Nie miał pojęcia, czy Aada rzeczywiście przyjdzie. Mogła go wystawić, mogła śledzić i już zdawać sobie sprawę z tego skąd faktycznie pochodzi, ale… mogła też po prostu pojawić się na umówionym spotkaniu, a to warto było sprawdzić. Oparł się plecami o zimny mur rozpadającego się budynku i przez chwilę obserwował uliczkę. Kontrast tu był wyraźny. Znajdował się w tej części miasta, do której nikt o zdrowych zmysłach się nie zapuszczał. Nikt o nią nie dbał, nie przejmował tym, że tu wciąż mieszkali ludzie. Zgrzytnął zębami. Zdawał sobie sprawę z tego, że wszędzie tak się działo, ale tu jakoś mocniej to na niego oddziaływało. Głównie dlatego, że znał osobiście aktualną władzę. Znał i wiedział jak pięknymi słówkami karmią pozostałych. Jak starają się faktycznie coś robić, ale… najwyraźniej i oni nie byli święci. Najwyraźniej i oni zapomnieli o tym, że nie tylko mlekiem płynące miasto jest pod ich jurysdykcją.
- Punktualny – usłyszał gdzieś za
sobą. Odwrócił głowę, a nikły, nieco sarkastyczny uśmiech pojawił mu się na
ustach. Aada siedziała na murku, kilka metrów dalej, jakby była tam od kilku
dobrych minut. Bawiła się niewielkim nożem, obracając go między palcami. Miała
w tym wprawę. Musiała doskonalić tę sztukę od dziecka. Przesunął po niej
spojrzeniem, notując w pamięci, że powinien ostrożniejszy przy tej kobiecie.
– To źle? – zapytał w końcu,
unosząc brew.
- Podejrzanie – zeskoczyła lekko
na ziemię. – Zwykle punktualni bywają albo żołnierze, albo ludzie, którzy mają
coś do ukrycia.
- Mhm, a pijacy? – Gave odbił się
od ściany budynku i nawiązał do ich poprzedniego spotkania, podczas którego
alkohol krążył mu w żyłach. Zauważył nikły uśmiech wpływający na twarz
dziewczyny.
- Ci zwykle nie pamiętają, że z
kimkolwiek się umawiali – podsumowała, a on parsknął śmiechem.
- To chyba nieźle awansowałem –
puścił do niej oczko.
- Jeszcze nie – pokręciła głową z
rozbawieniem i ruszyła w głąb ciemnej i ciasnej uliczki. Nawet nie sprawdzał,
czy za nią idzie. Nie musiała. Oczywiście, że za nią poszedł. Przez kilka długich
minut szli w milczeniu. Kluczyli pomiędzy zaniedbanymi budynkami slumsów, aż w
końcu Aada zatrzymała się przed niepozornym magazynem. Chłopak powiódł wzrokiem
po budowli. Mogła kiedyś pełnić rolę składowiska broni czy po prostu być
używana do przechowania żywności. Drewniane drzwi wyglądały na spróchniałe a
okna zabito deskami.
- Romantyczne miejsce – wyrwało mu
się, a Aada prychnęła w rozbawieniu.
- Poczekaj, aż zobaczysz piwnicę –
dorzuciła, zbliżając się do niego i obejmując go ramionami za szyję. Owiała
oddechem jego usta, po czym musnęła je lekko. – Zakochasz się w niej –
stwierdziła, odsuwając się od niego i powoli przekraczając próg budynku.
Poprowadziła go w głąb pomieszczenia, uważając na walające się pod nogami graty.
Zeszli stromymi schodami do miejsca, gdzie nie znajdowało się nic poza kurzem i
pustymi beczkami.
- Ach, jednak alkohol… wymownie –
Gave nie mógł się powstrzymać od komentarza, kiedy do jego nozdrzy dotarł specyficzny
zapach. Alkoholu już dawno tu nie było, ale zapach pozostał. Był echem przeszłości
tego budynku. Aada obróciła się do niego i puściła mu buziaka w powietrza, po
czym stanowczo nacisnęła stopą jedną z kamiennych płyt. Rozległ się cichy
zgrzyt, a fragment ściany powoli odsunął się na bok. Gave gwizdnął z lekkim
podziwem, ale dziewczyna już nie zwracała na to uwagi. Poprowadziła go dalej.
