WIEŚCI ZE ŚWIATA

Helga zrywa sojusz z Phyonix! Nikt nie będzie bezczelnie palił jej królestwa!

Lerodas szykuje się do największego ślubu w historii. Przy tym wszystkim co się dzieje, ślub zdaje się miłym zapomnieniem. Gratulacje dla Wana i Fei.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Polsza wystawia nowy list gończy i proponuje niebotycznie wysoką nagrodę. Byłą księżniczkę Polszy - Gabrielę - Perun pragnie dostać żywą!

20 lutego 2024

Spisane przez: Natsu

...take a breath and brace for the waves with you...

Heal the scars from off my back
I don't need them anymore
You can throw them out or keep them in your mason jars
I've come home

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,radical_face,welcome_home.html
Heal the scars from off my back
I don't need them anymore
You can throw them out or keep them in your mason jars
I've come home

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,radical_face,welcome_home.html

Gave

20 LAT (02.02) | MEDIUM | ARGAR  | SYN i ADEPT ŚMIERCI | 178 cm

Sczupły, przeciętnego wzrostu, wysportowany brunet o szarych oczach i wiecznie niezadowoloną miną na twarzy. Przynajmniej dopóki go nie poznasz lepiej. Może cię jeszcze pozytywnie zaskoczyć. Ojciec dwóch cudownych dziewczynek - Maliki i Raji, a także małego chłopca - Keithana (ojciec z wyboru). Jako syn Śmierci ma sporo możliwości. Biegle posługuje się runami do odsyłania dusz, otwierania bramy, wyciągania dusz z ciała czy wkładania ich z powrotem. W swym repertuarze ma o wiele więcej. Świetnie posługuje się dwoma mieczami, a jednocześnie jest oburęczny - choć prawa wciąż pozostaje jego dominującą. Za przyjaciół pójdzie w ogień, a swych wrogów zaszlachtuje bez mrugnięcia okiem. 




[Kontakt poprzez e-mail: btc.natsu@gmail.com;  Wszystkie wątki przyjmie!]

50 odpisów

  1. Tym razem uderzyła Gava mocniej, w udo i spojrzała po nim wściekle.
    — A kto Ci dał prawo mówić w moim imieniu? — zapytała wyraźnie wściekła, a potem przekręciła się na drugą stronę zrezygnowana. — Nawet jak wiedział wcześniej… jestem na Ciebie za to zła Gave — zaznaczyła mu. Sama powinna o tym powiedzieć Ryu, kiedy uzna to za stosowne. Nikt nie powinien tego robić za nią.
    — Święta nie, ale tak, też nie mam ochoty Ci mówić. Było co było — przytaknęła mu.
    — Z czego mam się ocknąć? — zapytała, bo teraz zwyczajnie nie rozumiała co ma na myśli. Czy on jej sugerował, że miała teraz zamiar biegać z maślanymi oczami i nadzieją za Ryu? Bo jeśli tak to nie ręczy za siebie…

