Och, Mathyr… Człowiek tylko na moment odwróci wzrok, a wy już zdążycie zrobić dziecko, skoczyć z przepaści, niemal puścić arenę walk z dymem, odkryć tysiąc różnych tajnych ugrupowań opozycyjno-politycznych, posądzić kogoś o molestowanie, a przy tym znaleźć jeszcze czas, żeby się napić — i, o dziwo, akurat po pijaku niczego nie odwalić.
Tęskniliście, co? Dlatego narobiliście aż takiego bałaganu? Nie zdążył minąć rok, a ja już wracam z kolejnym wydaniem. Wy wiecie, jak źle to działa na pisarza?! Zero litości. Zero! Sen z powiek mi spędziliście. Nie mogłem tak po prostu was ignorować i udawać, że mam to wszystko gdzieś.
No dobrze. Słowem wstępu chciałbym zaznaczyć, że jestem pod głębokim wrażeniem faktu, iż to nie Akane będzie dziś główną gwiazdą naszych romansowych dramacików. Oczywiście i tak zdołała się dopchać, ale tym razem to nie ona stoi na najwyższym stopniu podium. Dumna następczyni Niklausa Grandsanda została zdetronizowana przez naszych dzielnych młodych Parabellum! Lexi z Sangiusem podobno aż otworzyli szampana, kiedy dowiedzieli się, że ich latorośle wyszły na prowadzenie. Oczywiście nie tylko one zdążyły dostarczyć mi materiału, ale po kolei. Ploteczki wymagają odpowiedniej oprawy, a katastrofy — właściwego uporządkowania.
Zacznijmy może od największego hitu dzisiejszego wydania. Nasza Cnotka Niewydymka nareszcie oddała swój wianek! Myślicie, że wiecie, kim jest kawaler, który zdobył jej rękę? No to siadajcie, bo ręki nie zdobył nikt. Ryu przyszedł pocieszyć swoją jedyną, prawdziwą miłość — Akane — a skończył, pocieszając samego siebie i swoje zamknięte na miłość serce seksem z księżniczką Phyonix. Wszyscy teraz pytają i zastanawiają się, jak właściwie do tego doszło. Już wam tłumaczę. Otóż kiedy mężczyzna zostaje sam na sam z kobietą… budzi się napięcie, z którym nie można walczyć! A tak bardziej szczegółowo: wszystko zaczęło się od tego, że dobierał się do niej już na targu. Jak myślicie, jak wielki skandal by to wywołało? A jak wielki wywoła wiadomość, że wziął ją na tratwie, zanim zdążyli się porządnie rozebrać, później obmacywał ją przy strażnikach, następnie wziął kolejny raz po gorącym tańcu, zapłodnił i zostawił, zanim pościel zdążyła ostygnąć? Ona go kocha, on po prostu świetnie się bawił, a kilka dni później do swojej listy dopisze jeszcze Onyx. Ta co prawda odrobinę nie pasuje do schematu, bo nie będzie już dziewicą, kiedy Ryu się do niej dobierze, ale chłopak wyraźnie rozwija skrzydła. Jestem z niego dumny. Naprawdę. Całkiem rasowy łowca dziewic nam wyrósł, prawda? Nie żeby którakolwiek przed czymkolwiek szczególnie oponowała — wszystkie były chętne. Niemniej sam nie wierzę, żeby Ryu ostatecznie pozostał sam. Jeśli Akane nie zgodzi się z nim być, a on nigdy się nie ustatkuje, to jestem pewien, że zawsze znajdzie sobie jakąś nową, młodą i uroczą dziewicę, która ogrzeje mu łoże. Taki z niego Don Lothario z Argaru, tylko z opaską na oku, jaśniejszą karnacją i zamiłowaniem do czerni.
Ashan z kolei zaczyna układać własne trójkąty. Odkąd tylko wrócił do Phyonix, nie potrafi oderwać się od Akane. Ciągle gdzieś razem znikają, podróżują i umawiają się na kolejne spotkania… A przecież miał ją tylko nauczyć szermierki! Czyżby kiełkowało tam jakieś uczucie? Jeśli tak, to naprawdę mi przykro, że Luna zgodziła się później wejść z Ashanem w oficjalny związek. Zastanawiam się jednak, jak ona to przetrwa. W takim trójkącie! Jej pierwszy chłopak, a już leci na dwa fronty. Nieładnie, bardzo nieładnie, Asiu…
Lu, dobra rada: lepiej spróbuj zająć się kimś innym, zanim przywiąże cię gdzieś do krzesła i zabroni dobrze się bawić z rumem w ręku. Z tego, co widziałem, początki waszej faktycznej relacji nie były szczególnie słodziutkie. Żeś ty go jeszcze nie rzuciła, to naprawdę… nie rozumiem. Kobieto, szanuj się. Albo przynajmniej każ mu przynieść kwiaty i przeprosić za istnienie.
