Perun I wystawia nowe listy gończe, wśród których pojawiają się imiona - Akane, Gave, Emma, Natan, Morgana - chce ich żywych lub martwych.

Helga się nie zatrzymuje. Sieje zniszczenie w okolicach Ardei i Argaru. Gwałcą, jedzą kończyny, wyrywają serca. Brutalność nie zna granic!

Nikllaus zamyka bramy do Argaru. Wzmaga straż. Argar zbroi się po zęby. Przygotowuje do ostatecznego starcia.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Gave w podróży: Rozmowa ze Śmiercią (I)

 GAVE W PODRÓŻY - ROZMOWA ZE ŚMIERCIĄ (I)

Nie czekał długo. Gdy tylko drzwi zamknęły się za Akane, usiadł na podłodze, kończąc jedzenie owocu. Oblizał nóż, na którym znajdował się jego kawałek i przesunął nim po opuszku swojego wskazującego palca, by nakreślić na podłodze runę. Dzięki niej mógł skontaktować się z ojcem, a w chwili obecnej tego potrzebował. Zamknął oczy i westchnął przeciągle, po czym prychnął pod nosem. Dotknął runy palcami, a czując przepływającą przez nią moc wymamrotał swoją własną, dość sarkastyczną intencję.

- O królu Śmierci, najszlachetniejszy z szlachetnych głupców, odpowiedz na me wezwanie.

Co prawda równie dobrze mógł to zrobić w myślach, ale dziś miał na to po prostu ochotę. Kiedy znów otworzył oczy to pokój zawirował. Pociemniało w nim. Zgasły niemal wszystkie świece, a on miał wrażenie, że już nie znajduje się w swej komnacie w Phyonix, choć dobrze wiedział że to tylko wrażenie. Tuż naprzeciw niego siedział Victor, patrząc po nim ze sceptyczną miną.

- Mam nadzieję, że masz dobry powód, dla którego wyrywasz mnie z herbatki z Vespą – skomentował mężczyzna, a Gave skinął głową.

- Mam – odparł krótko i na temat. – Akane ma w sobie odłamek duszy Lotty. Jeśli unicestwimy jej duszę w zaświatach to niczego nie da, bo jest jeszcze ten fragment – powiedział wprost. – Mam kogoś, kto twierdzi, że jest w stanie unicestwić ten konkretny fragment… bez ingerencji w normalną duszę, w tę pierwotną, w tę duszę samej Akane. Bez, no wiesz, zmiany charakteru – wyjaśnił. – Jednak nie powierzę mu tego zadania bez wcześniejszego sprawdzenia – dodał. – Nie ufam za bardzo gościowi, dlatego… chciałbym żebyś przyszył fragment duszy do mnie – spojrzał Victorowi w oczy. – Przyszyj do mnie duszę jakiegoś zwyrodnialca, którego wcale nie będzie ci żal – poprosił.

Victor nie odpowiedział od razu. Długo patrzył na syna. Zbyt długo, co nie zwiastowało niczego dobrego. Na domiar złego w jego spojrzeniu nie było uśmiechu, nie było kpiny, która zwykle pojawiała się po niemal każdej absurdalnej propozycji Gava. Nie było nic. W końcu westchnął ciężko, orientując się, że chłopak mówi poważnie.

- No pięknie – zaczął, pocierając sobie nasadę nosa. – Powiedz mi, Gave… czy ty zrobiłbyś to, gdyby poprosiła cię o to Malika lub Raja? – zapytał świdrując go spojrzeniem. – Pozwoliłbyś im łatać problemy chirurgią metafizyczną? – oparł łokcie o kolana. – Nie – padło stanowczo. – Nie przyszyję ci obcej duszy – dodał, jakby to jeszcze nie wybrzmiało, a Gave odchylił się do tyłu i pokręcił lekko głową.

- Wiedziałem, że będziesz miał obiekcje… - zauważył spokojnie. – Ale…

- Wiesz, dlaczego istnieje zakaz takich praktyk? – przerwał mu Victor niemal od razu, nie powalając nawet zebrać do końca myśli. Nie czekał jednak na odpowiedź. – Dusza nie jest kawałkiem materiału. Nawet najmniejszy fragment zaczyna się bronić. Wpływa na emocje. Na sny, na odruchy i wspomnienia. Nawet jeśli operacja się powiedzie… - urwał na moment. - …to nigdy nie będziesz już stuprocentowo sobą.

