WIEŚCI ZE ŚWIATA

Helga zrywa sojusz z Phyonix! Nikt nie będzie bezczelnie palił jej królestwa!

Lerodas szykuje się do największego ślubu w historii. Przy tym wszystkim co się dzieje, ślub zdaje się miłym zapomnieniem. Gratulacje dla Wana i Fei.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Polsza wystawia nowy list gończy i proponuje niebotycznie wysoką nagrodę. Byłą księżniczkę Polszy - Gabrielę - Perun pragnie dostać żywą!

14 czerwca 2026

Spisane przez: Anemone An

Misja Bellhardzi - Wyznawcy Jedynego III

    Po zabandażowaniu rany Akane podniosła się z taboretu i spojrzała po odzieży, którą dostała od Alli. Wróciła wzrokiem do dziewczyny.
- Dziękuję - kiwnęła jej głową, po czym nałożyła sukienkę na to co miała aktualnie ubrane.
- Liczyłem na mały pokaz - padło z ust Aku, który nadal ją bacznie obserwował. An przesunęła po nim jedynie spojrzeniem, bardzo było wymowne. Alli z kolei szturchnęła brata w rękę. Pokręciła głową i sama wstała, by ogarnąć zakrwawione przybory.
- Jestem wdzięczna za pomoc, przy okazji zwrócę sukienkę - zapowiedziała, ruszając w stronę drzwi wyjściowych, ale kiedy już je uchylała Aku pojawił się przy jej ramieniu i zatrzasnął je, przytrzymując dłonią.
- A gdzie Ty się wybierasz? - zapytał dziwnym, spokojnym, pozbawionym emocji głosem. Akane skrzyżowała z nim spojrzenie i zmarszczyła czoło. To co od niego czuła zdecydowanie jej się nie podobało. - Myślisz, że moja siostra tak za darmo wszystkich składa? - uniósł brew.
- Aku... - Alli zrobiła krok w ich stronę, ale brat zatrzymał ją gestem dłoni. Dziewczyna zwiesiła głowę i zamilkła.
- Nie ma problemu, mam pieniądze, mogę zapłacić - odpowiedziała An, mimo wszystko nie chciała eskalować tej sytuacji. Chłopak zaśmiał się kpiąco.
- Pieniądze? Kiedy ja nie chcę pieniędzy... - odparł ze specyficznym uśmieszkiem.
- Ty? A co Ty masz do tego? Ona mi pomogła... - tu przechyliła się w bok by wyjrzeć zza niego na dziewczynę. Wyglądała na strasznie stłamszoną. Czerwonowłosy zacmokał i wyraźnie rozczarowany pokręcił głową.
- Jak wróci Jedyny to ukróci te pyskate gęby bab - powiedział bardziej do siebie, a An lekko uniosła brew. Jedyny? Pyskate gęby? No niezły jej się przypadek trafił.
- Po co to utrudniasz? Po prostu mnie wypuść, to Ci pyskatej gęby przed twarzą ubędzie - odparła.
- Nie - uśmiechnął się cynicznie. Akane uniosła brwi i pokręciła głową. Cofnęła się o dwa kroki, obróciła na pięcie i ruszyła w stronę najbliższego okna. Nie będzie się szarpać z idiotą, kiedy w ich oknach nawet szyb nie było. Zrobiła jednak tylko trzy kroki, bo zaraz złapał ją za nadgarstek i pociągnął mocno w tył, tak, że przydepnęła sobie nieco za dużą kiecę i upadła pośladkami na podłogę. Spiorunowała go wzrokiem.
- Tknij mnie kurwa raz jeszcze, a nim przybędzie ten Twój Jedyny to pewna pyskata gęba ukruci Cię o głowę! - warknęła. Patrzył po niej z wyższością i satysfakcją w oczach.
- Strażnicy na pewno bardzo się ucieszą - rzucił i uśmiechnął się zadowolony. - Na taką wkurwioną to nawet chętniej sobie popatrzę - szepnął. An zacisnęła zęby. Co za chory typ, był po prostu chory, a kiedy tylko patrzyła mu w oczy to utwierdzała się w tym przekonaniu. Czuła intencje, były tak samo chore jak on sam. Alli w końcu się ruszyła i kucnęła przy Akane, lekko ją osłaniając.
- Daj spokój, Aku, proszę... Nie wszystkich musisz sprawdzać, nie tak... Po prostu ją wypuść - poprosiła. Nawet na nią nie spojrzał, wgapiał się w twarz Akane z perfidnym uśmiechem. Oblech... Rzygać się jej chciało, gdy na niego patrzyła.
- Nie ufam jej, nigdzie nie pójdzie - oznajmił tonem nieznoszącym sprzeciwu. Alli zacisnęła usta i przepraszająco spojrzała na krótkowłosą. I co? I tyle? Zamierzała mu pozwolić?! O co tu chodziło?! Czuła od niej żal, żal, ale i uległość.
- Chyba kpicie, na mnie ktoś czeka, nie zamierzam dać się tu przetrzymywać - oznajmiła i chciała wstać, wtedy aura Alli uległa zmianie. Uległość wzięła górę. An została przytrzymana przy podłodze. Szarpnęła się kilka razy, jednak Aku zaraz przyszedł wesprzeć siostrę, przyłożyli jej coś wilgotnego do ust i nagle ją po prostu ścięło. Tego nie przewidziała.
 
