła się na wyznanie co do egoizmu. Zaśmiała się delikatnie. - Obawiam się, że Akane nie wyrazi zgody na taki układ, lubi swoją samowystarczalność i wołanie o pomoc w tak błahej sprawie raczej nie jest w jej naturze. Już słyszę te jej prześmiewcze komentarze na wieść, że przychodzisz nam pomóc - ponownie lekko się zaśmiała na wyobrażenie sobie reakcji przyjaciółki. "Nie miała baba problemu to se zniewieściałego elfa do pomocy przyzwała" ... oj tak, a do tego ten łobuzerski uśmiech przyjaciółki i pyłek wirujący w tęczówkach. - Zobaczymy czy uda mi się coś tu wskórać - posłała Nylianowi rozbawiony uśmiech.
    Na wzmiankę o zabraniu do wielu miejsc oczy Klary aż zalśniły.
    - Och, byłabym niezwykle rada na taką... - odrobinę spoważniała i spięła się mimowolnie. Na chwilę zapomniała o swoich doświadczeniach z poprzedniej podróży, ale przy Nylianie zdawała się czasem odpływać mocniej niż zwykle - ... podróż... - dokończyła niepewnie i posłała elfowi przepraszający uśmiech. - Małe kroczki, na razie jednak zostałabym przy krótszych dystansach, ale z czasem... Z czasem i dłuższa podróż zapewne będzie przeze mnie brana pod uwagę - uśmiechnęła się subtelnie. Pomysł z poznawaniem i pytaniami brzmiał naprawdę zacnie, Klara delikatnie przytaknęła głową. - To doprawdy brzmi bardzo obiecująco, zdecydowanie popieram ten pomysł - przyznała z pogodniejszym uśmiechem, a kiedy odpowiedział na jej pytanie zastygła, wpatrując się w niego zauroczona.
    - To zdecydowanie najpiękniejszy komplement jaki kiedykolwiek usłyszałam - szepnęła, gdy w końcu odzyskała mowę, oczywiście nie zabrakło rumieńców na jej twarzy.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  9. Mohe był mocno wyczulony gdy chodziło o podejrzane dźwięki usłyszane nocą. Rozpoznawał jak chrzęści nawet ściółka pod kopytem zwierza, a jak gdy ktoś staje na niej stopą. Otworzył oczy, czując, że ktoś próbuje wtargnąć do obozu, sięgnął nawet nóż i powoli wstał, czając się za płachtą swojego tipi, co by wyskoczyć w odpowiednim momencie na przeciwnika. Zaraz jednak uśmiechnął się pod nosem, a słysząc znajomy głos spokojniej wystawił głowę z namiotu i schował nóż za krawędź swojej przepaski.
    - Wiedziałem, że kiedyś spróbujesz, specjalnie na tą okazję pomyślałem o czymś w co wpadnie nawet ktoś z dobrym wzrokiem - zaśmiał się jednorazowo i złapał misę gulaszu, by ostentacyjnie zacząć sobie brać małe kęsy nad Nylianem. - Mmm, wyszedł wyjątkowo dobry, wiesz? A jeszcze to pieczywo od Gava i tak sobie maczać w sosie... Właśnie, pieczywo... - ruszył i po Ardeiski chleb, po czym usiadł i patrząc na Nyliana dalej wcinał.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  10. Uśmiechnęła się na jego słowa, miała cichą nadzieję, że rzeczywiście to co mówi było dla niego istotne i tylko upewniła się, że rzeczywiście jest, i to bardzo. Zaśmiała się i zarumieniła wyraźnie na te propozycje co do Akane.
    - Obawiam się, że An nie specjalnie jest łasa na takie pochlebstwa, ale mogę spróbować przekonać ją w ten sposób - uśmiechnęła się do niego lekko rozbawiona. Dotyk przy dłoni odebrała z wdzięcznym spojrzeniem.
    - Prawda - kiwnęła lekko głową na pytanie o Ardeie. Uśmiechnęła się czule do elfa, wdzięczna za tą wyrozumiałość. - Jak najbardziej odpowiada mi takie założenie - przyznała, odrobinkę rozmarzona wizją przyszłych krótkich i dalekich podróży. Naprawdę liczyła, że strach jaki nosi w sercu powoli zacznie znikać, a z czasem zniknie całkowicie. Lubiła to, jak Nylian się w nią czasami wpatrywał, jednak widząc, że nic nie znika z jego talerza, odrobinkę się zaniepokoiła. - Czyżby Tobie nie smakowało? - zapytała i uznała, że może sobie pozwolić na drobny żart skierowany w jego stronę. - A może dodałeś coś do jedzenia i chcesz bym tylko ja poczuła na sobie tego efekt? - rzuciła z nutką żartu w głosie. Słowa o kradzieży fragmentów serca wywołały u niej kolejne rumieńce, przy Nylianie czuła się dosłownie tak, jakby była bez skazy, a to niezwykle pobudzało jej serce. - Jesteś doprawdy niemożliwy z tymi komplementami, równie wyjątkowy, przynajmniej w moich oczach - przyznała czując przyjemne połechtanie swojego sposobu bycia. Coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że naprawdę jest wyjątkowa.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  11. Klara ponownie lekko się zaśmiała.
    - Na pewno się postaram - obiecała, a przy temacie wycieczki przytaknęła mu głową. Nie musiała już tu nic więcej dodawać. Żart obrócony w flirt sprawił, że policzki Klary wyraźnie ją zapiekły, jednak poczuła też pewnego rodzaju odwagę.
    - Jestem pewna, że Twoje oczy widziały już wiele piękna tego Świata, tym bardziej czuję się rada, że to akurat na mnie je zawieszasz - szepnęła i zaraz uśmiechnęła się delikatnie. - Akurat znajomość z Argarczykami nauczyła mnie tyle, że nie zawsze musi chodzić o truciznę. Gdybyś usłyszał jakie oni czasami potrafią sobie wykręcać numery - zaśmiała się delikatnie. - Pomieszkując u medyczki można dowiedzieć się całkiem sporo - dodała rozbawiona. Uśmiechnęła się, gdy przyznał wagę jej opinii. - Twoja dla mnie również bardzo się liczy, skłamałabym, gdybym mówiła inaczej - przyznała. To ile radości w sercu dawały jej zadowolone oczy Nyliana to chyba mało kto zdawał sobie sprawę. Czuła jakby to właśnie przy nim rozkwitała.
    - Och, oczywiście, że mam. Chociaż muszę przyznać, że poznawanie nowych jest dla mnie chyba najbardziej ekscytujące, ale poza tym to... Uwielbiam słodycz świeżo zerwanych owoców, szczególnie leśne jagody, gumijagody oraz maliny. Poza tym pieczeń z wędzoną śliwką, niezwykle upodobałam sobie łączenie tych i podobnych smaków. Odrobinę przypalony sos pieczeniowy i młode ziemniaczki posypane świeżutkim koperkiem - delikatnie zwilżyła usta. - Ale uwielbiam też mniej wykwintne dania, zupa z soczewicy czy ziemniaczana, no i oczywiście chleb, chleb prosto z pieca czy domowe wypieki. Na przykład drożdżówka z owocami... Mmm... - aż się na chwilę rozmarzyła. - A Ty Nylianie? Masz swoje ulubione smaki?

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  12. Mohe uśmiechnął się szerzej do Oclarczyka i dalej bacznie obserwował. Słysząc pytanie energicznie kiwnął głową.
    - Jasne, że się podzielę… - uśmiechnął się jeszcze szerzej - … jak tylko wyjdziesz z pułapki – dokończył, dalej wyraźnie rozbawiony. Chyba Nylian nie liczył na to, że przekupi go uśmiechem? Zajadał sobie zadowolony z złapania elfa. – Kara musi być, na przyszłość polecam od razu zapytać, bez prób kradzieży – dodał dumnie.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  13. Zarumieniła się na kolejne wyznanie i posłała Nylianowi wdzięczny uśmiech, miała wrażenie, że komplement potrafił znaleźć na każdą okazję. Na słowa o Argarczykach zaśmiała się sama Klara.
