Perun I wystawia nowe listy gończe, wśród których pojawiają się imiona - Akane, Gave, Emma, Natan, Morgana - chce ich żywych lub martwych.

Helga się nie zatrzymuje. Sieje zniszczenie w okolicach Ardei i Argaru. Gwałcą, jedzą kończyny, wyrywają serca. Brutalność nie zna granic!

Nikllaus zamyka bramy do Argaru. Wzmaga straż. Argar zbroi się po zęby. Przygotowuje do ostatecznego starcia.

Phyonix zrywa sojusz z Polszą wyrażając tym samym swe niezadowolenie związane z wystawionym listem gończym za swoją ukochaną córką.

Soul keeps burning bright through the coldest nights II

I'm a trailblazer and a trouble maker
Just a bad guy, not a bad guy, heartbreaker
Mad pyre with the bad eyes, leave fakers
Choking on my smoke, guess I'm breathtaking
Ashan

Parabellum
księże | fenalis | szmaragdowe oczy | 201cm | 04.08 | 26 lat | Phyonix-Argar
Konsekwencje to też zabawna rzecz, bo przecież można wierzyć, że robi się coś dobrego, a potem skończyć z wypalonym sercem pod rynsztokiem. Wszystko jest ulotne, każdy troszczy się sam o siebie i własne wartości. Życie zawsze będzie okrutne na swój sposób, przed tym nie ma ucieczki - można tylko wybrać sposób w jaki sposób stawi się czoło temu co czyha za rogiem. Nigdy nie wiadomo czy przypadkiem nie naraziło się pokręconemu księciu, dla którego wartości moralne są pisane palcem na piasku w trakcie sztormu. Ashan nigdy nie był specjalnie wygadany. Ze wszystkich dzieci pary Parabellum najbardziej wdał się fizycznie w matkę, jednak charakterem jest czystym odbiciem ojca, co zapewne można przypisać dekadzie jaką spędził z nim w odosobnieniu wśród piekielnych płomieni, trenując kontrolę nad demoniczną klątwą, którą odziedziczył w całości. Nigdy nie okazuje zbyt wielu emocji, jest spokojny, rozważny, rzadko podejmuje działanie, stara się być bierny, nie prowokować nikogo do niepotrzebnej rywalizacji, dopóki sam nie zostanie sprowokowany. Z pewnością niejedna osoba może okrzyknąć go mianem potwora bez serca. Nie śmie protestować, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę z własnego sadyzmu, na który pozwala sobie, kiedy tylko uzna, że ktoś na to zasłużył. Wyruszył w podróż po Mathyr, bo jak twierdzi, raz w życiu trzeba zwiedzić świat, w którym się żyje. Jaki leży za tym prawdziwy cel? Nie powiedział nikomu. Jest pokręcony, małomówny, gburowaty i wiecznie znudzony, ale potrafi znaleźć sympatię nie tylko dla członków własnej rodziny. Nienawidzi szufladkowania na dobre i złe strony - jego zdaniem wszystko jest tylko kwestią perspektywy, z której się patrzy.

POWIĄZANIA/DODATKOWE


 _____________________________________________________________________
tytuł i cytat: HalaCG feat. LEECHY! - Cremate your life

39 komentarzy:

  1. Akane uśmiechnęła się lekko pod nosem. Ujmujący rodzaj troski, nie ma co. Nie mówiła już nic więcej, skupiła się na tym całym skórowaniu.
    - Coś tam łepetyna mi podpowiada – przyznała, bo nie była znowu aż tak zielona w te tematy. Dalej obserwowała działania Ashana, widok rosłego faceta obchodzącego się z taką delikatnością przy mięsie był dość interesujący. Skupiła uwagę na jego dłoniach, snując swoje własne wnioski w głowie. Kiwnęła głową, na znak, że rozumie. Czyli jednak te naddarcia sprawiały, że towar był mniej cenny. Zapamięta, w razie gdyby przyszło jej się kiedyś z kimś targować. Podniosła głowę i skrzyżowała z czerwonowłosym wzrok, gdy zaproponował próbę.
    - Jasne, że chcę! – co za pytanie, takie rzeczy mogłaby ćwiczyć godzinami. – Tylko wiesz, raczej nastaw się na mniejszy zysk przy moim próbowaniu. Delikatność fizyczna różnie mi wychodzi – parsknęła śmiechem. – Czyli co, kolejny będzie mój, czy mam Ci pobabrać tego? – dopytała.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  2. Gave wzruszył ramionami. Sam nie wiedział co ten miałby próbować i co sam miał na myśli. Ponownie wzruszył ramionami.
    - Na czym polega ta twoja klątwa? - zainteresował się. - Co się stanie jak wybuchnie? Co się stanie, jak ty nie wytrzymasz? - zapytał go jeszcze, przeciągając się lekko i wstając. Złapał cielsko Ashana za ramiona i rozpoczął ciągnąć je w kąt sali, gdzie ułożył go przy ścianie. Węgielkiem namalował mu wąsy i okulary na jego facjacie. - Pięknie - stwierdził swobodnie i spojrzał po nim. - Mhm... myślę, że dalej będę się mazał... bo jeden trening to za dużo nie zmienia...

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  3. Luna spojrzała tylko po nim i pokręciła głową. Może faktycznie tylko ona to widziała? Może niepotrzebnie się tym martwiła? Miała jednak wrażenie, że Ashan strasznie się w tym czasie do niej zdystansował. Teraz jednak postanowiła odpuścić sobie to wszystko i odetchnęła głęboko.
    - Ja też za tobą tęskniłam - przyznała spokojnie. - Ale miałam też ręce pełne roboty, więc moja tęsknota... - spojrzała mu prosto w oczy. - Często nie miała czasu by pojawić się na zewnątrz - posłała mu delikatny uśmiech. Przytuliła się do niego słuchając o Phyonix. - Mhm z przyjemnością cię kiedyś tam odwiedzę - przyznała, bo co jak co, ale Phyonix zdawał się być niezwykle interesującą krainą. - Opowiedz o nim coś więcej, Laleczko - poprosiła.

