WIEŚCI ZE ŚWIATA

Helga zrywa sojusz z Phyonix! Nikt nie będzie bezczelnie palił jej królestwa!

Lerodas szykuje się do największego ślubu w historii. Przy tym wszystkim co się dzieje, ślub zdaje się miłym zapomnieniem. Gratulacje dla Wana i Fei.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Polsza wystawia nowy list gończy i proponuje niebotycznie wysoką nagrodę. Byłą księżniczkę Polszy - Gabrielę - Perun pragnie dostać żywą!

12 lipca 2026

Spisane przez: Natsu

Gave w podróży - Na tropie tajemnicy Bellhardów (II)


Nie miał pojęcia, czy Aada rzeczywiście przyjdzie. Mogła go wystawić, mogła śledzić i już zdawać sobie sprawę z tego skąd faktycznie pochodzi, ale… mogła też po prostu pojawić się na umówionym spotkaniu, a to warto było sprawdzić. Oparł się plecami o zimny mur rozpadającego się budynku i przez chwilę obserwował uliczkę. Kontrast tu był wyraźny. Znajdował się w tej części miasta, do której nikt o zdrowych zmysłach się nie zapuszczał. Nikt o nią nie dbał, nie przejmował tym, że tu wciąż mieszkali ludzie. Zgrzytnął zębami. Zdawał sobie sprawę z tego, że wszędzie tak się działo, ale tu jakoś mocniej to na niego oddziaływało. Głównie dlatego, że znał osobiście aktualną władzę. Znał i wiedział jak pięknymi słówkami karmią pozostałych. Jak starają się faktycznie coś robić, ale… najwyraźniej i oni nie byli święci. Najwyraźniej i oni zapomnieli o tym, że nie tylko mlekiem płynące miasto jest pod ich jurysdykcją.

- Punktualny – usłyszał gdzieś za sobą. Odwrócił głowę, a nikły, nieco sarkastyczny uśmiech pojawił mu się na ustach. Aada siedziała na murku, kilka metrów dalej, jakby była tam od kilku dobrych minut. Bawiła się niewielkim nożem, obracając go między palcami. Miała w tym wprawę. Musiała doskonalić tę sztukę od dziecka. Przesunął po niej spojrzeniem, notując w pamięci, że powinien ostrożniejszy przy tej kobiecie.

– To źle? – zapytał w końcu, unosząc brew.

- Podejrzanie – zeskoczyła lekko na ziemię. – Zwykle punktualni bywają albo żołnierze, albo ludzie, którzy mają coś do ukrycia.

- Mhm, a pijacy? – Gave odbił się od ściany budynku i nawiązał do ich poprzedniego spotkania, podczas którego alkohol krążył mu w żyłach. Zauważył nikły uśmiech wpływający na twarz dziewczyny.

- Ci zwykle nie pamiętają, że z kimkolwiek się umawiali – podsumowała, a on parsknął śmiechem.

- To chyba nieźle awansowałem – puścił do niej oczko.

- Jeszcze nie – pokręciła głową z rozbawieniem i ruszyła w głąb ciemnej i ciasnej uliczki. Nawet nie sprawdzał, czy za nią idzie. Nie musiała. Oczywiście, że za nią poszedł. Przez kilka długich minut szli w milczeniu. Kluczyli pomiędzy zaniedbanymi budynkami slumsów, aż w końcu Aada zatrzymała się przed niepozornym magazynem. Chłopak powiódł wzrokiem po budowli. Mogła kiedyś pełnić rolę składowiska broni czy po prostu być używana do przechowania żywności. Drewniane drzwi wyglądały na spróchniałe a okna zabito deskami.

- Romantyczne miejsce – wyrwało mu się, a Aada prychnęła w rozbawieniu.

- Poczekaj, aż zobaczysz piwnicę – dorzuciła, zbliżając się do niego i obejmując go ramionami za szyję. Owiała oddechem jego usta, po czym musnęła je lekko. – Zakochasz się w niej – stwierdziła, odsuwając się od niego i powoli przekraczając próg budynku. Poprowadziła go w głąb pomieszczenia, uważając na walające się pod nogami graty. Zeszli stromymi schodami do miejsca, gdzie nie znajdowało się nic poza kurzem i pustymi beczkami.

- Ach, jednak alkohol… wymownie – Gave nie mógł się powstrzymać od komentarza, kiedy do jego nozdrzy dotarł specyficzny zapach. Alkoholu już dawno tu nie było, ale zapach pozostał. Był echem przeszłości tego budynku. Aada obróciła się do niego i puściła mu buziaka w powietrza, po czym stanowczo nacisnęła stopą jedną z kamiennych płyt. Rozległ się cichy zgrzyt, a fragment ściany powoli odsunął się na bok. Gave gwizdnął z lekkim podziwem, ale dziewczyna już nie zwracała na to uwagi. Poprowadziła go dalej.  