    - Och tak, zdecydowanie kreatywności im nie brakuje - przyznała, ponownie lekko się śmiejąc na wzmiankę o Nocy Śmiechów. - To taka noc, kiedy robicie sobie żarty, tak? - co nieco słyszała o tym święcie, ale nie miała pewności czy zasłyszane plotki były prawdziwe. - Cóż, tutaj to chyba najbardziej opiera się na skrępowaniu lub zażenowaniu drugiej osoby. Często jest zabawne, chociaż dla mnie osobiście niektóre żarty są przesadzone i wręcz niesmaczne. Argarczycy lubią innych... jak oni to? Wpuszczać w maliny? Wmawiać jakieś nieprawdziwe teorie - uśmiechnęła się lekko. - Nie zdziwiłabym się, gdyby w ramach żartu ktoś wrzucił nam do jedzenia jakieś... afrodyzjaki czy... coś na rozruszanie kiszek w żołądku, tylko po to by zobaczyć nas w... krępującej sytuacji - chrząknęła cicho i założyła kosmyk włosów za ucho.
    Posłała mu kolejny uśmiech, gdy wspomniał o zaszczycie, ponownie czując to przyjemne łechtanie w środku. Kiedy zaczął mówić o własnych preferencjach smakowych, słuchała go uważnie. To jak mówił o jedzeniu było dla niej niesamowite, zupełnie jakby wyciągał jej słowa z ust.
    - Prawda? - spojrzała na niego entuzjastycznie, gdy wspomniał o historiach do opowiedzenia. - To jest po prostu coś pięknego, że nawet zwykła pajda chleba z serem może zupełnie inaczej smakować tu, a inaczej w lesie czy na kwiecistej polanie. Inaczej smakuje w samotności, a inaczej z kimś przy boku, inaczej, gdy przyszykuję ją ja, inaczej, gdy zrobisz to Ty - uśmiechnęła się szeroko i spojrzała na główne danie. - Och jej, coś czuję, że dzisiaj moje kubki smakowe będą niesamowicie wręcz rozpieszczone - uśmiechnęła się uroczo do Nyliana.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  14. Mohe posłał mu tylko kolejny szeroki uśmiech i obserwował jego poczynania.
    - Mm, naprawdę dobry i… Chyba powoli się kończy… - zerknął na resztki w kotle, dalej zajadając swoją porcję. Przytaknął mu głową.
    - Bardzo mnie Twój test cieszy, przyznaję. Nie kojarzę jednak bym wspominał o jakiś ulgach dla znajomych, jeżeli w pułapkę wpadną – poruszył zabawnie brwiami, nie zamierzał mu odpuszczać.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  15. Słuchała go z zainteresowaniem, a uśmiech sam malował się na twarzy.
    - Brzmi niesamowicie ciekawie, bardzo chętnie zobaczyłam obchody tego święta - przyznała pogodnie. Na słowa o skrępowaniu przytaknęła mu głową. - Cóż, Argarczycy chyba nie zawsze rozumieją, że żarty powinny bawić dwie strony. Ich samych często bawią, ale ja... Hmm... No czasami po prostu czuję się przy nich dziwnie. Oni są... Bardzo tacy... wyzwoleni i... Ciężko im zrozumieć moje patrzenie na świat. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Mimo wszystko bardzo ich lubię. Po prostu jak każdy mają swoje przywary, rzecz jasna nie wszyscy takie same - uśmiechnęła się łagodnie. - Cieszę się, że i w tym temacie myślimy podobnie Nylianie - spojrzała na niego czule. Zaśmiała się delikatnie na jego zapewnienie. - Dobrze, skoro sama Piritta tego pilnowała to rzeczywiście mogę być spokojna - uśmiechnęła się do niego szerzej. - Tak przy okazji... Jak Ci się układa z siostrami? Wszystko jest dobrze? Oczywiście o ile mogę wiedzieć... - zapytała. Kiedy mówił o jedzeniu uśmiechała się zauroczona, z tym entuzjazmem na ustach wyglądał niesamowicie. Zarumieniła się, gdy tak go obserwowała. Naprawdę mocno jej się podobał. Uśmiechnęła się na jego słowa o odwdzięczaniu.
    - Jestem pewna, że jeszcze wiele razy mi się odwdzięczysz, na wiele możliwych sposobów - spojrzała mu w oczy.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  16. - Również mam taką nadzieję - przyznała bez oporów. Słuchała jego opinii co do Argarczyków z wyraźnym zainteresowaniem na twarzy, a kiedy wspomniał o Akane uśmiechnęła się delikatnie i na chwilę spojrzała w bok.
    - Nie miałam pojęcia, ale... - wróciła wzrokiem do Nyliana - ... cóż, nie dziwi mnie to ani odrobinkę. Akane bardzo często stara się by inni w otoczeniu czuli się dobrze, nawet niekiedy z tym przesadza i... zapomina o samej sobie. Cieszę się jednak, że w Twojej sytuacji zachowała zdrowy umiar i pomogła Ci trwać w Twoim postanowieniu - przyznała z uśmiechem. Przytaknęła mu na słowa o gościnności. - Tak, uczynności i gościnności im nie odmówię - stwierdziła szczerze. Na słowa o wspólnych poglądach odpowiedziała mu szerszym uśmiechem. Tak, ona również uważała to za coś niesamowitego. O Piri słuchała z zainteresowaniem i zaśmiała się delikatnie na przedstawioną wizję obrony jedzenia. - Dzieci są wyjątkowo urocze - przyznała z rozczulonym uśmiechem. Sam Nylian w towarzystwie Piritty wyglądał w mniemaniu Klary bardzo przyjemnie dla oka, ale ten komentarz zostawiła już dla siebie. Jak dla niej był na tą chwilę zbyt odważny. O siostrach białowłosego słuchała uważnie, lekko kiwając głową od czasu do czasu. Uśmiechnęła się ciepło, słysząc, że z przyjemnością opowiada jej o takich sprawach. - Nalea wygląda na bardzo zaradną, jestem pewna, że poradzi sobie w tej skomplikowanej sytuacji. Z Piritą z kolei bardzo mądrze pomyślane, takie zadanie dla tak dzielnej dziewczynki brzmi zapewne ciekawie. Misja godna uwagi - uśmiechnęła się czule do elfa. Na pytanie o brata odrobinę posmutniała i delikatnie wzruszyła ramionami. - Na tą chwilę stoimy z rodzeństwem w miejscu, wymieniamy się korespondencjami, ale pociesza nas fakt, że jakiekolwiek nowiny do nas spływają to o żywym Klemensie, o ile to rzeczywiście nowiny o nim. Ostatnio podobno ktoś widział go w porcie, wchodzącego na statek, a na morzu niestety trudniej o informacje. Już długi czas nie mamy nic nowego, ale nie zamierzamy się poddawać - uśmiechnęła się nieco pewniej, a na słowa o całym życiu serce w piersi zabiło jej mocniej. Ponownie spłonęła rumieńcem. - Mam cichą nadzieję, że właśnie tak będzie - szepnęła wpatrując się w oczy Nyliana.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  17. - Ooo, no wiesz? Mam i to nawet kilka. Serce żabodzika, kilka od gorr i od drobiu, będę szykował na nich dzisiejszy obiad - zaśmiał się i poruszył zabawnie brwiami. Na słowa o ręce uśmiechnął się pod nosem. - Mogę Ci podać, ale najpierw musiałbym ją komuś odciąć - wyszczerzył się do Nyliana i wpakował kolejną łyżkę do buzi. - Nie jestem pewien czy taka ręka podeszłaby Ci smakowo, tym bardziej surowa, trochę to zalatuje Fjelldodczykiem - puścił mu jeszcze oko, dalej zadowolony ze swojej "zdobyczy".