    Luna

    OdpowiedzUsuń
  4. An prychnęła krótko.
    - "Najwyżej spieprzysz" powiedział, a potem do usranej śmierci szydził sobie z tego co odwaliła ze skórą przerośniętej, ognistej ropuchy - rzuciła lektorskim tonem i uśmiechnęła się pod nosem. Tak czy siak nie zamierzała odpuszczać i złapała nóż, po czym przystąpiła do pierwszej próby cięcia. Wzięła głębszy wdech, wydech i skupiona lekko przygryzła wargę. Nacięła delikatnie skórę na kończynie, której Ashan jeszcze nie ruszył. Musiała nieco poprawić cięcie, bo skóra dalej zdawała się zbyt napięta. Udało jej się poprawić, ale dalsze kroki wykonywała dość mozolnie, ze spokojem na twarzy.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  5. Gave ziewnął szeroko i położył się, głowę opierając o brzuch cielska Ashana.
    - Mhm pomożesz - spojrzał po nim z delikatnym uśmiechem. - Jako duch dasz mi odpocząć po dość wymagającym treningu - mruknął. - Szczerze mówiąc nie był tak wymagający jak te Yensena, ale... w głowie był bardziej i cholernie męcząco było - zacisnął mocno wargi. - Nadal nie mogę przeboleć spóźniania się z ciosem... - westchnął, co do klątwy już nie ciągnąc go za język. Rozumiał, że po prostu miał nad czym pracować, żeby nie zmienić się w pełnego demona. - Słuchaj... a jako pełnoprawny demon nie jesteś w stanie się zatrzymać? No wiesz tak po ludzku... odzyskać kontroli? Na czymś wzrok ulokować i o... - zaproponował mu.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  6. Przerwała na chwilę swoją czynność i spojrzała po Ashanie z lekkim rozbawieniem.
    - No wiesz, a ja tak bardzo liczyłam na soczyste przytyki. Już szykowałam w głowie równie apetyczne odpowiedzi - zaśmiała się lekko i zaraz wróciła do skórowania. Nadal wykonywała nacięcia bardzo mozolnie i zaraz jęknęła, gdy ostrze lekko przebiło skórę na wylot.
    - Dobra, to bardziej skomplikowane niż myślałam... - przyznała. - Czy za wolno to też źle? - znowu spojrzała po czerwonowłosym. - Chcąc nie chcąc na trupie to ta skóra się jednak zmienia... Ma to jakieś znaczenie przy skalpowaniu? - dopytała.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  7. Spojrzała na Ashana jednorazowo, gdy pojawił się obok, później już skupiła wzrok na skórze gada. Nie uciekała przed złapaniem nadgarstka, jasne było, że chciał jej po prostu pokazać jak prowadzić rękę, więc na to pozwoliła. Skojarzyła ten ruch z kilkoma filmowymi scenami i uśmiechnęła się lekko. Kiwnęła głową na znak, że rozumie.
    - Jasne, podważanie, odklejanie, ale nie gwałtowne – zakodowała informacje jakie jej przekazał i kiedy się odsunął wzięła głębszy wdech, po czym ponowiła swoje ruchy, powtarzając sobie w głowie na czym to ma polegać. Rzeczywiście, ostrze trzymane pod odpowiednim kątem szło dość ładnie pod skórą, jakby się po niej ślizgało. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem.
    - Całkiem hipnotyzujące zajęcie, uspokajające, nie dziwne, że je lubisz – przyznała, nie przerywając skalpowania. Czuła się w tym odrobinkę pewniej niż te kilka minut temu.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  8. Diego zdecydowanie nie należał to tego grona znajomych Ashana, którzy pukali w drzwi, przed wejściem do środka. Nie. On te drzwi otworzył szeroko, silnym pchnięciem rozgarniając na boki oba skrzydła.
    - Ashaaaaaaniiiiiii! - zawołała przesłodzonym głosikiem i uśmiechnął się pod nosem, po czym swoim dumnym krokiem ruszył na taras brata. Widząc, że ten ślęczy nad mapami z tymi swoimi fajkami przewrócił oczyma, ale na widok ulubionego wina brata uśmiechnął się szeroko.
    - Smakuje? Zadbałem by na Twój powrót do każdej buteleczki trafił iście niesamowity składnik. Doprawdy, sam byłam baaardzo zaskoczony kiedy go odkryłem - rozciągnął twarz w uśmiechu, po czym zaśmiał się, odsunął sobie krzesło i walnął się w nim wygodnie, z nogami na łokietnikach.
    - Jaja wyposzczone czy dalej posucha? - zerknął na mapę. - Wyznaczasz mapę do serca kolejnej piczki? - posłał mu swój zniewalający uśmieszek.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy szykowaniu jedzenia An dość często miała okazję skórować zwierzęta, co prawda nie gady i nie z taką dokładnością, ale podstawy jako tako znała. Wpojenie różnic nie było dla niej jakieś wielce problematyczne, a po tym co powiedział Ashan uznała, że wahanie jest zbędne. Trudno, najwyżej coś spieprzy, nie pierwszy i nie ostatni raz. Przerwała na chwilę, słysząc słowa czerwonowłosego.
    - Nauczyć o samym sobie i przeciwniku? Masz na myśli tego już martwego przeciwnika? - zainteresowała się. - W jakim sensie "o samym sobie"? - to również był dla niej dość ciekawy zwrot. Wróciła do skóry, ale zerkała po chłopaku.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  10. Gave spojrzał po duchu i usiadł dość gwałtownie by obrócić się w jego stronę.
    - Potencjalnie przecież dalej możesz. Musisz tylko zakotwiczyć się w rzeczywistości - powiedział. - Wiesz, znaleźć coś albo kogoś, kto cię tu trzyma - mruknął. - To paradoksalnie najtrudniejsza rzecz na świecie. Wiem - przyznał szczerze. - Ale jest to do zrobienia, tak mi się wydaje - skomentował, bo bazował tylko na informacjach, którymi podzielił się z nim Ashan, a mógł zakładać, że ten wszystkiego mu nie mówił. Przyłożył dłoń do jego piersi i wprowadził tam jego duszę z powrotem, po czym wstał z miejsca i wsunął dłonie w kieszenie swych spodni ruszając do wyjścia z Areny.