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  2. — To następnym razem sam mu powiedz, że go kochasz jak będziesz chciał zagadać, dziękuję bardzo — rzuciła mu, oddając jeszcze raz pacnięcie, tym razem delikatne. Spojrzała zaskoczona na Gava. Wstała do siadu i uderzyła głową o ścianę. Kurwa mać, kolejny, który nie rozumie.
    — Nie, kurwa, nie bronię i nie wybielam. Zachował się jak chuj, jestem na niego wkurwiona i to jego jedno żałosne “Przepraszam, wykorzystałem Cię” nie wystarczy, żebym mu wybaczyła. Jestem na niego zła za bardzo dużo rzeczy, Gave, kurewsko dużo rzeczy. W zasadzie na wszystko co zrobił odkąd złapał mnie za pośladki. Ale nie zamierzam gadać, że to że się przespaliśmy to tylko jego wina. Ja też mam w tym winę, nie taką jak on, skala nie ma porównania i nie będę go głaskać po główce, że ojoj nic się nie stało — wróciła wzrokiem do chłopaka i wypuściła powietrze nosem razem z ciepłym dymem. — Moment, gdzie mogłam mówić o równości winy spierdolił równie szybko co Ryu. Ale sam mówisz, że zachowałam się głupio, tak? To mi też dajcie prawo to mówić, nie umniejszając przy tym temu jak bardzo mam ochotę mu przywalić w jaja, chociaż nie wiem czy w ogóle ja. Jakby je miał to by mi powiedział na samym początku, że wie.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  3. Darcy syknęła, kiedy pociągnął ją za włosy, po czym odsunęła jego dłoń i spojrzała na niego spode łba. Wiedziała, że Gave częściowo miał rację, ale coraz bardziej wkurwiało ją to, że wszyscy sprowadzali całą sytuację do bronienia Ryu, chociaż próbowała powiedzieć coś zupełnie innego.
    — Nie chcę go bronić, do cholery! Chcę tylko, żeby każde z nas mogło przyznać się do własnej winy, zamiast żeby on wziął wszystko na siebie i spierdolił przed niewygodną rozmową. To naprawdę takie trudne do zrozumienia?! — fuknęła i tym razem uderzyła otwartą dłonią w ścianę, bo najwyraźniej bardzo się dzisiaj na nią uwzięła. — A kiedy miałam mu powiedzieć?! Kiedy uganiał się za Klarą, która chodziła wszędzie z Nylianem? Po chuj? „Hej, Ryu, wiem, że lecisz na inną, ale ja się w Tobie zakochałam. To co, dajesz mi kosza i udajemy, że tej rozmowy nigdy nie było?”. Chciałam mu powiedzieć wtedy, kiedy miałoby to jakikolwiek sens. A kiedy wreszcie mogło mieć, myślałam o wszystkim, tylko nie o pieprzonej rozmowie. Tak, zjebałam. Wiem. To był mój błąd i chcę mieć prawo go nazwać. Nie jego. Nie ma prawa wycierać sobie tym mordy i robić z siebie wielkiego, nieszczęśliwego drania, który musi uciekać, zanim ktokolwiek zdąży mu odpowiedzieć — wyjaśniła mu, próbując brzmieć jakkolwiek sensownie. Pociągnęła nosem i znowu uderzyła o ścianę. To branie całej winy na siebie wcale nie wydawało jej się szlachetne. Ryu robił to bardziej dla siebie niż dla kogokolwiek innego. Zacisnęła wargi i wypuściła powietrze nosem, próbując choć trochę uspokoić oddech.
    — Skoro przyjaciele się ze sobą nie ruchają, to tym bardziej należało usiąść i wyjaśnić, co się właściwie odjebało, dlaczego do tego doszło i co robimy dalej. Chcę mieć prawo na niego nawrzeszczeć. Chcę mieć prawo być zła na siebie. I chcę mieć prawo myśleć o samym seksie to, co chcę! O tym, jaki był, dla jasności, a nie o tym, czy powinno do niego dojść. Zamiast rozmowy dostałam coś w rodzaju: „Zaliczyłem Cię, możemy nadal być przyjaciółmi, na razie”, a potem zatrzaśnięte drzwi, zanim zdążyłam uspokoić oddech. Wiesz, jakie to jest chujowe? — zapytała na koniec, wstając gwałtownie na równe nogi Czuła, jak cała gotuje się od środka. Zaraz naprawdę poparzy Gava, jeśli się nie uspokoi. Zaczęła brać głębokie wdechy, chociaż niewiele pomagały w tej chwili.
    — Wiem, że powiedział więcej, do cholery. Tylko mam po tym wszystkim taki syf w głowie, że nie potrafię już wyciągnąć z jego słów żadnych normalnych wniosków. Nie umiem tego sama trzeźwo przeanalizować, ale nie chcę też gadać z kim popadnie i szukać odpowiedzi u wszystkich poza nim. Nie chcę, żeby każdy o tym wiedział. A jak myślisz, kto już wie, hm? Dam sobie rękę uciąć, że zanim zdążę cokolwiek poukładać, cała grupa pozna jego wersję i będzie wiedziała więcej o jego jebanych motywacjach niż ja. A to jest zwyczajnie niesprawiedliwe. To ze mną się przespał. To mnie zranił. Dlaczego wszyscy inni mają wiedzieć, dlaczego to zrobił, zanim powie to mnie?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  4. Darcy otworzyła usta, gotowa znowu się z nim wykłócać, ale tym razem tylko zacisnęła wargi. Niestety część tego, co mówił, miała sens. Mogła powiedzieć Ryu wcześniej, miała ku temu kilka okazji, tylko za każdym razem tchórzyła, bo było jej dobrze i nie chciała usłyszeć, że powinni przestać. Złość powoli zaczęła z niej uchodzić, zostawiając po sobie znacznie gorszy ciężar. Oczy zapiekły ją nieprzyjemnie, więc przetarła je dłonią, jednak łzy i tak spłynęły po policzkach.
    — Masz rację, okey? — przyznała ciszej, pociągając nosem. — Powinnam była mu powiedzieć. Miałam okazję i tego nie zrobiłam, bo byłam podniecona, było mi z nim dobrze i zwyczajnie nie chciałam tego kończyć. Zjebałam, wiem. Tylko skoro on wiedział, Gave… skoro wiedział, co do niego czuję, nie kochał mnie i uważał, że przyjaciele nie powinni się ze sobą ruchać, to dlaczego sam to wszystko zaczynał? Dlaczego za każdym razem przesuwał granicę jeszcze trochę dalej? Czemu mnie tak całował, tak dotykał i robił to wszystko tak cholernie czule, jakby naprawdę mnie chciał, a nie tylko dał się ponieść? Czemu dwa razy… — głos zadrżał jej mocniej, a Darcy bezskutecznie próbowała wytrzeć kolejne łzy — Wiem, dlaczego sama się na to zgodziłam. Wiem, czego od niego chciałam. Tylko nie rozumiem, czego on chciał ode mnie i dlaczego zrobił to w sposób, przez który przez chwilę mogłam poczuć się dla niego naprawdę wyjątkowa.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  5. Darcy wtuliła się w niego mocniej, zaciskając palce na materiale jego ubrania. Nie próbowała już powstrzymywać łez.
    — Nie chciałam, żeby mój pierwszy raz był okropny, Gave. Ale nie chciałam też, żeby był tak piękny, a później został nazwany czymś, co w ogóle nie powinno się wydarzyć. Teraz mam w głowie dwie wersje tej samej nocy i za cholerę nie wiem, która z nich była prawdziwa. Jeżeli byłam tylko przyjaciółką, z którą nigdy nie powinien pójść do łóżka, to mógł ze mną nie flirtować i nie dobierać się do mnie za każdym razem, kiedy robiło się trochę bardziej intymnie. Mógł nie pozwalać mi wierzyć, że chce tego równie mocno jak ja — Zaczerpnęła nierówno powietrza i schowała twarz głębiej w jego ramionach — I to nie było tak, że raz straciliśmy głowę i po pięciu minutach było po wszystkim. Minęło sporo czasu między moją komnatą a tratwą. Zdążył ochłonąć, przejść ze mną kawał drogi, pozwolić mi pokazać tańcem dokładnie, czego chcę, a później zrobić to ze mną jeszcze raz. Gdzie wtedy był ten jego cholernie odpowiedzialny rozum? Czemu przypomniał sobie o nim dopiero po wszystkim? Po drugim razie? — głos zadrżał jej mocniej — Skoro teraz mówi o tym, jakbyśmy zrobili coś obrzydliwego, to dlaczego wcześniej tyle razy świadomie pozwalał, żeby to eskalowało? Ja wiem, gdzie był mój rozum. Był kompletnie zagłuszony tym, że go kocham, pragnę i pierwszy raz czułam się przy kimś w ten sposób. Ale on podobno wiedział lepiej. Więc dlaczego zachowywał się tak, jakby w tamtej chwili naprawdę mnie wybierał?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  6. Darcy zacisnęła mocniej palce na jego ubraniu i schowała twarz przy jego piersi. Przez chwilę próbowała uspokoić oddech, ale na myśl o najprostszej możliwej odpowiedzi łzy popłynęły jeszcze mocniej.
    — Tylko skoro przyjaciele się ze sobą nie ruchają, on nic do mnie nie czuje i sam twierdzi, że nie powinien był do tego dopuścić… to czym ja właściwie dla niego byłam, Gave? — zapytała łamiącym się głosem — Jak mam teraz nie myśleć, że byłam po prostu naiwną laską, która akurat się napatoczyła i dała zaliczyć? Może chciał tylko poruchać, a ja byłam pod ręką? — zacisnęła powieki, wtulając się w niego jeszcze mocniej — Nigdy bym mu na to nie pozwoliła, gdybym wiedziała, że jestem tylko kolejnym numerkiem do odhaczenia. Nie chciałam być dla Ryu kimś takim. A teraz wszystko, co wtedy było piękne, zwyczajnie boli, bo nie wiem już, czy dla niego znaczyło cokolwiek poza tym, że miał na mnie ochotę, że ładna dziewczyna była chętna to skorzystał, przyjaciół się tak nie wykorzystuje. Byłam dla niego kiedykolwiek przyjaciółką?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  7. Darcy pokręciła głową, nadal wtulona w jego ramiona. Nie zamierzała teraz biegać za Ryu i prosić go o rozmowę, której sam nie potrafił dokończyć.
    — Nie — powiedziała ciszej, acz bardzo stanowczo, ocierając policzek o materiał ubrania Gava. — To on wyszedł bez normalnego wyjaśnienia. To on nie pozwolił mi odpowiedzieć. Jeśli naprawdę jestem jego przyjaciółką albo chociaż kimś więcej niż… — tutaj urwała na chwilę, zaciskając mocniej wargi na krótką chwilę. Nie chciało jej to przejść przez gardło, ale to właśnie siedziało w głowie — przypadkową cipką do zalania, żeby sobie ulżyć — dokończyła — to sam powinien wrócić. Przeprosić, wytłumaczyć mi, dlaczego to zrobił, i wreszcie mnie wysłuchać, zamiast znowu mówić mi, co mam czuć — zacisnęła palce mocniej na jego koszuli. — Nie będę się prosiła, żeby potraktował mnie jak kogoś ważnego. Jeśli nie przyjdzie… to też będzie odpowiedź. Bardzo jasna — spojrzała po Gavie, uśmiechnęła się smutno i odsunęła od niego. Przetarła dłonią oczy. — Nie uważam, że powinnam za nim teraz biegać jak poparzona. Zjebałam swoje i mam za uszami, ale to on jest najbardziej winny, poza tym moje uczucia i motywacje były raczej jasne, nie mam z czego się tłumaczyć — dodała jeszcze. “Były” podkreśliła mocniej, bo w tej chwili zdecydowanie nie czuła się zauroczona Ryu, to co pokazał jej ostatniej nocy… cóż bardzo obróciło jej obraz tej konkretnej osoby.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  8. Darcy pozwoliła odsunąć się na odległość jego ramion, choć zmarszczyła brwi, coraz mniej rozumiejąc, czego właściwie Gave od niej oczekiwał. Przetarła mokre policzki i pokręciła głową.
    — To czego ode mnie chcesz? Mam mu wysłać oficjalną wiadomość, że zatrzaśnięcie drzwi nie oznaczało końca rozmowy? Czy zaproszenie z pieczęcią, żeby łaskawie zaszczycił mnie swoją obecnością? — zapytała z wyraźną frustracją. — Powiedział swoje, owszem — przystanęła mu. Nie mówiła już, że jeśli takie wyjaśnienia są wystarczające, to tym bardziej zrobił z niej łatwy numerek w jej własnych oczach — Tylko nie pozwolił mi powiedzieć mojego. Jeśli naprawdę uważa mnie za przyjaciółkę, powinno go choć trochę obchodzić, co ja mam do powiedzenia i co po tym wszystkim o nim myślę. A aktualnie nawet w to wątpię. — spuściła wzrok, walcząc w głowie między frustracją a smutkiem i złamanym sercem.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  9. Darcy złapała się za kawałek materiału od spódnicy i zaczęła się nią bawić, rumieniąc się przy tym i denerwując dalej.
    — Bo chcę… i boję się… to skomplikowane… bardzo skomplikowane — zaczęłą, przy okazji przestępując z nogi na nogę. Zaraz potem zaczęła chodzić w kółko. — No bo jestem bardzo, bardzo zła, że… że nie było przed rozmowy, jednocześnie… jak pomyślę o jego głupiej twarzy… czemu on musi być taki….taki… no wiesz jaki! — zirytowała się na samą siebie i zasłoniła twarz w dłoniach. — A jak zrobię z siebie większą idiotkę niż już zrobiłam? A jak mnie wyśmieje? Albo… Skąd pewność, że on będzie w ogóle chciał rozmawiać zamiast w ogóle mnie odciąć? A może już nic nie znaczę? Na płomienie… czemu ja jestem teraz taka durna, Gave?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  10. Darcy zatrzymała się w końcu i spojrzała na niego uważniej. Złość nadal w niej buzowała, ale słysząc, jak Gave mówił o własnym strachu i o An, przestała na moment myśleć wyłącznie o sobie. Podeszła bliżej i złapała go za dłonie, ściskając je lekko. Nie chciała, żeby przez próbę przemówienia jej do rozsądku znowu zaczął rozszarpywać własne rany.
    — Nie mów tak, jakbyś sam zjebał wam całe życie, przede wszystkim niczego nie zjebałeś — powiedziała ciszej — Gave, wasza historia jest wasza i tak, było wyboiście, ale macie teraz w końcu szansę iść do przodu, każdy po swojemu, więc nie patrz na to co było, proszę — dodała zaraz, uśmiechając się do niego czule. Następnie spojrzała w bok i zastanowiła się przez chwilę. — A ja nie wiem czy jestem w ogóle gotowa porozmawiać, nie chcę znowu gadać bez sensu. Mam pójść do niego i co?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  11. — Nie zauważyłam. Może spróbuj zrozumieć, że nie spałam całą noc jestem zmęczona i obolała i nie wiem co mam myśleć, a Ty mnie naciskasz tak, jakbym miała iść już teraz i szukać z nim rozmowy. Teraz w tej chwili o tej porze nie chcę. Wbiłeś mi się tutaj, wychlałeś prawie całe wino w jakieś 15 minut i oczekujesz, że teraz będę szukać Ryu na rozmowę?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  12. — Tak, dokładnie tak. Przez brak snu wybiorę zły odcień obrusów na Święto Wspólnoty i nie dobiorę odpowiedniego bukietu kwiatów do dekoracji. Cała gospodarka się przez to załamie — zaśmiała się na jego komentarz. Może nie były to obowiązki wagi państwowej, ale jednak jej dotyczyły i mogła się na czymś skupić. Spojrzała wymownie po Gavie.
    — Już się myłam i nie chcę się rozbierać kolejny raz w ciągu jednej doby — pokręciła głową. Zacisnęła wargi na kolejne słowa. Oparła się plecami o Gava. — Postaram się. Ale teraz wolę zostać z Twoją pijaną dupą. Co powiesz, żeby zamiast kąpieli nażreć się kajo i tych całych chipsów?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama po drodze zabrała jeszcze ze stolika przy meblach wypoczynkowych miskę pełną świeżych kajo i od nich zaczęła. Wgryzła się w jeden z nich i uśmiechnęła lekko.
    — W szafie mam jeszcze dużo innych alkoholi jak chcesz — zaproponowała. Na kolejne słowa jednak spojrzała na Gava spod byka, potem otworzyła lekko usta, rozszerzając oczy i zaczęła się stopniowo coraz bardziej czerwienić, dopóki dym nie zaczął dosłownie w niej parować.
    — Kto pytał?! — pisnęła, rzucając w niego poduszką. — I co tak Cię to obchodzi? Co, tajny donosiciel szczegółów nie zdradził?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  14. — Już, już… bez wędek… ech… — odwróciła wzrok speszona. Jak niby miała zacząć do jasnej cholery takie rzeczy. — Wiesz, że to krępujące? — zapytała przede wszystkim, dalej cała czerwona. — Tutaj… gdzie leżysz… — mruknęła na początek cicho, licząc, że może nie dosłyszy. — A wcześniej… tr…ekhem… tratwa…. — dokończyła. Mimo wszystko jeśli chciał wiedzieć więcej to zdecydowanie będzie musiał bardziej sam się postarać o ciągnięcie jej za język. Ona w tym momencie zaczynała odpływać do innego świata, a potem wracać cała czerwona i coraz bardziej rozgrzana. Wypuściła dym z ust. — Jakie ognisko?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  15. — Tratwa… — potwierdziła, odsuwając się trochę, żeby się aż tak nie krępować. — Ciężko… powiedzieć… było bardzo dużo różnic… na tratwie mnie uświadomił co ma zamiar zrobić i co miał na myśli przez “chętnie obejrzę jak dla mnie tańczysz” a na łóżku… działo się więcej… — zastanowiła się chwilę. — Ja chyba nie pójdę na ognisko. Nie jestem gotowa na wywiad z Tobą, a sami swoi to już widzę — zaśmiała się lekko. — Że Tony i Grima też mogą być zainteresowani wrażeniami

