Perun I bezwzględnie prze naprzód. Pali Lerodas. Jego żołnierze panoszą się na ziemiach Mathyr, wyłapują nieczystych krwiście, gwałcą, mordują, sieją zamęt.

Helga rusza w stronę Siivet Lasku. Jej oddziały ostrzą swe zęby, idąc nie zostawiają za sobą żywej duszy.

A Argar? Co z młodym państewkiem? Argar bawi się znakomicie na tańcach w Heim, śmiejąc się pozostałym w twarz.

Poczwarka cz. III

"Nowy gatunek... No nieźle mamuś... Udało Ci się wyprzedzić czasy. Ciekawe... Czy gdyby Cię nie zabił... Wymyśliłabyś jak stworzyć Argarczyka?"
Ennis zachichotała siedząc na dachu taniej gospody w rybackiej wiosce. Patrzyła na ocean, który rozciągał się aż za horyzont. Od czasu do czasu analizowała sobie w głowie to, czego dowiedziała się mieszkając u Helgi. Ta głupia raszpla nie miała nawet pojęcia o tym jak wielką zrobiła jej przysługę. Nawet mikstury, których jej nauczyła, oj, już En dobrze wiedziała, że się przydadzą. Dostała to czego chciała, ba, dostała więcej, dużo więcej. Zadziorny uśmiech wkradł się na jej usta. Ponownie lekko zachichotała. Zanuciła melodię ze swojej głowy.
- Dziś w apatii widzę siłę, dzięki temu tylko żyję... - zaintonowała wymyślony tekst i ponownie lekko się zaśmiała, układając się powoli plecami do dachu. Spojrzała w niebo zadowolona. To było dziś wyjątkowo gwieździste.
"Inkantacja... Rozdzielenie informacji o niej na dwa notesy było niezłym pomysłem. Zaszyfrowanie również. Bez kodu i obu notesów nikt tego nie przeczyta. Matka co prawda z ciebie po chuju, ale to najwyraźniej przeszło nam w genach. Może i myśl, że byłam testem jednym z wielu nie jednego by zraniła, ale to, że jako jedyna jestem udanym..."
Białowłosa rozciągnęła usta w szerokim uśmiechu. Urodziła się w konkretnym celu, nigdy nie poznała matczynej miłości, była narzędziem w jej rękach. Narzędziem, które los skazał na co innego niż rodzicielka dla niej zaplanowała. Nie mniej... Była po coś. Nie wnikała po co konkretnie. Już od dłuższego czasu ona prowadziła ten wóz i sama nadawała sobie cele.
"Jeżeli dobrze rozumiem, to znalazłaś słodkiego jegomościa, z którym weszłaś w układ... Durny Polszanin dał się zwieść i cię zapłodnił. Chciał mieszanego dziecka dla własnych powódek, ale mu zwiałaś i zaczęłaś realizować swój własny plan. Trzy lata mnie hodowałaś i wciskałaś w żyły ten pierdolony specyfik..."
- Ależ to kurewsko bolało... Suka z ciebie, nie ma co - parsknęła śmiechem. Nie pamiętała szczegółów, była zbyt młoda, ale ból mocno wdarł się w głowę. Najwyraźniej uczucie było kurewsko nieprzyjemne.
"Trzy lata... By potem nakarmić własnym sercem i zabić."
- Papcio popsuł plany, co nie? - znowu parsknęła śmiechem i pokręciła głową. Skrzywiła się jednak po chwili. To był pierwszy raz kiedy naprawdę się bała. Ufała matce, ale tam, kiedy on przerwał rytuał, kiedy zaczął gonić... Kiedy matka wsunęła resztki serca do tego pieprzonego woreczka i przywiązała jej do nadgarstka. Kiedy napisała pospieszną notatkę i biegła ile sił w nogach w stronę klifu. Ufała, że to wszystko po to by ją chronić. Ale nie... To był tylko plan do zrealizowania. Była udanym obiektem, który nie mógł się zmarnować. Więc matka ją cięła, a ojciec zepchnął z klifu, ona realizowała swoją wizję, a on chciał pozbyć się śladu po bękarcie. Potem pamiętała już tylko zimno i ból, ból ciała, ból serca... Ufała...
- Żałosne... - przewróciła oczyma i obróciła się na bok, szukając odpowiedniej pozycji do snu. Zawiesiła spojrzenie w oddalonym oceanie. Uczucia były przereklamowane... Nieziemsko wkurwiały. Dalej ich nie rozumiała... Nie miała pojęcia dlaczego Acair uparcie przy niej trwa. Nawet teraz, kiedy rozeszli się w złości, szansa na to, że w końcu będzie miał na nią wysrane była niewielka. Nadzieja w tym, że już więcej się nie spotkają. Bez niego całą resztę szło przypisać pod dość standardowe określenia. Albo coś od niej chcieli, albo chcieli jej coś zrobić, albo byli tylko na chwilę. Ona wobec nich wcale nie miała lepszych intencji, ale robiła się sentymentalna, a to nie było dobre... Szczególnie, gdy chodziło TYLKO o zlecenie. Miała chyba jakieś pierdolone szczęście dostawać zlecenia na mężczyzn, którzy jej się podobali.
 
