WIEŚCI ZE ŚWIATA

Helga zrywa sojusz z Phyonix! Nikt nie będzie bezczelnie palił jej królestwa!

Lerodas szykuje się do największego ślubu w historii. Przy tym wszystkim co się dzieje, ślub zdaje się miłym zapomnieniem. Gratulacje dla Wana i Fei.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Polsza wystawia nowy list gończy i proponuje niebotycznie wysoką nagrodę. Byłą księżniczkę Polszy - Gabrielę - Perun pragnie dostać żywą!

13 lipca 2026

Spisane przez: Anemone An

Misja Bellhardzi - pierwotny trop I

    

    Zeszło jej dobre kilka dni, nim postanowiła wrócić do swojego zlecenia. Szpiegowanie w temacie Bellhardów ostatnio sprowadziło ją na dość ryzykowne tory. Wiedziała już jedno, sprawę odłamu "Jedynego" pozostawiała Kapłance i jej ludziom. Ona wróciła do tego, co zwróciło jej uwagę przy samym przybyciu do Pałacu. Jeden z służących emanował dość specyficznym rodzajem emocji. Rzucił się w oczy, a kilka pierwszych dni obserwacji jego osoby, tego jak zachowywał się poza Pałacem, dawało przypuszczać, że trop rzeczywiście jest dobry. Ostatnie przeszpiegi przerwał jej pijany Gave. Pijany tak bardzo, że nie chciał jej puścić do tego faceta. Mimo swojego stanu miał wtedy dość przekonywujące argumenty, więc rzeczywiście odpuściła. Teraz jednak mogła wrócić na "scenę". 