Na szczęście nie jest tak, że Luna nie ma w czyje ramiona wpaść. Mohe jasno zaznacza, że chętnie poszedłby z nią w tango, bo Emma już dawno przestała go kręcić. Biedna, naiwna rudowłosa próbuje jedynie dojść do ładu z ciążą, mówi wszystko, co myśli i co jej ślina na język przyniesie. Może nie jest królową subtelności, ale jednak nosi jego dziecko. Może faktycznie lepiej, żeby oboje poszukali innych ciepłych serc, skoro obecnie potrafią już głównie na siebie krzyczeć. Szkoda, bo trochę im kibicowałem, ale cóż… tak jest przynajmniej ciekawiej! Luna tymczasem odkrywa Świętą Trójcę Mohe, bo ten zdążył już zaznaczyć, że kilka dziewczyn zaprząta mu głowę. Czy znalazło się tam miejsce dla naszej Emmy? A może wszystkie trzy miejsca zajmuje piratka? Kto nam to powie? Obstawiamy? Zakładamy się?! Przyjmuję propozycje! Ten, kto poprawnie odgadnie skład Świętej Trójcy Mohe, będzie gościnnie uczestniczył w moim kolejnym wydaniu ploteczkowym. Nagroda może nie ma wartości materialnej, ale za to satysfakcja gwarantowana! (bez zwrotu pieniędzy)
Klaus wyszedł z norki! Powtarzam: dziad opuścił swoje naturalne środowisko knucia, oddał syna Acairowi i ruszył sprawdzić, jak spokojnie śpi Fjelldod. A że, jak widać, bezpieczeństwa nie lubi, uznał, że najlepiej będzie obudzić wszystkich sabotażem i ogniem oraz narobić Heldze takiego bałaganu, żeby sama zaczęła tęsknić za ciszą. Publiczność krzyczy: „DOBRZE, KLAUS!”.Sam Klaus po cichu przyznaje, że wylewał w ten sposób frustrację, a ja pytam: ile jeszcze tej frustracji zostało i czy da się ją zamówić z dostawą pod pałac Peruna? Nie wracaj do norki, koleżko. Mathyr potrzebuje senioralnego programu aktywizacji poprzez podpalenia. Wszystkim to pomoże w czasie wojny. Boję się jednak, że jego kroki skierowały się właśnie ku Phyonix. Oj, Stary… Jeśli myślałeś, że wcześniej miałeś burdel, to poczekaj, aż zawitasz na pustynię. Obyś zabrał zapasową bieliznę, bo można się posikać z wrażenia.
Ernest i Ennis są za to duetem tak wybuchowym, że nic nie jest w stanie ich zatrzymać. Żaden dziki Nhulu, Rok, śmierć przyjaciół ani szukający nowych znajomości Argarczycy. Pędzą bez wytchnienia, żeby realizować własne niecne plany. Ona widzi w nim młotek, łopatę oraz przydatnego wynalazcę. On w sumie sam nie wie, co o niej myśli, ale jakieś puzzelki układa sobie w głowie w przerwach między kolejnymi napadami majsterkowania. Osłaniają się, łapią, uciekają, analizują własne lęki, a po każdej walce wracają do zawodów w tym, kto pierwszy nazwie drugiego narzędziem. Romantycznie? Skądże. To czysta współpraca zawodowa: Ennis wybucha emocjonalnie, Ernest dostarcza zapalnik, a ja czekam, aż któreś z nich przeczyta instrukcję obsługi drugiego i natychmiast ją spali, uznając, że jest kijowa, niepotrzebna i o wiele łatwiej będzie dalej skupiać się na własnych marzeniach. Uwielbiam ich, naprawdę. Są źli do szpiku kości, zakłamani, a jednocześnie najbardziej szczerzy na tym łez padole.
A w domu Walwana cisza jak po eksplozji, tylko wszyscy udają, że ten zapach to aromat ziół. Acair pisze, że z Walwikiem jest krucho. Walwik ma ukochaną Feier, Yerbe jej nie znosi, a on sam rozważa odejście, ponieważ jego serduszko i godność najwyraźniej nie mieszczą się już w jednym pokoju. Feier tymczasem siedzi niewinnie z książką, bierze Wana za rękę, patrzy na niego czule, a nawet driady kibicują ich narzeczeństwu.Leśna syrena! Bierze go na niewinność! Aci może sobie mieszać maści na wszystko poza złamanym sercem. Czyli wszystko po staremu! Stolica rozpusty i miłosnych figur geometrycznych nadal działa bez zarzutu, a kolejka chętnych do emocjonalnego samookaleczenia ciągnie się aż za próg.
No i pięknie. Jedni uciekają po seksie, drudzy skaczą z przepaści przed rozmową, trzeci leczą emocje bombami, a Klaus jako jedyny zrozumiał, że kiedy robi się niezręcznie, trzeba po prostu zaatakować cudze miasto. Czy żałuję, że wracam do was tak wcześnie? Nie! Czy następne wydanie ukaże się jeszcze wcześniej? To zależy! Czekam na wasze zakłady. Pamiętajcie o nagrodzie!








Hahaha! Jezu jak mi dobrze, że Gava nie ma w tym wydaniu. Szok i niedowierzanie, a jednak. Grzeczny się zrobił pod względem sercowych dramatów. Moje typy na Mohera serducho to: Darcy, Emma i Luna - chociaż, gdzieś tam na czwartym, może być jeszcze Gabriela, którą wziął on i przeleciał xD Świetne wydanie. Uśmiałem się konkretnie.
OdpowiedzUsuńNo musiała gdzieś mimo wszystko tą Akane upchać! xDD Klaun standardowo wywołał kupę śmiechu, a grafiki świetne! Ja nie obstawiam u Mohe, bo jeszcze zgadnę i co? xDDD
OdpowiedzUsuńHahaha uwielbiam "Klauna". Świetne wydanie, chyba najlepsze ze wszystkich, a te plakaty - picuś glancuś! Bomba!
OdpowiedzUsuń