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  16. — Właśnie mi robisz — uśmiechnęła się do Gava i pokręciła głową. — Nie robię potworów, po prostu… lżej mi się myśli trochę, że zamiast oceniać czy podchodzić jak do rozbitego jajka będą chcieli zrobić z tego wywiad o pozytywnych rzeczach — wyjaśniła mu. — Chyba nawet chciałabym się pośmiać, Grima i Tony potrafią rozbroić w wyjątkowy sposób i ocieplić serducho — dodała, uśmiechając się mocniej. — No dobra… ale pogramy też przy ognisku o dupie maryny — rzuciła swoje własne wymagania. — I tańce będą na paluszek… chcę się wytańczyć — wystawiła ku niemu mały palec.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  17. — To przyjdę, zabiorę też trochę instrumentów — obiecała. — Ej! — oburzyła się, kiedy ją pociągnął. Potem zaczęła obserwować wyczyny Gava, unosząc lekko brwi do góry. Zaśmiała się szczerze i pokręciła głową.
    — Mój był zdecydowanie lepszy. I w trakcie tańca Ryu był na fotelu i nie mógł dotykać — wyjaśniła. — Przynajmniej za pierwszym razem — poprawiła się, bo za drugim zdecydowanie było już całkiem inaczej. — I to był… powiedzmy, że tradycyjny taniec przeznaczony dla kochanków na rozpalenie nocy — wyjaśniła, rumieniąc się lekko i przygryzając wargę na wspomnienie tej nocy.
    — Zaproponowałam jak jeszcze byliśmy na mieście i się całowaliśmy i zaczął mnie dotykać intensywniej. Chciałam z początku pójść w bardziej osobiste miejsce, żeby nikt się nie gapił na to całowanie, bo było niesamowite. Chciałam też mu wtedy pokazać taniec, który jest właśnie przeznaczony do flirtu, pokazania, że jest się zainteresowanym chłopakiem. Ale… nie zrozumieliśmy się. A w łóżku działo się dużo ciekawych rzeczy

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  18. — To co miałam na myśli za pierwszym razem miało być bardziej romantyczne niż seksowne, ale potem… plany się zmieniły i wtedy już wiedziałam, że to gra wstępna — wytłumaczyła się, bawiąc się rąbkiem od spódnicy po raz kolejny. — A za pierwszym razem skąd mogłam wiedzieć? Rozmawialiśmy o wyrażaniu emocji przez taniec, całowaliśmy się… no nie myślałam, że godzinę później będziemy tańczyć inaczej… skąd miałam wiedzieć? A jeszcze Ryu tak potrafi zakręcić w głowie… — opadła na łóżko i zakryła twarz poduszką. — Jak się uśmiechnie do Ciebie w ten bezczelny sposób i udaje niewiniątko, a potem całuje w ten idealny sposób i szepcze do ucha… kolana miękną, mózg się wyłącza no… nie moja wina, że jest taki pociągający! — dodała, podciągając nogi. — Było intensywnie i wspaniale i mocno i… głęboko i nie interere… ale nogi dalej mnie pieką, tyle Ci powiem

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  19. — Nie wiem co mam Ci powiedzieć — mruknęła zrezygnowana. Zarumieniła się mocniej. — No potem już zrozumiałam o co chodzi i wyobraź sobie, że nie miałam ochoty przerywać, chyba… to znaczy na pewno nie chcialam przerywać, żeby nie było… cholera, ale no… zanim się zorientowałam, gdzie to faktycznie idzie to minęło trochę czasu, było tak… naturalnie — wyjaśniła mu zaraz, żeby nie pomyślał, że była do czegoś zmuszona.
    —- A mnie pociąga — pokazała mu język. Uśmiechnęła się lekko. — No… wie co robi… i… no… wszystkie… są takie… no…?