***

    Pierwsza wróciła świadomość, niestety, bo pierwsze co usłyszała to odgłosy tych specyficznych jęków i posuwisty ruch jakiegoś mebla. W pierwszej chwili łzy napłynęły jej do oczu, ale wtedy zaczęło do niej powoli docierać, że to nie ona się rusza, że dźwięk dochodzi z pomieszczenia obok, a jęki wydają dwie strony. Słyszała i męski, i żeński głos. Ktoś ewidentnie się pieprzył za ścianą... Ściana, tak... To było w pokoju obok. Powoli wracało jej czucie w palcach, później kończynach. Kiedy była już w stanie się poruszać, tam po sąsiedzku właśnie szczytowali. Wzięła głębszy wdech i chciała się podnieść do siadu. Udało się, ale poczuła napór na nadgarstku. Zamrugała oczyma, przytrzymała sobie głowę, bolała i czuła się jakaś taka bez energii. Obraz przed oczami był trochę zamglony, ale zauważyła kształt przy swojej dłoni. Kajdanki? Od razu zaczęła się szybciej rozbudzać. Szarpnęła ręką.
- To jakiś pieprzony żart... - syknęła do samej siebie. W tych kajdankach było coś dziwnego, czuła się jakoś tak... Wybrakowana? Zaczęła się zastanawiać o co chodzi, a wtedy drzwi pokoju obok otworzyły się. Wyszedł zza nich Aku, całkowicie goły, z powoli opadającym sprzętem.
- No dzień dobry śpiąca królewno - uśmiechnął się do Akane w tej swój specyficzny sposób. Patrzyła po nim z obrzydzonym wyrazem twarzy. Może i ciało miał ciekawe, ale sam sobą tak bardzo ją odpychał, że odruch wymiotny wyrwał jej się automatycznie. Chłopak zaśmiał się gardłowo. - Źle się czujesz? Jak mi przykro... Widziałaś już swoje bransoletki? - rozciągnął usta w specyficznym uśmiechu.
- Was naprawdę posrało... - rzuciła, kręcąc głową. Myśleli, że kajdanki ją tu zatrzymają? Amatorzy.
- Urocza jesteś. Nie próbuj nawet nic palić, bo Ci się nie uda - puścił jej oko i pokazał na swój nadgarstek, po czym zadowolony odwrócił się na pięcie i ruszył przemyć. Emanował zupełnie inną energią. Nadal nieprzyjemną, ale inną. Spojrzała na kajdanki... Nie uda się, tak? Dziwne... Wyraźnie czuła, że jej psychoaktywne zdolności działają, ale... Spojrzała po podłodze i kiedy próbowała poruszyć lekko drobinami piasku, te ani drgnęły. No nieźle... Spojrzała za Aku. Skąd zwykły feniks ma takie cacka? Jego zabawki w jakiś sposób blokowały część jej umiejętności. Pewnie dalej by się nad tym zastanawiała, ale zaraz drzwi do pokoju obok znowu się otworzyły i wyszła zza nich Alli, okryta jedynie czymś w stylu prześcieradła. Akane uniosła wysoko brwi. Zaraz... Czy oni...? Razem? Ze sobą...? Skrzywiła się tak bardzo, że aż ją to zabolało i tym razem jednak po prostu zwymiotowała. Alli dość szybko znalazła się obok niej i spojrzała z troską.
- Wszystko dobrze? - zapytała. Nie było od niej czuć fałszu, ale kiedy dotknęła ramienia An, ta uderzyła ją w dłoń i pokręciła głową.
- Serio pytasz?! - syknęła. Alli przyłożyła palec do ust.
- Cii, proszę. Musiałam, on by nie odpuścił... Widziałam to w jego oczach... On... Nie dałybyśmy rady. Ja... Ja nie mogłabym go zranić... To mój brat... - zaczęła tłumaczyć.
- Och, doprawdy? - An przesunęła spojrzeniem po jej zasłoniętym ciele i uniosła wysoko brew. Przed chwilą się z nim pieprzyła. Alli zacisnęła usta, ale spojrzała trochę bardziej hardo w oczy Akane.