Wewnątrz ściany znajdował się
tunel prowadzący w dół. Był znacznie szerszy niż się spodziewał. Kamienne
sklepienie podtrzymywały drewniane belki, a co kilkadziesiąt metrów płonęły
lampy oliwne. Zmarszczył lekko brwi. To nie był zwykły, zapomniany korytarz, a
raczej miejsce regularnie używane od wielu lat. Nie odzywał się, tylko szedł
dalej, bacznie obserwując całą zmieniającą się scenerię. Po dłuższej chwili
minęli dwoje uzbrojonych strażników. Strażników, którzy wyglądali zupełnie
inaczej niż ci w zamku Parabellum. Od razu widać było, że są niedożywieni.
Skinęli głową Aadzie, a jego samego obrzucili nieufnym spojrzeniem.
- Twój? – zapytał jeden.
- Jeszcze niczyj – odparła, nie
pozostawiając Gavowi złudzeń. Będzie musiał się nieźle wysilić, żeby zdobyć ich
zaufanie. Sam powiódł wzrokiem do obu strażników, zapamiętując ich wygląd i
postawę. Aada chwyciła go za nadgarstek i pociągnęła dalej. Tunel zaczął się tu
rozszerzać, aż w końcu zmrużył oczy widząc światło. Zamrugał wyraźnie
zaskoczony. Przed nim rozciągała się ogromna, naturalna wnęka, podzielona na
kilka odrębnych pomieszczeń. Mógł dostrzec salę treningową wraz z dziećmi
uczącymi się walki, swoistego rodzaju kuchnię, skąd dobiegał smakowity zapach.
Dostrzegł również pomieszczenie z zapasami leków, a także kilka mniejszych,
sypialnianych. Na pewno znajdowało się tam jeszcze wiele innych pomieszczeń, których
przeznaczenia w tej chwili Gave nie poznał. To przypominało trochę jak obóz,
małe miasto. Swoistego miasto ukryte pod tych, które zbudowała i odnowiła
rodzina Parabellum. Niebezpieczne miasto, otwarte dla wszystkich tych zmęczonych
życiem na powierzchni. Chociaż miasto to trochę za dużo powiedziane. Nazwałby je raczej schronieniem, jakimś takim bezpiecznym miejscem. Szlag... pieprzonym azylem...
- Spodziewałeś się bandy
fanatyków? – zapytała go Aada, zauważając jego minę.
- Szczerze? – spojrzał po niej,
po czym zwrócił swą uwagę na bawiące się dzieciaki. Pokręcił lekko głową. – Nie
– odparł krótko. – Nie wiem czego się spodziewałem, ale nie tego…
Aada parsknęła cicho i
poprowadziła go między ludźmi kręcącymi się po obozie. Rozmowy stopniowo
cichły, gdy coraz więcej spojrzeń zatrzymywało się na nim. Czuł ich wzrok,
jedni byli zaciekawieni, inni niechętni, część wyraźnie okazywała swą nieufność
przyciągając do siebie swoje dzieci, czy wytwarzając płomienie na swych
dłoniach. Niespecjalnie go to dziwiło.
- Chyba nie jestem tu szczególnie
mile widziany – zauważył.
- Jeszcze nie – odparła dziewczyna,
patrząc mu prosto w oczy.
- Często używasz słowa „jeszcze” –
zauważył spokojnie, a ona uśmiechnęła się ledwie zauważalnie.
- Na zaufane trzeba zasłużyć. To
nasze zdobywa się latami – poinformowała go rzeczowym tonem.
- A jak długo pracuje się na nienawiść?
– odważył się zadać to pytanie, przestępując krok do przodu, żeby spojrzeć jej
prosto w oczy. Uśmiech dziewczyny zniknął, a jej wargi lekko zadrżały.
- Wystarczy po prostu urodzić się
po nie tej stronie, co trzeba…

Wow, całkiem nieźle wyszło... Aada jest intrygującą postacią. Podziemne "miasto"? Coś czuję, że Parabellum mogą mieć większe problemy niż ktokolwiek przypuszczał...
OdpowiedzUsuńNo bardzo interesujące opowiadanie. Też się zastanawiam co się takiego dzieje w Phyonix, że mamy aż podziemne miasto :O Myślę, że niektóre z postaci nie tak wyobrażały sobie politykę równej szansy dla każdego. Zobaczymy jak się to rozwinie, ale widzę potencjał dla politycznych wątków w przyszłości ^^
OdpowiedzUsuń