    Gave

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiwnęła głową na jego słowa.
    - No tak, jeżeli mówimy o gatunku konkretnego zwierzęcia to rzeczywiście może być bardzo przydatna lekcja - uśmiechnęła się pod nosem. - Chociaż przyznaję, moje myśli powędrowały nieco dalej i w głowie zawitała wizja bardziej humanoidalnego przeciwnika - zaśmiała się lekko. Chyba była trochę bardziej pierdolnięta niż sama zakładała. - W takiej sytuacji już ciężej o wyciąganie większych nauk na przyszłość. Wiem, że gatunkowo mamy wiele podobieństw, ale chyba humanoidy mimo wszystko są zbyt indywidualnie zaprogramowane by obserwując jednego, nawet od środka, wyciągać jakieś jednoznaczne tezy o innym - stwierdziła, wyrażając na głos swoje myśli. Słuchała go dalej, gdy zeszło na temat nauki o samym sobie. Tu w sumie w pełni mogła się z nim zgodzić.
    - Racja, jest to jakiś rodzaj sprawdzania własnych granic. Chociaż stawiane hipotezy też nie muszą być jednoznaczne. Nie każde flaki śmierdzą tak samo, więc wcale nie powiedziane, że wszystkie będą nas brzydzić. O ile się orientuję to istnieją gatunki, które po śmierci uaktywniają nawet specjalne gruczoły i wydzielają bardzo nieprzyjemny zapach. Na tyle mocny, że drapieżnik odpuszcza konsumpcję. O ile siebie tym nie uratują, o tyle na przyszłość drapieżnik może wybrać inny gatunek do łowów, bo i jemu nie opłaci się polować na coś co później za mocno śmierdzi by to zjeść - no i wywołał wilka z lasu. Parsknęła lekko śmiechem.
    - Hamuj mnie jak coś, bo ja to czasami mogłabym tak do rana - zaśmiała się lekko. - Szczególnie, gdy mam zajęte ręce - dodała i wykonała ostatnie cięcie, całkowicie oddzielając skórę od ciała ropuchy.
    - Tadam! - podniosła się, razem ze swoim małym trofeum w ręce. - A teraz proszę o szczerą, konstruktywną krytykę - wyszczerzyła się do Asha i podeszła do niego bliżej, by mógł sam złapać skórę w dłonie.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  12. Diego nie przestawał szeroko się uśmiechać.
    - Ou, nie chcesz wiedzieć co tu się wyprawiało na Twoim łożu w trakcie Twojej nieobecności, ale jak dobrze wysmakujesz ten siur, który pijesz, to możesz poczuć iście intymne nutki smakowe - ponownie zarechotał.
    - Oczywiście, że nie mam idioto, ja się nie łaszę na byle ścierwo. Na mnie to trzeba sobie zasłużyć - poruszył brwiami. - Twoje podboje są dla mnie niczym serial komediowo-dramatyczny, czekam na dalsze odcinki. Lubię kurwić na kretyńskie ruchy głównego bohatera - założył sobie ręce za głowę i posłał mu buziaczka. - O tak braciszku, Ty zdecydowanie nie potrzebujesz, nie wiem tylko czy jest się tu z czego cieszyć - parsknął śmiechem. - Zamtuz polecasz z doświadczenia? - zapytał, śląc mu uroczy uśmieszek. - Dobrze, że nie biorę z Ciebie przykładu, jeszcze bym się jakiś parchów na kutasie dorobił - ponownie się zaśmiał. - Hm... To mój kutas, czy tak wielki parch? - udał tu głos Ashana.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  13. Słuchała go z wyraźnym zainteresowaniem i nawet lekko uniosła brwi, gdy zaczął wymieniać tak szczegółowe informacje.
    - Serio? Jak w takim razie po skórze rozpoznać kto był narkomanem, a kto ascetą? - dopytała, bo to wydawało się nad wyraz interesujące. - Takie skóry humanoidów... Je też sprzedajesz, czy to już raczej ciemniejsza strona Twojej kolekcji? - zapytała z lekkim przekąsem w głosie. Zaśmiała się na słowa o idiotach.
    - No tak, lekcje anatomii w takiej odsłonie na pewno dość mocno zapadły by w pamięć - przyznała z lekkim rozbawieniem. Słuchała go dalej i kiwnęła głową.
    - No tak, o ile nie polujesz dla samego posiłku to rzeczywiście może do haczyć o hartowanie samego siebie - to nie ulegało wątpliwości. Uśmiechnęła się do niego ciepło, to nie był pierwszy raz, gdy zdawał się czerpać przyjemność z prowadzenia tego typu rozmowy, a to sprawiało, że trochę mniej zaczynała się przy nim kontrolować w przypadku swoich "odpływów" myślami. Uśmiechnęła się nieco szerzej na propozycję z ćwiczeniem do tańczenia.
    - Racja, podzielność uwagi to cenna umiejętność, chociaż wiesz, jednak inaczej gdy skupiasz się w walce, która chcąc nie chcąc jest dość ekspresyjnym zajęciem, a inaczej gdy dookoła Ciebie panuje względny spokój i masz chwilę na relaksujące skalpowanie. W tym drugim przypadku zdaje mi się, że to co rozluźnia, to, to, że nie rozglądasz się ciągle naokoło - stwierdziła. - Jasne, w ramach ćwiczeń cięcie i rozmowa to na pewno dobry pomysł, ale wtedy już raczej ciężko mówić o takim pełnym relaksie - dodała pogodnie. Obserwowała go, gdy tak uważnie oglądał skalp, zwracała uwagę na co patrzy i co podlega ocenie. Słuchała oceny, a kiedy pokazał jej odpowiednie miejsca, lekko przygryzła wargę.
    - Rzeczywiście... - widziała swoje błędy, ale względnie była zadowolona z osiągniętego wyniku. - No dobra, a jak wyważyć tą intensywność ściągania? Są na to jakieś metody, czy to po prostu kwestia wprawy? Jako świeżak jestem w stanie jakoś określić czy dane pociągnięcie będzie za słabe, za mocne czy w sam raz? - dopytała jeszcze i zaraz założyła ręce na biodrach i dumnie wypięła pierś do przodu.
    - W takim razie wiemy już co poza walką mieczem będziemy ćwiczyć w tej naszej wspólnej trasie - zaznaczyła z szerszym uśmiechem. - No dobra, to co? Wiążemy ropuszki i ... i właściwie co, jedziemy dalej, czy wracamy do pałacu? - zainteresowała się.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  14. Słuchała o tych różnicach zaintrygowana. No proszę, to by wyjaśniało dlaczego te wszystkie badania antropologiczne są tak istotne w niektórych dziedzinach. Widać było, że Ashan wyraźnie fascynuje się tym tematem. Tak rozmownego to raczej nie często się go widziało. Na to całe chrząknięcie uśmiechnęła się pod nosem. Chyba ktoś tu się lekko speszył, ale An zostawiła tą uwagę dla siebie. Temat jej nie mierził, była tego całkiem ciekawa. Aż jej się przypomniała chwila, gdy sama z fascynacją zbliżyła się jako dziecko do znalezionego trupa, a rzygający z obrzydzenia Yumi nazwał ją dziwaczką i na tym ich przyjaźń się skończyła. Już wtedy papcio tłumaczył jej i pokazywał jak zabijać, więc z martwymi miała dość szybko do czynienia. Wzruszyła ramionami.
    - Martwych ludzi pewnie, że nie, ale taka skóra to przecież już nie człowiek - zauważyła tylko dość swobodnie, jednak nie pogłębiała tematu. Przy drastycznych środkach sama mu już jedynie przytaknęła. Słysząc o tym co uważa o polowaniu popukała się palcem po brodzie.
    - Czyli uważasz, że naturalna selekcja to za mało? W Phyonix wpłynęliście na faunę i florę już tak bardzo, że musicie pomagać naturze w kontrolowaniu populacji? - zainteresowała się. Zaraz też machnęła ręką.
    - Nie no, na ludzi to raczej inna kategoria, takie polowanie nie zawsze musi się wiązać ze śmiercią. Czasem przecież ścigamy kogoś tylko po to by pociągnąć do odpowiedzialności - stwierdziła z lekkim uśmiechem. W temacie ćwiczeń przytaknęła mu głową.
    - Tak, z tym się mogę zgodzić, niektórych rzeczywiście coś takiego by relaksowało - przyznała. Zaraz uważniej nadstawiła ucha, słuchając dalszych wyjaśnień co do skóry. Spojrzała po nacięciu, które jej pokazywał i zaraz lekko parsknęła śmiechem.
    - Aż tak szczegółowej pamięci nie mam, ale Twój opis już i tak całkiem wiele wyjaśnia, rzeczywiście miałam momenty, gdzie wchodził większy luz i swoboda w tym co robię i wtedy szło dość sprężyście - przyznała i uśmiechnęła się zaraz do niego wesoło.
    - Dzięki, kolejne nauki przyswojone - oznajmiła pogodnie i zaraz prychnęła pod nosem. - Dosyć? Chyba kpisz. Jasne, że zwiedzamy dalej, jestem głodna kolejnych widoków - przyznała po czym zebrała piasek tak, by ten zaczął przesuwać truchło oskalpowanej ropuchy w stronę mosertów. - Czasu mam dziś dużo, więc chętnie zobaczę ile się da - zapewniła, śląc Ashanowi uśmiech i ruszyła do wierzchowców, po drodze piaskiem zbierając jeszcze jedną żabę.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  15. Akane zaśmiała się lekko.
    - Czy ja wiem, coś mi mówi, że znalazłoby się kilka wariatek, którym oczy aż by się zaświeciły na taki widok. To już zależy czy lubisz wariatki - zaśmiała się raz jeszcze. Kiedy wyjaśniał selekcję kiwnęła głową.
    - Jasne, rozumiem, macie moserty, pastwiska dla nich, tereny do trenowania dla młodszych. Po prostu pilnujecie w ten sposób porządku. To ma sens - przyznała i zaraz raz jeszcze uśmiechnęła się pod nosem. Znowu się speszył tym co wygaduje. Spojrzała po nim i uśmiechnęła się zaczepnie.
    - Ciekawe kiedy Ashan trafi na kamień i zabicie nie okaże się już takie łatwe i wygodne - rzuciła z lekkim rozbawieniem. - Mhm, zapewne bardzo się pilnujesz by tego nie zrobić. Właśnie dlatego przydzielono Ci mnie do kolejnej misji - posłała mu szerszy uśmiech. - Bez obaw, wychowałam się w dość brutalnych światach... Zdaję sobie sprawę, że to pociąganie do odpowiedzialności bywa dość... mało spełniające. No ale cóż... Czasem mimo wszystko trzeba zagryźć zęby i choć ukręcenie łba kusi, to niekiedy warto pohamować zapędy - jej własne oczy zdały się na chwilę pociemnieć, ale dość szybko wróciły do codziennego stanu. An ponownie się uśmiechnęła.
    - Mnie? Cóż... Rysowanie, muzyka, czasem śpiew, ale bardziej jej słuchanie... medytacja - uśmiechnęła się lekko kącikiem ust - strategia. Chyba polubiłabym szachy - zaśmiała się delikatnie. - Uwielbiam te kombinacje gdzie, jak i kogo rozstawić - przyznała. - Niby też praca, ale pozwala mi odłożyć to co trapi na bok i po prostu spojrzeć na jakąś sytuację jak na grę - wyjaśniła. Przytaknęła mu głową na słowa o próbach, a kiedy znalazł się obok jej moserta, uśmiechnęła się lekko.
    - Jakbyś mi pomógł sięgnąć do strzemienia - poprosiła. - Starczy nawet ręka, co bym stopę postawiła - dodała bo nie musiał jej zaraz całej podsadzać.
    - A co mam do wyboru? - zapytała w temacie zwiedzania.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  16. Luna zacisnęła mocno wargi i spojrzała przed siebie. Nie unikała jego wzroku, ale jego intensywne wyznania trochę ją krępowały. Upiła łyk swojego wina i przez chwilę wpatrywała się w kielich, zanim spojrzała mu prosto w oczy.
    - Nie dałam ci odpowiedzi, bo nie byłam pewna swych uczuć ani tego czy jeszcze kiedykolwiek się spotkamy - powiedziała spokojnie. - Poza tym przeszłam przez... ten typ tam, którego zabiłeś... i to wszystko było dla mnie po prostu za szybkie. Starałam się, bo czułam i dalej czuję do ciebie coś więcej, ale po prostu za szybko chciałeś... - powiedziała, wklejając się w niego. - Za szybko - dodała cicho. Uśmiechnęła się delikatnie słysząc o jego krainie, jego domu. Podziemne źródła, wulkany to wszystko ją zafascynowało. Spojrzała po nim i posłała w jego stronę szeroki uśmiech. - Chętnie zobaczyłabym ciebie na tej arenie - rzuciła beztrosko. - Założę się, że nie jednego pokonałeś, co? - spojrzała po nim uważnie. - A może ktoś cię tam skopał, hm? Opowiedz o swoich walkach - poprosiła, upijając znów trochę wina. - O swoich podbojach. Gdzie zabierałeś swoje kobiety? - zainteresowała się.

