Perun I wystawia nowe listy gończe, wśród których pojawiają się imiona - Akane, Gave, Emma, Natan, Morgana - chce ich żywych lub martwych.

Helga się nie zatrzymuje. Sieje zniszczenie w okolicach Ardei i Argaru. Gwałcą, jedzą kończyny, wyrywają serca. Brutalność nie zna granic!

Nikllaus zamyka bramy do Argaru. Wzmaga straż. Argar zbroi się po zęby. Przygotowuje do ostatecznego starcia.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Misja Bellhardzi - Wyznawcy Jedynego I

    Zostawiła go, szła przed siebie zwartym krokiem czując dozę irytacji. Jasne, wiedziała, że chciał by była bezpieczna, ale kurwa mać... Kiedy on ryzykował i ściągał na siebie uwagę to plan był dobry, ale kiedy ona robiła to samo, kiedy ona chciała mu pomóc w ucieczce to automatycznie wybuchał. Idiota. Pokręciła głową. Tak, tak, nie po to się poświęcał by dała się złapać, nie zamierzała marnować tej jego zacnej ofiary. Przewróciła oczami, ale zaraz kącik jej ust drgnął delikatnie.
    Potrząsnęła głową i skupiła się na drodze. Obejrzała się kilka razy przez ramię, miała dziwne wrażenie, że jest obserwowana, a jednak strażników nie widziała. Zatrzymała się w pobliskim zaułku. Kawałek dalej zaczynała się już bardziej ruchliwa uliczka. Wyjrzała lekko zza rogu, obserwując czy nie wyłania się nikt podejrzany. Zaraz jednak uniosła głowę w górę, a dosłownie dwie sekundy później zobaczyła jak zza krawędzi dachu wygląda jakaś dziewczyna.
- Cholera... - obca przeklęła w rodzimym języku, gdy zobaczyła, że została zauważona. - Jednak nie jesteś aż tak nieostrożna - dodała, a Akane dalej patrzyła w górę, nie spuszczając z niej wzroku. Przytrzymała dłoń przy rękojeści sztyletu. Dziewczyna na chwilę zniknęła z pola widzenia, a An szybko przeszła pod przeciwległą ścianę budynku, by widzieć co ta kombinuje. Czerwonowłosa właśnie kucała, jakby szykowała się do zejścia z dachu, widząc jednak reakcję dziewczyny na dole, uniosła lekko dłonie w geście pokoju. - Jestem po Twojej stronie - patrzyły sobie w oczy. Fiołkowooka nie wyczuła od niej fałszu, ale dalej stała w gotowości. Dziewczyna westchnęła lekko, koniec końców powoli schodząc z dachu. Nie spuszczała jednak z An wzroku, w razie gdyby ta chciała atakować. Obeszło się bez rozlewu krwi, już zaraz stała przed dziewczyną i znowu uniosła dłonie. - Nieźle sobie poradziłaś z tym strażnikiem, ale to niezbyt rozważne kręcić się teraz po uliczkach. Oni są jak psy gończe. Zapewniam Cię, zapamiętali każdy szczegół. W co jesteś ubrana, jak uczesana... - przesunęła po niej spojrzeniem i zbliżyła się, sięgając do włosów An. Ta złapała jej nadgarstek i hardo spojrzała w oczy.
- Co robisz? - zapytała po phyońsku. Lekcje z Darcy i Ashanem zdecydowanie się opłaciły. Dziewczyna zastygła w tym chwycie, spojrzała w oczy Akane i uśmiechnęła się łobuzersko.
- Zadziora, widać po oczach - uśmiechnęła się do niej i puściła oczko. - Lepiej je zetnij, szybka akcja, nie rozpoznają Cię tak od razu - wyjaśniła. To jak szybko się zaczęła spoufalać było dość zaskakujące, ale najwyraźniej miała w tym jakiś cel. An kiwnęła głową, odsunęła ją jednak od siebie, a potem spojrzała na włosy. Zgarnęła je do dłoni i wykonała cięcie. To nie było głupie, poza tym, to przecież peruka, świetnej jakości, ale dalej peruka. Dla zachowania pozoru spojrzała po kępie ściętych włosów z pewną dozą nostalgii, zaraz jednak wypuściła je na ziemię. Dziewczyna zacmokała i pokręciła głową. Szybkim ruchem zmieniła lezące włosy w pył.
- Lepiej nie zostawiać śladów - ostrzegła i zatrzymała wzrok na ranie An. - Chodź, zszyję Ci to i... dam inne ciuchy. W tym... - przesunęła po niej spojrzeniem. Akane była ubrana dość imprezowo - ... zdecydowanie za bardzo zwracasz uwagę - oznajmiła i wyjrzała zza rogu, a kiedy nikt nie szedł ruszyła, poganiając krótkowłosą za sobą. Akane chwilę za nią patrzyła. Przeczucie mówiło jej, że to dobry trop. - Idziesz? - padło zaraz. Poszła, ale dalej nie traciła na czujności.

 ***
 
    Przez miasto przemknęły dość szybko, nie rozmawiały, ale to gdzie szły jasno dawało Akane do zrozumienia, że rzeczywiście mogła trafić na odpowiednią osobę. Co prawda dom nie znajdował się konkretnie w rejonach slumsów, ale był niedaleko. Długowłosa otworzyła przed nią drzwi i chciała wpuścić przodem, ale An patrzyła po niej niepewnie. Nie zamierzała wchodzić pierwsza. Dziewczyna prychnęła i pokręciła głową, po czym weszła.
- Widzisz...? Zwykły dom, bez pułapek... - uśmiechnęła się pod nosem. Akane powoli wsunęła się do środka, bacznie rozglądając się na boki. Gospodyni z kolei poszła wstawić wodę. - Zawsze jesteś taka ostrożna? - zapytała.
- Nie znam Cię, a sytuacja, w której się znajduję jest dość specyficzna - odpowiedziała jej.
- Racja, gdzie moje maniery... Jestem Alli - przedstawiła się. Akane dalej bacznie patrzyła po niej wzrokiem.
- Pöllö - odpowiedziała. "Sowa" to było pierwsze co jej przyszło do głowy. Alli uniosła kącik ust. Nie wnikała już czy to imię, czy tak na dziewczynę po prostu wołano.
- To już się znamy... - puściła jej oko.
 

 


 
CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Use your imagination! Feel free, only +18 here!

^