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla Klary kolacja z Nylianem była naprawdę cudownym wydarzeniem. Jeszcze nigdy przy nikim nie czuła się tak kokietowana, z zachowaniem należytego szacunku. Mimo mnogich pochlebstw nie czuła się przez elfa osaczana, a sama nie raz miała ochotę skosztować jego ust. Powstrzymywała się jednak, wiedząc, że mimo wszystko nie wypada. Podróż z białowłosym niezwykle ją ekscytowała, naprawdę chciała z nim dłużej pobyć i lepiej go poznać. Z drugiej strony wiedziała, że zapewne nie raz dojdzie do sytuacji, w której ciężko będzie powstrzymać swoje zapędy, ale... ale uważała, że warto.
    Spakowała się w niewielki plecak, wzięła kilka luźniejszych sukienek na zmianę i najpotrzebniejsze przybory, a kiedy sama się już uszykowała, truptała po pokoju w gospodzie, z kąta w kąt. Uczesana była w warkocz opadający jej nad lewym ramieniem, suknia zwiewna, lekka, idealna na podróż, którą sobie zaplanowali. Kiedy usłyszała pukanie do drzwi, szeroki uśmiech sam zagościł na twarzy, a gdy ujrzała Nyliana nie mogła powstrzymać czułości, która wylewała się z jej spojrzenia. Nawet na co dzień wyglądał po prostu niesamowicie. Jeszcze to "vhenan" w jego ustach. Klara miała wrażenie, że zaraz się rozpłynie.
    - Witaj - patrzyła mu prosto w oczy z radosnym wyrazem twarzy i mocno bijącym sercem. Zarumieniła się na flirt i gest z pocałunkiem. - Przyznam, że i ja nie mogłam się doczekać - szepnęła. - Jestem gotowa, możemy ruszać, wstąpię tylko do tutejszej kuchni i dam znać Febe, Akane prosiła bym nie znikała bez słowa, wie już gdzie idę i z kim ale... Po prostu dam znać, że już wychodzę - zamknęła swój pokój i zakluczyła zamek. Stanęła przy boku Nyliana. - Dużo podróżujesz, dla Ciebie to pewnie jak zwykły spacer. Nie brałeś żadnego tobołka? - zainteresowała się spoglądając po jego mieczu. Przełknęła głośno ślinę, wolała by Nylian nie musiał go używać, ale cieszyła się, że elf posiada jakąkolwiek broń.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  19. Klara uśmiechnęła się wdzięcznie za jego wyrozumiałość, a słysząc o Akane uśmiechnęła się delikatnie.
    - Tak, troszczy... Czasem bardzo mnie to denerwuje, troszczy się o wszystkich dookoła, a najmniej o samą siebie - westchnęła lekko, zaraz jednak uśmiechnęła się krótko do elfa. - Ale jestem jej wdzięczna, mimo wszystko. Po prostu chciałabym czasem przydać jej się bardziej, bo ona... ona bardzo mi się przydaje - wyznała. Słysząc o tobołku zaśmiała się delikatnie. - Ta mała jest doprawdy niesamowita - stwierdziła. Czuła drobny niepokój na wspomnienie Nali, jej w końcu jeszcze nie poznała, a rodzeństwo różnie reagowało na osoby będące zainteresowane bratem czy siostrą. Szybko jednak przestała myśleć o starszej siostrze, na rzecz informacji o Piri. Nylian opowiadał jej, że przygarnął dziewczynkę, ale Klara nie znała szczegółów tej historii. - Och... Biedna... - złapała się lekko za serce. - Chociaż fakt, że trafiła na Ciebie wzbudza we mnie wiele nadziei. W końcu trafiła na odpowiednią osobę - uśmiechnęła się do elfa, bo szczerze wątpiła, że ten byłby w stanie porzucić Piritte.
    Kasztanowłosa przystanęła, gdy Nylian ujął jej dłoń. Mimowolnie wizja pijanego dzika odrobinę ją rozbawiła i na buzi namalował się drobny uśmiech.
    - W razie takiej sytuacji daj mi chociaż chwilę nadumać się nad widokiem pijanego dzika, jeszcze nigdy takiego nie widziałam - przyznała ze śmiechem, ale zaraz wzięła oddech i spoważniała. Stanęła na palcach i cmoknęła policzek elfa. - Wiem, że to dla bezpieczeństwa, po prostu... Dalej mam jeszcze przykre skojarzenia, ale... Jednocześnie czuję się bezpieczniejsza - przyznała, po czym ruszyła do kuchennych drzwi, by zawiadomić Febe o swoim wyjściu. Już zaraz była znowu na korytarzu, trzymając w ręce koszyk z świeżo wypieczonymi słodkimi bułeczkami. - Bez tego by mnie nie puściła - uśmiechnęła się odrobinkę zawstydzona i wzruszona jednocześnie. Jej mama też szykowała wypieki, gdy ktokolwiek z rodziny gdzieś wybywał. Klara spojrzała na Nyliana.
    - Możemy... możemy ruszać - zapewniła patrząc na koszyk z sentymentem w oczach.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  20. Klara uśmiechnęła się delikatnie i przytaknęła Nylianowi głową.
    - Tak, troszczę - przyznała po czym wysłuchała tego, co miał w tym temacie do powiedzenia. Czy ona również zapominała o samej sobie? Musiała chwilę się nad tym zastanowić. - Hmm... Chyba jednak niektóre osoby mają do tego większe predyspozycje od innych... - stwierdziła i zaraz mu pogroziła palcem. - Najważniejsze, że ostatecznie obrałeś słuszną drogę - posłała mu łagodny uśmiech. - Tak, ma... Ale... Teraz długo nie będzie mnie miała, a jej brakuje kogoś takiego... no... po prostu ciepłego. Większość jej znajomych jest dość... po prostu mało u nich ciepła, którego ona potrzebuje. No wiesz, takiego... które ma mama dla rozwydrzonego dziecka i je tuli, bez względu na wszystko - westchnęła lekko. Wysłuchała po tym słów o Piri i uśmiechnęła się nieco szerzej, na chwilę przytrzymując dłoń przy dłoni elfa. - Jak dla mnie to bardzo się starasz, a ostatecznie tylko ona może Cię w tym temacie ocenić. Osobiście mam wrażenie, że podoba jej się to co ma przy Tobie - zapewniła i puściła jego dłoń. Sama się delikatnie zaśmiała i wdzięcznie kiwnęła głową, gdy zapewnił, że dla niej zrobi wszystko. Skrzyżowała z nim wzrok, kiedy się zbliżył i uważnie słuchała co miał do powiedzenia. Posłała mu wdzięczny uśmiech. - Dobrze. Dziękuję Nylianie - szepnęła w jego stronę i przymknęła oczy, gdy muskał czubek jej głowy. Przyjemny dreszcz przeszył jej ciało na ten uroczy gest.