    Luna

    OdpowiedzUsuń
  17. Odwzajemniła jego uśmiech.
    - Mam wrażenie, że na takie to nie trudno trafić - przyznała, bo i w jej życiu było dość sporo wariatek, chociaż nie w tym romantycznym aspekcie. Temat pastwisk był jasny, ale gdy Ashan rzucił swoje o niskiej cenie, An zaśmiała się lekko.
    - Ależ Ty krytyczny, od razu, że nisko - cmoknęła, udając lekkie obruszenie i zaraz zaśmiała się raz jeszcze na jego groźbę. - Mówisz? Uważaj, bo jeszcze się okaże, że jestem w stanie podnieść tą rękawicę. Pamiętasz co mówiłam? Lubię jak jest trudno - poruszyła zabawnie brwiami, nie oponując i nie odsuwając się, gdy się do niej pochylił. W temacie szachów słuchała go zaciekawiona.
    - Ou, serio? Jasne! Ja bardzo chętnie rozegram taką partyjkę - przyznała, przytakując mu głową. Przytaknęła mu głową na słowa o strategii.
    - Tata mi mówił, że ja akurat jestem dobra w wyszukiwaniu słabych punktów pomysłu. Dość krytycznie podchodzę do tematu i często wytykam, że to i to spoko, ale tu i tam to trzeba by było większą uwagę poświęci na tamto i sramto - uśmiechnęła się lekko. - Nawet sobie nie wyobrażasz ile wojen o takie "tamto, sramto" stoczyłam z przyjaciółmi - parsknęła śmiechem. - Aktualnie staram się trochę bardziej pilnować, by nie być aż tak krytyczną, bo jak rzucałam niektóre uwagi na pałę to... uhu huu... iskry szły - uśmiechnęła się pod nosem. Kiwnęła wdzięcznie głową, gdy pomógł jej z Uqe, a kiedy już siedziała na grzbiecie moserta i usłyszała propozycje, ponownie lekko się zaśmiała.
    - No wiesz... Przy takiej reklamie to aż ciężko wybrać coś innego niż porewolucyjne tereny - przyznała, wyraźnie zainteresowana. Jeden teren łowiecki miała już zaliczony, oazy zwiedzała na własną rękę, ale to całe morze i wydmy brzmiały bardzo zachęcająco.
    - Czy te wodne nawiązania w nazwach są tylko symboliczne, czy rzeczywiście będziemy tam mieli jakkolwiek do czynienia z plażą i wodą? - zapytała jeszcze.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  18. Uśmiechnęła się pod nosem na komentarz co do brania za dużo.
    - Mhm, z tym rzeczywiście powinnam uważać - przyznała, bo miała akurat do takich rzeczy dość spore tendencje. Może nie w przypadku wyzwań, ale na barki brała często ponad normę, a że ostatnio miała dość sporo głębszych przemyśleń w temacie swojej własnej osoby, to takie niewinne komentarze potrafiły sprowadzić jej głowę w poważniejsze rejony. Wróciła na ziemię i spojrzała po Ashanie, lekko się śmiejąc.
    - To już akurat zależy od Ciebie, ja jeszcze ogniem buchać nie umiem. Mam nadzieję, że ewentualna przegrana nie sprawi u Ciebie samozapłonu - zaśmiała się raz jeszcze. Zaraz spojrzała po nim nieco zaskoczona.
    - Wygadać? - przesunęła wzrokiem po twarzy czerwonowłosego. Chyba coś musiał źle zrozumieć. - Ou, nie... Znaczy... - sama lekko podrapała się po głowie i raz jeszcze po nim spojrzała. - To miłe z Twojej strony, ale nie miałam w swoich słowach na myśli jakiegoś żalu... Bardziej mnie aktualnie bawią niektóre sytuacje. Po prostu widzę jaki był ze mnie czasami ślepy głupek i głośno to komentuję - uśmiechnęła się do niego ciepło, po czym uśmiech zmienił się na trochę bardziej przepraszający. - Wybacz, nie chciałam sprawiać wrażenia jakiejś "potrzebującej wsparcia". Mam po prostu ostatnio sporo przemyśleń w głowie i najwyraźniej wypływają na wierzch trochę bardziej niż sądziłam - dodała łagodnie. Kiwnęła głową na wyjaśnienia w sprawie nazw.
    - Rozumiem, czyli jak już ktoś będzie z nudy umierał, to można go tu wysłać na takie właśnie poszukiwania - zaśmiała się lekko, rzucając to żartobliwym tonem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  19. Diego odgonił dym i skrzywił się lekko.
    - Weź kurwa, bo jebiesz. Z taką popielnica to ktoś w ogóle się chce całować? – prychnął pod nosem. Na słowa o butelce wzruszył ramionami.
    - O ile nie przeszkadzają Ci w piciu cudze wydzieliny po intymnych igraszkach, to śmiało, pij dalej – wyszczerzył się do niego. Zaśmiał się na słowa o dziewczynie.
    - Jak chcę, to umiem się zachować, przy Tobie po prostu nie chcę. Czego tu nie rozumiesz? – uśmiechnął się do niego promiennie. – Za mało w Tobie wdzięku, no i nie ukrywajmy, nie jesteś rozsądny, poza tym, no wiesz… Jesteśmy braćmi – szepnął do niego konspiracyjnie. – Nie idźmy w ślady Bellhardów. Ba, nie idźmy dalej, tam to chociaż jedno z rodzeństwa miało jednak cipkę. Chyba, że chcesz mi coś powiedzieć – zarechotał. Zaśmiał się na te „kretyńskie ruchy”.
    - Nie słyszałeś, że lubimy oglądać cudze porażki? To jak te walki na arenie, nie bez powodu wabią gapiów. Jesteś takim moim gladiatorem – poruszył zabawnie brwiami. Uśmiechnął się zaraz do niego nikle. – Tak bardzo się nie chce, że nawet oceniłeś bez oglądania. Wymowne, mówi to o Tobie więcej niż byś chciał – spojrzał po nim chłodno, ale dalej z lekko uniesionym kącikiem ust.
    - Mrzonki. Nigdy nie przestanę się nim interesować. To jak tym kutasem psujesz własny status jest aż nazbyt zatrważające by tak po prostu przestać obserwować… - posłał mu kolejny uśmieszek i zmienił pozycję, co by spojrzeć na mapę.
    - Mmm… Kolejny. Po co w ogóle tu wróciłeś, jak znowu gdzieś wybywasz? – zapytał unosząc brew z wyraźną pretensją na twarzy.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  20. Diego rozciągnął usta z szerokim uśmieszku i zarechotał na opinię brata co do pierdolnięcia. Obserwował Ashana, a widząc tą jego rozterkę na twarzy, po prostu kipiał z dumy. Z udawanym smutkiem spojrzał po winie i nawet pomachał butelce na "papa". Spojrzał po dżinie i kiedy brat sobie polał, sam sięgnął po butelkę. Dopadł wolną szklankę, przetarł porządnie po czym poczęstował się alkoholem. Ponownie zarechotał na słowa brata.