- Nie każdy chce brudzić naszą krew, myślałam, że to akurat rozumiesz... - rzuciła z wyrzutem.
- Hę? Brudzić? Pewnie, że nie chcę jej brudzić, ale z bratem?! Czy Ty... Wy... Zakładacie, że będzie z tego potomstwo?! - wyraźnie się zdziwiła. Alli też spojrzała na nią pytająco.
- A niby co innego ma być? Po to jest seks, prawda? Idziemy śladem Jedynego. Krew z krwi, najczystszy z możliwych, Bellhard nad Bellhardami... - mówiła. Akane patrzyła po niej z niedowierzaniem.
- Śladem Jedynego? - powtórzyła. Co za ciemnogród...
- Tak, Jedynego! - Alli wyraźnie się zirytowała. - Może nie każdy to popiera, ale my tak! Prawowity książę kiedyś do nas powróci i przywróci tu porządek! - zaznaczyła twardo. Czyli o to chodziło... Akane oparła się o ścianę i patrzyła po Alli, dalej nie dowierzając.
- Porządek? Zamknie mordy wyszczekanym babom? Naprawdę popierasz taki porządek? - spojrzała jej w oczy. - Naprawdę o taką przyszłość dla siebie samej chcesz walczyć? A co jak zajdziesz w ciążę i urodzisz córkę? Dla niej też chcesz takiego losu? - zasypała ją pytaniami. Alli spuściła głowę. An czuła, że dziewczyna walczy z samą sobą. Przecież też miała iskrę, widziała to, widziała nim do domu wrócił jej... słowo "brat" nie mogło przejść przez myśli. Obrzydziłoby jej to tą rolę, a swojego brata kochała nad życie i nie zamierzała do tego doprowadzić. Nastała chwila ciszy. - Poza tym... - dalej mówiła An - ... po jaką cholerę na kogokolwiek czekać? Hm? Nie sądzisz, że przydałoby się wziąć sprawy w swoje ręce? - zapytała. Alli podniosła na nią spojrzenie. Kącik jej ust drgnął ledwo widocznie, patrzyła teraz na Akane, jakby widziała kogoś innego.
- Muszę Cię z kimś poznać... - zaczęła, ale wtedy kotara łazienkowa się odsłoniła, a wzrok Aku zmienił się drastycznie, gdy zobaczył siostrę przy krótkowłosej. Ruszył z kopyta, Akane w odruchu odsunęła się najdalej jak jej pozwalały kajdany. - Aku nie! - krzyknęła Alli, jednak została zlekceważona. Chłopak strzelił fiołkowookiej w twarz, a siła uderzenie rozcięła jej wargę. Głowa odwróciła się w bok pod wpływem ciosu.
- Nie będziesz jej nastawiać przeciwko mnie! - warknął. Akane spojrzała na niego, zebrało się w niej sporo gniewu, co chyba dało się zobaczyć w spojrzeniu, bo czerwonowłosy cofnął się o krok, poczuła też od niego to specyficzne ukłucie niepewności i lęku, który się w nim obudził. Lekko, ale jednak.
- Och, nie muszę... - oblizała ranę przy ustach. - Sam robisz to perfekcyjnie... - podsumowała, nie spuszczając z niego oczu. Prychnął pod nosem. Alli wstała z podłogi, owinęła się ciaśniej materiałem i spojrzała na brata.
- Zostaw ją, nie nadaje się, sprawdziłam... Ona... - zaczęła, ale zamilkła, gdy na nią spojrzał, drgnęła nawet lekko.
- Sam to ocenie - przesunął spojrzeniem po siostrze i ruszył do pokoju obok, trzaskając za sobą drzwiami. Alli przymknęła oczy, drżąc lekko na to trzaśnięcie. Spojrzała po Akane.
- Pomogę Ci... - szepnęła. - Po obiedzie, zajmę się nim, jak zawsze... Wtedy uciekniesz - dodała. An spojrzała po niej uważnie. Znowu, nie czuła fałszu... Obawiała się, że Alli może za coś takiego nieźle oberwać, ale teraz... cóż, aktualnie bardziej patrzyła tu na siebie. Miała dość tego miejsca... Skoro tak mogła się wyrwać, to nie zamierza narzekać.
 