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  20. Zarumieniła się mocniej, kiedy trafił. Przytaknęła głową, a później chwyciła poduszkę, zasłoniła nią głowę i zaczęła przebierać nogami.
    — Nooo…. — mruknęła. Wykukała delikatnie spod poduszki, odsłaniając jedynie kawałek twarzy, przede wszystkim oko, nos i kawałek ust. — A jak mam odbierać? Wypytujesz mnie o wrażenia w trakcie, a w trakcie było…. — znowu wróciła całą twarzą pod poduszkę — Magicznie no, świat stanął w miejscu, ale pędził, było gorąco, że nawet ja czułam gorąco… — zabrała ostatecznie poduszkę z twarzy i przeniosła wzrok na pianino, rumieniąc się mocniej. Trochę żałowała, że Ryu otrzeźwiał po dwóch razach. — Nie dam rady myśleć, że w trakcie było źle — szepnęła, bo o to też zdążył się jej niedoszły kochanek doczepić.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  21. Tym razem poduszka poleciała na Gava a Darcy usiadła do siadu, biorąc kolejną poduchę, którą przytuliła mocno do siebie.
    — Tak, ale też i nie… w sensie… chciałabym, jeśli będzie się zachowywać jak Ryu, który mi się podoba, a nie jak dupek. Nie jestem jakąś zabawką na jedną noc — zmarszczyła brwi. Pokręciła głową. — A po co? Myślisz, że to w jakikolwiek sposób na niego zadziała? Co niby sobie pomyśli…? — spojrzała na niego. Niby chciała odrzucić ten pomysł, z drugiej strony zainteresowana była żeby utrzeć mu nosa.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  22. Przytaknęła mu głową.
    — Nie umiem podniecić się kimś na kim mi emocjonalnie nie zależy — wyjaśniła. Wypuściła powietrze nosem. — Nie liczyłam, że będziemy razem po tej nocy, nie zrozum mnie źle. Wiedziałam, że idę w nieznany żywioł, ale byłam pewna, że wiesz… podobam mu się i to jest przedłużenie flirtu, że iskrzy między nami w jakiś sposób, pojawia się chemia, a że tak nas poniosło… to wy mówiliście, że chcę księcia z bajki, a ja po prostu czekałam aż będę faktycznie kogoś chciała i wtedy dać się ponieść temu — wyjaśniła mu. Przytaknęła głową i uśmiechnęła się lekko. — Ubiorę się tak, żebym się sobie podobała, zapłakana i brzydka nie wyjdę, na to niech nikt nie liczy — zapewniła go.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziewczyna uśmiechnęła się nieco szerzej, ale zaraz ugryzła w policzek. Tak, powinna sobie wyjaśnić z Ryu kilka kluczowych spraw, bo inaczej wracało to jej pierdolone widzenie wszystkiego w najgorszych barwach. Zmarszczyła brwi, czując jak wzbiera w niej gniew. Mimo wszystko mówił jej wiele razy, że jest piękna, nawet przed tą felerną nocą.
    — Mogę założyć, że skoro nie wytrzymał z rozbieraniem mnie dopóki nie dotrzemy do mojego pokoju to go kręciłam? I jak mnie dotykał za pośladki jeszcze w trakcie tańca na targu? — zapytała. Warto było zapytać kogoś kto ma w tym doświadczenie. A chciała czuć się ładna w tym momencie.
    — Pinokia? — zastanowiła się chwilę. — Ach… ta bajeczka… — zaśmiała się zaraz. — Proszę Cię, nie spałam całą noc, a spójrz na mnie? Zawsze wyglądam dobrze, kwestia genów — zarzuciła włosami — A w garderobie mam pełno świetnych ubrań i lubię czuć się kobieco. Gały wyjdą wam wszystkim poza Tonym, nawet Akane będzie wodzić za moimi biodrami — pokazała mu język. — A nawet gdybym nie miała, to nawet w worku na ziemniaki wyglądałabym zajebiście ponętnie — dodała dumnie. Tak, dałaby radę to zrobić, zdecydowanie.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  24. — No co? Też jesteś facetem, nie? — odburknęła mu, kiedy spojrzał po niej tym wzrokiem. Pokręciła głową. — Zachował się chujowo, ale o coś takiego też go raczej nie podejrzewam. Aczkolwiek liczyłam, że powiesz to bardziej przekonująco — uniosła lekko podbródek do góry. — W stylu, no co Ty Dar… kto by Ci odmówił, jakbyś mu robiła prywatną lekcję tańca brzucha — powiedziała nieco niższym tonem, naśladując męski głos, po czym zaśmiała się wesoło. Przytaknęła mu głową.
    — Nie dość, że mi brakuje ogona, to nie jestem zieloną, niską ślicznotką. Wzroku Tonego akurat nie kupię, zapatrzony w Ri jak w obrazek — odparła z czułym uśmiechem. Uwielbiała tą parę i to jak słodko razem wyglądali.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  25. — Ej, ej, ej! Jak tutaj tańczyłam — wskazała na fotel i okolicę wokół niego — To wiedziałam, że chcę, żeby się rozebrał! Więc nie niewydarzona! — zaprzeczyłam i zarumieniła się lekko. — A jak byliśmy na targu to tańczyłam do muzyki, która była, no… może troszkę, tak ociupinkę próbowałam wyglądać… ponętnie, no bo skoro jest wolny… to Argarczycy podobno nie mają nic do flirtów i prób podrywania — wytłumaczyła się i odwróciła, aby pokazać swojego “foszka”.
    — Aż tak roznegliżowana to nie będę, więc przeżyje moralną kontrolę Tonego — zaśmiała się lekko.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  26. Położyła się bezradnie na łóżku i wypuściła powietrze ustami.
    — No co chcesz… przecież liczyłam, tylko na bieżąco, przepraszać nie będę — odpowiedziała mu i sama go pacnęła. — Poza tym… no… sam przylazłeś z pytaniami o to jak było to co mnie teraz oceniasz — odburknęła jeszcze.
    — To prawda, zwłaszcza jak mówimy o Grimie, wtedy idzie specjalna, prywatna pożądna kontrola, gdzie nie pomija żadnego centymetra — odpowiedziała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  27. — Ja Twoich seksów nie komentowałam — nadęła policzki. Zastanowiła się chwilę. Ashan żadnego gówna teoretycznie nie palił, może by przydałoby się jakieś odstresowanie. Usiadła, postukując palcami o pościel.
    — W swoim pokoju oczywiście, a gdzie? Ale idę z Tobą — zaznaczyła, wstając na równe nogi. — Weźmiemy więcej niż tylko to lecznice dla ciężarnych, hm? Słyszałeś o ziołach, po których można puszczać taki dym, jakbyś miał w żołądku ogień? — zaproponowała, biorąc Gava za nadgarstek. Puściła go zaraz i stanęła w miejscu, spojrzała na swój brzuch. — Będzie jedna ciężarna, Grima — przypomniała mu. Ona przecież nie. Nie, to byłoby niemożliwe. Na pewno nie. Nie za pierwszym razem.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  28. — Chciałabym kiedyś. Nie teraz. To jest bardzo zły moment i proszę nie krakaj — pokręciła głową. Widziała się jako mamę, chciała mieć swoje małe latorośle w przyszłości, ale nie kiedy dowiedziała się o tym jak rośnie Kult Jedynego i zewsząd były jakieś konflikty. Nie chciała, żeby jej dzieci ktoś próbował mordować czy porywać.
    — Nie wątpię, służy Ci — przytaknęła mu. Zaśmiała się lekko. — To zależy jak bardzo lubicie pikanterię w gardle — puściła mu oczko. — Nie dacie rady ziać ogniem, dym będzie, ale bezpieczny, testowaliśmy już to z innymi kilka razy — zapewniła go. — Nie chcesz nikomu gorącego psikusa zrobić, serio? — aż się zdziwiła, patrząc z niedowierzaniem i wyraźnym rozbawieniem. — A co tu komentować? Pozycje i dziurki to jedno, ale meeeh… chyba wolę inne szczegóły — wzruszyła ramionami.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń

  29. — Obiecuję, że jedynym niebezpieczeństwem jest ostrość w gardle. Silna co prawda, jakbyś zjadł gorący płomień od lawy — uśmiechnęła się do niego. — A jak nie nikt nie będzie chciał, to ja sobie chętnie pozieje sama — dodała zaraz. Pokręciła głową. — Można być łagodnym i doprowadzić kogoś do białej gorączki, można być ostrym i sprawić, że druga osoba totalnie nie ma ochoty nawet bransoletki zdjąć — rzuciła, zastanawiając się trochę nad obrazami, które widziała na różnych uroczystościach zaręczynowych. — Myślę, że takie szczegóły, za które oboje by głowy urwali nam — zaśmiała się rumieniąc lekko przy tym. — Na przykład kto był bardziej poza kontrolą, kto bardziej nie mógł się doczekać, co najbardziej pobudzało zmysły jednego i drugiego. Oglądanie jak druga osoba staje się nagle taka bezbronna i niebezpieczna jednocześnie jest satysfakcjonujące no i łechta ego.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  30. — No to po reakcjach właśnie chyba widać, kiedy tak się podoba, że przestaje kontaktować, albo mówisz, że zrób tak jeszcze raz i nie wytrzymam. Właśnie o te reakcje chodzi. Sprawienie drugiej osobie przyjemności i doprowadzenie jej na skraj przed penetracją jest miłe i seksowne. I wcale nie chodzi o jakieś głębsze uczucia — wywróciła oczami. — Nie myślałam o tym, żeby być dziewczyną Ryu, tylko o tym, żeby się rozpływał z przyjemności od tego co robię. Jak reaguje na dotyk na każdym fragmencie ciała, gdzie najbardziej, co sprawia, że prawie dochodzi. Raz to były łagodne, błagalne gesty oddające mu dominację, innym razem to on był bezbronny, to było najbardziej podniecające — wypaliła szybciej, zanim dotarło do niej co powiedziała. Wypaliła buraka i przyspieszyła kroku, praktycznie do truchtu, byleby udawać, że tego wcale nie powiedziała.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  31. Darcy zatrzymała się przy pokoju Ashana i przejechała palcem po zamku. Były zamknięte oczywiście na klucz, jakże by inaczej. Nie było przy tym większego problemu, bo mieli przy sobie Gava, więc po prostu czekała aż łaskie sam dotrze.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  32. — A jeszcze jak sam przy tym zamkniesz swoje usteczka dla większej dyskrecji to już w ogóle… baja — zaśmiała się na grę słowną. Sam był sobie winien, skoro wcześniej użył bardzo podobnej, nie mogła się po prostu powstrzymać. Obserwowała zainteresowana jak to robi.
    — Nauczysz mnie? — zapytała. Przydałaby się jej taka umiejętność. Wcześniej po prostu wpuszczała krew i czekała aż każda zapadka przeskoczy i nie było większych problemów, z lawą nie mogła tak zrobić niestety.
    — Przestarzały? Jakieś propozycje jak ulepszyć? — zainteresowała się przy okazji. Od razu dopisała w głowie, że muszą się zająć tym problemem. Wyszła i sama ukłoniła się Gavovi, prezentując mu osobliwą samotnię braciszka.
    — A Ty mości Panie przywitaj kolegów mojego braciszka — wskazała ruchem dłoni na liczne skóry, czaszki i inne trofea najróżniejszych bestii, które dosłownie roiły się w pokoju, gdzie się nie obrócić było widać jakieś łowieckie pamiątki.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  33. — Jak na moje za rzadko milczą, by były złote — pokazała mu język i zaśmiała się lekko. Wzruszyła ramionami, kiedy uznał, że się zastanowi. Aktualnie nikogo o nic nie miała zamiaru się prosić na siłę. Po prostu doszła do wniosku, że powinna się tego nauczyć, ale jeśli nie Gave, to ktoś inny się znajdzie. Zaraz spojrzała spod byka na bruneta.
    — Nie, po prostu nie potrafi wyrzucić trofeów. Wszystko co widzisz upolował i obrobił sam, nie każdą skórę można wykorzystać do przerobienia na cokolwiek, więc je trzyma, tak samo z czaszkami i kłami. Każdy ma swoje dziwactwa, więc zejdź z niego. A ta czaszka pochodzi… zabił to coś kompletnie sam w piekle jak nie miał 10 lat jeszcze. Poza tym na panienki to działa, wiesz ile tu jest historii z dreszczykiem? A po tym stworze nie mógł się sam ani łzami leczyć przez miesiąc, chodził z ciągle otwierającą się raną… — zaznaczyła. Sama mogła z Ashana śmiać się ile chciała, ale to był JEJ brat i ona mogła, inni nie mieli takich samych możliwości w jej sercu. Przeszła do komody, gdzie trzymał swoje wszystkie rzeczy do palenia i otworzyła odpowiednią szufladę.
    — Dobra, to są pikantne, te na pewno biorę, o tych sam mówiłeś, bagiennego ziela nie polecam, zwala z nóg za pierwszym razem, po tych jest kolorowo w oczach…

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  34. Akurat słowo crepp znała. Spojrzała wymownie po pustej przestrzeni, gdzie wyobrażała sobie Alexa.
    — Yhym, tak samo jak fakt, że martwy wujek wie jaką bieliznę nosi siostrzenica albo ogląda jej pierwszy raz — odpowiedziała znudzona. Ale się uczepił jeden z drugim. Matko… jakby to był taki problem, że ktoś ma swoje dziwactwa. W każdym razie mieli już palenie, więc mogli sobie stąd iść, więc wzięła milczącego Gava pod ramię i zaczęła wyprowadzać go z pokoju brata.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  35. Może by sobie nie wkręcała, gdyby nie komentował niektórych rzeczy. Wzruszyła ramionami. Uśmiechnęła się jednak. Mimo wszystko, świadomość, że jednak członek rodziny był dalej przy niej była kojąca. Spojrzała po Gavie. No, spać nie zamierzała, ale zasalutowała mu i udała się w swoją stronę. Poprawi się tylko i leci zająć się sprawą święta jedności. Chciała je zorganizować dobrze i nie odpuści sobie tego. Poza tym inni specjalnie znaleźli dla niej czas, to byłoby niegrzeczne teraz ich odprawiać z byle powodu, kilka spotkań przeżyje.

    Darcy

    OdpowiedzUsuń
  36. — Być może… aczkolwiek, dalej kusząca oferta. Uważałbym, gdybym był Tobą — zauważył. Za takie pieniądze pewnie niejeden by się pokusił. — Wiesz, za tyle pieniędzy można sobie naprawdę ustawić życie nawet dzieląc się nagrodą — dodał jeszcze poważniejąc nieco na twarzy. Wolałby żeby nic mu się nie stało. Podrapał się w tył głowy. Mogli coś z tym zrobić? — O tyle dobrze, że Polsza dużo sojuszników nie ma, ale… uważaj na siebie i w razie czego daj znać, postaram się pomóc — wyciągnął do niego rękę, żeby ją sobie z nim przybić na przyjacielski znak. Przytaknął, kiedy wspomniało zleceniu.
    — Tutaj, widzisz? Ten list gończy, nagroda za żywego, żeby postawić go przed prawem — zacisnął lekko ręce na papierze. — Za zniesławienie i kradzież pamiątek rodzinnych… dobra… nie wiem co to za słowo… tancerki… czego? — wszystko mimo wszystko było po phyoińsku i o ile trochę języka nauczył się dzięki podróżom po Siviet nie wszystko rozumiał, zwłaszcza tych długich nazw własnych. Podrapał się w tył głowy. — Nie wiem… może jakieś pomocnice Kapłanki? Podobno Kapłanka z księżniczką ciągle tańczą rytualnie. W każdym razie to 40 tysięcy, ogromna suma, nie ma podjazdu do Twojej, ale spokojnie można się podzielić i mieć zapas na wiele różnych rzeczy i nie martwić się długo pieniędzmi — wyjaśnił.

