Perun I wystawia nowe listy gończe, wśród których pojawiają się imiona - Akane, Gave, Emma, Natan, Morgana - chce ich żywych lub martwych.

Helga się nie zatrzymuje. Sieje zniszczenie w okolicach Ardei i Argaru. Gwałcą, jedzą kończyny, wyrywają serca. Brutalność nie zna granic!

Nikllaus zamyka bramy do Argaru. Wzmaga straż. Argar zbroi się po zęby. Przygotowuje do ostatecznego starcia.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Gave w podróży - Na tropie tajemnicy Bellhardów (I)

 

Akane oddaliła się, a on uniósł na moment wzrok do nieba. No wreszcie poszła po rozum do głowy. Alleluja. Odetchnął z wyraźną ulgą, że zaczęła robić to co generalnie mogła zrobić już wcześniej, bez większych komplikacji. Ale nie. Zamiast myśleć o swoim tyłku, koniecznie chciała ratować ten jego własny – kościsty, a przecież nie grali do jednej bramki. Przynajmniej nie miał pewności czy w tym wypadku tak właśnie jest. Dmuchnął sobie w grzywkę i zasadził ostatni cios swojemu przeciwnikowi.  

W związku z tym, że jego ofiara straciła przytomność, pozostało mu aż lub tylko dwóch strażników do pokonania. Sparing zdawał się być mało prawdopodobnym do wygrania. Zwłaszcza w tym wydaniu. Kiedy to nie bardzo miał ochotę na zabijanie czy ujawnianie swojego prawdziwego ja. Z jednej strony mord przyprawiłby mu chwałę wśród Bellhardów, ale z drugiej byłby posunięciem zbyt wielkim. Zresztą i tak nie miał pojęcia czy udałoby mu się ich ściągnąć. No dobra, gdyby użył swoich mocy to pewnie tak, ale nie zamierzał tego robić. Nie tym razem. Nie, kiedy tak się już poświęcił z farbowaniem włosów. Dmuchnął sobie w grzywkę i strzelił karkiem kilkakrotnie. Szkoda tylko, że tych dwóch nie miało oporów w używaniu własnego, feniksowego ognia.

Płomienie zatańczyły dookoła, a on wziął jeszcze jeden głęboki oddech, wyciągając swe dwa sztylety. W końcu miecze zostawił w swej komnacie, nie sądził, że przydadzą mu się podczas wolnego wieczoru. Że też podkusiło go na te cholerne wyzwiska i inne komentarze. Zwalił to co prawda na swój zasnuty alkoholem umysł, ale kiepska to była wymówka.

Fala gorąca rozprzestrzeniła się zanim w ogóle zdołał pomyśleć. W ostatniej chwili jej uniknął, odskakując w bok. Zrobił to jeszcze drugi i trzeci raz, z każdym razem zbliżając się w stronę swych przeciwników. Najlepiej byłoby zniknąć. Stopić się z otoczeniem, wykorzystać je. Co prawda mógłby wykorzystać wcześniejszą kryjówkę Akane, ale ta była już spalona. Gorączkowo myślał nad rozwiązaniem, na razie nie pozwalając się im trafić. Odskakiwał za każdym razem później i później, jakby bawiąc się nimi, a w rzeczywistości po prostu kupując sobie tym samym czas.

Pierwszy ze strażników w końcu stracił cierpliwość i ruszył na niego bez ostrzeżenia. Chłopak skrzyżował z nim swe niewielkie ostrza. Kolana aż się pod nim ugięły. Ten koleś to nie był jakiś zwykły strażnik, tylko kupa mięśni i jak się okazało rozumu. Już kilka wymienionych między sobą ciosów sprawiło, że wiedział, iż lekko nie będzie. Drugi natomiast szykował kolejne wiązki ognia. Świat wokół niego zawirował.  Miał niejasne wrażenie, że powoli zostaje zapędzany w kozi róg. Szukał otwarcia, możliwości, co zdecydowanie łatwe nie było. Syknął, gdy wiązka ognia jednak dosięgła jego dłoni, ale wykorzystał to również do zmyłki. Wyrzucił sztylet w górę, by uderzyć przeciwnika z łokcia pod żebra. Skrzywił się przy tym jeszcze bardziej. Niestety drugi w tym czasie już zmienił swą pozycję i szarżował na niego. Gave już wiedział, że nie zdąży. Nie uniknie ciosu tak jak tego by sobie życzył. Skrzyżował ręce nad głową przyjmując go na siebie. Siła uderzenia odrzuciła go na kilka metrów i pozbawiła tchu. Dźwignął się szybko na kolana i nabrał głębszego oddechu. Uniósł wzrok w górę. W porę. W porę, by zobaczyć jak jeden ze strażników pada oszołomiony na ziemię, a ktoś podbiega do niego i ciągnie za sobą.

- Rusz się, idioto. Wyglądasz jakbyś przegrywał – dźwięczny, kobiecy głos odezwał się do niego, a on już wiedział, że go nie znał. Zwłaszcza, że ten odezwał się w rodzimym języku Darcy.

- Sprawdzałem tylko czy podłoże jest tu tak wygodne jak u mnie – odparł z krzywym uśmiechem, dając się pociągnąć ze sobą w cień budynku, a potem w dół. Do jakiegoś dziwnego tunelu. Ciemnego tunelu. Tym razem korzystał nie tylko z własnej wiedzy ale i tutejszych duchów, żeby mówić płynniej niż normalnie.

- I jak werdykt? – zainteresowała się kobieta.

- Fatalnie… - pokręcił głową i splunął w bok, dopiero po chwili krzywiąc się nieco bardziej. Cóż oparzenie dawało mu się we znaki. Dopiero teraz to do niego dochodziło. Zacisnął mocniej zęby i zerwał materiał koszulki, żeby obwiązać nim sobie najgorszy fragment rany.

– Idiota – powtórzyła kobieta i popatrzyła po nim pobłażliwie, przysiadając obok, żeby zerknąć na jego ranę. – Jestem Aada – przedstawiła się. – Ratuję beznadziejne przypadki twojego pokroju przed śmiercią od bezmózgich strażników Parabellum – wyjaśniła.

- Mikael – odparł krótko. – Bezmózgi przypadek, który popił dziś za dużo i go poniosło za mocno – mruknął cierpko i pozwolił kobiecie zająć się swą raną. Obserwował kobietę uważnie, jednocześnie gdzieś tam ciesząc się z pierwszego nawiązanego kontaktu. Miał nadzieję, że ten pozwoli wejść w to wszystko trochę głębiej.



Aada - imię na cześć pewnej autorki, która zmieniła moją koncepcję. A no i przy okazji - Fińskie imię to jest podobno xD

2 komentarze:

  1. Pewna autorka mówi "nie ma za co". xDD Zobaczymy co też ten nasz Gave odkryje i w jaki sposób, czekam na kontynuację i idę tworzyć konkurencyjne opowiadanie! xD

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc czas mierzyć ciśnienie profilaktycznie co jakiś czas. Jestem ciekawa co tam tym razem się odjaniepawli XD I co to będzie oznaczać dla reszty wszystkich postaci z bloga

    OdpowiedzUsuń

Use your imagination! Feel free, only +18 here!

^