***

    Alli jej nie okłamała. Kilka godzin później dostała nawet małą porcję obiadu, nie zjadła, ale to nie było istotne. Ważne było, że razem z porcją dostała też kluczyk od kajdanek. Tak jak było powiedziane, po obiedzie parka znowu poszła się parzyć, a ona wykorzystała tą chwilę na ucieczkę. Przy okazji przywłaszczyła sobie kluczyk do kajdanek. Wyszła oknem, co by przypadkiem żadne drzwi jej nie zdradziły. Bolała ją głowa, twarz, miała rozciętą wargę. Niechlujnie ścięte włosy targał wiatr, a skóra przy nadgarstku nosiła znamiona ciasnych kajdanek. Czuła zmęczenie, dobrze, że chociaż otumanienie lekiem już zniknęło. Biegła... Biegła w stronę chaty. Lexi na czas zadania, przydzieliła jej niewielki domek z ukrytym, ewakuacyjnym korytarzem. Wbiegła do niego, zatrzasnęła drzwi, zrzuciła z siebie suknię Alli i przywarła do drewna plecami, uspokajając myśli oraz oddech. Nie było jej dobre dwadzieścia cztery godziny, miała wyjść tylko na zwiady. Ktoś mógł się martwić, dziewczynki na pewno się zdziwiły, że nie przyszła ich na noc ucałować. Do oczu znowu napłynęły łzy. Cholera... Dopiero teraz docierało do niej co ten popierdoleniec chciał zrobić. Docierało do niej jak wiele miała szczęścia, że jednak nie spełnił swoich obleśnych fantazji. Jeszcze kilka głębszych oddechów... Bardzo chciała przytulić dzieci. Jedyny plus jaki w tym wszystkim widziała, to że chociaż udało się dowiedzieć czegoś ciekawego. Najwyraźniej pewien odłam wyznawców Bellhardów czekał na swojego wybawcę. Jedynego. Prawowitego księcia. Książę był wymysłem, czy może rzeczywiście istniał ktoś taki? Pokręciła głową. To już raczej zostawi ludziom Kapłanki do rozwiązania. Ona aktualnie nie miała ochoty więcej się dowiadywać, nie w tym temacie. Miała jeszcze inne tropy do sprawdzenia. Teraz ruszyła w stronę ukrytego wejścia, to w nim zdjęła swoje przebranie, wypiła też miksturę, odpowiedzialną za przywrócenie prawowitego koloru jej oczu. Spojrzała po zmasakrowanej peruce. Nie było tragedii, da się ją doprowadzić do ładu i jeszcze wykorzystać. Wzięła jeszcze kilka uspokajających wdechów i ruszyła, ruszyła do wyjścia, a potem prosto do swoich dzieci.


The End

_________________________________________________
Bez obaw, to tylko jedna z misji naszej Pöllö, szykują się jeszcze inne. ^^


6 dopisków

  1. To się zdziwią, jak Jedyny spojrzy na nich z uniesioną brwią rzucając komentarz "no chyba was popierdoliło...". A trzeba było skorzystać z szansy i wracać do domu, a nie pchać się gdzie nie trzeba :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam, najwyżej uznają go za oszusta i przebierańca. xDDD

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że kolejne misje Sówka będzie miała lżejsze. Na pewno teraz tak łatwo nie będzie na nie chodzić, bo ktoś się będzie martwił o jej bezpieczeństwo. :P Kult Jedynego bardzo mi klimatem pasuje do Phyonix i tego jak kiedyś było, super to wyszło! Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak dalej potoczy się historia w naszym piknym kraju. Opowiadanie jak zwykle pięknie napisane i nie powiem, że od drugiej części bałam się, że An zrobią realaną krzywdę, albo w obronie własnej spali swoją przykrywkę. Dobrze, że do tego nie doszło, bo bym chyba jajo zniosła i Ci wyslała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, mam być przygotowana na ewentualny ogon za An. xDD Cieszę się, bo i mi ten odłam bardzo pasuje klimatem. Chciałam pokazać jeden z tych najgorszych, raczej zakładam, że kolejne misje będą lżejsze.

      Usuń
  3. Dobrze nie szłaś w ten gwałt... bo chyba moglibyśmy już robić kółko różańcowe osób po takich przejściach. Poza tym Akane już dość cierpiała, by cierpieć dodatkowo. Mimo wszystko zdobyła parę ciekawych informacji, a kazirodztwo... zdaje się mnie nie zaskakiwać - kojarząc historię tego kraju rzecz jasna :) Nie mniej jestem ciekawa co dalej się pojawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, aż tak szaleć nie chciałam, chociażby ze względu na Gavina. Duch spokojnie by zdążył zawiadomić o takiej akcji, wątpię, że by ją zlekceważył. Byłby też w stanie dość szybko sprowadzić pomoc. Do tego tak jak piszesz, An już i tak sporo ma za sobą, aktualnie nie zamierzam jej dodawać aż tak srogich akcji. ^^

      Usuń
Puść wodze wyobraźni! Czuj się wolny i leć w morenki!

Use your imagination! Feel free, only +18 here!