    Nylian

    OdpowiedzUsuń
  37. — Yhym… — mruknął, po czym spojrzał po Gavie. — W kraju, w którym tyle się tańczy tancerka i kurtyzana oznacza to samo? — uniósł lekko brew, bo ciężko było mu w to uwierzyć. Niemniej Gave lepiej znał ten język. A jednak mógł sobie teraz robić z niego jaja.
    — Warto byłoby wiedzieć o kogo chodzi, można by się więcej dowiedzieć poza portretem tego jegomościa — dodał jeszcze. Zaśmiał się lekko. — No zacząłbym od rozmowy z tą biedną tancerką, pewnie coś powie, a wtedy można zacząć go jakoś szukać — wyjaśnił, szukając, gdzie jest adres jakiś wypisany i podrapał się w tył głowy. Na Selemene naprawdę rozumiał teraz czemu inni narzekali na jego język. Weź się z tego rozczytaj, tyle literek obok siebie. — Pomożesz z tłumaczeniem?

    Nylian

    OdpowiedzUsuń

  38. — Na to wygląda — elf odparł z wyraźnie zmieszaną miną. Żaden zawód nie hańbił, jednak wizja buszowania po takim przybytku, kiedy był w związku z Klarą nie uśmiechała mu się za mocno.
    — Tancerka do towarzystwa… dwuznaczne określenie… chyba trzeba się pilnować z niektórymi zaproszeniami do tańca, żeby nie skończyć jako bekon… — mruknął, słysząc to tłumaczenie. Dobrze, że wcześniej nie wykorzystał niektórych tekstów. Aż odetchnął.
    — Całkiem normalne wymagania — zauważył, pijany chodził do takich przybytków, więc… troche obyty jednak był. — Prowadź.

    Nylian

    OdpowiedzUsuń
  39. Gave sam był sobie winien, widzieli się trzeci raz w życiu, a rzucał teksty jakby już wszystko o Diego wiedział, chłopaka osobiście to bawiło, spec się znalazł od siedmiu boleści.
    - Twoje teksty sugerują coś odmiennego – pozwolił sobie zauważyć. Patrzył po nim, gdy wstawał i gdy wykonywał wobec niego te wszystkie gesty. Tu strzyknął, tam klasnął, zaraz klepnął w ramię. Uniósł lekko brew.
    - Nie wpadnę – zaznaczył, nie pozostawiając tu wątpliwości. Nie specjalnie czuł potrzebę się z nimi spoufalać. Może kiedyś, ale na pewno nie aktualnie. Nie zatrzymywał Gava, polał sobie do kieliszka kolejnej porcji trunku i został na swoim miejscu.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  40. An w po ogniskową noc trochę wierciła się w łóżku, nie zasnęła zbyt szybko, ale kiedy już to zrobiła, to spała jak zabita. Nie zbudziło jej nawet to, jak została przeniesiona do innego pokoju i innego łóżka. Po prostu bliżej poranka, kiedy już powoli się wybudzała, poczuła specyficzny ciężar na nadgarstku, a zaraz usłyszała znajomy głos. Trochę ociężale podniosła powieki i zaraz mocniej się przeciągnęła. Łańcuch dał o sobie znać w trakcie jej ruchów. Zamrugała nieco szybciej powiekami, spojrzała po nadgarstku, po Gavie i parsknęła krótkim śmiechem.
    - To wyjaśnia te ich knucia i szepty na ognisku - stwierdziła luźno, po czym podniosła się do siadu i rozejrzała dookoła, by zobaczyć, gdzie w ogóle jest. Komnata Gava, no dobra, nie było to znowu jakieś wielkie zaskoczenie. Dojrzała na szafce przy łóżku specyficzny pergamin, ale zaraz usłyszała pytanie Gava i zwróciła na niego spojrzenie. Uśmiechnęła się lekko, wyglądał trochę lepiej niż wczoraj. Kciukiem wskazała na szafkę obok.
    - Zapewne to rozpiska... - stwierdziła i zaraz sięgnęła po listę. - Mhm... - przeczytała tylko tytuł i omiotła tekst wzrokiem. - Pytania grozy, ale zadania też są... - stwierdziła i znowu spojrzała na Gava. - Chcesz? - podała mu pergamin i zaraz zatrzymała wzrok na stoliku z przygotowanym śniadaniem.
    - Wygląda na to, że mamy wczasy pod gruszą - uśmiechnęła się kącikiem ust. - Jak się czujesz? - zapytała, ponownie patrząc po chłopaku. Wczoraj naprawdę mocno gorączkował.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  41. Grima zachichotała na próby Gava i zaraz mu przytaknęła głową.
    - A jak jeszcze masz maluszka w brzuszku to już bardziej pokraczne – ponownie się zaśmiała. Słysząc o podrywaniu Morgany, Grima zmrużyła oczy i skoczyła prosto przed Gava by pogrozić mu palcem przed nosem.
    - Nie szyscy tak ochoczo zdradzają! – oznajmiła i skrzyżowała ręce pod biustem. – Po co smycza? Tońcio pyta o seksy pozycjowe, bo potem sobie sprawdzujemy na sobie czy tak jest fajnie, czy też nie – pokazała mu język, spory kawał języka, bo ten miała bardzo długi, przyznajmniej w porównaniu z innymi Argarczykami. – Nie podrywa Morgany, nie kłamał by mi! – bąknęła, chociaż i trochę posmutniała.

    Grima

    OdpowiedzUsuń
  42. Nylian sam nie miał zamiaru udawać w pełni trzeźwego czy poważnego przy szukaniu informacji. Zwłaszcza, że na poważnie akurat teraz nie czułby się tutaj zbyt swobodnie. Objął Gava ramieniem, chwiejąc się lekko na nogach.
    — Jedna panna z Vicovaro… — zanucił, idąc w głąb przybytku. — zawsze rada iść na siano — śpiewał już pod nosem, kiedy Gave załatwiał formalności, a kiedy rzucił o szukaniu żony to uniósł wzrok bardziej na zgromadzonych i zaczął nieco głośniej śpiewać. — sam pan młody z nią odprawił gody… gdzież ona jest…

    Nylian XD

    OdpowiedzUsuń
  43. Ona również aktualnie nie miała parcia co do tych pytań, z tak grubej rury dnia nie planowała zaczynać. Spojrzała uważniej po Gavie i przysunęła się, by sprawdzić jego czoło w temacie gorączki. Przytaknęła mu głową.
    - Wyglądasz trochę lepiej, ale jeszcze nie na w pełni zdrowego – przyznała i jeszcze raz spojrzała po zastawionym stole, a potem po pokoju. Miał tu, jak każdy, różne herbaty, więc może i jakaś dobra mieszanka ziołowa by się znalazła? Słysząc o jego planach wzruszyła lekko ramionami.
    - Nie mam nic przeciwko, leniwy dzień spędzony w łóżku i mi może się przydać, dawno takiego nie miałam – stwierdziła szczerze. Podniosła się nieco, poprawiła swoją lnianą koszulę i obserwowała napięcie łańcucha, gdy Gave ruszył po wodę.
    - Nie chcesz może czegoś na te mdłości? – zapytała i przesunęła się na brzeg łóżka, w jego stronę. Zaraz jednak sama wstała i podeszła do zastawionego stolika. – Nie musi być nawet na ciepło, ale wkrojenie imbiru do wody mogłoby pomóc – poleciła mu lekkim tonem, a sama skubnęła kawałek pieczywa z koszyczka, co by sobie dziabnąć kęsa.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  44. Elf rozejrzał się po przybytku i śmiał się a z oczu płynęły mu tęskne łzy. Myślał o Klarze i o tym jak bardzo chciałby ją teraz przyciągnąć, pocałować, objąć nisko w talii i nietrudno było o szczery płacz samotności. — Panna jednak jedenasta zawsze w trakcie mówi basta, O dwunastej szkoda gadać,skalny troll jej nie chciał wkładać, A trzynasta jest pechowa, bo ją ciągle boli głowa — zaśpiewał, przecierając łzy, a kiedy pokazał dwie urodziwe kobiety, uśmiechnął się szerzej. Wyprostował się zaraz i odsunął od Gava mrucząc pod nosem — A weś te łapy… dla pięknych dam to ciało — zakomunikował mu. Przysiadł się obok kobiet i ukłonił niczym rasowy dżentelmen.
    — Och… w tych oczach prawdziwy ogień płonie… — rozmarzył się, opierając twarz o wspartą na stoliku rękę i zaczął się rozpływać, oglądając je.