    Popijała właśnie drinka przy barze, w swoim nieco udoskonalonym przebraniu. Zielone oczy zostały rzecz jasna, ale peruka była ładnie ścięta. Krótkie, rude włosy zdobiły jej głowę. Odwróciła wzrok od mężczyzny, akurat gdy znajoma twarz sięgała ku przyciętej czuprynie. Alli. Z jednej strony poczuła ulgę, że dziewczyna żyje, z drugiej jednak... złapała nadgarstek czerwonowłosej, nie dopuszczając jej do własnej peruki.
- Ajć - syknęła ognista. - Ty to jednak umiesz w gorące powitania - rzuciła z lekkim śmiechem na ustach.
- Brat został w domu, żeś taka odważna? - Akane patrzyła jej w oczy. Dziewczynie humor nieco zszedł i cofnęła rękę z uścisku. An jej nie trzymała, pozwoliła zabrać.
- Bez obaw, wiem jak to wyglądało - zaznaczyła Alli, szeptem. Pochyliła się nieco w stronę rozmówczyni, ale ta odchyliła się, by ich dystans mimo wszystko był taki sam. Długowłosa prychnęła pod nosem. - Litości, uratowałam Cię - spojrzała Akane twardo w oczy. Ta nie przerwała ich spojrzeń.
- Och, doprawdy? Tak to się nazywa w tych waszych "jedynych" stronach? - zapytała cicho. Przez chwilę obie patrzyły sobie w milczeniu, prosto w oczy. Akane pierwsza odpuściła, pokręciła głową i wróciła do picia drinka. Jej cel dalej siedział przy swoim stoliku. Teraz zauważyła, że to ten sam, który zajmował wtedy, kiedy Gave jej przerwał.
- Wpadł Ci w oko? - usłyszała nad uchem. Trochę zmęczonym wzrokiem zerknęła na Alli.
- Jeszcze tu jesteś? - nawet jeżeli dziewczyna mogła być cennym źródłem informacji, to nie zamierzała tak łatwo odpuszczać tego "focha" jakim ją raczyła za poprzednią akcję. Przynajmniej wychodziło wiarygodniej.
- Pamiętasz co Ci mówiłam? Chciałam Cię komuś przedstawić - przypomniała jej. Akane spojrzała po niej nieufnie.
- Nigdzie z Tobą nie idę - zaznaczyła dość twardo.
- Pöllö... - mruknęła przeciągle Alli. - Nie będziesz żałować - uśmiechnęła się do niej tajemniczo. An prychnęła pod nosem i po raz kolejny wróciła do drinka. Wyzerowała szkło i odstawiła naczynie. Zlekceważyła dziewczynę. - Jak dobrze pójdzie to poznasz i tego przystojniaka - padło, a Akane mimowolnie zerknęła na Alli. Długowłosa klasnęła w dłonie. - Mam Cię! Czyli jednak wpadł Ci w oko - dziewczyna zabawnie poruszyła brwiami. Akane uniosła oczy w górę, pokręciła głową i uśmiechnęła się pod nosem. Pal sześć, mogła robić za taką co to się kolesiem zauroczyła. Milczała jeszcze chwilę, w końcu jednak westchnęła.
- Jak jest w tej Twojej pojebanej szajce, to jednak go sobie odpuszczę, wiesz...? - rzuciła niby od niechcenia i zaczęła udawać, że się zbiera, ale wtedy Alli złapała ją pod ramię i pokręciła głową.
- Nie jest... Ani on, ani ten, z którym chcę Cię poznać... - zapewniła. Patrzyła na nią w tak specyficzny sposób, czuć było od niej pewien rodzaj podekscytowania. Akane raz jeszcze posłała jej niepewne spojrzenie.
- Dalej nigdzie z Tobą nie idę... - zaznaczyła. Alli pokręciła głową i pokazała antresolę tutejszego lokalu.
- Tylko tam, wszystko wśród świadków. Aku tu nie ma... Ma teraz inne, ważniejsze sprawy na głowie - przyznała dziewczyna. Akane przewróciła oczyma.
- Rzeź niewiniątek? - rzuciła sarkastycznie, a po chwili zacisnęła usta w wąską kreskę. Akurat w jego przypadku mogła się spodziewać, że to wcale nie byłby żart. Mina długowłosej też dość jasno to wyrażała. Dziewczyna pokręciła lekko głową i mimo wszystko posłała An uśmiech.
- Szuka ziół dla mnie i dla siebie - puściła jej oko. - Nie wie, że się zabezpieczam i zaczyna snuć teorie co do naszej niepłodności - dodała dziewczynie przy uchu i pociągnęła ją lekko w stronę schodów. Akane zmarszczyła czoło. Skoro wierzyła w to całe gówno to czemu się zabezpieczała... No i przede wszystkim... Dlaczego jej o tym mówiła.
- Mogłabym Cię wydać, a on pewnie rozwaliłby Twoją głowę o pierwszy lepszy mebel - zauważyła.
- No widzisz, to się nazywa zaufanie... Do pewnych spraw mam po prostu nosa - stwierdziła Alli bez oporów. Krótkowłosa powstrzymała się przed parsknięciem. To by się zdziwiła. Pozwoliła zaciągnąć się na antresolę, tam również było kilka stolików, mniej obleganych, ale jednak. Dziewczyny zatrzymały się jeszcze na chwilę i Alli rzuciła okiem na stolik, przy którym siedział "wybranek" Pöllö.
- Całkiem niezły. Lubisz taki lekki zarost? - szturchnęła dziewczynę w bok i wyszczerzyła się do niej. Doprawdy to jak jej energia zmieniała się w towarzystwie brata było wręcz niesamowite. An spojrzała po mężczyźnie ze specyficznym uśmiechem na ustach.
- Lubię - odpowiedziała, a wtedy jak na zawołanie mężczyzna podniósł głowę, patrząc w jej stronę. Odwróciła głowę, a potem cała stanęła tyłem do balustrady. Nie chciała jakoś specjalnie rzucić mu się w oczy, ale przynajmniej wyszło wiarygodnie, trochę jakby ją to zawstydziło. Alli aż się zaśmiała.
- Pöllö! Ależ Ty wstydliwa! - zaśmiała się raz jeszcze i złapała ją za nadgarstek, by pociągnąć w stronę konkretnego stolika. - Karim! - przywitała się z mężczyzną o jasno czerwonych włosach i szmaragdowym spojrzeniu. Facet miał wyraźnie zaznaczoną szczękę zarostem, na oko dałaby mu z 35-37 lat. - Mam tu całkiem niezłą ptaszynkę... - Alli uśmiechnęła się do mężczyzny w jakiś taki specyficzny sposób. Parka patrzyła na siebie porozumiewawczo, to ewidentnie był jakiś kod, a jej "imię" zdawało się tu po prostu nad wyraz pasować.



2 dopiski

  1. Byłam, widziałam, przeczytałam i czekam na rozwój wypadków. Jestem ciekawa tego celu i co z niego wyniknie. No i Ali jest intrygująca.

    OdpowiedzUsuń
  2. O żesz kurde! Świetne opowiadanie! W ogóle nie spodziewałam się takiej kontynuacji, potrafisz zaskoczyć czytelnika ^^ Jestem bardzo ciekawa co to za cel, Ali teraz zdaje się całkiem inną dziewczyną, nie spodziewałam się, że zobaczymy ją w takiej odsłonie. Kobito pisz dalej, bo czekam z niecierpliwością!
    Jak zwykle musisz wzbudzać we mnie skrajne emocje w opkach, no nie mogę XD <3

    OdpowiedzUsuń
Puść wodze wyobraźni! Czuj się wolny i leć w morenki!

Use your imagination! Feel free, only +18 here!