    Kiedy wróciła od Febe, spojrzała po Nylianie. Zastanowiła się chwilę nad jego słowami i zaraz w odruchu obróciła głowę, by spojrzeć na wejście do kuchni. Uśmiechnęła się do myśli, którą białowłosy przekazał. - Tak, bardzo ją przypomina, ciepły uśmiech i ścierka w ręce, w razie gdyby trzeba było jakie głupoty z głowy wytrzepać - zaśmiała się delikatnie. Coraz łatwiej było jej wspominać rodziców w ten wesoły sposób, musiała przyznać, że to co zorganizowano jej na ich pożegnaniu znacznie ułatwiło jej ten proces. - Och nie, nie ma opcji, bułeczki zjemy przy najbliższym postoju, zapewniam Cię, że znajdziemy wiele urokliwych miejsc, przy których chętnie ostanę chociaż chwilkę. Z nimi nie będziemy czekać do dnia następnego, są zbyt dobre na świeżo - upomniała go i sama sobie przytaknęła głową.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  21. - Och, bywają ciepli, ale ostatnio mają dość mało wyrozumiałości do zachowań Akane, dużo krytyki, mało prób postawienia się w jej sytuacji. Tak przynajmniej wnioskuję z moim rozmów z An. Ona wcale na nich nie narzeka, ale czasami jest... Taka smutna... Gdy mówi o tym jak jej nie rozumieją i większość tego co mówi negują. Bardzo nieprzyjemnie się na to patrzy - przyznała. Na słowa o Azylu uśmiechnęła się do niego lekko. - Będę wdzięczna jak czasem na nią zerkniesz, ale... Lepiej za bardzo się nie angażuj, Akane potrafi być naprawdę okropna dla osób, które nie są dla niej ważne - aż zrobiła duże oczy na wspomnienie kilku sytuacji z życia.
    Na jego uśmiech odpowiedziała własnym, odrobinę kokieteryjnym.
    - W takim razie muszę się dobrze nad życzeniem zastanowić - zaśmiała się lekko, a przy pytaniu o danie, oblizała usta i już je otwierała, by otworzyć, ale zaraz energicznie pokręciła głowa. - O nie, tym razem Ty pierwszy odpowiadasz na takie pytanie. Powiedź co Ty byś chętnie zjadł - odbiła piłeczkę i uśmiechnęła się uroczo.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  22. Klara uśmiechnęła się wdzięcznie do Nyliana.
    - Dziękuję, jesteś naprawdę … wspaniały – zarumieniła się delikatnie, bo do głowy wpadło jej inne słowo, ale wolała nie zapeszać. Uśmiechnęła się szerzej na jego słowa o ćwiczeniach, miło było słyszeć, że przydaje mu się w tak prozaiczny sposób. Klara odpowiedziała śmiechem na jego śmiech.
    - Wolę te życzenia jednak dawkować, podobno jak za dużo na raz to niezbyt zdrowo – stwierdziła, patrząc czule na elfa. – Chociaż pewnie niektóre rzeczy bardzo przyjemne są w nadmiarze… - jakoś tak samo jej się wyrwało. Dobrze, że szybko zeszło na temat jedzenia i to jeszcze takiego! Propozycja z grzankami była w jej oczach wręcz doskonała.
    - Och Nylianie, aż mi kiszki marsza zagrały! Samo wyobrażenie tych grzanek sprawia, że robię się jeszcze bardziej głodna. To doprawdy wspaniały pomysł – rzuciła wesoło. – W tym pięknym lesie grzybów na pewno nie brakuje – zaznaczyła, od razu zaczynając się za jakimiś rozglądać.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  23. Mohe uśmiechnął się pod nosem.
    - Przepada, zawsze gdy udaje mi się utrzeć nosa tym nazbyt pewnym swego - zaśmiał się lekko i wyszczerzył do elfa, gdy wspomniał o dłoni. - Musisz być naprawdę głodny, skoro planujesz zeżreć pomocną dłoń - dodał rozbawiony, obserwując uważnie jak białowłosy wydostaje się z pułapki. Kiedy już się wygrzebał i leżał by nabrać oddechy, Indianin nałożył mu porcję, jednak podał dopiero po zadaniu przez Nyliana pytania.
    - Zasłużyłeś, chociaż następnym razem zadbam o to, by dookoła dziury wyrosły ostre kolce, które skutecznie utrudnią ten sposób wydostania się z niej - uśmiechnął się zadziornie.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  24. Klara uśmiechnęła się delikatnie do Nyliana, popatrzyła po nim uważniej i przez chwilę milczała, przytakując mu ostrożnie głową.
    - A cóż Twoim zdaniem prowadzi do zniszczenia? – zainteresowała się. – Co Ciebie by zniszczyło? – wyjaśniła ponownie na niego zerkając. Wzięło ją na jakieś głębsze przemyślenia i sama zaczęła się nad tym zastanawiać, nad tym co ją mogłoby zniszczyć.
    - Nie mogę się już doczekać – przyznała w temacie grzybów. Wyobraźnia podpowiadała jej, że te grzanki będą pysznie wyglądać, szczególnie gdy wyjdą spod rąk elfa.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  25. Na pierwsze stwierdzenie Klara przytaknęła mu delikatnie głową, tak, wierzyła, że właśnie tak jest i każdy miał tą granicę w innym miejscu. Słuchała go uważnie, gdy mówił o sobie, zrobiło jej się przykro, że musiał przez coś takiego przechodzić. Uśmiechnęła się do niego kojąco, czule, gdy na nią spojrzał. Na słowa o bliskich zerknęła na swoje dłonie i uśmiechnęła się delikatnie, przytakując mu głową.
    - Tak, gdyby nie bliscy to nie wiem, czy nie miałabym właśnie swojego kryzysowego momentu - przyznała i lekko objęła samą siebie ramionami. - Czasami przychodziły do mnie bardzo czarne myśli... - oznajmiła i zaraz wróciła do niego wzrokiem. Uśmiechnęła się szerzej, gdy zaczął wymieniać co takiego ma, a policzki lekko ją zapiekły, gdy ona znalazła się na tej liście, ba, ją wymienił pierwszą. Na pytanie o nią zwilżyła usta i musiała się chwilę zastanowić. Co by ją zniszczyło? Posmutniała odrobinę i skrzyżowała z nim spojrzenie.
    - Gdyby ktoś mnie... zchańbił... Chyba... Chyba po czymś takim to już nigdy bym się nie podniosła, a jak podniosła to... To byłabym zupełnie inną osobą... - przyznała. Aż ją nieprzyjemny dreszcz przeszedł gdy pomyślała o tych kilku sytuacjach z jej życia, tych kilku obrazach, których była świadkiem. Czasami dalej jej się śniły... Sceny z płonącego Sivet, gwałcone kobiety. Odruchowo przysunęła się bliżej Nyliana i uśmiechnęła wdzięcznie, gdy tak ładnie ją zaprosił na grzybobranie. Weszła na ledwo widoczną ścieżkę.
    - To jakieś Twoje sprawdzone miejsce? - zapytała rozglądając się dookoła. - Ależ my tu mamy piękne widoki - westchnęła rozmarzona. Okolica była naprawdę urocza.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  26. Mohe uśmiechnął się do niego zadziornie.
    - Jakoś ostatnio Ci smakowało i zachwalałeś - patrzył po nim uważnie i zaraz się zaśmiał. - Ee, bez przesady, znam takich, którzy nauczyli się jeść stopami, pewnie też byś sobie poradził - poruszył zabawnie brwiami. - Aczkolwiek rzeczywiście dużo przyjemności by Ci odpadło, dłonie to jedna z moich ulubionych części ciała, szczególnie w kontakcie z kobietami - wyszczerzył się do elfa i ponownie lekko zaśmiał.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  27. Klara spojrzała po nim czule, niby to wiedziała, w końcu to ona pomogła mu zacząć walczyć z jego demonami, więc zdawała sobie sprawę, że Nylian mówił po prostu z doświadczenia. Wdzięczna była niezmiernie za te słowa otuchy, co wyraźnie okazywało jej spojrzenie.