- Zapominasz, w takim razie, że nigdy nie byłem stuprocentowo sobą – Gave spojrzał po nim twardo. – Przypisałeś mą duszę do tego ciała, kiedy mój brat był jeszcze niemowlakiem. Pozwoliłeś nam obojgu w nim dojrzewać. Dwóm duszom – rzucił chłodno. – Wpływać na siebie nawzajem, oddziaływać… - warknął. – Wiem, że chciałeś dobrze, wiem! – fuknął, pilnując się, żeby jednak mówić cicho. Pamiętał, że jego maluszki już spały. – Dlatego, co ci…

Victor pokręcił głową i znów mu przerwał.

- Wybierasz sobie wyjątkowo kiepskiego ochotnika. Masz już w sobie moje geny, moją moc, runę następcy, dwie anomalie przeznaczenia, kilka razy oszukałeś śmierć, byłeś zamknięty między światami, a twoja dusza już teraz wygląda jak gobelin zszywany po pijaku. Naprawdę uważasz, że dokładanie kolejnej łaty to rozsądny pomysł?

Gave zacisnął mocno wargi.

- Nigdy nie twierdziłem, że to rozsądny pomysł, tato – rzucił spokojnie. – Jednak, właśnie z tych względów, o których mówisz… nie jestem w stanie poświęcić dla ćwiczeń, głupich ćwiczeń… czyjejkolwiek duszy, poza moją własną – wyjaśnił, patrząc po nim twardo.

- Gave, przestań próbować być cholerną tarczą dla tej dziewczyny – warknął Victor. – Słyszysz siebie czasem? – zapytał go chłodno. – Dla swych przyjaciół jesteś w stanie poświęcić dużo. Czasami za dużo – szepnął. – Tym razem nie tędy droga…

- Słuchaj tato, postawię sprawę jasno – Gave pomasował sobie skronie. – Albo mi pomożesz, albo sam przyszyję do siebie czyjąś dusze – przefaksował go spojrzeniem. – Choć szczerze mówiąc, wolałbym jednak kogoś, kto już raz to zrobił i ma w tym doświadczenie – zacisnął mocno wargi.

Victor parsknął, bez cienia wesołości w głosie. Jego oczy poszarzały.

- Mhm pięknie, przechodzimy do szantażu – klasnął w dłonie kilkakrotnie. – Gave, może i zrobiłem to raz, może nawet kilka razy – pokiwał lekko głową. – Ale to nie znaczy, że to powtórzę. Rozumiem, że chcesz jej pomóc. Chcesz pomóc Akane – skinął głową. – Ale nie pomożesz jej, kiedy przez przypadek zmienisz swój charakter o 180 stopni – skomentował. – Nie pomożesz jej, jeśli twój człowiek jednak nie da rady usunąć całej duszy…

- Właśnie w tym rzecz. Przynajmniej będę miał pewność, że nie idzie tego zrobić, że to zbyt niebezpieczne. Zbyt ryzykowne – żachnął się Gave. – Nie uśmiecha mi się zmiana charakteru, to prawda. Ryzyko jest duże, ale jeśli dzięki niemu mogę pozbyć się pierdolonego Latrala… - spojrzał w oczy ojca i zacisnął wargi. - …to jestem gotów je podjąć – wyjaśnił chłodno i zerknął w bok. Gavin się zbliżał, a to znaczyło, że Akane również jest już niedaleko. Jednak zdecydowała się spać w jego sypialni. Ech, gdyby to wiedział to nie sprowadzałby tu ojca, a tak będzie musiał szybciej skończyć.

Victor uważnie obserwował syna. To krótkie spojrzenie w bok, napięcie barków, ten moment, w którym Gave instynktownie sprawdził, kto zbliża się do komnaty. Uśmiechnął się pod nosem.

- Nawet teraz pilnujesz, żeby ona tego nie usłyszała – skomentował. – Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo by ją to zabolało. Jak bardzo by się o ciebie martwiła. Akane cię kocha.

