Wisiał w powietrzu i obserwował
znikającego za drzewami Acaira, który przejął jego własnego syna. Patrzył za
znikającym problemem. Za znikającym dzieckiem i oddychał głęboko starając się
uspokoić swe własne emocje. Dziecko oznaczało słabość, a słabości należało się
pozbywać. Pozbył się go, zostawił samego. Jak i jego zostawiono wśród swoich
podwładnych. Tylko nad nim wciąż ktoś trzymał pieczę, kontrolę. Raz za razem
wtrącając się w nie swoje sprawy. On nie zamierzał tego robić temu dzieciakowi.
Niech żyje. Jeśli już musi. Niech żyje, po swojemu i nigdy nie pozna swojego
ojca.
- Żegnaj – powiedział jeszcze w
eter, po czym obrócił się i ruszył w stronę Fjelldod. Był wściekły na Helgę i
jej pobratymców. Wściekły, że chciała wykorzystać malca do swoich własnych
planów. Wściekły i zamierzał trochę jej nabruździć. Dochodził też do wniosku, że Helga nie zdoła
mu pomóc. Była za słaba, zbyt krucha by dać radę cholernemu Sangiusowi. Na
dodatek musiałby nieźle się natrudzić, by przeprowadzić jej armię przez lawą
płynącą krainę. Połowę by stracił, a jeszcze inni zrezygnowaliby zanim
dotarliby nawet na półmetek. Nie, trzeba było mierzyć siły na zamiary, a w tej
chwili sił miał ogrom.
~.~
W Fjelldod znalazł się dwa dni
później. Przechadzał się po miasteczku skąpanym we lodzie i mgle, obserwując te
wszystkie kobiety i ich dzieci. Wszystkich ślepo oddanych swojemu władcy. Nie
znosił takich ludzi. Przyprawiali go o mdłości. O zawrót głowy.
Przez kilka godzin jedynie
obserwował. Strażników zmieniających warty. Kobiety prowadzące swe zwyczajne
życie i oczekujące na powrót swych mężczyzn z walk na froncie. Czekały na ich powrót
w chwale. Miasto skute lodem żyło własnym rytmem. Pozornie spokojnym i
bezpiecznym. Klaus nie lubił bezpieczeństwa, bo to usypiało czujność. Tym razem
ich bezpieczeństwo było mu na rękę.
Wszedł do tawerny, pełnej Fjeldodzkich
wiedźm i kilku zaprzyjaźnionych im, tolerowanych wędrowców. Żadna z nich nie
zdziwiła się jego widokiem. Przeszedł pewnie do baru i zamówił sobie kufel piwa.
Spuścił wzrok i słuchał, nasłuchiwał. Szeptano tu o zwycięstwach, szeptano o
kolejnych poczynaniach Helgi, ich władczyni, ich serca. Do jego uszu dobiegały
i pogardliwe słowa dotyczące Argarczyków czy sprzymierzonych z nimi narodów.
Splunął w bok, dopijając piwo. Prawie się uśmiechnął, prawie uwierzył. Odstawił
kufel z trzaskiem, po czym wyszedł. Wychodząc, od niechcenia przesunął palcami
po drewnianej belce, wzniecając iskrę ognia. Iskrę, która kilka minut później
zajęła cały ten przybytek. Jego już tam nie było.
Swe kroki skierował do miejsca,
które mogło Helgę zaboleć najbardziej. Miejsca, w którym składowali zapasy
broni i żywności. To był kolejny punkt, który go zainteresował. Tym razem nie
było tak łatwo. Stoczył całkiem potężny pojedynek z czworgiem strażników, ale
koniec końców, to on wyszedł z niego zwycięsko. Z naderwaną wargą, kilkoma
głębszymi ranami na ciele i całkiem pokaźnie rozerwanym ścięgnem, ale wciąż
zwycięzcą. Zajął ogniem i ten magazyn, po czym wzbił się w powietrze i
obserwował. Obserwował beznamiętnym spojrzeniem, jak część siły Helgi znika.
- Szczeźnij – szepnął. Wiedział,
że to jej nie powstrzyma. Wiedział, że nie zaboli aż tak jakby tego sobie
życzył, ale nie obchodziło go to. W tej chwili, miał po prostu chorą
satysfakcję, że był w stanie zagrać jej na nosie. Choćby odrobinę. Nie dbał
nawet o to, że zostanie wykryty. Ba, nawet mu to na rękę było. Był z Phyonix.
Helga zdecydowanie będzie miała kogo winić, a Parabellum…? Nie interesowało go
to, co zrobią i jak sobie z tym poradzą. Jeszcze chwilę napawał się widokiem
palących się „magazynów” i tawerny, po czym zniknął. W tej chwili nic nie
trzymało go w Mathyr. Wracał do „domu”.

Ło Panie... To Helga nieźle dostanie po nosie i to w zbliżonym czasie. xD Ode mnie opko też niedługo wleci. ^^ Miło w końcu poczytać coś o Klausie, aż jestem ciekawa co ten dziad kombinuje. Czekam na kontynuację! Nie ważne, czy w opowiadaniu, czy w wątkach. xD
OdpowiedzUsuńDzięki ^^ coś tam kombinuje, ale tu to po prostu wylewał swoją frustrację ^^
UsuńJa tam zawsze z chęcią poczytam jak Heldze coś złego się dzieje za Walwika i Acia! A NIECH SPŁONIE WSZYSTKO! DOBRZE KLAUS!!!! :D Pięknie napisane, bardzo mi się podoba. Też nie mogę się doczekać kontynuacji, zapraszam na wąteczki, czekam na opowiadanka i mam nadzieję, że chłop nie przestanie knuć, co by ciekawie było.
OdpowiedzUsuńDzięki, mhm coś tam kombinuje :)
Usuń