WIEŚCI ZE ŚWIATA

Helga zrywa sojusz z Phyonix! Nikt nie będzie bezczelnie palił jej królestwa!

Lerodas szykuje się do największego ślubu w historii. Przy tym wszystkim co się dzieje, ślub zdaje się miłym zapomnieniem. Gratulacje dla Wana i Fei.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Polsza wystawia nowy list gończy i proponuje niebotycznie wysoką nagrodę. Byłą księżniczkę Polszy - Gabrielę - Perun pragnie dostać żywą!

7 lipca 2026

Spisane przez: Natsu

Bezpieczeństwo usypia czujność...

 

Wisiał w powietrzu i obserwował znikającego za drzewami Acaira, który przejął jego własnego syna. Patrzył za znikającym problemem. Za znikającym dzieckiem i oddychał głęboko starając się uspokoić swe własne emocje. Dziecko oznaczało słabość, a słabości należało się pozbywać. Pozbył się go, zostawił samego. Jak i jego zostawiono wśród swoich podwładnych. Tylko nad nim wciąż ktoś trzymał pieczę, kontrolę. Raz za razem wtrącając się w nie swoje sprawy. On nie zamierzał tego robić temu dzieciakowi. Niech żyje. Jeśli już musi. Niech żyje, po swojemu i nigdy nie pozna swojego ojca.

- Żegnaj – powiedział jeszcze w eter, po czym obrócił się i ruszył w stronę Fjelldod. Był wściekły na Helgę i jej pobratymców. Wściekły, że chciała wykorzystać malca do swoich własnych planów. Wściekły i zamierzał trochę jej nabruździć.  Dochodził też do wniosku, że Helga nie zdoła mu pomóc. Była za słaba, zbyt krucha by dać radę cholernemu Sangiusowi. Na dodatek musiałby nieźle się natrudzić, by przeprowadzić jej armię przez lawą płynącą krainę. Połowę by stracił, a jeszcze inni zrezygnowaliby zanim dotarliby nawet na półmetek. Nie, trzeba było mierzyć siły na zamiary, a w tej chwili sił miał ogrom.

~.~

W Fjelldod znalazł się dwa dni później. Przechadzał się po miasteczku skąpanym we lodzie i mgle, obserwując te wszystkie kobiety i ich dzieci. Wszystkich ślepo oddanych swojemu władcy. Nie znosił takich ludzi. Przyprawiali go o mdłości. O zawrót głowy.

Przez kilka godzin jedynie obserwował. Strażników zmieniających warty. Kobiety prowadzące swe zwyczajne życie i oczekujące na powrót swych mężczyzn z walk na froncie. Czekały na ich powrót w chwale. Miasto skute lodem żyło własnym rytmem. Pozornie spokojnym i bezpiecznym. Klaus nie lubił bezpieczeństwa, bo to usypiało czujność. Tym razem ich bezpieczeństwo było mu na rękę.

Wszedł do tawerny, pełnej Fjeldodzkich wiedźm i kilku zaprzyjaźnionych im, tolerowanych wędrowców. Żadna z nich nie zdziwiła się jego widokiem. Przeszedł pewnie do baru i zamówił sobie kufel piwa. Spuścił wzrok i słuchał, nasłuchiwał. Szeptano tu o zwycięstwach, szeptano o kolejnych poczynaniach Helgi, ich władczyni, ich serca. Do jego uszu dobiegały i pogardliwe słowa dotyczące Argarczyków czy sprzymierzonych z nimi narodów. Splunął w bok, dopijając piwo. Prawie się uśmiechnął, prawie uwierzył. Odstawił kufel z trzaskiem, po czym wyszedł. Wychodząc, od niechcenia przesunął palcami po drewnianej belce, wzniecając iskrę ognia. Iskrę, która kilka minut później zajęła cały ten przybytek. Jego już tam nie było.

Swe kroki skierował do miejsca, które mogło Helgę zaboleć najbardziej. Miejsca, w którym składowali zapasy broni i żywności. To był kolejny punkt, który go zainteresował. Tym razem nie było tak łatwo. Stoczył całkiem potężny pojedynek z czworgiem strażników, ale koniec końców, to on wyszedł z niego zwycięsko. Z naderwaną wargą, kilkoma głębszymi ranami na ciele i całkiem pokaźnie rozerwanym ścięgnem, ale wciąż zwycięzcą. Zajął ogniem i ten magazyn, po czym wzbił się w powietrze i obserwował. Obserwował beznamiętnym spojrzeniem, jak część siły Helgi znika.

- Szczeźnij – szepnął. Wiedział, że to jej nie powstrzyma. Wiedział, że nie zaboli aż tak jakby tego sobie życzył, ale nie obchodziło go to. W tej chwili, miał po prostu chorą satysfakcję, że był w stanie zagrać jej na nosie. Choćby odrobinę. Nie dbał nawet o to, że zostanie wykryty. Ba, nawet mu to na rękę było. Był z Phyonix. Helga zdecydowanie będzie miała kogo winić, a Parabellum…? Nie interesowało go to, co zrobią i jak sobie z tym poradzą. Jeszcze chwilę napawał się widokiem palących się „magazynów” i tawerny, po czym zniknął. W tej chwili nic nie trzymało go w Mathyr. Wracał do „domu”.




4 dopiski

  1. Ło Panie... To Helga nieźle dostanie po nosie i to w zbliżonym czasie. xD Ode mnie opko też niedługo wleci. ^^ Miło w końcu poczytać coś o Klausie, aż jestem ciekawa co ten dziad kombinuje. Czekam na kontynuację! Nie ważne, czy w opowiadaniu, czy w wątkach. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ^^ coś tam kombinuje, ale tu to po prostu wylewał swoją frustrację ^^

      Usuń
  2. Ja tam zawsze z chęcią poczytam jak Heldze coś złego się dzieje za Walwika i Acia! A NIECH SPŁONIE WSZYSTKO! DOBRZE KLAUS!!!! :D Pięknie napisane, bardzo mi się podoba. Też nie mogę się doczekać kontynuacji, zapraszam na wąteczki, czekam na opowiadanka i mam nadzieję, że chłop nie przestanie knuć, co by ciekawie było.

    OdpowiedzUsuń
Puść wodze wyobraźni! Czuj się wolny i leć w morenki!

Use your imagination! Feel free, only +18 here!