    - To jak bardzo próbujesz mi dopiec swoimi tekścikami tylko potwierdza, że jednak uderzam w idealne punkty. Nie moja już wina, że rynsztokowy humor to ten, który do Ciebie przemawia - zadowolony wziął łyka. - Ua! Szok, pijasz coś co nie wali siarą? - uśmiechnął się pod nosem. - Czyli jak będę chciał bardzo utrzeć Ci nosa to wystarczy, że zdejmę przed Tobą spodnie, tak? - on po prostu kipiał w dumy, stan w jaki wprowadził brata był najlepszą nagrodą, jego oczy to po prostu wręcz zdawały się połyskiwać z rozbawienia.
    - Darcy ma rolę, my mamy status. Mógłbyś w końcu wyłapać te dość istotne szczegóły i zacząć się prowadzić jak na księcia przystało - zauważył już trochę poważniej i zaraz spojrzał po Ashanie uważniej.
    - Aż tak ją ten Argar zmanipulował, że zamierza zdeptać to, o co rodzice dla nas walczyli? - obserwował go. - Jeżeli to zrobi, to dla mnie umrze. Coś takiego byłoby idealnym scenariuszem dla Bellhardów, a ja na to nie pozwolę. Jak będzie trzeba to sam zadbam o to, by po matce ktoś z naszego rodu zajął jej miejsce. A wy się tam będziecie mogli bawić w tej swojej piaskownicy - odparł dumnie i upił kolejny łyk. Spojrzał po nim unosząc brew, gdy wspomniał o tęsknocie.
    - Ta... - przewrócił oczyma. Nie był dla rodzeństwa zbyt istotny, żyli swoimi życiami i dom traktowali tylko jak ewentualny przystanek lub biegli do niego, gdy trzeba było pomocy. Spojrzał na brata, gdy mówił o swoim morderstwie, uśmiechnął się wtedy pod nosem, a na słowa o budowaniu autorytetu parsknął.
    - Ty go niby budujesz? A w jaki to sposób? Co niby takiego zrobiłeś poza zadłużeniem się w jakiejś pirackiej, jebiącej rumem cizi? - zaśmiał się kpiąco, szczerze tym jego teksem rozbawiony. Pokazał mu palec wskazujący. - Jedno moje wyjście, jedno, słyszysz? Jedno wyjście byłoby więcej warte niż te Twoje żałosne szwędy. Wielki kurwa pierworodny... - pokręcił głową i wziął kolejnego łyka trunku.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  21. Akane zerknęła po nim zaczepnie.
    - Ktoś tu jest bardziej podpuszczający niż mogłoby się z początku wydawać - zaśmiała się lekko. Im więcej czasu spędzała z Ashanem tym częściej pokazywał to swoje żartobliwe oblicze. An popukała się zaraz po czubku własnego nosa.
    - Uwierzę jak zobaczę, fałszu co prawda nie czuję, ale akurat w takich tematach szydło lubi wychodzić z worka w jednym i konkretnym momencie - stwierdziła z lekkim śmiechem. Znała takich co to uważali, że potrafią, a później i tak się burmuszyli. Uśmiechnęła się pod nosem. Kiwnęła głową, ciesząc się, że najwyraźniej w miarę dobrze wyjaśniła to drobne nieporozumienie.
    - Jasne - zaśmiała się krótko i posłała mu ciepły uśmiech. - Ty też... Tak w razie co - stwierdziła. Jak dotąd tylko raz lekko ją skrępował, było to jednak nieświadome, więc rzeczywiście czuła się w jego obecności dość swobodnie. Raz jeszcze uśmiechnęła się pod nosem i zaraz zaśmiała na jego słowa.
    - No wiesz, czasem gdzieś musi się ulać to moje okrucieństwo, ale wiesz, z drugiej strony widzę potencjał na popularne powiedzonko. Znasz to całe "nudzę się", "to się rozbierz i popilnuj ciuchów"? W kontrze może przyjść "to se idź poszukać morza w Phyonix" - poruszyła zabawnie brwiami. - Zawsze to bezpieczniejsza opcja, w razie gdyby trafiło na kogoś, kto na poważnie weźmie takie rady. Bezpieczniejsza rzecz jasna tylko dla jednej strony - dodała z lekkim śmiechem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  22. Akane spojrzała po nim uważniej.
    - Albo to Ty masz o sobie niskie mniemanie, skoro lekką ujmę na dumie kategoryzujesz od razu jako robienie afery - uśmiechnęła się do niego kącikiem ust. - Nie spodziewam się po Tobie ciskania pionkami i rzucania szachownicą czy przewracania stołu, ale lekkie, niezadowolone prychnięcie czy coś podobnego biorę pod uwagę - przyznała luźno. - To nie musi wcale być oznaka kija w dupie. Kij w dupie miewasz w innych sytuacjach - zaśmiała się lekko i pokazała mu końcówkę swojego języka. Uśmiechnęła się do niego szerzej i poruszyła zabawnie brwiami.
    - W razie jakbyś słyszał, że ktoś się wybiera to ciiiichoszaaaa - zaśmiała się raz jeszcze. - Będziesz przynajmniej od razu wiedział kto mi podpadł - dodała żartobliwym tonem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  23. Również na niego patrzyła, ale nie mówiła nic więcej, po prostu lekko się uśmiechnęła i przeniosła spojrzenie przed siebie.
    - Możliwe - przyznała. - Zobaczymy jak już wygram - uśmiechnęła się kącikiem ust. Kiedy zapytał o kij w dupie zacisnęła usta, co by od razu nie parsknąć śmiechem, pozwoliła sobie jednak na to po kilku sekundach.
    - Nie pogardzę takim tytułem. Macie na to jakiś emblemat albo może dodatkową gwizdkę do przyszycia na ramieniu? - zapytała rozbawiona i zaraz mu przytaknęła głową. W odruchu obejrzała się na truchła, aby zobaczyć czy nic im nie spadło, ale wszystko leżało tam gdzie trzeba. Uqe już teraz wydawał się naprawdę swobodny, dość dumnie kroczył te dwa kroki za Bratem. An spojrzała po nim i pogłaskała go po szyi, by zaraz zerknąć na Ashana.
    - Co będzie pierwsze, morze czy wydmy? - zainteresowała się. - Jakieś wytyczne co do zwiedzania tych miejsc? To dość standardowe punkty na liście zwiedzania, czy może mają dla Was większe znaczenie?