    - Ja... - zarumieniła się delikatnie. - Ja zdecydowanie sama nie jestem - przyznała, delikatnie przy tym przytakując głową na własne słowa. Dziewczyna odruchowo odrobinkę przygryzła wargę od wewnątrz, kiedy złapała białowłosego na zerkanie w stronę jej ust. Fakt, że byli tu teraz sami, na uroczej łące, wyjątkowo pobudzał wyobraźnie i dziewczyna spłonęła większym rumieńcem, odwracając nieco zawstydzona głowę. Coraz częściej kusiła wizja chwili zapomnienia z Nylianem, Klara przełknęła jednak głośniej ślinę i wypchnęła z głowy niegrzeczne fantazje. Czasami to aż się miała ochotę zapowietrzyć na to co jej własna głowa podsuwała. Wystarczyło tak niewiele, by zapomniała o tym jak ważny temat omawiali... Przywróciła się jednak w myślach do porządku i chociaż jego dotyk był niesamowicie przyjemny, to chociaż starała się skupić na słowach. Przymknęła lekko oczy, gdy ją przytulił, wtuliła w niego głowę, czując przyjemne rozluźnienie ciała. W jego ramionach czuła się tak niesamowicie bezpieczna...
    - Wiem, ale nie zawsze będziesz przy mnie Ty, czy moi bliscy - szepnęła trochę tym faktem zmartwiona. Słysząc propozycję o sztuczkach zamrugała szybciej oczyma. - Mi? - podniosła oczy do oczu elfa i zacisnęła mocno usta. Wizja posiadania broni bardzo ją przerażała, niby wiedziała, że ta bywa przydatna, ale... Zupełnie nie widziała się w roli wojowniczki. Spojrzała na czubki swoich butów. - Ja... Ja się nie nadaję, ja... nie lubię broni... nie w moich rękach... - szepnęła z lekkim grymasem na twarzy. Uśmiechnęła się jednak do niego, gdy mówił o grzybach, szła obok z zainteresowaniem słuchając. - Też miałam w Slavit swoje ulubione miejsce, matula szykowała nawet specjalną maść z muchomora, ten nie nadaje się do jedzenia, ale w medycynie potrafi być przydatny - przyznała z lekką nostalgią w głosie i zaraz posłała elfowi kolejny uśmiech, trochę słabszy. - Teraz będę raczej musiała znaleźć inne ulubione miejsce... - spojrzała po dużych okazach i kucnęła przy nich, z czułością dotykając jednego kapelusza. - Aż szkoda zrywać, wyglądają tu bardzo dostojnie... - zauroczona patrzyła po krajobrazie jaki miała przed sobą.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  28. - Nic dziwnego, zwabił Cię zapach, nie pytałeś z czego zrobiony był gulasz - zaśmiał się i zaraz mu przytaknął głową. - Przyznaję, stopy to zdecydowanie nie to samo - uśmiechnął się pod nosem. Zaśmiał się ponownie na słowa o żonie. - Hmm, patrząc na to w jakie panny celujesz to nie jestem pewny czy w małżeństwie dłonie tak bardzo Ci się przydadzą. Zbyt wiele miejsc, w których "nie wypada" wsunąć ręki pod koszulkę - poruszył zabawnie brwiami.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  29. Klara spojrzała po nim wdzięcznie i posłała mu łagodny uśmiech, gdy wspomniał, że do niczego nie będzie jej zmuszać.
    - Ach tak... Akane mi już wspominała o tej... samoobronie - przyznała, przypominając sobie słowa przyjaciółki. Klara lekko przygryzła wargę i zaraz przytaknęła głową. - Myślę, że... Myślę... że moglibyśmy, że mógłbyś mi... Mi pokazać kilka takich ruchów - stwierdziła ostatecznie. To rzeczywiście nie brzmiało źle, w razie gdyby sytuacja była podprogowa, warto byłoby mieć jakiegoś asa w rękawie.
    Dziewczyna rzeczywiście poza obserwacją grzybów co chwilę na coś zerkała zauroczona. Tu kropla osadzona w wgłębieniu liścia, tam ptaki spijające sobie z dziubków. Miejsce wydawało jej się szczególnie urokliwe. Kiedy Nylian przy niej kucnął, zarumieniła się delikatnie, patrząc po nim. To co mówił napełniało jej serce nadzieją i wlewało do niego ogromne pokłady ciepła. Uśmiechnęła się rozczulona, gdy wspomniał o karczmie i utrzymanej spuściźnie. Patrzyła po nim czule, nawet wtedy, gdy on spojrzał na grzyby, a kiedy wrócił do niej spojrzeniem i zapytał o historię, nie wytrzymała i pochyliła się w jego stronę, delikatnie muskając usta elfa własnymi. Litości, niech jej Bóg wybaczy, ale przecież pocałunek nie był jeszcze czymś bezwzględnie zabronionym, prawda?

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  30. Klara delikatnie przytaknęła mu głową, gdy wspomniał o jej gotowości. Nie miała pojęcia czy rzeczywiście się o to upomni albo raczej czy kiedykolwiek będzie gotowa, ale starała się przekonać siebie samą, że będzie to przydatna umiejętność, tak w razie co.
    Klara lekko drgnęła, gdy objął ją w talii, bo chociaż uczucie było przyjemne, to dalej kojarzyło jej się mocno z tym co zaszło między nią, a Ryu, a przecież ona nie chciała aż tak przekraczać granic. Na chwilę jednak o nich zapomniała, bo Nylian oddał czułość, robił to tak subtelnie, że Klara miała wrażenie, że zaraz rozpłynie się mu w ramionach. Miała przymknięte oczy, nawet gdy Nylian już się odsunął os jej ust, musiała odrobinę uspokoić oddech, aż w końcu podniosła powieki patrząc elfowi prosto w oczy. Spłonęła rumieńcem jeszcze mocniej, gdy szepnął swoje słowa i musnął kciukiem jej policzek. - Wybacz... - sama sięgnęła go jego twarzy dłonią, wpatrzona w jego oczy. - Sama nie do końca... umiem się powstrzymać - przyznała cicho przeskakując wzrokiem na jego ust i zagryzając swoje wargi. To było takie przyjemne... Od tak dawna miała ochotę na ten pocałunek, że teraz ciężko było się odsunąć. Jeszcze te jego słodkie komplementy, serce Klary mocno biło w piersi.
    - Skoro tak, to powinieneś dobrze ten smak zapamiętać, by go przypadkiem z niczym nie pomylić - szepnęła ujmując twarz elfa w obie swoje dłonie i pocałowała go raz jeszcze.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  31. Klara miała wrażenie, że jej buzia wręcz płonie, jednak nie ze wstydu a pewnego rodzaju ekscytacji. Oddech miała odrobinę przyspieszony, a kiedy ich czułość znowu została przedłużona poczuła się nad wyraz błogo. Inaczej niż wtedy, tu nikt nie sięgał nigdzie dalej rękoma, tu pocałunek nie był jednoznaczny z obmacywaniem. Słowa Nyliana dodatkowo sprawiły, że czuła się nad wyraz czysto z tym co właśnie między nimi zachodziło. Oblizała delikatnie swoje wargi i zaraz wtuliła głowę w tors elfa, dopiero tam przytakując na jego słowa. Poczuła nawet lekkie pieczenie przy oczach, zebrały się w nich łzy wzruszenia. Przymknęła powieli, pozwalając by po każdym policzku spłynęła pojedyncza kropla, wtuliła się mocniej w elfa.
    - Jesteś jedyny w swoim rodzaju Nylianie - szepnęła naprawdę rozczulona i zaraz podniosła wzrok by spojrzeć mu czule w oczy. - Odzyskanie Twojego honoru to tylko kwestia czasu, jestem tego pewna - szepnęła w jego stronę, dalej z czułością w spojrzeniu.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  32. Klara uśmiechnęła się cieplej na to wyróżnienie. Cieszył ją fakt, że tak ważne dla niego jest jej zdanie, że nie potrzebował do uśmiechu chwały wśród wielu, że starczyła mu garstka tych najcenniejszych. Pogłaskała jego policzek, gdy mówił o honorze.