    Nylian

    OdpowiedzUsuń
  45. Nylian za to się oburzył, widząc jak go tak mizia na oczach tych wszystkich pięknych kobiet. Uniósł dumnie brodę.
    — Przy szesnastej akcji zwrot, bo to jednak chyba chłop — zaśpiewał, odsuwając go jeszcze bardziej od siebie. Wpatrywał się dalej rozmarzony w kobiety, a potem spojrzał w sufit.
    — Och… cuda… tak… — zgodził się z kompanem. Spojrzał po drugiej kobiecie, robiąc jeszcze większe maślane oczy. — Ty masz… — zaczął, ale urwał. Zmarszczył brwi, szukając słowa. — Oczy — dokończył, chwiejąc się lekko na boki i uśmiechając jakby nigdy w życiu nie widział żadnej ładnej kobiety. Myślał oczywiście przy tym cały czas o Klarze i zadaniu. — Piękne oczy — doprecyzował z rozmarzonym uśmiechem. — Takie… płonące. Jak… jak… — wykonał dłonią bliżej nieokreślony gest. — No, coś bardzo ładnego, co płonie — wydukał, a potem zrobił kolejny gest, imitujący ognisko. Zaśmiał się cicho sam z własnego porównania i przysunął odrobinę bliżej.
    — Pewnie widziały już wszystko, co? — mruknął konspiracyjnym tonem. — Wszystkich tych… panów. Panów z pieniędzmi. Panów bez pieniędzy. Panów, którzy mówią, że mają pieniądze, a potem nagle nie mają… — mruknął. Parsknął śmiechem, po czym sięgnął po szklankę. Bawił się nią trochę, przyłożył do ust, nie spuszczając oczu z kobiety. Zaśmiał się jak głupi i odłożył. Wyglądał jakby z wrażenia zapomniał w ogóle się napić. — Ciekawe, kto tu w ogóle przychodzi…lepsi niż ja pewnie… — posmutniał, szukając w niej jakiegoś pocieszenia. — Ty wiesz. Ty na pewno wiesz… — pokiwał głową z przesadnym przekonaniem. — Masz oczy osoby, która wie różne rzeczy. Takich pachołków to jak lekkie śniadanko…

    Nylian

    OdpowiedzUsuń
  46. An uśmiechnęła się pod nosem.
    - Meh… Bez przesady, widziałam Cię w gorszym stanie, kupa złomu to lekka przesada, ale… jak taki zaśniedziały, przyrdzewiały… to owszem – przytaknęła głową, z lekkim rozbawieniem na twarzy. Kiwnęła głową na słowa o imbirze.
    - Ja też nie, ale lekarstwa z reguły nie mają smakować, a imbir stanowi tu składnik pomagający na mdłości, mogą przejść, a może po prostu pójdziesz zwymiotować i dopiero wtedy przejdzie – rzuciła luźno. – Nie mniej zrobisz jak uważasz – dodała spokojnie na zamknięcie tematu. Nie będzie go przecież namawiać. Sama swój chleb jadła dosyć powoli, złapała fotel i przysunęła sobie tak by usiąść na ukos do Gava. Posadziła tyłek i skrzyżowała nogi, dalej przygryzając od czasu do czasu tą jedną kromkę. Uśmiechnęła się lekko na jego słowa.
    - Akurat na część chorób wypocenie się pomaga, ale wierzę, że dla Ciebie to dyskomfort – przyznała. – Z drugiej strony takie wystawianie organizmu na zmiany klimatyczne z czasem może przynieść sporo korzyści, wiesz, zwiększają się nasze limity – dodała pogodnie. Na pytanie o ognisko uśmiechnęła się szerzej.
    - Organizacyjnie wyszło petarda – pokazała mu kciuka w górę. – Naprawdę daliście z Ri czadu jak chodzi o strojenie i klimat – przytaknęła sama sobie głową. – Kulinarnie też super, pizze wyszły bardzo smaczne, przyjemnie było poczuć ten sentymentalny smak w ustach – aż mruknęła krótko, wspominając smak posiłku. Wsunęła też zaraz ostatni kęs kromki do buzi i wstała, by przyszykować sobie nową. Tym razem posmarowała ją jakimś lekkim serkiem i przekroiła na pół, jedno pół wzięła w dłonie i wróciła na swoje miejsce. – Towarzysko też uważam, że było przyjemnie, chociaż pewnych sytuacji wolałabym uniknąć, inne z kolei były dla mnie bardzo przyjemne, a jeszcze inne mnie zastanawiają. Chociażby dwa Twoje stwierdzenia – tu spojrzała po nim z nieco uniesionym kącikiem ust. Na pytania o Ryu i Darcy wypuściła głośno oddech.
    - Szczerze? Nie wiem… Aktualnie jedyne co widzę to tyle, że mentalnie jest między nimi ogromny rozstrzał… Nie mam jednak pełnego obrazu, z Ryu miałam okazję porozmawiać i wiesz… Przyznałam mu, że zjebał, bo zjebał, ale no… „przyznałam mu”, nie musiałam go w tym uświadamiać. On to wie i właściwie aktualnie to jest jedyny zarzut jaki do niego mam. Jako ten świadomy nie powinien pozwolić by doszło do takiej sytuacji… Jednak mimo wszystko wydaje mi się, że zachowuje się w tym całym bałaganie w porządku. Przynajmniej próbuje. Darcy… - znowu westchnęła. – Jej sytuacja jest ciężka i próbuję ją zrozumieć, w wielu miejscach rozumiem, ale… są też takie gdzie widzę dużo nietaktu i dużo znaków zapytania – przyznała, lekko przy tym wzruszając ramionami.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  47. — Taaak… płomienne, płonące jak płomień oczy — Nylian powtórzył, kiedy Gave mu pomógł i uśmiechnął się szerzej, dumny z siebie, że tak pięknie i poetycko mu to wyszło. Oczywiście tak naprawdę to uznał ten tekst za wyjątkowo słaby i nawet pijany wydusiłby z siebie coś lepszego, ale szczere komplementy z jego strony były aktualnie zarezerwowane tylko dla jednej dziewczyny i nie miał zamiaru tego zmieniać. Tutaj i tak nikt nie wiedział jak robi naprawdę.
    — Więcej? — jęknął jakby zasmucony. — No to kaplica… i co ja taki paź przy takiej piękności, którą otaczają złotem i luksusami, no bo muszą przecież… za te oczy — dodał jeszcze, jakby miał się zaraz poddać w poszukiwaniu swojej przyszłej żony. Złapał dłoń kobiety, kiedy wodziła sobie tak po jego torsie. Pogładził ją z delikatną, wręcz niepewną czułością.
    — Piękny i egzotyczny… a głupi i naiwny jak… jak… — znowu szukał słowa, a może oczekiwał na jakieś konkretne porównanie. — Na śniadanie byś mnie zjadła, a ja bym pretensji nie miał — szepnął jej do ucha.