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  24. An parsknę lekko śmiechem.
    - Da się zrobić - skoro sam zaproponował, to może rzeczywiście nieco podrąży temat, gdzieś tam, kiedyś. Słuchała gdy wyjaśniał co gdzie jest i lekko kiwnęła głową. Najwyraźniej Morze Popiołów było tu symbolicznym cmentarzem. Zamyśliła się na chwilę, zarejestrowała to, że Ashan schodzi, ale skoro ona nie musiała to została na mosercie, pozwalając sobie trochę bardziej wchłonąć w własne myśli. Zacisnęła odruchowo zęby i zaraz wzięła głębszy wdech. Wizja, że niedługo i oni mogą mieć taki symboliczny cmentarz sprawiała, że krew w niej się lekko gotowała.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  25. Diego posłał mu jeszcze jeden uśmiech.
    - Nie muszę wybierać Asiu, oboje wiemy co jest prawdą - odparł wyraźnie zadowolony. Zaśmiał się krótko, przy słowach o kutasie.
    - Jak już wspomniałem, na to trzeba sobie zasłużyć, ale muszę przyznać, wysoko postawiłeś poprzeczkę do ucierania nosa, a wcale nie wyglądasz jakbyś go wysoko nosił - rzucił rozbawiony. Cmoknął zaraz i westchnął ciężko.
    - Doprawdy jesteś śmieszny, nie zabawny, a śmieszny. Jeżeli myślisz, że moja rola kończy się na noszeniu drogich majtek, toś głupszy niż żem przypuszczał - wziął kolejnego łyczka trunku i z politowaniem patrzył po Ashanie. - Myślisz, że kto przejął po Was rolę, hm? Kto zajmował się sprawami, które spoczywały na barkach Twoich i Darcy, gdy Wy sobie poszliście zwiedzać świat? - zaśmiał się gardłowo. - Nie jesteście niezastąpieni - uśmiechnął się do niego cynicznie. Słuchał o Darcy bez większego wyrazu na twarzy.
    - Mam w tym temacie inne zdanie, ale z tego co słyszę Twój rozumek nie pojmuje wagi tego o czym mówię, więc nie będę nawet tracić śliny - oznajmił, dalej z cynicznym uśmiechem. Słysząc o "osiągnięciach" Ashana, złapał się aż za serce.
    - Och! Niesamowite! Potwornie dużo... doprawdy. Szczególnie biorąc pod uwagę czas w jakim Cię nie było. Większość tych rzeczy dokonałeś, gdy zbliżał się czas wyruszenia do Azylu albo nawet w trakcie... Zamiast zająć się istotnymi sprawami dałeś się kurwa porwać jakimś śmiesznym piratom - parsknął śmiechem. - Uaa, potężny Ashan, dla cipki dał się upokorzyć, przez cipkę zabił i podpadł sojusznikom Phyonix, rzeczywiście godne podziwu - ponownie się zaśmiał i pokręcił głową. - A żebyś wiedział, że wyjdę - uśmiechnął się do niego nikle. - Lepiej zacznij rzeczywiście działać, bo się biedaku kopytami ze wstydu zakryjesz jak tu wrócę - puścił mu oko.

    Diego

    OdpowiedzUsuń
  26. Luna pokręciła lekko głową. Nie wystraszył jej. Sprawił tylko, że zaczęła myśleć. O różnicach między nimi, o dystansie jaki ich dzieli i o tych wszystkich niewiadomych. A także prędkością zmian, którą oczekiwał, a przynajmniej tak jej się wydawało. Parsknęła śmiechem na te wszystkie komplementy i dała mu kuksańca w bok.
    - Przestań, aż tak dobrze to ze mną nie ma - rzuciła z uśmiechem na twarzy. - Nie zawsze mam aż tyle energii, ale cieszę się że cię nią pociągam - szepnęła mu do ucha i ucałowała je delikatnie. - Ja po prostu nigdy nie byłam w związku, Laleczko - dodała. - Nie wiem jak to działa... owszem z widzenia wiem, ale... - odetchnęła głęboko. - Z doświadczenia to już inna historia - przyznała ze śmiechem. - Taka jestem... naiwna - mruknęła. Słuchała o jego walkach i przytaknęła mu na to całe "bydło". Sama tego nie znosiła więc nawet cieszyło ją, że trafiła na kogoś, kto myśli podobnie do mniej. - Hm? - spojrzała po nim unosząc lekko brew. - Ja nie miałam swoich mężczyzn - poinformowała go. - Miałam jednorazowe przygody... a te zdarzały się wszędzie.- przyznała. - Nigdy na przykład... swojej jednorazowej przygody nie zapraszałam na swój statek - spojrzała mu prosto w oczy. - Nie poznawał też moich braci, no chyba, że któryś akurat się nawinął - machnęła lekko ręką. 