    - Nawet jeżeli ktoś mi umniejszy, to zrobi to z czystej złośliwości, nie wiedzy o Tobie, ja będę Cię znała i będę wiedziała lepiej od tych wszystkich złośliwców, z tego i z innego świata - uśmiechnęła się do niego czule. Słysząc przypomnienie o obiedzie przygryzła lekko wargę i zaśmiała się delikatnie. No tak, przecież zbierali grzyby, a właściwie to mieli zacząć. Przytaknęła mu głową. - Nawet jeżeli nieco przegapiony, to będzie najpiękniejszy festyn ze wszystkich jakie przeżyłam - szepnęła, czule w niego wpatrzona i uraczyła go jeszcze jednym promiennym uśmiechem. Czuła się leciutka jak płatek chabrowy, odsunęła się od elfa nieco. - Kto uzbiera cięższy koszyk grzybów, ten ma prawo do życzenia! - rzuciła wesoło i doskoczyła do tego dorodnego kapelusznika, by go zerwać i z rozbawionym śmiechem zaczęła zbierać kolejne sztuki.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  33. Klara uśmiechnęła się na jego samolubne stwierdzenie.
    - Z grzeczności to nawet nie zaprzeczę, przyznam w tajemnicy, że Twoja obecność zdecydowanie ma tu znaczenie - odpowiedziała na jego zaczepkę i przytaknęła mu głową, gdy wspomniał o utrzymaniu zdania. - Ach tak? A ja myślę, że spełnienie mojego życzenia było by dla Ciebie równie przyjemne - zaśmiała się delikatnie, dalej zbierając grzyby. Nie zamierzała oddać tego wyzwania. - Została nam jeszcze minutka! - rzuciła, dalej rozbawiona. Co prawda nie ustalali czasu, ale stawiała, że bez tego wyzbieraliby wszystkie tutejsze grzyby, a przecież nie o to chodziło.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  34. - Załóżmy więc, dla Twojego świętego spokoju, że rzeczywiście był z dziczyzny - ponownie poruszył rozbawiony brwiami. A niech się zastanawia skubaniec co też tu zjadł. Wzruszył ramionami na słowa o czekaniu.
    - Nie wiem, ja tam w czasie tego Twojego czekania wolę doznać wielu przyjemności, ale każdy niech robi po swojemu - stwierdził, unosząc dłonie lekko w górę. Nie zamierzał tu się sprzeczać, które podejście jest lepsze. Najedzony odłożył swoją miseczkę na bok i spojrzał jeszcze po elfie.
    - Coś konkretnego Cię właściwie do mnie sprowadza, czy tak chciałeś sobie z nudy sprawdzić moje zabezpieczenia? - zapytał elfa.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  35. Klara obejrzała się na Nyliana z uśmiechem i rumianymi policzkami.
    - Nikomu innemu bym go nie zaproponowała - odpowiedziała mu wesoło, kontynuując swoje zbieranie. Na kolejne słowa już tylko lekko się zaśmiała i z wyraźnym entuzjazmem na twarzy zbierała swoje grzyby.
    - Och, ależ piękny kapelusz Panie Borowiku... a Pan, Pan to wyhodował doprawdy dostojną nogę! - zwracała się do zbieranych grzybów i już zaraz miała uzbierane kilka naprawdę dorodnych sztuk, a to sprawiało, że jej koszyk w ostatecznym rozrachunku był cięższy. Zaśmiała się zadowolona z tego wyniku, chociaż intrygowało ją to czego zażyczyłby sobie Nylian.
    - Wygląda na to, że nawet grzyby zbieram idealnie - rzuciła z szerszym uśmiechem i ukłoniła mu się elegancko, grzecznie pochylając przy tym głowę. - Nie mniej, takie konkurencje z Panem, Panie Dostojny, to prawdziwa przyjemność - podniosła spojrzenie do jego oczu i uśmiechnęła się do niego ciepło. - Moim życzeniem jest to byś... - zbliżyła się do niego na krok - ... byś już zawsze patrzył na mnie tak, jak patrzysz teraz - szepnęła nieco zawstydzonym głosem, jednak sama czule w niego wpatrzona.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  36. Mohe kiwnął Nylianowi głową.
    - Mhm, dzięki - odpowiedział na te życzenia wielu przyjemności. Aktualnie większość jego "przyjemności" była nieobecna, więc albo będzie sobie trzeba sprawić kolejne albo również czekać. Czas pokaże. Uśmiechnął się pod nosem na słowa o dotrzymywaniu słowa.
    - Nie kojarzę byś mi cokolwiek obiecywał w tym temacie, ale skoro tak na to patrzysz - wzruszył ramionami po czym spojrzał na swój namiot. - Przynajmniej mam potwierdzenie co do swoich zabezpieczeń - stwierdził luźno i posłał białowłosemu uśmiech. - Tak czy siak, ja "jak to elf" nie funkcjonuję, przynajmniej nie kiedy nie muszę - uśmiechnął się do niego kącikiem ust. - Pozwolisz więc, że wrócę na posłanie. Zerwałem się w obawie przed niebezpieczeństwem, a Ty nim zdecydowanie nie jesteś - przyznał. - Możesz zostać w obozie rzecz jasna, ale ja muszę pospać. Jutro czeka mnie wyprawa - wyjaśnił.

    Mohe

    OdpowiedzUsuń
  37. Klara zarumieniła się lekko na stwierdzenie Nyliana. Cieszyła się, że potrafi mu sprawiać przyjemność w byciu po prostu sobą. Dla niej było to niesamowite, bez krępacji, mogła mówić proste słowa, a elfowi to w zupełności starczyło. Subtelnie i spokojnie, chociaż z powiewami świeżości, która bardzo jej się podobała. Bez tych wszystkich sugestywnych, brudno zawstydzających zaczepek i zadziorności. Żarty Nyliana, czy nawet te jego lekkie sugestie były szeptane ze smakiem. Tak... Ujmował ją tym niesamowicie.
    Nawet teraz, gdy gratulował jej zwycięstwa, robił to w taki sposób, że Klara czuła jakby jej nogi miały zaraz zapaść się pod ziemię. Reakcja na jej życzenie również była godna. Klara przytrzymała buzię przy jego torsie, sama troszkę mocniej się wtulając i przymykając oczy na jego delikatny pocałunek. Podniosła zaraz do niego spojrzenie.
    - Teraz byś nie umiał, ale... Nie wiemy gdzie nas los powiedzie i co się wydarzy... - szepnęła, dalej po nim czując. - Ja bym chciała byś... byś mimo wszystko... byś nigdy nie przestawał - dodała, dalej cicho i zaraz znowu wtuliła się w jego tors. - A to już jest życzenie... - dodała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  38. Klara mogłaby zostać w tej chwili, tak właśnie czuła. Obietnica jaką składał trafiała prosto w serce dziewczyny. Oczy jej się odrobinkę zaszkliły ze wzruszenia, a uśmiech jakim obdarowała Nyliana po tych słowach był wyjątkowo czuły i ciepły.
    - To najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałam - przyznała z szybko bijącym w piersi sercem. Nie była w stanie powiedzieć nic więcej, ale nie mogła też zmyć z twarzy tego ogromnego uśmiechu. Kiedy tylko próbowała poważnieć, uśmiech na nowo się malował. Klara splotła palce z Nylianem, kiedy chwycił ją za rękę i przytaknęła mu głową, a potem w skowronkach ruszyła z nim szykować grzanki.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  39. Na twarzy Klary entuzjazm malował się o wiele wyraźniej, gdy tylko w oddali nadal było słychać festiwalowe odgłosy. Jej oczy zaraz się powiększyły, jakby wypatrywała wszelkiego rodzaju inności, tak też rzeczywiście było, nie chciała przegapić niczego, więc bacznie obserwowała otoczenie. Na jej buzi rozciągał się wesoły uśmiech, a palce na dłoni Nyliana ściskała od czasu do czasu delikatniej, gdy czuła jakiegokolwiek rodzaju ekscytację. Na pytanie elfa spojrzała po nim uradowana.