***

- Zaczynasz być rozpoznawalna... Ennis - padło zza rogu. Akurat miała spotkać się z jedną ze swoich informatorek. W Zamtuzie udało się całkiem nieźle ogarnąć szajkę szpiegowską. Część dziewcząt już nie żyła, ale kilka przetrwało i dalej sprawnie działały, dzieląc się z koleżankami nowinami. Mało kiedy spotykały się twarzą w twarz, ale czasami miały taką okazję. Zwykle wymieniały informacje na inne sposoby.
- To groźba? - zapytała En beznamiętnym głosem.
- Ptaszki ćwierkają... - zaczęła dziewczyna.
- W dupę niech się rżną - przerwała jej. - Wyraziłam się jasno. Znasz ryzyko. Jebani Ornitolodzy dla mnie nie istnieją. Nie jestem już na ich polecenia - oznajmiła, wchodząc z nią wgłąb zaułka. Dziewczyna chwilę milczała.
- Wiemy... - szepnęła.
- Co jest Tena? Gadaj wprost, bo widzę, że coś jest na rzeczy.
- Ten Puchar, o który pytasz... - zaczęła patrząc w oczy Ennis.
- Co z nim? - dostała zlecenie od pewnego Drakona i zbierała istotne informacje, by dostać swoją zapłatę w zamian. Dziewczyna pokręciła głową.
- Nie z nim, ale z tym kto go posiada - wyjaśniła.
- Och... Jakaś gruba rybka, której nie wolno ubić? - En uśmiechnęła się pod nosem.
- Ennis, to nie są żarty. Koleś stanowi istotny element... Sama Uma chce z Tobą rozmawiać. Ma dla Ciebie zlecenie - zaznaczyła młódka. Ennis uśmiechnęła się w ten swój specyficzny sposób.
- Jakaś zachęta? - białowłosa teatralnie zatrzepotała rzęsami. Jej towarzyszka chwilę milczała.
- Możliwe, że to Argarczyk - odpowiedziała, a En aż mruknęła z zadowolenia. Spojrzała w oczy Teny.
- To gdzie ta... Uma? - uśmiechnęła się nikle. Czuła, że może ubić niezwykle dobry interes.
 
***

Dobre chociaż tyle, że w emocje i uczucia nie była dobra. Odpuszczanie przychodziło dość łatwo, szczególnie, gdy widziała więcej strat niż korzyści. Cierpliwie umiała czekać tylko wtedy, gdy chodziło o zemstę.
- Udawałam nazbyt długo... by się cieszyć twą ułudą - zamruczała sobie pod nosem i znowu obróciła się na plecy. Zawiesiła wzrok w gwiazdach. Ułuda tworzącej się relacji dalej była tylko ułudą. Dobrze, że chociaż aktualny towarzysz nie próbował się z nią zaprzyjaźniać. Nikt nie powinien próbować. To by wiele ułatwiało. Bez relacji, bez uczuć było po prostu łatwiej. Już raz to zrobiła. Postawiła to co poczuła nad zlecenie. Oberwała za to obuchem... Nie planowała ponawiać tego błędu. Ponownie obróciła się na bok. Nie popełni znowu tego błędu... Zamknęła oczy. Nie popełni. Wzięła kilka głębszych oddechów, wyciszyła głowę i już zaraz zasnęła.


4 komentarze:

  1. Niezłe opowiadanko. Najbardziej ze wszystkiego podobała mi się część dotycząca dzieciństwa małej Ennis, chociaż pamięć z wieku 3 lat jest dla mnie dość hm... mało prawdopodobna - ale z drugiej strony tu chodzi o szokujące i bolesne rzeczy, więc myślę że jest to choćby częściowo prawdopodobne. Ciekawi mnie też konflikt jaki ma w sobie Ennis - interesy ponad relacje. Zobaczymy w którą stronę pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm.... naprawdę niezły zwrot akcji. Szczerze myślałam, że Ennis ma więcej sympatii i nie ma takich układów, działa bardziej sama. Mam mieszane uczucia odnośnie tego, co powinna zrobić teraz Ennis - z jednej strony bardzo bym chciała, aby w końcu przeszła na dobrą stronę, miała przyjaciół i była szczęśliwa, z drugiej strony ta wizja czarnego, tragicznego charakteru tak ładnie mi do niej pasuje. Będę czekać na kontyuacje w każdym razie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem jak rozwinie się Ennis i w którą stronę zdecydujesz się nią pokierować. Fajnie się czytało o tym dzieciństwie - tak z punktu widzenia Ennis. Jak ona to pamięta i widzi. Czuć ten sarkazm u niej. No i ten Aci, co to się pojawia non stop i przewija u niej - nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe opowiadanie o knującej Ennis. To zlecenie i jakieś nowe postaci są zastanawiające. Uma kojarzy mi się z morzem i to konkretnie. Niestety... obok Klausa (który jest u mnie numer jeden gdy chodzi o postaci, których nie lubię) to Ennis zdobywa drugie miejsce - przez jej machlojstwa. Liczę na to, że kiedyś się opamięta bo widzę dla niej światełko w tunelu, tylko mam nadzieję, że nie będzie to za późno. Relacje są ważne, poczwarko wredna!

    OdpowiedzUsuń

Use your imagination! Feel free, only +18 here!

^