    Luna

    OdpowiedzUsuń
  27. Akane spojrzała po Ashanie i lekko mu przytaknęła głową.
    - Tak, w porządku - przyznała wracając trochę bardziej na ziemię. - Po prostu mnie naszły trochę specyficzne myśli... No wiesz, to Wasze miejsce gdzie upamiętniają poległych - wzruszyła ramionami. - Gdzieś tam po cichu człowiek liczy, że nie będzie miał takiego swojego miejsca, a z drugiej strony patrząc na nadchodzące wydarzenia, ciężko sobie wyobrazić brak ofiar - przyznała. - Pozostaje mieć nadzieję, że nie będą to najbliżsi - dodała, uśmiechając się raz jeszcze dość delikatnie.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  28. Luna spojrzała po nim i zakryła mu usta dłonią.
    - Schlebiasz mi, Laleczko, ale już wystarczy. Nie chcę obrosnąć w piórka - uśmiechnęła się do niego lekko i usiadła mu na kolanach, wtulając się w jego pierś. - Na statku wypadałoby zostać tą, która odznacza się zimną krwią, a nie napuszonym ptaszkiem od wszystkich komplementów, którymi mnie poisz - ucałowała jego nos, po czym zacisnęła mocno wargi. - Mhm tylko nie przestawaj tak wszystkiego - szepnęła, bo mimo wszystko miło było posłuchać tego wszystkiego. Te jego słowa naprawdę mocno łechtały jej ego. Zastanowiła się na pytanie jak chciałaby, żeby wyglądał ich związek i zacisnęła mocno wargi. Nie wiedziała. Była nudna w te klocki i strasznie niedoświadczona. Skinęła tylko głową co do jego smakowania jej ust i całej reszty.
    - Nie jestem pewna - powiedziała szczerze. - Po prostu chciałabym się z tobą częściej widzieć - przyznała, patrząc mu prosto w oczy i wyszczerzyła się zaraz, kiedy wspomniał o wyjątkowej jednorazowej przygodzie. - Tylko bez takich mi tu. Nie jesteś jednorazówką - puknęła go w nos palcem. - Nawet tak nie myśl.

    Luna

    OdpowiedzUsuń
  29. Przytaknęła mu głową.
    - Tak, wiem, ale nie groby bliskich. Mam po prostu nadzieję, że tak właśnie pozostanie - przyznała. Żałowała tych, którzy polegli, nie mniej nie byli w jej życiu aż tak istotni jak te kilka jednostek. Uśmiechnęła się lekko do Ashana.
    - W takich chwilach jak ta pozwalam sobie na drobne rozproszenia, na polu walki czy w bardziej ryzykownych chwilach staram się raczej nie odpływać myślami aż nadto - zapewniła i zaraz pokręciła głową.
    - Akurat wyrzutów sumienia nie czuję. Wiem, że to nie nasza sprawka - przytaknęła mu głową. - Nie jestem fanką wojen, ale jak już do takiej dochodzi to płakać nad trupami wroga nie zamierzam - dodała dość pewnie.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  30. Jego delikatna pieszczota przyprawiła ją o przyjemny dreszcz i ciepło rozchodzące się po sercu i w podbrzuszu również. Uśmiechnęła się do niego delikatnie i ucałowała go mocno, głęboko, pieszcząc jego wnętrze swym językiem. Kiedy się od niego odsunęła trzepnęła go przez łeb.
    - W twoich snach, Laleczko. Żadnych piórek nie będzie - wstała z miejsca i pokazała mu język. - Ta kobieta stoi twardo na ziemi i zamierza tak dalej stać. Nie będzie tu sodówka uderzała jej do głowy - dodała wesoło i pokręciła głową z niedowierzaniem. - Ach jak to? Nie wiesz? - zdziwiła się, robiąc minę sygnalizującą fałszywą dezaprobatę. - A ja miałam cię za inteligentną bestię... - pochyliła się w jego stronę i chuchnęła mu w usta. - Mhm... brzmi doskonale - przyznała, po czym skinęła głową. - Cóż chętnie spędzę z tobą ten twój postój, ale musisz chwilkę poczekać. Mam partyjkę kości do rozegrania i pewne informacje do sprzedania - poinformowała go, puszczając mu oczko. - Jeśli dasz mi godzinkę to będę już cała twoja.

    Luna

    OdpowiedzUsuń
  31. An uśmiechnęła się lekko na słowa Ashana. Ta smykałka do miecza nawet ją cieszyła. Zamierzała dalej z tą bronią trenować, kto wie, może rzeczywiście bardziej się polubią. Nawet jeżeli nie, to zawsze będzie coś wiedziała o tym stylu walki, a wiedzę akurat zamierzała zbierać garściami.
    - Tak, pozostaje nam na to liczyć i w razie co reagować, gdy będzie ku temu okazja - podsumowała, nie rozdrabniając się już bardziej w temacie.
    - Dzięki - uśmiechnęła się wdzięcznie na ten drobny komplement o silnym duchu i zaraz nadstawiła ucha, zaciekawiona tematem trasy.
    - Ou, czyli już coś wiesz gdzie idziemy. I co? W jakie rejony nas wyganiają? - zapytała. - Rekonesans? Rozumiem, że masz coś konkretnego na myśli... - stwierdziła i mu przytaknęła. - Jasne, może być i przy szachach, zobaczymy czy taki temat nie rozproszy Twojej strategii - uśmiechnęła się pod nosem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  32. Luna pokręciła w rozbawieniu głową i poczochrała jego czuprynę na to całe kłamanie.
    - A może nie? - zaproponowała i chwilę się zastanowiła. - Po prawej stronie portu są niesamowite jaskinie. Możemy spotkać się tam - zaproponowała. - Słyszałam, że tam Drakony udają się na swe miłosne gody - puściła do niego oczko. - Chętnie zobaczę jak tam jest - przyznała i jeszcze raz go ucałowała, a potem weszła w tłum i poszła załatwiać swoje sprawy. Gdy zakończyła udała się do wspomnianych jaskiń i widząc go przy nich, wskoczyła mu na plecy. - Dłużyła ci się ta godzinka? - zapytała, muskając jego uszko.