    - Wspaniale! - zapewniła wesoło. - Ależ ja bym chciała, by każdy tydzień kończył się w ten sposób, pełen barw, kolorów i uśmiechów! - przyznała i zaraz pociągnęła go w stronę straganu z ręcznie wyszywanymi narzutami, chustami i innego rodzaju materiałami do lekkiego okrycia ramion, czy mebli. - Zobacz! Ależ wspaniałe! Ten dobór barw! - z zachwytem oglądała chustę, na której wyszyto łąkę pełną maków i chabrów. Chwyciła jeszcze inną chustę i przyłożyła do Nyliana. - A w tej jak prezentowałbyś się jeszcze dostojniej - zauważyła z szerokim uśmiechem.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  40. Fakt, że tak ją obserwował przyprawiał Klarę o wyraźne rumieńce, ale było też to przyjemne łaskotanie w brzuchu. Przy Nylianie czuła się nad wyraz wyjątkowo, a kiedy ciepło wylewało się z jego oczu w tych chwilach, w których była w pełni sobą, wtedy nie mogła pozbyć się wrażenia, że historie o połówkach przekrojonych owoców, które się zawsze odnajdą, są prawdziwe. Przysunęła mu do twarzy kolejną chustę o chłodnych barwach, ale zaraz ją odsunęła i przysunęła taką ze złotymi zdobieniami, w kolorach nieba, na którym zachodzi słońce. Patrząc na elfa teraz, była pewna, że znalazła tą swoją drugą połowę. Uśmiechnęła się do niego rozczulona.
    - Na chłodne niebo codziennie wschodzi rozpromienione słońce i jakoś do siebie pasują - szepnęła, patrząc mu w oczy.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  41. Klara patrzyła po nim ciepło.
    - Wschodzącym... - poprawiła. - Przy Tobie wschodzę coraz wyżej, ale na razie jestem jeszcze dość nisko - otworzyła się bardziej ze swoją interpretacją. - Przyjdzie taki czas, że będę na tym niebie rozpromieniać cały Twój świat - szepnęła. - Będę świecić niczym słońce w najwyższym zenicie - zbliżyła się do niego i na chwilę wtuliła. - Jeszcze nie teraz, ale kiedyś będę - przyznała cicho i zaraz odsunęła się lekko, by posłać elfowi uroczy uśmiech. - Będzie, bo chcę Ci ją sprezentować - oznajmiła i spojrzała po sprzedawcy. - Poproszę tę chustę, jest przepiękna! - uśmiechnęła się do mężczyzny i sięgnęła po swoje monety, zaraz zerkając na Nyliana surowo. - Nawet nie próbuj! - zaznaczyła. - Ja ją kupuję! - dodała i wróciła z pogodnym uśmiechem do sprzedawcy, by mu zapłacić. Złapała zaraz materiał i zarzuciła Nylianowi przez ramiona, trzymając oba końce w dłoniach i stojąc teraz tuż, tuż obok elfa. - Nie chcę. Ta w zupełności starczy. Będzie... nasza... - zarumieniła się wyraźnie. - Liczę, że przyniesie Ci szczęście w podróży i... ewentualnym boju. Liczę, że z nią do mnie wrócisz - dodała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  42. - Och! - Klara nie ukrywała zaskoczenia, kiedy Nylian złapał ją i uniósł wysoko. Odruchowo oparła się lekko dłońmi o jego ramiona i spojrzała w dół, w jego rozczulone oczy. Widząc jego minę i słysząc słowa, sama czuła wzruszenie. Przysunęła jedną z dłoni do jego policzka i pogłaskała go, delikatnie kręcąc głową.
    - Nie każdy, Twój... jaki widział Twój świat... - poprawiła go z czułym uśmiechem. - "Każdy" mnie nie interesuje - dodała cicho i na chwilę głos utknął jej w gardle. Kiedy ją odstawił, dalej patrzyłam u w oczy. - Ja też nie mogę się doczekać - przyznała i pokręciła głową na jego przeprosiny. - Nie przepraszaj, nie za to ciepło jakie wlałeś do mego serca tym uroczym gestem. Poczułam się naprawdę wyjątkowo - szepnęła nim jeszcze przystąpiła do transakcji.
    Klara uśmiechnęła się czule, gdy Nylian klęknął przed nią niczym prawdziwy rycerz, policzki dalej miała rumiane, a że przyklękanie kojarzyło się jej z bardzo romantycznym gestem, to rumień tylko się nasilił. Deklaracja białowłosego ponownie zabrała jej głos, patrzyła po nim z ciepłem w spojrzeniu i z szerokim uśmiechem na twarzy.
    - Ja ślubuję... - w końcu udało jej się odezwać - ... że gdziekolwiek rzuci mnie los, będę czekać - obiecała cicho, patrząc po chuście jaką mu wiązała przy szyi, a potem po ustach elfa, ostatecznie kierując wzrok do jego oczu.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  43. Klarze ciężko było powstrzymać wzruszenie i szczery uśmiech. Cały czas słała go Nylianowi, wdzięczna za te wszystkie piękne słowa jakimi ją raczy. Przy tym pięknym poemacie jaki zdawał się wymyślić na poczekaniu, poczuła łzy zebrane w kącikach oczu. Policzki piekły ją niesamowicie, nie mogła przestać się w niego wpatrywać, świat dookoła jakby nie istniał. Był tylko on i ona... i ich słowa pełne uczuć. Na pytanie o taniec delikatnie skinęła głową.
    - Z Tobą zawsze... i wszędzie - odpowiedziała, dalej wpatrując się w niego z czułością i pozwoliła by poprowadził ją w tańcu.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  44. Klara uśmiechnęła się na to jego urocze stwierdzenie i ochoczo powędrowała za nim. Wcale jej nie przeszkadzało, że tańczyli troszkę wolniej niż brzmiał rytm melodii, dla niej w tej chwili bliskość Nyliana była najcenniejszym darem, więc czerpała z niego, dopóty elf był przy niej. Myśl o niedługim rozstaniu tylko czasem migotała w głowie, nie chciała jej wpuszczać dalej, nie chciała już teraz tracić humoru. Klara w pewnej chwili wtuliła twarz w pierś Nyliana, a słysząc bicie jego serca uśmiechnęła się ciepło.
    - Uwielbiam je słyszeć - szepnęła, dalej bujając się z nim na parkiecie. Miała tu teraz swój mały raj na ziemi. Otworzyła oczy powoli. - Ciebie uwielbiam - przyznała cicho i niepewnie podniosła głowę, by spojrzeć w oczy białowłosego. Czuła jak jej własne serce bije mocno, jak ciepło rozlewa się po całym ciele. Miała wrażenie, że jej buzia zaraz spłonie od żaru jaki aktualnie w niej czuła. Buzująca krew zabarwiła już nie tylko policzki, ale całą buzię dziewczyny. Wpatrywała się w Nyliana uważnie. - Ja... - odetchnęła głębiej i przełknęła ślinę. - Ja... - uciekła na chwilę spojrzeniem w bok, ale zaraz pokręciła głową i znowu spojrzała w oczy mężczyzny. - Ja Cię kocham Nylianie - przyznała rozczulona, przyznała przed nim, ale i przed samą sobą. Poczuła przyjemne ciepło przy sercu i jakąś taką ulgę, gdy w końcu powiedziała to na głos.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  45. Klara pozwoliła się poprowadzić w cichsze miejsce, przynajmniej ten kawałeczek, później już nie wytrzymała. Nylian wyglądał na takiego zatroskanego, nie chciała by się martwił, więc w końcu to powiedziała. Dziewczyna czuła dziwną kulkę w gardle, miała wrażenie, że jej serce stanęło na chwilę, w oczekiwaniu na reakcję. Fakt, że Nyli tak zastygł wywoływał lekki niepokój. Czyżby się pospieszyła? A może powinna wybrać dogodniejszą chwilę? Och! A co jeżeli właśnie to zawaliła?! Oczy jej się delikatnie zaszkliły, ale kiedy się odwrócił i na nią w końcu spojrzał, to łzy przybrały, jednak łzy szczęścia. Zaśmiała się rozradowana, gdy złapał jej dłonie i zaczął całować. Śmiała się nie tylko głosem, ale całą sobą. Kiedy ją obcałowywał czuła przyjemne ciepło i pewną niecierpliwość, dopiero gdy ją pocałował, wtedy niecierpliwość zniknęła. Oddała mu ten pocałunek, wkładając w niego całe ciepło jakie aktualnie czuła. Skrzyżowała z nim spojrzenie, po jej policzkach też płynęły łzy szczęścia. Te jego starła kciukami i uśmiechnęła się szeroko na jego wyznanie, a po tym ochoczo wpadła w jego ramiona i mocno się w niego wtuliła.