    Nylian

    OdpowiedzUsuń
  48. Widząc jak blednie obserwowała go uważniej, w razie co była gotowa reagować, ale nie robiła nic nad wyraz. Chłopak na szczęście dał radę sam to ogarnąć. Przytaknęła mu już po prostu głową na wzmiankę o tym jak się czuje. Uśmiechnęła się troskliwie.
    - W razie co po prostu się kładź i mną nie przejmuj – zaznaczyła spokojnie. – Jasne, w przypadku choroby rzeczywiście lepiej, w przypadku zatrucia żołądkowego to akurat lepiej się wyrzygać, ale u Ciebie to drugie można raczej śmiało wykluczyć – przytaknęła mu głową. Uśmiechnęła się na wizję tego jak szykuje pizze z dzieciakami.
    - Ou, to jak w takim towarzystwie szykowana, to ja zdecydowanie ustawiam się już w kolejce po kawałek dla siebie – nawet lekko uniosła palce, jakby się zgłaszała. Kiwnęła głową.
    - No raczej, że się spodoba, rzecz jasna nim dobrze zaczniecie lub w trakcie pewnie wyjdzie jakaś mączna wojna, ale uroku to tym planom jedynie doda – zaśmiała się lekko. Przy pytaniu o stwierdzenia, przytaknęła mu głową.
    - Mhm, Twoje. To, w którym stwierdzasz, że nie lubię Twoich ust i to kiedy rzucasz, że Cię nienawidzę – wymieniła pokazując na palcach i ponownie kiwnęła głową. – Skąd takie myśli w Twojej głowie? – zainteresowała się. – No i rzecz jasna… nie chodziło o aspekt wizualny czy smakowy Twoich ust – zaznaczyła tak na zaś. Na wyznanie co do ojca Ryu skubnęła lekko wargę i kiwnęła głową. Już o tym wiedziała, ale miło, że on również sam jej to powiedział.
    - Spadło mu na głowę jednego dnia całkiem sporo… Ale dobrze, że powiedziałeś. Nie mogłeś wiedzieć, że tego samego dnia będziemy mieć wizję i wyjdzie sprawa ciąży… - westchnęła lekko i posłała mu ciepły uśmiech. – Dobrze, że w końcu mu powiedziałeś – powtórzyła, dalej z ciepłym uśmiechem. – Zejdzie mu trochę na trawienie tej sytuacji, ale wiesz… prawda jest taka, że sporo zależy i od samego ducha. Jeżeli coś serio będzie źle i Ryu nie będzie dawał z tym rady, to Ci na pewno powie – dodała łagodnie. – A Ty będziesz mógł wtedy mu tego ducha ewentualnie zmienić – dotknęła dłoni Gava i lekko ją pogłaskała. Zabrała dłoń, gdy mówił o sytuacji Ryu i Darcy. Słuchała go i lekko przytakiwała głową.
    - Tak… rzeczywiście miała kilka mocnych momentów – westchnęła lekko. – Jest pogubiona, to akurat rozumiem, bo sytuacja nie jest łatwa – przyznała. Spojrzała po Gavie jeszcze raz uśmiechając się lekko.
    - Już jej pomagasz Gave… Nie ułożysz za nią tych pokrętnych myśli we właściwy kształt, to ona musi zrobić sama, a Ty… Ty już pomagasz tym, że po prostu jesteś jaki jesteś. Ma gdzie wypluć te myśli, ma u kogo je przesiać, bo raz dwa jej naświetlasz, które są totalnie z czapy, a które są znośne. Dajesz jej oparcie i własne ramiona do wypłakania. To co robisz, to już jest wielka pomoc – spojrzała po nim z czułym uśmiechem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  49. Na jego wyjaśnienia kiwnęła głową i zaraz uśmiechnęła się lekko przy komentarzu o wyłapywaniu szczegółów.
    - Wyłapuję, owszem, ale to nie znaczy, że zaraz odbieram je jako jakieś nad wyraz istotne – zaznaczyła, dalej z pogodnym uśmiechem. – Po prostu mnie to intrygowało, ale bez obaw, snu z powiek nie zganiało – dodała dla wyjaśnienia. Na ognisku padło o wiele więcej rzeczywiście istotnych dla niej stwierdzeń, ale o te nie musiała dopytywać, bo te były dla niej jasne. Patrzyła mu w oczy, gdy mówił o ojcu Ryu.
    - Wiesz, sama pamiętam swój strach i to przejęcie, gdy weszłam niechcący Ryu do głowy i pokazałam mu twarze jego rodziców. Zwykle za takie akcje zbierałam burę i wytykano mi, że jestem potworem, że wyciągam z innych takie obrazy. On, mimo, że obraz był ciężki, mimo wszystko mi podziękował, więc… Mam wrażenie, że w tej sytuacji może być podobnie. Skoro mówisz, że duch ma sporo do przekazania i czujesz, że jest odpowiednią duszą dla Ryu, to ja ufam Twoim przekonaniom i wierzę, że rzeczywiście przydzielenie mu ojca do roli opiekuna ostatecznie wyjdzie na dobre, nawet jeżeli teraz wydaje się to ciężkie do przetrawienia – posłała mu kolejny lekki uśmiech. – Myślę, że tu jest potrzebny po prostu czas. Nie co dzień dusza zmarłego rodzica ma możliwość rozmawiać z dzieckiem, które nie miało szansy rodzica poznać. Jak dla mnie to obie strony mają tu ciężki orzech do zgryzienia – przyznała. Złapała drugą połowę swojej kropki i zaczęła ją spokojnie jeść. Na słowa o łańcuchu lekko się zaśmiała i przytaknęła.
    - Mogli, ale w razie co po prostu mów gdzie chcesz iść, ja będę robić tak samo – zaproponowała luźno. Dalej patrzyła ciepło w jego oczy.
    - Dlaczego uważasz, że to problem? – zapytała. – Jesteś jej jak brat, brat z wyboru, nie z krwi. Wie jaki jesteś. Każdy ma swoje indywidualne wersje pomocy, kto wie, może na Dar zadziała akurat Twoje zdzielenie. Jeżeli czujesz, że to jest właściwie, że ona tego akurat potrzebuje, to spróbuj, a potem obserwuj. Jak nie zadziała, to dopiero wtedy szukaj innej metody – zaproponowała spokojnie i sama spojrzała mu prosto w oczy. – Metoda prób i błędów ma rację bytu nawet w niesieniu pomocy. U jednych dana technika się sprawdzi, u innych nie, z resztą, nie muszę Ci tego tłumaczyć, sam wiesz – zaśmiała się krótko i wstała z krzesła, co by nalać sobie wody. Upiła solidnego łyka.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  50. Akane wzruszyła lekko ramionami.
    - Nie trajkoczę jak katarynka, więc akurat głos obok ucha nie jest problemem, wystarczy dać znać, że mam na przykład poczekać bo musisz pomyśleć, a pomilczę ile trzeba – stwierdziła bez większego problemu. – Łańcuch nie jest jakiś super komfortowy, wiem, ale jest dość długi byś mógł sobie podreptać w te i na zad kiedy ja siedzę na tyłku. Podobnie z łazienką. Spokojnie starczy by jeden korzystał, a drugi stał za ścianą – dodała spokojnie, dalej wcinając swój kawałek chleba. Jak dla niej nie było co robić „halo” z tego łańcucha. Słysząc co uważa o Darcy spojrzała po nim i kiwnęła głową.
    - Okey, to rzeczywiście zmienia postać rzeczy – przyznała. – Nie wiem jak to jest u Darcy, ale wiem, że strasznie skrajnie traktujecie moje słowa w tym temacie. Nigdy nie mówiłam, że strzały w łeb to coś co jest bezwzględnie zakazane. Co innego strzał w głowę i konstruktywna krytyka, a co innego szarpanie jak szmacianą lalką, sprawianie komuś przykrości i stanie w opozycji na dosłownie wszystko co powie – zauważyła. – Nigdy nie chodziło o to byś nie mówił tego co myślisz, zawsze chodziło o to w jaki sposób to mówisz. Nie trzeba być opryskliwym by przekazać drugiej stronie to co się uważa za słuszne – zauważyła spokojnie i kiwnęła głową, również się uśmiechając. – No i świetnie, że się starasz, widzę, że to robisz i cieszy mnie to. Szczególnie w tak delikatnych sprawach jak ta. Tyle, że wiesz, prawda jest taka, że najwięcej w tej sprawie mają do zrobienia oni i to nie tylko Ryu względem Darcy, czy Darcy względem Ryu, ale oni sami względem siebie. Pewnych procesów nie przyspieszysz i nawet jak będziesz sypał najlepsze możliwe rady, to nim dotrą może trochę potrwać. Może się zdarzyć, że pewne uwagi będzie trzeba powtórzyć piętnaście razy i dopiero dotrze. Jeżeli Dar rzeczywiście jest podobna w tym temacie do mnie, to konieczność powtarzania pewnych rzeczy nie wynika z tego, że ona nie słucha, a z powodu, że pewne sugestie idzie przyswoić szybko, a do przyswojenia innych jest potrzebny czas. Nie pomożesz komuś, kto sam nie jest gotowy na przyjęcie pomocy – mówiła to wszystko bez pretensji w głosie, łagodnie. – Dlatego uważam, że to co już robisz jest wystarczające, a strzał w łeb i konstruktywny komentarz pewnie i mi przyjdzie stosować przy rozmowie z nią, ale to się jeszcze okaże – wzięła ostatni kęs kanapki i posłała mu lekki uśmiech.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
Puść wodze wyobraźni! Czuj się wolny i leć w morenki!

Use your imagination! Feel free, only +18 here!