    Luna

    OdpowiedzUsuń
  33. Przytaknęła mu głową na wzmiankę o podejrzanym, a słysząc o jego planach uśmiechnęła się nieco.
    - Brzmi dobrze - przyznała. Mała partyzantka mogła nieźle namieszać.
    - Hm... Najkonkretniejsze myślenie to będzie jak już poznam chociaż trochę teren, na którym przyjdzie nam działać. Aktualnie to za mało wiem o tej trasie by cokolwiek więcej planować, ale jak podzielisz się przy szachach wiedzą, to może rzeczywiście uda się stworzyć coś konkretniejszego - stwierdziła. Zaraz spojrzała na kanion, który jej pokazywał. Uśmiechnęła się zauroczona widokami, zaczęła powoli przesuwać wzrokiem, jakby chciała zapamiętać z tego miejsca jak najwięcej.
    - Śliczne widoki... - przyznała ściszonym głosem. Przyroda naprawdę potrafiła ją nawet wzruszyć. - Jedyne czego tu brakuje to stada mosetów luźno się pasących - rzuciła i spojrzała na Ashana z szerszym uśmiechem, głaszcząc przy okazji Uqe po szyi.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  34. Akane przytaknęła mu głową. Szachy i planowanie z mapą brzmiały dobrze, o ile pierwsze dopiero miała lepiej poznać, o tyle z drugim była dość obyta więc pozytywnego nastawienia jej nie brakowało. Zostawiła temat, bo Ashan sam wspomniał, że zajmą się tym przy szachach, a ona nie miała ku temu zastrzeżeń. Spojrzała po czerwonowłosym i uśmiechnęła się delikatnie.
    - Nie boisz się? – zapytała i przeniosła spojrzenie przed siebie, dalej obserwując kanion. – Nie masz nic przeciwko by to piękne Phyonix było otwarte dla obcych? Zwykle w takich chwilach nie brakuje idiotów, którzy dewastują takie miejsca jak ten kanion czy inne tereny. Nawet wypas mosertów przy takim scenariuszu może okazać się niedługo nie lada wyzwaniem… - zerknęła w jego stronę.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  35. An siedziała spokojnie w siodle, z zainteresowaniem słuchając co Ashan ma w temacie do powiedzenia. Uśmiechnęła się lekko na jego słowa. Słysząc o tym jak ich nazywają nadstawiła trochę bardziej ucha. Warto było wyłapywać takie szczegóły, chociażby na rzecz śledztwa.
    - Cóż, poprzednia rasa zdaje się dość mocno w nich zakorzeniła nietolerancję do mieszańców. Chociaż zwykle słyszy się, że takie mieszańce to słabsze ogniwa, a z tego co czytałam, tutaj było wręcz przeciwnie, Fenalisów się bano i stąd ta niechęć... Z drugiej strony strach przed nieznanym to dość częsty motyw krzywych zachowań... - pomyślała sobie na głos. Słuchała go dalej i lekko kiwnęła głową.
    - Podchodzisz do tego bardzo politycznie - zauważyła. - Ciekawi mnie czy szary mieszkaniec też tak na to patrzy. Ty jako Ty... Ktoś kto ma tu osiąść i założyć rodzinę. Znaleźć lub zbudować dom, wychować garstkę dzieci, wyżywić... Umiesz spojrzeć na Phyonix z innej perspektywy? - zapytała, patrząc zaciekawiona po Ashanie.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  36. Tony wcale nie powiedział Morganie niczego w pokrętny sposób, tylko faktycznie w taki, w jaki czuł. Jego serce zostało dotknięte w nieodpowiedni przez Ashana sposób. Zasztyletowane, a Ashan wyraźnie dał znać, że Tony nie ma co liczyć na jego uwagę czy trening. Chłopak po prostu mu się nie narzucał. Co nie znaczyło, że nie było mu przykro. Bo było i to całkiem mocno. Ćwiczył sobie sam. Biegał najczęściej, zwiększając swą kondycję. Tego dnia również od tego zaczął i właśnie wrócił na salę treningową po 10 kilometrowym biegu, gdy dostrzegł na niej Ashana. Prychnął pod nosem. No jasne, pewnie znów z Akane był umówiony albo z innym Gavem. Chwycił swój ręcznik i otarł pot z czoła, a potem upił porządny łyk wody, by bezceremonialnie zająć sobie fragment sali i zacząć ćwiczyć po swojemu. Ze zwykłą kukłą. Wykoy, wyskoki i te całe rapierskie numery. 

    Tony

    OdpowiedzUsuń
  37. Zwróciła uwagę na ten jego gest. Wrażliwiec się znalazł. Uśmiechnęła się pod nosem. Ona jeszcze znajdzie sposób, żeby zepsuć mu tę idealną fryzurę. Z rozwianym włosem było mu do twarzy. Z rozwianym włosem i wiatrem barwiącym policzki na czerwono. Odchyliła delikatnie głowę, gdy zaczął ją całować, ale nie oddała pieszczoty. Miała robotę do wykonania, a jeśli pozwoliłaby mu na dłuższe szaleństwa to robota na pewno poszłaby w niepamięć. Uśmiechnęła się szeroko, kiedy go zobaczyła po tej całej godzince. Ucałowała jego kark. Objęła go swoimi ramionami i przymknęła oczy moszcząc się na jego plecach.
    - Wspominałeś, że te tereny są ci znane - szepnęła mu do ucha. - To poproszę o oprowadzenie wraz z gorącymi szczegółami dotyczącymi tego w jaki sposób poznałeś to czy inne miejsce - rzuciła z zainteresowaniem.

    Luna

    OdpowiedzUsuń
  38. - Władza, nie rasa, mój język chyba poszedł nie tam gdzie trzeba – poprawiła się z przepraszającym uśmiechem na ustach. Kiwnęła głową na to co sam przyznał. Spojrzała po Ashanie i ponownie kiwnęła głową.
    - Czyli w sumie jak większość hybryd, sama od czasu do czasu słyszę o czystości rasowej, a raczej braku czystej krwi w stosunku do siebie. O ile od strony taty to nie problem, to sabat od… - tu zrobiła pauzę - …drugiej strony ma w tym temacie hopla – dokończyła. Na samą myśl nazwania Vivienne „matką” poczuła nieprzyjemne dreszcze na plecach.
    - Podbijam, całe szczęście ich zdanie w temacie cudzego istnienia nie ma znaczenia – przyznała. Słuchała Ashana dalej, lekko się przy tym uśmiechając.
    - Szczerze? Wydaje mi się, że jesteście w podobnym położeniu co całe Mathyr. Te podziały rasowe sprawiają, że macie podobne „problemy” do rozwiązania. Miasto gdzie można było spotkać największą mnogość rasową z ostało na pokaz spalone… Mam nadzieję, że wygranie tej wojny, która się toczy otworzy innych na szerszą perspektywę i zarówno tutaj, jak i tam mniejszości rasowe nie będą stanowić problemów – przyznała z pogodnym uśmiechem.

    Akane

    OdpowiedzUsuń
  39. Diego uśmiechnął się uroczo.
    - Jaki Ty spostrzegawczy, gdy Ci się co nieco wytknie – zauważył z kpiną w głosie, rozbawiony, bo to Ashan sam zasugerował, że Diego tylko umie się dobrze ubrać. Teraz już jego gadka się zmieniła.
    - Może Twoje nie ma – odparł w temacie zdania, również spokojnie.
    - Doprawdy urocze, a podobno masz w dupie opinię innych – parsknął lekkim śmiechem i upił łyczek trunku by zaraz przesunąć przelotnie spojrzeniem po posturze Ashana i pokręcić głową. Dumny z brata, dobre sobie.
    - Czekam na czasy, w których to ja będę dumny z brata – odparł obojętnie i zawiesił spojrzenie w widokach zza balustrady tarasu. Jako dzieciak patrzył na Ashana z podziwem, ale od dłuższego czasu patrzył bardziej z zażenowaniem.

    Diego

    OdpowiedzUsuń

Use your imagination! Feel free, only +18 here!

^