    - To ja dziękuję, dziękuję, że się pojawiłeś w moim życiu - szepnęła, czuła się przy nim naprawdę szczęśliwa. Troski znikały w obecności białowłosego, zupełnie jakby przy spotkaniu z nim odkrywała inny świat, ich świat.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  46. Klara objęła go mocno ramionami, gdy tak się wtulał. Czerpała z tej chwili przyjemności, jego ciepło, jego zapach, jego bliskość, wszystko było niesamowicie przyjemne i przyprawiało ją o lekkie ciarki na ciele. Rozczulona uśmiechnęła się na kolejną deklarację, to brzmiało naprawdę pięknie. Przecież na fundamentach stawiało się domy, a jej niezwykle odpowiadała wizja, w której stawiali go razem. Patrzyła mu w oczy, gdy się odsunął, przyjmowała te jego czułości i okryła drżące dłonie elfa swoimi własnymi.
    - A ja jako dumny fundament będę wypatrywać Cię zawsze i wszędzie – obiecała wzruszona, by zaraz znów schować się w jego objęciach. Ciężko było uspokoić serce w tak pięknej chwili, ale w końcu się udało. Dalej w lekkich emocjach, pozwoliła poprowadzić się na polanę i zauroczona jej aktualnym wyglądem rozejrzała się rozmarzona. Spojrzała po Nylianie, gdy wspomniał jej karczmę. Otworzyła trochę szerzej oczy.
    - Dla mnie…? – och… i jak ona miała wytrwać w tych wszystkich swoich postanowieniach, kiedy on z tą niesamowitą szczerością i ciepłem deklarował kolejne rzeczy?! Zbliżyła się do niego, by raz jeszcze skosztować jego ciepłych warg.
    - Marzę o tym… - szepnęła, na chwilę przerywając pocałunek i krzyżując z nim spojrzenie. – Marzę byś to Ty pomógł mi je spełnić – wyznała. – Nawet tu, w Ardei… Gdziekolwiek… Byle z Tobą – wpatrywała się w jego oczu z czułością.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  47. Klara patrzyła po nim rozczulona, wdzięczna za ten całus w nos. Miała wrażenie, że przy Nylianie szybko mogłaby stracić głowę, a później znowu by żałowała swoich kroków. W tym przypadku bardzo by tego nie chciała, za mocno jej zależało na białowłosym by zaprzepaścić relację przez zwykłą chuć. Wizja jaką jej opisywał była wspaniała.
    - Brzmi idealnie - przyznała z rozmarzonym wyrazem twarzy i raz jeszcze rozejrzała się dookoła. - Niestety obawiam się, że wybór takiego miejsca wcale nie będzie łatwy... - westchnęła delikatnie i oparła głowę o Nyliego. - Przy Tobie wszędzie zdaje się wspaniale... Mam wrażenie, że nawet zgliszcza nie byłyby tak tragiczne do oglądania... Gdybyś tylko był obok... - zacisnęła lekko zęby, bo mimowolnie przed oczyma stanęło jej wspomnienie spalonej gospody i całego Slavit. Wtuliła się od razu trochę mocniej w elfa, teraz to ona chwyciła mocniej jego koszulę, jakby bała się, że białowłosy zniknie, ale tu był, co pozwoliło jej mimo wszystko się uśmiechnąć. Podniosła spojrzenie do jego oczu.
    - Czuję się przy Tobie taka bezpieczna... - szepnęła z czułością w głosie i oczach. - Tylko w domu miewałam podobnie, nigdzie indziej... - przyznała.

    Klara

    OdpowiedzUsuń
  48. Klara wtulała się w niego przymykając oczy, ale kiedy zadał swoje pytanie, podniosła głowę i spojrzała mu prosto w oczy. Widać było w tym spojrzeniu wzruszenie, poczuła aż ucisk na sercu. Ten specyficzny gorzko-słodki smak w ustach. Z jednej strony ból zgniatał ją od środka, z drugiej nadzieja kręciła piękne piruety na jej sercu. Wpatrywała się w Nyliana i słuchała uważnie, łykała wręcz jego słowa, lecz potrzebowała chwili by przetrawić buzujące w niej emocje. Pozwoliła przyciągnąć się do ziemi i ułożyła głowę na ramieniu elfa.
    - To piękna wizja Nylianie, ale... nie wiem czy dam radę - przyznała cicho. Ból po stracie tego miejsca zdawał się aktualnie na zbyt duży. - Nie chciałabym zastygać w smutkach, gdy jedno czy drugie wspomnienie mnie zaatakuje. W tamtym miejscu... tam... mogę nie dać rady się tym wspomnieniom wciągnąć zbyt głęboko... - przyznała, bo tego się bardzo obawiała. Gdyby nie ten lęk, to nie zastanawiałaby się nad miejscem dla swojej ewentualnej karczmy. Spojrzała po nim czule i tak samo się uśmiechnęła.
    - Jesteś - przyznała. - Pragnę, byś nigdy z niej nie schodził... Nawet omyłkowo... - teraz to ona dotknęła jego policzka, a kiedy szepnął swoje wyznanie, musiała mu skraść kolejnego całusa.
    - A ja kocham Ciebie - powtórzyła zaraz po czułości. Patrzyła na niego tak długo jak nie wspomniał o gwiazdach, dopiero wtedy odwróciła do nich spojrzenie i ponownie ułożyła się na ramieniu białowłosego, jedna z dłoni lekko przesuwając po jego brzuchu, do drugiego boku, by tam ją ułożyć. Słuchała jak mówi o gwiazdach, a uśmiech rozciągał się na jej twarzy. Czuła się nad wyraz błogo. Zacisnęła lekko palce na materiale jego koszuli, gdy nazwał ją Słońcem i zerknęła na jego lico. Przygryzła delikatnie wargę. Ależ on był przystojny. Troskliwy, czuły... Romantyczny, honorowy i dostojny. Pieścił ją samym głosem, a co dopiero słowami czy gestami. Odwróciła spojrzenie od twarzy i znowu spojrzała na gwiazdy, skupiając się na tym, co jej mówił. Myśli niebezpiecznie wędrowały w rejony, których mimo wszystko wolała jeszcze nie ruszać. Gwiazdy nadawały się idealnie do odwrócenia uwagi. Klara podniosła palec i przesunęła nim po konstelacji, jaką jej pokazał na niebie.
    - Serce solium - powtórzyła cicho nazwę. - Tajna mapa do Nyliana - uśmiechnęła się uroczo, znowu patrząc mu w oczy. - Gdy tylko się zagubię, będę Cię szukać przy jej pomocy - zapewniła.

    Klara

    OdpowiedzUsuń

Use your imagination! Feel free, only +18 here!

^