- Nie, tato – Gave pokręcił głową. – To znaczy, tak… wiem, że by ją to zabolało i tak wiem, że byłaby przeciwna, ale to nie dlatego pilnuję by tego nie słyszała – żachnął się. – Pilnuję tego, bo nie chcę by cholerne Latrala to słyszało – rzucił chłodno.

- Acha… więc to wszystko wyjaśnia – Victor parsknął śmiechem.  – Wiesz Gave, jeśli twój eksperyment się powiedzie to zyskasz pewność, że na twojej duszy… duszy, która jest już jak ser szwajcarski… się udało, a nie na każdej innej.

- No dobra, ale gdy coś udaje się na pokiereszowanej duszy to przynajmniej w teorii wiadomo, że z normalną duszą będzie łatwiej – skomentował Gave. – Przynajmniej odrobinę łatwiej.

Victor nie mógł z tym argumentować, więc jedynie westchnął ciężko.

- Nie mniej, istnieje też opcja, że eksperyment się nie powiedzie, a wówczas twoja dusza, która od początku jest wyjątkiem od każdej znanej reguły nie będzie tu dobrym kandydatem – zauważył i zamilkł na moment. – Gdybym naprawdę chciał przeprowadzić taki test… to nigdy nie wybrałbym ciebie na swojego królika doświadczalnego.

- Tak, wiem. Bo jestem twoim synem – Gave wywrócił oczyma. – To oczywiste.

- Taa, to też – Victor machnął lekceważąco dłonią. – Ale również dlatego, że naukowo jesteś najgorszym możliwym przypadkiem. Widzisz? Nawet jako królik doświadczalny jesteś beznadziejny – uśmiechnął się do niego krzywo.

- Dzięki tatku, zawsze mogę liczyć na słowa wsparcia od ciebie – Gave prychnął pod nosem. – W porządku… w takim razie pozostaje mi to zrobić samodzielnie – poinformował go, a Victor uderzył dłonią o podłogę.

- Gave… zastanów się nad tym jeszcze – poradził mu. – Spróbuj znaleźć inne rozwiązanie… i nawet nie próbuj bawić się innymi duszami. Bo przysięgam ci, sam wpakuję cię do mojego własnego lochu i zakuje kajdanami – warknął. – Przemyśl to jeszcze…

- Mhm… ja już to przemyślałem tato… - Gave znów zerknął w bok. – Ale wrócimy jeszcze do tej rozmowy – dorzucił i zerwał połączenie, w chwili, gdy Akane wsuwała się do jego komnaty. -  Wiesz do czego służą drzwi? - zapytał Akane wstając i podchodząc do nich. Zapukał w nie. - Puka się do nich - mruknął. - Rozumiem, że nie masz takiego zwyczaju, gdy chodzi o Tonego, ale... - westchnął ciężko. - ...ja Tonym nie jestem, a ty nie jesteś Darcy - skomentował wprost i wskazał dłonią łóżko. - No to kładź się obok maluchów - rzucił jeszcze.


6 komentarzy:

  1. No Gava chyba pojebało.... Czemu on zawsze musi wpadać na takie pomysły? Jezu Chryste, niech mu ktoś w tym przeszkodzi, niech Victor zareaguje jakoś, szybko. Dlaczego Gave nie sprawdzi tego na innej Latrala? Niech se jakiejś pizdy wiedźmy poszuka a nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, tak, czasem ma głupie pomysły. Szalone pomysły. Nie będzie sprawdzał na nikim - z powodów etycznych xD swojej własnej etyki xD

      Usuń
    2. "Nie będzie sprawdzał na nikim" Natsu, autor Gava, 29 czerwca 2026 20:39. Biorę to jako potwierdzenie, że na sobie też nie będzie sprawdzał, zapisuje sobie jako dowód w sprawie.

      Usuń
    3. wyrwane z kontekstu rozmowy moja droga :)

      Usuń
  2. Stwierdzam, że jednak mam pewnego rodzaju wyczucie. xD Zobaczymy jak to wyjdzie, ale... Ach ten Gave... Ja się serio obawiam o Fasole jak one mają takich rodziców. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, będą nie do zatrzymania te nasze Fasole xD

      Usuń

Use your imagination! Feel free, only +18 here!

^