Wewnątrz ściany znajdował się tunel prowadzący w dół. Był znacznie szerszy niż się spodziewał. Kamienne sklepienie podtrzymywały drewniane belki, a co kilkadziesiąt metrów płonęły lampy oliwne. Zmarszczył lekko brwi. To nie był zwykły, zapomniany korytarz, a raczej miejsce regularnie używane od wielu lat. Nie odzywał się, tylko szedł dalej, bacznie obserwując całą zmieniającą się scenerię. Po dłuższej chwili minęli dwoje uzbrojonych strażników. Strażników, którzy wyglądali zupełnie inaczej niż ci w zamku Parabellum. Od razu widać było, że są niedożywieni. Skinęli głową Aadzie, a jego samego obrzucili nieufnym spojrzeniem.

- Twój? – zapytał jeden.

- Jeszcze niczyj – odparła, nie pozostawiając Gavowi złudzeń. Będzie musiał się nieźle wysilić, żeby zdobyć ich zaufanie. Sam powiódł wzrokiem do obu strażników, zapamiętując ich wygląd i postawę. Aada chwyciła go za nadgarstek i pociągnęła dalej. Tunel zaczął się tu rozszerzać, aż w końcu zmrużył oczy widząc światło. Zamrugał wyraźnie zaskoczony. Przed nim rozciągała się ogromna, naturalna wnęka, podzielona na kilka odrębnych pomieszczeń. Mógł dostrzec salę treningową wraz z dziećmi uczącymi się walki, swoistego rodzaju kuchnię, skąd dobiegał smakowity zapach. Dostrzegł również pomieszczenie z zapasami leków, a także kilka mniejszych, sypialnianych. Na pewno znajdowało się tam jeszcze wiele innych pomieszczeń, których przeznaczenia w tej chwili Gave nie poznał. To przypominało trochę jak obóz, małe miasto. Swoistego miasto ukryte pod tych, które zbudowała i odnowiła rodzina Parabellum. Niebezpieczne miasto, otwarte dla wszystkich tych zmęczonych życiem na powierzchni. Chociaż miasto to trochę za dużo powiedziane. Nazwałby je raczej schronieniem, jakimś takim bezpiecznym miejscem. Szlag... pieprzonym azylem...

- Spodziewałeś się bandy fanatyków? – zapytała go Aada, zauważając jego minę.

- Szczerze? – spojrzał po niej, po czym zwrócił swą uwagę na bawiące się dzieciaki. Pokręcił lekko głową. – Nie – odparł krótko. – Nie wiem czego się spodziewałem, ale nie tego…

Aada parsknęła cicho i poprowadziła go między ludźmi kręcącymi się po obozie. Rozmowy stopniowo cichły, gdy coraz więcej spojrzeń zatrzymywało się na nim. Czuł ich wzrok, jedni byli zaciekawieni, inni niechętni, część wyraźnie okazywała swą nieufność przyciągając do siebie swoje dzieci, czy wytwarzając płomienie na swych dłoniach. Niespecjalnie go to dziwiło.

- Chyba nie jestem tu szczególnie mile widziany – zauważył.

- Jeszcze nie – odparła dziewczyna, patrząc mu prosto w oczy.

- Często używasz słowa „jeszcze” – zauważył spokojnie, a ona uśmiechnęła się ledwie zauważalnie.

- Na zaufane trzeba zasłużyć. To nasze zdobywa się latami – poinformowała go rzeczowym tonem.

- A jak długo pracuje się na nienawiść? – odważył się zadać to pytanie, przestępując krok do przodu, żeby spojrzeć jej prosto w oczy. Uśmiech dziewczyny zniknął, a jej wargi lekko zadrżały.

- Wystarczy po prostu urodzić się po nie tej stronie, co trzeba…

2 dopiski

  1. Wow, całkiem nieźle wyszło... Aada jest intrygującą postacią. Podziemne "miasto"? Coś czuję, że Parabellum mogą mieć większe problemy niż ktokolwiek przypuszczał...

    OdpowiedzUsuń
  2. No bardzo interesujące opowiadanie. Też się zastanawiam co się takiego dzieje w Phyonix, że mamy aż podziemne miasto :O Myślę, że niektóre z postaci nie tak wyobrażały sobie politykę równej szansy dla każdego. Zobaczymy jak się to rozwinie, ale widzę potencjał dla politycznych wątków w przyszłości ^^

    OdpowiedzUsuń
Puść wodze wyobraźni! Czuj się wolny i leć w morenki!

Use your imagination! Feel free, only +18 here!